Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, SOR czy nie?

18.03.21, 01:07
Covid, oczywiście. Dziś lekarz PÓZ kazał mężowi jechać zrobić rtg płuc, bo zakłada rozwijające się zapalenie. Znajoma pielęgniarka natomiast uspokaja i każe nie panikować.

A było tak: od 9 dni gorączka nieco ponad 38, po lekach spada do 37,8. Całą dobę, cały tydzień (na początku bardzo wysoka, około 39, potem 38.4 to norma). Saturacja 92. Czasem 93, czasem 90. Kaszel niezbyt duży, problemów z oddychaniem nie ma.

Aż do dzisiejszej telewizyty sytuacja cały tydzień praktycznie bez zmian. Wiec lekarz stwierdził, ze to za długo i ze raczej się pogarsza niż polepsza i trzeba na sorze zrobić rtg, bo może się rozwijać zapalenie płuc i może nastąpić nagle pogorszenie. Znajomy lekarz twierdzi, ze ma to sens, żeby to prześwietlenie zrobić, bo to może być początek zapalenia płuc.

Znajoma pielęgniarka z covidowego twierdzi, ze dopóki nie ma duszności to nigdzie nie iść. I ze obecnie nie ma mowy o żadnym rtg na sorze, jeśli się nie umiera.

BABKA Z SORU mówi, ze lekarz POZ ma obowiązek przyjść na wizytę domową i męża osłuchać.

No i teraz : jesteśmy mocno wystraszeni. Tymczasem po dwóch ibupromach pierwszy raz temperatura spadła do 37. Saturacja przez chwile 94, potem 93.

No i co robić, drogie bravo?

Przecież jak będzie czekał na sorze na tego rtg pincet godzin, to na stówę złapie zapalenie płuc i bez covida .do tego nie ma siły do kibla pójść, a co dopiero siedzieć na sorze. Tym bardziej, ze raczej tam tego rtg nie uświadczymy.

I pytanie kluczowe: prawda to, ze lekarz POZ powinien się ubrać w strój NASA i przyjść do naszej jaskini covida i osłuchać mężowi te płuca osobiście, na wizytę domową ? Bo coś mi się wierzyć nie chce...

Czy w ogóle nie panikować, siedzieć i czekać czy wie polepszy czy się pogorszy?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka