Dodaj do ulubionych

Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć?

28.03.21, 19:32
Mój mąż po 10 latach małżeństwa odszedł do młodszej kobiety, wcześniej zdradzając mnie z nią przez jakiś rok. Mamy dwójkę dzieci. Rozstanie było burzliwe, trauma wielka, nie mieszkamy ze sobą już prawie rok. Odbudowałam siebie w dużej mierze, otoczyłam fajnymi ludźmi, zmieniłam podejście do wielu rzeczy i nawet mi dobrze samej zaczęło być. Zaczęłam rozwijac się zawodowo, mam przyjaciół, od czasu do czasu na randki chodzę (i to zazwyczaj to ja jestem niezainteresowana, a nie odwrotnie), latem się wybawiłam, przezylam nawet krotkotrwały romans z piorunami i od kilku miesięcy mam kochanka-przyjaciela młodszego o 10 lat (nie oceniajcie pls)...ALE od jakiegoś czasu - jak tata bierze dzieci do siebie na kilka dni i zostaję sama - jest mi po prostu smutno. Trochę się wyszumiałam, nawet nie mam ochoty na spotkania z młodzianem, nie chce mi się na te randki chodzić mimo, że ktoś tam do mnie pisze. Tęsknię po prostu za czymś prawdziwym, za tym by nie być sama...I tak się zastanawiam czy to kolejny, niezbędny etap po zachłyśnięciu się wolnością czy może sobie nie radzę...Zwłaszcza, ze teraz jest pandemia - trudno się umowic, kazdy dzien wygląda tak samo. W weekendy zaawyczaj coś organizuję albo sama albo z dziecmi - ale te wieczory w tygodniu od niedawna mnie przybijają...Tak, mam zainteresowania, mam do kogo zadzwonic, zawsze mogę iść na rower, ktory kocham - ale jednak juz przeszła mi faza "wow, jestem wolna, jak cudownie"...Wie, ze pewnie muszę się z tym oswoić po prostu, ale nie sądziłam że dopadnie mnie to po takim czasie od rozstania..
Obserwuj wątek
    • pani_tau Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:00
      Rozumiem, pomóc nie potrafię, bo to dość naturalna potrzeba - pragnienie dzielenia życia z partnerem i trudno z nią walczyć.
      Twoje zycie, pomimo burz, wygląda na całkiem fajne, pandemia wiecznie trwać nie będzie, masz możliwości aby umawiać się na randki, myślę, że nie jest źle a może być dużo lepiej.
      • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:03
        Rozumiem to wszystko niby wiem. Zawodowo jest lepiej niz bylo podczas malzenstwa, zainteresowanie facetow jest, przyjaciele są, życie towarzyskie jest...Ale czegoś brakuje. Mam jakies takie poczucie, ze juz tą wolnością się przejadłam, zaszalałam na maksa, odbiłam sobie i gdy się tym nasyciłam i kurz opadł - jest tak...pusto. Wiem, ze jak sie swiat ruszy do przodu to bedzie pewnie żywiej. Wiem, ze muszę nauczyć sie bycia samej chyba. A tego nie umiem na razie. Jak jestem sama w sdomu to mam takie poczucie, ze powinnam gdzies wyjsc, z kims sie umowic (i nie mowie o facetach), cos porobic. Tak jakby troche mnie przerazalo to siedzenie samej...
    • triss_merigold6 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:03
      nie mieszkamy ze sobą już prawie rok. Odbudowałam siebie w dużej mierze, otoczyłam fajnymi ludźmi, zmieniłam podejście do wielu rzeczy i nawet mi dobrze samej zaczęło być. Zaczęłam rozwijac się zawodowo, mam przyjaciół, od czasu do czasu na randki chodzę (i to zazwyczaj to ja jestem niezainteresowana, a nie odwrotnie), latem się wybawiłam, przezylam nawet krotkotrwały romans z piorunami i od kilku miesięcy mam kochanka-przyjaciela młodszego o 10 lat

      jak na niespełna rok, to bardzo dużo zmian i wrażeń
        • 3-mamuska Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:43
          bylamnarandce napisał(a):

          > Tak, ale to moim zdaniem byl taki odchył z rozpaczy ,płaczu do totalnego szalen
          > stwa i "życie jest super"...Naturalne podejrzewam, ale nie do zrobienia na dłuż
          > szą metę..


          No właśnie szalałaś żeby nie czuć samotności.
          Teraz dopadło cię to co dopadło by cię gdybys wtedy nie wpadła w takie szaleństwo.
          Przeskoczyłaś etap. Zagłuszałaś smutek/żal.

          Myśle ze teraz powinnaś nauczyć się właśnie zwykłego życia w pojedynkę.
          Żeby nikt nie musiał ci tego wypełniać.

          Kiedyś ktoś właśnie pisał o tym w kontekście śmierci.
          Bo na początku jest kupa ludzi pomagają, pogrzeb coś się dzieje ,ktoś z rodziny ciagle wpada pomaga...
          Po jakimś czasie to jednak wszyscy wracają do swojego życia i zostaje ta pustka...
          I właśnie to jest teraz u ciebie otoczyła się ludźmi zabawa szelestem... a teraz jest pustka.
          • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:47
            Myślę, że masz duuuużooo racji w tym co piszesz. Chyba właśnie u mnie taki moment przyszedł. I czuję, że muszę się na nowo nauczyć tego, że jestem sama. Sama. Jak dzieci u taty jestem sama. Owszem, jestem dość towarzyska i ludzie są, ale wiadomo, ze nie w każdej sekundzie, nie każdego dnia...
            • 21mada Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 29.03.21, 21:33
              To po co oddałaś dzieci do taty?
              Swoją drogą, jak ludzie nie doceniają tego co mają. My emigranci nikomu nie możemy powierzyć dzieci choćby na godzinę żeby iść do fryzjera, a co dopiero na tydzień. A jak ktoś ma taką możliwość to nie docenia, uważa ze mu się należy i jeszcze narzeka. Przykre.
        • 12gram Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:45
          To dość normalne, że po intensywnej górce wyszalenia się, będzie odchył w stronę dołka i poczucia samotności. Na siłę związku nie stworzysz. Po prostu się umawiaj a jak cos wyjdzie to będzie. Ale bez desperacji. Z "byle kim" nie ma co się męczyć. A w pewnym wieku fajni faceci mocno przebrani.
          • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:50
            Tak, ja też mam takie wrażenie. Poza tym po tym co mi mąż zaserwował i jak potem ja się zmieniłam - wiem, ze nie dałabym rady z "byle kim". Mogłabym, bo ktoś tam się kręci ale...mi się nawet nie chce. Bo jesli z mojej strony jest zero uczuc do nich - to ja wiem, ze mi te spotkania, kontakty i tak nic nie dadzą. Będą zapełniaczem czasu, ale ja i tak będę czuła ich miałkość.
            Zwłaszcza, ze miałąm próbkę jak mogę się czuć przy kimś, z kim od razu poczułam to "coś", kończenie za siebie zdań, chemię taką, że po pierwszej randce nie mogłam spać pol nocy...
            Wiec nie chce mi sie byc w czymkolwiek, wiedzac, ze moze byc inaczej z kimś innym.
            Wiem, ze nie z kazdym beda pioruny, ale chociaz jakies takie porozumienie, chemia.
            • 3-mamuska Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 21:43
              Zwłaszcza, ze miałąm próbkę jak mogę się czuć przy kimś, z kim od razu poczułam to "coś", kończenie za siebie zdań, chemię taką, że po pierwszej randce nie mogłam spać pol nocy...
              Wiec nie chce mi sie byc w czymkolwiek, wiedzac, ze moze byc inaczej z kimś innym.
              Wiem, ze nie z kazdym beda pioruny, ale chociaz jakies takie porozumienie, chemia

              Wiesz jak to napisać.
              Kiedyś można było czekać na grom chemię jednak będąc starszą z doświadczeniami i dziećmi taka chemia może nie nadejść.
              Masa kobiet jest sama, bo właśnie na to czekają na wielkie wow. Ale wiesz może to nie nadejść po przejściach jakie przestałaś.
              Piszę to jako luźna uwagę żebyś czegoś nie przegapiła fajnego bo nie mam „wow”
                  • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 23:12
                    wlasnie nie chcę. Po zdradzie męza ktorego kochalam i ufalam w 100% przeszlam naparwde duza przemiane, ktora mnie umocnila i nauczyla by polegac itylko na sobie, kochac siebie. Wiec jak teraz cholewki do mnie smali ktos do kogo nie czuje za wiele - to za bardzo siebie sznuję by sie zmuszac. Oprocz takich zjazdow jak dzis - ogolnie jestem szczesliwa sama ze soba i wiem, ze smuszajac sie to bym czula sie jak w jakims wiezieniu
                    • ajr27 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 29.03.21, 00:15
                      Mądrze piszesz, rozsądnie myślisz, w głupotę się już nie w robisz, jestem o Ciebie spokojna😉
                      Dobrze ktoś wyżej doradził- naucz się żyć prozą życia, nudną codziennością w pojedynkę. Dla mnie to było po rozwodzie najtrudniejsze, kiedy minął pierwszy rok po, kiedy to szalałam z pieśnią "Freedom" na ustach i ten zjazd potem był ukrutny i dołujący. Przy czym, jak widzisz, jest to typowa kolej rzeczy.
                • margerytka73 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 29.03.21, 21:40
                  bylamnarandce napisał(a):

                  > Dobrze piszesz. Tego sie wlasnie boję - ze wpadne w iluzje czekania na cos wiel
                  > kiego, kolejny piorun. A zycie mija. A jednoczesnie mam jakichs tam facetow wok
                  > ol i nie zmusze sie przeciez do bycia z nimi skoro w ogole nic nie czuję...To j
                  > uz faktycznie lepiej byc samej
                  No nie, nie zmuszaj się jak nic nie czujesz. Czytam ten temat, w sumie mam podobne przemyślenia do Twoich.
                  Tu nie chodzi od razu o piorun sycylijski, ale jak nic nie czujesz, to nic nie czujesz i nic nie poradzisz.
                  Piszesz, że masz " jakichs tam facetow wok
                  > ol " - ale tu nie chodzi o "jakiegoś" bo to musi być ktos do życia, a nie ktoś, na widok kogo masz dreszcze i to bynajmniej nie z podniecenia, a na dodatek Cie nudzi, czy nie masz ochoty nawet na zdawkową pogawędkę z nim.
    • ritual2019 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:31
      Hmmm, moze czas poszukac kogos ma stale, naprawde jak to okreslilas. Ja mialam plan jak ty po tym gdy zostalam sama (nie rozstanie) ale dzieci mialam starsze choc nie dorosle. Poznalam wiec kogos ale zamiar czy moze oczekiwania byly takie ze tylko dla rozrywki, nic na.stale, naprwde. Okazalo sie jednak inaczej i szybko zamieszkalismy razem. Moze warto sprobowac.
      • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:45
        Ale ja nie mam "kandydata" - ze tak to określęsmile Młodego przyjaciela nie liczę, bo chłopak jest super, świetnie nam się gada i robi inne rzeczy, wygląda jak milion dolców i chyba nawet się wkręcił - ale to nny level, inny etap w życiu. Ja mam dwojke dzieci i 39 lat w tym roku...Poza tym nie czuję do niego nic oprocz przyjazni, sympatii...
        Ci inni Panowie - no nie, po prostu nie...
        Był jeden, ten od piorunów, bratnia dusza - ale zaczął coś kombinowac i mu podziękowałam, choć odreagowywałam dość długo i nawet teraz czasem mnie bierze jeszcze...
        Ale nie ma nikogo do ktorego poczułabym "miętę" ...
        • ritual2019 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 21:16
          Wiem ze nie masz, ale ja napisalam ze moze warto sprobowac zamiast byc samemu i miec friend with benefits. Oczywiscie mozesz miec friend with benefits az znajdziesz tego do ktorego cos poczujesz. Wiele kobiet szuka idealu a idealow porostu nie ma. Dlatego wazne zeby nie wpasc w pulapke odrzucania, skreslania kazdego kto nie spelnia idealnie wizji faceta ktorego sobie wymyslilysmy nawet jesli czujemy to cos. Kobiety po dlugich zwiazkach chca perfekcyjnego w swoich wyobrazeniach mezczyzny, wszystkiego i duzo wiecej czego nie mial ex i doznaja rozczaroawnia gdy takiego nie znajduja. Ja nie sugeruje obnizenia poorzeczki a realistyczne podejscie. Bycie single niektorym odpowiada ale wiekszosci nie i nie warto wmawiac sobie ze tak jest lepiej bo ideal ktorego szukamy nie istnieje. Zycie jest za krotkie a te wszystkie hobby, przyjaciolki itd sa zazwyczaj fajne ale nie zapelniaja luki jaka jest partmer/ka.
          • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 21:22
            Ale ja nie szukam idealu. Tylko kogos, do kogo cokolwiek poczuję. A do tej pory byl jeden i gdyby wypaliło - to bym zdecydowanie chcialo w to "iść". Tylko, ze po jakims czasie mega chemii niby zaczal sie bac, ze ja nie poradze sobie z jego przeszloscia (byl starszy, przed 50 i mial nastoletnia corke z dosc duzymi problemami natury psychiatrycznej), ze ja jestem taka mloda i piekna i pelna zycia i ze on sie przestraszyl bla bla bla...Wiec jak cos takiego uslyszalam to go spuscilam na drzewo bo wiadomo jak jest - jak facet wie to po prostu WIE. T obyl dla mnie wielki szok bo gosc byl jak moj jakis kurna duchowy blizniak. No perfect match. Wszystko sie zgadzalo...Intelektualnie wizualnie, chemia, seks...Najlepszy seks w zyciu, prawie kurna jakis tantryczny czy cos - takie połączenie było. A tu taka gadka o przestraszeniu się...Źle to zniosłam i dosc długo tęskniłam...Nawet jak pocieszałam sie towarzystwem młodego przyjaciela to czasemprzed oczami widziałam tamtego...masakra.
            Wiec nie, nie szukam ideału. Nie mam jakiejs checklisty. Ale chce poczuc COKOLWIEK, jakakolwiek chemie do kogos. A ja łażę na te randki, jest fajnie, oni sie odzywaja i zapraszaja dalej - a ja zero. nic. null.
        • 3-mamuska Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 21:48
          bylamnarandce napisał(a):

          > Ale ja nie mam "kandydata" - ze tak to określęsmile Młodego przyjaciela nie liczę,
          > bo chłopak jest super, świetnie nam się gada i robi inne rzeczy, wygląda jak m
          > ilion dolców i chyba nawet się wkręcił - ale to nny level, inny etap w życiu. J
          > a mam dwojke dzieci i 39 lat w tym roku...Poza tym nie czuję do niego nic oproc
          > z przyjazni, sympatii...
          > Ci inni Panowie - no nie, po prostu nie...
          > Był jeden, ten od piorunów, bratnia dusza - ale zaczął coś kombinowac i mu podz
          > iękowałam, choć odreagowywałam dość długo i nawet teraz czasem mnie bierze jesz
          > cze...
          > Ale nie ma nikogo do ktorego poczułabym "miętę" ...


          Pierdzielisz nie skreślaj go bo jest młodszy.
          Nawet jeśli to narazie czerp z życia ile daje.
          Może się to rozwinie ,ale nie mów ze on napewno nie...
    • 12gram Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 20:40
      Cóż... znajoma 40+ po 3 latach randkowania by kogoś na stałe znaleźć (a dziewczyna bardzo kontaktował i umie w związku być) stwierdziła, ze po tych męskich "przypadkach" jakie ma do wyboru wolnych w podobnym wieku - to ona jednak woli zostać szczęśliwą singlo-rozwódką.
    • whitney85 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 22:13
      U mnie było podobnie. Kiedy ex odszedł zaczęłam się bawić ( oczywiście w ograniczonych ramach czasowych ze względu na dzieci).
      Zaliczyłam kilka szalonych wyjazdów, młodszego, obcokrajowca, kilku rodzimych przystojniaków.
      Miałam doła na zmianę z tą euforią i zachłyśnięciem się wolnością.
      I różnisz po około roku przyszedł czas, że przestało mnie to ekscytować. Nawet zaczęłam byłemu zazdrościć stałego związku.
      Związałam więc się z kimś, komu na tym zależało.
      O tak sobie mija czas. Niby okay, wszystko poprawnie, seks lepszy niż w małżeństwie ale nie wiem, czy jestem w porządku. Mam wrażenie, że go jenak w jakiś sposób oszukuję.
      Wszystko dlatego, że nie czuję do niego tego, co bym chciała.
      I też czasem się zastanawiam, czy ja na te motylki oby za stara po prostu nie jestem 🙄
      Ale z drugiej strony chciałabym je jeszcze przeżyć.
      Zatem nie doradze co tu robić ponieważ sama trochę chyba błądzę.
    • hrabina_niczyja Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 23:07
      Bo to tak jest, z wielkiej rozpaczy w króla życia. Ja sobie znalazłam kochanka w miesiąc jak się były wyprowadził. I z tym kochankiem byłam przeszło rok, a dziś jesteśmy przyjaciółmi. Ale i tak nie dał mi tego czego potrzebowałam albo dla mnie było za wcześnie. Potem przychodzi właśnie taką pustka. Te początki nowego nudzą i tęsknimy za stałym, które było. To są bardzo trudne emocje, ale wszystkie potrzebne i nie ma sensu omijać żadnego etapu. Kiedyś spojrzysz z dystansem, poukładasz to swoje zycie sama dla siebie i zobaczysz, że wszystko będziesz widzieć inaczej.
      • bylamnarandce Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 23:10
        Tak, miałam ostry etap królowej życia..Co by nie mowic - jak za 38 latką z dwojka dzieci ogladaja sie na ulicy 20-30 latkowie to mysli ona sobie: "oho, dopiero teraz zaczne zyc, po co mi ten mąż był?"
        Tyle ze to tez sie nudzi. Po jakims czasie chce sie czegos normalnego, codziennego...
        Chyba wlasnie krolowa stracila koronesmile
        • taniarada Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 29.03.21, 00:04
          bylamnarandce napisał(a):

          > Tak, miałam ostry etap królowej życia..Co by nie mowic - jak za 38 latką z dwoj
          > ka dzieci ogladaja sie na ulicy 20-30 latkowie to mysli ona sobie: "oho, dopier
          > o teraz zaczne zyc, po co mi ten mąż był?"
          > Tyle ze to tez sie nudzi. Po jakims czasie chce sie czegos normalnego, codzienn
          > ego...
          > Chyba wlasnie krolowa stracila koronesmile
          Tak jak u mnie.Chodzę goły po mieszkaniu.Nie zamykam drzwi do kibla.Papier zawsze jest tam gdzie go przyniosłem.Stoję pod prysznicem ile chcę .Wychodzę do baru o 3 w nocy bo tak mi się zachciało.Śpię w poprzek łóżka.Najgorszemu wrogowi bym nie życzył.
          • m_incubo Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 29.03.21, 20:07
            taniarada napisał(a):


            > Tak jak u mnie.Chodzę goły po mieszkaniu.Nie zamykam drzwi do kibla.Papier zaws
            > ze jest tam gdzie go przyniosłem.Stoję pod prysznicem ile chcę .Wychodzę do bar
            > u o 3 w nocy bo tak mi się zachciało.Śpię w poprzek łóżka.Najgorszemu wrogowi b
            > ym nie życzył.

            😄👌
        • waleria_s Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 29.03.21, 15:47
          Wysyłałaś pewnie (nawet podświadomie) sygnały, że jesteś chętna, chcesz się bawić. Logiczne, że miałaś zainteresowanie. Znam taki stan królowej życia (aczkolwiek młodsza wiele od Ciebie byłam) i wtedy rzeczywiście faceci lgną niczym do lepu.
          Wyszalałaś się, ale zagłuszałaś pewnie trochę ten smutek i ból po rozstaniu. Widzisz, takich uczuć jednak nie wyprzesz, nie przykryjesz krótkotrwałą ekscytacją związaną z poznawaniem kolejnych mężczyzn. Skup się na sobie i swoim stanie, nie szukaj zapomnienia i szczęścia na zewnątrz, a zwyczajnie akceptuj emocje, które się pojawiają.
    • lopezka42 Re: Samotność po rozstaniu...Jak to ugryźć? 28.03.21, 23:20
      Przeszlam podobna, i to bardzo drogę. I też po "wyszaleniu" się, zaczęła się mi ta pustka.
      I... To przejdzie, naprawdę. Po prostu w tym szaleństwie po rozstaniu, w tej zabawie, odbijaniu uciekłyśmy obie (tez tak latałam) od tych zmian w życiu, od bycia samej na trochę. A to trzeba przepracować, pobyć samą, ale tak naprawdę samą. Pokochać siebie, swój stan i... Nic nie planować. A życie samo zaskakuje.
      Ja po czasie samotności, spotkałam się ze znajomym, ot fajny facet, to się spotkam. Nawet to nie randka, tylko ot tak... No i od tak a już 3 lata razem. Miłość ogromna, dojrzała, pełna zaufania i bezpieczeństwa. Kocha mnie, pokochał moje córy (wtedy 10 lat i 13 lat miały) a w czerwcu będzie rok od ślubu 🙈
      I gdyby mi ktoś w tamtym momencie życia (dokładnie w takim w jakim jesteś Ty) powiedział że wszystko sie tak zmieni bym nie uwierzyła.
      Ale ten czas jest bardzo, bardzo potrzebny. Czas na bycie samej.
      Uwierz mi. Moja koleżanka weszła po rozwodzie w związek, potem drugi, ani chwili nie była sama, nie przepracowała tego i widzę że miota się w tym związku a przeszłość ją męczy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka