Dodaj do ulubionych

Czy to ja jestem jakaś dziwna?

01.04.21, 00:43
Mój facet ostatnio sobie wychodzi. Tzn. Mówi, że idzie robić elektrykę do kolegi i wiem, że ją robił. Ale wyszedł o 16 z domu, elektrykę zrobił, ale zatrzymał go kumpel, żeby wypić. Flaszka, whisky i zeszło. Wrócił o 4 rano wypity. Za 3 dni, pojechał dorobić klucz, a że obok mieszka brat to zahaczył o niego. Wypili i wrócił po 4 rano. Od 2 miesięcy było różnych takich incydentów. A że na chwile, zaraz wracam itp. Nie byłoby problemu gdyby powiedział, słuchaj jadę tu i tam, może zejdzie dłużej, może z Marianem coś wypije. Ale on wraca z pracy, pierd... że jedzie na chwilę, zaraz wróci a wraca w nocy i nie trzeźwy. Awantur nie robi, bo to taki typ że jak wypije to grzecznie, załagodzić i spać, ale zaczyna mnie to wkurw..!!! Nienawidzę takiego pierdol.... Dzwonię i pytam za ile będzie a on mówi, że za godzinę będzie. A wraca nad ranem po pijawie, a bo Zenek postawił, a Kaziu też, a z bratem trzeba się napić. Czuję się lekceważona i oszukiwana. Pomimo tego, że wiem gdzie i z kim jest. Straciłam to poczucie bezpieczeństwa, czuję że nie liczy się z moim zdaniem. Nie jest słowny. A jest niekiedy tak, że jak jedzie a nie ma alkoholu na stole to zrobi swoje i wraca, a jak tylko zaczną go częstować to jedzie o 16 a wraca o 3 w nocy, bo postawili. Kur.. Moja koleżanka mi tłumaczy, a daj facetowi żyć, że jej były też tak robił i ona go usprawiedliwia. A mnie wręcz na siłę, umoralnia że to ja mam problem, bo go ograniczam. Gada, że facet musi czasami wyjść, napić się, spotkać się z kumplami, z bratem,. Ja uważam, ok pewnie że może ale nie na takiej zasadzie, gdzie wraca z pracy do domu i mówi będę za 2 godziny a wraca po 10 - 12 rano nachlany. ( grzeczny ) ale sam fakt. Czuję się olana. A koleżanka to toleruje i mówi, że to ja przesadzam i to ja jestem dziwna.
Obserwuj wątek