Dodaj do ulubionych

Czy wrócić do leków?

06.04.21, 09:51
Leczyłam się na zaburzenia depresyjno-lękowe do września 2019 przez ca. dwa lata. Wtedy wydawało mi się, że życie mam ciężkie, że nie dam rady, że nic mnie nie cieszy i że muszę sobie pomóc i dobrze że tak zrobiłam. Tabletki odstawiłam powoli, bez żadnych skutków ubocznych odstawiennych. Nie sądziłam że od 2020 przyjdzie mi się zmagać z dużo większym kalibrem.

Od listopada 2019 nastąpiła seria naszych życiowych dramatów . Został zdiagnozowany (rak) mój teść, ktory był jedną z pierwszych ofiar covidu w marcu ubiegłego roku (zarażony w szpitalu). Mój mąż poświęcił się wtedy walce w ratowanie swojego ojca, zaniedbał prowadzenie własnej działalności, stałam się praktycznie jedynym żywicielem rodziny (trwa to do dzisiaj). Myślę że mąż cały czas jest w depresji ale nie chce tego przyznać, nie pójdzie do lekarza, próbuje na własną rękę zmierzyć się z tym co sie stało (ojciec był mu bardzo bliski, jest jedynakiem).

W listopadzie 2020 zaczął leczyć się mój syn (ciężka depresja młodzieńcza), w sierpniu zdiagnozowano moją mamę (rak z przerzutami, bardzo złe rokowania). Starsza córka która musiała wrócić na rok zdalnego uczenia się do domu, zaczęła dostawać napadów paniki - bierze leki. Dzieci najprawdopodobniej mają to po mnie (depresja endogenna ale triggerem ciężkie przeżycia rodzinne + lockdown).

Wczoraj widziałam się z mamą- na początku miała klasyczny etap wyparcia choroby, wczoraj widziałam że się powoli z nami żegna. Widać że mama gaśnie. Nie wytrzymałam- wiem że powinnam być jej oparciem, ale rozbeczałam się przy niej jak dziecko. Za dużo tego wszystkiego po prostu. Czuję na plecach jakbym nosiła 100 kg worek piasku. Od kilku tygodni jest mi niesamowicie ciężko wstać rano z łóżka- bolą mnie plecy, mam ogólną niemoc, ciało jakby z ołowiu. Jak wstanę, to już potem jakoś się rozkręcam. Pamiętam, że przed pójsciem do psychiatry mniej więcej tak to się objawiało, ale doszedł do tego też płacz i ogólnie nie widziałam już chęci do wstania z tego łóżka (teraz się zmuszam), ale poza tym wczorajszym epizodem płaczu przy mamie, jestem jakaś przytępiała w emocjach ( po prostu jakby wypieram, bo czuję że jak się poddam tym emocjom to z tego łóżka nie wstanę).

Czuję, że jakościowo moja praca nie jest najwyższych lotów. Zaczynam mieć lęki że mnie zwolnią. Biorę też co chwilę jednodniowy urlop bo wożę mamę na leczenie onkologiczne.
Czy to jest już ten czas żeby wrócić do leków? Myślałam, że nigdy już nie będę musiała, że mam to za sobą....
Obserwuj wątek
        • aqua48 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 10:03
          Dźwigasz ciężary ponad zwykłą wytrzymałość ludzką. Koniecznie lekarz, a może i terapia? Dla Ciebie i dla mamy psychoonkolog? Pomógłby Wam obu uporać się z sytuacją, pozałatwiać ważne sprawy, powiedzieć że się kochacie, dać mamie poczucie że dasz sobie radę a tobie, że zrobiłaś wszystko co mogłaś?
          To bardzo trudne. Przytulam mocno i wspieram, pisz na forum jeśli da Ci to jakieś ukojenie albo choćby możliwość uporządkowania myśli.
    • jehanette Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 10:05
      Koniecznie umów się z psychiatrą i wróć do leczenia. Niestety depresja endogenna to nie coś, co można wyleczyć "raz a dobrze". Tyle, ile się na Ciebie zwaliło w zeszłym roku, człowiek bez wcześniejszych edpizodów depresyjnych by nie zniósł bez uszczerbku na psyche sad
      • joana012 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 10:39
        Na pewno potrzebujesz wsparcia, szkoda że nie możesz liczyć na partnera. Może ktoś z zewnątrz ktoś mógłby mu uświadomić że czas zakończyć żałobę, starsi ludzie odchodzą taka to kolej rzeczy a tu i teraz ma rodzinę i dzieci przede wszystkim do zaopiekowania.
        Sama idź do lekarza bo pewnie czujesz bez forum że to już czas
        • aqua48 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:08
          joana012 napisała:

          > Może ktoś z zewnątrz ktoś mógłby mu uświadomić że czas zakończyć żałobę,

          Żałoba to nie oglądanie filmu na Netflixie które można zakończyć w dowolnej chwili. To często kilkuletni proces który trzeba przejść w swoim tempie z wszystkimi etapami, i zakończyć poprawnie, inaczej odbije się to na psychice żałobnika. Uświadamianie które postulujesz nic nie da.
          • brenya78 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:22
            Ja sie troche z joana zgodze. Zaloba zaloba, ale jest jeszcze rodzina, ktora trzeba ogarnac, zona, ktora trzeba wesprzec i dzieci ktore tez choruja. Po roku wypadaloby sie juz troche ogarnac, a nie zamykac w sobie albo przyjmowac postawe "do lekarza to ja nie pojde" zaniedbujac wszystko wokol.
            • aqua48 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:39
              brenya78 napisała:

              > Po roku wypadaloby sie juz troche ogarnac,

              Niestety to tak nie działa - te wszystkie "wypadałoby już" i "po roku to na pewno". Przechodziłam na własnej skórze. Trzy lata jak obszył, mimo że wydawało mi się że już dawno się uporałam i ogarniałam rzeczywistość bo musiałam. Zapłaciłam za to ogarnianie zaraz po śmierci mojej Mamy, bo wpadłam w ciężką i wyniszczającą chorobę somatyczną po której i tak musiałam przejść kilkutygodniową rekonwalescencję. Tak, że nie polecam.
              Niemniej jeśli mąż też tkwi w depresji i nie jest w stanie poradzić sobie i z żałobą i z rzeczywistością do ogarnięcia, to powinien zasięgnąć porady choćby psychologa który pomoże mu się uporać z faktem śmierci ojca.
              • brenya78 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 12:56
                "Niestety to tak nie działa - te wszystkie "wypadałoby już" i "po roku to na pewno"."

                Wiesz, malo kto w zyciu ma luksus przezywac zalobe w zamknieciu i z wypieciem dupska na reszte rodziny przez lata. Przepraszam, ze tak dosadnie pisze, ale taki jest fakt. Nie moze byc tak, ze przezywasz zalobe ponad rok, a w miedzyczasie masz wywalone na zone i dzieci. Po prostu nie moze. I nie ma to nic wspolnego z "wypadaloby". Czlowiek jest dorosly, ma obowiazki (dzieci!), ktore nie moga ot tak poczekac. Nikt nie oczekuje pelnego wyprostu dwa dni po smierci rodzica. Ale rok to juz wystarczajaco dlugo, zeby zaczac wymagac wsparcia dla zony i dzieci, albo chociazby poszukania pomocy. Zalobe mozna przezywac, ale zaniedbywanie rodziny ma swoje granice.

                "Niemniej jeśli mąż też tkwi w depresji i nie jest w stanie poradzić sobie i z żałobą i z rzeczywistością do ogarnięcia, to powinien zasięgnąć porady choćby psychologa który pomoże mu się uporać z faktem śmierci ojca."

                I o to wlasnie chodzi.
    • tilijka123 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 10:39
      Koniecznie do lekarza i podejrzewam, że będzie zalecenie powrotu do leków. Sama decyzji nie podejmuj.
      Poszukaj może też jakiejś grupy wsparcia dla bliskich osób chorych.
      Dźwigasz ogromy ciężar i z tego co zrozumiałam nie masz w nikim wsparcie.
      Mój mąż od kilkunastu lat leczy się na depresję i niestety cały czas musi być na minimalnej dawce - połowa najmniejszej tabletki. Bez tego depresja powraca. Też było ciężko namówić go do leczenia. Do psychiatry poszedł dopiero gdy miał myśli samobójcze.
      Polecam Ci bardzo książeczkę na temat męskiej depresji allegro.pl/listing?string=on%20ma%20depresj%C4%99&bmatch=cl-e2101-d3681-c3682-uni-1-5-0319&order=p
      Dla mnie była to bardzo duża pomoc. Książeczka nieduża, na allegro kosztuje mniej niż 10 zł.


    • pogodzona_1234 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 10:45
      Dzięki. Jakoś tak lepiej jak człowiek to wyrzuci z siebie. Mimo, że pewnie znajdą się takie, które będą miały okazję dokopać.
      Niestety zawsze miałam tendencję do tego, żeby przekraczać moment krytyczny. Jestem DDA, jako dziecko widziałam rzeczy straszne, ale to mnie po prostu zahartowało na tyle, że dźwigam dużo, za dużo...To jest paradoks, bo z jednej strony wiem, że wtedy leki mi pomogły, że poza tym że mi doszło dodatkowe 8 kg czułam się o wiele lepiej z sobą i światem w około. A z drugiej strony umniejszam te swoje problemy, ciągle mi się wydaje że inni to mają dopiero przewalone, że muszę być silna dla swojej rodziny, że leki to słabość, przyznanie się do tego że się nie daje rady (wiem, to powalone, ale tak mam). I to ciekawe, że w ogóle nie myślę tak w kontekście leczenia się swoich dzieci. Jak tylko syn zaczął mieć objawy od razu pognałam z nim do psychiatry. Córka poszła sama, ale też niestety ma po mnie że czeka bardzo długo na pomoc. Przewalone. Bardzo sobie wyrzucam to, że dzieciom prawdopodobnie "sprzedałam" zachowania depresyjne w genach, albo że przez błędy zaniechania przez lata nie uchroniłam ich przed triggerami, które to wyzwoliły. TO jest ten najcięższy kamień który mi ciąży. Że dzieci bedą się przez swoje dorosłe życie borykać z bólem istnienia na jaki cierpi ich matka...
      • brenya78 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 10:56
        "A z drugiej strony umniejszam te swoje problemy, ciągle mi się wydaje że inni to mają dopiero przewalone, że muszę być silna dla swojej rodziny, że leki to słabość"

        Takie podejscie niestety bardzo silnie w czlowieku tkwi i nie masz wplywu na takie myslenie. Chocby Ci sie dom zawalil na glowe, bedziesz myslala, ze dasz rade. Dlatego postaraj sie to zaakceptowac, ale robic to co dla Ciebie dobre, wbrew temu co myslisz. Czasem trzeba cos zrobic niemal wbrew sobie, byc niemal swoim wlasnym adwokatem i sila zmusic sie do leczenia. To jest czesc terapii behawioralnej: tak, tak oczywiscie inni maja gorzej, a ja sobie na pewno poradze, bla bla ale... i tak pojde do lekarza, wolno mi.

        "Córka poszła sama, ale też niestety ma po mnie że czeka bardzo długo na pomoc. Przewalone. Bardzo sobie wyrzucam to, że dzieciom prawdopodobnie "sprzedałam" zachowania depresyjne w genach, albo że przez błędy zaniechania przez lata nie uchroniłam ich przed triggerami, które to wyzwoliły. TO jest ten najcięższy kamień który mi ciąży. Że dzieci bedą się przez swoje dorosłe życie borykać z bólem istnienia na jaki cierpi ich matka..."

        Masz szanse to zmienic pokazujac dzieciom jak sie o siebie troszczyc. I to zrobic. One biora przyklad z Ciebie, to juz wiesz. Pora im to pokazac i jasno zakomunikowac, ze czujesz sie zle i w zwiazku z tym szukasz pomocy. Tylko w ten sposob nauczysz dzieci radzic sobie z problemem. Dzialaj. Nie rozpamietuj przeszlosci i co im zaszczepilasz czego nie, bo to jest kontrproduktywne. Mow otwarcie o tym ze Ci ciezko i CO z tym robisz.
      • aqua48 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:16
        pogodzona_1234 napisał(a):

        > Dzięki. Jakoś tak lepiej jak człowiek to wyrzuci z siebie. Mimo, że pewnie znaj
        > dą się takie, które będą miały okazję dokopać.

        Bierz to z dobrodziejstwem inwentarza ale też nie odpowiadaj na takie posty jeśli się pojawią.

        > Bardzo sobie wyrzucam to
        > , że dzieciom prawdopodobnie "sprzedałam" zachowania depresyjne w genach,

        Niżej Brenya słusznie pisze, na geny nie masz żadnego wpływu, masz natomiast wpływ na to jak sama podchodzisz do swoich problemów i sposób radzenia sobie z nimi możesz też przekazać dzieciom. Nauczyć je że to żadna słabość prosić o pomoc w trudnych chwilach i korzystać z niej.
        Cóż, ja prawdopodobnie moim dzieciom też przekazałam w genach skłonność do niefajnych schorzeń, ale uczę je od zawsze, że zwyczajnie - muszą się zaprzyjaźnić z badaniami, pilnować terminów i robić je bardzo regularnie oraz dbać o siebie i zdrowy tryb życia nieco bardziej niż inni ludzie.
      • nangaparbat3 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:24
        Nie miałaś żadnego wpływu na swoje geny, a triggery są częścią życia każdego człowieka. Dobrze, żeby dzieci przeszły psychoterapię - przynajmniej nauczą się, kiedy biec po leki w razie czego, to jest abslutne minimum, ale jakie ważne za to. A może psychoterapia da im o wiele więcej.
        I teraz: bardzo możliwe, że skłonności do depresji ma także Twój mąż, geny się wymieszały - dokłądnie tak jest u mnie. No jest jak jest, najważniejsze, że wspierasz dzieci, ze sama się o siebie potrafisz zatroszczyć. Jak już będziesz u tego lekarza, podpytaj go, może zna jakieś sposoby na zachęcenie męża do wizyty - czasem jedno słowo zmienia sens wypowiedzi i powoduje, że prośba czy rada działają.
        • pogodzona_1234 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:30
          Syn jest na psychoterapii oprócz leczenia farmakologicznego. Córka zamierza też czegoś poszukać. Mąż niestety jest z rodzaju tych: " wymyślasz", "nie przesadzaj" "trudno żeby mi nie było ciężko, ojciec mi umarł a firma się posypała, mama została sama, radzę sobie jak mogę, daj mi spokój". To, że leczą się dzieci -mam wrażenie- że nie dociera do niego, mimo, że z synem było i nadal jest nieciekawie.
          • nangaparbat3 Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 11:54
            Moja krewna choruje na alzheimera, nie w Polsce. Jej mąż brał udział w specjalnych warsztatach dla partnerów osób chorujących. Mówi, że bardzo dużo mu to dało, wiele zrozumiał, o wiele lepiej wie, jak interpretować różne jej reakcje, w czym może pomóc i jak to zrobić, i jak zadbać o siebie.
            Jestem przekonana, że taki rodzaj pomocy powinien być oferowany rodzinom osób, w których choć jedna ma problemy zdrowotne bardzo poważne albo rzutujące mocno na resztę rodziny, właśnie jak depresja. Uważam, że dzięki tego rodzaju pomocy zaoszczędzono by mnóstwo cierpienia, łóżek w szpitalach psychiatrycznych i kasy sad
            Ale lekarza podpytaj - może umie pomóc, czasem naprawdę to kwestia jednego magicznego słowa smile
            Nic nie rzyykujesz - w najgorszym razie nic Ci nie powie, powie coś, co już wypróbowałaś, albo coś czego spróbujesz nie zadziała - nic gorszego się nie stanie smile
    • aguar Re: Czy wrócić do leków? 06.04.21, 12:54
      "Nie wytrzymałam- wiem że powinnam być jej oparciem, ale rozbeczałam się przy niej jak dziecko. "
      Nie musisz być dla wszystkich oparciem. Owszem, dla dzieci musisz. Ale mama może być dla Ciebie. Taka rola matki smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka