Dodaj do ulubionych

Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba?

06.04.21, 10:30
Trzy dni temu w Rzymie chrzest przyjął Giuseppe Panajot, wcześniej zadeklarowany ateista, który jak mówi całe życie krytykował i kpił sobie z Kościoła. Nie potrzebował religii, a każda rozmowa o wierze i Bogu zanim Go doświadczył była dla niego okazją do wyśmiewania się i ataku...
Zastanawia mnie, skąd u osób niewierzących bierze się taka potrzeba aby kpić z wiary innych?
Obserwuj wątek
      • bylam.stara.mostowiakowa Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 10:46
        Odpowiem za siebie: w moim przypadku kpiny z wiary biorą się stąd, że nie mogę zrozumieć jak w XXI wieku można wierzyć w takie bajki z mchu i paproci. O ile jeszcze rozumiem to u 80letniej babci z Podkarpacia, to trudno zrozumieć u ludzi młodszych, ogarniętych. A jeszcze trudniej zrozumieć dlaczego ci wierzący oczekują, że cała reszta będzie żyć według ich zasad. Dlaczego religia nachalnie wciska się w każdą dziedzinę życia? A już najtrudniej zrozumieć, że ludzie tkwią przy tej instytucji mimo tego co w ostatnich latach wyszło na światło dzienne- wszystkie te skandale pedofilskie i finansowe o których nie chce mi się pisać po raz tysięczny.
          • bylam.stara.mostowiakowa Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 11:11
            katriel napisała:

            > > nie mogę zrozumieć jak w XXI wieku można wierzyć w takie bajki z mchu i p
            > aproci.
            >
            > W jakie bajki?
            > To znaczy: który konkretnie artykuł wiary wydaje ci się tak absurdalny, że nie
            > możesz zrozumieć, jak osoby "młodsze i ogarnięte" mogą uważać go za prawdziwy?
            Nie mogę zrozumieć tego, że ludzie wierzą w to że świat został stworzony przez Boga, w istnienie Jezusa jako boga- choć być może istniał jako zwykły człowiek, któremu się wydawało, że Bogiem jest. Teraz też są takie miejsca, w których co drugi to Napoleon.
                    • dramatika Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 14:46
                      arthwen napisał(a):

                      > NIe pochlebiaj sobie - większosc bogów wymyślonych przez mężczyzn jest za zakaz
                      > em aborcji, bo ten zakaz to narzędzie kontroli kobiet i tyle.

                      Doucz się ignorantko, przeczytaj jakąś książę.
                      Zakaz aborcji w wierzeniach wynikał z tego, że kiedyś odpowiednia liczebność danego społeczeństwa decydowała o jego istnieniu. Bez ludzi nie było komu pracować, a przede wszystkim bronić się przed agresorem. Dzisiaj zresztą jest podobnie, choć o tyle lepiej, że potencjalny agresor nie różni się znacznie od nas samych, więc strach przed jakąś nieludzką okupacją czy mordem jest mniejszy, ludzie często nawet wierzą, że okupant i zaborca będzie ich traktował lepiej niż jego własne społeczeństwo.
                      Koncepcja jakoby zakaz aborcji wynikał z jakiejś nienawiści do kobiet czy chęci ich zniewolenia to zwyczajna ciemnota i ignorancja.
                      Większość religijnych nakazów i zakazów ma praktyczny wymiar, slużący utrzymaniu przy życiu danej społeczności.
                      • aandzia43 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 15:13
                        Bez histerii z tym przełożeniem zakazu aborcji na praktyczne kwestie demograficzne, nie dopowiadaj sobie. Jeśli kultury dopuszczają w dramatycznych okolicznościach przyrody dzieciobójstwo tuż po porodzie czy porzucanie słabych, to nie będą się spuszczać nad zarodkami i płodami. A to wszystko często w sytuacjach zagrożenia wyginięciem danej grupy czy społeczności. Zakaz aborcji, nakaz aborcji czy jakiekolwiek zaglądanie babom między nogi to wyłącznie próba kontroli nad babą. Czy to "prawem naturalnym" podszyte histeryczne wielbienie zygot ostatnich kilkuset lat, czy starożytne zmuszanie kobiet do aborcji bo tak pasuje głowie rodziny.
                  • mid.week Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 14:35
                    a2-a napisał:

                    > Niby urojony, a jako jedyny staje w obronie ludzkiego życia - dzieci poczętych?
                    >
                    > To zakłamanie utwierdza w przekonaniu że aborcja niby jest "OK".
                    >
                    > „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczy
                    > nili” (Mt 25,40)


                    I on to do płodu mówił?
                  • iwles Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 15:30
                    a2-a napisał:


                    >
                    > „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczy
                    > nili” (Mt 25,40)



                    chcesz powiedzieć, że tylu księży zgwałciło samego Boga ? I ich zwierzchnicy kryli ich ? Tzn, że im też to pasuje ?
                    To może uważasz, że gwałcenie Boga jemu samemu odpowiada ?
              • natalia.nat Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 13:32
                W przeciwieństwie do ciebie, ona myśli i wyciąga wnioski. A tobie ktoś wmówił istnienie bytów nadprzyrodzonych i uważasz, że jesteś mądrzejszy od innych. Może warto czasem ruszyć mózgownicą i dorosnąć. Myślisz, że gdyby Bóg naprawdę istniał miałoby dla niego znaczenie, że ktoś w piątek nie je mięsa albo odklepie formułkę w kościele?
            • katriel Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 14:16
              > konkretnie to ten: "Jest jeden Bóg".

              (Domyślam się, że chodzi o samo istnienie Boga, a nie o ograniczenie na liczbę takowych.)

              To w tej sytuacji jest jeszcze jedna rzecz, której jestem ciekawa. Gdybyś zamiast o istnieniu Boga napisała o chmarach aniołków i o widłach, tak jak szmytka poniżej, to co innego - w takie obrazy, wzięte dosłownie, raczej nikt dorosły i umysłowo pełnosprawny nie wierzy. Ale z samym istnieniem Boga, jako istoty wszechwiedzącej, wszechmogącej i transcendentnej wobec świata, która jednakowoż ze światem tym mniej lub bardziej wdaje się w interakcje, jest trochę inaczej. Wiara w istnienie takiej istoty jest dosyć powszechna - wydaje się, że podziela ją większość ludzi, i choć dokładny procentowy udział wierzących jest różny w różnych grupach społecznych, to jednak wszędzie jest znaczący.

              Te statystyki miałyby sens, gdyby kwestia istnienia Boga była trudnym zagadnieniem filozoficznym, na które odpowiedź jest nieoczywista, nie ma prostego rozstrzygającego dowodu, ale można przedstawić sensowne argumenty w każdą stronę. Wtedy byłoby zrozumiałe, że niektórzy w Boga wierzą, a inni nie. (Oczywiście, o wierze bądź niewierze rozstrzygają także czynniki inne niż intelektualne argumenty, jednakże należałoby się chyba spodziewać, że w przypadku przedstawicieli elit intelektualnych te argumenty będą grały niebagatelną rolę. Ty, jak rozumiem, swoją niewiarę również argumentujesz intelektualnie.)

              Ale ty, wydaje się, twierdzisz, że istnienie Boga jest kompletnie absurdalne. Na tyle absurdalne, że każdy ogarnięty człowiek powinien zauważyć, że to bzdura. Tyle że... jakoś nie zauważa. Tę sprzeczność można wyjaśnić na kilka sposobów:
              1) Ci ludzie wcale nie są ogarnięci. Ci wszyscy profesorowie, filozofowie, myśliciele, pisarze, uczeni, literaci, którzy tak na przestrzeni dziejów, jak i współcześnie, wyznają wiarę w Boga - w rzeczywistości są na tyle głupsi od ciebie, że zupełnie nie widzą czegoś, co dla ciebie jest oczywiste.
              2) Ci wszyscy ludzie wcale nie wierzą w Boga. Oni tylko tak udają, być może nie chcąc się narazić na - bo ja wiem: prześladowania? ostracyzm towarzyski? W każdym razie na coś, co ty bohatersko znosisz, nie dając nic po sobie poznać, a co dla nich byłoby końcem świata.
              3) Nieistnienie Boga wcale nie jest oczywiste. Istnienie też nie - jest to po prostu trudna filozoficzna kwestia, jedna z najtrudniejszych, z jakimi ludziom przychodzi się mierzyć. Może kiedyś ją ostatecznie rozstrzygniemy, może nigdy; ale jeśli komuś (jak tobie) się zdaje, że wszystko już wiadomo, to zapewne padł ofiarą efektu Dunninga-Krugera.

              No więc, którą z tych możliwości uważasz za najbardziej prawdopodobną?
              • mid.week Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 14:43
                4) Przyzwyczajenie do schematu myślowego. Przez tysiąclecia jakies sily nadprzyrodzne człowiekowi towarzyszyły i wyjasniał sobie w ten sposb świat, uderzenia poruna, choroby, komety, dzień i noc, etc. Przez nie mniej tysiącleci towarzyszyła wiarom instytucja waznego pana w nietypowym dla reszty stada wdzianku, który odczyniał uroki i gadał z duchami. Zawsze był ważny i budził strach. Dość niedawno poleceliśmy w kosmos i okazało się, że nie ma tam ani brykających aniołków ani stwórcy. Myślę, że po prostu za mało czasu ludzie mieli na otrząśnięcie się z tego co im od zarajnia dziejów wciskano/ sami sobie wciskali.
              • arthwen Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 14:58
                Nie jestem Alicją, ale rozumiem, że pytasz ogólnie.
                I w dość pokrętny sposób manipulujesz przy okazji, bo niby sugerujesz, że to "trudna filozoficzna kwestia" a podałaś odpowiedzi a, b, c i żądasz podania prawidłowej. Prawidłowej, jednej dla wszytstkich nie ma, bo powody wiary i niewiary zwyczajnie są różne.
                Przez całe wieki ludzie wierzyli w różnych bogów przede wszystkim dlatego, że było to dobre wytłumaczenie. Począwszy od "Powódź/Pożar/Pioruny? Bóg/bogowie się gniewają, bo zrobiłeś/nie zrobiłeś tego i tego" poprzez "Jesli będziesz trzymał się wiary, to bóg ci to wynagrodzi" do "Teraz cierpisz/cierpią twoi bliscy, ale otrzymasz za to nagrodę w życiu wiecznym/zaświatach/cokolwiek". Religia była i nadal jest instumentem pozwalającym utrzymać ciemny lud w ryzach. Do którego rzecz jasna nie zaliczają się kapłani, a w przypadku większych religii kapłani to tak częściowo, ale na pewno nie hierarchowie. Co doskonale widać po tym, jak zasad własnej wiary przestrzegają.
                Poza tym ludzie chcą mieć poczucie, że istnieje sprawiedliwość, że jesli ktoś nas skrzywdził, to za to zapłaci - jeśli nie tutaj, to po śmierci. Przyznanie, że tej sprawiedliwości może nie być, jest po prostu trudne, bo słabszym psychicznie jednostkom nasuwa się wtedy pytanie po co w takim razie być uczciwym i przyzwoitym.
                Ostracyzm społeczny, którego skalę próbujesz bagatelizować przez całe wieki miał olbrzymie znaczenie - to, że ktoś może się nie przejmować tym, co o nim pomyślą inni to dość świeże odkrycie, a i tak nie działa jeszcze w pełni. Ba, dużo mu do tego brakuje i to zarówno w skali globalnej jak i lokalnej. Bardzo duże znaczenie ma również to, że religia jest powszechna i że indoktrynuje się malutkie dzieci, które później najzwyczajniej w świecie nie zastanawiają się nad tym, co od zawsze było oczywiste. Naprawdę mało jest ludzi, którzy przyjmują wiarę świadomie, jako dorośli (są tacy, ale to znikomy procent), większości jest wtłaczana do maleńkości.

                Nieistnienie boga, jako pewnego bytu, który gdzieś tam jest i jest z naszego punktu widzenia nieskończenie potężny może nie jest oczywiste - aczkolwiek ja w taki byt nie wierzę, a dokładniej uważam, że prawdopodobieństwo jego istnienia jest tak znikome, że bliskie zeru. Jeśli ktoś mi przestawi fakty mogące świadczyć o tym, że tak nie jest, to to rozważę.
                Natomiast nieistnienie chrześcijańskiego Boga, Allaha, Zeusa, Odyna, Kali, Światowida, Quetzalcoatla, Ra, czy całej reszty tej ekipy jest oczywiste. To nie jest kwestia filozoficzna poruszająca skomplikowany problem, tylko dość jasna sprawa. Bogowie wymyśleni przez ludzi, są tym tylko - ludzkim wymysłem, nieodpornym na działanie czasu i postępu, który prześwietla i uwypukla wszystkie nielogiczności i błędy, niesprawdzalne dla pomysłodawców, a oczywiste teraz.
              • ariathedevil Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 15:05
                Jeśli czytałaś " Faraona " to wiesz, że istnienie boga dla kasty pasożytów zwyczajnie się opłaca, ot i cała wielka tajemnica wiary. Pewnie słyszałaś o rodzince Borgia, wiesz jakie mieli wpływy i kasę i jacy fajnie byli z nich kolesie Kalikst III i Aleksander VI ile światłych umysłów sponsorowali Jak wiesz zapewne, na przestrzeni wieków ta kasta była tą wykształconą i broniła dostępu do edukacji innym tym których uważała za głupszych.: "Szerzące się od XI wieku w Europie oddolne ruchy pobożnościowe powoływały się na Ewangelie i domagały się reform w zakresie dyscypliny kościelnej, moralności kleru, odbywania nabożeństw w językach zrozumiałych dla wiernych oraz udostępnienia wszystkim Biblii w tychże językach. Ruchy te były potępiane jako heretyckie, a lektura niekatolickich przekładów Biblii przez osoby nie będące duchowymi była karana – aż do kary śmierci na stosie oraz utraty prawa do dziedziczenia majątku przez krewnych „winowajcy”. W ten sposób działalność Inkwizycji opóźniła przekłady Biblii na języki narodowe o kilka stuleci[a]".
                Za odmienność poglądów HEREZJĘ jeszcze w XIX wieku ( czyli całkiem niedawno) można było spłonąć na stosie, może stąd tak dużo światłych ludzi czuło niechęć do wyrażania otwarcie swoich poglądów ? Na szczęście mamy XXI i coraz mniej ludzi się boi, powiedzieć że król jest nagi. Normalnych ludzi nie obchodzą jakieś tam gusła i zabobony, inni niech sobie wierzą w co chcą ( mała dygresja, polecam sobie poczytać o kulcie Cargo, na kwantowo jest ciekawy artykuł o powstawaniu religii) ale na janusza chrystusa na narzucajcie urzędowo waszych bajek innym i finansujcie się sami. Jeśli wymagacie szacunku, szanujcie poglądy innych.
          • memphis90 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 15:16
            Np że Jezusa osobiście obchodzi, czy biorę do buzi z połykiem czy bez, albo czy w piątek zjem bobra (roślina), ryby (roślina) czy kurę (zwierzę) - i od tego uzależnia moje "życie wieczne". A jeśli dwóch mężczyzn się bije i wpadną na mnie, a ja przypadkiem dotknę krocza, to trzeba mi obciąć rękę.
        • basiastel Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 11:08
          Gdzie tam do Podkarpacia, tu na forum jest niejaka arwena, dla której wiara jest rzeczą fundamentalną i bez żadnych skrupułów wyrzekłaby się syna, gdyby od wiary się odsunął. Nie dość, że wierzy w bajki z mchu i paproci, to jeszcze fanatycznie. Stosunkowo młoda, wykształcona, w Warszawie chyba mieszka. Dla mnie jest dość przerażająca.
      • zosia_1 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 11:03
        użyłam niewłaściwego słowa, KK nie pozwala na aborcję, to dzięki niemu prawo jest zaostrzone. Bez względu na to z jakich przyczyn kobieta aborduje płód KK na to nie pozwala i potępia kobiety. KOBIETY, ani słowa o mężczyznach, którzy porzucają kobiety chorymi dziećmi bez środków do życia
      • kornelia_sowa1 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 12:55
        Przyszedł ktoś kiedyś do twojego domu i ci kazał?

        Czy myślisz o ustawie antyaborcyjnej która faktycznie obowiązuje wszystkich.
        Nie podoba ci się, ale chciałabyś np aby z państwowej kasy refundowano in vitro, które też każdemu sie nie podoba czy tylko jednostronnie to ma działać?

        Mam wielu niewierzących przyjacioł i znajomych. Nigdy nikomu nie kazałam żyć tak jak ja
        • memphis90 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 15:26
          >Przyszedł ktoś kiedyś do twojego domu i ci >kazał?
          Tak, do mojego domu, Polski. Te ktosie wydają też państwowe pieniądze na materiały o świętym Lolku, co to kajakiem tak pięknie zawijał i pedofili dzielnie bronił, za to chcą wyrzucić z podręczników informacje o dręczeniu zwierząt (bo to lewacka indoktrynacja).

          >chciałabyś np aby z państwowej kasy >refundowano in vitro
          Tak, chciałabym, żeby refundowano in vitro. Niepłodność to choroba.
          • dramatika Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 16:50
            szmytka1 napisała:

            > ale dzięki temu jaką fajną teorię o matrixie religijnym przeczytałam! W końcu k
            > toś za pomocą teorii o kosmitach i grze komputerowej wyjaśnił o co chodzi w chr
            > ześcijanstwie

            Przytoczyłam tę hipotezę, amebo, żeby spróbować ci i tobie podobnym uzmysłowić, że istnieje co najmniej jedno logiczne wytłumaczenie tak "absurdalnej" wydawałoby się koncepcji, że Bóg może występować w trzech osobach. Nie twierdzę, że ta hipoteza jest prawdą, co najwyżej twierdzę, że nie powinniśmy odrzucać żadnej starożytnej koncepcji tylko dlatego, że nam wydaje się niedorzeczna - może istnieć kolejne parę logicznych wytłumaczeń i to nie tylko na Boga w trzech osobach, a ogranicza nas tylko wyobraźnia, przynajmniej tych, którzy nie są betonami umysłowymi.
            • szmytka1 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 17:02
              awiesz, w kosmitów to nawet skłonna jestem uwierzyć, może to być prawdopodobne, tyle gwiazd na niebie, tyle planet, moze gdzieś życie istnieje, ba zdziwiłabym się bardziej gdyby jednak nei istniało. To nie znaczy, ze teraz zacznę cześć im oddawać, klękać, krzyżem leżeć, opąłtek rpzyjmować kosmicnzy na znak więzi i sobie całą instytucję wymyślę, kapłanó ustanowię a wszystko w sumie sprowadzi się do trzepania kasy i sprawowania władzy nad większymi naiwniakami niż ja sama
            • aandzia43 Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 17:14

              > Przytoczyłam tę hipotezę, amebo, żeby spróbować ci i tobie podobnym uzmysłowić,
              > że istnieje co najmniej jedno logiczne wytłumaczenie tak "absurdalnej" wydawał
              > oby się koncepcji, że Bóg może występować w trzech osobach. Nie twierdzę, że ta
              > hipoteza jest prawdą, co najwyżej twierdzę, że nie powinniśmy odrzucać żadnej
              > starożytnej koncepcji tylko dlatego, że nam wydaje się niedorzeczna - może istn
              > ieć kolejne parę logicznych wytłumaczeń i to nie tylko na Boga w trzech osobach
              > , a ogranicza nas tylko wyobraźnia, przynajmniej tych, którzy nie są betonami u
              > mysłowymi.

              Ale to już było. Od jakichś 200-150 lat ludzie kombinują i sprzęgają podania, przekazy religijne, wyobrażenia którym nadano religijny wymiar z danymi naukowymi. Tłumaczą naukowo obrosłe mitem wydarzenia, tłumaczą przy pomocy współczesnej fizyki, psychologii, astrologii i innych niegdysiejsze koncepcje np. kosmogoniczne. Ty Ameryki nie odkryłaś, każda z nas zetknęła się w powyższym więc nie wyzywaj ludzi od ameb i betonów.
              • dramatika Re: Kpiny z wiary, skąd się bierze taka potrzeba? 06.04.21, 17:21
                aandzia43 napisała:

                > Tłumaczą naukowo obrosłe mitem wydarzenia, tłumaczą przy pomocy współczesnej
                > fizyki, psychologii, astrologii i innych niegdysiejsze koncepcje np. kosmogoni
                > czne. Ty Ameryki nie odkryłaś, każda z nas zetknęła się w powyższym więc nie wy
                > zywaj ludzi od ameb i betonów.

                Raczej, siostry, nie wyglądacie na takie, które "zetknęły się z powyższym".
                Emateczki w tym wątku kpią z wierzeń katolików uważając je za "absurdalne" bzdury i że trzeba być debilem, aby w nie wierzyć, a ty mi tu teraz na białym koniu wyjeżdżasz, że jedna z drugą tak naprawdę tak nie myślą i że nie są debilkami? Pozwól, że pozostanę nieprzekonana.