Dodaj do ulubionych

Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem

06.04.21, 13:17
W jaki sposób poważnie, ale jednocześnie dostępnie w stosunku do wieku rozmawiać o Bogu z bardzo ciekawskim oraz inteligentnym 6-latkiem (opcja zerówkowa)? Chyba tego nie potrafię, a chciałabym stanąć na wysokości zadania. Na razie ograniczam się do stwierdzeń, że Pan Jeze Chryste umarł za nasze grzechy, zmartwychwstał i absolutnie wszystko widzi, nawet najbardziej tajemne i skryte podłe uczynki i myśli. Ale wtedy dziecko się z kolei boi. Jak opowiedzieć o Bogu w sposób żeby dziecko bez zbędnych pytań przyjęło co się mówi?
Obserwuj wątek
        • aguar Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 14:53
          U mnie leczenie wypranego po katolicku mózgu i przechodzenie na ateizm to był proces i jednym z ważnych czynników, które przeważyły za ostateczną decyzją, było to, że miałam już dziecko i nie mogłam sobie wyobrazić, że wciskam mu takie kity, albo ewentualnie, że dowiaduje się tego na religii, a ja potwierdzam, że tak jest.
          • snajper55 Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 15:06
            aguar napisała:

            > U mnie leczenie wypranego po katolicku mózgu i przechodzenie na ateizm to był p
            > roces i jednym z ważnych czynników, które przeważyły za ostateczną decyzją, był
            > o to, że miałam już dziecko i nie mogłam sobie wyobrazić, że wciskam mu takie k
            > ity, albo ewentualnie, że dowiaduje się tego na religii, a ja potwierdzam, że t
            > ak jest.

            Wyprowadzenie narkomana z nałogu proste nie jest. A religia to opium ludu, jak powiedział klasyk. Lud się znieczula religią i dzięki temu znieczuleniu dobrze znosi wszelkie niewole, wykorzystywanie seksualne dzieci i robotę za miskę ryżu.

            S.
            • a2-a Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 07.04.21, 09:49
              snajper55 napisał:

              A religia to opium ludu, jak
              > powiedział klasyk...


              Szerzej temat ten rozwinął Dariusz Piórkowski SJ:

              "Religia nie jest odurzeniem

              Różnie można interpretować religijne postawy i ryty. Karol Marks twierdził, że jest ona narkotykiem wytwarzanym przez biednych ludzi.

              „Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby. Nie będzie miał On względu na osobę przeciw biednemu, owszem, wysłucha prośby pokrzywdzonego. Nie lekceważy błagania sieroty i wdowy, kiedy się skarży. Kto służy Bogu, z upodobaniem będzie przyjęty, a błaganie jego dosięgnie obłoków. Modlitwa biednego przeniknie obłoki i nie ustanie, aż dojdzie do celu. Nie odstąpi ona, aż wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok”. (Syr 35,12-14.16-18)

              Powszechnie znane jest powiedzenie przypisywane Karolowi Marksowi, że religia jest opium dla ludu. Okazuje się jednak, że w oryginalnym tekście Marksa jest napisane: „Religia jest opium ludu”. To znamienna różnica. Religię tworzy człowiek, ale głównie człowiek uciśniony, biedny, wyzyskiwany przez kapitalistów. Praktyki religijne to taki narkotyk, którym człowiek odurza siebie, żeby nie musiał stawiać czoła smutnej rzeczywistości. Zamiast powstać przeciw uciskowi, wzniecić rewolucję, ci biedacy wyobrażają sobie w niebie jakiegoś boga; żyją iluzją, żyją z gruszek na wierzbie i w ten sposób nie są w stanie zmienić swego losu – twierdzi Marks. Modlą się do kogoś, kogo nie ma. Tak naprawdę wzdychają do siebie, bo bóg to człowiek umieszczony w niebie, a nie na ziemi.

              Marks w jednym miał rację. Człowiek używa narkotyków również po to, żeby uciec od rzeczywistości. Miał też rację w tym, że człowiek może wejść w fałszywą religijność, długie modły i nie podejmuje żadnego innego wysiłku, wszystkiego oczekując od Boga i innych.

              Mylił się jednak twierdząc, że religia to wytwór fantazji. W pierwszym czytaniu Pan ukazany jest jako Ten, który ujmuje się za uciśnionym, biednym, pokrzywdzonym. Nie jest Mu obojętny los człowieka cierpiącego. Ale Bóg nie przeprowadza rewolucji z bronią w ręku. Po prostu wychodzi na to, że w tym świecie rewolucjami niewiele da się zmienić. Przeciwnie, wiele zniszczyć. Pan chce, aby do Niego się zwracać, skarżyć, Sierota i wdowa to osoby ubogie, bo są pozbawione cennego dobra, relacji z ludźmi, którzy by się nimi opiekowali. Doświadczają samotności. W tamtych czasach nie było domów opieki ani przytułków. Ludzie samotni zdani byli na litość innych.

              Na czym polega dzisiejsze ubóstwo? Tak jak kiedyś, tak i dzisiaj są wśród nas ludzie, którzy niewiele mają. To jedna strona ubóstwa. Materialna. I takich ubogich jest na świecie bardzo dużo. Z drugiej strony tak naprawdę wszyscy jesteśmy ubodzy. W każdym z nas mieszka dziecko, wdowa, sierota, pokrzywdzony, uciśniony. Możemy temu zaprzeczać. Możemy kreować siebie jako Herkulesów czy supermenów. Jak wyraża się ubóstwo w sposób duchowy?

              Ubóstwo polega na tym, że nie wszystko załatwimy z pomocą pieniędzy, układów czy wykształcenia. Ubóstwo wyraża się w naszej ciągłej tęsknocie za byciem akceptowanym, kochanym, dostrzeganym przez innych, którą tak trudno zaspokoić. Ubóstwo polega na tworzeniu różnego rodzaju bożków, którym poświęcamy tyle energii i czasu. Ubóstwo to brak lekarstwa na wiele duchowych i fizycznych chorób. Ubóstwo to niemożność usunięcia zła z tego świata o własnych siłach. Ubóstwo to brak pełnej kontroli nad przyszłością. Również ubóstwo domaga się też od nas zaufania względem najbliższych, bo nie możemy nimi zawładnąć i przejrzeć ich na wylot.

              Pismo święte mówi, że tylko człowiek, który rozpoznaje i akceptuje swoje ubóstwo może zwrócić się do Boga z błaganiem, może się skarżyć przed Nim. Czujesz się samotny? Nie uciekaj od tego uczucia w alkohol, czy przelotne związki? Powiedz o tym Bogu. Jesteś bezradny wobec swojej słabości? Nie załamuj się. Masz żal do Boga, jest ci za ciężko w życiu? Spieraj się z Nim.

              Przed Bogiem liczy się szczerość. Nie musimy ubierać tych nieskończonych masek, żeby tylko ukryć swoją bezradność, żeby zabić w sobie dziecko, ubogiego, sierotę i wdowę. To dziecko zwraca się w potrzebie do swojego taty lub mamy. „Tato pomóż mi”, „Mamo nie wiem, jak to zrobić”. Być może różne bolesne doświadczenia z domu, kiedy tata czy mama nie pomagali, rzutują również na relację z Bogiem. Pan oczekuje od nas właśnie takiej duchowej postawy dziecka. Szczera modlitwa „przeniknie obłoki”, dotrze do Boga. Ale nie możemy oczekiwać, że Bóg będzie do naszych usług na każde zawołanie. Nie zawsze doznamy nagłej przemiany. Czy wobec tego takie błaganie i skarga ma sens? Tak, ale niekoniecznie od razu nastąpi zmiana. Często bywa dokładnie na odwrót.

              Ważna jest szczerość, przejrzystość. Nie jest niczym upokarzającym, jeśli człowiek zwraca się ze swoim bólem i utrapieniem do Boga. Wielu twierdzi, że to daremne, bo Bóg i tak nie ingeruje. Przygląda się, słucha, ale nic nie robi, żeby nam pomóc. Czasami Bóg pomaga, rozwiązuje jakiś trudny problem, uzdrawia z choroby, daje szczególne światło. Ale w większości wypadków nie usuwa nam z życiowej drogi wszystkich przeszkód. Daje nam siłę, światło, żebyśmy mogli je przekraczać.

              Często, kiedy czuję się przytłoczony czy to stresem, czy nadmiarem jakichś obowiązków, albo przygnieciony jakimś smutkiem, krótką lub dłuższą chwilę i powierzam to Bogu. Ot tak po prostu i szczerze. I od razu pojawia się umocnienie. Ta modlitwa nie jest jednak narkotykiem, nie jest opium. Bo za chwilę muszę wrócić do tej samej rzeczywistości, do tej samej pracy czy sytuacji. Nie mogę zwolnić się od działania. Tylko na daną sytuację spogląda inaczej, bardziej trzeźwo, spokojnie, wiedząc, że i tak wszystko jest w rękach Boga, a ja mam wykonać to, co mogę. I nadal muszę stawiać czoła różnym przeciwnościom. Ale czuję się wzmocniony.

              Syn Boży, stając się człowiekiem, wzbogacił nas. Dobrowolnie stał się sługą, dzieckiem, przyjął ludzkie ograniczenia. A dokonał największej rzeczy w historii. Tylko ubogi jest w stanie coś dać i prawdziwie przyjąć. Ubogi nie oznacza, bezwartościowy, nic nieznaczący, pusty. Przeciwnie, bardzo wartościowy, ale przekonany, że wszystko otrzymuje od Boga.

              W Eucharystii Jezus nie odurza nas żadnym narkotykiem. Po prostu, podaje nam rękę, abyśmy przestali wierzgać, uznali, że w ubóstwie jest siła. Nie chodzi o pieniądze. Z biedą trzeba walczyć. Ubóstwo to sposób życia, w którym bardziej ufamy niż wszystko kalkulujemy. W ten sposób przywołujemy do siebie Boga, który sam potrafi zamknąć się w chlebie i winie. Nie jest przez to pomniejszony. Ale bardzo wielki. Tylko wielki potrafi stać się ubogim.

              Nie bójmy się więc przychodzić z naszymi troskami i utrapieniami do Boga. Bo On jest większy od naszego serca i wie, co nam trzeba."

    • alpepe Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 13:58
      Dziwisz mnie. Mój bratanek miał w zerówce religię. Podowiadywał się tam tyle o najrozmaitszych sposobach torturowania i mordowania ludzi, aka o żywotach świętych, że teraz ma siedem lat, jest w pierwszej klasie i na religię nie chodzi. Odmówił.
      • molik28 Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 16:14
        Męża bratanek odmówił w przedszkolu, jak usłyszał, że mamusia po śmierci pójdzie do nieba. Tak go to kuźwa pocieszyło, że dzieciak histerii dostał, a matka musiała przysięgać, że nigdy nie umrze. Szybko go z religii wypisali. Problem mieli tylko z komunią, bo generalnie są wierzący, a dzieciak odmówił chodzenia. W końcu załatwili, że przygotowywał się w domu indywidualnie, zaliczał tylko egzaminy. Jakoś go przeciągnęli przez komunię, ale na tym się skończyło.
    • snajper55 Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 14:38
      matkawiary napisała:

      > W jaki sposób poważnie, ale jednocześnie dostępnie w stosunku do wieku rozmawia
      > ć o Bogu z bardzo ciekawskim oraz inteligentnym 6-latkiem (opcja zerówkowa)? Ch
      > yba tego nie potrafię, a chciałabym stanąć na wysokości zadania. Na razie ogran
      > iczam się do stwierdzeń, że Pan Jeze Chryste umarł za nasze grzechy, zmartwychw
      > stał i absolutnie wszystko widzi, nawet najbardziej tajemne i skryte podłe uczy
      > nki i myśli. Ale wtedy dziecko się z kolei boi. Jak opowiedzieć o Bogu w sposób
      > żeby dziecko bez zbędnych pytań przyjęło co się mówi?

      Powiedz że bóg to taki wymyślony dawniej Batman, który miał karać złych i nagradzać dobrych.

      S.
    • novembre Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 15:13
      Nie wiem, czy pytanie jest na serio, czy, jak poniżej sugerują dziewczyny, dla jaj, ale odpowiem.
      Mam w domu sześciolatkę zafascynowaną Bogiem - ale dla niej to coś jak kolejne wróżki, bajki i czary. Ogląda na youtube Opowieści biblijne i kazała sobie czytać biblię dla dzieci ("mamo poczytaj mi o tym krzyżowaniu"). Czasem pyta, czy ja uważam, że Bóg naprawdę istnieje - odbijam wtedy piłeczkę "a co ty uważasz?".
      Jak sobie przypominam swój poziom wiedzy jako sześciolatki, to był on pełen brutalnych obrazów z kościoła, dokładnych opisów krzyżowania, cierpienia i śmierci. Nie było nic ze wspaniałości dobrotliwego dziadzia, jak chciałabym, żeby Bóg był dzieciom przedstawiany.
      Na szczęście od sierpnia młoda idzie do szkoły i przez pierwsze pięć lat będzie miała religioznawstwo, gdzie zapoznają ją z różnymi religiami. Bardzo jestem tego przedmiotu ciekawa.
    • mja-15 Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 16:22
      7 latkowi wytłumaczyłam, że nie ma czegoś takiego jak bóg. Należy być dobrym, mieć dobre serce i szanować innych. Żaden nienawistny bóg nie jest do niczego potrzebny. Ludzie na świecie wymyślili sobie setki różnych bogów, żeby mieć komu dziękować za różne rzeczy. I trzeba szanować tych, którzy wierzą w różnych bogów, ale i oni muszą szanować nasz pogląd. Jeśli tego nie robią, nie są warci naszej uwagi.
    • kafana Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 16:33
      Moment kiedy uznałam ze jestem ateistka nastał gdy moje dziecko zaczęło zadawać pytania. Nie umiem tłumaczyć w ten sposob swiata ani gadać bredni ze bóg w 7 dni stworzył świat, zmarli są aniołkami na chmurce a ten Pan na Krzyżu to Jezusek co urodził się w Boże Narodzenie a w Wielkanoc go zabiliśmy. Przypominają mi się wszytskie strachy z dzieciństwa zapodane przez Babcię i ciotki ( w dobrej wierze).
      • novembre Re: Rozmowy o Bogu z ciekawskim 6-latkiem 06.04.21, 17:15
        kafana napisała:

        > Moment kiedy uznałam ze jestem ateistka nastał gdy moje dziecko zaczęło zadawać
        > pytania. Nie umiem tłumaczyć w ten sposob swiata ani gadać bredni ze bóg w 7 d
        > ni stworzył świat, zmarli są aniołkami na chmurce

        A wiesz, że mam coś takiego już jako stara baba? Gdy lecę samolotem, zawsze odnoszę wrażenie, że jestem bliżej taty, że mnie widzi i że mogę wtedy z nim pogadać. Głupie, wiem. Nie mam pojęcia, skąd mi się to wzięło, a na pewno nikt mi nie sprzedawał bajek i zmarłych na chmurce.
        smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka