Dodaj do ulubionych

Hormony na klimakterium- któraś brała?

10.04.21, 15:49
Dziewczyny, mam pytanie. Czy któraś z Was może normowała klimakterium terapią hormonalną?
Na jakie badania hormonalne najczęściej kierują lekarze i co przepisują?
I jak się czułyście podczas terapii?
Obserwuj wątek
    • snakelilith Re: Hormony na klimakterium- któraś brała? 10.04.21, 16:19
      Ile masz lat? Miesiączkujesz jeszcze? Masz jakieś dolegliwości, czy z jakiego powodu chcesz stosować HTZ?
      To wszystko ma znaczenie, bo istnieją różne rodzaje terapii. Samopoczucie zależy też w dużym stopniu od tego, co przedtem przeszkadzało i jak wysokie dawki hormonów się bierze, bo jeżeli chodzi np. o uderzenia gorąca, to jednej kobiecie wystarczy tyle, że ma je tylko 5 razy dziennie, a nie 15, a inna nie chce ich wcale.
      Nowoczesne terapie skłaniają się dziś w kierunku bioidentycznego progesteronu przyjmowanego oralnie (100-200mg) kombinowanego z transdermalnym estrogenem (według uznania). Mniejsze ryzyko i większa możliwość indywidualnego dawkowania niż przy kombinownnych preparatach oralnych.
      • slupkova Re: Hormony na klimakterium- któraś brała? 10.04.21, 16:29
        Mam prawie 49 lat i chyba już wkraczam w czas menopauzy. Samopoczucie kiepskie, od dłuższego czasu miesiączki skąpe, niebolesne i krótsze. Teraz okres opóźnia mi się prawie tydzień. Wybieram się do gina na badania, chcę poprosić o skierowanie na badania krwi.
    • panna_meganna Re: Hormony na klimakterium- któraś brała? 10.04.21, 16:42
      Terapia HTZ uratowała mnie przed popadnięciem w szaleństwo. Zanikanie estrogenu spowodowało objawy jak przy ekstremalnie ciężkim zapaleniu dróg moczowych, wstawałam na siku co 15 minut w nocy, zjadłam chyba roczny limit antybiotyków i leków na śródmiąższowe zapalenie pęcherza ( lekarz idiota, nie skojarzył że mogę mieć stan przedmenopauzalny, a nawet kiedy zrobiono już badanie na poziom hormonów i wyszło że to początki menopauzy to nadal się przy swoim upierał) Dopiero kiedy trafiłam na forum dotyczące menopauzy odkryłam, że te objawy, które zatruwały mi życie są typowe. Zmieniłam lekarza, poprosiłam o HTZ, dostałam Femoston. Po tygodniu poczułam się lepiej a po dwóch miesiącach zupełnie normalnie. Teraz biorę te o których pisała Snakelilith, bo są mniej obciążające dla organizmu. Żyję, badania robię,- wszystko jest OK. Ale lekarz pytał o przypadki raka jajnika i piersi w rodzinie - całe szczęście u mnie nie ma takich genetycznych obciążeń.

      Na marginesie dodam, że mojemu partnerowi należy się co najmniej pomnik i order, że ze mną przez rok wytrzymał. Byłam straszna. Znerwicowana, płaczliwa, koszmarnie wykończona - zgroza po prostu. Samej sobie miałam ochotę przywalić czymś ciężkim. A on wspierał.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka