Dodaj do ulubionych

Zazdrość o życie...

11.04.21, 17:22
spotkałyście sie w swoim życiu z osobami które z takich czy innych powodów odpuściły walkę o swoje marzenia, wizję życia czy priorytety..a potem w sposób zawalowany lub otwarty demonstrowały swoją frustrację?
Obserwuj wątek
    • chabry.chabry Re: Zazdrość o życie... 11.04.21, 17:30
      Ja jestem taką osobą.
      Zawsze komuś czegoś zazdroszczę: nie miałam dziecka - zazdrościłam tym, którzy je mają...potem: urodziłam własne - szlag mnie trafiał jak widziałam bezdzietne...
      ...i wiele, wiele innych przykładów mogłabym - ale nie chcę - podać smile
              • waleria_s Re: Zazdrość o życie... 11.04.21, 18:44
                Jestem takim typem jak chabry.
                Tworząc udany związek zazdrościłam tym znajomym, które jeszcze szalały, intensywnie randkowały, ciągle poznawały kogoś nowego. Świadomie zrezygnowałam z moich pierwszych studiów i do dziś niesamowicie zazdroszczę osobom po tym kierunku. Generalnie najbardziej zazdroszczę kobietom wykształcenia, dobrego zawodu i zarobków. To są te rzeczy, które u siebie odpuściłam, nieco zmarnowałam własny potencjał i jest to już w tym momencie nie do nadrobienia, niestety. Czy manifestuję zazdrość? Raczej nie. Jednak widzę, że trochę zgorzkniałam i tego w sobie szczerze nie lubię.
                • bi_scotti Re: Zazdrość o życie... 11.04.21, 18:51
                  waleria_s napisał(a):

                  > Generalnie najbardziej zazdroszczę kobietom wykształcenia, dobrego zawodu i zar
                  > obków. To są te rzeczy, które u siebie odpuściłam, nieco zmarnowałam własny pot
                  > encjał i jest to już w tym momencie nie do nadrobienia, niestety.

                  Hey, hey, czemu nie do nadrobienia? Jesli nie chcialas zostac prima ballerina, to everything else jest wciaz mozliwe. Znam osobniki, ktore ropoczely (i successfully zakonczyly!) studia medyczne, prawnicze, artystyczne (zeby juz nie wspominac engineering, business etc.) dobrze po 40tce. Pracuja w (nowych) zawodach no problem. Zawsze ten sam Wyspianski "zeby sie tylko chcialo chciec" wink Jesli masz chec, to go for it - the world belongs to you smile Cheers.
      • farfocel_plamisty Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 16:46
        Moja rodzicielka tak miała - głęboko zakorzenione poczucie krzywdy i syndrom ofiary. Narzekactwo i wytykanie że wszyscy inni mają lepsze życie "za darmo" a tylko ona ma cięzkie życie a przez to lepsze moralnie. Umniejszanie gdy ktoś sprytem i pracowitością doszedł do majątku, jakby mu to bez wysiłku przyszło a pochwała życia gdy tyrasz i nic z tego nie masz bo nie umiesz dbać o swoje interesy.
        Przez długi czas tkwiłam w tym samym nurcie, tak samo mi emocje działały, wieczne poczucie krzywdy i że inni mają lepiej, potem na kilka lat wyjechałam za granicę i oddzielając się emocjonalnie od tej narracji - zaczęlam normalnieć smile . Teraz bardzo rzadko mi takie myślenie nawraca. Więc wiem, że można nad tym zapanowac i zmienić swoje myśli.
    • bi_scotti Re: Zazdrość o życie... 11.04.21, 17:49
      Wszyscy mamy jakies regrets. Mniejsze badz wieksze. Niektore sa simply silly, inne tak powazne, ze az boli. I od czasu do czasu kazdy w sposób zawalowany lub otwarty jakas swoja frustracje demonstruje. Bywa, ze unconsciously i tylko bliscy/znajomi sa w stanie zrozumiec okreslone comments czy body language.
      Chcesz dyskutowac ogolnie czy masz jakies konkrety na mysli? Cheers.
        • ciszej.tam Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 16:32
          Myślałam, że to ma być wzmocnienie komunikatu na poziomie emocji. Tylko nie umiałam odczytać o jakie emocje chodzi. Bo w tej "głupiej matce" też był wielokropek w tytule.


          m_incubo napisała:

          > Bo nie potrafi zastosować go prawidłowo, ogólnie chyba ma problem z interpunkcj
          > ą.
          >
          • taniarada Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 05:40
            ciszej.tam napisała:

            > Myślałam, że to ma być wzmocnienie komunikatu na poziomie emocji. Tylko nie umi
            > ałam odczytać o jakie emocje chodzi. Bo w tej "głupiej matce" też był wielokrop
            > ek w tytule.
            >
            >
            > m_incubo napisała:
            >
            > > Bo nie potrafi zastosować go prawidłowo, ogólnie chyba ma problem z inter
            > punkcj
            > > ą.
            > >
            Panna polonistka kurza twarz .
    • umi Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 13:40
      Znam, calkiem sporo. Ja z tych, ktore wiedza, ze zawsze moze byc gorzej, wiec trzeba sie cieszyc tym, co sie ma. Bo czas limitowany jest i zasoby tez. Wiec troche nie po drodze mi z nimi i w sumie troche szkoda ich. Jak bylam mlodsza, bardziej rozumialam taki punkt widzenia, teraz jestem starsza i madrzejsza zyciowo i mam wyebane na przeszkadzacze tego typu. Jesli ktos za duzy zazdrosnik/za bardzo sfrustrowany, to omijam, bo mi przeszkadza w moim bezkonfliktowym cieszeniu sie codziennoscia, ktora mija. Jak taki z niespelnionymi marzeniami, ale pod kontrola, to jest OK. Byle to komus zdrowego rozsadku nie odbieralo, bo wtedy sie robi nieciekawie i lepiej wiac.

      Zauwazam, ze doznalas wzmozenia forumowego, kolejny watek juz.
    • ixiq111 Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 14:38
      Tak. Znajoma pod koniec studiów ciężko zachorowała (nowotwór). Długie leczenie, kalectwo i wszystko się posypało. Onkologicznie na dzień dzisiejszy jest zdrowa. Pod względem psychicznym jest wrakiem człowieka. Rzadko można spotkać tak nieszczęśliwą osobę sad
    • annajustyna Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 15:07
      Moja mama niestety. Chyba najbardziej ją teraz frustruje to, że ja nie układam swojego życia pod kątem "zapewnienia jej pięknej starości", cokolwiek to znaczy. Czekała na tę mityczną piękną starość co najmniej od cwierc wieku, a ja nie miałam wtedy sił, by ją uświadomić, że marnuje sobie życie.
    • aguar Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 16:37
      Mam coś takiego, ale właśnie nie na tej zasadzie, że u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona, ani nie tego, co odpuściłam (bo odpuszczałam rzeczy na których aż tak bardzo mi nie zależało), tylko tego, co było dla mnie zawsze najistotniejsze i nie tyle odpuściłam walkę, co w niej poległam, życie mnie pokonało. Staram się tej zazdrości nie okazywać, ale najtrudniej jest, gdy takie osoby okazuję mi wyższość, uważają, że są BARDZIEJ.
    • conena Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 16:48
      nie, aż tak to nie, ale kiedyś u Mariusza Szczygła przeczytałam takie zdanie, którego autorką jest chyba jego ukochana Zofia Czerwińska: najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej. i to jest arcygenialne i arcytrafne zdanko, które wryło mi się w głowę, bowiem opisuje mnie w 100%. zawsze szukam czegoś lepszego, zawsze. instagramowa moda na "zrobione jest lepsze od doskonałego" powoduje u mnie wyłącznie takie głośne PFFF i przewrócenie oczami.
      • bi_scotti Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 20:27
        conena napisała:

        > kiedyś u Mariusza Szczygła przeczytałam takie zdanie, k
        > tórego autorką jest chyba jego ukochana Zofia Czerwińska: najlepsze miejsce na
        > namiot jest zawsze kawałek dalej. i to jest arcygenialne i arcytrafne zdanko,
        >

        Zgadzam sie jako reprezentantka completely odwrotnego spojrzenia: najlepsze miejsce na namiot jest tu i teraz, bo gdy chce nam sie spac albo pada deszcz, it's no time na poszukiwania czegokolwiek porfect wink Jestem z frakcji zadowalajacej sie "byle czym" byle juz i bez nadmiaru dyskusji/poszukiwan, co oczywiscie (jak wszystko w zyciu!) tez ma swoje ujemne strony i czasem negatywne consequences. Ale ... i z tym sie godze wink Wole przepraszac, ze zrobilam cos nie tak, cos nam nie wyszlo jak (potentially) moglo, niz zalowac, ze nic sie nie zdarzylo, bo szukalismy perfect solution. Wiec wole postawic namiot kolo bagienka i cierpiec jego smrodek ale wyspac sie przez wiekszosc nocy niz przez kilka godzin szukac idelnego spot, ktory istnieje tylko w mojej wyobrazni wink
        I z perspektywy przezytych lat wydaje mi sie, ze pozostaje more relaxed, w sumie more happy niz np. moja Najstarsza, ktora jest (bywa wink) lekko upierdliwa (ale z wiekiem coraz bardziej) perfectionist - jej samej jest z tym najtrudniej, ze nie umie sie godzic z nieperfekcyjnym swiatem dookola niej, eh ... A ja jej nie jestem w stanie pomoc, bo she is just that way - moge ja tylko kochac the way she is smile Life.
        • fragile_f Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 20:54
          Mam podobnie do Ciebie, też wolę namiot postawiony tu i teraz, nawet jeśli jest pod nim lekko kłująca w tyłek szyszka. Mój mąż za to szukałby idealnego miejsca tak długo, aż padłby w ogole bez namiotu... on ciagle szuka, biegnie, kombinuje a i tak nigdy nie jest zadowolony z tego, co ma sad nie wiem, czy da sie to w ogole wyplenic?
    • eliksir_czarodziejski Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 20:22
      Oczywiście że tak. Z moich obserwacji wynika ze to osoby z pewnego rodzaju przekonaniami z domu. Np porządni i "właściwie" żyjący ludzie nie cieszą się życiem tylko widzą je we właściwych czyli ciemnych barwach. Wydawanie pieniędzy na siebie i własne przyjemności jest karygodne... Można by tak długo wymieniać... 😒
      • mitovita Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 21:07
        O tak, niewolnicy konwenansów, zasad zewnętrznych, ulegający presji (często tylko w ich własnych głowach tkwiącej) że coś muszą, coś wypada, coś należy. Więc wychodza za mąż, bo w pewnym wieku należy wyjść, rodzą dzieci bo tak nalezy, ładnie siedzą przy stole, mają nudną pracę na 8 godzin albo obsługują pracującego męża, ostro osądzają innych którzy się wyłamują z takiego schematu i nie żyją wg ich zasad. I ta sztywność poglądów jak inni żyć powinni i podskórne wkurzenie, że ktoś nie chce żyć tak samo i nieść tego krzyża, że umie z życia korzystać i ciągle bezczelnie zadowolony.
        • fragile_f Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 21:55
          Kiedyś poznałam dokładnie taką rodzinę - studia, praca, ślub, mieszkanie, dzieci. Pani nie zdązyła się wyszaleć i efekt koncowy byl taki, że zafundowali dzieciom roczną, nomadyczną wędrówkę po kontynentach. Dzieci zaczely ze strachu moczyć sie w nocy, ich najwiekszym marzeniem byl pobyt w jednym miejscu przez dluzej niz tydzien sad dziewczyna po kielichu opowiadała (przy dzieciach...) że mieli je za wczesnie i wolalaby, zeby inaczej im sie zycie ulozylo, bo ona to chciala podrozowac. Bylo mi bardzo zal tej rodziny, zwlaszcza ze byla dla nich bardzo surowa, nie wolno im bylo sie skarzyc a na wzmiankę o powrocie do domu dostawała szału.
            • fragile_f Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 22:43
              Nie mam pojecia, mysle ze na pewno inaczej jest miec dzieci w wieku 25 lat i 35 lat. Ja się już wyjezdzilam, wylatałam, nazwiedzałam i perspektywa wakacji w agroturystyce jest mi całkiem miła, dla niej to najwiekszy koszmar.
              • waleria_s Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 00:11
                Dla mnie to też wizja z koszmaru, 25 lat i dziecko. Jednak byłabym ostrożna ze stawianiem sprawy tak, że pani się nie wyszalała i dlatego zafundowała dzieciom wędrówkę po kontynentach i 0 poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji.
                • fragile_f Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 00:45
                  To są jej własne słowa - nie wyszalała się, poświęciła wychowaniu dzieci, więc teraz jak już podrosły, to one muszą się do niej dostosować, a ona chce podróżować i basta. Tak jakby ich brak stabilizacji i lęki były karą za to, że się urodziły o parę lat za wcześnie sad Obok siedział mąż, bardzo fajny facet, który ją stopował, co chwila mówił "przecież dzieci Cie słyszą, przestań" - jej reakcja była na zasadzie "co ty gadasz, one przecież nic nie rozumieja, hahaha".

                  Mam wielu znajomych, którzy zwiedzają świat z dziecmi, czasami nie podoba mi się to co robią (np. wyjazd z niemowlakiem do kraju w którym jest malaria i dur brzuszny, wypad na kajaki z trzymiesięczniakiem w nosidle), ale żadne z nich nie idzie w takie ekstremum, wyjeżdżają na 3-4 tygodnie i wracają do domu.
                  • szeera Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 01:30
                    "To są jej własne słowa - nie wyszalała się, poświęciła wychowaniu dzieci, więc teraz jak już podrosły, to one muszą się do niej dostosować, a ona chce podróżować i basta. Tak jakby ich brak stabilizacji i lęki były karą za to, że się urodziły o parę lat za wcześnie"

                    Dziwne tłumaczenie. Ja jeździłam dużo przed dziećmi, a z dziećmi jeszcze więcej, bo możliwości i zrozumienie świata były tylko lepsze z roku na rok. Dzieci twierdzą, że im się podobało. Wyjeżdżenie się przed dziećmi nie zmniejszyło mojej chęci na jeżdżenie z dziećmi, wręcz odwrotnie.

                    A wyjazdy na rok z dziećmi, szczególnie w młodszych klasach czy jeszcze przedszkolu, są całkiem popularne w USA. Dzieci mają nauczanie domowe, (w większości nie muszą potem zdawać żadnych egzaminów), a rodzice biorą urlop lub pracują z drogi. Poznałam już dorosłe osoby które tak jeździły z rodzicami i dobrze to wspominają. Na taką przygodę decydują się zresztą przeważnie rodzice którzy mają już wcześniejsze spore doświadczenie w podróżowaniu.

                    "Obok siedział mąż, bardzo fajny facet" Nie taki fajny jeśli pozwalał na stałe krzywdzenie dzieci.
                    • fragile_f Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 01:50
                      >Dziwne tłumaczenie. Ja jeździłam dużo przed dziećmi, a z dziećmi jeszcze więcej, bo możliwości i zrozumienie świata były tylko lepsze z roku na rok. Dzieci twierdzą, że im się podobało. Wyjeżdżenie się przed dziećmi nie zmniejszyło mojej chęci na jeżdżenie z dziećmi, wręcz odwrotnie.

                      Najwyraźniej to nie byłaś Ty, tylko ktoś inny, kto ma inaczej wink Tym dzieciom się ten wyjazd już nie podobał, co sygnalizowały tak, jak potrafiły w swoim wieku. Narzekała, że są "niegrzeczne", bo nie chca sie spakowac i jechac do nastepnego hotelu czy pensjonatu albo że robią awanturę jak mają iść zwiedzać kolejne miasteczko, leżeć na kolejne plaży etc. I ja te dzieci doskonale rozumiem, bo sama bardzo lubię podróżować, ale po 2-3 tygodniach jestem już trochę zmęczona ciągłymi zmianami i mam ochotę usnąć we własnym łóżku, skorzystać z kosmetyków które mam w domu, ugotować coś we własnej kuchni i tak dalej.

                      Wspólne wyjazdy są świetne, jeśli wszyscy się dobrze bawią. Na pewno są dzieci, które byłyby zachwycone, no ale te akurat nie były a ich matka to olewała.
                      • szeera Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 02:02
                        "Wspólne wyjazdy są świetne, jeśli wszyscy się dobrze bawią. Na pewno są dzieci, które byłyby zachwycone, no ale te akurat nie były a ich matka to olewała."

                        Ja w tamtym wpisie polemizowałam głównie z dwoma rzeczami - po pierwsze, że jeśli ktoś się najeździ bez dzieci, to nie będzie jeździł z dziećmi, bo jest raczej dokładnie odwrotnie. A po drugie, że roczny wyjazd z dziećmi na różne kontynenty to coś ekstremalnego.

                        Obawiam się, że jeśli matka olewała potrzeby swoich dzieci w podróży, to w domu olewała je również. Albo dziecko traktuje się jak człowieka albo nie. Może dzieci nie tęskniły tak bardzo za własnym łóżkiem, jak za przedszkolem czy szkołą gdzie miały dostęp do bardziej dojrzałych emocjonalnie dorosłych.
                        • fragile_f Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 03:51
                          Oj, to chyba źle się po prostu zrozumiałyśmy. Miałam na myśli to, że jeśli ktoś lubi podróżować ale się "wyszalał", to spędzenie wakacji w pierwszych dwóch lat życia dziecka na Mazurach a nie na Bali nie jest jakimś strasznym wyrzeczeniem. Albo rezygnacja z rocznej objazdówki, na rzecz paru wyjazdów po 3-4 tygodnie.

                          Widze to po sobie w czasach covidowych - tak, mieliśmy parę planów wyjazdowych na 2020 i 2021, ale ponieważ poprzednie 10 lat spędziliśmy na walizkach, to nie cierpieliśmy jakoś koszmarnie jadąc na urlop 200 km od domu. Ba, wręcz było to fajne - wreszcie moglismy wyjechac o której chcemy i spakować do auta parę rzeczy, których normalnie nie zabieramy smile

                          Dzieci, z tego co skojarzyłam, tęskniły za stabilizacją, własnym pokojem i dziadkami. I tak, matka pozostawiła po sobie niemiłe wrażenie, ojciec robił co mógł, żeby chronić dzieciaki.
    • zosia_1 Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 22:21
      Nie odpuściłam nigdy, prawie wszystkie marzenia spełniłam, vzuje się spełniona i szczęśliwa i wiem, że ludziom różnie życie układa. Ale w moim życiu pojawią się frustracja kiedy w piątek o 20 wracam z pracy po wyrobieniu 50 h pracy w tygodniu, padam na twarz że zmęczenia i że zmęczenia płaczę, a wiem, że następnego dnia w kościele biskup za godzinę mszy (bierzmowanie) zgarnie 5 tyś zł. A jakąś żona członka rządu sprawdza na przelewie z posadki w spółce skarbu Państwa kilkadziesiąt tysięcy na miesiąc. I wiem, że mam prawo do takich uczuć, bo naprawdę nie mogę zostać biskupem, a obrzydzenie do PiS nie pozwoli mi zostać żoną jakiegokolwiek członka tego rządu
      • ciszej.tam Re: Zazdrość o życie... 12.04.21, 22:32
        Miewam takie myśli, że trzeba było wiceum zapisać się do jakiejś młodzieżowki LPR i zostać kochanica jakiegoś kardynała w Watykanie, mieszkalabym sobie w Rzymie koło Watykanu, mogłabym mieć więcej dzieci, sobie bimbac i malować na jedwabiu sad

        Teraz już żaden kardynał mnie nie zechce bo wtedy wyglądałam jak młody chłopczyk a aktualnie już zupełnie nie sad



        zosia_1 napisała:

        > Nie odpuściłam nigdy, prawie wszystkie marzenia spełniłam, vzuje się spełniona
        > i szczęśliwa i wiem, że ludziom różnie życie układa. Ale w moim życiu pojawią s
        > ię frustracja kiedy w piątek o 20 wracam z pracy po wyrobieniu 50 h pracy w tyg
        > odniu, padam na twarz że zmęczenia i że zmęczenia płaczę, a wiem, że następnego
        > dnia w kościele biskup za godzinę mszy (bierzmowanie) zgarnie 5 tyś zł. A jaką
        > ś żona członka rządu sprawdza na przelewie z posadki w spółce skarbu Państwa k
        > ilkadziesiąt tysięcy na miesiąc. I wiem, że mam prawo do takich uczuć, bo napra
        > wdę nie mogę zostać biskupem, a obrzydzenie do PiS nie pozwoli mi zostać żoną j
        > akiegokolwiek członka tego rządu
    • maadzik3 Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 01:49
      Pełno jest takich osób. Marzenia rzadko się spełniają i większośc ludzi coś odpuszcza. Jak za dużo odpuszczą a reszta nie wyjdzie (a bywa) to owszem, frustracja się daje we znaki. Rozumiem. Sama mam trochę za uszami w temacie, na szczęście nie jest tak że wszystko i nie przestałam o ważne rzeczy walczyć i zabiegać (czasem z sukcesem). Ale wiele w życiu to kwestia przypadku i szczęścia...
      • taniarada Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 05:43
        maadzik3 napisała:

        > Pełno jest takich osób. Marzenia rzadko się spełniają i większośc ludzi coś odp
        > uszcza. Jak za dużo odpuszczą a reszta nie wyjdzie (a bywa) to owszem, frustrac
        > ja się daje we znaki. Rozumiem. Sama mam trochę za uszami w temacie, na szczęśc
        > ie nie jest tak że wszystko i nie przestałam o ważne rzeczy walczyć i zabiegać
        > (czasem z sukcesem). Ale wiele w życiu to kwestia przypadku i szczęścia...
        >
        Jak w coś wierzysz to marzenia się spełniają .Wystarczy tylko chcieć i być życzliwy dla innych.Pozdrówka.
        • zosia_1 Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 06:53
          "Jak w coś wierzysz to marzenia się spełniają .Wystarczy tylko chcieć i być życzliwy dla innych"
          no nie, nie spełniają wszystkim i zawsze. Wielu ludzi ma różne ograniczenia, których nie można przeskoczyć.
    • lukrecja46 Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 07:44
      Ja taka jestem. Całe życie nie wierząca w siebie- za to akurat mogę rodzicom podziękować😟. Dlatego też uważam, że jestem nieudacznikiem, niczego szczególnego w życiu nie osiągnęłam i bardzo zazdroszczę innym pracowitości, ambicji, zaradności i sprytu. Mnie każde najmniejsze niepowodzenie wbija w poczucie winy i beznadziei..
    • nightdream Re: Zazdrość o życie... 13.04.21, 10:13
      Mój tata.
      Nie jest zadowolony ze swojej pracy zawodowej, nie chce zrobić nic żeby to zmienić. Jak ja mówię ze zmienię prace bo jestem nieszczęśliwa to reaguje dzika wściekłością.
      Bo wydziwiam. On zawsze tak miał a po udarze mu się pogorszyło.
      Nie chce jeździć na wakacje - bo mu to „niepotrzebne” i jednocześnie ciagle obgaduje innych: „ten to znowu wyjeżdża, jakby na dupie usiedzieć nie mógł”. Ja tez usłyszałam kiedyś ze na wakacje mam jeździć z dziećmi, sama z mężem to mam najlepiej pracować żeby kredyt spłacić.
      Bardzo smutny, znerwicowany człowiek sad
      I niestety ale cieszę się ze mieszkam na drugim końcu kraju, tylko mamy mi żal...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka