Dodaj do ulubionych

Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę

13.04.21, 21:41
W ostatnim numerze Polityki prof.Jan Hartman ostro krytykuje" Przesłanie pana Cogito,"zarzucając Herbertowi egzaltację, stawianie się w przewrotny sposób na piedestale i mam wrażenie, wmawiając mu ,że Herbert przyjmuje taką konradowską postawę, czym się wg Hartmana ośmiesza .
No nijak mi to w tym wierszu nie wychodzi,i nie chodzi mi w ogóle o odbrązowienie Herberta,do którego mam ,jako do człowieka stosunek obojętny, natomiast cenię go jako wybitnego erudytę i znawcę antyku. Chodzi o interpretację "Przesłania (...) (wiersz wszyscy znają),nigdy nie czytałam go przez pryzmat rzekomej megalomanii autora ,a tak wg mnie sugeruje Hartman i tak mi z tym niewygodnie.
Tu wklejam treść felietonu:
JAN HARTMAN

Przeciwko Panu Cogito




Tak to roi sobie wschodnioeuropejski poeta o najszlachetniejszym zapomnieniu i niedocenieniu, połączonym z wiekuistą sławą.

Od protekcjonalizmu uciec niepodobna. Trochę to śmieszne, jak w Ferdydurke, lecz na ogół straszne. Gdy trzeba pacholęciem w szkole, drżąc przed dwójką (jedynką?), wygadywać na lekcjach polskiego bezmyślne a słuszne frazesy o odwadze cywilnej, niezłomności, bohaterstwie i nonkonformizmie, to niewiele już zostaje niezawłaszczonej przestrzeni, na której wychowanek Systemu mógłby zachować godność i autentyczność sądu. Już w szkole zabiera mu się język, nie pozostawiając żadnych wiarygodnych i szczerych słów.

Do tego wielkiego zakłamania świetnie nadał się w Polsce wiersz Herberta „Przesłanie Pana Cogito”. Miliony młodych Polaków, a więc (z racji czysto statystycznych) miliony ludzi przeciętnych zastępy nauczycieli namawiają do wzbudzenia w sobie egzaltacji absolutną wyjątkowością, o której traktuje ten wiersz. Tak tworzy się masową kulturę „wyjątkowości każdego z nas”. I wprawdzie żałosność tego narcyzmu powinna skłaniać raczej do przemilczenia śmiesznego ekscesu szkolnej propagandy, to jednak ktoś musi zabrać głos i zaprotestować, gdy System wyciera sobie karminowe usteczka wyjątkowością szczególnego rodzaju, bo moralną. Herbert posłużył jako narzędzie tego świętokradztwa. I chociaż nie można go winić za to, że Pan Cogito został propagandowo wykorzystany przez kilka kolejnych reżimów, z demokratycznymi rządami włącznie, to jednak poezja, którą nas uraczył, jakoś wyjątkowo dobrze się do tego celu nadaje.

Przykro mi, że odbrązawiam i demitologizuję, idąc w tym pod prąd i nie mając szans na bycie na serio wysłuchanym. Przykro mi nie dlatego, że jest to nieskuteczne, ani dlatego, że kilku osobom być może zepsuję przyjemność napawania się Herbertem, lecz dlatego, że krytykując słynny wiersz, powtarzam narcystyczny gest samego Pana Cogito (a przeto i samego Herberta), którego egzaltacja tak bardzo mnie mierzi. Cóż, klin klinem, egzaltacją w egzaltację…

Zobaczmy więc, co tam pisze Pan Cogito w swym przesłaniu. Mam iść wyprostowany pośród tych, co na kolanach, aż dojdę do Kolchidy i zdobędę „złote runo nicości”. Inaczej mówiąc, mam się zachowywać godnie i nie ulegać pokusie oportunizmu, pamiętając, że nie zostanę za to wynagrodzony. A powinienem? A co by było, gdyby jednak mnie wynagrodzili, tak jak Herberta wynagrodzono za jego werbalny nonkonformizm sławą i uwielbieniem? Nie wiem, jak tam z wami, lecz w moim uchu pobrzmiewa jakaś fałszywa i nieszczera nuta.

Dalej się nam mówi, że trzeba być odważnym, nawet jeśli nie bardzo wiadomo, jak zmierzyć się z pamięcią wojny. I w ogóle, że trzeba się poświęcić raczej tej pamięci, raczej dawaniu świadectwa niż normalnemu życiu. Mogłoby się tak wydawać na pierwszy rzut oka, lecz niezliczone wypowiedzi ocalonych z Zagłady (a oni mają przecież sporo do upamiętniania) idą na przekór cierpiętnictwu. Dominuje w nich ton apoteozy nowego życia. Czy Herbert wie lepiej?

Dalej robi się naprawdę ciekawie. Otóż Pan Cogito zaleca gniew i pogardę dla małych oportunistów, łącznie z tymi, którzy będą przemawiać na jego pogrzebie i pisać jego życiorys. Czyli nie taki znów zapomniany i nic nieznaczący ten heroiczny pan Cogito-Herbert ma być? Byle czyich „korniki” życiorysów nie piszą. Niezbyt to wszystko fair w stosunku do tych, którzy nie będąc wielkimi poetami, a za to może to i tamto mających na sumieniu, jednak przyszli na pogrzeb Herberta, pisali o nim i nadal czczą jego imię. Mimo wszystko karmią jego pamięć, a Pan Cogito – z pewnością bardziej ze swojej sławy zadowolony, niż gdyby jej wcale nie było – jednak tę karmiącą rękę kąsa. Wydaje mi się, że autor, zafascynowany gniewną osobnością i nonkonformizmem, pisząc swój wiersz, zapomniał „mieć na myśli” kilku innych cnót, takich jak wielkoduszność i skromność.

Ojej, ale przecież w kolejnych wersach Pan Cogito wyzywa siebie samego od błaznów i pyszałków, nakazując sobie szczerą miłość. Ha! Znamy te sztuczki. Gdyś jest błazen i kabotyn, pierwszy się nim mienisz, by zamknąć innym usta. A do tego dodajesz „co złego, to nie ja”, bo przecież „kocham szczerze i znam swą małość”. Narcyzm skazany jest na tę dialektykę i ani Herbert, ani Hartman nie umieją się z niej wywikłać. Takie to już ryzyko piszących. Ryzyko, że ktoś powie: aha, skoro sam pan mówisz, że jesteś błazen, to jesteś błazen i jak błazen będziesz traktowany. Uważajcie więc, jasnoocy poeci! Za plecami rozanielonych panien czają się krzywogębni szydercy!

Następnie tak zwany podmiot liryczny wiersza (jak sądzę, dobrze zagnieżdżony w ciele Pana Herberta) zaleca nam (komu?) i sobie pisanie wierszy o przyrodzie (przyroda jest fajna, owszem). Jako że jednak na ornitologii się Pan Herbert nie zna, musi się przerzucić na pisanie o wielkiej kulturze – byle w stylu staroświecko patetycznym. Bo jednak patos dobrze będzie licował z „chłostą śmiechu” i „zabójstwem na śmietniku”. Jednak jakoś tak nie do końca widzę tego Pana Cogito zaszlachtowanego na śmietniku (raczej jakiś procesik, odsiadeczka, emigracyjka), bo nie dla inteligentów takie honory, lecz generalnie to dobry sposób, żeby znaleźć się tam, gdzie najbardziej chcemy się znaleźć: w towarzystwie Gilgamesza, Hektora, Rolanda.

Tak to roi sobie wschodnioeuropejski poeta o najszlachetniejszym zapomnieniu i niedocenieniu, połączonym z wiekuistą sławą. Teatralne „bądź wierny, idź” stanęło na granicy śmieszności i czekało na filistrów i „korników”, którzy odpowiedzieli na wezwanie i z całą uniżonością zaprowadzili Jego Wyniosłą Osobność Zbigniewa Herberta do smutnych szkół na blokowiskach. Ciężki jest los poety. (Dalsza polemika z Herbertem na moim blogu…).


Obserwuj wątek
    • smillla Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 13.04.21, 23:07
      Nie powiedziałabym: egzaltowany, ale zimny i w dramatycznej pozie. Statua. Oczywiście starożytna, marmurowa i klasyczna. I martwa, bardziej ceniąca doskonałość niż życie. Czyli ta cnota, stoicyzm. Ok, każdemu jego porno, jak mówią na ematce. Na wielu Cogito może robić wrażenie, nie przeczę, ale w moim guście to to akurat nie jest, podobnie jak nie jest w guście prof. Hartmana.

      Zupełnie prywatnie: podśmiewam się i poziewam, gdy wspominam wzniosłe recytacje tego utworu, gdzie obowiązkowo recytujący toczy błędnym wzrokiem, wykrzykuje głosem XIX-wiecznego kaznodziei straszącego lud płonącą siarką, przewraca oczami, wznosi dłonie, pojękuje jakby cierpiał skrywane boleści i zdałoby się, za chwilę w przypływie świętego gniewu zdzieli jakiegoś przysypiającego widza, nie dość poruszonego deklamacją. Jakoś nie mam zaufania do ludzi, którzy natrętnie pouczają innych, jak żyć i wymuszają cudzy heroizm w imię wiary w różne niejasne idee, pod groźbą napiętnowania osoby nieskłonnej do heroizmu.

      Może dla Herberta bohaterem jest Cogito, który w czarnej godzinie poszedł wyprostowany i nadęty słuszną obrazą do ciemnego kresu po złote runo nicości. Dla mnie bohaterką jest Conchita, która w czarnej godzinie poszła do łóżka z żołnierzem wrogiej armii, dla paru konserw, aby nakarmić dzieci i siebie, aby przeżyli.
      Hartman, jako potomek tych, którzy przeżyli, bo np. miesiącami kryli się w klatkach w ogrodzie zoologicznym (a jakże tam z higieną? jak jeść obierki? gdzie godność? i jak być wyprostowanym i nie na kolanach, gdy pomieszczenie ciasne?) dobrze wie, że nieraz najtrudniej jest i najbardziej bohatersko trzy lata cierpieć skulonym na jakimś strychu czy w piwnicy, albo błaznować przed wrogiem jak pewien żydowski chłopczyk z filmu Agnieszki Holland, ale za to ocalić wartość, jaką jest życie - własne, dzieci, bliskich i własnej kultury. Znacznie łatwiej jest w sztywnym wyproście "pójść" na wroga, z odkrytą przyłbicą i wiedzą, że ta spektakularna akcja to "krótka piłka" - i koniec, niż miesiącami, latami, pełzać, brudzić się, poniżać, cierpieć - z wiary w jedną ideę: życie i przetrwanie, życie dzieci i zachowanie siebie - głównie dla dzieci.

      Być może bełkotliwie się wyrażałam w mej rozprawce, czasem to mi się zdarza, ale zakończę seksistowsko: Cogito z pewnością nie była kobietą.
      • zona_glusia Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 13.04.21, 23:42
        >Zupełnie prywatnie: podśmiewam się i poziewam, gdy wspominam wzniosłe recytacje tego utworu, gdzie >obowiązkowo recytujący toczy błędnym wzrokiem, wykrzykuje głosem XIX-wiecznego kaznodziei straszącego lud płonącą siarką, przewraca oczami, wznosi dłonie, pojękuje jakby cierpiał skrywane boleści i zdałoby się, za chwilę w przypływie świętego gniewu zdzieli jakiegoś przysypiającego widza, nie dość poruszonego deklamacją.

        Recytacje tego utworu obrzydziły mi go dokumentnie. Zawsze były w stylu, który opisujesz. To, że był on recytowany przy okazji najróżniejszych patriotycznych, prawicowych eventów też mnie do niego zniechęciło.
        • raczek47 Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 06:52
          Wykorzystywanie ideolo to zupełnie inna sprawa, z tego zresztą Hartman też kpi,ale tu znów moim zdaniem niesłusznie .Mickiewiczowski Konrad też jest omawiany w smutnych szkołach.
          Czy Herbert stawia się wyżej nad tych,co w dramatycznych warunkach musieli przetrwać Holokaust ? -ja tu znów tego nie widzę i czy Hartman jako potomek tych,którzy przeszli piekło ma prawo wyszydzać innych? Bo widzę tu takie przyzwolenie.
          Nie jest Pan Cogito dla mnie egzaltowanym dramatycznym "posągiem " ,raczej gorzko rozczarowanym postawami innych egzystencjalistą,który sam dla siebie tworzy taki kokon ochronny,w którym izoluje się od "szpiclów, katów, tchórzy",ale-kto takimi nie gardzi? Czy narzuca swoją postawę innym? Wyraża swoje poglądy, ale nie ma wg mnie kategorycznego narzucania ich innym,to bardziej sugestia niż nakaz .
          • triss_merigold6 Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 07:12
            Pięknoduchostwo rozczarowanego intelektualisty, któremu <pardon> ktoś daje żreć, więc może sobie tkwić na tym piedestale czy siedzieć w piwnicy.

            A w ogóle to nikt po odpykaniu tematu na polskim, nie zastanawia się nad interpretacją wiersza, jeśli chodzi o wpływ duchowy czy emocjonalny, to Herbert jest o wiele bardziej martwy niż Mickiewicz. Mickiewicza przynajmniej trochę rozpoznają.
          • smillla Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 07:50
            Toż cały czas wkręca czytelnikowi: ponieś klęskę życiową (łącznie z utratą życia), okaż wyższość moralną, i serwuje taki mały emocjonalny szantażyk: bo jeśli nie położysz swojego życia (i życia swoich bliskich) na szali, to będziesz wstręciuchem i szpiclem, a skoro wystawisz blade swe czoło nad wzgardliwym licem na kulkę wroga -, o, wtedy będziesz Gilgamesz!
            Jednocześnie zdaje się nie zauważać braku logiki swoich wywodów. Jego wysłannik, czyli ten, do kogo kieruje przesłanie, ma być jak Hektor i Gilgamesz, a jednocześnie nie oczekiwać pamięci i sławy. Tymczasem clou figur Hektora i Gilgamesza to właśnie pamięć i sława. Gdyby nie było "Eposu o Gilgameszu" nie byłoby Gilgamesza, gdyby nie było dzieł Homera, nie byłoby Hektora.
            Oni dostali swoja nagrodę - przetrwanie jako memy. A wysłannik Herberta ma zatracić na zawsze swoje geny i nie przetrwać jako mem - ma się dość radykalnie unicestwić, co ma go włączyć do klubu wiekopomnych elit heroizmu. Tylko takie "unicestwić" wyklucza "wiekopomność", co sam Herbert po trosze wspomina. Wniosek" wysłannik Herberta się bezsensownie raczej anihiluje, a Herbert go zwodzi, wywijając mu przed nosem Gilgameszem i zapominając wyjaśnić, jak to konkretnie ma być, że ma się zostać herosem z eposu ale bez eposu.
            Tu prosiłabym poetę o osobisty przykład, to może zastanowiłabym się, czy autor wie, co mówi. Jak tam było z Herbertem i jego stawaniem solo (lub nawet nie solo, nie będę okrutna) przeciwko brygadom Zomo? Czy jeździł do strajkujących studentów, robotników, żeby dzielić ich heroiczny los? Był internowany? Czy w czasie przemówień pierwszomajowych wdzierał się na trybuny przedstawicieli PZPR, by im śmiało wyrażać swą prawdę?..
            Nie znam biografii poety, ale przeczuwam, że był jednym z tych, którzy osobiście to raczej nie za bardzo, za to pierwsi w roli sędziów moralnych innych ludzi i ich życiowych wyborów.
                    • smillla Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 08:34
                      Gałczyński napisał pewien dość przekonujący tekst na omawiany temat. Postaram się wyciągnąć urywki z pamięci.
                      To było coś o tym, że lubi widok świecącej gwiazdy, która "świeci ziemsko", a nie "Betlejemsko" i o tym, że on sam jest "zwykłym kopistą w biurze świata", a niby powinien być herosem; ale woli nie być niezłomny moralnie, ale po prostu być, tłumacząc sytuację jak większość ludzi "ja mam dzieci" i ulubioną "lampkę z abażurem" - za bardzo kocham życie i żywych ludzi, żeby w idealistycznym uniesieniu jednać się z martwymi Gilgameszami.
                      Oczywiście to ostatnie to moja interpretacja, ale wychodziło na to, ze on dobrze wie, ze nie jest wzorem moralności, ale woli życie i miłość niż moralność.
                      Herbert to chyba wolał martwe, ale cnotliwe. Taka różnica.
                      • nangaparbat3 Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 08:48
                        No i jeszcze taka, że kiedy byłam nastolatką, zaczytywałam się Galczyńskim, uczyłam na pamięć, zwykła codzienność nabierała kolorów i magii, dawłą radość, sprawiał, że czułam się zwyczajnie szczęśliwa.
                        Tego też trzeba młodym, a nie tylko ponurego moralizatorstwa, Większość ludzi nie jest wcale skłonna do intelektualnych rozkmin na wysokim patriotyczno-moralnym c, a mysmy uznali, że poezja powinna być intelektualna, gdzieś w latach 70. zaczeto wręcz pogardzać poezją skierowaną na emocje, na zmysły, Gałczyńskiego zaczęto ignorować jako niewartego wzmianki, Tuwima lekceważyć.
                        Nie wiem, jak teraz w SP, ale w szkole średniej w ogóle nie ceni się ludycznych wartości literatury - może gdyby młodzież czytała więcej Gałczyńskiego, mniej by było depresji? Gdzież się w końcu trzeba nauczyć zwyczajnej radości życia.
                      • katriel Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 10:48
                        Notatki z nieudanych rekolekcji paryskich (sorry za źródło i głupawy wstęp, Gógiel lepszego nie wypluł).

                        Ty cytujesz część VI:

                        Nie mogę. Zrozum. Jestem mały
                        urzędnik w wielkim biurze świata,
                        a Ty byś chciał, żebym ja latał
                        i wiarą mą przenosił skały.

                        Nie mogę. Popatrz: to me dzieci,
                        śliczna kanapa i dywanik,
                        i lampa z abażurem świeci,
                        i gwiazdka malowana na nim,

                        gwiazdka normalna, świeci ziemsko -
                        a Ty byś zaraz - betlejemską!

                        Posadę przecież mam w tej firmie
                        kłamstwa, żelaza i papieru.
                        Kiedy ją stracę, kto mnie przyjmie?
                        Kto mi da jeść? Serafin? Cherub?

                        A tu do wyższych pnę się grządek
                        w mej firmie "Trwoga & Żołądek".


                        Tam dalej jest:

                        Lecz wiem, że jednak on się stanie,
                        ten wielki wichr: na noc szatańską
                        odpowie nocą mediolańską
                        święty Augustyn w Mediolanie!

                        A kiedy minie Twoja burza,
                        czy przyjmiesz do Twych rajów tchórza?


                        Jest jakieś napięcie w tym wierszu Gałczyńskiego, jakaś konieczność wyboru. Z jednej strony dzieci z abażurem, ale z drugiej jednak ta tęsknota za wielkością, za straceńczym gestem. Jakaś obawa, że wybierając życie wybiera się tym samym hańbę tchórzostwa. Ale nie ma rozstrzygnięcia - to są notatki z nieudanych rekolekcji przecież.

                        Bardzo lubię ten wiersz. Myślę, że realistyczniej oddaje to, jak zwykły mały człowiek wadzi się z Bogiem, niż spiżowe strofy Herberta. Albo i niekoniecznie mały - w końcu to św. Augustyn modlił się "Panie, daj mi czystość i umiarkowanie, ale jeszcze nie teraz!" A mimo to pozostawia iskierkę nadziei, że - kiedy przyjdzie co do czego, kiedy "za oknem mocniej zagra galilejska fletnia", kiedy naprawdę staniemy przed wyborem między śmiercią a hańbą - każdy może raz w życiu zachować się jak bohater.

                        Czekając na chwilę próby, bohater Gałczyńskiego cieszy się życiem jak gdyby nigdy nic. Bohater Herberta podporządkowuje wszystko przygotowaniom do tego momentu. Taka różnica.
              • triss_merigold6 Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 08:16
                Wolał to niż pisać w duchu socrealistycznym, a taki nurt w literaturze obowiązywał, do wydawnictw koncesjoniwanego PAX pisał jak najbardziej.
                Od lat 60-tych mógł starannie pielęgnować wyższość moralną z pozycji stypendysty i podróżnika, a potem wykładowcy, po całej Europie Zachodniej i USA.
    • ichi51e Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 08:23
      O jezu alez to sie ciezko czyta...przyznam sie ze ja ten wiersz inaczej rozumiem ale w sumie interpretacja nie musi byc jedna i kazdy patrzy przez swoj pryzmat. Autor widzi co ma w sobie - jesli juz w pierwszym paragrafie daje nam dziecinne „frazesy” to od razu stawia sie w niekomfortowej sytuacji bo czytelnik widzi ze do utworu podchodzi pelen uprzedzen i zaślepiony i ze tekst bedzie na sile kontrowersyjny
    • kadfael Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 08:48
      Hartmana nie trawię, wiec pewnie nie będę obiektywna.
      Ja ten wiersz odbieram inaczej. Jako gorzką refleksję, że jakkolwiek byś był przyzwoity, nie zostaniesz doceniony, zapamiętany, nie wygrasz.
      A "Przeslanie" słyszałam na żywo w wykonaniu Zapasiewicza i było super.
      • damartyn Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 10:19
        "Hartmana nie trawię," - jako i ja. Herberta wielbię. Jeden z nielicznych , który do końca nie dał się utytłać w gównie. Fantastyczny poeta, erudyta. Niezłomność polityczna zabrała mu szanse na zasłużonego Nobla.
        Wszystkim , którzy nie czytali ogromnie polecam biografię Joanny Siedleckiej " Pan od poezji" gdzie poznajemy Herberta prywatnego, intymnego z jego słabościami , ułomnościami, naiwnością i wielkim talentem.
        • zona_glusia Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 10:49
          >Niezłomność polityczna zabrała mu szanse na zasłużonego Nobla.
          To jest wiara "niezłomnej" prawicy i wydaje się chyba nieuzasadniona. Nie czytałam biografii Herberta ani Siedleckiej ani Andrzeja Franaszka, ale byłam na spotkaniu z tym ostatnim. On stawia tezę, że Herbert szansę na Nobla pogrzebał sam swoim zachowaniem. Na przykład będąc w Paryżu w latach osiemdziesiątych prawie że spuścił ze schodów, nie chciał się z nimi spotykać, przedstawicieli wydawnictwa, którzy przyjechali z Nowego Yorku.

          Wracając jeszcze do "niezłomnej prawicy" to "Przesłanie Pana Cogito" jest wręcz profetyczne. Tu:
          "dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
          pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę"
          Mogę się założyć, że ta gwiazda prawicy prokurator Stanisław Piotrowicz (obecnie już sędzia) niejeden raz był na uroczystościach patriotycznych, gdzie obowiązkowo recytuje się ten wiersz i nie wziął tego do siebie.
          • nie-mama Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 13:47
            No wlasnie, ja tworczosc Herberta tez bardzo cenie, chociaz mniej poezje, a bardziej eseje o sztuce, ale bardzo przeszkadza mi to, ze zostal w pewien sposob zawlaszczony przez prawice. Jest "poeta wykletym", jak ci nieszczesni "zolnierze wykleci" i nie mozna krytykowac, mozna tylko mowic o nich z glosem naboznie przyciszonym i deklamowac cytaty na wysokiem c.

            Esej Hartmana jest chyba reakcja na ten ton wypowiedzi, ktory nie moze pozostawiac watpliwosci, ze Herbert "wielkim poeta byl".
            • damartyn Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 14:25
              nie-mama napisała:

              > No wlasnie, ja tworczosc Herberta tez bardzo cenie, chociaz mniej poezje, a bar
              > dziej eseje o sztuce, ale bardzo przeszkadza mi to, ze zostal w pewien sposob z
              > awlaszczony przez prawice. Jest "poeta wykletym", jak ci nieszczesni "zolnierze
              > wykleci" i nie mozna krytykowac, mozna tylko mowic o nich z glosem naboznie pr
              > zyciszonym i deklamowac cytaty na wysokiem c.
              >
              > Esej Hartmana jest chyba reakcja na ten ton wypowiedzi, ktory nie moze pozostaw
              > iac watpliwosci, ze Herbert "wielkim poeta byl".

              Dlatego należy pominąć tę otoczkę. Czytać tę światową poezję dla przyjemności. Delektować się. Napawać ogromną wiedzą poety, dostrzegać szerokie odniesienia do światowego dziedzictwa kulturowego. Uczestniczyć
              w tej jego dyspucie o etyce, moralności, człowieczeństwie.
              Podziwiać klarowną semantyczność języka, po prostu ucztować obcując z jego twórczością.
              Uniwersalność jest tym, co czyni go poeta ponadczasowym i ponad wszelkimi granicami.
              A wszystkich którzy próbują się wozić na jego ogonie....po prostu olać.
    • olena.s Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 09:42
      Cóż, Tyrmand opisywał w 1954 Herberta jako bardzo skromnego, niemal przymierającego głodem (żeby nie iść na kompromisy z władzą, nie szukać pracy, publikacji, fuch) człowieka.
      Muszę przyznać, że zawsze bardziej widziałam ten wiersz jako pamięć o tamtym czasie, o tużpowojennym kur...niu się ludzi. Może dlatego, ze kiedy ten wiersz czytałam po raz pierwszy, wciąż jeszcze miałam wymioty po koszmarnym czasie Gierka.
      Herbert nie był pochodzenia żydowskiego, nawiasem. Ojciec zdaje się pół- Ormianin. Wojnę rodzina przeszła dość spokojnie, a z AK Herbert miał jakieś kontakty późno - bo w okolicach 44 i na prowincji - okolice podkrakowskie. To ani Edelman, ani Anoda.
        • olena.s Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 14:50
          To nie była krytyka Herberta, tylko dojaśnienie, dlaczego ja tego wiersza nie czytałam ani w kontekście wojny, ani Holocaustu (do tego nawiązała wątkodajka), tylko bardziej sytuacji człowieka w stalinizmie i okolicach. Tyrmand bardzo obrazowo go przedstawił, wciśniętego w jakiś najęty kąt, zabidzonego, prawie głodującego i nie idącego w to, w co wielu rodaków szło i wtedy, i przez kolejnych 40 lat.
      • nie-mama Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 13:51
        Ja wiersz przeczytalam troche pozniej, ale moje pierwsze wrazenia byly podobne. Dla mnie brzmial mniej jak deklaracje spizowych posagow, a bardziej cicha godnosc kogos, kto mierzy sie z Imperium Galaktycznym.

        Czytalam biografie Herberta juz dosc dawno, ale wyraznie pamietam, ze to nie byl ktos, kto ukladal sie z systemem. Na pewno musial isc na jakies kompromisy, jak kazdy w tych czasach, ale nie mozna mu zarzucic konformizmu.

        Fakt, ze przejela go prawica jako swojego barda i "poete wykletego" moze teraz powodowac interpretacje taka jak tekst Hartmana.
    • dolcenera Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 09:54
      „Przykro mi, że odbrązawiam i demitologizuję”

      Hartman trochę przecenia swoją siłę sprawczą

      A w temacie, to zależnie od odbioru może to być nawołanie do wojennego samobójstwa, ale tez do stawiania oporu do samego końca, i to drugie już ma szerszy krąg interpretacji i jak najbardziej może wykraczać poza czasy wojenne
    • jolie Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 11:08
      Ja ten wiersz odbieram zupełnie inaczej niż Hartman. Jest w tej spiżowej postawie pana Cogito pewien nihilizm, świadomość, że ona do niczego nie prowadzi, nikt jej nie doceni. Widzę tam jakiś element autodestrukcji, a nie narcyzmu i napawania się swoją wyższością moralną.
    • asia_i_p Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 13:26
      "Przesłanie pana Cogito" to jest wierny zapis pewnego typu postawy i psychiki. Konsekwentny w formie i treści, tak, tego typu człowiek posługuje się takimi metaforami, takimi porównaniami, taki ma głos.

      Oparcia krytyki wiersza na utożsamieniu podmiotu lirycznego z poetą - no cóż, to jest rozważanie "co poeta miał tutaj na myśli", rozumiem, że tak robi uczeń pierwszej licealnej, bo go uczyli w podstawówce, ale intelektualista i poeta? Noż litości.
    • lanola.x Re: Pan Cogito egzaltowany ? Podyskutować chcę 14.04.21, 13:27
      Hartman pisze " Inaczej mówiąc, mam się zachowywać godnie i nie ulegać pokusie oportunizmu, pamiętając, że nie zostanę za to wynagrodzony. A powinienem? A co by było, gdyby jednak mnie wynagrodzili, tak jak Herberta wynagrodzono za jego werbalny nonkonformizm sławą i uwielbieniem? Nie wiem, jak tam z wami, lecz w moim uchu pobrzmiewa jakaś fałszywa i nieszczera nuta.
      Już wie, że nikt słuchać nie chce i go uwielbiał nie będzie. Nie zgadzam się z jego interpretacją. Mam mało czasu dzisiaj a temat ciekawy. Jedzie bez trzymanki i hamulców, o wyborcach PIS kiedyś napisał, że to upośledzone prymitywy i psychopaci, wszyscy mam rozumieć.. Ja nie cierpię PIS ale profesor żeby się tak publicznie wypowiadał. Nikt porządny się do polityki nie rwie. Filozof od siedmiu boleści powinien popracować fizycznie na budowie jakiejś przynajmniej a potem pisać.

      " Już w szkole zabiera mu pacholęciu się język, nie pozostawiając żadnych wiarygodnych i szczerych słów." Bzdura niektórzy mają nawet po dwa języki.
      "Tak tworzy się masową kulturę „wyjątkowości każdego z nas” To chyba dobrze. No tego uczymy.

      Zgadzam się!! z Raczkiem47
      "Nie jest Pan Cogito dla mnie egzaltowanym dramatycznym "posągiem " ,raczej gorzko rozczarowanym postawami innych egzystencjalistą,który sam dla siebie tworzy taki kokon ochronny,w którym izoluje się od "szpiclów, katów, tchórzy",ale-kto takimi nie gardzi? Czy narzuca swoją postawę innym? Wyraża swoje poglądy, ale nie ma wg mnie kategorycznego narzucania ich innym,to bardziej sugestia niż nakaz ."

      Generalnie widzę coraz większe zainteresowanie, ingerencję różnych ludzi w edukację, a to w podręcznikach źle jak pisze się o maltretowanych zwierzętach, za niedługo w podręczniku do biologii przeczytamy, że Darwin to idiotą był i kłamcą. Zgadzam się też z Nangaparbat, że powinni coś wesołego młodzieży zaserwować!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka