Dodaj do ulubionych

Koleżanka - beznadziejny przypadek.

13.04.21, 23:54
Muszę obgadać koleżankę, muszę, bo się uduszę.
Hipochondryczka, ciągle chora, ciągle nieszczęśliwa, mimo że obiektywnie nie ma powodów. Od jakiegoś czasu robię za jej "worek treningowy". Dzwoni i się skarży, użala, marudzi, narzeka... od roku się jej nasiliło. Znoszę, bo tak jakoś, no trudny czas każdy ma, jak ma jej pomóc wyżalenie się to ja wytrzymam.

Od miesiąca kaszle, faktycznie kaszle, twierdzi, że jest osłabiona, zmęczona itp. no może i jest. Dziś kolejny raz słucham, jak to ona się źle czuje. Lekarz na teleporadzie nie chce dać jej skierowania na wyniki, bo niedawno robiła i nie widzi potrzeby powtórki (ona twierdzi, że nie robiła żelaza i miała podwyższony cukier, co trzeba kontrolować).
Nie ma szans na wizytę normalną, bo kaszle (nie pytajcie, u nas trudno się wbić do gabinetu).
No więc radzę, żeby zrobiła test na covid i z ujemnym stawiła się w przychodni i domagała się normalnej wizyty.
Nie, bo ona nie może w pracy wziąć wolnego, bo skierowanie na wymaz = kwarantanna.
Mówię dzwoń po skierowanie w piątek, zrobisz test i przy dobrych wiatrach do poniedziałku będziesz mieć wynik.
Nie, bo się w pracy dowiedzą, bo tak się nie uda itd.
Zrób test prywatnie, nikt się nie dowie.
Nie, bo to kasa, a ona nie będzie wydawać.
Wychodzi jej że test to samo zło.

Ręce mi opadły.
Zakończyłam rozmowę tekstem, że przykro mi, ale to jej życie i jej zdrowie, zrobi, co będzie chciała.
Jutro nie odbiorę od niej telefonu. O.

Namawiać dalej, czy olać?
Jest jakaś szansa dla takiej osoby?
Obserwuj wątek
    • ajr27 Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 00:00
      Bardzo dobrze jej powiedziałaś, jęczy, żeby pojęczeć, nie chce konkretów, tylko marudzi. W obecnej sytuacji, przy przewlekłym kaszlu, test to obowiązek, jak zrobi rano, wieczorem będzie miała wynik, co ją obchodzi kwarantanna? Może pokazywać wynik ujemny w razie kontroli i olać kwarantannę, no a jeśli jest chora, musi się izolować. Tylko, że ona nie chce prawdy, chce tylko się użalać nad sobą.
    • fragile_f Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 00:06
      Wygląda to na to, że koleżanka nie szuka rad ani rozwiązania problemu, chce się po prostu pożalić i ponarzekać. Sama musisz uznać, w którym momencie to jeszcze normalne, zdrowe wsparcie a od kiedy przegięcie. Przy czym za przegięcie u mnie uznaję sytuację, kiedy sama zaczynam mieć "problemy" od wspierania, czyli po rozmowie z taką osobą czuję się wycieńczona albo boli mnie głowa, poświęcam czas i energię na szukanie rozwiązań które ktoś odrzuca z gruntu, wsparcie jest jednostronne a rozmowa polega na wysłuchiwaniu drugiej strony i nie ma w tym symetrii.

      Zaczęłabym od niedawania jej rad, bo i tak ich nie słucha. Wysłuchaj paru minut tych żali, ale potem zacznij po prostu mowic o sobie i swoich problemach, albo po prostu że czytałaś fajną książkę itp - jeśli nadal będzie kierować rozmowę na siebie i swoje choroby, to po prostu powiedz ze nie mozesz teraz rozmawiac i tyle.

      Szanse na to, ze sie zmieni, są niewielkie. Sama uciełam kolezenstwo z jedna dziewczyną, bo po 2h spotkania mialam ochotę strzelić sobie w łeb albo kładłam się do łóżka i spałam (a ja NIGDY nie spie w dzien).
      • ga-ti Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 00:14
        No tak to wygląda. Jak ja lub ktoś z moich najbliższych jest chory,ma problem to traktuje to jako ciekawostkę, ewentualnie temat do snucia czarnych scenariuszy, ale oczywiście ona i tak jest chorsza.
        Tak, coraz bardziej męczą mnie te rozmowy.
        • waleria_s Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 00:33
          Oj Fragile, mam identyczną znajomą. Dobrze, że zakończyłaś znajomość, moja koleżanka potrafi mnie tak osłabić, że po rozmowie telefonicznej pulsuje mi w uszach, kręci się w głowie, jestem tak wypluta, że pokładam się i usypiam. Typ hipochondryczki, ona ma swoje choroby, fakt. Tylko jest to wyolbrzymione do przesady i prezentuje postawę skrajnego egocentryka, wyłącznie ja, ja i ja. Mnie spyta już na koniec maratonu narzekania, czy w ogóle dycham, czy jest u mnie dobrze. Bardzo marudna osoba i o zerowej radości z życia, potrafi opowiadać godzinę o nieudanym spacerze, bo gryzły komary, spiekło ją słońce i tysiąc innych błahostek, na które 99% ludzi machnęłoby ręką. Co robię w tej relacji i co radzę? Po pierwsze, jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam. Nie umiem już nawet podtrzymać uwagi, jeśli narzeka mi bez ustanku 1,5h. Nikt nie ma takiego obowiązku, nawet przyjaciel. Dlatego bym się nie cyckała i albo mówić od początku rozmowy: Mam 30 minut, potem wychodzę. Albo po prostu rozmowę prowadzić przez głośnik, coś tam odburknąć, ale generalnie zająć się sobą i swoimi sprawami, prasować, czytać itd. Po drugie, olewam niektóre wiadomości, nie odbieram telefonu. To ostatnie, cóż, szczyt klasy to nie jest. Jednak moim zdaniem jest bardzo jasnym sygnałem 'przesadzasz, kontakt jest zbyt częsty', sygnałem ostrzegawczym jeszcze przed rozmową w ostrzejszym tonie lub w ogóle przed zerwaniem znajomości.
          • fragile_f Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 01:40
            > Co robię w tej relacji i co radzę? Po pierwsze, jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam. Nie umiem już nawet podtrzymać uwagi, jeśli narzeka mi bez ustanku 1,5h

            A ja myślę, że mimo wszystko źle robisz. Nie musisz słuchać 1.5h narzekania osoby, której nie obchodzi co u Ciebie słychać. Masz pełne prawo rozłączenia się po 15 minutach, jeśli problem jest prawdziwy (nie na zasadzie "komarygryzo" - to po góra 30.

            Oczywiście nie mówię o sytuacji, kiedy osoba której zachowania przez ostatnie 10 lat mieściły się w normie, aktualnie przechodzi przez ciężki rozwód albo zachorowali jej rodzice i potrzebuje się komuś wygadać. Wtedy trzeba trzymać za rękę, wspierać i czekać na powrót do normalności. Ale jeśli ktoś od lat wykorzystuje nas jak kubeł na śmieci, to nie mam skrupułów.
          • waleria_s Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 02:42
            Teraz tej znajomej rzeczywiście wykryli dość rzadką chorobę i to mnie jeszcze jakoś powstrzymuje przed rzuceniem słuchawką po 15 minutach. Aczkolwiek znam ją na tyle długo, że już zdążyłam poznać, że jest hipochondryczką i wiele swoich dolegliwości wyolbrzymia. Generalnie nie przeszkadzałoby mi, gdyby potrzebowała wygadać się w cięższym momencie, nie przeszkadzałoby mi nawet długie mówienie o chorobie. Wpienia mnie w niej najbardziej to, że narzeka na pierdoły, naprawdę to nie jest z mojej strony żart ze wspomnianymi komarami i słońcem. Znajomej potrafi przeszkadzać słońce podczas wakacyjnego spaceru i to potem staje się tematem dłuuugiego marudzenia, a że ją skóra piekła, czerwona była itd. Jedna z jej koleżanek ochłodziła z nią znajomość po wieczorze panieńskim w plenerze. Opisywana znajoma-maruda spieprzyła przyszłej pannie młodej panieński, bo tak narzekała na komary. Także no... Trudny typ, nie odbieram każdego telefonu, staram się nie dopuszczać do paplaniny przez 1,5h.
    • taniarada Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 00:40
      Powiedz koleżance niech się odkaża alkoholem.Dzięki obostrzeniom zdrowie Polaków znacznie się poprawiło, czego objawem jest wzrost spożycia alkoholu, mimo braku jakichkolwiek masowych imprez, gdzie do tej pory alkohol lał się strumeniami, byłem, to wiem. Z tego prosty wniosek, że przygotowując się do piątej fali pandemii jesienią tego roku, musimy już teraz wprowadzić znacznie większe kary za brak maseczek oraz obowiązek pogłębionej samo izolacji. Rząd powinien zainwestować mienie przyszłych pokoleń w sprowadzenie urządzenia o nazwie "obroże wolności" z wiadomego państwa, które to urządzenie służy utrzymaniu danej osoby w miejscu jej zamieszkania.
      Dla osób nie stosujących się do izolacji i odcinania oddechu, zbudowny powinien zostać tymczasowy ośrodek narodowej wolności, gdzie takie osoby, będą poddawane wychowawczej kwarantannie w wymiarze 90 dni roboczych, przy założeniu 4 dniowego tygodnia pracy. Ośrodek powinien być nazwany "imieniem ministra Niedzielskiego" a darmowe wycieczki i zwiedzanie osadzonych, oczywiście przez szczelne szyby, dostępne będą dla funkcjonariuszy mediów, w tym właścicieli, redaktorów i administratorów
    • bi_scotti Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 01:52
      Zawsze pytam takie osobniki "chcesz rady, czy sie chcesz wygadac?" Rade/opinion/suggestion moge dac, na wygadanie ... I offer max 20 minutes. Mam 3 znajome, ktore w pewnym okresie czasu dreczyly mnie opowiesciami o beznadziejnych husbands. Jednej pomoglam sie successfully & happily rozwiesc, natomiast pozostale dwie juz mi o mezach nie opowiadaja - relations wciaz utrzymujemy ale skoro rady nie sa potrzebne, moj czas na bycie miseczka na lzy/vent space ma swoje limits.
      Dbaj o siebie. Jesli kolezanka rad nie chce, zminimalizuj czas na sluchanie skarg i albo koncz rozmowe, albo bezwzglednie zmieniaj temat. Tertium non datur wink Good luck. Cheers.
    • ewiedzma Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 09:27
      Ja jestem takim przypadkiem. Chociaż staram się zmienić, łatwo powracam do ustawień fabrycznych. U mnie to wynika z ostrego zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie i pokreconej relacji z matką, co poskutkowało zerowym poczuciem wartości własnej. Podświadomie traktuje problemy jako trofeum, jedyne co kogoś może we mnie zainteresować. Moja mama do tej pory lubi się otaczać ludźmi z problemami. Mozna odnieść wrażenie, że czerpie jakąś perwesyjna przyjemność z cudzego nieszescia i ochoczo pomaga je pielęgnować. Bardzo creepy. Taki psychiczny Munchausen by proxy czy xooj wie co.
    • tarkatarka Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 10:36
      Ja też mam podobną koleżankę, tylko ona już się skapnęła, że ja się wystarczająco mocno nie użalam i dzwoni rzadziej. Główne tematy to choroby, nowe badania, nowe nazwy medyczne schorzeń, to się nie kończy, wieczna drama. Zresztą ona zawsze żyła dramatami, kiedyś życie miłosne i wieczne zawody, płacz, rozpacz bo on mnie rzucił, teraz się zestarzała to ma inne dramy. Taki typ człowieka skoncentrowany wyłącznie na sobie i swoim życiu emocjonalnym.
      • waleria_s Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 14:50
        Właśnie dla mnie taki typ narzekacza, drama queen jest mało skoncentrowany na swoim życiu emocjonalnym. Czy może inaczej- tacy ludzie mają mały dostęp do swoich rzeczywistych emocji i motywacji. Moim zdaniem osoba, która ma poukładane życie wewnętrzne, jest stabilna, potrafi skoncentrować się na emocjach i akceptować nawet te skrajne nie będzie skłonna do robienia życiowych dram i ciągłego narzekania, zatruwania życia znajomym. Po swojej znajomej marudzie, która ukręci dramę ze wszystkiego, widzę takie cechy jak bardzo niski stopień autorefleksji, brak radzenia sobie z negatywnymi emocjami i frustracją.
        • barbibarbi Re: Koleżanka - beznadziejny przypadek. 14.04.21, 16:52
          No właśnie ona jest mało świadoma swojej emocjonalności a jednocześnie żyje wyłącznie emocjami. Nie ma autorefleksji, umiaru, rozsądku, wiecznie wszystkie emocjonalne bebechy na wierzchu, ale w centrum tych dram jest ona sama, nie przejmuje się że ludzie umierają, delfiny giną, czy lasy płoną, tylko ja, ja, ja i moje choroby są najstraszniejsze na świecie. Ja jestem najchorsza, żałujta mnie!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka