Dodaj do ulubionych

Tak a propos zdrady i wybaczania

14.04.21, 00:45
A tiger never change its stripes - powiedział kiedyś Sawyer po swoim którymś z kolei przekręcie (lostomaniacy będa pamiętać), czyli once a cheater always a cheater (sorry za angielszczyznę, czasami mi już tak łatwiej).

W każdym razie, czy wierzycie, że zdradzacz może się nawrócić i przestać grzeszyć?
My z kolega małżonkiem obiecaliśmy sobie wierność, ale tak sobie pomyślałam, że pokusa zawsze będzie.
Nawet ostatnio, kiedy byliśmy w jak to mój małżonek szyderczo określał, upgraded tent, czyli domku z drewnianych pali, w którym wszystko, ale to wszystko absolutnie było słychać (a niektórych nie można zabrać pomiędzy ludzi, bo nie umiejo być cichowink), i okazało się, że za sasiada mieliśmy bardzo przystojnego Niemca, to kiedy później widywałam go na śniadaniu nie przeczę, że przeszło mi przez myśl raz czy dwa - a może by tak trójkacik?
Ufff, jakieś strasznie rozbudowane to zdanie mi wyszło. W każdym razie chodzi o to, że sasiad żartobliwie skomentował do mojego małżonka nasze aktywności, ja potem czerwieniłam się do sasiada przy śniadaniu, mówiac shut up i tylko się nie uśmiechaj do mnie, łapiac później jego ukradkowe spojrzenia, jednocześnie majac z tyłu głowy, a gdyby tak wtf COŚ zaproponował? A może ja powinnam?
W każdym razie wierzycie, że grzesznik może się nawrócić i iść już tylko prawa ścieżka?wink. Jeżeli już bardzo chce.
Obserwuj wątek
    • waleria_s Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 00:59
      Nie uważam po pierwsze, że osoba, której monogamia nie leży to grzesznik. Grunt to dobierać sobie partnerów tak, żeby mieli na te kwestie podobne poglądy. Nie wierzę w całkowitą zmianę poglądów i upodobań. Jeśli ktoś szuka wrażeń, nudzi się w każdym związku, tak już pewnie pozostanie. Pomijam przypadki choroby, gdy komuś odklepało i odkrył nagle boga itp.
      • marta.graca Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 08:17
        Mi z kolei zgrzyta: z jednej strony nie umieją być cicho ( czyli w domyśle nie krępuje ich, czy są słyszani), a z drugiej jak jednak ktoś usłyszy, to się czerwienią smile btw. czy tylko ja mam wrażenie, że to tradycyjny wątek Leann, w którym chwali się swoim życiem seksualnym? wink
      • ciszej.tam Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 14:06
        Bo przeciez to sa dwie zupełnie inne sprawy, uwazac ze ktos jest atrakcyjny czy nawet sobie fantazjować, a byc naprawde słyszana w intymnych okolicznościach.



        magdallenac napisała:

        > Ale mowisz, ze jestes prawie gotowa na maly threesome z przystojnym Niemcem i
        > w tym samym czasie ploniesz ze wstydu na mysl, ze przystojny Niemiec mogl slysz
        > ec Wasze igraszki😉? BTW w jakiej strefie czasowej jestes?
    • geez_louise Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 02:01
      Obracam się w mocno zdradzającym towarzystwie i owszem, na kopy jest ludzi co to już się k.rwic przestają. Najczęściej na starość, jak ich nikt już nie chce, sprzęt słabiej działa albo są w związku z kimś, kogo bojà się zdradzać. Wtedy większość z nich nawet w umoralniaczy się zmienia.
      • bi_scotti Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 04:13
        geez_louise napisała:

        > Najczęściej na starość, jak ich nikt już nie chce,
        > sprzęt słabiej działa albo są w związku z kimś, kogo bojà się zdradzać. Wtedy w
        > iększość z nich nawet w umoralniaczy się zmienia.
        >

        No to ja przyznam, ze mam completely opposite observations. Zdecydowanie nie wszystkie znane pary, nawet nie wiekszosc ale kilka na roznych continents przetrwalo piekna mlodosc very faithfully, wspierajac sie przy wszystkich zakretach trudnych drog, trzymajac za rece, patrzac w zachwycie w oczy etc. etc. etc. I teraz, nagle, gdy juz biusty obwisly, penises sie pokurczyly i ogolnie pora na cieply kocyk, jazz, wine & poetry, niektore pary dostaja jakiegos last minute craziness - on zdradza ja, ona zdradza jego, ktos donosi o swinging, jakies info o bi-parties, jak teens urwani z lancucha a panstwo maja po 60+ big_grin I to nie sa osoby, ktore wczesna mlodosc mialy wianuszkowo-niewinna - no, no - oni na studiach mieli full fun, potem (wydawalo sie) matured a teraz to juz nawet nie wiem jak to nazwac big_grin Obserwuje z odleglosci, doceniam gossips przekazywane one way or the other, czekam na ciag dalszy wink Tak dlugo jak nie ma w tym dramas ani lez ... well, as always - live and let live smile Cheers.
    • woman_in_love Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 08:23
      Nienawidzę takich kompulsywnych zdradzaczy i ruchaczy.
      Na starość odnajdują boga i mimo, że mają 3 dzieci z 3 różnymi facetami, to zaczynają mnie umoralniać i włazić mi swoimi śmierdzącymi nogami w życie, albo swoje z doopy moralności zaczynają publikować w prawackich mediach.
    • 21mada Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 09:52
      Nie ma nic złego w seksie z nieznajomym (albo znajomym 😉) więc nie wiem o jakim grzeszeniu mówisz.
      Wiele kobiet co prawda to masochistki i lubią tkwić w przymusowej wierności, bo lubią być więzione i ograniczane. Mogą się też samobiczować za wyimaginowane grzechy. Każdemu jego porno. 🤣
      Ludzie wolni i otwarci nie odmawiają sobie przyjemności i lubią sprawiać ją innym.
    • tt-tka Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 11:09
      leanne_paul_piper napisała:

      > W każdym razie, czy wierzycie, że zdradzacz może się nawrócić i przestać grzesz
      > yć?

      Owszem. Jak mu sily witalne spadna. Jak przestanie byc interesujacy. I tak dalej smile

      Adam i Izabela Czartoryscy zdradzali sie wzajemnie na potege, a na starosc stali sie para przyjaciol wspolnie mecenasujacych kulturze.
      Sobieski byl nieprzytomnym dziwkarzem (choc ne wiadomo, czy zdradzaczem, moze zadnej nie obiecywal wiernosci), a od kiedy sie ozenil, przestal podobno grzeszyc i juz tylko Marysienki pragnal goraco. Podobno !
        • bardzo.cicho Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 13:43
          Coś mi świta, że on nawet jakaś chorobę Marysieńce sprzedał. Był synem odrzuconym przez matkę. W jednej bitwie poległ jego brat, krotego matka bardzo ukochała i nie mogła podarować losowi, że akurat Jan przeżył. Brak miłość ze strony matki ukształtował jego relacje z kobietami (zapewne).

          • taniarada Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 19:41
            bardzo.cicho napisał(a):

            > Coś mi świta, że on nawet jakaś chorobę Marysieńce sprzedał. Był synem odrzucon
            > ym przez matkę. W jednej bitwie poległ jego brat, krotego matka bardzo ukochała
            > i nie mogła podarować losowi, że akurat Jan przeżył. Brak miłość ze strony mat
            > ki ukształtował jego relacje z kobietami (zapewne).
            >
            Tak zwana francuska choroba.Zakochani używali swoistego szyfru. I tak Marysieńka nazywała Sobieskiego „Prochem”, „Sylwandrem” albo „Jesienią”, a ją „Różą”, „Esencją” lub „Jutrzenką”; oboje określali łączące ich uczucie „pomarańczami”. Biografowie Marysieńki spierają się, czy w tym okresie była szczerą przyjaciółką Sobieskiego, czy z premedytacją próbowała rozpalić w nim miłość.Pozdrówka.
    • conena Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 11:26
      no więc ja mam takie zdanie, że każdy w życiu ma coś z czego jest dumny i lubi o tym opowiadać. dla jednych jest to modelarstwo, godzinami przynudzają o rodzaju kleju jaki udało im się kupić w 83 na radzieckim straganie, nie do kupienia dzisiaj i żaden nowoczesny klej tak nie trzyma.
      inni z kolei lubują się w opowieściach o swojej pracy, ostatnio na spotkaniu towarzyskim poznałam małżeństwo - właścicieli apteki całodobowej, zanim od nich uciekłam dowiedziałam się co nieco o mrocznych stronach zawodu farmaceuty.
      jest jednak specjalna grupa opowiadaczy, są to erotomani gawędziarze, których nic tak nie interesuje jak opowieści o ich pożyciu seksualnym. największe wrażenie robią na nich wyłącznie ich własne osiągi seksualne, im głośniejsze tym gawiędziarze są bardziej dumni z siebie. tacy gawędziarze uważają, że pytanie brzmiące na przykład tak: "który guzik w tym ekspresie robi kapuczino?" jest subtelnie ukrytym zaproszeniem do trójkąta. pechowo jest trafić na takiego na wczasach, gdyż ciężko przed nim uciec, w przeciwieństwie do wyżej wymienionych typów. hobbyście możesz zawsze powiedzieć, że w wiosce obok słyszałaś rosyjski język, może ktoś tam będzie miał jakiś namiar na handlarza kleju - i masz hobbystę z głowy do końca turnusu. farmaceutę skierujesz do najbliższego centrum handlowego, bo tam jest ogromna apteka z nowoczesną ladą - poleci sprawdzać i pouczać pracowników. ale erotomana gawędziarza nie pozbędziesz się za nic, nawet jak będziesz się na jego widok obracać plecami i uciekać, pomyśli, że bawisz się z nim w zabawę sexy back i tak długo będzie cię gonić aż nie zmaca, w poczuciu dobrze złowionego ukradkowego spojrzenia.
    • pani_tau Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 11:30
      Trójkąt za zgodą wszystkich zainteresowanych nie kwalifikuje się jako zdrada.
      Natomiast co do twojej, by tak rzec, indywidualnej ochoty na seks z kimś innym to cóż...u mnie zawsze był to sygnał, że związek zmierza ku końcowi.
      Dopóki czułam się zaangażowana i usatysfakcjonowana dopóty byłam doskonale impregnowana na wszelkie tego typu pokusy.
    • nenia1 Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 13:11
      riki_i napisał:

      > Więc zluzuj łaskawie poślady, zanim zaczniesz swoje obrończe wywody w duchu ide
      > olo.


      Ale to pewnie nie chodzi o żadne ideolo, powszechnie wiadomo że Afroamerykanie mają największe przerodzenia, więc mnie akurat niechęć polskich panów do kobiet, które "miały Murzyna" jakoś nie dziwi.
    • beneficia Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 13:18
      > Autorka oprócz ciemnoskórego ma również w portfolio sponsoring, kt
      > órym zajmowała się za młodu i parę innych "trupów w szafie".

      Związek z ciemnoskórym to dla Ciebie "trup w szafie"? A taki niby wykształcony jesteś i bywały w świecie...
      I żebyś Ty akurat komuś sponsoring wytykał, no proszę Cię big_grin
      (Uwierz mi, te młodsze o 20 lat dziewczyny, a już z na pewno ta 28 lat nie były z Tobą bezinteresownie i z wielkiego uczucia)
          • riki_i Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 15:05
            ludzikmichelin4245 napisał(a):

            > sumire napisała:
            >
            > > Riki zatrzymał się na etapie fotografowania się z Murzynami w liberii, wi
            > ęc nie
            > > dziw się zgorszeniu smile
            >
            > Jeszcze były orgie homoseksualne z karłami w cyrku. Karły też w liberii.

            Ponieważ zaśmiecasz wątek swoimi wymysłami z pupy, sprostuję dla zasady.

            1. Pan który niegdyś proponował mi pracę, wiele lat później okazało się, że również organizował u siebie w domu homoseksualne orgie.

            2. Wyżej wymieniony Pan był właścicielem cyrku oraz lunaparku, na rozmowę o pracę zaprosił mnie do wozy cyrkowego, gdzie przebywał również karzeł ubrany w trykot przypominający liberię.
            • magdallenac Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 15:16
              riki_i napisał:


              > 1. Pan który niegdyś proponował mi pracę, wiele lat później okazało się, że rów
              > nież organizował u siebie w domu homoseksualne orgie.
              >
              > 2. Wyżej wymieniony Pan był właścicielem cyrku oraz lunaparku, na rozmowę o pra
              > cę zaprosił mnie do wozy cyrkowego, gdzie przebywał również karzeł ubrany w try
              > kot przypominający liberię.

              Zaczyna to wszystko przypominać moją ukochaną Hydrozagadkę- murzyn w liberii, cyrkowy karzeł w trykocie🤔 Czy poznałeś może, tam w tym surrealistycznym świecie księcia maharadżę Kaburu?
              • riki_i Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 17:58
                Po prostu dostałem ofertę pracy w takim, a nie innym miejscu. Pracowałem w wielkim korpo, które wydawało kolorowe pismo dla klientów, pismo miało być ciekawe, a ja odpowiadalem wraz z dwiema innymi osobami za jego zawartość. Zlecono mi znalezienie barwnego i niecodziennego klienta który korzysta z produktów owej korpo oraz przeprowadzenie z nim wywiadu do kolejnego numeru. Znalazłem wspomnianego osobnika, zrobiłem z nim wywiad , a po wszystkim ów Pan zapytał, czy nie chciałbym popracować jako PR Manager u niego. Stawka była duża, no ale to otoczenie "ksiecia maharadzy Kaburu", bezplatny alkohol dostępny do woli, karzeł w roli kelnera, fałszywe złoto jako główny element dekoracyjny itp. itd. natychmiastowo odwiodły mnie od przyjęcia tej propozycji.
    • gama2003 Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 13:27
      A w jakich to kręgach przed seksem portfolio się ogląda ?
      Podejrzewam, że autorka w atrakcyjności jest powyżej średniej, czyli raczej bez kłopotu następnego pana narodowości dowolnej skusi. I prędzej sennym marzeniem zostaje, bo raczej ona z wybierających, niż wybieranych. To po pierwsze.

      A po drugie bardzo widać jak nie lubisz takich kobiet. Rozdających karty. Pachnie utartym nosem przez takie panie. I pozwól mi zachować pogląd, że niechęć do pań po związkach z czarnoskórymi mężczyznami jest zabawna. A już tłumaczenie jej to gawędziarstwo komediowe.
      Rzeknę - mężczyzna bez kompleksów ( nie tylko anatomicznych ) wagi temu nie przypisze. Reszta owszem. Niektórzy nawet w patriotyzm temat ubiorą.

    • riki_i Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 14:36
      Emotikonki w mojej wypowiedzi raczyłaś dostrzec?

      Btw facet który rozdziewicza, zawsze pewien wpływ na dalsze życie emocjonalne kobiety ma. Zwłaszcza, gdy jest to jeden jedyny raz, a znajomość z różnych względów nie jest dalej kontynuowana.
      • gama2003 Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 14:40
        Prawdopodobnie działa to w obie strony.
        Zwłaszcza, gdy oczekiwania pozaseksualne są duże wobec pierwszego partnera.

        Choć uważam, że w większosci takich jednorazowych historii kobieta wie już czego nie chce. I wybiera lepiej, falstartem sobie głowy nie zawracając.
        • riki_i Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 14:53
          gama2003 napisała:

          > Prawdopodobnie działa to w obie strony.
          > Zwłaszcza, gdy oczekiwania pozaseksualne są duże wobec pierwszego partnera.
          >
          > Choć uważam, że w większosci takich jednorazowych historii kobieta wie już czeg
          > o nie chce. I wybiera lepiej, falstartem sobie głowy nie zawracając.

          Dziewczyna (o której opowiadała mi żona), którą pierwszy raz bzyknął przypadkowy koleś na imprezie została później panią pracującą na kamerkach, a jej kolejne związki były nietrwałe z powodu tego, że zdradzała partnerów. Dziś ta pani ma 35 , męża z rozsądku i spore problemy zdrowotne nabyte przez rozwiązłość seksualną w przeszłości. Można sobie gdybać, jaki wpływ na jej życie miał akurat rodzaj inicjacji seksualnej, ale z faktu, że dość często do owego tematu powracała (w rozmowach z żoną) wynika, że coś było na rzeczy.

          Moja pani od Mulata, następnego partnera szukała przez portal randkowy, przy czym raczej dziwne sobie ustawiła wymagania (miał być np. co najmniej kilkanaście lat starszy i inne takie). Znalazła gościa z dzieckiem , niezbyt trzymającego się w życiu litery prawa (że tak oględnie powiem). Również jej kolejni partnerzy byli dziwni i jak sądzę, wybierani raczej metodą zimnego wyrachowania (łącznie ze mną). Duże rozczarowanie jakie wiązało się z tym pierwszym partnerem (zrobił to bez wcześniejszego ustalenia do samego końca, problemu żadnego nie widział, znajomość traktował luźno itd. ) jak sądzę, miało istotny wpływ na dalsze życiowe postępowanie tej pani. Bo ona chyba w tym człowieku była szczerze zakochana.
          • gama2003 Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 15:05
            Ile osób tyle historii. Mam dawnego kumpla, który nie zapomniał swojej pierwszej dziewczyny. Ożenił się a raz do roku jeździ do tamtej. Nie był jej pierwszym a to właśnie ona ma życie ogólnie i w szczegółach do kitu.

            I nic z tego nie wynika, jeden pamięta, inna nie pamięta. Nie ma tu prawidlowości żadnej.
            • riki_i Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 15:08
              gama2003 napisała:

              > I nic z tego nie wynika, jeden pamięta, inna nie pamięta. Nie ma tu prawidlowoś
              > ci żadnej.

              Nie twierdzę, że zawsze występuje prawidłowość. Jeśli jednak pierwszy raz był do dupy, a pani w późniejszym życiu nie wiedzieć czemu do tego pierwszego razu ciągle nawraca (pani od Mulata o nic nie pytałem, sama uznała mi za stosowne opowiedzieć o tej inicjacji), no to BYĆ MOŻE coś jest na rzeczy.
              • gama2003 Re: Tak a propos zdrady i wybaczania 14.04.21, 15:16
                No ta pani tak miała. Może się uczepiła romantycznie faceta i tyle. A milion pań i panów nie będzie miało. Jedni gloryfikują pierwszy raz, inni dojrzewają w tym temacie i nawet jak było fatalnie to nie przywiązują wagi. Tak samo jak do nieudanych związków.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka