Dodaj do ulubionych

Znajomi/przyjaciele/rodzina

16.04.21, 12:12
Pisałam tu kilka miesięcy temu o swoich problemach z brakiem potomstwa. Cóż, właśnie przeżywam swoją żałobę. W zasadzie podwójną. Dotarło do nas i powiedzieliśmy sobie, że to koniec. Dzieci nie będzie. Wczoraj pochowałam brata ciotecznego, który zawsze był dla mnie jak brat i symbolicznie też pochowałam swoje nadzieje na posiadanie dzieci. Znowu mam depresję i tą wszechogarniającą beznadzieję, że już nic dobrego nas nie spotka. Serce mi pękło milion razy.
Mamy rodzinę, ja średnie kontakty z siostrą, mąż średnie kontakty z bratem, znajomych mamy ale moja wieloletnia depresja sprawiła, że część z nich nie wytrzymała i ja to rozumiem. Od części sami się odcięliśmy. Ale potrzeba mi nowego kopa w życiu, nowych ludzi, którzy będą z nami na dobre i na złe. Mam taką wizję, że jak któreś z nas umrze, to to drugie umrze samotnie w domu, odnalezione przez listonosza po kilku dniach nie otwierania drzwi. Wiem, że to mój stan podpowiada i te myśli, że za większość jest odpowiedzialna moja choroba ale jednak są. Chcę się z tych myśli wyrwać, dlatego tu napisałam.
Odświeżamy kontakty, jasne ale chciałam Was zapytać - jak i kiedy Wy poznaliście swoich znajomych/przyjaciół? Są jakieś miejsca, gdzie można spotkać przyjaciół/znajomych na całe życie, mając 40 na karku? Jakie są Wasze doświadczenia? Bo o tym chciałabym pogadać, posłuchać Was. Dzielcie się, jeśli macie ochotę.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 12:15
      1) przyjaciółka w LO
      2) 2 przyjaciółki na studiach
      3) 2 przyjaciółki w szpitalu, w którym odwiedzałam mamę, przyjaźń rozrosła się na całe rodziny i obejmuje teraz grono łącznie 7 czarownic plus męskie przyległości
      4) bardzo bliska koleżanka -poznana zawodowo
      5) 2 bardzo dobre koleżanki poznane na kursie językowym
    • 21mada Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 13:06
      Szczerze, to nie widzę utrzymywania kontaktów 'w celu' czyli interesownie. Żeby za 100 lat mnie listonosz nie znalazł. Po 40ce ma się raczej znajomych, którzy zmieniają się wraz ze zmianą miejsca zamieszkania czy miejsca pracy. Life.
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:34
        Źle mnie zrozumiałaś. Ludzie potrzebują kontaktu z drugim człowiekiem, tak jesteśmy skonstruowani. Straciliśmy znajomych przez moją chorobę i to, jak wtedy ona pokierowała naszym życiem. Tego już nie zmienię, tak było i mam tego świadomość. Dwójkę znajomych (par) na pewno uda się odzyskać, jakoś przywrócimy te kontakty. Nie szukam ludzi na starość, szukam na teraz, na jutro, na pojutrze i na starość też smile Ten lęk o którym pisałam, jest w tym momencie taki irracjonalny, rozumiem, że mogłaś to tak odebrać. Nie wycofuję się z tego, co napisałam - taka wizja mnie przeraża ale nasze życie jest i pewnie będzie jeszcze bardziej puste więc szukam drogi i ludzi, którzy będą fajnymi towarzyszami na wiele lat.
    • pani_tau Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 13:24
      Pytanie tylko czy mimo depresji jesteś w stanie funkcjonować jako bliższa koleżanka i to funkcjonować w sposób dla siebie zdrowy. Wiem z doświadczenia jak depresja zaburza ogląd i jak łatwo wpaść w czyjeś sidła i sidełka, bo tak bardzo pragnie się kontaktu z drugim człowiekiem, że przymyka się oko na to i owo, bo przecież "bądźmy dla siebie wyrozumiali", "ona taka po prostu jest", itp. itd.
      Generalnie mam podobny problem i też się zastanawiam jak "wyjść do ludzi". Niestety wink, jeszcze nie jestem w sytuacji, która zmuszalaby mnie do podtrzymywania niesatysfakcjonujacych znajomości z lęku przed samotnością, więc i wokół mnie jest raczej pusto. Dodatkowo mieszkam z dala od cywilizacji, więc moje możliwości są bardzo ograniczone.
      Wydaje mi się też, że na wartościowe koleżeństwo czy przyjaźń trzeba być gotowym podobnie jest z miłością, inaczej można sobie i innym narobić kłopotów.
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:39
        Jestem w wieloletniej już terapii, potrafię powiedzieć nie. Ale trzeba też pamiętać, że ludzi idealnych nie ma na 100%. Więc w każdym coś nie będzie nam pasować. Akceptacja to coś, czego warto się nauczyć. "Ona taka po prostu jest" jest zdaniem prawdziwym. Jasne, jak ktoś Cię krzywdzi czy wykorzystuje to nie warto ale jeśli ktoś różni się poglądami ale jest wartościowy, to naprawdę wiele rzeczy można odpuścić.
    • farfocel_plamisty Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 13:26
      Jak nie możesz adoptować to może zacznij się angażować społecznie w pomoc/wolontariat w domach dziecka, hospicja, w organizacje pomagajace zwierzętom itd.
      Bycie komus potrzebnym - komuś faktycznie potrzebujacemu- może ci wyprostować myślenie o świecie i pomóc uleczyć z depresji. Zaangażuj się w jakas działalnośc sercem. Inaczej ciężko będzie ci opanować wszechogarniającą pustkę życiową.
        • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:22
          martiszon1509 napisała:

          >Bycie komuś potrzebnym, to chyba bardzo klu
          > czowe w tym momencie. Myślę, że właśnie poza mężem i może dwiema osobami, które
          > obecnie znam, nie czuję się potrzebna nikomu.

          Ciesz się tym. To cudowne, wyzwalające uczucie!
            • madame_edith Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 16:54
              Ale przyjaźnie się nie opierają na potrzebie tylko sympatii. W sensie ja nie chcę być potrzebna moim przyjaciółkom, lubimy się, lubimy czas ze sobą, troszczymy sie o siebie.
              Poznałam je w dzieciństwie i na studiach. Z późniejszych lat mam bliskie koleżanki tylko.
              • farfocel_plamisty Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 17:06
                O, własnie. Ja lubię moich znajomych i przyjaciółkę, mogę się z nimi długo nie widzieć ale jak sie spotkamy to jakbyśmy wczoraj się widziały, jest bliskość, wiem tez że jakbym czegoś potrzebowała to w ciemno moge prosić o pomoc i dostanę natychmiast, ale nie mam potrzeby wiszenia co parę dni z nimi na telefonie ani cotygodniowych obowiązkowych spotkań. Każdy ma swoje życie. Przyjaciele musza być z nami w równowadze by te znajomości się nie utoksyczniły. Czyli obie strony niezalezne i chcące się swoją niezaleznościią dzielić własnie z tym człowiekiem, pobyć z nim bez obciążen przymusu i powinności.
                Swoje braki "bycia potrzebnym" warto realizowac tam gdzie sa ludzie potrzebujący pomocy. DD, DPS, hospicjum, schronisko, fundacje.
                Z przyjaciółmi się miło spędza czas, i wzajemnie troszczy gdy cos sie dzieje, ale nie zalepia nimi własnej pustki niespełnienia życiowego.
    • aguar Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 13:26
      Doceniam decyzję o nieposiadaniu dziecka, bo musi być cholernie trudno, jak się tego chce i to może nasilać depresję. Ale mając epizody depresji, jak już się ma dziecko, można mu taki koszmar z życia zrobić, a poza tym przekazać geny predysponujące do depresji, że super, iż jednak tego swojemu potencjalnemu dziecku oszczędziłaś, mimo własnego cierpienia. Pod główny temat się chętnie podepnę, bo też nie umiem zyskać bliższych znajomych, na których by można liczyć w trudnych chwilach. Takich dalszych to mam z kolei mnóstwo, ale to są tacy, że jak rozmawiasz od czasu do czasu, to mówisz, że wszystko ok...
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:45
        Nie zgodzę się. Ludzi chorujących na depresję jest bardzo dużo. Dzieci mają, żyją i wychowują je szczęśliwie. Moja depresja nie była przyczyną nie posiadania dzieci. Przez z Nią z nimi nie zdążyliśmy ale gdybym była młodsza i mąż też, na pewno byśmy się zdecydowali. Genetycznie nawet babcia czy prababcia może przekazać coś dzieciom, co wcale nie oznacza, że ma komuś z tego powodu towarzyszyć lęk przed ich posiadaniem.
        Ja również myślę właśnie o takich bliższych. Dalszych mam kilku ale nie wiem czy jesteśmy dla nich tak ważni, jak oni dla nas. I tu jest właśnie problem. Jednak myślę, że jak jesteśmy to spoko ale jakby nas nie było to też nie byłoby tragedii.
        • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:52
          martiszon1509 napisała:


          > Ja również myślę właśnie o takich bliższych. Dalszych mam kilku ale nie wiem cz
          > y jesteśmy dla nich tak ważni, jak oni dla nas. I tu jest właśnie problem.

          Tak, tu może być problem- gdyby ktoś z moich znajomych/przyjaciół zaczął rozkminiać i analizować czy jesteśmy dla siebie tak samo ważni, mnie włącza się dzwonek alarmowy i wieję, gdzie pieprz rośnie.
            • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:55
              Dlatego, że na tym etapie mojego życia jedyne zobowiązania jakie mam to moja rodzina, jeśli przyjaźń zacznie nieść ze sobą zobowiązania i jakieś poczucie, że musimy tyle samo wkładać do worka, aby to funkcjonowało, to nie będzie to dla mnie korzystne i nie jestem czymś takim zainteresowana. Dlatego nie liczę ile razy przyjaciółka zaprosiła mnie do siebie, a ile ja ją, kto ile smsów wysłał i kto w jakim stopniu angażuje się w znajomość. Ja nie chcę mieć poczucia, że coś muszę, albo, że coś jestem komuś winna (w sensie emocjonalnym) Nie dla mnie już przyjaźnie, gdzie siedzimy całą noc i omawiamy problemy życiowe, nocujemy u siebie, czy musimy ze sobą spędzać każdy weekend. Ja nie chcę być odpowiedzialna za potrzeby emocjonalne innych ludzi. W przyjaźniach i znajomościach szukam wesoło spędzonego ze sobą czasu- od czasu do czasu wink
              • arista80 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 16:12
                Swego czasu trafiłam na forum dla kobiet niemogących zajść w ciążę. To, co mnie uderzyło w ich wpisach, to było obrażanie się na koleżanki, że nagle, w trakcie znajomości, zachodziły w ciążę. Odbierały to jako policzek, złośliwość, bo przecież jeszcze kilka miesięcy wcześniej deklarowały, że nie spieszy im się do macierzyństwa. Częste też były posty o złośliwościach wobec dzieciatych - znajomych i nieznajomych. Wiele z nich przyznawało, że to irracjonalne, forma obrony, ale nie umiały się powstrzymać.
                Dlatego tak ważne jest, aby szukać znajomości, przyjaźni będąc w zgodzie ze samym sobą. Być świadomym, że te osoby mogą mieć swoje życie, rodzinę, mogą się "rozmnożyć" w każdej chwili, choć jeszcze nie tak dawno zarzekały się, że on dzieci to nie. Nie traktować przyjaciół jako lek na swoje problemy (wyłączny lek), tylko jako ubogacenie życie, ale "dając im prawo" do ich życia.
          • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 18:24
            Nie chce tego analizować. Chcę to czuć. A tego nie czuje. Nie wyobrażam sobie żeby zapytać znajomych i gadać o tym czy jesteśmy dla nich ważni, absolutnie smile ale takie rzeczy się czuje. Przynajmniej tak kiedyś czułam, jak w naszym życiu byli Ci bliżsi.
        • aguar Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 16:20
          "Ludzi chorujących na depresję jest bardzo dużo. Dzieci mają, żyją i wychowują je szczęśliwie"
          Zgodzę się tylko, że jest dużo i mają dzieci, ale spotykam tam więcej dramatów niż szczęśliwego życia, poczynając od depresji poporodowej. Żeby długo nie szukać kilka wpisów niżej jest forumka, którą matka z depresją obarczyła opieką nad sobą.
        • szara.myszka.555 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 16:45
          Troszkę zaskakuje mnie Twoje podejście. Macierzyństwo znasz tylko oczami innych, nie jesteś w stanie przewidzieć swojej własnej reakcji i swojego funkcjonowania jako mama.

          Mi też się wydawało, że zaburzenia nerwicowe (przed dzieckiem - bardzo łagodne) to pestka. Że dam sobie radę, że nie wpłynie na moje bycie rodzicem.

          Ale wpływa. Bo dzieci, nawet jeśli nie odziedziczą Twoich tendencji, są jak gąbka. Nieważne, jak bardzo starasz się ukryć swój stan, dziecko czuje to wszystko niemalże przez skórę.

          W moim przypadku macierzyństwo mocno nasiliło objawy nerwicy. Na szczęście uporałam się ze swoimi problemami (głównie dietą), ale syn wciąż martwi się o mnie, jest dosyć lękliwy. I to pomimo moich największych starań, by nie dać po sobie nic poznać. Ba - nawet mój mąż niczego nie wyczuwa, a mój syn - tak.

          Warto mieć na uwadze, że wszelkie trudności ze zdrowiem psychicznym zawsze się odbijają czkawką na naszych najbliższych. O ile partner ma wybór, czy chce w takim związku być, tak dziecko - już tego wyboru nie ma.
    • ludzikmichelin4245 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 13:31
      Ja wprawdzie przed 40tką, ale dość dużo ludzi poznałam przy różnych kursach, w organizacjach w których działałam, przy zajęciach hobbystycznych. Oczywiście obecnie o to trudno, ale to przejściowe.

      Moim zdaniem istotne jest, żebyś odpowiedziała sobie, czy raczej brakuje Ci bliskich, głębokich relacji, czy raczej znajomych od piwka i pogadania o głupotach. Myślę, że jeśli masz trudny czas i spory bagaż, to na ten moment skupiłabym się właśnie na takich luźnych znajomościach, żeby się oderwać myślami, a nie na zaufanych relacjach od poważnych rozmów (które oczywiście też są potrzebne).
      • farfocel_plamisty Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 13:38
        Myslę też, że postawą "ja chcę koniecznie mieć z kimś relacje" można popsuć wiele ze znajomości. Ludzie im starsi tym maja mniej sił by dziwigać na sobie cudze problemy. Wymaganie od innych by się koniecznie "psiapsiółkowali i byli przyjacołmi" gdy oni nie maja czasu się aż tak mocno angażować popsuje znajomosc która mogłaby się rozwijac powoli.
        Na pustkę życiowa jedyna rada to zaprzyjaźnić się z sobą samym. Wtedy można bez problemu przyjmować inne osoby i gościć je w swoim życiu na krótsza lub dłuższa chwilę. Inaczej człowiek wiesza się na innych ludziach poszukując w nich sensu swojego życia - a oni odchodzą bo w takiej roli nikt długo nie wytrzyma. Ludzie przychodzą i odchodzą a samemu zawsze sie z sobą zostanie.
        • blokersowa Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:35
          Dokladnie o tym samym pomyslalam. Zeby utrzymac kontakty, od ktorych duzo sie wymaga (na dobre i na zle, a przy depresji wiecej jest kiepskich chwil) trzeba tez miec co dawac. Nowe kontakt, zdrowe, warto budowac bedac juz w jako takim opanowiu wlasnej formy. Ja akurat nowe kontakty zawiazalam przy okazji przeprowadzki, sasiedzkie. Mam badziej ekstrawertycznego partnera i korzystam z tego ze czasem on otwiera w tej materii nowe drzwi.I moja nowa, bardzo fajna znajoma tez ma jakies problemy z psyche - nerwice. Ale ja opanowala (leki, terapia) i wzbudza we mnie duzy podziw za wysoki poziom samoswiadomosci. Nie epatuje choroba, czasem ma gorszy dzien i pomarudzi ale bez stresu. Przede wszystkim jest bardzo uczynna, szczodra, goscinna, chetna do pomocy. Sama tez chetnie ja wspieram i oferuje drobne przysługi. Jak bedzie dalej sie rozwijac ta znajomosc trudno mi wyrokowac, ale jest bardzo OK.
            • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:57
              martiszon1509 napisała:

              > Potrafię dużo dawać, naprawdę smile tylko chciałabym mieć komu.

              Uważaj z tym, bo mnie to pachnie toksycznością- ja chcę mieć znajomych i przyjaciół, ale bez poczucia, że cokolwiek muszę. Ze swojej strony mogę zapewnić kilka wesoło spędzonych godzin.
                • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 17:11
                  Kilka miesięcy temu mąż miał bardzo poważne problemy ze zdrowiem (okazało się na szczęście, że była to błędna diagnoza) rzeczywiście czułam jakby zawalił mi się świat. Wsparcia emocjonalnego udzielili mi rodzice, siostra i jej mąż i forum po drugiej stronie oceanu. Przyjaciele i znajomi miejscowi wiedzieli, że coś się dzieje, ale nie dopytywali ponieważ o to poprosiłam, za to bez proszenia ogarnęli nam dziecko wożąc na treningi i zajęcia, zorganizowali nam żarcie i zajęli się kotem, kiedy musieliśmy spędzić kilka dni w klinice oddalonej od miejsca zamieszkania. Kiedy znajomym pojawiła się możliwość wyjazdu na tydzień we dwoje, bez zastanowienia przygarnęłam dwójkę młodych, żeby mogli skorzystać i pojechać, koleżankę zawiozę na zabieg, ale niekoniecznie udzielę emocjonalnego wsparcia słuchając o problemach małżeńskich. No taką mam osobowość, co na to poradzę? Na szczęście, mimo to dużo ludzi wciąż chce ze mną spędzać czassmile
            • farfocel_plamisty Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:17
              to może się skończyć namolnością i roszczeniowością wobec innych- że nieodpowiednio odwzajemniają.
              Daj to wszystko na poczatek sobie samej. Bądz dla siebie miła, ciesz się ze spędzania czasu z sobą samą. Albo weź psa i zacznij nim się zajmować.
        • bi_scotti Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:37
          martiszon1509 napisała:

          > Chodzi o głębokie relacje. Na piwko i pogadanie o głupotach to kilka osób mamy.
          >

          Hey, ale nigdy nie wiesz, ktora relacja przerodzi sie w "geboka". Jak z kupnem losu na loterie - daj panu bogu szanse! Nie da sie poznawac ludzi wylacznie z zalozeniem, ze "that's gonna be the true friendship". Poznajesz czlowieka w pociagu, na poczcie, w pub, online, w pracy, na spacerze z psem ... wherever. No i cos sie zaczyna. Albo long-lasting relationship, albo nie. Albo znajomosc powierzchowna, albo glebsza. Albo just fun & games, albo serious stuff ... Dopoki nie sprobujesz, nie zaryzykujesz (!), sie nie dowiesz. A ze po drodze moze czasem zabolec, to musisz to wkalkulowac w caly process. Tak jak bylo w szkole, na studiach, dokladnie tak samo jest w doroslym zyciu. Reguly gry sie nie zmienily.
          Jesli by default "skreslasz" potencjalne relations, bo uwazasz, ze beda "zbyt plytkie" no to sama sobie ograniczasza potencjalny circle of friends. Bo i wsrod tych znajomych ze spotkan "na piwko i pogadanie o głupotach" moze byc ktos z kim wiele fajnego jeszcze Ci sie w zyciu moze zdarzyc - rozmow, doswiadczen, wzajmnego wspierania sie. Sobie i ludziom trzeba dawac szanse. No other way, eh smile Cheers.
    • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 14:43
      Ja w wieku 36 lat przeprowadziłam się do innego kraju, gdzie nie znałam praktycznie nikogo poza mężem. 7 lat później mam spore grono znajomych, 1 przyjaciółkę i 1 bardzo dobrą znajomą, chociaż nie jestem specjalnie towarzyska. Ci ludzie jakoś tak się pojawiali- przyjaciółkę poznałam przez dziecko, znajomych w lokalnej restauracji, drugą koleżankę przez kogoś tam znowu, zaprzyjaźniłam się też ze znajomymi męża i jakoś się to kręci.
    • beata.1968 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:08
      Temat jest mi bliski z dwóch powodów : bardzo chcialabym poznać jakieś fajne osoby z którymi w perspektywie czasu mogłabym się zaprzyjaźnić i drugi powód : opiekuję się Mamą która od lat choruje na depresję , leczy się i obecnie jest we w miarę dobrej formie psychicznej. Chętnie poczytam co tutaj dziewczyny radzą . Mam trochę znajomych jeszcze z liceum ale nowe osoby poznać trudno. W pracy mam same młode dziewczyny , nie jestem dla nich atrakcyjna towarzysko (ani one dla mnie) ale jeżeli skończy się pandemia mam zamiar energicznie działać w tym kierunku. Chociaż jestem introwertyczką i dobrze się czuję sama , to jednak nawet dla mnie trochę za wiele samotności.
      • magdallenac Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:16
        beata.1968 napisała:

        W pra
        > cy mam same młode dziewczyny , nie jestem dla nich atrakcyjna towarzysko (ani o
        > ne dla mnie)

        Nie wiem o jakiej różnicy wieku mówisz, ale ja mam kilka bardzo dobrych koleżanek o wiele ode mnie starszych i uwielbiam te relacje. Mam tak samo bardzo dobrą znajomą, która jest 15 lat młodsza i jest na zupełnie innym etapie życia.
        • bi_scotti Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 15:46
          magdallenac napisała:


          > Nie wiem o jakiej różnicy wieku mówisz, ale ja mam kilka bardzo dobrych koleżan
          > ek o wiele ode mnie starszych i uwielbiam te relacje. Mam tak samo bardzo dobrą
          > znajomą, która jest 15 lat młodsza i jest na zupełnie innym etapie życia.

          Exactly. Wiek to numer, nothing else wink Mam bardzo bliskie relations z kobietami i mezczyznami ponad 12 lat mlodszymi ode mnie i jestem w truly glebokiej przyjazni z pania ponad 20 lat starsza ode mnie tudziez, oczywiscie, mnostwo znajomych more-or-less w moim wieku, my generation ale z kolei z kompletnie roznymi doswiadczeniami zyciowymi wynikajacycmi z roznych backgrounds (ethnic, linguistic etc.). Chemistry albo jest, albo nie ma - data urodzin to doprawdy detal smile Again, zawsze warto sobie i drugiej osobie dac szanse! Potrzebujemy siebie nawzajem - ja reszty swiata, reszta swiata mnie - tak to hula, eh big_grin Cheers.
        • beata.1968 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 19.04.21, 17:11
          Ta róznica wieku tak bliżej 30 lat ( ja mam 52 ) ale już z osobami kilkanaście lat młodszymi czy starszymi potrafię bez problemu nawiązać kontakt. Mam znajomą która jest dobrze po 60 ale jest młoda duchem , można z nią pogadać na każdy temat łącznie z nowościami filmowymi.
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 18:42
        Energicznie działać w tym kierunku, tzn jak? Podzielisz się pomysłami?
        Bardzo współczuję z powodu Mamy. Pamiętaj żeby w tym wszystkim dbać też o siebie. Nie jest łatwo towarzyszyc komuś z depresja. Nawet najbliższej osobie. Ja swojego męża też wysyłałam po wsparcie. Jak było tragicznie ze mną, że nie mogłam wychodzić z łóżka, to poprosiłam o pomoc swoją Mamę, żeby od czasu do czasu zastąpiła męża w opiece nade mną (a w pierwszym rzucie depresji naprawdę potrzebowałam opieki w każdej postaci). Dlatego naprawdę zadbaj też w tym wszystkim o siebie. To bardzo ważne.
        • beata.1968 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 19.04.21, 17:05
          Planuję spotkać się z osobami poznanymi przez internet - nie chodzi o portale randkowe- mieszkającymi na Śląsku , mającymi podobne zainteresowania , internetowa znajoma jest instruktorką jogi , jakiś nordic walking w Parku Śląskim , inna organizuje miejsce w którym będą spotkania i szkolenia dla kobiet , miałam też przed pandemią kontakt z Erą Nowych Kobiet Joanny Przetakiewicz , tego typu rzeczy. Dbam o siebie bo do opieki nad mamą jestem całkiem sama i wiem jak to potrafi wyssać z człowieka energię i siły witalne.
          • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 21.04.21, 17:28
            Bardzo dobre pomysły. Dziękuję. Cieszę się że o siebie dbasz w...dbaniu o Mamę. Naprawdę wiem i czuję jak wiele energii kosztuje mojego męża opieka nade mną. Niestety świadomość tego mi nie pomaga ale staram się myśleć że ja zrobiłabym to samo dla Niego.
    • nena20 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 16:28
      Nigdy nie poznajesz ludzi na całe życie, zmieniają się potrzeby i zainteresowania. Z nikim nie utrzymuje kontaktów z wczesnej młodości, przeprowadziłam się do innego miasta . Teraz z dziećmi nigdy nie mam.czasu na pogaduchy i ciacho, praca, budowa domu, sprzątanie, gotowanie i tak w koło.
    • magata.d Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 17:23
      Znajomych przyjaciół poznaje się w szkole, na studiach, generalnie we wszystkich miejscach gdzie spotykają się ludzie. Teraz jest pandemia, więc o te spotkania trudno, ale wszyscy mamy nadzieję, że to kiedyś minie.
      Moja znajoma po 50-tce zapisała się na studia w formie on-line (taka forma studiów niezależnie od pandemii) i tam właśnie przez internet poznała znajomych, z którymi spotykali się normalnie, najpierw to były rozmowy przez skype, telefoniczne, potem spotkania pod pretekstem wymiany książek, wspólnej nauki itp, a potem towarzyskie spotkania przy kawce, i tak utrzymują te kontakty.
      Może wybierz się do sanatorium, czy jakiś wyjazdowy kurs np. zdrowego żywienia, szydełkowania, nauki doskonalenia jazdy samochodem, jogi, tai chi czy inny zjazd pasjonatów tego i owego (coś wybierz wink) itd., itp. Pasja zwykle przyciąga ludzi. Oczywiście możesz tez stacjonarnie zapisac sie na jakies zajecia czy to sportowe czy inne. Ale takie wyjazdy, gdzie ludzie maja wspólnie zorganizowany czas, chyba szybciej sprzyjają temu, ze ludzie się do siebie zbliżają. Może tez częsciej wyjeżdżajcie na zorganizowane wczasy, tam tez łatwo do kogos zagadać itp.
      Dla przykładu, moi znajomi poznali małżeństwo, z ktorym sie zaprzyjaźnili na kursie robienia serów i innych ekologicznych smakołyków, organizowanym przez jakieś gospodarstwo agroturystyczne. Koleżanka znalazła przyjaciólkę na kursie odnawiania starych mebli (jakos to sie ładnie nazywa, ale zapomnialam wink).
      Mój mąż poznał swojego przyjaciela na rajdzie samochodami terenowymi po bezdrożach. Innego poznał na jakimś kursie z pracą związanym. Wszystko to po 40-tce.
      Zainteresuje sie czymś, może odśwież dawne pasje, może odkryj nowe, obudź w sobie chęć nauczenia sie czegoś nowego, zajmij sie czyms, poznasz nowych ludzi, a i na depresję, złe myśli nie bedziesz miec czasu. Po 40-tce to własnie dobry czas, ludzie są bardziej swiadomi, lepiej gospodarują swoim czasem, maja mnie obowiazków rodzinnych. Powodzenia. Trzymam kciuki smile
      • magata.d Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 17:38
        Ja uważam, że niektórych ludzi coś do siebie przyciąga. My z mężem fajnych znajomych poznajemy często podczas wyjazdów, pobytu w hotelu. Ze dwa lata temu, siedzimy w hotelu po śniadaniu, dopijamy kawkę, wspominamy jak to kiedyś tu byliśmy i co się zmieniło itp., z humorem i na wesoło. I nagle ze stolika przed nami odwraca się facet i śmieje się do nas, że on też pamięta to i tamto. I tak zaczyna sie wspólna rozmowa, zapraszamy go z żoną z kawą do naszego stolika, wieczorem juz jestesmy razem na jakimś piwku czy pizzy i winie. przyjaźnimy sie do dzisiaj smile
    • eliksir_czarodziejski Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 19:33
      Ja poznałam kilka osób dzięki wyprowadzaniu psa na spacer. Gdybym dalej chodziła na kurs językowy to pewnie też zaciesnilabym wiezy z niektórymi osobami bo ludzie byli fajni i ciekawi. Kilka dziewczyn w moim mieście poznałam dzięki spotkaniom Ery Nowych Kobiet Joanny Przetakiewicz.
      W tym wieku trzeba się niestety trochę nastarac żeby kogoś poznać, ale myślę że warto🙂.
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 23:03
        Właśnie o kursie językowym też już dawno myśleliśmy. Co prawda nie ze względu na szukanie potencjalnych znajomych ale wracam do tego myślami. Może motywacja będzie silniejsza żeby zacząć a jak się przy okazji trafi ktoś fajny to też fajnie.
        Kochamy zwierzęta i te informacje o poznawaniu ludzi na spacerach (takich których można potem zaprosić do domu) szalenie mnie ciekawi smile
    • jolunia01 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 20:03
      Jedną z najlepszych obecnie znajomych poznałam kilka lat temu w czasie "fuchy" omawiając z redaktorką wydawnictwa tekst po korekcie, bo zawsze jeszcze mogą się zdarzyć jakieś drobne zmiany. W tym czasie w takiej samej sprawie przyszła obca dla mnie pani, którą "moja" redaktorka zaprosiła do przedyskutowania jakiegoś fragmentu - okazało, że że łapiemy te same "humory" w tekście. Potem poszłyśmy na kawę, wymieniłyśmy się telefonami, okazało się, że mamy wspólnych znajomych, podobne zainteresowania i poczucie humoru.... i poszło z górki.
    • bei Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 23:22
      Dzieci są gośćmi w życiu rodziców, niekoniecznie gośćmi na całe życie. Nikt z rodziców nie może mieć pewności, ze dzieci będą towarzyszyć do samego końca. Macierzyństwo nie jest jedyną niwą, na której można spełnić się. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...
      Współczuję Ci, i doskonale rozumiem Twoją żałobę. Sama przeżyłam ciężki czas, gdy droga do dziecka kończyła się nagle stratą.
      Znalezienie znajomych po 40 - to taki sam mechanizm jak i po 30 😉. Rozmawiasz przy okazji , a gdy dobrze się rozmawia, to z czasem zaczynasz spotykać się. Okazje czyhają wszędzie- spacery, pasje, zakupy, sąsiedztwo, to b naturalne sytuacje. Gdy miałam 41 lat zmieniłam otoczenie, zamieszkałam razem z partnerem, zdecydowałam się na dziecko, poznałam nowych znajomych, mam nowych przyjaciol. Nowe znajomości nie są zależne od miejsc, a od Waszych chęci towarzyskich. Wierzę, że znajdziesz i znajomych i przyjaciol , wystarczy, ze nie będziesz uciekać przed ludźmi.
    • mirkabella Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 16.04.21, 23:55
      Nie szukaj znajomych ani przyjaciół. Zacznij po prostu robić to, co lubisz, co ci sprawia przyjemność.
      Jeśli lubisz psy, idź do schroniska wyprowadzac je na spacery - poznasz innych wolontariuszy. A czasem nawet wystarczy mniej - ja wysyłałam puszki do schronu, zaczęłam gadać na messengerze z dziewczyną, która je odbierała, i tak się poznałyśmy wink
      Robiłam w pracy paczki dla dzieci na Ukrainie. Zawiozłam je potem do organizacji koordynującej akcję i tak zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną.
      Lubisz gotować, poznawać inne kultury? Nie wiem gdzie mieszkasz, ja na przyklad znam grupę kobiet w Warszawie, ktore same będąc uchodzcami z Gruzji, odwiedzaja staruszków w domu spokojnej starości. I dużo przy tym gotują po swojemu. I inne rzeczy robią razem.
      Lubisz śpiewać? Zapisz się do chóru, może tam kogoś poznasz.
      Kurs językowy? Taniec?
      Szydelkujesz? Są lokalne grupy. I tak dalej, I tak dalej...
      Nie nastawiaj się na wielkie, głębokie przyjaźnie od razu. Czasem się coś wykluje, czasem nie ma chemii. Takie życie wink
    • trampki-w-kwiatki Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 17.04.21, 13:40
      Też jestem kobietą po przejściach, mam za sobą ten koszmar wieloletniego leczenia niepłodności. Wyszedł nam zabieg "ostatniej szansy", czyli ten, po którym mieliśmy odpuścić. Teoretycznie, bo nie wiem czy po przerwie nie walczyłabym nadal. Straciłam kilka wczesnych ciąż. W tym czasie większość znajomych rodziła pierwsze i kolejne dzieci, a ja nie mogłam się z tym uporać. W końcu doczekałam się córki, ale moje małżeństwo nie przetrwało. Gdy młoda była dzidziusiem rozstaliśmy się. Straciłam męża, który był moim ostatnim "znajomym", bo podobnie jak ty, w wyniku wieloletniej depresji spowodowanej niepłodnością straciłam też wszystkich tamtejszych przyjaciół.
      Mając 35+ na karku zostałam rozwódką bez przyjaciół. Normalnie wpadłabym w kolejny dół, ale musiałam, po prostu musiałam być silna dla córki. Nasza działalność została przy byłym mężu, musiałam przejść reorientację zawodową, znaleźć inną pracę. Jestem tam najmłodsza, mam koleżanki 45+, ale cenię to sobie, bo za tym dłuższym życiem kryje się większe doświadczenie życiowe, mamy wspólny język. To one sprawiają, że lubię chodzić do tej pracy.
      Piszę o tym, żebyś wiedziała, że rozumiem twój stan. I że to normalne. Mam koleżanki po leczeniu niepłodności, byłyśmy dla siebie w tamtym okresie ogromnym wsparciem. Bardzo mi pomagało to towarzystwo niepłodnych.
      Ponadto byłam w tamtym czasie ogromnie zaangażowana w pracę z młodzieżą, działałam aktywnie w organizacjach pozarządowych. To było super, dawało mi mega siłę i sens życia. Dzieciaki ogromnie nas potrzebowały i mega doceniały nasze zaangażowanie. Wrócę do tego gdy córka będzie starsza, bo przy maluchu sama praca zawodowa i opieka nad dzieckiem jest na tyle wyczerpującą, że nie mam czasu na egzystencjalne rozkminy. Ale one wrócą, gdy dziecko mi podrośnie smile
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 17.04.21, 23:40
        Bardzo mi przykro że musiałaś tyle przejść ale jesteś żywym dowodem, że nawet z najgorszej sytuacji rodzi się jakieś dobro ❤️
        Jestem pedagogiem, niestety w chwili obecnej mnie to nie napędza, tylko szalenie obciąża. Wiem że są dzieciaki które na mnie liczą a ja nie potrafię Im dać teraz wsparcia.
    • katie3001 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 17.04.21, 23:10
      Dlaczego rezygnujesz z walki o dziecko? Moze po prostu nie trafiliscie na dobrego i odpowiedniego lekarza. Z qlasnego doswiadczenia - w klinikach nieplodnosci ich nie ma. Urodzilam dziecko po 40 po kilku latach leczenia.
      • martiszon1509 Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 17.04.21, 23:49
        U nas nie chodzi o niepłodność. Ja przez wiele lat choruje na depresję. Leki które biorę, sprawiły że nie mogłam zachodzić w ciążę. Ich odstawianie zawsze kończyło się nawrotem. I tak mijały lata aż obudzismy się ja mając prawie 40 na karku a mąż 43. Jak już udało mi się odstawić leki i zaczęliśmy rozmawiać o możliwości bycia rodzicami to podjęliśmy najtrudniejszą dla nas decyzję. Ze jest już za późno. W kraju w którym badania prenatalne są w tym momencie jedna wielka kpina, nie chcieliśmy podejmować tak ryzykownej decyzji z własnego egoizmu. Nie zrozum mnie źle, ja tylko siebie tak postrzegam. Bardzo szanuje i podziwiam Twoja decyzję. My wybraliśmy inaczej ale jej konsekwencje są dla nas tragiczne. Niemniej jednak uznaliśmy że tak będzie lepiej. Uznalismy ze mamy bardzo mała szansę na zdrowe dziecko...
        • trampki-w-kwiatki Re: Znajomi/przyjaciele/rodzina 18.04.21, 00:11
          Rozumiem. Myślałam, że depresja była konsekwencją niepłodności.
          W obecnej sytuacji w kraju ja też bym się nie zdecydowała na dziecko. Ryzyko jest zbyt wielkie. A życie z chorym dzieckiem w Polsce to już w ogóle dramat, którego bym nie udźwignęła...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka