Dodaj do ulubionych

krytyka rodziców "podsłuchujących"

16.04.21, 22:24
Skąd pomysł aby krytykować , tu na forum, rodziców którzy czasem przysłuchują się jak prowadzone są lekcje.
Jeśli jestem w domu i akurat mam czas wolny to czasami słucham z czystej ciekawości jak prowadzona jest dana lekcja.
Wcześniej nie było takiej możliwości i polegaliśmy na tym co powiedziało o nauczycielu, sposobie prowadzenia zajęć dziecko, teraz można skonfrontować to w jakiejś mierze z rzeczywistością.
Jestem rodzicem i tak jak świadomie wybrałam szkołę tak też jestem zainteresowana poziomem, sposobem przekazywania wiedzy, dla mnie to oczywiste i naturalne.

Cóż czasy gdzie klasa była prywatnym folwarkiem nauczyciela odeszły na czas pandemii w niepamięć.



Obserwuj wątek
    • berdebul Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 22:35
      Inne dzieci mają prawo do pracy na lekcji bez podsłuchujących rodziców Zyzia i Dyzia. O koszmarnym zachowaniu rodziców (gadają!), podpowiadaniu (tak, to słychać) i komentują (w tym odpowiedzi dzieci...) nie wspominając. Dorośnijcie, znajdźcie sobie zajęcie, zamiast kwitnąć na zoomie z klasą kilkulatków.
        • fogito Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 22:44
          Tylko niestety jest tak, ze rodzice, ktorzy słuchają rowniez podpowiadaja. Wydaje im sie ze niw slychac. Jak słyszę to mowie do dziecka, ze poradzi sobie samo bez suflera. Wstyd po prostu przed kolegami.
          Ja jestem za umieszczeniem kamer w każdej klasie szkolnej. Byle mi ktos lekcji nie przerywal. Po kilku miesiacach "moi" rodzice juz sie nauczyli buziek nie otwierac.
      • jowita771 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 07:55
        Naprawdę dorośli ludzie się tak zachowują? Potrafią komentować wypowiedzi jakiegoś ucznia? Może słuchają, bo czują, że poziomem pasują do klasy. Pomyślcie o tym z drugiej strony - Wasze dziecko odpowiada i po chwili słyszy, jak jego odpowiedź jest komentowana przez rodzica kolegi. To jest ten poziom, co tatuś rozwiązujący za trzecioklasistę Kangura.
      • alessa28 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 20.04.21, 15:42
        berdebul napisała:

        > Inne dzieci mają prawo do pracy na lekcji bez podsłuchujących rodziców Zyzia i
        > Dyzia. O koszmarnym zachowaniu rodziców (gadają!), podpowiadaniu (tak, to słych
        > ać) i komentują (w tym odpowiedzi dzieci...) nie wspominając. Dorośnijcie, znaj
        > dźcie sobie zajęcie, zamiast kwitnąć na zoomie z klasą kilkulatków.

        na teams nie na zoomie.po drugie chyba rodzice debile skoro ich slychac bo istnieje opcja wylacz mikrofon.
      • lidkazmlyna Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 22:52
        ale nie chodzi o jakis regularny nasłuch. Naprawdę nie jestescie wogole zainteresowane jak wyglądają lekcje. Nie chodzi mi o wiedzę kolegów/kolezanek dziecka tylko sam przekaz...dziwne.

        w klasie 1-3 mielismy wych.która notorycznie wrzeszczała na lekcjach na dzieci. na online tak jak i na wywiadówkach - kobieta anioł.
        Niestety w kazdym zawodzie , brak nadzoru rodzi patologie big_grin
          • lidkazmlyna Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 22:58
            dzieki temu ze 2 lata temu 3 matki w tym ja jednak miałyśmy na tyle odwagi cywilnej aby pojsc i porozmawiac z nauczycielką to COŚ się zmieniło ( tylko dla naszych dzieci) na resztę wrzeszczałą tak samo i wrzeszczy dalej ale juz na kolejne roczniki.
            Niestety 99% rodziców ma o cos pretensje, gadają po kątach ale ciężko im wpasc na pomysł aby zwyczajnie pojsc i porozmawiac.
        • mala_dracena_2 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 19.04.21, 10:46
          lidkazmlyna napisała:

          > ale nie chodzi o jakis regularny nasłuch. Naprawdę nie jestescie wogole zainter
          > esowane jak wyglądają lekcje. Nie chodzi mi o wiedzę kolegów/kolezanek dziecka
          > tylko sam przekaz...dziwne.
          >


          Nawet jeśli ktoś podsłucha lekcje to nie jest to wyznacznik jak lekcje prowadzone są na codzien stacjonarne.
          Ja jestem świadoma, że 99% lekcji to ściema bo nie da się w 20 min przeprowadzić lekcji, których nauka w domu z dzieckiem trwa 1-2 godz. I koniec końców rodzic i tak musi stać się nauczycielem i wspomagać dzieci z problemami.
          Nic by nie zmienił fakt jak przykładowa Pani Zosia prowadzi lekcje bo i tak niewiele jest w stanie dzieciom przekazać. Niektórzy nauczyciele rozkładają prowadzenie lekcji ja 2 godziny transowe. Ale to rzadkość.
        • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 23:02
          Ma prywatne tez. Podczas lockdownu ze szkoly. I oczywiscie ze rodzice wymieniaja uwagi co poprawic. W UK nie ma komunizmu.

          Tylko tu lekcje nie sa interaktywne tylko polecenia i video wysylane. I jak nauczycielka polowy zadania zapomniala to niby jak rodzice mieli nie zwrocic uwagi?

          Tylko lekcje z j. polskiego w polskiej szkole byly inetraktywne i wystepowaly dzieci. I oczywiscie, ze zaden rodzic w trakcie lekcji nie przerywa i nie bełkocze , ale po lekcjach rodzice maja uwagi. Ja za szkole place. Moja uwaga byl nadmiar rysowania. Rysowanie bylo dla chetnych. Wyjelam tez dziecko z religii bo nas to nie interesuje.
          • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 00:15
            Sorry, ze nieco ostro, ale mam zle skojarzenia z takimi osobami. Znasz sie na temacie, czy nie znasz, ale sie wypowiadasz i decydujesz? Bo z drugim rodzajem egzemplazy sie spotkalam. Utrudniaja zycie innym rodzicom, wciskajac sie i probujac rzadzic jak ma byc, tez odnosnie nie swoich dzieci. Czesc nauczycieli daje sobie wlazic na leb i dostosowuja sie jakby dyplomu w ogole nie mieli. Tak to moze sie w szkole zatrudnij i wtedy realizuj, zamiast ustawiac komus prace? Inni rodzice w tej szkole tez placa - za prace jej pracownikow, nie nadreaktywnych trolli, ktorzy tymi pracownikami chca rzadzic. I to nie fair jest, nie szanujesz reszty rodzicow, ktorzy pozniej na twoje zmiany musza sie uzerac z kontrzmianami. Zakladajac, ze to nie jest szkola dla patologii z Bronxu i tam sa prawdziwi, realni nauczyciele a nie ludzie po resocjalizacji, ktorzy maja przede wsyztkim ustawiac patologie.
            • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 00:47
              Umi, cos bierzesz?

              nie mieszkam w Polsce. Nie funkcjonuje w polskich klimatach.
              Tu jest zupelnie normalna sprawa ze rodzice rozmawiaja z nauczycielami. Prosza o cos ze wzgledu na ich dziecka sytuacje edukacyjna,. Mowia ze cos niedoslane, wysylaja sugestie. To robia wszyscy. Wychowanie dziecka jest fu dzialaniem nauczyciela i rodzicow

              Ja rozumiem ze w Polsce od komuny nauczyciel to Bog i z Bogiem sie nie rozmawia tylko sie mu klania. Ale tu gdzie mieszkam wiekszosc zycia szkoly same wysylaja ankiety do wypelnienia i szukaja sugestii w wielu sprawach. Pytaja sie co poprawic, czybto sie podoba.
              Nie ma chorych ludzi ktorzy sa z zalozenia nastawieni wrogo bo ktos o cos pyta czy sugeruje. Debata jest mile widziana w odpowiednim czasie bo nikt na lekcji mie przerywa

              Dzieki Bogu ze nie musze zyc w Polsce i moje dziecko nie chodzi do chorej polakiej szkoly w ktorym pary z ust nie mozna puscic.
                • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:07
                  No ale co, krytykuja program czy co? W UK nikt nie zajmuje sie krytyka programu bo to nie ma sensu bo nie zalezy od szkoly.
                  Rodzice natomiast zawsze rozmawiaja o postepach swych dzieci, wyrazaja niepokoje. W dzienniczku w naszej szkole gdy dzieci chodza do szkoly czesto jest rozmowa notatkami nauczyciela z uczniem. I nie chodzi o brojarzy tylko o rozne sprawy np Francesca chodzi dziwnie osowiala i czy wszystko w porzadku. Albo ze Jake nie jada obiadkow i sie niepokoja , albo Mia cala lekcje czegostam rysowala i nie uważała i staraja sie ja zdopingowac do uwagi itd itp
                  • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:30
                    Tak. Krytykuja program. Mowia nauczycielce jak ma uczyc - wiecej tego, mniej tamtego. Pisza w imieniu calej grupy rodzicow, mimo, ze to jest 1-3 osoby na przyklad. Robiac dym. I podpisuja sie za calosc. Mimo, ze calosc nic nie wie o tym. Co gorsza, ich sugestie sa uwzgledniane. I nikogo nie obchodzi, ze zmiany sa idiotyczne. Nauczyciel po prostus ie dostosowuje na zasadzie klient nasz pan, jakby byl sprzedawca w obuwniczym. Dopokiu nie zrobi sie kontrdymu, ze wcale sie tak nie chcialo i jedna pyszczy, bo sie nudzi, to jest gorzej. Jesli tak nie mialas nigdy, to sie ciesz. Jesli to zrobilas innym, to wiedz, ze to jest trolling. I moze lepiej samemu sie wtej szkoel zatrudnic? Nie kazdy ma czas zyc szkola dziecka i tylko tym. I sledzic co tam komu odwalilo wsrod grupy, dla ktorej ciastka na szkolna impreze, kwiatki na parapety i w jakiej kolejnosci maluje sie kolka w zeszycie stanowi cel istnienia i glowny temat.
                    • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:35
                      >Mowia nauczycielce jak ma uczyc - wiecej tego, mniej tamtego.

                      Ciekawe bo w Uk w polskich szkolach nauczyciele prosza o wrazenia i sugestie. I np ja powiedzialam w ankiecie ze moim zdaniem jest za duzo rysowania a nie wszystkie dzieci lubia tyle rysowac. I moze powinna byc opcja dodatkowego zadania zamiast rysunkow bo ja jestem zmordowana rysowaniem za niego a on woli ulamki liczyc czy zadanie z gramatyki niz rysowac sw Mikolaja. Na wiesc ze ma znosu narysowac cos i tym razem wiosne to sie rozplakal....

                      Pani bardzo milo to przyjela i lekko sie smiala.
                      Jakos u nas nie ma nauczycieli z poczuciem ze maja monopol na prawde i edukacja jest wspolpraca rodzica i nauczyciela
                      • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:48
                        Teraz piszesz cos zupelnie innego. Tak napisalas: "Oczywiscie ze slucham czasami ( 8 latek) a jak mi sie nie podoba to mowilam nauczycielce. Nauczyciele zazwyczaj sie mnie troche boja". Albo ja nie rozumiem polskiego, albo niescisle napisalas, a teraz w szczegolach wychodzi, ze nie o to chodzilo.
                        • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:54
                          * a sugestie to masz w kazej prywatnej szkole na indywidualnych konsultacjach, chyba wszedzie w cywilizowanym swiecie. Mozna dac samemu i pytaja o to. Dostaje sie tez od nauczyciela - cos na zasadzie Jas w tym jest dobry, a tu musi jeszcze popracowac. W publicznych chyba tez cos takiego jest i tez sie pytaja o uwagi i sugestie. I to tez nie to o co chodzi w dyskusji. Mowimy o wciskaniu sie w prace.
                        • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:55
                          W UK szkole pn- pt nie ma i nie bylo lekcji interaktywnych na zoom. Kropka. W polskiej szkole sa. Rodzice maja byc wokol by pomoc znalezc strone, czy pomagac cos znalezc np poszukiwanie bylo latarki bo im po cos byla. I wszystkie dzieci pędziły szukac latarki. Kiedys cos z metalu
                          Mowimy o 7-8 latkach a nie 15 latkach.

                          Mnie w ogole ludzie sie czesto boja bo wyrazam swoje zdanie.

                          Nie jestem jednak chamem.

                          Zawsze wyrazam swoje zaniepokojenie jesli widze ze jest cos nie tak, acz nie sformulowalabym ani zdania w sposob ktory ty piszesz z jakas wrecz piana wscieklosci.
                          • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 02:05
                            Ale wychodzi na to, ze w swojej szkole masz normlane relacje z nauczycielami i wszystko robisz OK, a tu promujesz roszczeniowosc, przez ktora ktos niedoswiadczony, ale szukajacy rozwiazan na forum, wlezie na mine. Tu sa normalne dziewczyny tez, oprocz bojowych ematek ktorym nic nie straszne. Jak im sie napisze takei bzdury, zaczna same sobei szkodzic. To co piszesz dalej jest niezle i wiele osob mogloby sobie wykorzystac, zwlaszcza tych nieasertywnych. A to co na poczatku to jest wpychanei ludzi na mine. Bo jak trafia na goofnianego nauczyciela i mu tak zaczna trollowac, to beda miec jeszcze gorzej. A jak na kogos ogarnietego, to trafia na kamien i im sie dopiero oberwie. Cos jak to, co tu ktoras kiedys pisala o anglistce (chyba? albo myle bo tu na forum sa anglistki), ktora chciala robic porzadne lekcje, ale czesc rodzicow ja zgasila bo im sie nie podobal poziom. Wiec sie dostosowala i klepie byle goofno. Roszczeniowcy postawili na swoim, za to pewnie nieorszczeniowcy bula z wlasnej kasy na zajecia dodatkowe. A mogli miec za darmo w pakiecie to, co kupuja razem ze zmotywowana nauczycielka lubiaca swoja robote. Bez sensu zupelnie takie podejscie. Nie chce sie madrzyc za bardzo, bo sama wywalam na korki, do tego nie jestem jakas ekspertka, ale troche Marceli Szpak dziwi sie swiatu po co sobie tak zycie komplikowac, skoro mozna miec lepiej bez niepotrzebnego wysilku.
                          • asia_i_p Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 07:22
                            Nie było interaktywnyh lekcji na Zoom? Na 100%? Pamiętam z zeszłorocznego lockdownu dosyć fajny angielski kabaret o zdalnej lekcji, tak na oko w szkole średniej. NIe sądzę, żeby robili kabarety na temat zjawiska, które u nich nie występuje.
              • elf1977 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 15:14

                >
                > Ja rozumiem ze w Polsce od komuny nauczyciel to Bog i z Bogiem sie nie rozmawia
                > tylko sie mu klania. Ale tu gdzie mieszkam wiekszosc zycia szkoly same wysylaj
                > a ankiety do wypelnienia i szukaja sugestii w wielu sprawach. Pytaja sie co pop
                > rawic, czybto sie podoba.
                > Nie ma chorych ludzi ktorzy sa z zalozenia nastawieni wrogo bo ktos o cos pyta
                > czy sugeruje. Debata jest mile widziana w odpowiednim czasie bo nikt na lekcji
                > mie przerywa
                >
                > Dzieki Bogu ze nie musze zyc w Polsce i moje dziecko nie chodzi do chorej polak
                > iej szkoly w ktorym pary z ust nie mozna puscic.
                Nauczyciel to Bóg? To najbardziej znieważana grupa zawodowa. Nie bierz tego, co na forum, za pewnik.
          • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 00:22
            Zastrzezenia, czy mowisz jak maja pracowac? Bo to drugie to lepiej ograniczyc do wlasnego dziecka i rzadzic prywatnemu korepetytorowi (jak porzadny i ma baze klientow, to ucieknie, ale mozesz wziac takeigo co dobiero zaczyna i bedzie wtedy robil tez za mommysittera. Rodzice cudzych chca, zebys zkola uczyla ich dzieci, nie przypadkowi, nadreaktywni rodzice.
            • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 00:52
              Sluchaj a ty zawsze rozmawiasz z ludzmi trzymajac dwa noze w rekach? Brrr

              Normalnie grzecznie sie mowi, odpowiada na ankiety, wyraza w kulturalny sposob co sie podoba i nie podoba.

              Jaki znowu mommysitter? O czym ty bredzisz? Jak dzieciak 7-8 letni nie dostal zadania to nie wysylasz emaila do nauczycielki z prosba o doslanie? Jak ucina polowe video to nie piszesz o tym? W UK na Google classroom jest dialog z nauczycielem ktory chwali, mowi co poprawic itd itp, ba! Raz w tygodniu bylo okienko kiedy mozna bylo zoomem gdzie mozna dzwonic i porozmawiac z nauczycielka. Wysylali ankiety i jesli cos ci sie nie podobalo to czesto dzwonili by pogadac i zastanowic sie razem jak i co mozna poprawic

              W innym swiecie zyjemy kobieto

                • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:12
                  No ankiety to czesc systemu to prawda. No i takie szkoly co to maja outstanding od Ofsteda chca pokazac jak oni angazuja sie w rozmowe z rodzicem... Stad sie ciesza jak ktos ma jakies propozycje i uwagi. Bo sobie moga to zapisac w pamietniku dzienniku i bog wie czym i chwala sie potem Ofstedowi jak to byla sugestia i oni ja podjeli wow ....hahaha... U nas w szkole nawet gazetka wisi pt: Parents Say i wklejone sa sugestie rodzicow pochwaly a takze skargi i zolta karteczka jak to zareagowali i na podworku juz bezpiscznie bo nie ma tego z czego tamten dzieciak spadal itd.
                  • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:40
                    Jak w korpo. Ciekawe, czy te pochwaly i skargi to cos z sensem, czy jedni liza tylki a drudzy trolluja, a nauczyciele zamiast uczyc tancza jak im rodzice zargaja i daja sie pod to urabiac.
                    Tak jak lekarz moim zdaniem nie bedzie dobrym lekarzem kiedy zacznie byc przedsiebiorca, tak nauczyciel - przedsiebiorca to tez taka swinka morska. Tam gdzie wchodzi podjescie pod klienta, zaczynaja dzialac prawa biznesu. Jesli w czesci polskich szkol tak jest, to rozumiem zapasc psychiatrii dzieciecej. Jesli patrzy sie na dzieci jak na surowce, a na rodzicoe n\jak na kilentow, to mozna pod klienta wyprodukowac z surowca dowolny produkt. Tylko produkt moze nie wytrzymac. I wtedy pacjent nie przezyje, mimo udanej operacji suspicious
                    • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 02:03
                      >Ciekawe, czy te pochwaly i skargi to cos z sensem, czy jedni liza tylki a drudzy trolluja, a nauczyciele zamiast uczyc tancza jak im rodzice zargaja i daja sie pod to urabiac.

                      Przypominasz mi stylem pisania autorke tego artykulu w sasiednim watku o depresji. Ostra krytyczna j pewno gdybys zwracala uwage nauczycielowi to nie uprzejmie sugerujac ale robiac burde na calego. Bo nie ma normalnego sposobu rozmowy. Musi byc pelna para burda i na noze.

                      Co do twgo komentarza no to popatrz jak wyglada zycie w Polsce, jaki rzad sobie wybraliscie. Wlasnie przez nieumiejętność rozmowy z ludzmi, brak wspolpracy, brak sluchania i szukania konsensusu.

                      Ja jestem zadowolona z edukacji w UK mojej i mojego dziecka. Studia w Polsce wspominam jako koszmar z autorytatywnymi polBogami wykładowcami nie skorymi do dyskusji. Ble...Da sie inaczej zyc.
                    • fogito Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 08:06
                      Ja na studiach UW uslyszalam ze uczen to nasz klient. Tak ze sama widzisz jak sie programuje nauczycieli juz na wejściu. A klient nasz pan i stad wiekszosc nauczycieli poddaje sie presji rodzicow. Ja jestem czarną owca w zespole i skarg na mnie od nadgorliwych rodziców jest sporo. Jednakze jak przychodzi do meritum sprawy to prosza dyrekcje abym to przygotowywała najstarsze klasy do egzaminow. Gdyby mi zal dzieci nie bylo to rzucilabym te robotę.
              • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:23
                Wysylam. Jakby ucielo polowe wideo, to bym napisala informacje, ze jest blad i zeby naprawili. Ale to jest standardowe i wlicza sie w zwykla komunikacje przeciez. Tak samo, jak standardem sa indywidualne konsultacje u nauczyciela odnosnie dziecka. A tu jak rozumiem, rozmawiamy o uczestnictwie rodzica w lekcjach dziecka i poprawianiu nauczyciela. Z tego co wiem i z tego, co wszedzie mozna znalezc w roznych zrodlach, sa rozne sposoby nauczania i podejscie "pedagogiczne" rozni sie od takiego standardowego, codziennego. Troche jakby laik probowal mowic behawioryscie jak ulozyc psa (nie chce nikogo obrazac, po prostu porownanie z blizszej mi dziedziny wiec niech sie nikt nie czuje personalnie dotkniety, ze o psach). Co innego spytac jak postepowac, albo dopytac co robic czy tam sprobowac cos zrozumiec i poprasic o wytlumaczenie, co innego powiedziec - ma pani zrobic tak albo tak, bo to mi sie nie podoba i tak jest lepiej i ja tak mowie. Jakby mi ktos tak powiedzial, to bym powiedziala - no, dobrze, to niech pani zrobi lepiej, jak pani umie. Do widzenia. Po uja prosic o pomoc specjaliste, jak sie wie lepiej? I nie chce byc zle zrozumiana, bo wiem, ze to forum czytaja tez normalne osoby, ktore wezma za bardzo do siebie. Nie chodzi o normalne pytania, proby zrozumeinia czy zglaszanie zwyklych watpliwosci. Piszemy w kontekscie szkoly - z mojego doswiadczenia, jest grupa osob, ktore nie znaja sie na nauczaniu ale uwazaja, ze sie znaja. I mowia jak inni maja pracowac. Wywierajac znaczna presje. I sa osoby, ktore im ulegaja. Pol biedy, gdyby to byly madre sugestie i jakies konstruktywne dzialania. Niestety z mojego doswiadczenia, to sa trolle, ktore sie nudza, albo jakies osoby ktorym powolanie rozjechalo sie z zyciowa droga. I wcale nie sa konstruktywni tylko psuja wszystko. A potem jest gorzej.
                • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:30
                  >A tu jak rozumiem, rozmawiamy o uczestnictwie rodzica w lekcjach dziecka i poprawianiu nauczyciela

                  No ja o tym nigdzie nie napisalam bo edukacja szkola ( nie prywatna) w podstawowkach nie polega na tym ze cala klasa siedziala na tej samej interaktywnej sesji. Lekcje sa wysylane na Google Classroom jako video i zadania. Oczekuje sie ze z 7--11 latkami rodzice robia te zadania. Tzn nie za nich ale pomagaja im w zrozumieniu i wykonaniu zadania.

                  Poza tym przerywanie nauczycielowi czy komukolwiek w trakcie lekcji czy wykladu to zwykle chamstwo, chyba ze chodzi o kwestie techniczne typu" you are on mute" itd
                  Jak sie ma jakies zastrzezenia czy komentarze to sie tego na lekcji przy dzieciach nie robi.
                  • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:34
                    Ale nie dzialajace materialy czy brak zadan to chyba w ogole nie ten temat i wyszlas przed szereg niepotrzebnie. To jest snandard, a jakbys nei zgliosila, to raczej by CI potem oni powiedzieli, ze masz to zglaszac. I by mysleli, ze nie zagladalas. Tak samo indywidualne konsultacje, to jest przeciez norma, nie roszczeniowosc i trolling. Poza tym napisalas tak: "Oczywiscie ze slucham czasami ( 8 latek) a jak mi sie nie podoba to mowilam nauczycielce. Nauczyciele zazwyczaj sie mnie troche boja.". Wychodzi na to, ze siedzisz na lekcji i poprawiasz nauczycielowi prace. O ile sie nie drze na dzieci i nie robi czegos niezgodnego z prawem, nie mobbuje na przyklad, to to jest trolling wlasnie.
                    • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 01:58
                      Nie, w trakcie lekcji nigdy sie nie odzywam bo tego sie nie robi. To UK tu obowiazuje kultura a nie sloma z butow.
                      Natomiast moze nie wsluchuje sie w to co nauczycielka mowi ale jak widze ze guła moja nie wie co za strona to znajduje, albo mowie aby wracal do komputera. A on " ale siku" to ja " no dobra ale szybko" i pilnuje by wrocil i sie nie wiercil. To sa male dzieci.

                      Nie nie pisze nic innego. Po prostu nie opisywalam szczegółowo kontekstu jak to funkcjonuje.
                      • umi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 02:15
                        Ale w czasie jakich lekcji, jak masz nagrane filmiki??? Jak masz nagrany film, to on jest do odsluchania przez wszystkich. Jak masz lekcje na zywo, to moim zdaniem nauczycielka na takie male dziecko powinna poczekac jak idzie to siku, albo mu powtorzyc jak wroci co mowila. Nie zwraca uwagi na te dzieci, czy jak? Czy juz tak jest wytresowana, ze w ogole nie probuje z nimi nawiazac relacji, tylko przychodzi jak ten wykladowca na uczelni - wyglasza lekcje jak usluge i kasuje pensje? CHociaz chyba jescze gorzej, bo z tego co pamietam, to moi wykladowcy jednak tez lapali ze studentami interakcje, nawet jesli na auli bylo sporo osob, duzo wiecej, niz w takiej klasie.
                        • princesswhitewolf Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 02:24
                          W szkole pn-pt jak mowilam angielskiej byly filmiki i zadania ( byly bo tu w UK juz wszystko otwarte i sklepy tez).
                          Nie czekaja w polskiej szkole bo jak w klasie dzieci 20 cia a to wszystko lazi na siku bo male to potem by ciagle czekala. Zreszta nie ma dramatu bo ona powtorzy potem na ktorej sa stronie albo ja slucham jak ten w łazience i otwieram mu i szeptem mowie ze tu ta strona teraz jak wroci.
                          Lekcja jest rozmowa z dziećmi i one odpowiadaja, czytaja raz to raz tamto itd. Normalna szkola.

                          Boze dlaczego wszedzie weszyc ze cos nie tak? Naprawde edukacyjnie uwazam ze szkolnictwo jest tu lepsze na poziomie podstawowym. Szkole sie zaczyna wczesniej, nauka jest i zabawa a nie taka presja i wszystko naraz co przezywaja w Polsce 7 latki

                          To juz czwarty jego rok w szkole a w Polsce jest to pierwsza klasa czyli drugi rok w szkole po zerowce.
                          • mia_mia Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 08:19
                            Zamiast siedzieć i słuchać, przed lekcją pogoń do łazienki, postaw butelkę z wodą, a jak będzie potrzebować latarkę niech krzyknie, przyniesiesz mu. Wszystko przetestowane, bo to powszechne powody odchodzenia od biurka. Mój „udział” w lekcjach polega na pilnowaniu, kiedy akurat mogę, z drugiego pokoju czy siedzi na tyłku, od czasu do czasu zaglądam i sprawdzam czy pisze przyzwoicie, grożąc koniecznością poprawienia nieczytelnych wyrazów. Moje dziecko nie pozwoliliby mi nawet żebym mu siedziała na lekcjach nad głową.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 23:01
      Bo krytykują ci którzy nie mogą, nie chcą, maja w dupie, a mają pretensje ze inne dzieci mają pomoc, maja koreperycje, czy ktokolwiek im pomaga, bo dzieci powinny same wszystko osiągać.
      Tak samo krytykowane sa ematki które dostaly mieszkania, kasę od rodziców na start, ci którzy mają zalatwione fajne praktyki czy pracę wakacyjną u znajomego, bo jak to mogą mieć łatwiej w życiu.
      A ja na to: mam to daję, a dla dziecka wszystko.
    • zwyczajnamatka Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 16.04.21, 23:07
      Jeśli jestem w domu w czasie lekcji, to słyszę. Jeśli jest małe mieszkanie, to po prostu słychać. Nie trzeba specjalnie nasłuchiwać. Poza tym kiedy córka ma lekcje, a ja jestem w domu, to staram się być cicho, żeby nie przeszkadzać, więc tym bardziej słyszę. Nie strzelam wtedy garami, nie odkurzam. Czasami, aż miło posłuchać dobrze prowadzonych lekcji.
    • redwineiswhatilike Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 07:04
      Wiesz co, dzieci mam już na studiach, jedno w domu, drugie w tym roku akademickim za granicą, więc tych zajęć online, gdy było w domu, wcześniej nie było tak dużo. Teoretycznie mogłabym słychać ich wykładów i ćwiczeń. Ja też prowadzę na ćwierć etatu zajęcia ze studentami i inny kurs online. Mąż pracuje zdalnie, robi co innego, raczej gada non stop przez telefon. Każdy ma słuchawki i jest w osobnym pokoju, nikt celowo nie słucha. O ile rozumiem zainteresowanie rodziców w szkole podstawowej to już w średniej jest to dziwne. Po co bym miała słuchać celowo lekcji fizyki w drugiej klasie liceum?
    • ichi51e Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 08:07
      wcześnoszkolna. jestem rodzicem niekłopotliwym nie czepiam się nauczyciela staram się pomagać. pilnuje dyscyplinuje i wspieram. dziecko niestety tego wymaga. staram się nie krytykować. Hobbystycznie bym nie słuchała ale widzę pewna wartość w zobaczeniu lekcji - po pierwsze można zobaczyć swoje dziecko na tle grupy. rodzic zawsze mam wrażenie nie docenia albo przecenia. Po drugie człowiek może sobie naprawdę opinie o nauczycielu wyrobić jak posłucha - dzieci często albo nie powiedzą albo tylko swoją prawdę maja.
      Na etapie wczesnoszkolnym moim zdaniem zdalna nauka ma tylko sens w tandemie - i nauczyciel tak naprawdę mówi do dziecka i rodzica który potem powinien się upewnić czy dziecko wszystko zrozumiało jak trzeba. z tym ze u nas lekcje zdalne wyglądają inaczej niż w pl - mamy 45 min raz, dwa razy w tygodniu nigdy nie wiadomo kiedy i materiał do przerobienia. nie wyobrażam sobie ze dziecko na tym etapie mogłoby wysiedzieć przed kompem i lekcjami kilka godzin dziennie. moje by zdecydowanie nie dało rady.
      • sol_13 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 17:23
        No ja sobie nie wyobrażam zeby to mialo wyglądać tak jak piszesz-dwa razy w tygodniu i rodzic ma z dzieckiem przerabiać. Mielismy próbkę tego na wiosnę ubieglego roku zanim szkoly ogarnęły lekcje online i dziękuję, postoję.
        U nas juz to trwa tyle czasu, że musi byc online, normalnie codziennie mają ok 3-4 godziny lekcyjne w mlodszych klasach. Do tego np dodatkowy ang 2x w tyg po 70 minut.
    • leia33 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 08:19
      Nie przeszkadza mi, że jakiś rodzic może słuchać wypowiedzi mojego syna, bo niby dlaczego miałoby przeszkadzać? Obawy mogą mieć rodzice leniwych matołów, jest w klasie syna grupka, która nie robi nic, nawet prac domowych nie odsyłają. Natomiast razi mnie komentowanie ocen przez wychowawcę na lekcji wychowawczej i podawanie ich do publicznej wiadomości, w tej sprawie będę interweniować u dyrektora.
    • leia33 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 08:30
      Jak jestem w domu staram się nie podsłuchiwać lekcji dziecka, chociaż czasem coś tam usłyszę, rzecz normalna. Wyjątek robię dla anglisty, facet jest tak sympatyczny, miły, z ogromnym poczuciem humoru, że słucham, żeby sobie poprawić nastrój. Świetnie prowadzi lekcje, dzieciaki uczą się jakby mimochodem, super gość. No i przystojny do tego bardzo 😉
    • kaki11 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 15:22
      Samego słuchania to chyba mogą bać się nauczyciele (bo ktoś z boku widzi ich czasem mierne zaangażowanie i/lub umiejętności przekazania wiedzy) i ewentualnie dzieci bo je to może krępować przed naturalnym zachowaniem.
      Natomiast jak na słuchaniu z boku się nie kończy, tylko wchodzą w czasie lekcji komentarze, uwagi, przeszkadzanie (bo jest się zbyt blisko i robi coś innego) to jest problem bo to mega dezorganizuje lekcje i przeszkadza w pracy nauczycielowi i w nauce dziecku.
    • barbibarbi Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 15:31
      Nie widzę w tym nic złego, pod warunkiem, że się nie wtrącam i nie przeszkadzam. Normalka, jestem w pobliżu i słyszę. Przy okazji okazało się, że moja córka miała rację, co do nauczycieli, bo pan z angielskiego jest cudny, kochany, sympatyczny i umie nauczyć, a wychowawczyni jest arogancka, narcystyczna, złośliwa i niesprawiedliwa. Wcześniej myślałam, że to tylko takie uczniowskie narzekania, ale córka ma rację, wychowawczyni na zebraniach była zupełnie inna a na lekcjach to rasowa małpa. I teraz bardziej rozumiem moje dziecko i współczuję jej tego uczenia.
    • kornelia_sowa1 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 16:29
      Mam dziecko w 6 klasie.

      Drzwi do jego pokoju na zdalnym są zamknięte.
      Uczy się kapitalnie.
      Nie miałam potrzeby słuchać nigdy co tam gadają.

      Nie rozumiem jednak czemu to miałoby przeszkadzać komuś?

      Mój syn twierdzi że z niektórymi rodzice siedzą na pewno. On nie ma z tym problemu, nie wstydzi się tego co mówi.

      Jak nauczyciel nie gada głupot, to niby czemu miałoby mu przeszkadzać ze ktoś słucha?


      A, gdzieś wyżej któraś napisała że nie życzy sobie żeby mama Staszka słuchała co mówi jej dziecko.
      A może mama Staszka nie życzy sobie innych rzeczy, które odwala jej bombelek.
      Mogą sobie życzyć. Na zdrowie

      Stanowczo za dużo sobie ludzie problemów generują
        • kornelia_sowa1 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 18:17
          Brawo. Odkrywcze.
          Pytanie brzmi-czemu nauczycielowi, który dobrze prowadzi lekcję (a przecież tylko tacy są) , przeszkadza że slucha tego rodzic?

          Albo Stasiowi czemu przeszkadza, że słucha mama Jadzi?

          Oczywiście tylko słucha-komentowanie jest niedopuszczalne i nauczyciel powinien reagować
          • kornelia_sowa1 Re: krytyka rodziców "podsłuchujących" 17.04.21, 18:21
            W klasie syna jest kilkoro dzieci z trudnościami w nauce.
            Nie wiem czy mają orzeczenia jakieś, nie moja sprawa.
            Syn kilka razy słyszał mamę koleżanki-nie komentowała innych, raczej dopilnowywala córki.
            Czemu to przeszkadzac miałoby? Dziecko wymaga pomocy w nauce. I matka pomaga.

            Są takie Staszki, że im. Mama kolegi przeszkadza a oni sami przeszkadzają innym.
            Wychodzi na to, że część składową klasy może przeszkadzać, a składowa nie😉