Dodaj do ulubionych

Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników?

18.04.21, 07:23
Temat do dyskusji jak w temacie.
Czy nowe pokolenie to beznadziejni pracownicy? A może trudni? Roszczeniowi? Wymagający?

Nie jestem pracodawcą, gdyby komuś przyszło to do głowy. Ale słyszę odlay narzekania osób zatrudniających/ prowadzących rekrutację, jak wygląda sytuacja i nie jest za ciekawie. Młodzi są roszczeniowi i niepokorni. Chcą pracować na własnych warunkach i to pracodawca ma się do nich dostosować/spełniać warunki i życzenia. Szybko się poddają i zniechęcają. Nie uznają autorytetów. Płatki śniegu?

Z czego taka postawa wynika?

Czy to nie wynik dawania ryby? Czy to może efekt bezstresowego wychowywania?

Zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • geez_louise Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 07:45
      Ach te narzekania na młodzież. Modne już wśród ludzi pierwotnych.

      U mnie w robocie najbardziej odchodzi narzekanie na niepokornych i nieumiejących pracować „wśród ludzi” młodych (bo ci starzy nie uznają słowa „zespół”) gdy „młodzi” upomną się o swoje elementarne prawa, nie dadzą się bezczelnie wykorzystać, albo wypomną „starym” nieróbstwo i 30-letnią przerwę w aktualizowaniu wiedzy.

      Rok temu, gdy niewiele było wiadomo na temat covidu i za strój ochronny robił fartuch z flizeliny, przyłbice z drukarek 3d i maski uszyte z pościeli przez harcerzy, „młodzi” powiedzieli „starym”: ok, my może przeżyjemy, będziemy chodzić do najbardziej podejrzanych pacjentów i do sal infekcyjnych, wam zostawiamy „czystych” pacjentów i papierologię. „Starzy” z tej wdzięczności, w ramach papierologii, przejęli układanie grafików i przydzielili sobie wszystkie wolne święta, długie weekendy i wstawili po 3 tygodnie urlopu w wakacje. W czasie afery o to świństwo, nazwali nas roszczeniowymi, nieuznającymi autorytetow i pozbawionymi elementarnego wychowania (bo padło kilka urew). A oni przecież nam tutaj od lat pozwalają pracować! I oni w naszym wieku to pracowali tylko po nocach, bez urlopu i właściwie za darmo! I rowerem do pracy, w śniegu i wichurze!

      Tak, tak, zostałam uznana za młodzież. I tylko to ich uratowało.
      • mitovita Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:57
        No ale tak zawsze było, zawsze młodymi sie zapychało gorsze grafiki, to starsi z wysługą lat mieli prawa wybierać sobie urlopy w pierwszej kolejności, itd. Ci starsi którzy teraz tak robią, swoje frycowe płacili w młodszych latach i pierwszych pracach. Nie dziwne, że wydaje im się normalne, że teraz młodzi tyrają a starsi mają więcej praw - za ich młodości tak właśnie było.
        Tak samo na studiach było - zajęcia dla pierwszego roku rozpisane na bardzo niedogodne godziny, od 8 rano w poniedziałek do 20tej w piątek, gdzie te piątkowe zajęcia na obowiązkowe zaliczenie i mus żeby być. W starszych latach na piątek po południu nikt studentom zajeć nie rozpisywał i mieli wolne, mogli wyjechć czy robić z weekendem co tam chcą. A taki pierwszoroczniak był udupiony rozkładem i w piątek po południu nie miał szans wyjechać na weekend czy do rodziny.
        • bistian Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:10
          mitovita napisał(a):

          > No ale tak zawsze było, zawsze młodymi sie zapychało gorsze grafiki, to starsi
          > z wysługą lat mieli prawa wybierać sobie urlopy w pierwszej kolejności, itd. C
          > i starsi którzy teraz tak robią, swoje frycowe płacili w młodszych latach i pie
          > rwszych pracach. Nie dziwne, że wydaje im się normalne, że teraz młodzi tyrają
          > a starsi mają więcej praw - za ich młodości tak właśnie było.

          Tak się starym tylko wydaje. Młodzi widzą to inaczej. smile
          Czasami któryś mnie prosi, żebym coś wziął za niego w piątek. Nie jestem z zasady przeciw, stawiam tylko jeden prosty warunek, mają nie kłamać. big_grin Idzie któryś na imprezę z kolegami, niech powie, a nie ściemnia z lekarzem.

          U młodych denerwuje czasami brak elastyczności. Kombinują z zerwaniem się w pracy, ale w samej pracy jest już z tym gorzej. Czasami pytam, czemu tak robią? Przecież to jest zupełnie inny przypadek, można tak i tak i będzie lepiej i jednocześnie szybciej. Czasami coś komuś policzę, ma wtedy dużo prostszą pracę i ma ją zrobioną bardzo dokładnie. Szkoła była, a teraz jest praca i to nie jest ze sobą związane, taka głupia zasada i ciężko to przełamać big_grin
      • poppkinsaa Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:48
        Ja jestem generalnie młodą osobą. Jednak zszokowało mnie kiedy w zeszłym roku pracując w Polsce, stazysta 10lat młodszy do mnie na "per Ty, przynies mi z pokoju nr...to i to" byłam w takim szoku az mnie zamurowało, zrobiła to dziewczyna stazystka przed mezczyzna stazystą, nie wiem czy chciała się popisać. Uważam, że może nie jest to efekt nowego wychowania ale niefrasobliwości i głupoty młodych ludzi. W pierwszej pracy, zaraz po studiach nigdy nie zwróciłabym sie do kogoś na per Ty, bez przedstawienia się i relacji koleżenskich, a tym bardziej bym nie oczekiwała, że ma mi ktoś coś przynieść, podać, pozmiatać.
      • mlodyniedowziecia Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 15:14
        Mam podobne spostrzeżenia. Młodzi "nie szanują starszych" , "za nic mają autorytety". To są słowa ludzi przed emeryturą. Ja sam za młodego (nick sprzed 20 lat) już się nie liczę i cierpliwie tłumaczę. No, bo ten brak szacunku, to doniesienie na współpracownika, który wziął łapówkę od kontrahenta i horrible dictu - został nagrany przez "młodego". Pytam - a gdyby nie było nagrania - uwierzylibyście ? No nie, ale jak on mógł, co za czasy, trzeba było ukarać człowieka przed emeryturą, a on taki kompetentny. Z COVID-em też draki, bo "młodzi nie będą pracować". Po czym okazało się, że nie największą awanturę o telefon w godzinach pracy zrobiła czterdziestolatka. Nie chciano pracy zdalnej, aż jeden z dyrektorów trafił pod respirator. Nagle okazało się, że można, bo spadła mu wydolność i był w stanie efektywnie pracować przez 3 godziny dziennie.
        Tak się składa, że prowadzę wewnętrzne szkolenia. Zainteresowani są młodzi, dzwonią dopytują. Przedemerytalni wszystko wiedzą, a potem sadzą babole aż miło, i problem, gdy młody zwróci uwagę na błąd. No, brak szacunku, panie, brak szacunku.
    • bistian Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 08:24
      Dobrze robią, chociaż ta niecierpliwość, jest również bronią obosieczną. Sami trochę na tym tracą.
      Ja nie jestem już młody od dawna, ale nie mam problemu ze zmianą pracy, jeżeli coś się nie podoba i nie da się tego skorygować. Umowa na próbę z wypowiedzeniem w ciągu tygodnia? W porządku, dla mnie to żaden stres, ale pamiętajcie, że ja też mogę przyjść w poniedziałek i powiedzieć, że pracuję tylko do piątku. Wtedy są wielkie oczy po tamtej stronie, no bo jak to? Mnie trzeba ostro wkurzyć, żebym nagle zrezygnował, kilka razy wcześniej zwracam grzecznie uwagę, że coś jest nie tak, ale jak już podejmę decyzję, to nie ma odwrotu i wtedy jest wielkie zdziwienie, że już się nie da odkręcić. Nie ma piątej szansy. Młodzi mają jeszcze mniej cierpliwości.

      Pracuję z młodymi, oni bardzo często mają cel i mają ustalony limit. Dozbierają do kwoty i się wynoszą, pracują do czerwca i zmieniają pracę. Tradycyjnemu pracodawcy trudno zrozumieć takie podejście. Ja to rozumiem. Ja jeszcze powtarzam, młodym również, żeby nie siedzieli tam, gdzie pieniądze ich nie zadowalają za ich pracę i gdzie nie uczą się nowych rzeczy. To jest dla nich zmarnowany czas, młodość jest jedna, a potem jest długa starość z różnymi problemami.

      I jeszcze jedno, oni są mobilni, spora część zna jakiś język i wierzy we własne umiejętności. Co to za oferta 1600 zł na rękę z mobbingiem w gratisie, jeśli gdzie indziej, choćby i daleko, można zarobić 15 tys. w miesiąc w dużo przyjaźniejszej atmosferze?
      • black_halo Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:37
        Dokladnie. Najwiecej problemu z mlodymi maja osoby, ktore spedzily 10+ lat na jednym stanowisku, dwa razy dostaly podwyzke i po 10 latach widza mlodych, ktorzy zmieniaja prace tak jak im pasuje i zarabiaja coraz wiecej.

        Korporacje maja mnostwo sposobow, zeby pracownika przyzwiazac do siebie ale jesli czlowiek bedzie patrzyl na gowniane benefity, ktore on sobie odpisuje od podatku a sluza do trzymania pracownika na smyczy to faktyznie mozna ugrzeznac. Zmienialam prace wiele razy, czasem ja odchodzilam, czasem dziekowano mi za wspolprace bo na przyklad nie chcialam trwac w toksycznym ukladzie. Do tego jako kobieta w meskim zawodzie mam trudniej bo dochodzi jeszcze czesto ogromny seksizm i niestety molestownie, chocby tylko slowne.

        Ale generalnie praca na etacie nie jest sposobem na dorobienie sie i widac to dokladnie na przykladzie influencerow, ktorzy siedza dzisiaj na zanzibarach i zarabiaja na sprzedawaniu fotek swojej opalonej dupy. Nie ma co sie przywiazywac do pracodawcy bo tak naprawde liczy sie tylko wydajnosc.

        Najwazniejsze w zyciu inwestycje to: my sami, nasza rodzina i nasi przyjaciele. Warto poswiecac czas, zeby inwestowac w samorozwoj. Warto poswiecac czas, zeby dbac o dobre relacje z rodzina. Warto inwestowac czas w przyjaznie bo to sa wieloletetnie inwestycje z wysoka stopa zwrotu. Praca u jednego pracodawcy, nawet jesli teoretycznie dajaca bezpieczenstwo to jednak zwykle zludzenie.
        • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:59
          black_halo napisała:

          > Najwazniejsze w zyciu inwestycje to: my sami, nasza rodzina i nasi przyjaciele.

          Miałam takich pracowników/współpracowników, choćbym nie wiem jak poprawiła ich los potrafili być wredni. Słyszałam, że jedna pańcia doceniła mnie za czasów mojego następcy.

          Dziecko jednak jest wdzięczniejsze i niewredne.
          • black_halo Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:18
            W Polsce to nie wiem ale w Belgii na przyklad samochod sluzbowy i paliwo dla pracownika sa mozliwe do odpisania od podatku albo podstawy opodatkowania. Jest tu caly sektor, ktory nazywa sie konsulting. W obiegowej opinii sa to ludzie, ktorzy maja duza wiedze. Tymczasem Belgia i Francja maja mnostwo firm, ktore zatrudniaja pracownikow na umowe o prace a potem wysylaja ich jako konsultantow do innych firm. Konsultantem moze byc aktualnie nazwet osoba tuz po studiach. Jest to caly skomplikowany system, ktory sluzy duzym firmom do unikania placenia podatkow.
            • araceli Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:20
              black_halo napisała:
              > W Polsce to nie wiem ale w Belgii na przyklad samochod sluzbowy i paliwo dla pr
              > acownika sa mozliwe do odpisania od podatku albo podstawy opodatkowania.

              Od podatku czy od podstawy opodatkowania to gigantyczna różnica. 'Odpisanie od podstawy' to po prostu poniesienie kosztu (wydanie kasy na pracownika).
              • black_halo Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:29
                Belgijski system podatkowy jest wysoce skomplikowany. Wytlumacze to tak: firma ma dajmy na to 10 mln dochodu rocznie, od ktorego musi zaplac podatek - odpowiednik CIT. Jesli zatrudni konsultanta, ktory ich kosztuje powiedzmy 500 euro za dzien czyli srednio 10 tys euro miesiecznie to po roku jest teoretycznie biedniejsza o jakies 100 tys euro. Konsultant ma umowe o prace w firmie, ktora zatrudnia go jako konsultanta. Ma do tego benefity typu samochod sluzbowy, darmowe paliwo, laptopa, abonament na telefon i pare innych. Wszystkie te benefity firma moze odpisac od podatku. W praktyce wyglada to tak, ze miedzynarodowa koporacja zatrudnia przez outsourcing srednio 20-30% personelu, od sprzataczke po kadre zarzadzajaca. Czesto nawet kwiatki sa wypozyczone w ramach optymalizacji podatkowej. Firma zatrudniajaca konsutanta zgarnia 10-15 tys euro miesiecznie, placi niski podatek.
                • araceli Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 12:35
                  black_halo napisała:
                  > Wszystkie te benefity firma moze odpisac od podatku.

                  Idę o zakład, że nie od podatku tylko od podstawy opodatkowania - normalne koszty prowadzenia działalności. Gdyby można odpisać od podatku czemuż to pierwsza firma nie zatrudniłaby ludzi na etat z 'opisywanymi' benefitami?
    • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 08:33
      To wynik zwyczajowego traktowania protekcjonalnie młodych oraz żalu starszych, że ci gówniarze, zamiast przepraszać że żyją, mają właśnie wymagania i poczucie własnej wartości. A starsi są bardziej służebni wobec szefostwa, mniej asertywni, dają się wykorzystywać i uważają to za normalne. Co nie jest nawet ich winą, takie czasy i takie wychowanie przypadły na ich młodość.
    • ortolann Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 08:44
      Roszczeniowość w ustach pracownika 50+ oznacza tylko, że się wkurzył, bo się okazało, że nie przejdą jakieś jego durne pomysły. Z reguły to są pomysły odsłaniające jego cwaniactwo, przywiązanie do hierarchii, brak poszanowania drugiego człowieka. A i merytorycznie albo po linii najmniejszego oporu albo niewnoszące nic do sprawy, albo często nieprzemyślane. Zgodzę się, że ważne jest doświadczenie i znajomość tematu, ale te cechy naprawdę tracą na wartości gdy okazuje się, że masz do czynienia z dziadersem: niereformowalnym, przyzwyczajonym do sytuacji, w której tylko on ma rację.
      W ogóle myślę, że ta dyskusja to doskonały przyczynek do dyskusji o pokoleniach pracy w ogóle. Np. takie 50+ a praca zdalna. Mój szef: do tej pory ma ból nie powiem czego kiedy się go prosi o pracę zdalną. Bo na zdalnej nie będą pracować. I bardzo zabawne jest oglądać jak przeżywa, że młodzi nie przejmują się jego niezadowoleniem tylko egzekwują swoje prawa. W ogóle myślę, że to jest sedno tej różnicy między pokoleniami: młodzi są świadomi swoich praw i nie rozumieją dlaczego mieliby być och pozbawieni. A starsi potulnie kładą uszy po sobie i utrwalają patologię, która im samym szkodzi. Dodatkowo styl komunikacji: młodzi walą prosto z mostu, a stari bawią się w jakieś pasywo-agresywne podchody.
      Pracuję w korpo i z tego co widzę, to wcale nie tylko polska specyfika.
        • smillla Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 19.04.21, 09:34
          W pełni zgadzam się z oboma wpisami powyżej. Młodzi mają zdrowe podejście, które w chorym systemie jawi się jako aberracja. Taki paradoks.
          Zdesperowani młodzi grają ostro i jasno, bo mają siły i czas na szukanie lepszych ofert.
          Zdruzgotani starzy biorą zwolnienia, żeby odpocząć psychicznie, bo nie mają już siły do absurdalnej a wyniszczającej walki o normalność.
    • mimfa Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 08:49
      Może nie są roszczeniowi tylko normalni. Słucham czasami powieści mojego syna z pracy i bardzo się cieszę, że jest po prostu asertywny. Zauważyłam dzięki temu, że to ja mam mentalność podwładnego, przez którą wiele razy dałam się wykorzystać. Młode pokolenie może być inspiracją. Nie mam tutaj na myśli tych krańcowych, tylko normalnych młodych ludzi.
      • mitovita Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:03
        O tak, słuchałam rozmowy 20++latka z swoim nowym pracodawcą i byłam pełna podziwu, że chłopak umie kulturalnie ale stanowczo upominać się o swoje prawa i o to, żeby to co było powiedziane w ramach obietnic pracodawcy na pewno zostało dotrzymane i nieprzegapione. W szoku wręcz byłam, ja w wieku tego chłopaka brałam co łaska i przepraszałam że nie pracuję za darmo..
    • po-trafie Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 08:56
      Chyba jest wieksza swiadomosc wlasnych praw, mozliwosci negocjacyjnych, tego ze pracodawca ani dana posada nie sa na cale zycie, wieksza elastycznosc (alextez czesto wieksze poczucie bezpieczenstwa i brak noza na gardle).
      Jest duzy wybor stanowisk, malo kto mlody musi pracowac w tym jednym jedynym miejscu.

      I taka postawa bardzo wkurza ludzi, ktorzy byli wychowani w kulcie poswiecenia pracy, ktorzy nie mieli takiej elastycznosci czy mozliwosvi wyboru. No bo jak to tak: ja od lat cisne nadgodziny za darmo, mam srednie podwyzki, splacam kredyt utrzymuje dzieci.... a tu przychodzi ktos 10 lat mlodszy i nie dosc ze bezczelnie chce zarabiac prawie tyle co ja, to jeszcze otwarcie mowi, ze raczej nie ma szans na darmowe nadgodziny od niego?
      Ten kontrasr bulwersuje i zgrzyta.
      • mitovita Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:09
        >ze bezczelnie chce zarabiac prawie tyle co ja,


        Bardzo często ten nowy młodszy dostaje więcej niż ten wieloletni i niby-zaufany lojalny pracownik. I to potrafi wkurzyć. Z tym, że to wkurzenie powinno się kierować do pracodawcy, że nie chce dać przyzwoitej pensji pracownikom którzy mu od lat firmę budują. A nie na młodych. U mnie podwyżki wieloletni dostali dopiero wtedy gdy złożyli wypowiedzenia. Wcześniej pracodawca nie chciał płacić, sam z siebie nigdy podwyżki nie dał. Pracodawcy drenują pracowników którzy nie umieją sie upomnieć o swoje, a starzy tak byli wychowywani, że do roboty i morda w kubeł..
        • bistian Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:11
          mitovita napisał(a):

          > U mnie podwyżki wieloletni dostali d
          > opiero wtedy gdy złożyli wypowiedzenia. Wcześniej pracodawca nie chciał płacić,
          > sam z siebie nigdy podwyżki nie dał.

          Co mu z takiej podwyżki po wypowiedzeniu? Przecież już nie wróci, bo dostał 5 zł więcej?
          • mitovita Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:17
            Pracownik wycofał wypowiedzenie, bo po złożeniu pracodawca sie opamiętał co traci i dał lepsze stanowisko i większe pieniądze. Wczesniejsze prośby o podwyżki były zbywane.
            Starsi też sie uczą dbania o swoje interesy obserwując podejście młodych - więc kolega najpierw dał do podpisu wszelkie wnioski urlopowe/okolicznosciowe by dostać zgodę w terminach mu odpowiadających, a wypowiedzenie na końcu big_grin Chyba dostał dobrą podwyżkę, bo został.
            • bistian Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:36
              mitovita napisał(a):

              > Pracownik wycofał wypowiedzenie, bo po złożeniu pracodawca sie opamiętał co tra
              > ci i dał lepsze stanowisko i większe pieniądze. Wczesniejsze prośby o podwyżki
              > były zbywane.

              To bez sensu. Po wypowiedzeniu, negocjacje są już skończone, choćby się paliło i waliło
              Ja czasami przypominam pracodawcy, że jeżeli odejdę, to już w to samo miejsce nie wrócę. Niech się ogarną wcześniej, mają na to mnóstwo czasu, do czasu odejścia, robię wszystko jak się należy i dbam o firmę. Ostatni dzień też jest zawsze na 100%, niech dobrze wspominają big_grin
              • mitovita Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 10:45
                Realia takie, że ten pracownik ma szansę iść do "nielepszego" pracodawcy albo za szukać pracy za granicą. Widać pracodawca nie taki najgorszy, ale jego wyobrażenie o pensjach dla pracowników jest też ze "starych" czasów nieprzystających do nowych realiów. Pracodawca najbardziej sie zachwyca pracownikami którzy pracują lojalnie i nie upominają się o nic... A tu nagle młodzi zaczęli siać ferment, jakieś urlopy wg kodeksu trzeba było dawać, godziny liczyć, itd i starzy podchwycili temat smile Pracodawcy ciężko się przestawić na fakt, że pracownik to nie służba a partner. Szczególnie epidemia, zwolnienia chorobowe, kwarantanny - dużo namieszały w myśleniu o pracy "po staremu". Wielu pracowników miało okazję zobaczyć swoje realia jeśli nic nie zmienią..
                A z ciekawości - w jaki sposób negocjujesz podwyżki zanim dasz wypowiedzenie?
                • bistian Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:21
                  mitovita napisał(a):

                  > A z ciekawości - w jaki sposób negocjujesz podwyżki zanim dasz wypowiedzenie?

                  Ja nie negocjuję podwyżek. Przychodzę na stanowisko za konkretną stawkę, wiem, co mam robić, mogę przez miesiąc przymknąć oko na niższą stawkę, bo jestem wprowadzany.
                  Potem mogę tylko wspomnieć, jakie są inne oferty. Jeżeli po drugiej stronie jest zrozumienie, to jest jakaś reorganizacja, biorę inną pracę albo coś dodatkowo, ale za wyższą stawkę, żeby obie strony były zadowolone. Ja czasami sam mówię, że dodatkowo zajmę się tym czy tamtym bardziej uciążliwym i żeby już tego nie pilnować, bo ja to robię, nie mam z tym żadnych problemów, jeżeli jest to uczciwie rozliczane.

                  Nienawidzę za to premii smile Pracuję normalnie i naprawdę się staram, potrafię porozmawiać o tym, ale nie lubię nad sobą bata ani symbolicznych dodatków mających skłócić załogę.
                  • mitovita Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:42
                    A to chyba komfort specyfiki pracy bardziej specjalistycznej, gdzie wykonujesz tylko określone zadania i możesz je wybrać. Gdy zatrudniasz sie gdy firma ma 50ciu klientów do obsługi i odpowiadasz "za obsługę klientów", starasz sie, rozwijasz, i za jakiś czas tych klientów jest 100 i musisz pracować dużo intensywniej by zdązyć "obsłużyć klientów" w tym samym czasie- to nie wybierzesz sobie, że odbierasz co drugi telefon albo obsługujesz co drugą dostawę. A pracodawca cię zatrudniał nie do "obsługi 50ciu klientów" a do obsługi wszystkich.
                • po-trafie Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:48
                  Negocjacja podwyzki bez skladania wypowiedzenua, to chyba standard: “bardzo dobrze mi sie dla was pracuje i doceniam to srodowisko oraz mozliwosci, firma wydaje sie byc zadowolona z mojej pracy i jej wynikow. niestety, wg mnie aktualnie moja placa nie licuje z tymi wynikami oraz rynkowymi stawkami i niestety, przy braku podwyzki w nakblizszym czasie bede musiala rozwazyc swoja przyszlosc w tej firmie. co mozecie mi zaproponowac?”
    • laura.palmer Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 08:56
      Jesteś moją byłą szefową? Praca za nieco ponad najniższą od poniedziałku do piątku. Szefowa wymyśliła jakieś 4-godzinne dyżury sobotnie, a te godziny były do odebrania w tygodniu. Była mocno zdziwiona naszą odmową i też padło coś o roszczeniowości młodego pokolenia. Byłam wtedy trochę po 20-ce, podobnie jak reszta zespołu.

      Bardzo dobrze, że młodzi ludzie domagają się respektowania prawa pracy i godziwego wynagrodzenia.
      • sasanka4321 Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:20
        laura.palmer napisała:

        > Praca za nieco ponad najniższą od poniedziałku do pią
        > tku. Szefowa wymyśliła jakieś 4-godzinne dyżury sobotnie, a te godziny były do
        > odebrania w tygodniu. Była mocno zdziwiona naszą odmową i też padło coś o roszc
        > zeniowości młodego pokolenia. Byłam wtedy trochę po 20-ce, podobnie jak reszta
        > zespołu.
        >

        Ktorys raz juz czytam o podobnej historii i zblizony problem mialam tez w swojej firmie. Przedstawiasz tu wymaganie pracy w sobote jako roszczeniowosc ze strony pracodawcy. I zastanawiam sie, co on wedlug Ciebie powinien zrobic. Zakladam, ze zatrudnil Was na pon-pt, 8 godzin dziennie, czyli 40 godz tygodniowo. Ale firma sie zmienia, jesli ma nie zniknac z rynku za kilka lat, to musi sie do tego rynku dostosowywac, zmieniac model, testowac rozne. NIe da sie inaczej prowadzic biznesu. To nie jest tak, ze zatrunilam ludzi na caly etat pon-pt, i oni juz na wieki wiekow, do emerytury maja tak pracowac i ja mam im to oferowac. Jesli dojde do wniosku, ze od lata zmieniam godziny pracy firmy i bede potrzebowala pracownikow wciaz na caly etat, 40 godz, te same zadania, ale 36 godzin pon-pt i 4 godziny w sobote to znaczy ze bede potrzebowala ludzi, ktorym takie godziny pasuja i nic wiecej. Nie widze w tym zadnej roszczeniowosci. Ja rozumiem, ze to komus moze nie pasowac, wiec byc moze bede musiala zatrudnic nowych ludzi. Natomiast nie rozumiem Twojego oburzenia - jak to mogla "sobie wymyslec" i jak to "do odebrania w tygodniu". Co wedlug Ciebie powinna zrobic zeby bylo dobrze?
        • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:23
          Wg mnie - informować przy zatrudnieniu o konieczności okazjonalnej dyspozycji w soboty. W znanej mi księgarni takie info zawsze jest przy ogłoszeniu o wakacie. Pytanie - czy szefowa skłonna byłaby zamienić 2 dyżury sobotnie na 1 dzień w ciągu tygodnia? I czy takie pytanie ze strony pracownika to już roszczenie?
          • sasanka4321 Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:30
            canaille napisał(a):

            > Wg mnie - informować przy zatrudnieniu o konieczności okazjonalnej dyspozycji w
            > soboty.

            Jesli w tamtym momencie byla okazjonalna praca w soboty to tak, powinna. I szczerze mowiac to nie wierze, ze jakikolwiek pracodawca by tego nie zrobil. U mnie tak jest - okazjonalnie, 2-3 razy w roku, trzeba przyjsc w sobote lub w niedziele. Ustalamy te soboty mozliwie jak najwczesniej i kazdy zatrudniony o tym wie.
            Ale to nie jest sytuacja o ktorej pisze Laura. Tam, wyglada na to, ze pracujacych sobot nie bylo. A teraz okazjnalnie beda, bo je szefowa wprowadza. Zdaniem Laury: Jak ona smie!!!

            > . Pytanie - czy szefowa skłonna byłaby zamienić 2 dyżury sobotnie na 1 dzień w
            > ciągu tygodnia? I czy takie pytanie ze strony pracownika to już roszczenie?

            To nie jest roszczenie ale bardzo rozsadne pytaie. I wielu pracownikom taki model bedzie na reke - od czasu do czasu jeden dzien wolny w dzien powszedni sie przyda.
            • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:46
              Myślę, że to ma związek z warunkami zatrudnienia - są ludzie, którym to absolutnie nie pasuje. Bywa.

              Wiesz, ja spotkałam się z pracownikiem, który miał zapisane w warunkach zatrudnienia: odśnieżanie murków. Bo on pracował w kraju, gdzie śnieg nie pada i jak raz spadł to stwierdził, że nie będzie odśnieżał, bo nie ma tego w umowie o pracę.
            • nuclearwinter Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 15:02
              Ja też bym pomyślała - jak ona śmie o takiej szefowej wink Nie tak się umawialiśmy, ja w ogóle bym się nie zatrudniła w miejscu, w którym trzeba pracować w weekendy. Potrzebuję takiego stałego resetu i odpoczynku, i wkurzyłabym się, jakby mi ktoś go chciał nagle odebrać i to jeszcze wymuszając i nie dając nic w zamian, jak pisze Laura. Nie widzę w tym niczego roszczeniowego.
              • sasanka4321 Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 15:13
                No wlasnie tego nie pojmuje. Ta umowa to wedlug Ciebie dozywotnia ma byc? Firma sie zmienia. Ewoluuje. Dostosowuje do rynku. Moze sie calkiem przebranzowic. Albo i zamknac. Przeciez nie jestes tam przywiazana kajdanami. Jesli Ci nie odpowiada to, co jest aktualnie wymagane w firmie, to poprostu zmieniasz prace. Skad sie bierze to "jak ona smie"? Zaczynajac te prace umawialas sie tez na konkretne wynagrodzenie. I co - tez wlasciciel firmy moze powiedziec "jak Pani smie" jak przyjdziesz po podwyzke? "Przeciez umawiala sie Pani na kwote X i tak ma byc na wieki wiekow". Eh, ja to ciagle mam wrazenie, ze w Polsce pracownik to takie dziecko, bez wzgledu na to, do jakiego pokolenia nalezy... Czasem mi zdarzaja dorosli ludzie, ale cieko o takich.
                • laura.palmer Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 15:38
                  Po podwyżkę przychodzi się zwykle dając coś w zamian, np. nowe kwalifikacje lub choćby staż pracy - pracownik, który ma kilka lat doświadczenia na danym stanowisku powinien zarabiać więcej, niż świeżak.

                  Umowa dożywotnia nie jest, zgadzam się. Tylko, że my (pracownice) nie mamy obowiązku zaakceptować pogorszenia warunków pracy. Nie wyraziłyśmy zgody na nowy system i szefowa miała w tym momencie 4 wyjścia:

                  1. Zaproponować nam podwyżkę
                  2. Zwolnić nas i zatrudnić nowy zespół
                  3. Zrezygnować z pomysłu dyżurów sobotnich
                  4. Samej przychodzić w soboty

                  Szefowa wybrała opcję 4. Najwyraźniej przekalkulowała sobie, że średnio opłaca jej się zwalniać doświadczony, zgrany zespół i ponosić koszt zatrudnienia oraz wyszkolenia nowych pracowników. No a przede wszystkim zdawała sobie pewnie sprawę, że nie znajdzie jeleni chcących przychodzić do pracy w soboty, nawet na te 4 godziny, za ok. 1400zł netto, które nam płaciła (przy najniższej krajowej ok. 1200zł). A i jedyną osobą, która pozwoliła sobie wtedy na negatywne komentarze była właśnie szefowa. Jak już pisałam, padły słowa o "roszczeniowości" i że "poprzewracało nam się w tyłkach". Bronisz Grażyny Sasanka.
                    • laura.palmer Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 19.04.21, 08:14
                      Pracownik z dłuższym stażem jest moim zdaniem bardziej wartościowy, niż świeżak, choć pewnie zależy to od specyfiki działalności. Jak prowadzisz niewielką firmę, to doświadczonego, który zna ją od podszewki spokojnie można zostawić w biurze samego na cały dzień nie ryzykując co godzinę telefonów typu "przyszedł klient Iksiński i prosi o 10% rabatu, jak co roku. Chciałem potwierdzić czy mogę mu to dać". Duży komfort dla pracodawcy.
          • laura.palmer Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:55
            canaille napisał(a):

            > . Pytanie - czy szefowa skłonna byłaby zamienić 2 dyżury sobotnie na 1 dzień w
            > ciągu tygodnia? I czy takie pytanie ze strony pracownika to już roszczenie?

            Ale w tym układzie pracownik traci jeden wolny dzień. Ja bym się zgodziła wyłącznie na układ sobota 8 godzin i wolny dzień w tygodniu, tak by zachować dwa wolne dni. Tylko, że tam się tak nie dało, praca wchodziła w grę w godzinach otwarcia całego budynku, a ten był otwarty w soboty 10-15.
            • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 12:11
              A czemu nie pozwolić pracownikowi samemu decydować co w takim układzie jest dla niego korzystniejsze, o ile nie szkodzi to firmie (w sensie - jest jej obojętne czy weźmie uzgodniony wcześniej dzień wolnego czy skróci sobie dwa inne dni)?

              Inna sprawa, że podane przez Ciebie godziny to jednak poważna zmiana dla pracowników. Co innego wyskoczyć do roboty w sobotę powiedzmy 6-12, co innego 10-14. W tym drugim wypadku rzeczywiście, dzień w dużej mierze stracony... I szefowa się dziwi, że ludzie oponują?
    • alina460 Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:12
      Oczywiście, że popieram asertywność pracownika i tego, żeby nie dawać się wykorzystywać.

      Z jednej strony, trudno znaleźć sensownego i uczciwego pracodawcę, a z drugiej rozsądnego pracownika. Pytanie nadal aktualne: dlaczego tak trudno znaleźć dzisiaj dobrego pracownika, kogokolwiek: opiekunki, sprzedawcy, specjalisty? Dlaczego rekruterzy narzekają?

      Rozumiem, że temat stwarza pole do dyskusji młody pracownik - stary pracownik, choć to nie było moim zamiarem. Sama nie opowiadam się po żadnej stronie, a tym bardziej nie bronię starej generacji. Nie wiem, czemu mi się to przypisuje. Każdy sobie dopowiada co chce, jak widać.
      • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:32
        Wg mnie jednym z problemów jest to, że nie ma sensownej polityki zatrudniania kobiet mających dzieci.

        Jeśli poczyta się taką "Niedzielę na wsi" Agathy Christie - 100 lat temu kobieta nie zmuszona do pracy po prostu nie pracowała i nie było w tym ani nic dziwnego ani nagannego. Dziwne było raczej pracowanie u wymagającego (a "trudnego", żeby już nie bawić się w oskarżenia o mobbing, bo szczegółów nie pomnę) pracodawcy zamiast przytulić się gdzieś do rodziny. Realizacja, owszem. Rozmawiałyśmy już na ematce o tych nieograniczonych wprost możliwościach sprzątaczek samorealizowania się w pracy. Ale praca dla pracy, dla kasy, poniżej godności, gdy nie jest się naprawdę zmuszonym?

        Dziś mamy czasy, w których niepracowanie jest powodem do pogardy. Nie ma żadnych okoliczności usprawiedliwiających (ach, nie, tylko kalekie dziecko; nawet w wątku o matce dwójki - niemowlę, przedszkole czy też przedszkole, podstawówka + zdaje się trzecie w drodze - wypowiadano się dwuznacznie). Naprawdę uważacie, że wymóg 8+8+8 jest do utrzymania? Czy kobieta mająca dzieci nie powinna mieć prawa - i systemowego wsparcia - by pracować 4/6 godzin dziennie, na ile pozwala jej sytuacja? Kiedy mówię o systemowym wsparciu, mówię o zachętach dla pracodawców podobnych do tych, które na przykład mają młodzi pracownicy. Tak długo jak matka dzieciom będzie za droga, pozostaną jej do obstawienia albo wąskie specjalizacje, do których nie potrzebuje szczególnego wsparcia systemowego albo to, czego młodzi i tak nie zechcą.

        Odpowiadając na Twoje pytanie alino: ma być po taniości, to jak ma być dobrze? Uda się albo nie.

        Jeszcze jedno jeśli chodzi o pracę matek: tak, praca online/home office też jest rodzajem wsparcia. Jej regularne wprowadzenie, nie na zasadzie przywileju (owocowe środy, piwne piątki, jeden dzień home office na miesiąc) jest IMHO jednym z pozytywnych skutków pandemii (nie mówię o pracy online, dla tych, którzy nie chcą takiej pracy, ale dla tych, którzy właśnie chcą, bo wiele im ułatwia). Odrzucono mnie kiedyś, bo mogłabym być nie dość dyspozycyjna - chodziło o koordynację działu w Polsce i gdzieś w Europie. Niech zgadnę, ile to razy musiałabym się udawać osobiście do działu europejskiego i jakimi kanałami miała się niby ta koordynacja odbywać? Za pośrednictwem kompa przyspawanego gdzieś w biurze w Warszawie?
        • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:48
          Te panie we "wspaniałych" czasach Agathy Christie najczęściej były zależne od meżów i na ich utrzymaniu. Jeśli komuś to odpowiada, to proszę bardzo, w dzisiejszych czasach też można. A jesli ma problem, bo chciałby nie pracować, ale co ludzie powiedzą, to może niech nie zrzuca konsekwencji tego na innych.
          A elastyczność i zrozumienie dla matek w pracy najczęściej kończy się tak, że ktoś musi robić za nie. Czyli teoria sobie, a życie sobie.
                • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:12
                  To jest system naczyń połączonych. Są pracodawcy traktujący pracowników tak, że to prowokuje tych drugich do wykorzystywania sytuacji, a są też tacy pracownicy, którzy postawę fair pracodawcy będą wykorzystywać, zrzucać swoje obowiązki na innych pracowników, itp. Firmy są różne, ale argument "bo ja mam dziecko" ciągle dobrze się trzyma. Jako bezdzietna nigdy nie miałam problemu z tym, żeby nie bić się o urlop w wakacje, bo sama wolę wziąć urlop wiosną lub w jakimś nieurlopowym czasie i wyjechać gdzieś, gdzie jest cieplej. Kiedy trzeba było zostać w Wigilię, to często sama się zgłaszałam, bo nie mam z tym problemu i dla mnie organizacyjnie jest to najłatwiejsze. Miałam współpracowniczki matki, z którymi dogadywałam się super, bo mimo że życie rodzinne potrafiło dezorganizować im pracę, to one same starały się być w stosunku do mnie i całego zespołu w porządku. Ale miałam też takie, które perfidnie wykorzystywały argument "bo dziecko", tak jak zdarzyła się pracodawczyni mająca do matek i bezdzietnych takie podejście, jak spora część tego forum.
                    • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:41
                      canaille napisał(a):

                      > Gdyby moi potencjalni pracodawcy wiedzieli z czym to ja nie miałam problemu przed
                      > dzieckiem... Co z tego? Fakty: stara, dziecko, może za droga. Next!

                      To jest twój problem, że masz problemy "po dziecku", nie problem twojego szefostwa i współpracowników.
                      A postawa o której piszę, to nie jest należąca się matcepolce oczywistość, tylko życzliwość. Która bywa doceniana albo i nie, a wtedy szybko się kończy. Bo bezdzietny nie ma zasranego obowiązku nie brać urlopu w wakacje czy iść do pracy w Wigilię.
                      • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 11:56
                        To nie jest "mój problem". To jest problem wielu osób. Systemowo nieogarnięty.

                        I ja swój problem rozwiązałam tak, że żadna pańcia na etacie nie wyżywa się na mnie w realu, bo ona ma jakieś "zasrane obowiązki".

                        Jednym z powodów, dla których nie paliłam się do roboty był taki, że nie chciałam, by ludzie się na mnie wyżywali za sytuację, na którą miałam znikomy wpływ (lub tak czułam). Voila!
                          • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 12:02
                            Jeszcze tylko dodam, że może gdybyś nie próbowała podchodzić do współpracowników i szefostwa jak do jeża i miałabyś mniej roszczeniową postawę, to potoczyłoby się inaczej? Forma komunikacji naprawdę ma znaczenie i przy dobrej woli OBU stron i zrozumieniu z OBU stron można wiele załatwić. Może, tak tylko gdybam.
                              • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 12:17
                                canaille napisał(a):

                                > Masz rację, tak tylko gdybasz. Twoja szefowa też przy Tobie rzucała kurwami albo
                                > krzyczała na kobiety w ciąży?

                                Ok, no to, masz prawo mieć traumę, ale miej świadomość że rożnie bywa i mendy potrafią być po wszystkich stronach.
                                Moja była szefowa uważała, że z definicji młodzież i osoby bezdzietne maja się dostosować do dzieciatych, a dzieciata koleżanka przychodząca do pracy na ploty i po kasę na waciki (ustosunkowany i dobrze zarabiający mąż) była bardzo odporna na przyswajanie umiejętności niezbędnych w pracy i na pracę sama w sobie.
                                • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 12:24
                                  Cóż, moja dzieciata koleżanka, samotna matka, ma szefową, która jest odwrotnością Twojej szefowej, mimo że robi dobrą robotę. Tak, home office i odseparowanie od tej żmii było dla niej sporą poprawą warunków pracy.

                                  Łatwo jest mierzyć jedną miarą ludzi po drugiej stronie, o których nic się nie wie?
                                  • greenteafig Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 12:38
                                    O rany, przecież napisałam: "rożnie bywa i mendy potrafią być po wszystkich stronach".
                                    Wcześniej pisząc: "Miałam współpracowniczki matki, z którymi dogadywałam się super, bo mimo że życie rodzinne potrafiło dezorganizować im pracę, to one same starały się być w stosunku do mnie i całego zespołu w porządku."

                                    Więcej obiektywizmu, to nie jest wątek o tobie ani o twojej koleżance, na które uwziął się zły świat.
    • canaille Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:13
      Czytam te wypowiedzi na ematce... Od lat, jako osoba bynajmniej nie należąca do młodego pokolenia, ale stwierdzająca, że noża na gardle nie mam i nie widząca powodu, by po iluś latach pracy i zarabiania zostawać niewolnikiem za te przysłowiowe 1000-1500 zł na rękę na pół etatu miałam taką wizję pracy - dorobię parę groszy w niewymagającej pracy, przyjdę, popracuję parę miesięcy, gdy będzie mi to pasowało (dziecko w szkole) i odejdę, gdy nie będzie (wakacje, ktoś musi się dzieckiem zająć i z miasta wywieźć). No, nie dało się. Za dobry życiorys miałam? Zbyt nietypowy? Nie, po prostu za stara = za droga byłam na takie zatrudnienie. Może też nieumiejąca znaleźć pracy od do, nie dość mobilna, dyspozycyjna, nie dość skomunikowana sołszalmedjowo.

      Młodych rozumiem.
              • smillla Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 14:58
                Ja się wtrącę, bo, jak się wydaje, jestem na drodze do poddania się i odpuszczenia sobie uczciwej pracy. Cholernie przykro, bo chcę pracować, ale na 1/2 etatu, a ciągle mam z tego powodu problemy. Już nie mam siły po raz piętnasty tego przerabiać. Chyba powiem "pas" uczciwej pracy. Do tego właśnie doprowadza mnie polski pracodawca o dziaderskiej mentalności, wykutej w kuźniach kadr polskich neoliberalnych lat 90 i kolejnych.

                Dlaczego nie chcę pracować na cały etat?
                Bo nie potrzebuję. Jestem w stanie utrzymać się za zarobki z 1/2 etatu. Moim życiowym celem nie jest bogacenie się. Wolę więcej czasu dla siebie i dziecka niż więcej pieniędzy.

                W polskim świecie pracy jestem jak bluźnierca w Watykanie - budzę przerażenie, zgorszenie, odrazę i konsternację. Bo niby nie jestem leniwa, gdy jestem w pracy, każdą minutę poświęcam pracy, klienci nie narzekają, praca wykonana, a jednak, zdaniem wielu, jestem leniwa, bo nie chcę tak działać dwa razy tyle, choć mi proponują. Tego w Polszcze nie bywa, takich dziwaków...

                A los dziwaków opisał Kosiński w powieści "Malowany ptak". Gdy odmieniec, którego nie wiadomo, jak ugryźć, pojawia się w jednolitym gronie, jest niepokój, zachwianie norm i wartości, dyskomfort. Stąd po krótkim wzmożonym krakaniu (ale o co jej chodzi, że nie chce wszystkiego więcej?, przecież każdy powinien chcieć!, jak można?), powstaje rezolucja, że dla świętego spokoju i zachowania status quo (bo jeszcze innym przyjdzie to samo do głowy i trzeba będzie się zmienić!) najlepiej zadziobać to niepokojące stworzenie o odmiennych obyczajach. I zaczyna się mobbing w pełnej krasie.
                Jestem bliżej 50 niż 40, mam wypracowane lata do emerytury, gdyż pracowałam zawsze, choć od urodzenia dziecka w niepełnym wymiarze. Pracowałam uczciwie. Mało zwolnień, profesjonalizm. Ale już nie będę.

                Jeśli za to, że chcę pracować tyle, ile mogę i ile mi potrzeba, a nie ponad siły, zawsze mam być mobbowana po odmówieniu zwiększenia wymiaru zatrudnienia, to kończę z uczciwością i uczciwą pracą. Już nie mam siły walczyć z tym wiatrakiem. Brzydzę się nieuczciwością i będzie mi z tym ciężko, ale widzę, że ze mną się świat pracy nie obchodzi uczciwie.
                Nie mogę dłużej tego znosić. Myślę o zostaniu swoim własnym pracodawcą, a jeśli to nie wypali - zasilę szeregi bezrobotnych. I w świecie pracy będzie mniej o jedną całkiem udaną fachowczynię. Zmarnują się jedne całkiem niezłe studia i kwalifikacje. Nie będą wykorzystane doświadczenia. Trudno.
                Ten wspaniały kraj ze swym wspaniałym stylem zarządzania będzie miał na utrzymaniu jeszcze jedną osobę. Może to bardziej mu się opłaca, niż być dla pracownika akceptującym (odmienne wartości) i miłym (nie mobbować za odmienne wartości).
                • nenia1 Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 16:41
                  smillla napisała:

                  > Ja się wtrącę, bo, jak się wydaje, jestem na drodze do poddania się i odpuszcze
                  > nia sobie uczciwej pracy. Cholernie przykro, bo chcę pracować, ale na 1/2 etatu
                  > , a ciągle mam z tego powodu problemy. Już nie mam siły po raz piętnasty tego p
                  > rzerabiać. Chyba powiem "pas" uczciwej pracy. Do tego właśnie doprowadza mnie p
                  > olski pracodawca o dziaderskiej mentalności, wykutej w kuźniach kadr polskich n
                  > eoliberalnych lat 90 i kolejnych.
                  >
                  > Dlaczego nie chcę pracować na cały etat?
                  > Bo nie potrzebuję. Jestem w stanie utrzymać się za zarobki z 1/2 etatu. Moim ży
                  > ciowym celem nie jest bogacenie się. Wolę więcej czasu dla siebie i dziecka niż
                  > więcej pieniędzy.
                  >
                  > W polskim świecie pracy jestem jak bluźnierca w Watykanie - budzę przerażenie,
                  > zgorszenie, odrazę i konsternację.

                  Po prostu patrzysz ze swojej perspektywy, ja z mojej jako pracodawca mogę ci opowiedzieć dokładnie
                  taką samą historię, tylko w drugą stronę, w końcu zaprzestałam szukania pracowników na 1/2 etatu bo większość osób nie jest zainteresowana pracą w takim wymiarze. Teraz też nie wszystkie pracownice mam na całym etacie i już mi dwie zaczynają zagadywać o dłuższym czasie pracy, ludzie jednak głównie chcą więcej zarabiać, i jak już chodzą do pracy to wolą w niej dłużej posiedzieć i więcej zarobić, bo jednak dość naturalnym jest powiązanie czasu pracy z wynagrodzeniem. Sytuacja wcale nie jest taka zero jedynkowa jak to przedstawiasz.
    • fogito Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:19
      To roszczeniowosc zaprogramowana od przedszkola kiedy to dorosly kleczy przed dzieckiem i zawiazuje mu buty. Juz gdzies pisałam ze wspolczesna polska mlodziez w wiekszosci jest leniwa i roszczeniowa. Po pieciu latach w szkole juz sie przyzwyczaiłam ze najwiecej pretensji o wszystko maja ci co nic nie robia. No a potem oni wchodzą na rynek pracy i jest jak jest. Dzieci we mgle, ktore nie umieją pracować. Tak jak nie umiały sie uczyc.
    • nuclearwinter Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:21
      Mnie się wydaje, że są właśnie w większości bardzo rozsądni, wiedzą, że praca to tylko praca i nie mają zamiaru się zaharowywać na śmierć kosztem zdrowia czy rodziny/życia towarzyskiego. Oddzielają pracę od życia prywatnego, nie mają ochoty uczestniczyć w wyścigu szczurów i robieniu za wszelką cenę wielkiej kariery, siedzieć po godzinach, by się przypodobać szefowi.

      Jako, że jest to bliskie mi podejście, nie widzę w nim niczego złego, przeciwnie, jest o niebo zdrowsze niż to co pamiętam z czasów, gdy sama zaczynałam pracować. Oczywiście wiadomo, że trochę uogólniam i roszczeniowe lenie też się trafiają, ale to raczej nie częściej niż wśród starszych.
      • fogito Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:32
        Co to znaczy praca to tylko praca? To spory kawalek zycia dorosłego czlowieka. Trzeba umiec pracowac i byc profesjonalista w swojej dziedzinie..trzeba byc obowiązkowym i odpowiedzialnym. W Polsce pracuje sie byle jak. Zagraniczne korporacje szybko uczą Polakow pracowac. Ktos sie obija wylatuje. A juz wyjazd do Stanow to na pewno uczy niektorych jak wazna ta praca jest.
        Ludzie maja pretensje do lekarzy czy nauczycieli i politykow a sami olewaja swoje obowiazki. Tak to sie właśnie konczy. Brak ludzi obowiązkowych każdej dziedzinie i zaczyna sie upadek panstwa.
        • leosia-wspaniala Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:42
          >Co to znaczy praca to tylko praca?

          To znaczy to, co znaczy. Praca to tylko praca. Mają być z niej pieniądze.

          >To spory kawalek zycia dorosłego czlowieka.

          I dlatego nie warto marnować go na Januszexów i na zajęcie, które nie daje pieniędzy, nie rozwija.

          >W Polsce pracuje sie byle jak. Zagraniczne korporacje szybko uczą Polakow pracowac. Ktos sie obija wylatuje.

          Mwahaha. Zależy gdzie, zależy jakie stanowisko, jaki szef. Masz wizję korporacji jak z amerykańskiego filmu. W Polsce zasuw jest właśnie raczej u Januszexów, gdzie jedna osoba w praktyce zalicza 3 etaty, a na koniec dnia jeszcze ma kibel posprzątać.

          > juz wyjazd do Stanow to na pewno uczy niektorych jak wazna ta praca jest.

          Wyjazd do Stanów do pracy? Mentalnie rzeczywiście tkwisz 30-40 lat wstecz.
          • fogito Re: Nowe pokolenie beznadziejnych pracowników? 18.04.21, 09:52
            Pracowałam w amerykanskiej korporacji przez 5 lat. Od ponad 20 lat jestem w Stanach kilka razy w roku.i widze roznice jak Polacy tam pracuja. Szybko sie dostosowuja do realiow. Bo praca tamże to nie tylko praca. Trzeba sie powysilac troche i o dziwo jakos za oceanem nie ma z tym problemów. U Janusza nie pracowalam wiec sie nie wypowiem. Mowie o poważnych korporacjach a nie quasi biznesikach.