Dodaj do ulubionych

Błędy i brał logiki w książkach

18.04.21, 20:27
Na bazie wątku o książkach, których nigdy nie przeczytacie, proponuję wątek o różnych błędach i nieścisłościach w książkach. Zaczynam:
1. W którejś książce Joanny Jax, w czasie II wojny, jedna z bohaterek znajduje się w oddziale partyzanckim. Pada zdanie, że leków dla rannych brakowało, a antybiotyki były tylko dla dowódców... (antybiotyki po raz pierwszy zostały na masową skalę zastosowane w 1944 roku podczas inwazji aliantow w Normandii...). Brak sprawdzenia podstawowych faktów? Brak wiedzy? Po co w takim razie brać się za pisanie powieści historycznych?
2. U tej samej autorki, ten sam cykl osadzony w tym samym czasie, bohaterka przechadza się po porcie i widzi...kontenerowiec. (Początek transportu kontenerowego datuje się na połowę lat 50-tych).
3. Ulubiony na forum Remigiusz Mróz, w jednej z książek odkryte są zwłoki na szczycie Giewontu. W ciągu jednego dnia wdrapuje się tam cała ekipa policyjna, a główny komisarz nawet chyba dwa razy, i tego samego dnia jeszcze jedzie z Zakopanego do Krakowa i z powrotem, przy okazji wykonując jeszcze mnóstwo innych czynności. Nie przebrnęłam przez resztę tego czytadła.
4. Z mojego podwórka 😉 Komisarz Guido Brunetti pojawia się w Wenecji na początku lat 90-tych, ma wtedy dwoje dzieci w wieku nastoletnim. Minęło 30 lat i dzieci nadal są w tym wieku. Może Wenecja konserwuje młodość? Lubię myśleć, że tak i stąd mój nick 🙂
Obserwuj wątek