Dodaj do ulubionych

Jak ogarnąć życie w pojedynkę?

23.04.21, 16:25
Witam się z Wami pierwszym wątkiem; mam nadzieję, że będę mogła zostać dłużej. E-mamę podczytuję od dwóch lat. Planowałam wtedy założyć wątek o przemocy w związku, ale zabrakło mi odwagi na pisanie.

Panu jednak wystawiłam, popularne tutaj, walizki za drzwi i od dwóch lat jestem sama (mam tylko mamę) Sama to znaczy bez partnera, dzieci, rodziny (rodzice jedynacy zafiksowani karierą naukową). Znajomi tylko okazyjni; niestety okazało się, że bycie "przyjacielem" wielokrotnie podtrzymywałam sama.
Czy znacie kogoś, kto żyje sobie w wieku 30+, 50+ itd. i ogarnia spokojnie życie w pojedynkę?

Nie chciałabym na początku zasypywać Was szczegółami z życia, ale chętnie przyjmę dobre rady i odpowiem na pytania.
Jestem 30++. Pozdrawiam wszystkie emamysmile
Obserwuj wątek
      • aga_ata9.0 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 16:36
        Mam wersję solo od przeszło 30 lat. Z przerwą na roczny związek z nierokującym panem, który wg kryteriów emamy był odpadem atomowym. Dwie byłe żony, dziecko z kolejną partnerką, inwestycje nieproporcjonalne do zarobków i inne odpały. Niestety byłam wtedy świeżo po trzydziestce i znacznie mi się podniósł poziom desperacji. No, musialam to napisać.
            • adriana.la.cerva Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 16:52
              Gadasz jak moja siostra - laska zrobiona od stop do glow, 7 lat mlodsza, wygladajaca sto razy lepiej, wazaca 30 kg mniej niz ja. Z tym, ze do mnie chlopy leca jak muchy do g.. a moja sis samotna I doklanie ma takie same problem jak Ty. Mysle, ze wszytsko siedzi w glowie I zmien moze nastawienie. Wiem, latwo mo sie mowi ale ja raczej stronie od ludzi I uwielbiam byc sama. Glowa do gory aga.
                • magdallenac Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 18:13
                  aandzia43 napisała:

                  > Wiesz, ja też lubię osobność. Ale osobność a samotność czy brak bliskich to pew
                  > na różnica. Poza tym Aga raczej nie chce być sama.
                  >

                  Tą osobność wymyśliłaś, czy to jest jakieś znane pojęcie? Bardzo, bardzo mi się podoba, bo ja właśnie nie lubię samotności, a osobność. Zawsze brakowało mi określenia na to, bo przecież mam mnóstwo znajomych i rodzinę, ale bardzo doceniam i lubię ten mój osobny czas.
                  • aandzia43 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 18:43
                    Nie pamiętam już, może usłyszałam gdzieś dawno temu, a może wymyśliłam (swoją drogą określenia wymyślamy też niezależnie od siebie, niezależnie wpadamy na te same pomysły) . Dla mnie to dobre słowo opisujące pewien zespół cech. Nie znoszę samotności tak jak chyba każdy normalny człowiek, niszczy mnie i nie pozwala być szczęśliwą. Ale nie potrzebuję też ciągłej uwagi, atencji, wymiany myśli, interakcji. Muszę mieć dużo czasu i przestrzeni wyłącznie dla siebie by układać sobie myśli, dogadywać się sama ze sobą i regenerować się. Czas spędzony sam na sam ze sobą nie jest dla mnie czasem smutnym i pustym, dzieje się wtedy dużo ważnych i dobrych rzeczy. Pod warunkiem rzecz jasna, że nie jest to jedyny dany mi sposób życia, że poza nim jest treść ludzka i relacyjna. Jestem na środku skali ekstrawertyzm - introwertyzm, mam bardzo wysoką otwartość na doświadczenia, ale też słaby system nerwowy i szybko się męczę. Myślę że stąd ta osobność. Dla zdrowia psychicznego i poczucia spełnienia muszę mieć wokół i przy sobie ludzi, ale nie ciągle i nie w nadmiarze. Kiedy jest ten balans wyrabiam się na zakrętach emocjonalnie, uczuciowo i zwyczajnie życiowo.
            • beneficia Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 20:06
              >Ten pan jednak dodawał mi punktów do p
              > oczucia atrakcyjności.

              No i to jest twój największy problem, na wejściu niskie poczucie własnej wartości.
              Z jakiego powodu? Czemu sądzisz, że coś z Tobą jest nie tak?
              Nad tym się zastanów (nie musisz tu pisać, chyba że Ci to pomoże)
              • aandzia43 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 20:34
                beneficia napisała:

                > >Ten pan jednak dodawał mi punktów do p
                > > oczucia atrakcyjności.
                >
                > No i to jest twój największy problem, na wejściu niskie poczucie własnej wartoś
                > ci.
                > Z jakiego powodu? Czemu sądzisz, że coś z Tobą jest nie tak?
                > Nad tym się zastanów (nie musisz tu pisać, chyba że Ci to pomoże)

                Ale ona nie pisze o poczuciu wartości i o tym, że coś z nią nie tak, tylko o poczuciu atrakcyjności, nie rozpędzaj się. Napisała, że dodawał jej kilka punktów, teraz ich zabrakło, ale nie pisała że poczucie atrakcyjności spadło jej do zera wink
        • nigdynigdynigdy84 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 23:01
          Pociesze, byłam całe lata z kimś, kto mówił, że rozwiedziony, znajomi pana również twierdzili że rozwiedzoniy od lat, a tu się okazało, że dziecko w drodze z tą rozwiedziona żona.
          Rozwód to była ściema.
          Jak żył całe lata na dwa fronty, wciąż nie rozumiem.
        • black_halo Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 24.04.21, 07:28
          Sadze, ze Twoim pierwszym i najwiekszym problemem jest Twoja matka, ktora Cie wykastrowala i nie pozwolila ci zostac samica alfa czyli taka, ktora ma wlasne stado (rodzine).

          To nie jest kwestia braku powodzenia bo chetna kobieta zawsze znajdzie faceta chetnego na zalozenie z nia rodziny i nie jest to zaden wielki wyczyn. Ale Ty sobie mentalnie na to nie pozwalasz. Wiec napisze dosc niepopularna opinie: skoro jestes sama aktualnie i nie ma nikogo oporcz mamy to znaczy, ze mama zajmuje za duzo miejsca w Twoim zyciu.
    • alpepe Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 16:43
      Moja przyjaciółka, z tym, że ma siostrę, nie jestem pewna, czy aktualnie jej siostra kogoś ma, czy nie. Kilka lat przed pięćdziesiątką. Podróżuje, zwiedza, dba o przyjaźnie. Mieszka w Krakowie. Dzieci już nie planuje, bo kiedyś nie chciała z byle kim, zwierząt nie ma. Zrobiła karierę w swoim zawodzie, dużo pracuje.
      • aga_ata9.0 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 16:50
        Mam zawód bez możliwości robienia spektakularnej kariery i o nim nie chciałabym tu pisać. Zresztą rodzice mieli mi to za złe.
        Akurat brak zwierząt rozumiem. Sama nie mam, bo nie miałabym z kim zostawić. W drugą stronę działało to zawsze tak, że ja bralam czyjeś psy czy dojeżdżałam pilnować kotów.
      • taniarada Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 24.04.21, 07:26
        daniela34 napisała:

        > Moja przyjaciółka, bliżej 40 niż 30, mieszka sama, podróżuje po świecie, bierz
        > e koty (dom tymczasowy), robi karierę i zarabia kasę, którą następnie wydaje na
        > podróże. Czasem spotyka się z facetami
        I to jej daje szczęście.Na moim przykładzie nie.
    • aandzia43 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 16:57
      Życie bez męża i drobnego potomstwa, kiedy się ma zdrowie i pracę a tak pewnie jest u ciebie, jest ok. Nie ma zbyt wiele do ogarnięcia, luz i przyjemność. Rozumiem że ciebie niepokoi brak bliskich (kwestii facetów nie poruszamy bo nie o to pytałaś). I to jest problem, nie będę słodzić że brak rodziny to szczyt szczęścia i całe życie przed tobą i wszystko jest możliwe. Jak z tym żyć i co robić by sytuację zmienić? Wiele zależy od twoich kompetencji społecznych, umiejętności wchodzenia w dobre relacje i utrzymywania ich. I odrobiny szczęścia. Im dalej w wiek tym wyraźniej okazuje się, że polegać możemy głównie na mocnych (niekoniecznie idealnych) relacjach sięgających głęboko w przeszłość czyli na rodzinie i dawnych znajomych. Masz jakieś dalsze ciocie z którymi byłaś blisko w dzieciństwie? Trwale więziotwórcze są też sieci, rozległe a niegdyś przynajmniej kultywowane znajomości. Dobrze jest być częścią takiej sieci, zawsze jest możliwość odnowienia lub zacieśnienia relacji. Nie jestem w takiej sytuacji, los dał mi niezłą w gruncie rzeczy choć nie rozległą rodzinę, piszę na podstawie wieloletnich obserwacji.
    • cegehana Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 17:20
      Nie wiem co rozumiesz przez ogarnianie życia - finansowo się da, choć trudno jak się nie ma mieszkania. Powiedziałabym nawet że taka osoba ma łatwiej niż mezata i dzieciątka - mniejs spraw do pogodzenia. A to co piszesz o znajomosciach to w dużej części dotyczy całej grupy wiekowej.
    • kalafiorowa.es Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 17:51
      Mam 40 lat i żyję w pojedynkę. Faceta mam, ale mieszka we właściwiej odległości.
      Dziwna jestem raczej jak cholera wg współczesnych standardów życia społecznego, ale nie spędza mi to snu z oczu.
      Natomiast nigdy chyba nie byłam w tak dobrej kondycji, zarówno fizycznej jak i psychicznej. Ja nie jestem stworzona do przebywania z kimś zbyt dużo godzin dziennie.

      Życie w pojedynkę ogarnia się o wiele łatwiej, niż życie z kimś (poza stroną finansową czyli dzieleniem kosztów).

      Rada numer jeden: pozytywna fiksacja na jakimś punkcie bardzo dobrze wpływa na mentalny dobrobyt, zbliża ludzi (potencjalni znajomi), zabija nudę, a jak się przy tym wychodzi poza własne granice (sport na przykład) to dodaje poczucia zajebistości dużo bardziej, niż jakikolwiek facet.

      Więc głowa do góry, będzie dobrze smile
    • kotter Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 18:18
      Brawo za walizki smile
      Znam parę singielek, takich 100% jak Ty też. Jestem dla nich właśnie okazjonalną znajomą lub daleką rodziną. Wszystkie sporo czasu poświęcają pracy, od czasu do czasu mają jakiegoś faceta (na krótko), niektóre adoptują psa i chodzą z nim codziennie na długie spacery. Mają czas na czytanie, filmy, robią to, co lubią. Dysponują czasem. W sumie mogłabym tak żyć, chyba nie byłabym nieszczęśliwa. Ale to chyba nie dla ekstrawertyków, ja jestem intro.
    • dziewczynka.na.karuzeli Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 18:55
      Moja siostra tak sobie żyje. Ma 40 lat, w tym roku skończyła studia pielęgniarskie i ma nowy zawód. Nie chce dzieci, faceci są dla niej za słabi ( tak mówi). Ona w sumie tylko raz miała stałego faceta. Na urlopy jeździ albo sama, albo czasami z rodzeństwem. Do domu rodzinnego jeździ rzadko. Myślę, że nie jest bardziej nieszczęśliwa niż czasami ja po kłótni z mężem i dzieckiem smile Moim zdaniem się da, kwestia charakteru.
      • joana012 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 19:39
        Myślę, że to kwestia charakteru. Jeśli dobrze funkcjonujesz w swoim towarzystwie, nie przeraża Cię samotne podróżowanie, brak towarzystwa męskiego na imprezach czy uroczystościach, lubisz tę swoistą wolność to można wszystko ogarnąć i czuć się szczęśliwie. Jeśli jednak zaczyna brakować bliskości i seksu a jednorazowe randki czy też friends with benefits nie dla ciebie to już gorzej.
        W swoim otoczeniu kojarzę 3 samotne, bezdzietne kobiety. Jedna zmarła tuż po 50.tce, była mocno religijna.. Druga niby ok, ale jak ją spotkałam na spacerze z psem to była podchmielona, aż się zdziwiłam bo to nauczycielka. Trzecia to moja koleżanka z pracy, w twoim wieku, chce ułożyć sobie życie ale po zerwanych w podły sposób zaręczynach za bardzo zaszyła się u rodziców i jest bierna, a nikt sam do drzwi nie zapuka
    • volta2 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 20:07
      ojej, moja koleżanka, została wystawiona z walizeczką, bez dzieci i bez rodziny w warszawie, nie narzeka, wygląda na dość zadowoloną z życia, wyciszyła się po rozstaniu, którego bardzo nie chciała (już 18 lat minęło), parę przelotnych znajomości damsko męskich się kończyło, zanim na dobre zaczynało

      dużo pracuje, za dużo, ale walczy o utrzymanie się na godnym poziomie, spotykamy się bardzo rzadko, częściej gadamy na fonie, ale spokojnie ogarania życie w pojedynkę

      dobiega właśnie 50tki i chyba jej się boją tak, jak babki boją się facetów, co to za odpad atomowy, facet jej nie chciał żaden, dzieci nie ma, nawet nie ma kariery korposuki w życiorysie(bo to by te braki usprawiedliwiało) ani wielkich pieniędzy, jeno ten kredyt na mieszkanie
    • te_de_ka Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 20:08
      Mam sąsiadkę singielkę 40+, z którą znamy się 20 lat i koleżankę singielkę 50+, z którą się przyjaźnię od kilku lat. Obydwie kobiety ogarnięte życiowo, zadowolone, korzystają z życia, mają krąg znajomych takich do tańca i do różańca, w potrzebie nie zostaną same.
    • koronka2012 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 20:15
      A przepraszam co tu jest do ogarniania bo nie bardzo rozumiem w czym problem?

      Masz dziewczyno luksusową sytuację - jesteś panią własnego losu i podejmujesz decyzje nie oglądając się na nikogo. Pomyśl co by ci sprawiło frajdę i zacznij to powoli realizować.
    • myelegans Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 20:56
      Az musialam policzyc, z dobrych znajomych znam 6 kobiet, znam je od 10-15 lat, przedzial wiekowy 45-53, wszystkie super, samodzielne, niezalezne, rozne sciezki zawodowe: masazystka (wlasna praktyka), nauczycielka, pielegniarka, jedna jest dosyc wysoko executive.

      Swietne na rozne wyjazdy, rowery, biegi przelajowe, biegi sztafetowe z wyjazdem, lazenia po gorach, imprezy, wyjscia, sportowe i kulturalne, spotkania przy ognisku. przedcowidowo widywaalam grupe raz w tygodniu.

      z dwoma singlami bylam na wyprawach rowerowych: Wietnam, Kambodza i mamy zaplanowane nastepne Peru i Dead sea to red sea.

      Inna kategoria to rozwodki, ktore na staly zwiazek juz sie nie pisza.

      Acha, one wszystkie randkuja, rozni bojfriendzi sie przewijali po drodze, ale zadna jakos sie nie zwiazala, maja fuck buddies, bo dlaczego nie...
      Jutro sie spotykamy na winie przy ognisku i jednej z nich na ogrodzie....

      bardzo ciekawe towarzystwo pod wieloma wzgledami....
    • milupaa Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 21:06
      Oczywiście że tak, siebie znałam 😉, był czas że ogarniałam zupełnie w pojedynkę. I przyjaciółka była długo singielka. Z tym że ja nigdy nie byłam odludkiem i zawsze miałam grono znajomych. Aktualnie wszystkie znane mi singielki są sparowane. Więc to stan przejściowy. Natomiast ja po wieloletnim związku teraz cieszę się życiem singielki z dzieckiem, i jest mi na razie dobrze ale dopuszczam zmianę tego stanu jak będę na to gotowa. Zamierzasz zostac juz sama do końca życia? A jak ze związkami, był tylko ten jeden pan w całym twoim życiu?
    • mayaalex Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 22:14
      Znam mnostwo takich kobiet. Czasami wchodza w stale zwiazki, czasami nie, zyja przyjemnie i bez dramatow smile Moze czesciowo dlatego, ze te, ktore znam nie mieszkaja w PL wiec moze presja spoleczna/rodzinna jest mniejsza i moga sie spokojnie cieszyc tym, co maja?
      Pamietaj ze w tej chwili zycie towarzyskie ogolnie troche jednak oslablo, pandemia i wszystkie ograniczenia zrobily swoje (wiec nie tylko Ty czujesz sie czasem samotna). Daj sobie troche czasu i pomysl, jak to by bylo gdybys w czasie lockdownu byla skazana na bycie 24h na dobe z kims pokroju Twojego eksa...
      • myelegans Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 22:58
        hmmm, ja tez nie w Polsce i tez dramy nie ma.... wszystkie znajome single maja ciekawe zycie, realizuja sie w pracy, wyjazdach, podrozach, weekendowych wyprawach na narty, albo na plaze, w przyjazniach, ciotkujac dzieciom rodzenstwa, u jednej nawet teraz bratanek pomieszkuje (19lat), bo cos ma z rodzicami na pienku, a ona zawsze dobry kontakt z nim miala.

        Bylo wiele nocnych dyskusji przy winie, i zadna nie byla i nie jest desperatka "bo bez faceta sie nie da". Randkuja duzo, mialy tez dlugoterminowe zwiazki, ale na malzenstwo i dzieci parcia nie mialy.

        Jedna wyszla za maz w wieku 50 lat, znajomy biegacz z tego samego klubu, po 7 latach chodzenia i zaadoptowala jego dzieci, i my jej tak troche zazdroscilysmy, bo ona jest od przyjemnosci, wyjazdow, wypadow, chodzenia na mecze i rozgrywki i imprezy szkolne, i ma odpoczynek co drugi weekend i wtedy moga jako para cos robic. To bardzo aktywna rodzina....
        • poppkinsaa Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 24.04.21, 00:20
          I ja nie z Polski. Znam mnóstwo singli. Przystojnych singli około 40ki jest całe mnóstwo: bez dzieci i ex żon.
          Byłam nie lada wyzwaniem żeby mnie uspokoić, zrelaksować, utwierdzić w przekonaniu że spokojnie jesteś młoda, masz czas i założysz rodzinę. Czułam się bardzo staro bo w Polsce jest głupia mentalność, że każdy wokół powtarza o nie to już 30ka, przekroczyłaś trzydziestkję już nie jesteś młoda niby żartem ale to jest bezczelne jak na to patrzę z perspektywy.
          Pierwszy raz poczyłam się staro mając niespełna 22lata, ciotka uświadomiła mi była grubo po 50ce, że nie jestem juz pierwszej młodości i ona wyszła za mąż w wieku 18lat i się wtedy przestraszyłam.
          Następnie po 30 zaczeło się to okropne gadanie, nie jestes juz młodziutka haha taki żarcik wiecie, jedna z kobiet w pracy powiedziała mi, wiesz ty już młoda nie jesteś, powinnaś postarać się przynajmniej o dziecko z facetem z dobrymi genami, nie musicie być przecież razem, jednak będziesz miała dziecko.
          Mimo, że jestem radosną osobą i zadowoloną z życia miałam w sobie niepokój.
          Nie tęsknie ani za polskimi mężczyznami skąpcami ani za polską bezczelną kulturą ciągle narzekanie, wmawianie innym że jesteś stara, ciągle niezadowolenie z zycia, wtrącanie się w prywatne życie i komentowanie. Tutaj w innym kraju rozkwitłam.
    • hrabina_niczyja Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 23.04.21, 23:50
      Siebie znam. Zwyczajnie sobie żyjesz, tylko sama. Moja przyjaciółka też żyje sobie sama, ale ona przyzwyczajona, zawsze była panna. Ja w sumie też już się przyzwyczaiłam. Żyjemy, nie jesteśmy alkoholiczkami, we łbach też nam się nie przewróciło, leczenia psychiatrycznego nie potrzebujemy. Czasami gdzieś tam może smutno, ale mężatkom też smutno. Nie rozpaczaj. Żyj sama sobie, a facet albo się znajdzie albo nie znajdzie.
    • maadzik3 Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 24.04.21, 02:04
      Oczywiście że znam. Sporo osób. Zwykle są to te wewnątrzsterowne mające pasje i zainteresowania (związane lub nie z pracą) które realizują swoje wizje. Czasem same wyjechały do innego miasta lub wyemigrowały. Czasem nie wyszło im w życiu osobistym a dobrze im samemu. Czasem im nawet zazdroszczę smile choć wewnątrzsterowności i pasji mi nie brakuje. Nie, człowieka nie definiuje bycie w związku.
    • taniarada Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 24.04.21, 04:53
      Tylko walizki za drzwi .Psa trzeba było spuścić i kopa na drogę.Życie w pojedynkę ma swoje uroki .Nie stałe związki ,przelotne romanse .Można się oddać pracy i zapomnieć.Ale jak się wraca do pustej chałupy i gada się do siebie to czegoś brakuje.Najgorsze są dni weekendowe.Alkohol tego nie zabije. Nie ma dobrych rad w tym temacie.Człowiek jest stadnym zwierzakiem .Potrzebuje drugiej osoby .Portale randkowe Ci tego nie zapewnią.Czasami się czeka i lata mijają .Pozdrawiam.
    • black_halo Re: Jak ogarnąć życie w pojedynkę? 24.04.21, 08:00
      Mam troche kolezanek z przedzialu 35-45 a nawet i starszych, ktore sa po rozwodach i sa aktualnie same. Nie samotne ale same. Jedna rozwiodla sie majac 47 lat i zaczela nowe zycie. Klasyk sytuacja, dzieci odchowala a maz odszedl do mlodszej, zostawil ja z niewielkimi pieniedzmi, ze splaconego w jakiejs czesci domu i ogromnym poczuciem pustki bo akurat wtedy mlodsze dziecko szlo na studia. Ze trzy lata przesiedziala w depresji a potem sie ogarnela i wrocila do swojej pasji, malowania. Aktualnie sprzedaje obrazy, prowadzi warsztaty, zarabia krocie. Przez 20 lat malzenstwa na poczatku zajmowala sie dziecmi a potem sprzatala w szkole na pol etatu bo to bylo jedyna praca pozwalajaca ogarnianie domu, tak zeby jasniepan nie musial nic robic po przyjsciu z pracy.

      Jak na nia patrze to ja podziwiam. Ma teraz 55 lat. Po 50tce nauczyla sie dwoch jezykow obcych, otworzyla atelier, co chwila zapraszaja ja na wystawy, obrazy sprzedaje. Zrobila sie bardzo atracyjna, nie w tym sensie, ze po 50tce nadal pytaja ja o dowod. Nie wyglada jak modelka, ma zmarszczki, siwe wlosy i szerokie biodra. Ale zrobila sie radosna, chce sie z nia przebywac. Chce sie z nia pic wino, rozmawiac. No i na jednej takiej wystawie poznala faceta. I serio na moich oczach odmlodniala o 20 lat. On tez, pan odrobine mlodszy. Oboje zakochani jak nastolatki. Bardzo milo sie na to patrzy.

      W kontrze do kolezanki, ktora na przyklad sama zlozyla pozew o rozwod kilka lat temu bo stwierdzila, ze maz jej nie odpowiada w lozku i rzucila sie w wir randek z tindera. Ex maz aktualnie ma fajna kobiete, moja kolezanka w wieku 45+ dziwi sie, ze nie ma powodzenia randkowych apkach. Ex maz musial isc na terapie z powodu tego naglego porzucenia po prawie 20 latach malzenstwa, ona nadal szuka i to z coraz wieksza desperacja.

      Z innej zas beczki, kiedys juz o tym pisalam. Mam kolezanke w moim wieku, ktora po rozwodzie 3 lata temu musiala isc do pracy bo wczesniej zajmowala sie dziecmi. Klasyk - maz znalazl sobie inna. Ona 35+, z nadwaga, dwojka wczesnych nastolatkow i bez doswiadczenia zawodowego zaczela prace w firmie w ktorej i ja wtedy pracowalam. Na stanowisku pani od administracji biurowej dla dzialu inzynierii. W tymze biurze poznala wtedy mlodego, swiezutko po studiach chlopaczka, 10 lat mlodszego. Sa nadal razem, kupili dom i lada chwila urodzi trzecie dziecko. Otworzyli razem firme. Poniewaz sie zaprzyjaznilysmy i utrzymujemy kontakty to czasem i widuje i uwazam, zesa swietna para.

      Takze porozodowe historie w wieku 30++ sa rozne ale wniosek jest jeden: nalezy sobie zadac pytanie czy jestesmy osoba, z ktora sami bysmy chcieli wejsc w zwiazek. Jesli nie to trzeba popracowac nad soba. Inaczej bedzie sie caly czas trafialo na to samo.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka