Dodaj do ulubionych

Sztuka przebaczania

25.04.21, 13:57
Poradźcie i wyrażcie opinię, bo już nie wiem, jak pomóc.
Mam przyjaciółkę, która wczoraj po raz kolejny zadzwoniła do mnie rozżalona, że znowu pokłóciła się z partnerem z okazji piątej rocznicy wydarzenia, którego w żaden sposób nie umie mu wybaczyć. Mianowicie para ta po paru latach udanego związku, w którym on od początku deklarował, że nie chce mieć dzieci, a ona na to przystała, bo też posiadanie dziecka nie było jej celem życiowym, zaliczyła klasyczną wpadkę. Na wieść o ciąży ona się nawet ucieszyła, natomiast on się załamał. Najpierw zaczął snuć plany aborcyjne, po paru tygodniach smutku i przerażenia sytuacją zadeklarował, że skoro ona chce zatrzymać ciążę, to on się na to zgodzi dla niej, ale bez radości. Generalnie był załamany. Potem przez czas ciąży wspierał ją bez entuzjazmu, następnie pomagał przy niemowlaku również bez entuzjazmu, natomiast od chwili, w której dziecko zaczęło kumać i dorastać , totalnie się w tym dziecku zakochał i teraz jest najlepszym ojcem na świecie. Tyle, że ona raz na jakiś czas przeżywa na nowo sytuację sprzed paru lat, straciła do niego kawał zaufania, nie czuje się bezpieczna. Twierdzi, że on jest kochającym ojcem tylko dlatego, że dziecko jest wyjątkowo udane i daje im masę radości, ale uważa, że gdyby tylko pojawił się jakiś problem, np. dziecko poważnie by zachorowało, to on by ich z pewnością zostawił. Ona się obwinia za nawracające fochy, ale nie potrafi zapomnieć tego, jak on zareagował na wieść o ciąży. Raz na jakiś czas ją nachodzi i robi mu wypominki, które kończą się awanturą. On jest zmęczony tą jej obsesją, ona też. Jak pomóc jej wybaczyć? Ja się trochę nie dziwię, sama nie wiem, czy potrafiłabym żyć z takim partnerem, wierzyć w niego, ale próbuję jej wyklarować, że albo zapomni i będzie żyła wspólnym życiem, albo niech go zostawi. Chociaż trudno mi proponować wystawienie mu walizek, bo ten związek nie jest zły, a on jako ojciec wprost cudowny.
Obserwuj wątek
      • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:47
        magdallenac napisała:

        > Jestem w szoku, że ludzie mogą sobie tak zatruwać życie. 5 rocznica wydarzenia?
        > Serio? Moja rada dla koleżanki- weź koło i stuknij się w czoło.

        To nie takie łatwe. Są sprawy niewybaczalne i nie zależy to od racjonalnego podejścia ani obiektywnych przesłanek, tylko od emocji. Tu widocznie dziewczyna przeżyła kompletne załamanie połączone z trudną sytuacją i nie jest stanie dać mężowi kredytu zaufania skoro go tak mocno wówczas nadwyrężył..
          • koronka2012 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 17:55
            Jego wzięcie na klatę nie oznacza wcale spełnienia jej potrzeb w tej sytuacji. Najwyraźniej pani czuła się porzucona z problemem. A to że pan odwalał swoje obowiązki jak pańszczyznę nie znaczy jeszcze że należy mu się medal. Nie chce mi się też wierzyć że w żaden sposób nie komentował sytuacji, że sam z siebie garnął się do obowiązków itd.

            Pani nie ma pewności że będzie mogła na niego liczyć. Tzn. liczyć na jego szczerą atencję a nie wyszarpane z gardła odwalenie powinności.

            Z tym że pani powinna to przepracować we własnym zakresie bo stałe roztrząsanie przeszłości nic dobrego nie przyniesie
            • jedn0raz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:37
              cóż ty bredzisz, cudze uczucia nie należą do kategorii spełniania czyichś potrzeb. A jeśli ta pani czy ktoś inny tak uważa to nadaje się do leczenia. Właśnie Pan zajmując się dzieckiem wobec którego nie czuł entuzjazmu pokazał, że potrafi wznieść się ponad swoje potrzeby i że można na nim polegać, bo co to za sztuka zajmować się czymś co go jara.
              • potworia116 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 17:27
                Jeśli cudze uczucia nie mają nic do emocjonalnych potrzeb partnera, to dlaczego głośnym chórem zarzucanie kobiecie rozwalanie rodziny "fochami". Pytam retorycznie, bo uważam, że niczego w tym nie ma poza podwójnym standardem; pan do swoich uczuć miał prawo, uczucia pani czynią z niej wariatkę. Pan zdecydował się zostać - zuch misio, pani cierpi, ale nie odchodzi - głupia ci. Pani "od początku wiedziała w co wchodzi", pan "ma prawo zmienić zdanie".
                Girl power, ematko.
                  • potworia116 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 18:25
                    Słowo rozwalanie też padło, zresztą zatruwanie prowadzi w prostej linii do rozwalenia. Tak jak działania wiążą się w ten czy inny sposób z uczuciami, a jeśli stoją z nimi w sprzecznośco, to się prędzej czy później odbija ciężkim rykoszetem. Z czym, zdaje się mamy tu do czynienia.
                • jednoraz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 17:58
                  Foch to nie jest uczucie, kobieto. Foch to jest czynność, często manipulacja. Focha się nie czuje tylko stroi (czy tam współcześnie strzela). I pani właśnie strzela focha. Pani ma prawo do swoich uczuć oczywiście, i ich nie wybiera, jeśli ją do tego stopnia męczą że nad sobą nie panuje to niech idzie do specjalisty, natomiast problem jest z tym, że w związku z nimi i z tym brakiem panowania robi facetowi coroczne, okolicznościowe awantury. I to już jest jej wybór i świadome działanie. Jak się nie umie przed tym powstrzymać to niech sobie rezerwuje na czas rocznicy wyjazd z koleżankami żeby nie mogła wylewać żółci na pana.
                  Nic nie poradzę na to, że nie odróżnisz uczuć od akcji, ale dopóki tego nie pojmiesz to faktycznie nie załapiesz w czym rzecz.
    • pani07 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:28
      Nie pomożesz, ona sama musi chcieć wybaczyć. Za to niepozwolenie zamknięcia przeszłości, której się przeciez już nie zmieni, jest na dłuższą metę zabójcze dla tego związku. A i relacje między nimi wpływ na dziecko będą mieć.
      • ajr27 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:34
        Myślę, że ona nie potrafi, bo jego reakcja wywróciła jej wyobrażenia na temat tego faceta. Pokazał się jej od strony dla niej nieakceptowalnej. I ma to cały czas z tyłu głowy, mówiła mi, że patrzy na niego od tego czasu jak na człowieka, którego jednak do końca nie znała. Cóż, nie wiem, jak powinna nad tym pracować, nie znam się na terapi traumy.
        • borsuczyca.klusek Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:42
          Nie rozumiem facet od początku nie chciał mieć dzieci. Gdy ktoś tak deklaruje znaczy że uwaga nie chce dzieci. Nie chcę, nie lubi, bardzo mocno nie lubi, trzęsie go na widok bombelkow itd.

          A co do tego, żeby odszedł w razie kłopot. No cóż jak 3/4 facetów.
          • ajr27 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:49
            Łudziła się niestety, że on będzie miał podobną reakcję jak ona: no, niby nie chcieliśmy, ale skoro się trafiło, to akceptujemy sytuację i bierzemy sytuację na bary, a nie histeryzujemy. Pamiętam ją, jak dowiedzieli się o ciąży, ona nie mogła uwierzyć, co się z nim dzieje, bo była przekonana, że go bardzo dobrze zna i że on zareaguje tak, jak ona sądziła.
            • borsuczyca.klusek Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:53
              Tylko z tego wynika, że facet w jakiś sposób wziął całą sytuację na klatę. Nie odszedł, jakoś tam wspierał, teraz jest dobrym ojcem. Zakładanie, że ktoś będzie skakał do góry z radości jak bardzo czegoś nie chciał to aberracja.

              Mnie osobiście to wszystko pachnie na kilometr kontrolowaną wpadką.
              • koronka2012 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 17:59
                borsuczyca.klusek napisała:

                > Tylko z tego wynika, że facet w jakiś sposób wziął całą sytuację na klatę. Nie
                > odszedł, jakoś tam wspierał, teraz jest dobrym ojcem. Zakładanie, że ktoś będzi
                > e skakał do góry z radości jak bardzo czegoś nie chciał to aberracja.

                Oczywiście, jednak gloryfikowanie tego że nie odszedł to jednak totalne nieporozumienie.
                Wypełnił swoje obowiązki żaden to powód do dumy ani chwały.

                Zawiódł ją w chwili bardzo trudnej dla każdej kobiety, Emocjonalnie została sama z nieplanowaną ciążą, niemowlakiem itd.

                Trudno zapomnieć o tym że ktoś robił ci łaskę zajmując się własnym dzieckiem.
                • ludzikmichelin4245 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 18:06
                  koronka2012 napisała:

                  > Zawiódł ją w chwili bardzo trudnej dla każdej kobiety, Emocjonalnie została sa
                  > ma z nieplanowaną ciążą, niemowlakiem itd.

                  A jak "w idealnym świecie" powinna wyglądać jego reakcja? Czego by oczekiwała?
                • borsuczyca.klusek Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 18:07
                  Czy ktoś gloryfikuje albo postuluje o medal z kartofla dla pana?
                  No raczej nie widzę takich głosów. Dziwi tylko takie roztrząsanie i to po latach. Bo facet chociażby się skichał to przeszłości nie zmieni.
                • kocynder Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 19:46
                  A zawiódł gdyż? Równie dobrze pan mógłby mieć do pani pretensje, że ona go zawiodła, bo umawiali się, że nie chcą, ona wzięła antykoncepcję na siebie, on jej ZAUFAŁ, a ona go wrobiła w ciążę. I wcale nie ma pewności czy przypadkiem. I miałby rację?
                  Facet nie tańczył z radości, że jego pani się zamarzył bombelek i postawiła go przed faktem dokonanym. No, ale właśnie: wziął na klatę, pomagał, obecnie dziecko bardzo kocha, jest dobrym, troskliwym ojcem, a pani ma jazdy, bo kilka lat temu nie wykazał dość entuzjazmu, gdy postawiła go w mocno niekomfortowej sytuacji. Pani przydałaby się wizyta u dobrego psychologa - no jeśli fakt, że facet na niefajną sytuację zareagował msło radośnie jest dla niej powodem do traumy i wyrzygiwania tego regularnie - to ona ma problem i nie z partnerem...
                    • kocynder Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 22:56
                      Nie oceniam wcale, a już na pewno nie w kategorii "przegrany - wygrany". Odpowiedziałam tylko na zarzut Koronki, jakoby to pan straszliwie panią zawiódł i jak to potwornie została sama (emocjonalnie) z ciążą i niemowlakiem. Bo pan zawiódł.
                      No więc się pytam - co do "zawodu" - czy nie tak, że dokładnie tak samo (jak nie bardziej racjonalnie!) to pan mógłby mieć do pani pretensje o zawód, o poderwanie zaufania, o złamanie umowy? Ano mógłby! I to bardziej racjonalne niż pani z sufitu brane zarzuty, że GDYBY coś się wydarzyło to on odejdzie, zostawi.
                      Nie, nie gloryfikuję pana. Nijak zajęcie się swoją partnerką w ciąży i później swoim dzieckiem nie jest żadną zasługą ani "Bógwico". Ale skoro pan przez ostatnie pięć pomagał pierw w ciąży, potem przy dziecku, owszem, bez entuzjazmu, ale rzetelnie, a od kiedy dziecko jest "komunikatywne" jest serdecznym, kochającym ojcem, a pani ma schizy i traumę, oraz uważa, że jakieś tam słowo rzucone parę lat temu w niejakim "szoku" (po info o ciąży) to powód do braku zaufania, bo pan na pewno planuje ją wywalić na bruk, najlepiej w kałużę - to pani się kwalifikuje do leczenia. Poważnie. Dobrego psychologa. I jestem na 99% przekonana, że jej jazdy i darcie paszczy nie mają za wiele wspólnego z panem i jego ojcostwem, a licho wie czym wcześniej, zapewne nawet bez związku z panem.
                    • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 26.04.21, 15:40
                      ajr27 napisała:

                      > Dobrze powiedziane. Ale oceniasz to w kategorii wygrany-przegrany, a chodzi o r
                      > atowanie związku.

                      Ale żeby ratować związek trzeba przede wszystkim CHCIEĆ i musi do tego ratowania dążyć choćby jedna osoba będąca w związku, a nie ktoś z zewnątrz. Tu, w tym przypadku, oboje powinni iść na terapię dla par i przepracować wspólnie z terapeutą tę ich przeszłość.
                  • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 11:33
                    memphis90 napisała:

                    > >Emocjonalnie została sama z >nieplanowaną ciążą, niemowlakiem >itd
                    > A on nie został emocjonalnie sam z nieplanowaną ciążą i niemowlakiem....?

                    Nie. On mógł się w każdej chwili wymiksować. Kobieta nie.

                      • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 11:41
                        Aha, czyli wazektomia dla faceta -nie, bo ...nie? Ale skrobanka dla pani jak najbardziej, nieważne, że jest ryzyko powikłań.
                        Nie rozumiem jak kobieta może pisać takie rzeczy. Chyba, że jako matka dziubdziusia.
                        • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 11:49
                          A tak w ogóle to dziwią mnie niektóre odpowiedzi w tym wątku i zgadzam się całkowicie z Aquą.
                          I jestem na 200% pewna, że gdyby facet dawno temu wyraził skruchę, to tych nawracających jazd by nie było.
                          Czasami po prostu wystarczy wyrazić zrozumienie i uznanie dla czyichś emocji, a te mijają jak ręką odjął. Zaprzeczanie i bagatelizowanie działa na zasadzie sprężyny. Wybija jeszcze mocniej.

                          Poza tym, większość tutaj skupiła się na tym, że pan jest dobrym ojcem. Hmm, to ważna rola, ale to tylko jedna z ról. Dla kobiety liczy się również to jakim facet jest partnerem w stosunku do niej, a nie tylko jakim ojcem, pracownikiem i bóg wie kim jeszcze. Wsparcie emocjonalne ma czasem dużo większe znaczenie niż rzeczowe.
                          • aandzia43 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 12:18
                            > Wsparcie emocjonalne ma czasem dużo większe znaczenie niż
                            > rzeczowe.

                            Czasem pewnie tak, ale dla mnie nie sytuacjach życiowych wymagających konkretnego działania. Jakby mi mój chłop w czasie mojej ciąży służył tylko ramieniem do wypłakania czy uchem do pogaduszek i pełnym zrozumieniem i entuzjastyczną radością z bombelka to bym zbrzydzona pogoniła z hukiem. Istotna jest współpraca na gruncie codzienności, organizacja, kasa, pomoc w różnych czynnościach, cierpliwość, spokój i brak chaosu. W dudzie mam zrozumienie i zachwyt nad bombelkiem kiedy nie ma wsparcia rzeczowego.
                              • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:19

                                No właśnie, spokój.
                                Pani z wątku spokoju w ciąży nie miała. Mogła czuć lęk, że zostanie sama, że partner zostawi ją i dziecko.
                                To nie jest łatwe ani do przejścia, ani do zapomnienia.
                                • thank_you Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:27
                                  Wiele rzeczy w życiu nie jest łatwych i albo człowiek dojrzewa albo nie. Może się samobiczować swoją sytuacją a może coś z nią zrobić. Może męczyć tylko siebie - a może i osoby postronne. Do wyboru, do koloru. smile
                                • aandzia43 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:43
                                  pade napisała:

                                  >
                                  > No właśnie, spokój.
                                  > Pani z wątku spokoju w ciąży nie miała. Mogła czuć lęk, że zostanie sama, że pa
                                  > rtner zostawi ją i dziecko.
                                  > To nie jest łatwe ani do przejścia, ani do zapomnienia.

                                  Nie jest łatwe. Tak jak nie jest łatwa kupa wydarzeń jakie los stawia na naszej drodze i reakcji ludzkich na nas i nasze potrzeby. Nie wiesz czy nie miała spokoju, z postu głównego wynika że ogarnął się szybko, siedział przy niej, robił co należało i nigdzie się nie wybierał. Lęk mogła czuć, pewnie. Jak miałam depresję poporodową to czułam zagrożenie ze strony sufitu, czułam że może zawalić się na moje dziecko, kobiety pod wpływem hormonów czasem tak mają.
                              • aandzia43 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:53
                                pade napisała:

                                > Cierpliwość i spokój to też wsparcie emocjonalne.
                                > Ciąża nie wymaga jakiegoś konkretnego działania. No bo i jakiego? Potrzymania g
                                > łowy nad wc?

                                Zmiany planów życiowych czy choćby wakacyjnych, dostosowania się do nowych warunków i wymagań fizycznych i psychicznych kobiety, przekierowania kasy na inne rejony, pogodzenia się z mniejszą ilością kasy (zwolnienia, nie każdą pracę da się wykonywać w ciąży, wizja macierzyńśkiego czy w ogóle przerwy w pracy na dłuższy czas), zmiany w organizacji prac domowych, jeżdżenie do lekarza, przygotowanie mieszkania dla dziecka (czasem remont, czasem zmiana mieszkania), inne. To są konkrety które jak dla mnie mają być przeprowadzone bez wiekszych fochów i migania się. To są rzeczy z którymi nie życzę sobie być sama. Szeptanie do uszka może sobie chłop w dudę wsadzić jeśli nie będzie uczestniczył w tym, co powyżej.
                                • jedn0raz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 14:12
                                  my jakiś inny wątek czytamy? gdzie ci btu wynika, że facet to olał w tych kategoriach? Bo z postu wynika że właśnie jeśli czegoś zabrakło to tylko tego szeptania do uszka. Mam wrażenie że niektóre osoby projektują swoje ciążowe wspomnienia i zachowanie ich facetów na tę opisaną sytuację.

                          • thank_you Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:25
                            pada napisała:

                            > Wsparcie emocjonalne ma czasem dużo większe znaczenie niż rzeczowe.

                            Tak można napisać tylko wtedy, gdy ma się to zaplecze.

                            Spróbuj rozprawiać nad sprawami duchowymi wtedy, gdy nie masz dla dziecka smoczka/pampersów/dachu nad głową itp. Naprawdę, wsparcie rzeczowe to podstawa aby móc mieć rozterki duchowe.
                          • tt-tka Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:56
                            pade napisała:

                            > A tak w ogóle to dziwią mnie niektóre odpowiedzi w tym wątku i zgadzam się całk
                            > owicie z Aquą.
                            > I jestem na 200% pewna, że gdyby facet dawno temu wyraził skruchę, to tych nawr
                            > acających jazd by nie było.

                            Ale ZA CO skruche ? za to, ze czul to, co czul ? za to, ze na wiesc o niechcianej ciazy partnerki nie oszalal ze szczescia ?
                            Oraz nie mozesz byc pewna zachowania pani nawet gdyby on te (nieodczuwana zapewne) skruche wyrazil.


                            > Poza tym, większość tutaj skupiła się na tym, że pan jest dobrym ojcem. Hmm, to
                            > ważna rola, ale to tylko jedna z ról. Dla kobiety liczy się również to jakim f
                            > acet jest partnerem w stosunku do niej,


                            No to pan sie zdeklarowal i to dosc szybko "dla ciebie, bo ty chcesz".
                            No i nie zaszkodziloby zadnemu z nich, gdyby pani przyjela do wiadomosci, ze wazne jest rowniez to, jaka ona jest partnerka dla niego. Oboje zawiedli oczekiwania i wyobrazenia drugiej strony.
                            Juz nawet nie mowiac o absurdzie odpowiedzialnosci za cudze wyobrazenia...
                            • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 21:44
                              tt-tka napisała:


                              > Juz nawet nie mowiac o absurdzie odpowiedzialnosci za cudze wyobrazenia...
                              >


                              Oczekiwania powstają właśnie z wyobrażeń. Ludzie w związkach je mają (te oczekiwania), mam je ja, Ty, i inne ematki.
                              Najwidoczniej pan tych oczekiwań nie spełnił. Nie wiem dokładnie jakich, bo opis zachowania pana jest tak enigmatyczny, że można spekulować w każdym kierunku. Co właśnie się zadziało w tym wątku.
                              Jedni uznali, że pani oczekiwała baloników, uśmiechu od rana do wieczora, jednorożców, inni, że potrzebowała wsparcia (emocjonalnego, a nie duchowegosmile). Gdzie jest prawda to tylko ta pani wie.
                              • jednoraz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 21:57
                                pade napisała:


                                > Najwidoczniej pan tych oczekiwań nie spełnił. Nie wiem dokładnie jakich, bo opi
                                > s zachowania pana jest tak enigmatyczny, że można spekulować w każdym kierunku.

                                Voila:
                                "Ona się obwinia za nawracające fochy, ale nie potrafi zapomnieć tego, jak on zareagował na wieść o ciąży"
                                • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 21:59
                                  jednoraz0w0 napisał(a):

                                  > pade napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Najwidoczniej pan tych oczekiwań nie spełnił. Nie wiem dokładnie jakich,
                                  > bo opi
                                  > > s zachowania pana jest tak enigmatyczny, że można spekulować w każdym kie
                                  > runku.
                                  >
                                  > Voila:
                                  > "Ona się obwinia za nawracające fochy, ale nie potrafi zapomnieć tego, jak o
                                  > n zareagował na wieść o ciąży
                                  "

                                  rany boskie, to może znaczyć wszystko. Od "nie skakał pod sufit", do "ty wredna małpo wrobiłaś mnie, usuń".
                                  • jednoraz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 22:08
                                    Ale nie można rozliczać kogoś z uczuć!!! Można tylko z uczynków. A tu masz napisane czarno na białym, że pani nie podeszła pierwsza, emocjonalna reakcja na nowinę. A nie to, jak ja potem traktował.
                                    • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 22:15
                                      jednoraz0w0 napisał(a):

                                      > Ale nie można rozliczać kogoś z uczuć!!! Można tylko z uczynków. A tu masz napi
                                      > sane czarno na białym, że pani nie podeszła pierwsza, emocjonalna reakcja na no
                                      > winę. A nie to, jak ja potem traktował.

                                      Nikt nikogo z uczuć nie rozlicza.
                                      Pan to swoje załamanie i plany aborcyjne musiał jakoś wyartykułować, inaczej autorka by o tym nie wiedziała.
                                      Pani oczekiwała akceptacji (teraz doczytałam) a nie histerii. To nie są jakieś wygórowane oczekiwania.
                                      Mam nadzieję, że nie odpowiesz "ale słowa to przecież nie czyny"?
                                      • jednoraz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 22:27
                                        > Nikt nikogo z uczuć nie rozlicza.

                                        Nieprawda. Inaczej w ogóle by w starterze nie było wspomniane, że pan się zajmował bez entuzjazmu.

                                        > Pan to swoje załamanie i plany aborcyjne musiał jakoś wyartykułować, inaczej autorka by o tym nie wiedziała. Pani oczekiwała akceptacji (teraz doczytałam) a nie histerii. To nie są jakieś wygórowane oczekiwania.

                                        No to pan zaakceptował. Ale do emocjonalnej reakcji na to, ze ktoś zawiódł jego zaufanie (tak), tez mial prawo. I oczekiwanie, ze jej nie będzie, jest, owszem, wygórowane. Tyle, że się pozbierał. A pani nie zamierza, za to zamierza truć dupe co roku.
                                        • pade Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 22:41
                                          jednoraz0w0 napisał(a):

                                          > > Nikt nikogo z uczuć nie rozlicza.
                                          >
                                          > Nieprawda. Inaczej w ogóle by w starterze nie było wspomniane, że pan się zajmo
                                          > wał bez entuzjazmu.
                                          >
                                          > > Pan to swoje załamanie i plany aborcyjne musiał jakoś wyartykułować, inac
                                          > zej autorka by o tym nie wiedziała. Pani oczekiwała akceptacji (teraz doczytała
                                          > m) a nie histerii. To nie są jakieś wygórowane oczekiwania.
                                          >
                                          > No to pan zaakceptował.

                                          wg pani za późno.

                                          Ale do emocjonalnej reakcji na to, ze ktoś zawiódł jego
                                          > zaufanie (tak), tez mial prawo.

                                          aha. Pani jest odpowiedzialna za tę ciążę, tak?
                                          no to ja już nie mam ochoty na dalszą rozmowę, nie ma o czym gadać

                                          I oczekiwanie, ze jej nie będzie, jest, owszem
                                          > , wygórowane. Tyle, że się pozbierał. A pani nie zamierza, za to zamierza truć
                                          > dupe co roku.
                                          • jedn0raz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 23:07
                                            no wiesz, tak na logikę zakładam, że skoro oboje w równym stopniu nie chcieli dzieci to nie lecieli na durexach tylko na pigulkach, a tu pan nie ma żadnej kontroli, 100% po stronie pani. Jasne że pan mógł się podwiązać i tego nie zrobił, może też stąd jego reakcja, niemniej wziął konsekwencje na klatę. I nie bardzo wierzę w to, że pani nie chcąca mieć dziecka na widok dwóch kresek migusiem przewraca priorytety o 180 stopni i nie może się bejbika doczekać. Jedno z dwojga, albo dla niej to też była niespodzianka, niekoniecznie fajna, tylko w odróżnieniu od pana miała czas sobie to przemyśleć zanim mu powiedziała, albo...to nie była niespodzianka.
                                      • tt-tka Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 23:02
                                        pade napisała:


                                        >
                                        > Nikt nikogo z uczuć nie rozlicza.

                                        Alez wlasnie rozlicza ! cala rzecz idzie o to, ze pan nie wykazal entuzjazmu !


                                        > Pan to swoje załamanie i plany aborcyjne musiał jakoś wyartykułować, inaczej au
                                        > torka by o tym nie wiedziała.

                                        No oczywiscie, ze wyartykulowal. Mial prawo byc zalamany, mial prawo byc smutny, mial prawo szukac rozwiazan innych niz urodzenie przez pania dziecka. nie mial prawa narzucac swoich rozwiazn, ale tez tego nie zrobil.


                                        > Pani oczekiwała akceptacji (teraz doczytałam) a nie histerii. To nie są jakieś
                                        > wygórowane oczekiwania.

                                        Pani oczekiwala entuzjazmu. Bo na nia milosc do przyszlego dziecka spadla jak jaszczomb na dupelka, to na pana tez powinna.
                        • triss_merigold6 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 11:58
                          Dla młodego faceta, który jeszcze nie ma dzieci. Dzieciaty i bez planów na więcej niech zrobi, nie widzę problemu.
                          Dla kobiety, która wpadła i nie chce ciąży, usunięcie jest jakimś wyjściem. Tu pani zmieniła zdanie, ok, zdarza się często, zwłaszcza że nie była młodziutka, ale nie bardzo wiem, na jakiej podstawie oczekiwała, że pan też zmieni zdanie natychmiast.
            • malgosiagosia Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 18:04
              ajr27 napisała:

              > Łudziła się niestety, że on będzie miał podobną reakcję jak ona: no, niby nie c
              > hcieliśmy, ale skoro się trafiło, to akceptujemy sytuację i bierzemy sytuację n
              > a bary, a nie histeryzujemy.

              Jej bylo latwiej wziac na bary, chociazby z powodu hormonow, a moze tez dlatego, ze gdzies w glebi jedak dziecko chciala. Facet zachowal sie bardzo w porzadku, lepszego nie znajdzie.
            • aandzia43 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 18:10
              ajr27 napisała:

              > Łudziła się niestety, że on będzie miał podobną reakcję jak ona: no, niby nie c
              > hcieliśmy, ale skoro się trafiło, to akceptujemy sytuację i bierzemy sytuację n
              > a bary, a nie histeryzujemy. Pamiętam ją, jak dowiedzieli się o ciąży, ona nie
              > mogła uwierzyć, co się z nim dzieje, bo była przekonana, że go bardzo dobrze zn
              > a i że on zareaguje tak, jak ona sądziła.

              Była przekonana ze go bardzo dobrze zna czyli była przekonana ze on zareaguje tak jak ona big_grin Mimo tego co facet wyraźnie powiedział wczesniej o dzieciach. Cudne, typowe narcystyczne chciejstwo. Twoja koleżanka to jakas niedorozwinięta dziewczynka nie dojrzały człowiek.
          • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:50
            borsuczyca.klusek napisała:

            > Nie rozumiem facet od początku nie chciał mieć dzieci. Gdy ktoś tak deklaruje z
            > naczy że uwaga nie chce dzieci. Nie chcę, nie lubi, bardzo mocno nie lubi, trzę
            > sie go na widok bombelkow itd.

            Jeśli ktoś tak ma, to ROBI wszystko by dzieci nie mieć. Wazektomia dla takich przeciwników rozrodu istnieje. A jeśli nie robi to uprawiając seks jednak dopuszcza w jakimś tam promilu choćby posiadanie dzieci, bo antykoncepcja wciąż jest zawodna. Babka w tę ciążę sama nie zaszła.
          • budyniowatowe Re: Sztuka przebaczania 26.04.21, 17:10
            borsuczyca.klusek napisała:

            > Nie rozumiem facet od początku nie chciał mieć dzieci. Gdy ktoś tak deklaruje z
            > naczy że uwaga nie chce dzieci. Nie chcę, nie lubi, bardzo mocno nie lubi, trzę
            > sie go na widok bombelkow itd.

            Jak facet tak naprawde nie chce miec dzieci to sie poddaje sterylizacji, a nie liczy na to, ze moze sie uda.
        • leosia-wspaniala Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:02
          >Myślę, że ona nie potrafi, bo jego reakcja wywróciła jej wyobrażenia na temat tego faceta.

          Mówił, że nie chce dzieci. Więc o jakich wyobrażeniach mowa? Jakby mówił, że chce a potem zaproponował aborcję, to inna sprawa. Ale on NIE CHCIAŁ.

    • iwles Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:33

      Wiem, że to aż głupie, ale polecę ematkowym klasykiem: niech idzie na terapię, skoro przez 5 lat to w niej tak glęboko siedzi.
      No chyba że proponowany powyżej baranek pomoże.
        • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:56
          ajr27 napisała:

          > straciła do niego kawał zaufania, nie czuje się bezpieczna.
          > Twierdzi, że on jest kochającym ojcem tylko dlatego, że dziecko jest udane, ale uważa, że gdyby tylko pojawił się > jakiś problem, np. dziecko poważnie by zachorowało, to on by ich z pewnością zostawił.

          No i może mieć całkowitą rację. Już jedna trudna sytuacja go przerosła..

          > Już wyżej napisałam, terapia traumy jej potrzebna.

          A po co? Żeby się przekonać jak żyć z kimś na kim nie można polegać? Kogo zawsze będzie bacznie obserwować zamiast traktować jak partnera? To już przecież ma.
          Może przepracować rozczarowanie i żal, ale nie da się przywrócić tak mocno nadwyrężonego zaufania. A niekiedy po prostu zwyczajnie nie warto.


          • la_felicja Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 15:09
            aqua48 napisała:

            >
            > No i może mieć całkowitą rację. Już jedna trudna sytuacja go przerosła..

            Jak przerosła? Przecież został z nią i wspierał ją, i pomagał jej przy dziecku. Tyle, że nie skakał przy tym z radości.
            Znałam kilku takich panów, którzy na wieść o ciąży byli w siódmym niebie, skakali koło żony/partnerki jak wróbeleczki, pilnowali, co je, żeby przypadkiem dzidziusiowi nie zaszkodziło, a po porodzie, kiedy proza życia dopadła - jeden znalazł kochankę, drugi poszedł w długą, trzeci co prawda w związku został, ale dziecko olewa i prawie wcale w wychowywaniu nie uczestniczy.
            To wolałaby takiego?
            >
            > A po co? Żeby się przekonać jak żyć z kimś na kim nie można polegać?

            Przecież do tej pory jej nie zawiódł.

            >
            • ludzikmichelin4245 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 17:27
              triss_merigold6 napisała:

              > Gdzie przerosła? Wręcz przeciwnie. Nie pojechał szukać siebie w Tybecie, nie zo
              > stawił panny z problemem, zajmował się, teraz z entuzjazmem wypełnia zadania ro
              > dzica.

              No właśnie.
              Chyba, że brakuje tu jakichś elementów historii, typu pan stosował jakieś przemocowe zachowania, wpędzanie w poczucie winy, przykładowo: zmieniał pieluchę i jednocześnie utyskiwał, że "gdybyś nie odmówiła zabiegu, to nie byłbym teraz po łokcie w g..nie!!!"
    • alexis1121 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:47
      Ale po co wybaczać w takim przypadku? Ona jest uzależniona finansowo? Co za strata czasu, zapłakałabym nad sobą gdybym to ja miała trwać w tej relacji. I będzie dokładnie tak jak twoja koleżanka przeczuwa, czyli typ porzuci dziecko i ją w wypadku choroby, czy jakichkolwiek problemów.
    • mitovita Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 14:54
      Tylko terapia z fachowcem.
      1. dla niej by odnalazła o co naprawdę jej chodzi w tym niewybaczeniu (może ptsd) ,
      2. dla nich jako pary.

      Sama sobie nie poradzi z tymi emocjami, a dla nich wszystkich lepiej żeby to przeanalizowała z fachowcem i uporzadkowała swoje emocje a nawet się rozstała jeśli do takich wniosków ją terapia doprowadzi, niż gdyby miała zostać w tym stanie na resztę życia. Dziecku też zniszczą emocje taką atmosferą w domu.

      A może by zwyczajnie pomogło, gdyby mąż z nią szczerze porozmawiał i wyraźnie powiedział że ŻAŁUJE ŻE TAK PODCHODZIŁ DO JEJ CIĄŻY, I ŻE BARDZO JĄ ZA TO PRZEPRASZA.
      Jeśli mąż widzi jak ją to boli i świadomie bagatelizuje jej emocje uznając że "to nic takiego/nic się nie stało" to to się nigdy nie skończy. Znaczy nie skończy sie narastanie ich wzajemnej niechęci, bo związek pewnie po latach kłótni się rypnie.
        • jedn0raz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 14:16
          kachaa17 napisała:

          > No właśnie, może to jest trop. Bo gdyby uznał, że żałuję, że tak postąpił i ją
          > przeprosił to może byłoby inaczej?

          Jak postąpił? bo postąpił ok, a uczucia to nie są postepki.
      • kocynder Re: Sztuka przebaczania 26.04.21, 21:34
        Sęk w tym, że jak powiedziano pani "ma świra" na punkcie lojalności a przez ostatnie lata zdążyła sobie wybetonować, że pan jest szuja, niewykluta larwa i szczeżuja, oraz, że tylko patrzy, żeby ją zabić i zjeść. Ewentualnie wywalić z życia na pysk, najlepiej do kałuży. Wcale niewykluczone, że pan już nieraz powiedział "Wiesz, w sumie to głupi byłem, że tak się zachowałem jak mi powiedziałaś o ciąży.". Ale pani to za mało! Ten parszywiec ma się kajać i błagać, a lepiej codziennie do uzyskania pełnoletności przez dziecko. Albo lepiej - do skończenia przez nie studiów. A w ogóle do u...śmiechniętej śmierci! Bo co za ścierwo, skoro jej hormony mózg wypełniły to on powinien (pomimo braku tychże buzujących hormonów) zrozumieć i podzielić jej radochę, bo dzidziulek... A że nie chciał? No, bydlak po prostu. Co prawda nie odszedł, ba, nie ma nawet wzmianki, by takie coś brał pod uwagę. Nie podobał mu się pomysł dzieciątka, no nie, od początku deklarował, że dziecka nie chce, hormony faceta nie nastrajają, to i euforii nie odczuł. Ale nie tylko został! W poście startowym jest wyraźnie napisane, że wspierał i pomagał, zarówno w ciąży, jak i w okresie niemowlęcym dziecięcia. Czyli mocno wbrew sobie - DLA NIEJ i na jej życzenia się przełamał. Tak, są ludzie, którzy po prostu dzieci nie lubią. I ja wiem, że mamusi z hormonami kupa jej dzieciątka to woniejący fiołkami cud natury - ale dla większości ludzi po prostu śmierdzi. A wielu wręcz brzydzi. No szok, doprawdy!
        Nie mamy żadnych informacji, że pan bagatelizuje czy lekceważy. Mamy za to info, że pani BEZ KONKRETNYCH powodów od czasu do czasu robi chryje, sceny i awantury - bo jej się czkawką przypomina, jak to pięć lat wcześniej była emocjonalnie niedopieszczona... Sorry, ale w tych okolicznościach - pierw to pani powinna pójść do DOBREGO "lekarza od głowy", bo jej schizy zapewne nie mają nic wspólnego z panem, acz być może postawa pana była "katalizatorem" który uaktywnił jakieś jej zastarzałe zawirowania. Potem, w momencie, kiedy pani już sobie z pomocą specjalisty poukłada w głowie - terapia dla par.
      • jedn0raz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 13:49

        > A może by zwyczajnie pomogło, gdyby mąż z nią szczerze porozmawiał i wyraźnie p
        > owiedział że ŻAŁUJE ŻE TAK PODCHODZIŁ DO JEJ CIĄŻY, I ŻE BARDZO JĄ ZA TO PRZEP
        > RASZA.
        >

        NIEEEEEE!!!!!!! Jak ją przeprosi za coś czego nie zrobił (bo uczuć się nie robi) to ja utwierdzi w jej poczuciu że to ona ma rację i ona to będzie wykorzystywać do końca ich dni.
    • la_felicja Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 15:02
      Jestem tu chyba jedyna, która nie rozumie - CO właściwie ta pani ma partnerowi wybaczać?
      Od początku deklarował, że nie chce dzieci, miał prawo być załamany i przerażony wpadką, w końcu jego życie też miało stanąć do góry nogami. Potrzebował kilku tygodni, żeby się pozbierać - no i pozbierał się, i wspierał panią, i pomagał, a teraz jest super ojcem.
      To, że zostawiłby panią i dziecko w chorobie, to wyłącznie produkt wyobraźni pani, ona tego nie wie.
      Przecież gdyby chciał ją zostawić, to zrobiłby to na samym początku ciąży, kiedy był tak bardzo nieszczęśliwy z tego powodu. Mało facetów ulatnia się na wieść o ciąży?
      • mitovita Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 15:18
        Pewnie to pani sama ze szczegółami by musiała napisać co takiego się zadziało od momentu wykrycia ciąży.
        Pani otwarły się oczy, że ten facet jest kimś innym niż myślała, ..ale już była w ciąży i zapewne w sytuacji bez wielkiego wyboru, że może pana posłać za drzwi. A zakładam że chodzenie 9 miesięcy w ciąży z dzieckiem którego wiesz, że pan mąz nie chce, a później wychowywanie malucha też w poczuciu, że nie jest on chciany przez partnera - jest cholernie ciążkie i może być sporym emocjonalnym obciążeniem dla kobiety. Jeśli przez cały ten czas widziała że partner robi to na zasadzie odfajkowania niemiłego obowiązku to mogło się w niej masę żalu nagromadzić. I teraz gdy nagle odchowane przez nią dziecko stało się oczkiem w głowie tatusia, ten wkurw się wylewa. Podobnie działa jak ojciec porzuca kobietę w ciąży, a jak już mu ona ładnie dziecko wychowa to tatuś się zgłasza z żądaniem wydawania mu dziecka bo on też jest ojcem i ma prawa.

        Tu zapewne dochodzi do głosu pani wkurzenia na siebie samą, że tak się pomyliła w wyborze partnera, błędnie go oceniała, i że widzi, iż jest on partnerem tylko na dobre a nie na złe czasy.
        • leosia-wspaniala Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:13
          Ale co się pomyliła, jak mówił od początku, że nie chce? Jak to ludzie lubią sobie komplikować życie. To jakby wyszła za rolnika, a potem nie mogła mu wybaczyć, że nie mieszka przy Marszałkowskiej.
          • mitovita Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:23
            Ten pan siał aktywnymi plemnikami. Mógł się postarać żeby nie być płodnym skoro tych dzieci zdecydowanie nie chciał. A nie zostawiać problemu po wpadce na głowie dziewczyny, traktując ją dość instrumentalnie, samemu oferując łaskawą niechętną obecność na trudny czas ciąży i najgorszej roboty przy niemowlaku. A jak ona odwaliła czarną robotę to się chwalić jakiego ma udanego dzieciaka.

            • malia Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:37
              Pani też dzieci nie chciała, wiedziała, że on nie chce, a pomimo to jakoś w ciążę zaszła.
              Równie dobrze można pomyśleć, że ona wrobiła pana w dziecko.
              A tak serio, to przyłączam się do nierozumiejących problemu
              • borsuczyca.klusek Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 17:08
                malia napisała:

                > Pani też dzieci nie chciała, wiedziała, że on nie chce, a pomimo to jakoś w cią
                > żę zaszła.
                > Równie dobrze można pomyśleć, że ona wrobiła pana w dziecko.
                > A tak serio, to przyłączam się do nierozumiejących problemu


                Mnie też to pachnie kontrolowaną wpadką. Pani się pewnie nasłuchała jak to facet oszaleje ze szczęścia. I jej się rzeczywistość z wyobrażeniami rozjechała.
        • zona_glusia Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 17:21
          >gdy nagle odchowane przez nią dziecko stało się oczkiem w głowie tatusia,

          Uprzejmie zwracam uwagę, że on też się tym dzieckiem zajmował (z pierwszego wpisu):

          " Potem przez czas ciąży wspierał ją bez entuzjazmu, następnie pomagał przy niemowlaku również bez entuzjazmu, natomiast od chwili, w której dziecko zaczęło kumać i dorastać"

          To nie jest sytuacja, że pan zniknął (choćby mentalnie) i pojawił pojawił się po kilku latach. Słowo dorastać też jest na wyrost, bo to jest dalej małe dziecko. Ma około 5 lat. Niektórzy potrzebują czasu, aby pokochać swoje dzieci i możliwość porozumienia się z nimi ułatwia ten proces.

          Nie wiem też, dlaczego pani "uważa, że gdyby tylko pojawił się jakiś problem, np. dziecko poważnie by zachorowało, to on by ich z pewnością zostawił"
          Dotychczasowe zachowanie świadczy na korzyść pana. Bez względu na swoje uczucia podjął obowiązki.
      • ludzikmichelin4245 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:30
        Ja też nie rozumiem i przez to mam wrażenie, że pani szuka dziury w całym.
        Pan nie chciał dziecka, o czym uczciwie otwarcie mówił. Dziecko się pojawiło, więc był załamany, że zdarzyło się coś, czego nie chciał. Mimo to stanął na wysokości zadania, a z czasem odnalazł się w ojcostwie. Co tu drążyć?
        Chyba, że są jakieś elementy tej układanki, o których nie wiemy.
        • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:39
          ludzikmichelin4245 napisał(a):

          > Pan nie chciał dziecka, o czym uczciwie otwarcie mówił. Dziecko się pojawiło, w
          > ięc był załamany,

          Ja stara jestem i już pewnie nie pamiętam dokładnie skąd się dzieci biorą, ale zawsze mnie uczono że jeśli dwoje ludzi sypia ze sobą i są płodni, to choćby nie wiem jak się zabezpieczali MUSZĄ brać pod uwagę ewentualną ciążę i jej konsekwencje.
            • aqua48 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 16:55
              triss_merigold6 napisała:

              > Jesteś z PRL, pamiętasz chyba jak w cywilizowanych czasach rozwiązywano problem
              > niechcianej ciąży. "Najwyżej załatwi się zabieg" to też branie pod uwagę konse
              > kwencji.

              Po pierwsze nie nazywałabym czasów PRL-u cywilizowanymi. Po drugie kobiecie w przypadku nawet deklaratywnie niechcianego dziecka z kochanym mężczyzną włącza się jednak niekiedy inny tryb niż "zabieg", bo zwyczajnie nie jest w stanie przejść go psychicznie z różnych powodów. Jednym z nich jest również jako konsekwencja niemożność zajścia w ciążę w przyszłości. Mężczyzna tego nie ma. Lajcik luzik i to pozwolenie sobie na foch, spanikowanie i odseparowanie psychiczne od ciężarnej i niemowlęcia zamiast wspierania kobiety..
              • ludzikmichelin4245 Re: Sztuka przebaczania 25.04.21, 17:21
                Nie wiem, czy w takich sytuacjach da się udawać entuzjazm, analogicznie jak nie da się udawać miłości.
                Nie widzę w poście startowym focha, odseparowanie psychiczne to dość nieostre kategoria zachowania, wydaje mi się, że tutaj mylona z niepodzielaniem radości.
                Być może dochodziło tam do biernej agresji ze strony partnera i wpędzania w poczucie winy, że nie zgodziła się na zabieg, skoro "deklarowała" - to byłoby faktycznie bardzo trudne, ale forumka o tym nie pisze.
                Co do antykoncepcji - zgoda.
                  • jednoraz0w0 Re: Sztuka przebaczania 27.04.21, 17:09
                    > "Wspieranie bez entuzjazmu" tam stoi. Ja już bym już wolała się sama ogarnąć.

                    No dobra, no to załóżmy że unosisz się honorem i "sama się ogarniasz", co w praktyce oznacza, że tego wsparcia będziesz i tak potrzebować, tyle, że od innych ludzi. Na przykład z podkulonym ogonem wrócisz do mamy i taty. No pewnie ci tego wsparcia udzielą, ale co, jełki bez entuzjazmu? Też mają obowiązkowo entuzjazm wykrzesać, czy mogą go udzielić bez?