Dodaj do ulubionych

Kobiety, które czują za bardzo

26.04.21, 14:30
Kolejny wątek zainspirowany innym wątkiem- Sztuka wybaczania. Czy macie w swoim otoczeniu kobiety, które latami przeżywają niepowodzenia, otoczone są ludźmi, którzy zawiedli, mające świra na puncie lojalności, takie, które bardzo łatwo urazić? NIe piszę tutaj o poważnych zmaganiach z losem, ale właśnie sytuacjach takich jak w wątku obok, gdzie połowa forumek pisze, że pani kompletnie peron odjechał, a druga część uważa, że jak najbardziej pani ma rację obwiniając partnera za niestosowną reakcje odnośnie do zajścia w ciążę.Życie, przyjaźń z taką osobą muszą być niezwykle trudne, kiedy trzeba się z kimś obchodzić jak z jajkiem i pięć razy zastanawiać się zanim coś się powie, bo słowa mogą zranić. Ja miałam okazję pracować z taką osobą przez rok, dla mnie każdy moment z nią spędzony, był autentyczną torturą.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 14:41
      Przewrazliwienie na własnym punkcie to nie wrażliwość.uncertain
      Lata temu znałam laskę, która notorycznie miała oczekiwania wobec ludzi, którzy w sposób oczywisty nie byli w stanie ich spełnić i na wysokim C przeżywała rozczarowania. Teraz myślę, że była po prostu walniętą borderką.
      • magdallenac Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 14:44
        triss_merigold6 napisała:

        > Przewrazliwienie na własnym punkcie to nie wrażliwość.uncertain

        Dlatego właśnie pilnowałam się, aby nie użyć słowa wrażliwość. Wszystko ok, jeśli są to znajome, które można odsiać, problematyczne staje się posiadanie takiej matki, siostry, czy córki.
      • bi_scotti Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:20
        triss_merigold6 napisała:

        > Przewrazliwienie na własnym punkcie to nie wrażliwość.uncertain

        W ksiazce "Koniec i poczatek swiata" Maria Kann dosc dokladnie opisuje zjawisko "spuchnietego ja" nie w kontekscie zadufania w sobie/pewnosci siebie ale wlasnie owej nadwrazliwosci/przewrazliwienia na wlasnym punkcie - poczucia, ze sie jest nonstop prickled by someone/something ... Geeez ... nawet okladka mi sie przypomniala smile Cheers.
    • daniela34 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 14:46
      Mam jedną taką osobę w rodzinie i to faktycznie jest niezwykle trudne. Latami przeżywa urazy, swoje i cudze zresztą. Na przykład przez wiele lat miała żal o to, że w 1994 roku nie pojechaliśmy na I komunię mojego kuzyna (żeby była jasność, rzeczony kuzyn nie jest dzieckiem ani wnukiem tej osoby). Serio-latami, nawet nie wiem, czy jej przeszło obecnie, bo kontakty mamy od dawna sporadyczne. W 1994 roku wiosną mój ojciec paskudnie się połamał i w okresie komunijnym był zagipsowany. Komunia była jakieś 270 km od nas, samochód odpadał (kierowca połamany, mama z prawem jazdy, ale za to z zaćmą), zostawał pociąg i wielogodzinna podróż. Ale powód do obrazy był, bo powinniśmy jechać i wspierać i co tam jeszcze.
      Ona rzeczywiście żyje w świecie ludzi, którzy zawiedli i skrzywdzili ją oraz jej najbliższych. I to jest też dodatkowy problem, bo ma córkę, która bardzo szybko nauczyła się to wykorzystywać i z opowiadania o krzywdach urojonych czerpać zyski.
      • magdallenac Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 14:50
        Wiesz, jak tak czytam, to przypominam sobie, że moja babcia miała tendencje do takich zachować. Babcia bardzo mnie kochała, ale do śmierci nie pogodziła się z tym, że nie miałam ślubu kościelnego i na wesele nie zaprosiłam mojego chrzestnego, który był mężem jej siostrzenicy. Za każdym razem, kiedy się widziałyśmy, trzeba było wałkować ten temat sad
      • ajr27 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 18:46
        Mam taką ciotkę: 20 lat wypominała mi, że na pogrzeb własnego ojca nie włożyłam czarnego płaszcza, który mi dała na tę okazję. Przede wszystkim byłam wtedy w takim stanie, że do dzisiaj został mi zanik pamięci, więc nie miałam możliwości z nią polemizować, jako że nie zarejestrowałam nie tylko rzeczonego płaszcza, ale w ogóle jakiejkolwiek garderoby z tego dnia. Jej zachowanie nie dość, że było skrajnie małostkowe, to również wyjątkowo okrutne w kontekście sytuacji, ale do tego typu ludzi nie docierają żadne argumenty.
        Natomiast moja znajoma z wątku o przebaczeniu to typ zupełnie inny- idealistka z głową w chmurach, taka Ania z Zielonego Wzgórza z DDA. Jej nadwrażliwość bywa upiorna, pamiętliwość również, ale zna się na ludziach jak mało kto i jest najwierniejsza, najmilsza w przyjaźni. Zdecydowanie wolę przeczulonych, uczciwych wrażliwców od zawsze uśmiechniętych ludzi sukcesu z sercami zimnymi jak stal.
          • jowita771 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 20:51
            "Moja" na pogrzebie ciotki truła kuzynowi, synowi zmarłej, że musi iść postać przy otwartej trumnie, a jak on nie chciał, to zaczęła płakać, trząść się i opowiadać, ile czasu ona znowu nie będzie spała po nocach przez to i będzie musiała brać leki.
            Jak dziecko innej kuzynki trafiło do szpitala, to pojechała tam zaraz i przezywala, ciągle tylko "ja, ja, ja", matka dziecka miała ją chyba pocieszać, bo nie wiem, w jakim celu ten cyrk.
            • lumeria Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 20:56
              >to zaczęła płakać, trząść się i opowiadać, ile czasu ona znowu nie będzie spała po nocach przez to i będzie musiała brać leki.

              Jest takie powiedzenie:

              "Ludzie, którzy nie kontrolują swoich emocji, muszą kontrolować zachowania innych"

              I to sa przykłady.
            • heca7 Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 08:50
              Moja matka parę lat temu zażądała abym jej powiedziała jak często się wypróżniam big_grin Kiedy odpowiedziałam, że wystarczająco i to nie jest temat do dyskusji dwa dni później popłakała się i łkając mówiła , że robi to dla mojego dobra i ona tylko chciała mi pomóc (nie prosiłam jej o to, nie mam żadnych problemów gastrycznych).

              Innym razem kiedy chciałam na kilka dni pojechać do szwagierki, do domku letniskowego z dziećmi jej się coś ubrdało, że to niebezpieczne itd. Próbowała mnie od tego odwieść łkając cienko- zostawisz mnie samą?! Przy czym nie mieszkamy razem, ona mieszka z ojcem a obok mnie mieszka mój starszy brat tongue_out
                • heca7 Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 10:19
                  Badała. Generalnie ona leczyć się nie chce. A miała już różne zapisane. Ale wg wszyscy są fałszywi ona jedna bez skazy tongue_out Chodziła do psychologa to jak psycholog zaczął jej mówić prawdę obraziła się i przestała big_grin Potem poszła do psychologa... kościelnego. W efekcie urządziła nam kilka lat piekła. Poróżnił ją z moim bratem na 5 lat! Długo by opowiadać. Poprawiło się odkąd po skargach durnia wywalili i matka przestała do niego chodzić.
        • annajustyna Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 20:18
          Przypomniało mi sie: mój ojciec w stanie wojennym został za granicą, w Polsce był spalony jako dezerter, do tego członek Solidarności. Jego ciotka zadzwoniła wtedy do mojej matki do pracy i coś zaczęła mówić, że obowiązek alimentacyjny za niego przejmie pid warunkiem, że on jej zwróci (stan wojenny, zero kontaktu z ojcem, bo i jak, mama miała esbeka w pokoju, który już nastawił uszu, więc szybko skończyła te rozmowę). Kontakt z urazoną ciotką uległ zerwaniu, po czym po 10 latach moja mama dowiaduje się, że zmarł syn tej ciotki. No to zadzwoniła do niej ze szczerymi kondolencjami, a ciotka: "Ale wtedy żeś rozmawiać nie chciała, no jakżeś mogła!" Kurtyna.
        • jolie Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 20:24
          >Zdecydowanie wolę przeczulonych, uczciwych wrażliwców od zawsze uśmiechniętych ludzi sukcesu z sercami zimnymi jak stal.

          Podpisuję się. Dodam jeszcze, że chyba wolę czasem te mało widoczne kobiety z kijem w tyłku niż wielce wyluzowane równiachy, które okazują się często śmiejącymi się hienami.
        • maly_fiolek Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 08:13
          > Zdecydowanie wolę przeczulonych, uczciwych wrażliwców od zawsze uśmiechniętych ludzi sukcesu z sercami zimnymi jak stal.

          A ja zdecydowanie wolę uśmiechniętych ludzi z otwartymi i ciepłymi sercami niż przeczulonych, skupionych na sobie toksycznych wrażliwców - którzy wszędzie widzą złą wolę, złych ludzi i zły świat.
          • waleria_s Re: Kobiety, które czują za bardzo 28.04.21, 20:24
            maly_fiolek napisała:

            > > Zdecydowanie wolę przeczulonych, uczciwych wrażliwców od zawsze uśmiechni
            > ętych ludzi sukcesu z sercami zimnymi jak stal.
            >
            > A ja zdecydowanie wolę uśmiechniętych ludzi z otwartymi i ciepłymi sercami niż
            > przeczulonych, skupionych na sobie toksycznych wrażliwców - którzy wszędzie wid
            > zą złą wolę, złych ludzi i zły świat.
            100/100. U tych 'wrażliwców' wrażliwość jest bardzo wybiórcza, wrażliwi na siebie, ale już innych mają w odwłoku. Plus takie przeczulenie na swoim punkcie naprawdę jest ciężkie dla osób postronnych.
    • lumeria Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 14:51
      Tak, poznałam taką osobę bardzo dobrze i parę innych o takim profilu mniej dogłębnie.
      Wszystkie z głębokimi traumami w zapleczu, przez co również miały rożne poziomy zaburzenia osobowości.

      Wszystkie cechowało bardzo głębokie i sztywne biało-czarne myślenie. Puki byłam 'dobra' - czyli byłam i robiłam to co osobie pasowało, to było przyjemnie. Ale we wszystkich wypadkach wystarczył jeden, nawet trywialny incydent, który im nie spasował, bym stała sie 'złem'. Nijak nie dało się takiej osoby przekonać, ze nie mam niecnych intencji, nie jestem zła, nie brużdżę im. Byłam zła i kropka.

      Jakie cechy przejawiała osoba, z ktora pracowalas Magdalleno?
    • iwoniaw Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:01
      Też bym nie mogła z takimi ludźmi. Tzn. rozumiem jak najbardziej, że jakieś zachowanie (choćby i ta reakcja na info o ciąży) może być dla kogoś niewybaczalne i ktoś może nie chcieć już nigdy więcej mieć do czynienia z osobą, która Tak Się Zachowała, nie darować, nie zapomnieć itp. ALE: skoro dała się przeprosić/wybaczyła/przeszła do porządku dziennego, to urządzanie rytuału okresowego przypominania winowajcy, że Wszystko Pięknie Ale Kiedyś Był Świnią świadczy o jakimś niezrównoważeniu. I naprawdę w moim odczuciu jedyne, co można poradzić, to zakup koła i walnięcia się w rymującą się część ciała.
      • daniela34 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:09
        Tak, pani z wątku dla mnie kompletnie niezrozumiała. Rozumiem, że mogła z panem zerwać , bo taka reakcja na ciążę to był dla niej "deal breaker", rozumiem nawet jeszcze, że to zerwanie nie nastąpiło natychmiast, bo pani chciała jednak tej pomocy w czasie ciąży i okresu niemowlęctwa, ale minęło już 5 lat i wracanie do tego "w rocznicę" to jest jakiś chory rytuał, działający na szkodę jej, winowajcy, dziecka i związku.
        Ja się zawsze, patrząc na takie osoby pławiące się w krzywdach, zastanawiam: "Co ci to, człowieku, daje?"
      • aqua48 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:23
        iwoniaw napisała:

        > ALE: skoro dała się przeprosić/wyb
        > aczyła/przeszła do porządku dziennego, to urządzanie rytuału okresowego przypom
        > inania winowajcy, że Wszystko Pięknie Ale Kiedyś Był Świnią świadczy o jakimś n
        > iezrównoważeniu.

        Ale my wcale NIE WIEMY czy nastąpiły tam jakieś przeprosiny-wybaczenie-przejście do porządku dziennego. Moim zdaniem pan po prostu zaklepał sprawę, po czasie zachwycił się dzieckiem i zamiótł przeszłość pod dywan uznając błędnie że ten jego zwrot wystarczy sam w sobie. A pani nie przeszła wcale nad problemem do porządku dziennego, ani nie wybaczyła mu.
        Dlatego problem odbija się czkawką przy rozmaitych okazjach.
              • aqua48 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:50
                magdallenac napisała:

                > Ja myślę, że stara się zrehabilitować będąc super ojcem. Nie wiem czy/jak zosta
                > ł oceniony jako partner.

                No i być może o to chodzi - zawiódł jako partner, a rehabilituje się jako dobry ojciec. I uważa że już jest ok. A tak to nie działa.
                A co może teraz zrobić? Rozmawiać, bo chyba komunikacja na każdym poziomie im mocno szwankuje, przyjąć na klatę że kiedyś zawiódł, powiedzieć że mu przykro z tego powodu, jeśli tego nie zrobił. A najlepiej zapisać ich oboje na terapię małżeńską, żeby rozplątać tę przeszłość, przepracować traumy i móc pójść dalej bez ciągłego oglądania się w tył.
              • lumeria Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:09
                >Ja myślę, że stara się zrehabilitować będąc super ojcem

                A ja sie zastanawiam - czy jest super ojcem, bo po prostu wreszcie załapał kontakt z dzieckiem, z którym wreszcie można pogadać sensownie, razem robić rzeczy, które nie są wyłącznie nakierowane na zaspokojenie potrzeb dziecka.

                Nie bardzo w tym widzę działalności skierowanej na rehabilitacje relacji z zoną.
          • tt-tka Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:31
            magdallenac napisała:

            > No, ale co jeszcze mógł ten pan zrobić poza przeproszeniem pani za swoje zachow
            > anie lata temu, przecież nie zawróci czasu i nie postąpi inaczej.

            Coz, byc moze pan sadzi, ze nie ma za co przepraszac, bo
            - dziecka nie chcial i to bylo przez pania akceptowane
            - wedle jego wiedzy pani takze nie chciala dziecka
            - wpadli, zaproponowal przerwanie ciazy jako jedna z mozliwosci, ale po odmowie pani zajmowal sie i nia w ciazy, i dzieckiem
            - a za brak entuzjazmu przepraszac nie bedzie, bo tez ma prawo do swoich uczuc, a wtedy nie byl rozentuzjazmowany

            Ja osobiscie stracilabym cierpliwosc do kogos, kto celebruje rocznice zawodu nie czekajac pieciolecia. Bo to juz nie jest problem zawodu, tylko problem lubowania sie swoim cierpietnictwem.
        • iwoniaw Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 09:11
          aqua48 napisała:

          > Ale my wcale NIE WIEMY czy nastąpiły tam jakieś przeprosiny-wybaczenie-przejśc
          > ie do porządku dziennego. Moim zdaniem pan po prostu zaklepał sprawę, po czasie
          > zachwycił się dzieckiem i zamiótł przeszłość pod dywan uznając błędnie że ten
          > jego zwrot wystarczy sam w sobie.

          No skoro przez 364/365 czasu żyją po tym zdarzeniu normalnie, to uważam, że pan ma pełne prawo uważać, że sprawa jest zamknięta.

          A pani nie przeszła wcale nad problemem do p
          > orządku dziennego, ani nie wybaczyła mu.
          > Dlatego problem odbija się czkawką przy rozmaitych okazjach.

          Jak napisałam wyżej - jak najbardziej rozumiem, że coś jest dla kogoś niewybaczalne. Ale jeśli uważam kogoś za tak zdegenerowaną świnię, że po latach kompletnego braku wpadek w temacie drażliwym nadal nie uważam, że czyn został odkupiony, to nie tkwię przy nim, tylko organizuję sobie odcięcie i osobne życie.
          W tej chwili to pani się pastwi nad panem w skali dużo gorszej niż jego reakcja na wpadkę, w dodatku dokładając do pieca dziecku, które jeśli jeszcze o tym nie wie, to zaraz się dowie, jak to tatuś, ta kanalia, szuja i szczeżuja go nie chciał i pewnie nadal nie chce, tylko udaje...
          • tt-tka Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 09:48

            aqua48 napisała:
            >
            > > Ale my wcale NIE WIEMY czy nastąpiły tam jakieś przeprosiny-wybaczenie-p
            > rzejśc
            > > ie do porządku dziennego.


            Wiemy, ze nie nastapilo wybaczenie ani przejscie, skoro pani celebruje i truje.
            Co do przeprosin - pan uczciwie powiedzial, co czuje, ale zachowal sie jak powinien, a nie jak czul. Ma przepraszac za to, ze nie ucieszyl sie z czegos, czego nie chcial ?

            _
            Komromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
        • memphis90 Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 18:22
          >Ale my wcale NIE WIEMY czy nastąpiły tam >jakieś przeprosiny-wybaczenie
          Ale dlaczego pan ma za cokolwiek przepraszać...? Za to, że nie planował dzieci, ale ugiął się dla pani i jest świetnym ojcem? I dlaczego pani miałaby "wybaczać"?

          Brniesz, brniesz i brniesz ciągle w to samo. Ale nadal nie ma to sensu.
    • jowita771 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:07
      Staram się unikać takich osób. W rodzinie mam panią tego typu. Najlepsze jest to, że sama potrafi konkretnie dowalić, ale jak ktoś odpowie tym samym, to umie w momencie się rozpłakać i złapać się za serce. Czasami opowiada o tym, że ktoś powiedział jej coś przykrego i ledwo powstrzymuje łzy, a innym razem warczy i zabija wzrokiem wszystkich wokół. Mąż mi opowiadał, że jak był kiedyś z nią na zakupach, to tak nagadała ekspedientce, że aż go zatkało.
    • aqua48 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:13
      Tak mam. Nawet w dość bliskiej rodzinie. Nie tylko kobiety, mężczyzn także.
      Ale uwaga Magdalleno moim zdaniem traktowanie pani z sąsiedniego wątku jako pani peron odjechał, a pani ma rację jest niewłaściwe. Bo nie chodzi tam o jakąś obiektywną rację, tylko o uczucia. A tych NIE DA SIĘ w ten sposób kwalifikować. Jeśli z powodu jakiegoś wydarzenia lub splotu wydarzeń ktoś czuje żal i urazę i stracił zaufanie do drugiej osoby, nie wystarczy powiedzieć mu puknij się, nie masz racji. Bo to nie wymaże cudzych uczuć gumką i sprawi że ta osoba naraz zacznie rzygać brokatem i tańczyć na stołach z radości. Uczucia nie są wymierne i nie muszą być całkowicie racjonalne.
      • daniela34 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:17
        Uczucia to nie, ale już zachowania -wypadałoby, żeby były racjonalne. Jak pani czuje tak jak czuje i w związku z tym zachowuje się tak jak zachowuje (rocznicowy foch) to wypadałoby gdzieś przerobić te uczucia. Albo we własnym zakresie, albo na terapii.
      • triss_merigold6 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:18
        Nad okazywaniem uczuć dorośli ludzie sprawują jako tako kontrolę. Znaczy, pani wie, że ma cykliczne przypływy emocji, ale wie również, że nie zamierza od pana odchodzić i zostawać samotną matką, więc może iść sobie popłakać w kąciku, powzruszać się nad swoimi zawiedzionymi 5 lat temu nadziejami, ale bez dzielenia się z otoczeniem. Ewentualnie może zbadać tarczyce lub iść na terapię, albo jedno i drugie.
      • magdallenac Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:31
        aqua48 napisała:


        > Ale uwaga Magdalleno moim zdaniem traktowanie pani z sąsiedniego wątku jako pa
        > ni peron odjechał, a pani ma rację jest niewłaściwe. Bo nie chodzi tam o jakąś
        > obiektywną rację, tylko o uczucia.

        Dlatego nie chciałabym być na miejscu przyjaciółki tej pani i dokonywać analizy jej uczuć, bo na oceny nigdy bym się nie odważyła. Tutaj jednak swobodnie możemy wymieniać się opiniami i dokonywać ocen sytuacji.
          • lumeria Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:14
            >I nie wiadomo tez do konca, jak paskudnie pan sie zachował.

            Jesli pani uznała, ze facet zachował sie tak parszywie, ze nie może mu tego wybaczyć 5 lat później, to chyba lepiej nie truć sobie i innym życia złymi emocjami tylko uczciwie odejść.

            A jesli uważa, ze związek jednak jest warty ratowania, to trzeba isc na terapie, by z emocjami sobie poradzić.

            Ale takie zycie w rozkroku i z takim poziomem poczucia krzywdy - to koszmar.
            • aqua48 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:36
              lumeria napisała:

              > Ale takie zycie w rozkroku i z takim poziomem poczucia krzywdy - to koszmar.

              A wiesz ile par tak żyje latami? I nie rozstaja się bo małe dzieci, ślub kościelny, kredyt, co by ludzie powiedzieli, a on w sumie nie taki zły, a dziecko by zostało bez ojca, a nie mają dokąd odejść, itp, a za to mają coraz mniej wspólnego ze sobą prócz niezmiennych pretensji i żalu.
      • chatgris01 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 18:36
        aqua48 napisała:

        > Bo nie chodzi tam o jakąś > obiektywną rację, tylko o uczucia. A tych NIE DA SIĘ w ten sposób kwalifikować.

        Ale to jest przecież obustronne-panu JEGO uczucia przeszkodziły w okazaniu entuzjazmu na wieść o niechcianej ciąży (i prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, że w ogóle dla kogokolwiek mocno nie chcącego dzieci możliwe jest odczucie czy nawet udawanie entuzjazmu w takim momencie-tym bardziej, jeśli dotąd był święcie przekonany, że partner/ka również tych dzieci nie chce).
      • memphis90 Re: Kobiety, które czują za bardzo 27.04.21, 18:33
        >Jeśli z powodu jakiegoś wydarzenia lub splotu >wydarzeń ktoś czuje żal i urazę i stracił >zaufanie do drugiej osoby, nie wystarczy >powiedzieć mu puknij się, nie masz racji
        Ale jednocześnie uzurpujesz sobie prawo do narzucenia mężczyźnie jak ma się czuć, a konkretnie- że ma obowiązek kicac z radości na wieść o niechcianej ciąży, a jeśli entuzjazm nie jest stosowny do oczekiwań- powinien kajać się i przepraszać latami...


        >Bo to nie wymaże cudzych uczuć gumką i >sprawi że ta osoba naraz zacznie rzygać >brokatem
        No to zdecyduj się - wg Ciebie pan miał natychmiast wyczyścić swoje uczucia gumką i rzygać brokatem na wieść o fasolince, choć nigdy nie chciał mieć dzieci, w przeciwnym razie jest przemocowcem, niegodnym zaufania, bardzo, bardzo złym człowiekiem itd.


        >Uczucia nie są wymierne i nie muszą być >całkowicie racjonalne.
        Mogą być jednak adekwatne do sytuacji lub nie. Jeśli nie są, to już jest problem odczuwającego, żeby sobie z tymi uczuciami poradzić, a nie otoczenia, żeby się do dostosować do cudzych nierealnych oczekiwań.
    • heca7 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:14
      Oczywiście. Mieszkałam z kimś takim 25 lat. Cokolwiek byś nie zrobiła i tak ci się dostanie. Nigdy nie wiesz, kiedy i z której strony nadejdzie cios. Nie ukryjesz się i tak cię dopadnie. Pamięta wszystko co chce. A czego nie chce nie pamięta tongue_out Horror.
    • bywalczyni.hosteli Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:15
      Oho, czuję się wywołana do tablicy.
      Fatalna, komplikująca życie tendencja/przypadłość/element zaburzenia * niepotrzebne wykreśl. Głęboko chowam urazy, rozpamiętuje porażki, nieudane pomysły i zmarnowane szanse. Niektóre wręcz tak trywialne i nieznaczące, że brak słów (typu przegranie zawodów pływackich w gimnazjum). Pracuję nad tym, co jest trudne i żmudne. Nie znam przyczyny, ale nie czuję też potrzeby by dokopywać się do tego.
      Jak ktoś zna sensowne techniki na radzenie sobie z tym, to poproszę.
        • bi_scotti Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:43
          Hmmm ... moze i daje sie im wiecej przyzwolenia ale tez i (at least I can see that) i surowiej sie je (nas!) ocenia, mocniej punktuje owo kobiece "czucie za bardzo" gdy tymczasem przytrafia sie ono wszem i wobec, regardless of gender. Facetom jednak uchodzi, jak wiele innych przywar, eh no bo facet ... O ile z przyzwoleniem dla kobiet moge sie zgodzic to juz z usprawiedliwieniem definitely not - "babskie" to jest przewrazliwienie a "meskie" to sa deep feelings suspicious Life.
            • bi_scotti Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:19
              Objectively, sure. A zycie sobie ... ona jest uparta a on jest konsekwentny, ona jest histeryczka a on jest uduchowiony poeta, ona jest leniwa i nie zrobila obiadu a on jest hard-working i takimi glupstwami sie nie zajmuje ... Narrative trwa i nawet na ematce sie pojawia once in a while - nawet tu mamy dyskutowac tylko o kobietach, no bo to niby im kulturowo daje im się więcej przyzwolenia na takie zachowania i na więcej sposobów się je usprawiedliwia ...
              Ja jestem z frakcji, ze duchy i odruchy sa gender-neutral ale widac nie sa tongue_out Cheers.
    • laura.palmer Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:20
      Moja była dobra koleżanka, która zerwała ze mną kontakt, bo nie pojechałam na jej wesele.
      A było tak. Poznała faceta, kilka miesięcy później zaręczyny i ślub po kolejnych dwóch miesiącach (więc wszystko na ostatnią chwilę). W dodatku cała impreza miała się odbyć w miasteczku gdzieś na ścianie wschodniej odległym o 600km od mojego miasta i w sierpniu, czyli w miesiącu urlopowym. Odmówiłam, bo zaskoczyła mnie tym zaproszeniem i miałam już inne plany. Obraziła się i nie mam już koleżanki.

      Z tego co wiem, ona to potraktowała właśnie jako taki durny "test na lojalność" i wszyscy ci, którzy nie przyjechali zostali skreśleni z listy znajomych. big_grin
    • piataziuta Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:31
      Włożyłaś do jednego wora trzy różne rzeczy: przewrażliwienie na swoim punkcie, kobiety które czują za bardzo i sytuację z wątku obok.

      Znam całą masę ludzi przewrażliwionych na swoim punkcie i NIE są to osoby, które "czują za bardzo".
      Znam też jedną, która "czuje za bardzo", ale nie można powiedzieć, żeby była "przewrażliwiona na swoim punkcie".
      Pani z wątku o wpadce, to moim zdaniem, jeszcze inny przypadek, o którym nie można z całą pewnością stwierdzić, że należy do którejś z wyżej wymienionych grup, a jednie, że nie umie odpuścić/wybaczyć i powinna nad tym pracować.

      Strasznie wszystko uogólniasz.
              • magdallenac Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:08
                Mówię o: które latami przeżywają niepowodzenia, otoczone są ludźmi, którzy zawiedli, mające świra na puncie lojalności, takie, które bardzo łatwo urazić?

                Znam wiele osób wrażliwych w tym moje własne dziecko i odczuwam głęboka przyjemność z obcowania z nimi, osoby przewrażliwione o bardzo wyrazistych emocjach, godzinami analizujące gesty i słowa, pamiętający każde uchybienie z przeszłości, prezentujące skrajne uczucia w krótkim okresie czasu- takie osoby są męczące.
              • magdallenac Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:16
                Ok według mojej nomenklatury: Przewrażliwiony- czujący ZA bardzo. Wrażliwy- czujący bardzo.
                Od samego początku tak to rozumiałam. Ludzie wrażliwi w mojej opinii to tacy, którzy bardziej emocjonalnie reagują na bodźce- piękno, smutek, szczęście, nieszczęście. Tak jak pisałam mam takich w swoim otoczeniu i odczuwam przyjemność z przebywania z nimi. Z tymi przewrażliwionymi odczuwam tylko irytację.
                • vre-sna Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:20
                  Ale wrazliwi sa tez wrazliwi na innych, toksycy tak nie maja
                  Troche popierdzielilo sie Tobie w tytule, bo wrazliwi ludzie potrafia bardzo mocno odczuwac i nawet zbyt w ogolnym rozumieniu piekno przyrody czy tez muzyke.
                  A toksycy to ludzie z gatunku owszem odczuwajacych za bardzo ale tylko na wlasnym punkcie, piza tym to raczej jest im obojetne
                • tt-tka Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:44
                  magdallenac napisała:

                  > Ok według mojej nomenklatury: Przewrażliwiony- czujący ZA bardzo. Wrażliwy- czu
                  > jący bardzo.

                  Wiesz, ja do czucia, nawet za bardzo, nikomu prawa nie odmawiam. Schody sie zaczynaja, kiedy to swoje za-bardzo-czucie osoba wpycha innym i domaga sie, by je podzielac.

                  Co mnie obchodzi, ze Baska 35 lat temu sprzatnela Kasce sprzed nosa ostatni numer Filipinki ? Jezeli Kaska uwaza to za powod do nienawisci na reszte zycia, jej sprawa, ale z jakiej racji oczekuje, ze inni tez Baske znienawidza i nie wybacza ? Z jakiej racji Baska mialaby sie czuc dozywotnio krzywdzicielka ?
                  • lumeria Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:51
                    >Baska 35 lat temu sprzatnela Kasce sprzed nosa ostatni numer Filipinki ?

                    Czasami uraza czy krzywda jest realna i bolesna - a brak wsparcia (w ciazy np.) sie kwalifikuje.

                    Tylko takiej osobie brakuje jakby wglądu, ze "krzywdziciel" nie robił tego czegoś celowo by jej dopiec czy skrzywdzić, tylko dlatego, ze sam miał swoje (ja-centryczne) przesłanki by zabrać pisemko czy nie chcieć dziecka czy cokolwiek.
                    • tt-tka Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 17:33
                      magdallenac napisała:

                      > Problem pojawia się wtedy, kiedy to Ty osobiście sprzątnęłaś Kaśce tę Filipinkę
                      > i Kaśka przez lata nie może o tym zapomnieć.

                      Ale komu sie pojawia ? Bo problem Kaski jest problemem Kaski, a ja (gdybym to ja sprzatnela te Filipinke) nie utrzymywalabym kontaktow z osoba, ktora od licealnych czasow tej Filipinki nie moze przebolec tongue_out

                      Natomiast gdybym byla matka czy siostra Kaski, w dodatku znajaca i lubiaca nabywczynie Filipinki, hm... trudno kasowac sympatyczne znajomosci, bo corka nie moze przebolec, trudno zerwac z corka... no fakt, mialabym problem.
                • piataziuta Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 16:55
                  Acha.

                  U mnie wrażliwy i czujący za bardzo, to zbliżone określenia - na ludzi którzy mają wysoką inteligencję emocjonalną, mocniej przetwarzają bodźce i więcej ich dostrzegają. Im więcej tej cechy, tym większy dyskomfort życia dla tej wrażliwej osoby, stąd określenie "czujący ZA bardzo".

                  Osoby, które latami przeżywają niepowodzenia, które łatwo urazić i przy których trzeba pilnować każdego wypowiadanego słowa, bo jest ryzyko, że wszystko odbiorą zbyt personalnie - to osoby przewrażliwione na swoim punkcie, którymi kieruje egocentryzm, narcyzm i rozchwiane ego. Taka osoba nie ma umiejętności intensywnego przetwarzania świata, bo skupiona jest ciągle tylko na własnej doopie - jest więc jak dla mnie antytezą do "czujących za bardzo".

                  U pani, która nie może się pogodzić z tym, że jej mąż okazał niezadowolenie w obliczu wpadki, a potem długo jeszcze okazywał brak entuzjazmu w stosunku do dziecka, dopóki ono nie okazało się być dla niego "fajne", doszukiwałabym się miksu skomplikowanych emocji:

                  - ogromny zawód w związku z brakiem wsparcia ze strony męża w obliczu wpadki
                  - poczucie braku bezwarunkowej miłości ze strony męża w stosunku do dziecka
                  - poczucie braku kontroli nad własnym życiem - bo tylko przypadek (miks cech dziecka, które jednak spodobały się jej mężowi) spowodował, że mąż jednak zaakceptował dziecko
                  - poczucie niesprawiedliwości - bo tylko ona bezwarunkowo, od początku akceptowała dziecko, więc drażnić ją może obecna super relacja ojca z dzieckiem (choć to infantylne)
                  - nieumiejętność odpuszczenia i przebaczenia, w obliczu nagromadzonej złości (wynik niedojrzałości, nad którą to powinna szybko i mocno popracować, dla dobra dziecka)

                  Naprawdę, nie trzeba być ani "czującym za bardzo", ani "przewrażliwionym na swoim punkcie", żeby się wkoorwić jak ta kobieta i nie mieć na tyle dojrzałości, żeby odpuścić.


        • kobietazpolnocy Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:52
          No ale ziuta ma trochę racji, może ten przykład akurat był niefortunny.

          Co do takich teatralnych i egzaltowanych osób, to się zgadzam, chyba każdy takie zna. Manipulacja, wpędzanie w poczucie winy, potrzeba chodzenia na paluszkach z nerwem, kiedy znów coś ją/jego skrzywdzi.

          Ale: obserwując real i forum mam wrażenie, że ludzie ogólnie nie nad wszystkim przechodzą tak łatwo do porządku dziennego. W jednym wątku można się polansować, ale już w wielu innych (nad)wrażliwość i jakieś zadry z przeszłości wypływają aż miło.. Jedyna różnica jest taka, że niektórzy te przeszłey krzywd chowają w sobie, a inni terroryzują nimi otoczenie.

          Co do pani z tamtego wątku: wydaje mi się, że przeprosiny ze strony pana naprawdę by pomogły. To że teraz jest fajny może nie rekompensować tamtych miesięcy i lat stresu i samotności w związku. Jestem to w stanie sobie wyobrazić.
    • huang_he Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:44
      Wątek dla mnie big_grin
      Moja babcia. Aczkolwiek to nie jest tak, że ona się czuje pokrzywdzona i płacze. To jest tak, że ona się czuje pokrzywdzona i ma wroga na całe życie. "Ludzie są podli!" to jest jej motto, heh.

      Dzwoni do mnie ostatnio i zaczyna opowiadać: babcia się dowiedziała, że zmarła jej kuzynka, trzy lata od niej młodsza. Wypadek. Spadła ze stołka/schodów/drabiny/łózka (nieważne) i zmarła. A to była taka historia. Kiedyś ta kuzynka przyszła do mojej babcia i wychodząc zapomniała torebki. Pojechała do siebie, a torebkę zauważył mój ojciec, który to kupił sobie akurat samochód. I ojciec wsiadł w samochód i pojechał do tej kuzynki babci, żeby oddać torebkę. I co? I kuzynka nawet ojca na herbatę do siebie w podziękowaniu nie zaprosiła!!!!! I koniec, babcia się z nią pożarła na całe życie. I jak teraz kuzynka zmarła tragicznie, to "bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy, bo zmarła młodziej niż ja i to jeszcze tak strasznei!!".
      Moja babcia ma 90 lat. Kuzynka miała lat 87. Historia z torebką działa się w jakimś 1975 r.
        • huang_he Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:58
          O, bodźców to ona miała za kilkanaście osób big_grin
          Podróżowała po całym świecie i miała tysiące znajomych, ale nikogo na dłużej. Bo "ludzie są podli". Podpaść jej było łatwo, urazy ma skatalogowane, a pamięć wyśmienitą. Dokładnie pamięta, że moja matka w 1987 r. podała zupę najpierw swojemu ojcu, a dopiero potem jej, co oznaczało, że (i tu sobie można dośpiewać dowolne, bo historia się zmienia).
          Jak byłam w liceum, to przyjaźniłam się z jedną dziewczyną. Przyjaźń się rozpadła na studiach, bo w pewnym momencie zauważyłam, że jej litania krzywd przypomina to, co jest u mojej babci. A krzywo spojrzał, a nie to miejsce w samochodzie itp. I doszłam do tego, że zaczęłam bardzo ważyć słowa w jej obecności (jak w obecności mojej babci), bo przecież każde było potem obracane sto razy, żeby wyszło, że uraziłam tak czy siak.
      • magdallenac Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:49
        Piękna historia. To pokolenie chyba tak miało, ja też pamiętam, że niedopełnienie jakiejś powinności towarzyskiej względem mojej babci, mogło skutkować, właśnie taką wieloletnią obrazą. A były to przewinienia kalibru- ktoś zadzwonił w imieniny wieczorem, a powinien zrobić to rano, czy kuzynka wysłała za późno kartkę na święta.
        • aqua48 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:56
          No to ja znam taką historię - pani A zmarła mama staruszka. Jej kuzynka pani B nie mogła przyjść na pogrzeb, z ważnego powodu, przysłała natomiast na ten pogrzeb swego męża. Po jakimś czasie zmarł ów mąż pani B i pani A powiedziała, że na jego pogrzeb się wybiera, w odwecie, zemście itp, bo.. pani B nie było na pogrzebie jej mamy.
        • asia_277 Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 20:26
          e tam. Pokolenie 30-40 też tak miewa. Pamiętam jak kiedyś sąsiadka śmiertelnie się obraziła na kilka lat (łącznie z nie odpowiadaniem na dzień dobry), bo woziłyśmy swoje dzieci na zmianę na zajęcia dodatkowe i ja RAZ nie mogłam.
      • vre-sna Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:54
        Wrazliwosc to jest zupelnie cos innego niz nadwrazliwosc na swoim punkcie.
        Co tu wiecej powiedziec.
        Oczywiscie, znam takie osoby i byly koszmarne, poniewaz oprocz tej udawanej empatii to jeszcze wlaczaly cos w rodzaju manipulacji otoczeniem: jaka ja jestem biedna, bo doswiadczona przez los etc.
        A potem nagle, w sytuacji, w ktorej powinna wg jej sliw czuc sie zle, czula sie wrecz wysmienicie.
      • bi_scotti Re: Kobiety, które czują za bardzo 26.04.21, 15:55
        Jestem zawiedziona. Spodziewalam sie, ze dziadek wracajac od kuzynki samochodem obtarl bumper i tego tez kuzynce wybaczyc nie mozna, gdyby torebki nie zapomniala, on by jej nie odwozil i bumper nie zostal by scratched wink No ale hernara wazna sprawa big_grin Cheers.