Dodaj do ulubionych

wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabosci

27.04.21, 11:53
potrzebuje zbiorowej wiedzy ematki, przyjrzenia sie sprawie z najrozniejszych punktow widzenia, rowniez tych dla mnie niewygodnych. niesmialo dodam, ze jestem w kiepskiej kondycji psychicznej, wiec wolalabym bez na3.14eprzania we mnie personalnie, ale i to na klate wezme wink

jakies dwa tygodnie temu dostalam kiepskie wiesci zdrowotne (wlasne), prawdopodobnie czeka mnie dosc powazna walka z chorba, dokladna diagnoza za pare miesiecy. dosc mocno mna to wstrzasnelo, ogarnal mnie marazm i czarne wizje, brakowalo mi energii do zycia i pracy. w weekend jednak zdecydowalam, ze dosc tego, trzeba wracac do normalnego w miare zycia, choc latwo nie jest.

no i wlasnie dostalam propozycje w robocie, zeby wlaczyc sie (na wysokim stanowisku) w nowy fajny projekt, ktory sam w sobie jest wyzwaniem. mialabym tam wazna i wymagajaca role (ale taka, jak lubie!), musialabym sie sporo nauczyc i bardzo na tym skoncentrowac. to wielki (w mojej dzialce) miedzynarodowy projekt, duza odpowiedzialnosc, jesli zawale, to moze to sie negatywnie odbic na calym projekcie ...
... a boje sie, ze zawale, jesli znowu wpradne w depresyjne nastroje zwiazane z wlasnymi problemami.

choc z drugiej strony, do tej pory wlasnie ciekawe projekty/wyzwania w pracy pozwalaly mi przetrwac prywatne kryzysy (lubie to, co robie i pelna koncentracja na projekcie mi pomagala). teraz jednak jestem starsza (tak, "moce przerobowe" juz nie te) i sytuacja wyglada na powazniejsza.

hm. z trzeciej znow strony, to zaproszenie do wspolpracy wzbudzilo u mnie entuzjazm, ktorego od dosc dawna nie czulam.

popatrzcie z roznych stron i powiedzcie, co myslicie smile
Obserwuj wątek
    • swinka-morska Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 11:57
      kura17 napisała:

      > no i wlasnie dostalam propozycje w robocie, zeby wlaczyc sie (na wysokim stanow
      > isku) w nowy fajny projekt, ktory sam w sobie jest wyzwaniem. mialabym tam wazn
      > a i wymagajaca role (ale taka, jak lubie!), musialabym sie sporo nauczyc i bard
      > zo na tym skoncentrowac.

      Jak dla mnie powyższe przesądza o tym, że trzeba Ci kibicować w podjęciu się tego przedsięwzięcia smile
    • arthwen Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 12:03
      Jeśli sytuacja zdrowotna ci nie będzie kolidować (bo tu chyba wiadomo, że to będzie priorytetowe) to bierz smile
      Ale ja też nie jestem obiektywna, bo na mnie takie wyzwania też dobrze działają. I w ogóle w trudnych sytuacjach lepiej działam pod taką lżejszą albo nawet większą presją zewnętrzną.
      • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:05
        > Jeśli sytuacja zdrowotna ci nie będzie kolidować (bo tu chyba wiadomo, że to bę
        > dzie priorytetowe) to bierz smile

        jesli zdrowie zacznie kolidowac, to latwo sie wycofac.
        boje sie, ze psychicznie nie wytrzymam (przez depresyjne jazdy, niestety) - i wtedy i projektowi i sobie zaszkodze.

        do tej pory sie sprawdzalo (u mnie) podejmowanie wyzwan, ale wiek nie ten juz i projekt zdecydowanie najpowazniejszy.
        • fil.lo Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:09
          Nie myśl o tym. Myśl o sobie i o tym, co dla Ciebie dobre (nie wiem, co na to zbiorowa mądrość e-matki, ale ja długo wzbraniałam się przed taką postawą, a od jakiegoś czasu dorosłam do niej i szczerze polecam).
          W tej chwili wydaje się, że dobre dla Ciebie jest podjęcie projektu. Jeśli nie będziesz się czuła na siłach - wycofasz się. Życzę Ci zdrowia!
          • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:16
            > W tej chwili wydaje się, że dobre dla Ciebie jest podjęcie projektu. Jeśli nie
            > będziesz się czuła na siłach - wycofasz się.

            no wlasnie wycofanie sie jest trudne - moze byc katastrofalne dla projektu (nie chce brzmiec dramatycznie, ale w takich projektach "poza pracowych", czyli opierajacych sie na zaangazowaniu i woli "luznych jednostek" czesto spotyka sie efekt domino - ktos zawala i natychmiast zaczyna sie upadek nastepnych kosteczek).
            ja jestem osoba bardzo odpowiedzialna i biore takie rzeczy na powaznie.
            a - niestety - widze, jak problemy teraz potrafia mnie oslabic psychicznie.
            stad moje rozkminy.
            ... no i z faktu, ze zabierze mi to mnostwo czasu, hehe

            > Życzę Ci zdrowia!

            bardzo dziekuje.
            • feiticeira Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 15:48
              Po pierwsze, to Tobie zaproponowano, a nie Ty prosiłaś. Przedstaw swoją sytuację, że w perspektywie czasu może się okazać, że będziesz musiała się wycofać lub zmniejszyć zaangażowanie i co oni na to.
              Po drugie, żaden projekt nie jest wart zdrowia, poświęcenia nikt nie doceni, jeśli to projekt miałby problemy to nie martwił by się tym, że Ciebie zostawia na lodzie.
        • nangaparbat3 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:17
          Tak ielkich wyzwań jak Twoje nigdy się nie podejmowałam, ale jak na moje siły i możliwości też były niemałe. Bardzo pomagało mi coś, co usłyszałam na jednym ze szkoleń: W każdym projekcie przychodzi taki moment, że WYDAJE SIĘ, że wszystko się wali i nic się nie uda.
          To tak Ci przekazuję od wypadku, gdybyś miała chilę zwątpienia.
          Wiek - w moim wypadku - przede wszystkim spowalnia. Ale z drugiej strony człowiek już się tak nie gorączkuje i łatwiej koncentruje na zadaniu. Jeśli potrafisz delegować zadania i odpowiedzialność, zebrać współpracujący, godny zaufania zespół - a jakoś wierzę, że to wszystko umiesz - pofruniesz.
          Tylko pamiętaj, żeby się wysypiać i odpoczywać jak należy smile
          A na depresję polecam śledzie z cebulką, nie wiem, co takiego w nich jest, ale działa (trzeba kilka razy w tygodniu).
          • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:32
            > Jeśli potrafisz delegować zadania i odpowiedzialność, zebrać
            > współpracujący, godny zaufania zespół - a jakoś wierzę, że to
            > wszystko umiesz - pofruniesz.

            no wlasnie jednym z problemow jest to, ze ja tych ludzi nie znam (to "zbiorowisko" z calego swiata); niektorych troche, jednak (tak jak patrze) z nikim nie wspolpracowalam blisko. i nie bede miala mozliwosci dobrania zespolu - bedzie "z lapanki", jak ja wink ja akurat umiem pracowac w grupie, dogaduje sie z ludzmi (nad i pode mna), jednak tutaj to bedzie niewiadoma. i tak naprawde nie bede miala zadnej "wladzy" nad grupa, tylko odpowiedzialnosc za nia, hehe (specyfika pracy naukowej w niefinansowanych projektach)


            > A na depresję polecam śledzie z cebulką, nie wiem, co takiego w nich jest, ale
            > działa (trzeba kilka razy w tygodniu).

            Nanga, no zatkalas mnie ta uwaga - wczoraj absolutnie poczulam, ze musze zjesc sledzia z cebulka - zrobilam sobie z nim kanapke, a nastepnie salatke sledziowa an lunch na dzisiaj - wlanie mam ja zamiar wyciagna!!!
            wlasnym oczom nie wierze smile
          • tiszantul Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:59
            Bardzo pomagało mi coś, co usłyszałam na jednym ze szkoleń: W każdym projekcie przychodzi taki moment, że WYDAJE SIĘ, że wszystko się wali i nic się nie uda.

            Szkolenia to świetne miejsce do nabywania mądrości życiowej. Można uzupełnić, ze analogicznie "w każdym projekcie przychodzi taki moment, kiedy wydaje ci się, ze wszystko idzie świetnie i wszystko się uda"
          • tiszantul Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:05
            "Jeśli potrafisz delegować zadania i odpowiedzialność, zebrać współpracujący, godny zaufania zespół - a jakoś wierzę, że to wszystko umiesz - pofruniesz"

            Typowy szkoleniowy bełkot. Trudno uwierzyć, ze ktoś takie kocopoły traktuje poważnie. Plus bezczelne, typowo korporacyjne "wierzę". Internautka jest Twoją całkowicie zależną od Ciebie podwładną, ze mówisz do niej tym językiem?
          • arthwen Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 15:33
            nangaparbat3 napisała:

            > A na depresję polecam śledzie z cebulką, nie wiem, co takiego w nich jest, ale
            > działa (trzeba kilka razy w tygodniu).

            To chyba jednak osobnicze, bo jakby mi ktoś kazał jeść śledzie z cebulką kilka razy w tygodniu, to bym się pocięła i wpadła w jeszcze głębszą depresję.
        • aqua48 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:25
          kura17 napisała:

          > jesli zdrowie zacznie kolidowac, to latwo sie wycofac.
          > boje sie, ze psychicznie nie wytrzymam (przez depresyjne jazdy, niestety) - i w
          > tedy i projektowi i sobie zaszkodze.

          A nie możesz wspomagać się farmakologicznie na tę depresję? Wiem jakie są jazdy przy przewlekłych lub ciągnących się problemach ze zdrowiem, ale zajęcie się czymś absorbującym to też pewnego rodzaju terapia. Ja bym brała tę robotę na Twoim miejscu.

          A o swoim wieku nawet nie myśl w ten sposób jakbyś miała zacząć już całun zamawiać na Zalando, bo to głupie przesądy, pani, przesądy, że w pewnym wieku to już nie to. Nawet jeśli nie to, to co innego. Inaczej się współpracuje, więcej zleca lub prosi o pomoc i nie bierze absurdalnie zadań zdecydowanie ponad swoje siły. Oraz większą wagę przykłada i pilnuje wypoczynku po pracy. Tyle.
          • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:35
            > A nie możesz wspomagać się farmakologicznie na tę depresję?

            musze o tym pomyslec.
            na razie ciagle jestem w fazie "jeszcze nie jest tak zle" - choc moze sie myle (zaczyna to do mnie docierac)


            > A o swoim wieku nawet nie myśl w ten sposób jakbyś miała zacząć już całun zamaw
            > iać na Zalando, bo to głupie przesądy, pani, przesądy, że w pewnym wieku to już
            > nie to.

            Aqua, no niestety ja widze, ze moje moce przerobowe spadaja. nie tylko psychika, ale tez intelekt.
            owszem, nadrabiam doswiadczeniem i "pamiecia zewnetrzna", ale boje sie, ze moze byc gorzej, jesli sie psychicznie rozkleje. zwyczajnie chce podejsc do problemu racjonalnie wink

            dziekuje bardzo za zyczenia zdrowia!
            • aqua48 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:16
              kura17 napisała:

              > Aqua, no niestety ja widze, ze moje moce przerobowe spadaja. nie tylko psychika
              > , ale tez intelekt.

              A to przypadkiem nie jest właśnie efekt depresji? Może organizm daje Ci znak że to już czas podeprzeć sie farmakologicznie?

              > owszem, nadrabiam doswiadczeniem i "pamiecia zewnetrzna", ale boje sie, ze moze
              > byc gorzej,

              No dobra, a teraz szklanka do połowy pełna. Organ nieużywany zanika. Podobnie jest z wydolnością intelektualną, pamięcią, radzeniem sobie z wyzwaniami problemami i takimi tam. Trzeba je trenować. I podejmować wyzwania, inaczej człowiek reaguje paniką - nie dam rady, jestem za stara, zawalę itp. I powiem Ci z mojego doświadczenia życiowego, że w 99% daje radę, a w 1% jeśli nie, to i tak świat pędzi dalej i nikt nie wnika, nie rozpamiętuje nie analizuje niepowodzenia, bo ludzie nie są niezastąpieni. A sama piszesz, że w przypadku pogorszenia stanu choroby możesz się po prostu wypisać z projektu. Masz doskonały pretekst żeby już nikt nie miał do Ciebie pretensji.

      • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 12:27
        > A jak poczujesz w którymś momencie, że potrzebujesz odpoczynku, to przekażesz o
        > bowiązki komuś innemu, świat się nie zawali smile

        no wlasnie w "moich" naukowych projektach to nie zawsze tak dziala - zespol jest zlozony z "upolowanych" ludzi z calego swiata (na ogol trudno znalezc tych do trudnych zadan) i nie ma komu przekazywac. oczywiscie mozna szukac, ale wtedy to duzy problem, a spowolnienie moze spowodowac brak srodkow na - na przyklad - nastepne 20 lat wink gdyby dalo sie zwyczajnie "przekazac obowiazki", to bym mniej rozkminiala.

        > I życzę dużo zdrowia.

        dziekuje!
    • jkl13 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 12:26
      Jeśli lubisz wyzwania, nie dopadnie cię paraliżujący stres, tylko taki pozytywny, dający kopa energii, to bierz smile Kiedy,jeśli nie teraz 😃
      Przy okazji odciążysz głowę, skoncentrujesz się na pracy, leczenie ogarniesz przy okazji i nie będzie ono twoim głównym problemem.
      O ile cię znam (z forum wink to dasz radę 💪
    • asia_i_p Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 12:32
      Ludzka psychika chyba aż tak bardzo się nie zmienia z wiekiem - jak dotąd na ciebie dobrze działały wyzwania, to to się raczej z wiekiem nie zmieniło. Bierz, będziesz miała odskocznię, a jeżeli zobaczysz, że jednak psychika ci nie pozwala, to bez wahania kłam, że jednak przeceniłaś siły i choroba ci nie pozwala, znajdą wtedy zastępstwo. Doradzam to bez wyrzutów sumienia jako plan B, moim zdaniem w ogóle do tego nie dojdzie, bo ekscytacja nowym projektem skasuje ci depresyjne jazdy. Życzę zdrowia smile
      • tiszantul Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:24
        "A na dołki i czarne dziury proponuję konsultację z psychiatrą"

        Dołki to zwyczajnie brak odpowiedniego produktu, usługi psychiatrycznej. Należy nabyć produkt i dołki znikną. Wszystko jest na rynku, wystarczy człowiekowi z depresją wskazać drogę, bo pewnie nigdy nie słyszał o psychiatrach i ich usługach
    • kosmos_pierzasty Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 12:43
      To ja się wyłamię, bo bym nie wzięła. Wolałabym zająć się czymś co jest dla mnie przyjemne, angażujące, ale bez żadnej presji. Generalnie ponoć stres średnio służy zdrowieniu, a z takim projektem zawsze wiąże się jakaś niewiadoma.
      Ale życzę Ci duuużo zdrowia!!! smile
      No ale to Ty znasz siebie.
      Jesteś w kontakcie z jakimś psychologiem? Bo chyba kojarzę Twój wątek o badaniach i o ile dobrze pamiętam to jakieś draństwo natury nowotworowej? A takie chyba się leczy jakby dwutorowo, ze wsparciem terapii u fachowca, specjalizującego się w tych zagadnieniach? No i psycholog może potrafiłby Cię naprowadzić na decyzję, która byłaby dla Ciebie w tej sytuacji najkorzystniejsza?
      • tiszantul Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:35
        "No i psycholog może potrafiłby Cię naprowadzić na decyzję, która byłaby dla Ciebie w tej sytuacji najkorzystniejsza?"

        Wyobraźmy sobie świat, w którym każdy obywatel podejmowałby decyzję na podstawie porady psychologa. Znacie prywatnie jakichś psychologów? W życiu codziennym również są wybitnie mądrzy, czy cudownie mądrzeją dopiero w pracy zarobkowej?
        Zwykle ten wątek pojawia się na forum w formie "dobrego psychologa". Najwyraźniej nie wszyscy są dobrzy
        • tiszantul Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:40
          "No i psycholog może potrafiłby Cię naprowadzić na decyzję, która byłaby dla Ciebie w tej sytuacji najkorzystniejsza?"

          Psycholog naprowadza klienta na decyzję, a naprowadzony klient ją podejmuje. Przecież to groteska. Można przeformułować. "Psycholog pomaga klientowi w podjęciu samodzielnej decyzji" - też źle, pomoc szkodzi, a pomaga wsparcie. Ściślej mówiąc, wsparcie wspiera, a pomoc szkodzi. Itd.
    • nenia1 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 12:43
      Szczerze? Tak zupełnie szczerze to dziwi mnie sformułowanie, że czeka cię poważna walka z chorobą a diagnozę dostaniesz za parę miesięcy. Z tego co kojarzę mieszkasz w DE, służbę zdrowia macie zdaje się niezłą, nie jestem lekarzem, więc może moje wątpliwości są śmieszne, ale dziwi mnie z jednej strony "poważna walka z chorobą" z drugiej konieczność czekania na diagnozę przez następne parę miesięcy. Jak coś jest poważne to raczej w medycynie dąży się do szybkiego działania, a nie odwleka leczenie na parę miesięcy.
      Absolutnie nie umniejszając twojego stanu, ale może nie warto od razu wpadać w czarne wizje.
    • panna_meganna Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 12:54
      Kuro, nic mądrego nie napiszę, bo dziewczyny już to zrobiły przede mną, mogę się tylko podpisać pod tymi które opowiadają się za udziałem w projekcie. Już samo to, że oderwie Cię to od snucia czarnych wizji i bycia w dołku ( pisałaś, że lubisz wyzwania) jest pozytywne. Poszłabym do lekarza i opowiedziała o tych depresyjnych stanach, bo nawet jeżeli nie weźmiesz udziału w projekcie, to ta deprecha będzie jednak rzutować na proces ozdrowieńczy w Twojej chorobie. Nieustająco trzymam kciuki za Twoje wyzdrowienie kiss
    • snakelilith Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 13:14
      Moim zdaniem jesteś teraz na adrenalinie i nie potrafisz ocenić na ile masz faktycznie sił. Jeżeli choroba jest poważna i leczenie będzie wymagać wysiłku fizycznego i psychicznego, to szybko możesz dojść do ściany. Będziesz starać się ciągnąć podjęte wyzwanie, bo będziesz czuć się zobwiązana raz podjętą decyzją, co może negatywnie odbić się na zdrowotnej kondycji.
      Te, które teraz spontanicznie radzą nawet na antydepresantach rzucić się w wir pracy chyba nigdy poważnie na nic nie chorowały i nie wiedzą, jak mocno może zmienić się perspektywa. Ja sama miałam taki epizod i nie chodziło nawet o nic bardzo poważnego, ale upierdliwego i długoterminowego. Po początkowym zaciśnięciu zębów i "dam sobie radę" musiałam z podkulonym ogonem znacznie zredukować pensum pracy zawodowej.
      Piszesz o tym, że praca pomogła przetrwać ci prywatne kryzysy, ale czym innym jest praca na odwrócenie uwagi od nieprzejemnych sytuacji w prywatnym otoczeniu, a co innego, gdy ta praca oznacza dodatkowe wiązanie energii, gdy potrzebujemy jej gdzieindziej.
      Jeżeli więc masz jeszcze trochę czasu na zastanowienie, to najpierw poczekaj na diagnozę. Dlaczego musisz czekać AŻ kilka miesięcy? Nie rozumiem, najpierw lekarka radzi do szybkiej reakcji, a teraz kilka miesięcy? Na co niby czekasz? Moim zdaniem na nowe wyzwanie możesz zdecydować się dopiero, gdy będziesz wiedziała, z czym to leczenie będzie związane.
      • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:42
        > Moim zdaniem jesteś teraz na adrenalinie i nie potrafisz ocenić na ile masz
        > faktycznie sił.

        mozesz miec duzo racji.
        na razie patrze z roznych stron.
        rowniez zawodowych.
        dobrze, ze to wszystko napisalas, zwlaszcze, ze to troche inny glos oraz masz zawodowe doswiadczenie z ludzka psychika.

        > Piszesz o tym, że praca pomogła przetrwać ci prywatne kryzysy, ale czym innym j
        > est praca na odwrócenie uwagi od nieprzejemnych sytuacji w prywatnym otoczeniu,
        > a co innego, gdy ta praca oznacza dodatkowe wiązanie energii, gdy potrzebujemy
        > jej gdzieindziej.

        tak, jednak w razie powaznych klopotow ze zdrowiem po prostu zrezygnuje.
        i sama pisalam, ze wiem, ze tym razem problem moze byc wiekszy i mam sporo watpliwosci.

        niestety z decyzja raczej nie moge czekac na diagnoze, ten projekt potrzebuje "mnie" (albo kogos innego) teraz.
        jednak zawsze bede mogla zrezygnowac (choc pewnie bede miala "wyrzut").
        sama nie wiem.
        • aqua48 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:02
          kura17 napisała:

          > sama pisalam, ze wiem, ze tym razem problem moze byc wiekszy i mam sporo watp
          > liwosci
          > niestety z decyzja raczej nie moge czekac na diagnoze, ten projekt potrzebuje "
          > mnie" (albo kogos innego) teraz.

          A rozmawiałaś na ten temat już z mężem Kuro? Z różnych Twoich opisów wyłania mi się obraz rozsądnego człowieka który Cię zna, wie na co Cię stać i jest też w jakiś sposób w temacie zawodowym na bieżąco?
          • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:07
            > A rozmawiałaś na ten temat już z mężem Kuro? Z różnych Twoich opisów wyłania mi
            > się obraz rozsądnego człowieka który Cię zna, wie na co Cię stać i jest też w
            > jakiś sposób w temacie zawodowym na bieżąco?

            zaczelismy rozmawiac wink
            zaproszenie do wspolpracy przyszlo wczoraj wieczorem (i mnie zaskoczylo, bo to poza projektami, w ktorych na co dzien uczestnicze). oczywiscie jego opinia bedzie bardzo wazna, z roznych powodow.

            rozmawiam tez ze znajomymi z branzy o samym projekcie.

            no i z ematkami - bo Was (nas) jest tak duzo i z tak roznymi pogladami i osobowosciami, ze wstyd nie skorzystac wink
            • aqua48 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:25
              kura17 napisała:

              > zaproszenie do wspolpracy przyszlo wczoraj wieczorem (i mnie zaskoczylo, bo to
              > poza projektami, w ktorych na co dzien uczestnicze). oczywiscie jego opinia bed
              > zie bardzo wazna, z roznych powodow.

              Ano to całkiem na świeżutko jesteś z tematem.
              Ja od siebie dodam jeszcze że z wiekiem nauczyłam się też pozwalać SOBIE na różne słabości, wahania, załamania nastroju, wewnętrzne przyzwolenie, że na coś potrzebuję nieco więcej czasu i zastanowienia niż przedtem. I że to ani nie jest nic złego, ani nie wykreśla mnie automatycznie z nurtu życia i nie spycha na bok.

    • shmu Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 13:16
      Przede wszystkim zyczę dużo siły i ściskam.

      Ja bym brała z dwóch powodów: po pierwsze bo chcesz, czujesz entuzjazm na myśl o tym projekcie, po drugie pomoże Ci przetrwać czas do kompletnej diagnozy, skupić się nie na czekaniu, a na rzeczach, które Ci sprawiają przyjemnosc. Projekt wzbogaci Twoja wiedzę i da doświadczenie na przyszłość.

      Z argumentów, które przedstawiasz wyczytuje, że raczej też jesteś na tak smile jedyne pytanie jakie bym sobie zadala, to to, czy w takiej sytuacji będę miała siły i czas dla rodziny i jeśli nie, to na jak długo. Jeśli tu byłoby dla mnie ok - nie zastanawiałam się wcale i brała!

      Powodzenia i trzymam kciuki!
      • snakelilith Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:34
        Diagnostyka za kilka miesięcy musi świadczyć o czymś innym, bo nawet nie na cito zwykle wszystko w Niemczech przebiega szybciej. Dużo szybciej. Na rezonans na sprawdzenie, czy ból pleców wynika z zmian na kręgosłupie to ja czekałam 8 dni. Jakby było podejrzenie nowotworu, to byłoby błyskawicznie, podobnie jak wyniki histopatologii. Za kilka miesięcy, to jest "badanie wyszło dobrze, pani przyjdzie za kilka miesiący na następną kontrolę", a nie przy podejrzeniu o cokolwiek poważnego.
        • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:38
          > Diagnostyka za kilka miesięcy musi świadczyć o czymś innym, bo nawet nie na
          > cito zwykle wszystko w Niemczech przebiega szybciej. Dużo szybciej.

          nie wiem, o czym swiadczy.
          mam chroniczna przypadlosc i trzeba ja monitorowac (co robie).
          ostatnie wyniky wyszly dosc zle - na tyle, zeby zaczac diagnozowac cos powazniejszego (powtorzenie badan, nowe badania itp), ale nie na tyle zle, zeby od razu wysylac do szpitala. terminy niektorych z tych badan sa bardzo dlugie (2-3 miesiace), lekarka kazala mi zadzwonic "natychmiast". nie mam - na razie - zadnych "widocznych"/bolesnych/przeszkadzajacych objawow, moze dlatego tyle czekania?

          nie chce mi sie rozkminiac. owszem, mam napady czarnowidztwa, ale tez zniechecenia, ze "ciagle cos wychodzi nie tak" i to mnie doluje.
        • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:47
          > Ale z drugiej strony - jeśli czujesz, ze generowałoby to zbyt wiele stresu, to
          > odpuść.

          stres na pewno bedzie, ale tak jest przy kazdym moim projekcie, nawet niewielkim.
          tego nie boje sie najbardziej, boje sie, ze wpadne w psychiczna "czarna dziure" i zaczne zawalac z wlasnej "winy". i to by mnie dobijalo jeszcze bardziej.
          wiem, ze czasem tak reaguje, ale do tej pory zawsze w jakichs marginalnych sprawach (gdzie "moglam sobie pozwolic" na zawalenie - zawsze na chwile, potem naprawialam). tutaj sprawa bylaby powazniejsza.

          i oczywiscie, ze pomoglas - kazdy glos na powaznie jest warty przeczytania - u mnie mnostwo procesow rozkminowych idzie w tle na okraglo wink
          • mikams75 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 13:58
            mysle, ze masz leki przed zmiana, przed czyms nowym ale z tego co piszesz, to jednak chcesz, dodaje ci to skrzydel. Uloz plan B, zebys mogla zrezygnowac/zrobic przerwe zanim zawalisz, przyjrzyj sie z kim pracujesz i na kim moglabys polegac w razie problemow. Zazwyczaj los jest zlosliwy i jak sie ma plan B, to jest on niepotrzebny. Gorzej jak sie nie ma wink
            • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:10
              > Uloz plan B, zebys mogla zrezygnowac/zrobic przerwe zanim zawalisz,
              > przyjrzyj sie z kim pracujesz i na kim moglabys polegac w razie problemow.

              no wlasnie trudno bedzie z planem B. nie znam wiekszosci z ludzi, z ktorymi musialabym wspolpracowac, a nikogo (poza jedna osoba) nie znam dobrze. nie bede mogla przez jakis czas ocenic, kto/co/jak/itp wink

              na pewno "gwaltowne" ruchy beda mozliwe (jak rezygnacja), ale mam z tym problemy "moralne", bo z natury jestem osoba bardzo obowiazkowa, nie poddaje sie latwo w przypadku problemow, i bede chciala pociagna do konca (i zrobic to dobrze).

              mam jednak kogos "w branzy", z kim przyjaznie sie na tyle, zeby takie osobiste rzeczy przedyskutowac - i pewnie to zrobie.
              • aqua48 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:28
                kura17 napisała:

                > nie znam wiekszosci z ludzi, z ktorymi mus
                > ialabym wspolpracowac, a nikogo (poza jedna osoba) nie znam dobrze. nie bede mo
                > gla przez jakis czas ocenic, kto/co/jak/itp wink

                To działa w dwie strony - te osoby też mają podobnie z Tobą smile Będziecie zatem musieli włożyć podobną pracę by się tego nauczyć, poznać i dotrzeć.


                • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:32
                  > To działa w dwie strony - te osoby też mają podobnie z Tobą smile Będziecie zatem
                  > musieli włożyć podobną pracę by się tego nauczyć, poznać i dotrzeć.

                  tak, oczywiscie. tego sie nie boje (na ogol umiem wspolpracowac z ludzmi na roznych poziomach).
                  moja odpowiedz dotyczyla "personalnego" planu B - tego na razie nie moge zrobic, bo tych ludzi zwyczajnie nie znam i nie wiem, czego sie po nich spodziewac.
    • tiszantul Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 13:49
      Obok trudnej do przecenienia życzliwości cały wątek pokazuje, ze niewiele tu można doradzić. Nie kłaść się do trumny, brać robotę i tyle. Wartościowe jest natomiast przypomnienie, ze oprócz kowida mamy też inne choroby - przez ostatni rok politycy, naukowcy, lekarze, eksperci i obywatele jakby o tym zapomnieli, a chorzy na inne choroby nie mogli liczyć na gram atencji
    • maze.runner Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 13:50
      Na podstawie tego postu, chyba w głębi wiesz ze to wyzwanie w pracy może być niezbędne dla twojego zdrowia psychicznego. Wydajesz się osoba, dla której rezygnacja nie będzie oznaczała relaksu tylko marazm, a ten tylko pogłębi dół. W tej sytuacji, to nie jest wyzwanie dla samego wyzwania, ale cześć leczenia.

      Jednocześnie, rozumiem strach a co jeśli. Masz szanse porozmawiać szczerze z szefostwem i opracować ewentualny plan b albo wyznaczyć zastępstwo? To tylko dla własnego samopoczucia, ze i to masz pod kontrola.

      Na koniec dodam tylko, ze mam nadzieje ze zdrowotnie wszystko będzie ok. Pozdrawiam!
      • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:01
        > Wydajesz się osoba, dla której rezygnacja nie będzie oznaczała relaksu
        > tylko marazm, a ten tylko pogłębi dół. W tej
        > sytuacji, to nie jest wyzwanie dla samego wyzwania, ale cześć leczenia.

        tak, dosc latwo popadam w marazm i na ogol trudno mi sie z niego wydobyc.
        relaks to jest po dobrze zrobionej robocie wink
    • magdallenac Re: wyzwania jako "lek" na problemy/marazm/slabos 27.04.21, 13:53
      Po pierwsze nie rozumiem tej diagnozy za kilka miesięcy. Na Twoim miejscu odpuściłabym wszystkie projekty i potraktowała zdrowie priorytetowo wymuszając wcześniejszą diagnozę- nawet jeśli musiałabym się odbijać od drzwi do drzwi kliniki/szpitala. Nic nie byłoby dla mnie ważniejsze niż zdrowie, a wielkie projekty odłożyłabym na czas kiedy mogłabym w 100% poświęcić się fizycznie i psychicznie- w tym wypadku bałabym się, że tamy mogą nie wytrzymać i puszczą, a ja rozłożę się psychicznie. Skupiam się na zdrowiu, odpoczynku i pielęgnowaniu siebie. Trzymam kciuki i jestem pewna, że za rok o tej porze choroba będzie tylko przykrym wspomnieniem.
      • aqua48 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:09
        magdallenac napisała:

        > Po pierwsze nie rozumiem tej diagnozy za kilka miesięcy.

        A ja jak najbardziej rozumiem. Obijałam się już kilkukrotnie od lekarza do lekarza, robiłam badania prywatnie i na NFZ których jedynym efektem było stwierdzenie - pani objawy są niejednoznaczne, poczekamy zobaczymy w którą stronę to się będzie rozwijać, może pani się zdecydować na kosztowną prywatną operację PODCZAS której dopiero się okaże co to jest itp..I również przechodziłam związane z tym obawy, lęki, ból i początki depresji. Mnie jeszcze dodatkowo moja choroba unieruchamiała. Na całe szczęście to wszystko jest już za mną, a miałam myśli hmm.. bardzo czarne...
        • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:21
          > Ja nie wiem, jak można nerwowo coś takiego wytrzymać. Ja się prawie rozsypałam
          > po miesiącu,

          no mnie tez nie jest latwo.
          przez dwa tygodnie odbywalam typowe "sulking", teraz zdecydowalam sie powoli wracac do normalnosci (ze strachem w tle) - i nagle przyszla ta propozycja wink
          • magdallenac Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 14:51
            Kuro, zrób tak, aby Tobie było dobrze- słuchaj swojej intuicji. Ja w takich sytuacjach ekstremalnego stresu, zawijam się w kokon i nie chce nikogo poza rodziną wokół siebie. Mnie pomogło oglądanie lekkich seriali, książki, trochę pisałam na forum i za radą foremek wspomogłam się xanaxem. Nie byłabym w stanie zaangażować się w żaden stresujący projekt. Ale to ja, dla Ciebie natomiast może to być najlepsze rozwiązanie.😘
            • kura17 Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 15:00
              Magdalena, ja tak nie potrafie - nie czerpie z tego sily, tylko pograzam sie bardziej.
              nie wiem, czemu tak jest.
              z praca to wygralam los na loterii - naprawde ja bardzo lubie, daje mi satysfakcje i do tej pory potrafilam ja laczyc z zyciem prywatnym, dziecmi i najrozniejszymi stresami zycia codziennego.
            • pade Re: wyzwania jako "lek" na problemy/maraz 27.04.21, 18:50
              magdallenac napisała:

              > Kuro, zrób tak, aby Tobie było dobrze- słuchaj swojej intuicji. Ja w takich syt
              > uacjach ekstremalnego stresu, zawijam się w kokon i nie chce nikogo poza rodzin
              > ą wokół siebie. Mnie pomogło oglądanie lekkich seriali, książki, trochę pisałam
              > na forum i za radą foremek wspomogłam się xanaxem. Nie byłabym w stanie zaanga
              > żować się w żaden stresujący projekt. Ale to ja, dla Ciebie natomiast może to b
              > yć najlepsze rozwiązanie.😘

              Mam identycznie jak Ty.
              Dodatkowo jestem w trakcie kolejnej diagnozy, mam czasami czarne myśli, gdybym miała teraz podjąć wyzwanie zawodowe, nie dałabym rady bez silnych wspomagaczy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka