Dodaj do ulubionych

Wizyta... Szlag mnie trafi

30.04.21, 09:46
Dwa miesiące czekam na wizytę nfz do neurologa.
Dziś wizyta 9.40
Wczoraj dzwonili potwierdzić.
Jestem na miejscu.
Przede mną 3 pacjentów. Bo Pani doktor się spóźniła.
Ja mogę być max do 10.30 bo o 11 mam zebranie w pracy.
Jestem wściekła, i naprawdę jeśli nie wyrobię się do 10.30 pisze skargę.
Czy lekarze naprawdę mogą mieć taką samowolkę i przychodzić do pracy jak im pasuje?
Jak się nie wyrobię to wejde i powiem jej kilka słów o szacunku.
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 09:55
      A skąd idzie p doktor? Bo jak to poradnia przyszpitalna i idzie z oddziału, to może właśnie przez godzinę ratowała pacjenta ze stanem padaczkowym i nijak nie mogła go zostawić, żeby podejść do budynku obok przyjmować pacjentów bez zagrożenia życia. Albo jeśli schodziła z dyżuru- czasem niby kończysz pracę o 7.30, a finalnie wychodzisz o 10 lub później...

      Jesli natomiast jedzie z domu, to uwagę można zwrócić.
    • kachaa17 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 10:09
      Ja dla świętego spokoju biorę urlop w dniu wizyty. Właśnie w poradniach przyszpitalnych obsuwy są częste niestety i ja po prostu biorę na to poprawkę. Często widziałam gdzieś napis, że godziny przyjęć są orientacyjne.
      • lopezka42 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 20:12
        Normalnie bym wzięła urlop, ale pracowaliśmy zdalnie, a dzis z racji że ruszamy od wtorku szefowa zwołała szybkie zebranie by omówić powrót. Pracujemy z osobami niepełnosprawnymi i musimy poustalać wszystko na tip top.
    • mia_mia Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 10:09
      Ludzie spóźniają się do pracy w każdym zawodzie, nie wiesz czy to jednorazowa sytuacja, nie wiesz jaka jest przyczyna spóźnienia, chociaż wkurzenie rozumiem. Na ważną wizytę zarezerwowalabym sobie jednak dużo więcej czasu, bo wiadomo, że lekarzom takie rzeczy się zdarzają czasem z olewactwa czasem z ważnych powodów.
    • hanusinamama Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 10:11
      Mogą. Jak pracowałam w labie obok gabinet miała pani psychiatra. Przyjmować powinna od 9, przed 10.30 sie nie zjawiała. Przed drzwiami kolejka ludzi, pani krokiem damy z kawą w ręka wkracza do gabinetu i informuje ze poprosi pierwszego pacjenta. Szczescie mieli ci pacjenci jak prosiła przed 11. Przyjmowała do 13, 2 razy w tygodniu.
    • ms.piggy Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 10:18
      a może ona miała zebranie które się przedłuzylo?
      myslisz, że większośc lekarzy przychodzi do pracy w przychodniach wprost z domowych pieleszy? i jeszcze, co istotne ten dom tuż obok przychodni, bo korków czy innych syt. na drodze nie uwzględniasz...
      • 12gram Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:04
        Ale co? jak ty się spóźniasz do roboty bo cos nagłego wypadło to nie zawiadamiasz nikogo w firmie o której dotrzesz, choć wiesz że masz umówione spotkania z kontrahentami i oni czekaja pod firmą? Normalny pracownik w normalnej firmie po dwóch takich spóźnieniach by dostał dyscyplinarkę.
        • iwoniaw Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:39
          12gram napisała:

          > Ale co? jak ty się spóźniasz do roboty bo cos nagłego wypadło to nie zawiadami
          > asz nikogo w firmie o której dotrzesz, choć wiesz że masz umówione spotkania z
          > kontrahentami i oni czekaja pod firmą? Normalny pracownik w normalnej firmie
          > po dwóch takich spóźnieniach by dostał dyscyplinarkę.


          No otóż to. I nie, nawet jeśli sytuacja jest awaryjna i jednorazowa, to umówiony pacjent/klient ma prawo być niezadowolony i otrzymać minimum przeprosiny i propozycję jak najdogodniejszego dla niego (!!!) kolejnego terminu.

          Piszącym zaś o "normalnych" obsuwach w przypadku poradni przyszpitalnych proponuję rozważyć znaczenie terminu "dobra organizacja pracy" i powiązanie z nim takich ekstrawaganckich idei jak nie umawianie ludzi z zewnątrz na wizyty w godzinach, w których regułą jest, że lekarz ich przyjąć nie może, a wyjątkiem, że może, tudzież nie wpisywanie pracownikowi dyżurów na oddziale i w poradni jednocześnie.
          • kocynder Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:53
            Iwonia, to o tyle proste, że w sytuacji "przyszpitalnej" MOŻE SIĘ ZDARZYĆ różnie. I owszem, jak w trakcie mojej kontrolnej wizyty u kardiologa wezwano go na oddział bo coś tam - nie miałam za złe, ze przerwał zwykłą rutynową kontrolę i poleciał - bo zdarzyło się to RAZ, a dodatkowo pan doktor przeprosił mnie, mimo iż słyszałam wszak wezwanie i wiedziałam, że nie jego wina, oraz dał mi wybór, czy wolę na niego poczekać (nie umiał powiedzieć ile czasu) czy też wolę się przerejestrować na inny termin. Podkreślę: on NIE MIAŁ wtedy dyżuru na oddziale - musiał iść, bo wynikła jakaś sytuacja alarmowa.
            I w żadnej z poradni przyszpitalnych do których uczęszczam (trzech) nigdy nie ustala się dyżuru i poradni równolegle, bo oczywistym jest, że jeśli udziela się w poradni to nie może być na dyżurze i na odwrót.
            Ale właśnie, w poradni przyszpitalnej może się zdarzyć jakieś nagłe zdarzenie, które lekarza zatrzyma na oddziale i nie pozwoli mu zejść do poradni punktualnie. O ile nie jest to regułą a wypadkiem - to właśnie może się zdarzyć.
            Natomiast w pełni zgadzam się, ze jeśli takie "poślizgi" się lekarzowi "wydarzają" nagminnie - to już nie jest uzasadnione i jak najbardziej zasługuje na krytykę i wyciągnięcie konsekwencji.
          • memphis90 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 21:35
            >proponuję rozważyć znaczenie terminu "dobra organizacja pracy"
            Ale żadnego menago szpitala nie obchodzi coś tak trywialnego, jak "dobra organizacja pracy". Powiedziałabym, że robią wszystko, żeby organizacja pracy była bezsensowna, uciążliwa i maksymalnie trwoniąca czas.

            >tudzież nie wpisywanie pracownikowi dyżurów na oddziale i w poradni jednocześnie.
            No ale w Polsce nie ma tylu lekarzy, żeby starczyło na oddział i na poradnię jednocześnie... Więc czego ma być mniej- przyjęć do szpitala czy wizyt w poradni...?
        • ms.piggy Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 13:03
          nie, nie informuję, tym zajmuje się sekretariat, nikt zam mną nie wydzwania za kilkanascie minut spoznienia, tylko same na to wpadną, żeby poinformować oczekujących
          tak samo w przychodni, rejestratorki/pielegniarki powinny poinformowac oczekujacych pacjentów o obsuwie czasowej, tylko,że to często rejestracja zamiast 10 pacjentów umówi 15 z tego 3 nie przyjdzie, a 4 wejdzie "po znajomosci", a czas przeznaczony na pacjenta, tez nie jest z gumy, jednemu wystarczy 5 min. i recepta, a dla innego 30 min. to za mało
          zyjemy w dziadoskim panstwie z u jową organizacja służby zdrowia, wiec godzina obsuwy nie powinna dziwic, trudno, trzeba zarezerwoac wiecej czasu na wizyte, albo umowic sie prywatnie
          • 12gram Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 13:21
            a niby o czym mają informować sekretarki jesli nie wiedza czemu się spóźniasz i nie mają pojęcia kiedy przyjdziesz? To spóźniający się ma obowiązek zawiadomić zakład pracy że nie dotrze na czas. Tu nie ma sytuacji spóźnienia kilkunastu minut, tylko zapewne godzina spóźnienia, więc to nie jest "kwadrans studencki" ani czas który można szybko nadgonić .
            • ms.piggy Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 14:04
              kodeks sekretarski smile "przykro mi, ale doktor/dyrektor/sędzia będzie później, bo sprawy zawodowe go zatrzymały" to m.in. niepisany obowiazek służb adm. biurowych, bo chyba nie oczekujesz, ze powie "nie wiem gdzie jest, bo on/ona zawsze sie spoznia, napiszmy skargę"
              • 12gram Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 14:20
                ale myślisz, że pacjenci umówieni na godzinę kwitnący pod gabinetem lekarza są zainteresowani sekretarskim pitoleniem o niczym? Chca konkretnej odpowiedzi bo mają swoje sprawy i terminy, dzieci w domu, opłaconą opiekunkę na godziny do leżącego seniora lub śpiesza się do pracy.
                To że lekarz się spóźnia i nie powiadamia rejestracji o której będzie to zwyczajnie buractwo lekarza i wpupiemienie pacjentów.
      • lopezka42 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 20:16
        A powinni byc na czas skoro wizyty są na konkretną godzinę. Czy gdybym ja przyjechała na 11.00 zamiast na 9.40 to by mnie przyjęła? Zapewne nie, bo jestem po czasie. Dwa za darmo nie pracuje, i jeżeli pracuje to ma wyznaczone godz i powinna się ich trzymać
      • snaefrid Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 01.05.21, 09:51
        Jeśli pracownikowi wypada coś nagłego, to powinien poinformować pracodawcę i określi, chociaż orientacyjna, godzinę przyjścia. Na korki jest rada - trzeba wcześniej wychodzić.
        Co dziwne, lekarze, często ci sami, w gabinetach prywatnych są bardzo punktualni, nawet korki im nie straszne.
        • runny.babbit Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 01.05.21, 11:07
          Też nie zawsze. Niestety, niektórym włącza się tryb boski, wiedzą że jest ich mało więc sobie pozwalają na wszystko. Ciekawe jakie mają refleksje gdy np. ich dzieci mają beznadziejnego nauczyciela w szkole, który wszystko olewa bo dobrze wie, że na jego miejsce nie ma chętnych albo gdy stykają się z chamska urzędniczką, która też ma wszystko gdzieś, bo za te pieniądze nie chce jej się wysilać.
    • kura17 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 10:41
      mieszkam w niemczech i korzystam ze sluzby zdrowia tutaj i owszem, obsuwy sa w zasadzie nagminne, bardzo rzadko wchodze "rowno z dzwonkiem". czekanie 20-40 minut jest w zasadzie normalne i tego sie spodziewam, tak tez planuje wizyty (na pewno nie spodziewam sie, ze godzine po terminie wizyty musi sie ona zakonczyc, uwazam to za nierealne).

      jedyny lekarz, ktorego mozna bylo w zasadzie sprawdzac z zegarkiem w reku, to nasz pediatra - przy planowanych wizytach, oczywiscie, a nie wizytach, jak dziecko zachorowalo.
      • alpepe Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 11:53
        I mnie ch. strzela, bo jedynie, gdzie są punktualni, to u chirurga dentystycznego i w miarę u mojej dentystki. Wszędzie indziej mimo umówionego czasu rytualne pół godziny czekania i to nie praktyka przyszpitalna, tylko całoetatowa, że tak to nazwę.
        • memphis90 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 21:43
          Bo dentysta najczęściej zawczasu wie, co będzie robił i rezerwuje sobie min. pół godziny na wizytę. Aczkolwiek ja raz popsułam kolejkę dentystce, bo przypadkiem zahaczyła wiertłem o śluzówkę pod językiem (nie wiem, doprawdy, jak) i krwawiłam jej kolejne pół godziny jak zarzynana świnia...
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 10:56
      CHyba jeszcze mi się nie zdarzyło być przyjętą o umówionej godzinie i to nie tylko jeśli chodzi o leczenie na NFZ, bo w prywatnych gabinetach tak samo. CHyba trzeba po prostu brać na to poprawkę zawsze. Szczytem było, jak się umówiłam prywatnie do dermatologa na godzinę, po czym n amiejscu okazało się, że pacjenci przyjmowani są według kolejki na miejscu, czyli jak ktoś kto teoretycznie był umówiony po mnie przyszedł przede mną, to on wchodził pierwszy. Panie w rejestracji nie widziały problemu...
    • evee1 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 11:06
      Ja mieszkam w AU i wizyty w poradniach przyszpitalnych (czesto tak chodzi sie do lwekrzy specjalistow onkologicznych w systemie panstwowym) tez czeszto tak sie obsuwaja. Raz zdarzylo mi sie mama czekac ponad trzy godziny, bo lekarze mieli niestety taka sytuacje w szpitalu, ze do przychodzni dotrzec nie mogli. I dlatego teraz blogoslawie teleporady, bo ostatnio w sprawie wynikow biopsji zamiast siedziec w poradni, to pracowalam sopbie spokojnie i po prostu lekarz zadzwonil do mnie poltorej godziny po planowanej godzinie "wizyty". Oczywiscie nie zawsze mozna polegac na telewizytach, ale wiele z takich wizyt naprawde moze odbywac sie droga telefoniczna.
    • chicarica Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 11:40
      Prawdę mówiąc, jak korzystałam z wizyt lekarskich w Polsce, to była to norma. Nieważne czy prywatnie, czy na NFZ. Szczytem wszystkiego była jedna znana endokrynolog w Gdańsku, ponoć najlepsza w swoim fachu, do której absolutną normą było czekanie po 3-4 godziny po wyznaczonej godzinie wizyty. Za część chaosu odpowiedzialne były też pacjentki, które potrafiły zwyczajnie kłamać co do godziny wizyty, ale też i recepcja tego w żaden sposób nie kontrolowała. Z zapisami na wizyty też były wiecznie jakieś cyrki, trzeba było dzwonić w wyznaczony dzień o wyznaczonej godzinie. Ja sobie w końcu dałam spokój, bo co z tego że to najlepsza endokrynolog, skoro logistyka okołowizytowa tak skomplikowana a i pani doktor z uprzejmości wobec pacjentów podczas wizyty nie słynęła.
      Ci na NFZ też sobie pozwalali.
      W kalifacie z kolei jest opłata pacjenta 200 kr za każdą wizytę, jeśli wizyta odbywa się później niż 45 min po wyznaczonej godzinie to pacjent jest zwolniony z opłaty. Nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:16
        W Poznaniu tak jest u najlepszej neurolog dziecięcej. Jesteś umówiona na 11 - wiedz, że wcześniej niż o 14 nie wejdziesz. I ona przeważnie jest punktualna. Ale. NFZ na wizytę zakłada 20min a ona dziecko bada godzinę....a zapisuje tyle ile wlezie - żeby pomóc. Albo się zgadzasz na te obsuwy albo można szukac kogoś innego.
        • arwena_11 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 15:03
          Ale to jest coś zupełnie innego. Czekasz, bo lekarz bada skrupulatnie i wiesz, że twoje dziecko też tak przebada.
          Spóźnienie w przychodni przyszpitalnej zniosę. Ale w prywatnej czy państwowej ( na szczęście ostatni raz w takiej byłam w 2012 roku jak załatwiałam cos dla teścia ) - już nie.

          Niedaleko mojej przychodni NFZtowskiej są chyba 2 prywatne. Kiedyś, dawno temu zadałam sobie trud i sprawdziłam grafiki lekarzy (90% pracowało w państwowej i jednej z prywatnych ).
          No nie ma opcji aby lekarz się nie spóźniał, nie wychodził wcześniej - jak grafiki na siebie zachodziły albo były na styk. I to zawsze cierpiała przychodnia państwowa.
    • kotter Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 11:50
      A co byś powiedziała w sytuacji, w której ja byłam miesiąc temu. Również neurolog, zapisana jestem na 15. Przychodzę 14:50, siadam między ludźmi (tłumy w maseczkach) i czekam. O 15 pytam grzecznie ludzi naokoło, kto jest jeszcze przede mną, a ci w śmiech, bo "tu się wchodzi w kolejności przyjścia". Czyli wejdę po tych wszystkich osobach, które zastałam w poczekalni. Czemu? Bo tak doktor każe. Czyli rejestracja rejestruje na godziny i każdy nowy myśli, że taki system obowiązuje, a doktor robi co chce.
      Weszłam jako 15-ta chyba, czekałam "tylko" dwie godziny, bo doktor każdemu poświęcał 5-10 min... Pierwsza i ostatnia wizyta u tego typa. W dodatku był bez maseczki. Napisać skargę?
      • chicarica Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 11:53
        Napisałabym. Ja w ogóle nie jestem w stanie pojąć, w jaki sposób problemy które gdzie indziej dawno rozwiązane są poprzez system numerków/zapisów na godziny, w Polsce nadal występują i jakoś nikt z tym nic nie robi, mimo że generują tyle stresu.
        • alpepe Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 11:56
          Lata temu moja mama była z moją córką na wizycie poszpitalnej, to jeszcze w PL, ja byłam chora, ojciec dziecka za granicą. Wizyta u chirurga lub ortopedy, termin na 9. Weszły o 15. Cała poczekalnia pełna malutkich dzieci. Koszmar.
            • memphis90 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 21:49
              Przecież minister powiedział, że wizyta na miejscu się należy każdemu, kto wyrazi takie życzenie. To wyrażają. Jednocześnie minister nie wyraził zgody na zmniejszenie ilości przyjętych pacjentów, co więcej, wypuszcza jakieś bzdury, że każdy ma być przyjęty dokładnie tego dnia, w którym się zgłosił. Więc jak 80 osób zażąda wizyty na miejscu, to 80 osób przychodzi i kisi się w poczekalni. Minister zdecydował.
            • sundace46 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 01.05.21, 09:07
              chicarica napisała:

              > Mnie się wydawało, że zwłaszcza w czasach koronawirusa coś takiego jak poczekal
              > nia pełna ludzi nie powinno wystąpić.
              >


              Taaa jasne, byłam wczoraj u okulisty, nic pilnego, kontrolne badanie ciśnienia w oku. Byłam 12.40 na 13 mam wyznaczoną wizytę. Ludzi w malutkiej poczekalni od zajeb...
              Pytam, która godzina weszła, przypominam...jest 12.40, a pani mi odpowiada 11.10 kurrrrrwa. Do tego dowiedziałam się, że wejdą jeszcze raz 2 osoby bo maja zakroplone oczy.
              Jak nic 2,5 godziny opóżnienia i siedzenie w tłumie ludzi w malutkiej poczekalni.
              Zrezygnowałam, wystawiłam im w sieci negatywną opinie i pełna nadziei szukam innego okulisty.
              Aha, panie w rejestracji powiedziały, że to norma u tego lekarza, a innego okulisty nie mają na NFZ.
        • runny.babbit Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:03
          Powiem jak ten system działał u mojego dermatologa- zapisy były na godzinę, ale zapisywano po trzech pacjentów na konkretny termin. Podobno dlatego że ludzie czasem nie przychodzili, więc żeby nie marnować miejsc, wprowadzili taki system. Oczywiście skutkiem tego były godzinne lub dłuższe obsuwy gdy przyszli wszyscy.
          • 12gram Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:11
            U laryngologa i u ortopedy - zapis na godzinę 10.00. Przychodzę o 10.00 i okazuje się że 30osób pod gabinetem, bo rejestracja wszystkich zapisuje na 10.00 bo o tej godzinie przychodzi lekarz i sobie wyczytuje po kolei pacjentów. Wiec chcą mieć pacjentów pod drzwiami, żeby to lekarz przypadkiem nie musiał czekać na pacjenta... Fakt że wizyty załatwiali ekspresowo i w 3 godziny tych 30 pacjentów było "obsłużonych".
          • kocynder Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:40
            O! To jest powód dla którego zrezygnowałam ze (świetnej skądinąd lekarki) pani ginekolog. "Bo jak ktoś nie przyjdzie to ona siedzi bezproduktywnie". A że zapisywano po trzy - cztery pacjentki na jedną godzinę, to w poczekalni dochodziło do scen dantejskich (bo zwykle przychodziły wszystkie trzy czy cztery panie), siedzenie się przeciągało, w związku z tym też pani zaczęła, mówiąc nieelegancko, odwalać fuszerkę. Nie, nie popełniała błędów medycznych, lekarzem jest bez zarzutu. Ale... Omówienie wyników na zasadzie ogólnej informacji "Wszystko w porządku". Podejście do pacjentek się jej zrobiło takie mechaniczne, aby szybciej, aby zbyć. Włącznie z popędzaniem (oczywiście "żartobliwym") przy ubieraniu. No, tak już jest, że w trakcie wizyty u gina zwykle się trzeba rozebrać a potem, oczywiście, ubrać...
            Uznałam, że co prawda lekarzem jest bardzo dobrym, ale JA idąc prywatnie i płacąc ciężkie pieniądze (pani gabinet należy do droższych w okolicy!) chcę być potraktowana jak pacjent, a nie "przemielona" na zasadzie "zostaw kasę i spadaj!", i zmieniłam lekarza. I do tej pani doktor nie wrócę za nic.
            • runny.babbit Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 13:19
              Prywatnie takie jaja..... Mój ginekolog od ciąży też miał ogromne obsuwy, ale pani w recepcji od razu uprzedzała żeby zawsze w dniu wizyty dzwonić i dowiedzieć się ile trwa obsuwa w danym dniu. Facet pracował chyba 14 godzin na dobę w różnych miejscach.
              • kocynder Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 13:39
                Wiesz, ja rozumiem, że specjalista, dobry, oblegany, blebleble. No, ale jednak! Umawia sobie trzy pacjentki na jedną godzinę, potem w poczekalni się robi b...ałagan, a pani odpękuje aby szybciej, bo przecież za drzwiami piekło. Jakoś moja obecna gin, też bardzo dobra i też wcale nie tania umawia JEDNĄ pacjentkę na konkretną godzinę, w poczekalni jest spokój, jeśli się nawet zdarzy, że dwie panie się spotkają, bo np jedna ma dalej i tak jej akurat komunikacja "podpasowała", że jest szybciej to tez nie ma rabanu, pani doktor jest miła, grzeczna, zupełni9e nie "kumpelowska", ale bardzo rzetelna, przeprowadza konkretny wywiad przed badaniem, wyniki omawia szczegółowo, precyzyjnie przedkłada tez zalecenia. Da się.
                Jeśli jak mówisz, jesteś uprzedzona, że obsuwa i pod jaki numer zadzwonić, by się dowiedzieć na którą mniej więcej masz przyjść - to ok. Ale jeśli nic takiego, masz być np na 14:00, przychodzisz o 13:50 i dowiadujesz się, że w poczekalni siedzą dwie panie które miały na 12:00, trzy na 12:15, trzy na 12:30, cztery na 12:45 itd - to sorry, ale szlag trafia.
            • kotter Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 18:13
              A czy to nie pani gin z Krakowa z podwójnym nazwiskiem? Chodziłam do niej na początku ciąży, ale z powodu tych cyrków w poczekalni oraz godzin przyjmowania (zdarzało się, że zapisywała mnie na 21 i na miejscu zastawałam trzy inne panie na 21, w związku z czym wychodziliśmy od gina o 23!!!) zrezygnowałam i zmieniłam prowadzącego ciążę.
              • kocynder Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 18:26
                Nie Kraków i pani z pojedynczym nazwiskiem. Ale fakt, ta takoż przyjmowała "oficjalnie" do 19:00, więc jak miała zapisane trzy pacjentki na 18:45, a o 18:45 wchodziła pierwsza z zapisanych na 16:00, to zapewne te zapisane na 18:45 były "odwalone" (bo nie nazywajmy tego "przyjęte") koło 23:00...
    • kocynder Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:07
      Rozumiem wkurzenie, ale... Jeśli to poradnia przyszpitalna - to od ręki włącza mi się ogrom wyrozumiałości. Bo mam przekonanie, że lekarz "nawalający" w poradni - akurat jest na oddziale i ratuje życie. I tak, bywam w kilku poradniach (w tym trzech właśnie przyszpitalnych) i tak właśnie zwykle jest. Ba, nawet i byłam w sytuacji, że "mojego" kardiologa wydzwonili natychmiast na oddział, bo coś tam - przerwał wizytę niemal w pół słowa, dał możliwości: poczekać aż opanuje się sytuacja i wróci albo przerejestrować na inny termin. Wolałam poczekać. Ponad godzinę. I nie, nie uważam tego za "samowolkę", a po prostu wyższą konieczność.
      Natomiast nieco inaczej jest w sytuacji poradni "nieszpitalnych". Tu już mam znacznie mniej wyrozumiałości. Ok, może być i tak, że pani doktor miała przed tą nieszpitalną poradnią dyżur w szpitalu i tam się coś, i dlatego, no ale... W twojej sytuacji - myślę, ze bez awantur pierw podeszłabym do rejestracji i zażądałabym zarejestrowania mnie na inny, dogodny DLA MNIE termin, z powodu dania ciała przez panią doktor, czyli niemożności odbycia wizyty w tym terminie z winy lekarki. Dopiero w razie odmowy, bądź propozycji wizyty za kolejne dwa miesiące - za wizytę bym podziękowała i owszem, wówczas napisała skargę - do kierownictwa placówki i w zależności od reakcji tegoż skarga wyżej, albo tez "dogadanie się".
      • 12gram Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:13
        Podobnie myślę. Nacisnąć na rejestrację na ustalenie terminu na najbliższy termin tej lekarki, albo iść do pracy i przyjśc później, ale wcześniej zastrzec to z rejestracją(lub lekarką jeśli się zjawi ale nie zdazy przyjąć)
    • lauren6 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:12
      Jeżeli to była ważna wizyta to głupotą było umawiać się na nią w dniu ważnego zebrania o 11. Nawet w prywatnej służbie zdrowia zdarzają się obsuwy 1-1,5h. Powinnaś była zabezpieczyć sobie większe okno czasowe.
    • mikams75 Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:23
      to zalezy jaki powod spoznienia;
      ale ja sie czepialam dentysty w prywatnym gabinecie, bo celowo zapisywalam sie na piewsza wizyte rano, bo w pozniejszych godzinach obsuwy byly duze, a on spoznial sie pol godziny juz z rana i dzien zaczynal od pogaduszek i kawki z pozostalymi pracownikami a ja to slyszalam z innego pomieszczenia. Totalny bak szacunku do czasu innych osob.
    • 12gram Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 12:27
      Mam internistkę której wybaczę każde spóźnienie bo wiem, że jak się spóźnia to dlatego że ratuje życie na wizycie domowej, jest lekarzem z powołania który poświęca się dla pacjentów by im faktycznie pomagać. I tacy lekarze też są.
      Ale nie zakładam, że wszyscy tak mają, całkiem sporo jest "profesorków" którzy już sa tak ustawieni finansowo, że im się nie chce wysilać by być terminowo, a wiedzą że pacjent pokornie poczeka bo musi, , albo sa lekarze byznesmeny -którzy trzepia kasę prywatnie a do przychodni na nfz to przychodza odpocząć i pacjent ich nie obchodzi więc niech czeka..

      Jeśli lekarza nie ma to wyjaśnij z recepcją co się dzieje.
    • saszanasza Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 30.04.21, 20:53
      A nie masz możliwości umówienia się na teleporadę. Ja uważam, że pierwsza wizyta stacjonarna u większości specjalistów jest bez sensu bo i tak robią wywiad i kierują na badania. Potem ewentualnie z badaniami, chociaż to też zależy od rodzaju badań ale zasadniczo tam gdzie się da on-line, to „idę” on-line. Tam gdzie trzeba badać, to dopiero ruszam dupę, aktualnie na USG piersi, no nie da sie kurna on-line😉
    • taki-sobie-nick Re: Wizyta... Szlag mnie trafi 01.05.21, 00:55
      E, ja miałam lepiej. Dwa miesiące czekania, pięć dni przed końcem owych dwóch miesięcy informacja, że pan doktor na urlop się udał vel udaje.

      Zapisałam się powtórnie, drugi raz to samo.

      Niemniej szczere wyrazy współczucia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka