Dodaj do ulubionych

Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej jest po

05.05.21, 23:02
...próbach samobójczych"

www.termedia.pl/poz/Nie-ma-dzieci-po-dopalaczach-coraz-wiecej-jest-po-probach-samobojczych-,42225.html
rozmawiałam niedawno z dyrektorką szkoły, potwierdziła, że stan psychiczny młodych ludzi bardzo się pogorszył, a co smutniejsze rodzice często nie pomagają, bo na delikatną sugestię, że dziecko potrzebuje pomocy, rzeczony rodzi potrafi się obrazićsad

Obserwuj wątek
    • ofallon Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 01:53
      Dzieci zostały zasypane sprawami nie do udźwignięcia. Szkoła raz jest, raz jej nie ma. Online próbuje się robić normalną szkołę. Dorosłym się wydaje, że dzieci zamknięte w domu będą tak samo pracować, jak w szkole. Poza tym obciążone są nadmiarem zadań do wykonania. Dzieci potrzebują przede wszystkim zmiany nastawienia dorosłych, tego, by dorośli spojrzeli na te problemy oczami dziecka. A dorosłym - tym, którzy szkolnictwem zarządzają zależy tylko na realizowaniu programu. A rodzice nie mają czasu, bo pracowac muszą. To przede wsztstkim dorośli, organizujący naukę w tej pandemii, potrzebują dostać kopa w zadek. A dzieci mądrych rodziców, którzy sprzeciwią się takiemu systemowi nauczania. To jest trochę tak jak wojna, nie jest normalnie. Dlaczego więc chcemy normalnej szkoły... A dzieci cierpią.
      Podpisano - nauczycielka i matka.
    • anorektycznazdzira Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 06:08
      Polska to dziki kraj. Tutaj dzieci i edukacja są na szarym końcu za otwarciem galerii, sklepów meblowych, cały czas otwartymi kościółkami, targowiskami w stylu lat 90tych oraz swobodnym dostępem do biedry. W cywilizowanej części Europy normalność dla dzieci i dostęp do edukacji zamykano ostatnie i otwierano pierwsze, u nas jest dokładnie odwrotnie.
            • kosmos_pierzasty Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 09:21
              Muszę przyznać, że nie sądziłam, że skala problemu jest aż tak ogromna. Ten socjolog widać uznał problemy, które przedstawił za dominujące. Jako laik sądziłam, że jak zawsze jest różnie, raz lepiej, raz gorzej, czasem całkiem nieźle, czasem fatalnie. A tu jednak wyłania się bardziej pesymistyczny obraz... Tak, wiem, Ty to przewidzialaś. Widać miałaś rację. Niestety.
              • pade Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 09:43
                kosmos_pierzasty napisała:

                > Muszę przyznać, że nie sądziłam, że skala problemu jest aż tak ogromna. Ten soc
                > jolog widać uznał problemy, które przedstawił za dominujące. Jako laik sądziłam
                > , że jak zawsze jest różnie, raz lepiej, raz gorzej, czasem całkiem nieźle, cza
                > sem fatalnie. A tu jednak wyłania się bardziej pesymistyczny obraz... Tak, wiem
                > , Ty to przewidzialaś. Widać miałaś rację. Niestety.

                A ja nieśmiało przypomnę nawoływania by urządzić się w d... i nie marnować energii na złość, bo to nic nie zmieni.
                Hmm, jeśli mam wybierać między złością a bezsilnością to wolę to pierwsze.
                • kosmos_pierzasty Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 13:07
                  pade napisała:


                  >
                  > A ja nieśmiało przypomnę nawoływania by urządzić się w d... i nie marnować ener
                  > gii na złość, bo to nic nie zmieni.
                  Brzydkie powiedzonko, ale tak. Oczywiście, że warto być elastycznym, a nie zadręczać siebie i ewentualnie otoczenie (i nie mam tu na myśli dyskusji w necie, bo te najczęściej są nieszkodliwe).

                  > Hmm, jeśli mam wybierać między złością a bezsilnością to wolę to pierwsze.
                  Twoja sprawa. Wg mnie to kompletnie bez sensu. Szkoda życia. Złość ma sens, gdy jest produktywna, daje napęd do konstruktywnego działania, a nie gdy walisz głową w mur i się ekscytujesz, że to inni ci ten mur wybudowali, a ty jesteś ich ofiarą.
                  • pade Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 14:07
                    kosmos_pierzasty napisała:

                    > pade napisała:
                    >
                    >
                    > >
                    > > A ja nieśmiało przypomnę nawoływania by urządzić się w d... i nie marnowa
                    > ć ener
                    > > gii na złość, bo to nic nie zmieni.
                    > Brzydkie powiedzonko, ale tak. Oczywiście, że warto być elastycznym, a nie zadr
                    > ęczać siebie i ewentualnie otoczenie (i nie mam tu na myśli dyskusji w necie, b
                    > o te najczęściej są nieszkodliwe).

                    To moim zdaniem nie ma nic wspólnego z elastycznością.
                    Jeśli zostałaś skazana i osadzona w więzieniu za coś, czego nie zrobiłaś, nie zaczniesz sobie chyba urządzać celi, tylko będziesz się odwoływać?
                    >
                    > > Hmm, jeśli mam wybierać między złością a bezsilnością to wolę to pierwsze
                    > .
                    > Twoja sprawa. Wg mnie to kompletnie bez sensu. Szkoda życia. Złość ma sens, gdy
                    > jest produktywna, daje napęd do konstruktywnego działania, a nie gdy walisz gł
                    > ową w mur i się ekscytujesz, że to inni ci ten mur wybudowali, a ty jesteś ich
                    > ofiarą.
                    Mnie jest szkoda życia na bezsilność. Mury można zburzyć a nie chodzić dookoła jak na spacerniaku i pukać się w głowę bo inni chcą wyjść.
                    Kosmos, każdy ma inne potrzeby, gdzie indziej granice i inny zakres przestrzeni własnej. Oraz inne warunki mieszkaniowe. Wcale się nie dziwię, że nie odczułaś za bardzo skutków pandemii, ale dziwię się, że masz problem z wyjściem poza własną perspektywę.
                    • kosmos_pierzasty Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 16:31
                      No to jak je można zburzyć, to czemu żadna z osób wybierających strategię wkurwu tego nie zrobiła? Tylko nadal jest wkurwiona, a sytuacja jaka była, taka jest? A może właśnie zrobiła? To niech się pochwali smile

                      I chyba jest różnica między pukaniem się w głowę, a innym spojrzeniem na sprawę.

                      Uważam też, że metafora więzienna jest bez sensu, bo bardzo wyolbrzumia problem. Siedziałaś kiedyś w więzieniu? Ja też nie smile Ale jednak tamtejsze warunki są zupełnie inne niż kilkutygodniowy częściowy lockdown we własnym domu. Myślę, że każdy osadzony by to potwierdził.
                      A samopoczucie w pandemii ma jednak wiele wspólnego z elastycznością. I nie piszę tylko z własnego doświadczenia, ale też osób, z którymi mam styczność.
                      No nikt ze znajomych nie chodzi od roku wkurwiony, serio.
                      • pade Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 16:51
                        Może wg Ciebie wyolbrzymia, ja tak nie uważam, zwłaszcza w kontekście tego, co się dzieje w kraju. To, że uważasz moje porównanie za chybione, może wskazywać na to, że moja potrzeba swobody i wolności wyboru jest większa niż Twoja. I tyle.

                        Zobacz, jak zareagowałaś na wywiad, który zalinkowała Triss - zdziwieniem! A to jest rzeczywistość wielu ludzi z mojego otoczenia. Nic zaskakującego, tak po prostu jest.
                        A co do wkurwu. Nie jestem wkurzona od rokubig_grin Czasem się złoszczę i to mocno, ale mi przechodzi. Do następnego razu. Nie widzę w tym nic nieelastycznego czy niezdrowego. Wręcz przeciwnie.
                        • kosmos_pierzasty Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 17:10
                          Nie, no ok. Że czasem się złościsz, to normalne. Rozmawiamy o praktycznie permanentnym wkurwie od początku pandemii. Może Cię źle zrozumiałam. Nie oczekuję, że będziesz, ani ktokolwiek, zachwycona sytuacją, ale też okazjonalny wkurw to zupełnie co innego niż permanentny.

                          Moja potrzeba wolność akurat jest dość duża. Tyle, że nie rozumiem jej jako niezbywalengo prawa do korzystania ze zorganizowanej rozrywki, itp. Owszem, nie pasuje mi, że wyjazdy zagraniczne są utrudnione. Jednak jak to wszystko jeszcze trochę potrwa, to pewnie w końcu nie wytrzymam i się gdzieś wybiorę. To nadal jest możliwe. Ludzie podróżują i to niekoniecznie w taki sposób, żeby jakoś drastycznie zwiększać ryzyko transmisji wirusa. Rozrywka, podróże, nawet kultura... To są fajne sprawy, wzbogacające życie, ale z całą pewnością nie mają większego znaczenia dla wolności jako takiej.

                          Owszem, nieciekawie to jest, jeśli chodzi o wolność, ale politycznie. Ale tu to tak naprawdę jedynym wyjściem jest emigracja - bo jak widać kolejne jeszcze demokratyczne wybory potwierdziły, że wielu obywateli nie widzi nic złego w demolowaniu państwa.

                          No i edukacja, ale to też jest związane z polityką... Podejście rządzących do edukacji to jest dramat, ale niestety pierwszy jego akt rozegrał się jeszcze przed pandemią i myślę tu oczywiście o deformie. Tu nie tyle ograniczono dzieciom wolność, bo może nawet nie, ale odebrano jedno z ich fundamentalnych praw oraz pogłębiono nierówności społeczne - w czasach, gdy cały cywilizowany świat próbuje je niwelować... I to jest straszne.

                          I, tak, zaskoczyły mnie wyniki badań, ale także zaciekawiło, co powiedział ten pan o uwarunkowaniach, można powiedzieć, psychologicznych pokoleń 70+ i 40+. Że to pierwsze jest zahartowane wojną i komunizmem, a to drugie ma deficyty emocjonalne. I tu wydaje mi się można by szukać źródeł obecnego kryzysu psychicznego Polaków (tak, problem nie tylko nas dotyczy, ale te badania były o nas). Deficyty emocjonalne często oznaczają podwyższony poziom lęku, brak wiary w siebie, itd. To wszystko może przekładać się na ogólny stan psychiczny, szczególnie w tak trudnym okresie, jakim jest pandemia.
                          • triss_merigold6 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 17:45
                            Rozrywka, wyjazdy, dostęp do kultury i różnych atrakcji ot tak, na wyciągnięcie ręki, to istota wyboru życia w dużym mieście i mają znaczenie dla wolności, ba - one stanowią o wolności. Bo mogę, mam dostęp, wybór, kasę etc. M.in. po to pracuję, żeby mieć możliwość korzystania i nie życzę sobie ograniczania mojego prawa do wyboru aktywności, ani nie chcę, żeby mi wmawiano, że równie dobrze można coś zamiast.
                            Ja już żyłam w kraju produktu czekoladopodobnego i opakowań zastępczych.
                            • euze_bia000 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 18:14
                              Triss, masz rację. Mnie wkurwia niemożebnie jedno jeżeli chodzi o pandemie. Może tak: wszystko to jakieś wariactwo, co najmniej jakby to pandemia dżumy była, a my żyli w XIV wieku. Chooj. Ale jakim skurkowańcem trzeba być, żeby na miesiące udupiać dzieciaki w domu? Pomijając ograniczony lub zerowy dostęp do rozrywek, bo non stop coś zamknięte itp, ale zabieranie normalnej edukacji, przy tym kontaktów międzyludzkich? Czyżby dla rządzących dziecko nie człowiek, albo człowiek, ale jakieś drugiej kategorii, więc można go upupiać w każdej sferze życia?
                              Jak się tak będziemy bujać z pandemia, to dzieciaki będą na zdalnej do 2025, a samobójstw będzie coraz więcej z miesiąca na miesiąc.
    • marta.graca Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 08:15
      Ogólnie opieka zdrowotna w dziedzinie zdrowia psychicznego w Polsce leży i kwiczy, w przypadku dzieci jest całkiem tragicznie, i to zarówno jeśli chodzi o liczbę lekarzy, jak i miejsc na oddziałach ( a czas oczekiwania w przypadku dzieci z myślami/ po próbach samobójczych może być o wiele za długi). A do tego dochodzi idiotyczne przekonanie, że wizyta u psychiatry to wstyd, chory psychicznie to wariat, na choroby psychiczne najlepiej wziąć się w garść, a tak poza tym to niech dzieciak lepiej się weźmie do nauki, to od razu nie będzie miał głupich myśliuncertain
      • ichi51e Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 08:54
        to jest trudna sprawa. przez wieki choroby "umysłowe" czy "duchowe" były postrzegane jak grzech kara boska czy po prostu obraz wewnętrznego zepsucia. w oczywisty sposób rodzina w której się trafiły były stygmatyzowane (nieczyści grzeszni po prostu źli) potem mamy 20 wieczne spojrzenie i lata obarczenia rodziców za to ze cos z dzieckiem nie tak (dostali biała tablice a patrz jak zapackali) autyzm? zimna zła matka - tak twierdzono jeszcze 20 lat temu. do dziś są tacy co twierdzą ze homoseksualizm, anoreksjax depresja to po prostu wina domu. Myśle ze ciagle rodzice chorego dziecka cały czas zmagają się z poczuciem ze społeczeństwo ich obwinia i potępia (no niezłe tam się działo!) wstyd poczucie winy... no i często sami zaburzeni sami ofiary...
    • pogodzona_1234 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 09:37
      Ja już pisałam- mój syn się leczy psychiatrycznie od listopada ubiegłego roku. Na szczęście (odpukać) najgorszy czas chyba już minął. Nie wiem jak będzie z powrotem do szkoły- boi się tego właśnie, że po powrocie w ciągu jednego czy dwóch dni będą musieli żyć jakby tych kilkunastu miesięcy wyrwanych w ogóle nie było. Nauczyciele w szkole wszyscy przyjęli do wiadomości, że syn będzie leczony jeszcze długo i w miarę przychylnie do niego podchodzą. Nie ma wielkiego ciśnienia, pozwalają mu zaliczać np .w innych terminach jeżeli np. ma gorszy dzień i na jakimś sprawdzianie jest nieobecny. Ale jak będzie po powrocie tego nie wiadomo.
      Do psychiatry do którego chodzi syn, praktycznie nie chodzi nikt poza nastolatkami. Masa, masa dzieciaków. A ile jest takich, których rodzice to wypierają, nie pomogą, bo "wymyślasz", "weź się w garść" itd....
      • la_mujer75 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 10:20
        Dobrze, że jest poprawa. I dobrze, że nauczyciele wzięli to pod uwagę. A to rzadkość.
        Mój (ten z ZA) też boi się powrotu do szkoły, bo znowu zmiana. A on ciężko to przechodzi.
        Dyrektorka prosiła nauczycieli, aby nie gnębili uczniów po powrocie.
        I co?
        A nauczyciele już poprzekładali sprawdziany na czas, kiedy wrócą. Będą pisać sprawdziany zaległe i bieżące.
        A mój syn nie ściągał. Ma bardzo słabe oceny. Dobre oceny miał do października 2020- czyli dopóki chodził normalnie do szkoły. Potem- z każdym tygodniem było gorzej.
        I martwimy się, co będzie.
        Jak sobie poradzi z takim natłokiem sprawdzianów?
        Nawet nie mam zamiaru pisać do żadnego z tych nauczycieli, bo wiem, że i tak nic nie wskóram.
        Marzę o normalnej nauce, ale od września.
      • tiszantul Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 12:08
        "Nie ma wielkiego ciśnienia, pozwalają mu zaliczać np .w innych terminach jeżeli np. ma gorszy dzień i na jakimś sprawdzianie jest nieobecny"

        Nie daje rady na bieżąco, ale jak mu się skumulują bieżące sprawdziany i odłożone, to z pewnością da radę. Plus dodatkowa energia na obsługiwanie cyrku z przekładaniem
        • pogodzona_1234 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 15:56
          Widać, że kompletnie nie czaisz czym jest choroba psychiczna i jak mogą np. wpływać leki na uczestnictwo w zajęciach. Mój miał takie momenty, że wstawał o 15.00 - ja tylko sprawdzałam czy żyje. To rozkręcanie się działania leków u niego trwało bardzo długo. Jeszcze do niedawna nie było wiadomo czy w ogóle będzie mowa o zaliczaniu tego roku, bo sorry, ale zdrowie i życie dziecka jest ważniejsze dla mnie niż nienapisany przez niego sprawdzian w terminie. Ludzie dorośli, którzy chorują mogą wziąć L4 i je przedłużać, na komisji stawać. Nastolatek chory ma zapieprzać - nie ma dla niego żądnej taryfy ulgowej? CI, którzy czytają wlaśnie takie brednie, a nie mają wsparcia w rodzicach, kończą niektórzy tragicznie, bo pomocy znikąd a cisnąć muszą.
      • gaskama Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 12:43
        Trzymajcie się. I nie wstydź się prosić o pomoc. Nauczyciele też ludzie. W szkole mojego syna zachowywali się podczas pandemii wzorcowo. Mimo że to klasa maturalna, to zero presji, gotowość do rozmów, wsparcie psychologa w szkole.
        Jestem pewna, że nie jesteście odosobnieni w swoich problemach. Zastanówcie się (rodzice, rada rodziców, dyrekcja) czy po powrocie do szkoły nie zrobić tygodnia BEZ nauki. Za to z rozmową przy zamówionej z kasy RR pizzy! Poleżenie na łące. Ja, jako nauczycielka bym coś takiego zaproponowała. A jako rodzic też. Ja klasie syna zorganizowałam wycieczkę na pożegnanie liceum, jadą sami zaraz po maturach.
    • cku1 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 09:42
      Piekne skutki ochrony seniorów kosztem przede wszystkim dzieci. Zamkniete szkoly, zakaz wychodzenia samodzielnie media i cudoeni eksperci trąbiący ze dzieci sa nosnikiem zarazy i zaraz zabiją dziadków...
      A po drugiej stronie seniorzy, ktorym tez odebrano możliwość dotychczasowych aktywnosci(nie każdy ograniczał się do bazaru i kościoła), kazano się izolowac od rodziny i cytując moją mamę "okradziono z czasu jaki im pozostał"...
      • tiszantul Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 12:30
        "Piekne skutki ochrony seniorów kosztem przede wszystkim dzieci. Zamkniete szkoly, zakaz wychodzenia samodzielnie media i cudoeni eksperci trąbiący ze dzieci sa nosnikiem zarazy i zaraz zabiją dziadków..."

        Przecież ematka zamierza zaszczepić dzieci, czyli podziela pogląd, ze są roznosicielami zarazy smile
    • skumbrie Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 09:49
      Oj tam, oj tam, ematka palcem nie kiwnęła w sprawie nauki stacjonarnej bombelka, bo niemożliwe i się nie da, a teraz ubolewa, jak to bombelkom źle.
      Może drugi rok tego cyrku ją otrzeźwi, choć mocno wątpię. Od października dalej będzie stukać na laptopiku, jak tak można i dlaczego bombelki w domu i że nic się nie da z tym zrobić.
      Amnezja i rozdwojenia jaźni level ematka wink
    • geez_louise Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 11:49
      Trudno dyskutować z „mam wrażenie”, ale ja pewnie widuję więcej dzieci ok próbach samobójczych i innych zdarzeniach i to „na ostro”, bo na oddział psychiatryczny jest przenoszona po ustabilizowaniu tylko mała cześć dzieciaków. Zawsze była zmienność sezonowa, raz więcej dopalaczy, innym razem alko, depresje, samobójstwa, zaburzenia odżywiania, samookaleczenia. Ale ja „nie mam wrażenia” że od braku szkoły więcej dzieci targa się na swoje życie. Szkoła była ogromnym stresorem, początki roku, końce semestrów to był pomór.

      Mam syna w połowie podstawówki, dałabym sobie włosy opytolić na łyso żeby w końcu poszedł do szkoły, ale takich prostych „wydawań się” nie uskuteczniam.
              • 3-mamuska Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 20:14
                triss_merigold6 napisała:

                > Podkreśliłam, że dla normalnych. Ty masz inne doświadczenia, współczuję, ale ni
                > e są referencyjne dla zdrowych dzieci.

                Ależ mam 2 starszych które tez się jeszcze uczą, i też zdalnie. Syn w całym roku akademickim w szkole był całe 5 razy i to na chwile bo po 2 godzinach wysyłali do domu.
                Do tego chłopak córki jest często gościem.
                I ich znajomi i jakoś nikt im nie wmawia jaka to ich tragedia spotkała.
                Czasy są jakie są ,wystarczy nie brać wszystkiego negatywnie.
                Może problem jest w podejściu dorosłych wiecznym narzekaniu ,widzeniu świata negatywnie i wiecznym buncie ze jak to ja mam słuchać? I ze pandemia to tragedia narodowa i dzielnie włosa na czworo. Wmawianiu nastolatkom jak to coś bezpowrotnie stracili ,a przecież są młodzi wszystko przed nimi. Imprezy wyjazdy zajęcia jeszcze maja na to czas. To tylko rok a do 80 lat daleko.

                Fakt ze oprócz nauki zdalnej i braku jako takich rozrywek czy zajęć dzieciaki spotykają się w domach w parkach. Robią imprezy /urodziny.
                Np.dziś córka wyszła już o 14 spotkała się znajomymi kupili jedzenie na wynos i siedzą na świeżym powietrzu.
                Do marca w sumie wszystko było zamknięte ale na dłuższe krótsze spotkania wychodzili regularnie.
                W marcu zeszłego roku spędziła bite 2 miesiące w domu, ale jakoś nie widziałam żeby to na nią wpłynęło negatywnie. W sumie odpoczęła od bieganiny, szarpania się dojazdami i ciągłym brakiem czasu. Ja tez się lepiej czuje odkąd zwolniło mi się tempo życia. Dużo rozmawiała z koleżankami kolegami przez videoczat. Wiec kontakt mieli a sporo czasu na spokojne życie.
                Ale to trzeba mieć inne podejście.

                Szkoda tylko jazdy konnej ale od września sobie odbije i będzie jeździć 3 razy w tygodniu.
              • lwica_24 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 20:34
                A co to jest norma? To co dla jednego jest rzeczą normalna dla innego niekoniecznie i odwrotnie. Jeżeli Malinowski dobrze się czuje w towarzystwie 2 osób a Wiśniewski potrzebuje 40 to obaj są normalni, ale maja inne potrzeby. Wiesz co oznacza powiedzenie "All different all equal", które jak widać nalezy dedykowac nie tylko pisuarom.
                A przy okazji, co proponujesz zrobic z tymi "nienormalnymi"- to samo co z seniorami?
                • 3-mamuska Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 23:15
                  lwica_24 napisała:

                  > A co to jest norma? To co dla jednego jest rzeczą normalna dla innego niekoniec
                  > znie i odwrotnie. Jeżeli Malinowski dobrze się czuje w towarzystwie 2 osób a Wi
                  > śniewski potrzebuje 40 to obaj są normalni, ale maja inne potrzeby. Wiesz co oz
                  > nacza powiedzenie "All different all equal", które jak widać nalezy dedykowac n
                  > ie tylko pisuarom.
                  > A przy okazji, co proponujesz zrobic z tymi "nienormalnymi"- to samo co z senio
                  > rami?


                  Nie wiesz? Przecież osoby „upośledzone” chore stare do utylizacji bo nie pasują do norm triss.
                  Dziwnie ze o to pytasz.
                  Sama się związała z alkoholikiem ale pierwsza do wydawania wyroków kto do utylizacji.
          • julita165 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 07.05.21, 09:27
            Oczywiscie i jestem ogromna przrciwniczka zamykania szkol, zwlaszcza na tak dlugo. Pewnie nie mniejsza niz Ty. Tym nie mniej dziwi mnie pojawiajacy sie w bardzo wielu wypowiedziach watek totalnej izolacji dzieci i mlodziezy. Nie wiem, moze nie mam w swoim otoczeniu totalnych covidowych paranoikow ale z tego co widze wszystkie dzieci i mlodziez jakies tam zycie poza domem prowadza non stop. Spotykaja sie moze nie w gronie calej klasy ale najblizszych kolegow, sa jednak otwarte rozne aktywnosci pozalekcyjne, czy to jakis sport czy jezyki czy "gra na gitarze". Takie totalne zamkniecie pamietam tylko z okresu 3-4.2020 i teraz przed Wielkanoca. Owszem slysze ogromne prerensje o to zdalne nauczanie ale to glownie z powodu kiepskich jego efektow a w przypadku mlodszych dzieci z powodu trudnosci rodzicow z pogodzeniem pracy i opieki nad nimi ale nie z powodu izolacji.
            • runny.babbit Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 07.05.21, 10:02
              Powody izolacji - w zime i na jesieni był ten głupi zakaz, dużo ludzi ku mojemu zdumieniu się stosowało. Poza tym szybko robiło się ciemno, młodsze dzieciaki często same nie wyjdą, a po południu nie na po prostu co robić gdy wszystko pozamykane, na dworze smród i ciemność. Nie każdy ma warunki na spotkania domowe.
              Po drugie, jest całkiem spora grupa rodziców którzy po prostu wzięli zalecenia izolacji śmiertelnie poważnie i nie pozwalali na żadne spotkania.
              Po trzecie, cześć dzieciaków popadła w taki marazm i otępienie, że nie mają ochoty na nic poza siedzeniem w swoim pokoju.
      • lwica_24 Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 18:42
        Odwołam się do wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Wtedy liczba samobójstw wśród młodych ludzi - w tym równiez dzieci- byla ogromna. I, nie wszystkie samobójstwa byly ujete w statystykach jako samobójstwa. Część klasyfikowano jako wypadki, zatrucia itd.
        Poczatek XXI wieku bardzo duzo samobójstw wśród 40-45 latków. Zwykle...powieszenia.
    • smillla Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 17:43
      Bo trzeba było w MEN ruszyć głowami i przeorganizować nauczanie zdalne przynajmniej dla szkół średnich tak, żeby młodzi mieli okazje spotkać się w grupie szkolnej raz czy 2 razy w tygodniu, np. na WF w formie spacerowo-slowjoggingowej czy wykonać jakieś ćwiczenia na szkolnym boisku, w pomniejszonych grupach. Plastyka raz w miesiącu w formie robienia rysunków w plenerze. Można by było niejedno usprawnić i stworzyć bardziej przyjazne okoliczności, a jednak nie pozbawione walorów bezpieczeństwa epidemiologicznego, tylko to by wymagało koncepcji i jakiegoś wysiłku umysłowego, a z tym w tym kraju krucho, więc po prostu zamknięto klasy szkolne na klucz a ludziom w wieku, kiedy aż buzuje energia i potrzeby nowych bodźców są silne, i ważne jest bycie z rówieśnikami - zalecono życie niedojdy unikającej ruchu, przestrzeni, ciężko oddychającej na dworze przez szmatę, nawet słońca odmówiono w czasie ferii zimowych.... Taka deprywacja fizyczna musi mieć odbicie w stanie psychicznym.
      Może nie znam się na psychice młodzieży, ale ja bym właśnie pozwoliła jej się "wylatać" po powietrzu, lekcje bym robiła plenerowe, spacery jakieś - żeby młodzi odzyskali siły fizyczne. W swej naiwności sądzę, ze to może w znacznej mierze przywrócić im równowagę psychiczną.
      • tiszantul Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 17:52
        "Może nie znam się na psychice młodzieży, ale ja bym właśnie pozwoliła jej się "wylatać" po powietrzu, lekcje bym robiła plenerowe, spacery jakieś - żeby młodzi odzyskali siły fizyczne. W swej naiwności sądzę, ze to może w znacznej mierze przywrócić im równowagę psychiczną."

        No to zupełnie odwrotnie niż eksperci. Zostań w domu, wychodząc zabijasz ludzi
      • runny.babbit Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 06.05.21, 18:25
        Do tego trzeba by po pierwsze chcieć, a po drugie pomyśleć. Nie widzę w MEN ani chęci ani kompetencji. A szkoły już od dawna są udupione i boją się wychylać, choćby ich działania były totalnie nielogiczne. Przykłady z mojej szkoły- w świetlicy dzieci nie mogą się niczym bawić. Bo wirus. Mogą robić lekcje lub rysować na papierze z domu. Albo maseczki- w klasie nie muszą nosić, a jak są na przerwie na dworze to już tak. Chyba że na dworze mają wf, to wtedy nie 😃
        • madami Re: Nie ma dzieci po dopalaczach, coraz więcej je 07.05.21, 09:35
          Chęci nie ma w żadnej stronie. I w edukacji i w ochronie zdrowia w Polsce nie ma mowy o podmiocie tego systemu - nie mówi się o uczniu, jego dobrostanie, jego środowisku - są wyniki, materiał, oceny, rady pedagogiczne, testy i sprawdziany. Uczeń gdzieś zaginął, każda strona toczy swoją kulkę i twórcy systemu i nauczyciele i rodzice i żadna nie dotyczy ucznia. Taki mamy system i jest on powszechnie akceptowany.
          W ochronie zdrowia nie ma pacjenta, jego dobrostanu, poprawy zdrowia -są za to