Dodaj do ulubionych

życie - długość, czy jakość?

07.05.21, 15:58
No właśnie, wiem, że to nie jest czarno - biały wybór, ale co byście wolały:
dłuższe życie, ale pełne ograniczeń (dieta, bez używek, ograniczone rozrywki (np. zarwane noce...)
czy krócej (nie zawsze oznacza to "krótko"), ale bez ograniczeń większych w tej sferze?
Ja po rozmowie ze znajomą dochodzę do wniosku, że jednak druga opcja... bardziej do mnie przemawia.
Obserwuj wątek
          • bi_scotti Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:33
            Korzonkow bym nie pila big_grin Woda it's fine.
            To wszystko jest bardzo trudne do jakiegos jednoznacznego zdefiniowania a potem opowiedzenia sie. Bo np. co to znaczy rezygnacja? Completely? For ever and ever? Czy jednak mozna sobie pozwolic na batonik Pawelek raz na ... bo ja wiem ... miesiac? dwa? pol roku? The same with the rest ...
            Poza tym co w zamian? Faktyczna total sprawnosc, pelnia sil (rowniez intelektualnych!!!) i "klekajcie bogowie", czy takie spowolnione gasniecie ciala i ducha?
            Too many unknowns zeby decydowac jednoznacznie wink Moze i lepiej, ze jednak nie trzeba - wiekszosc spraw w tym temacie juz i tak zabezpieczaja nam (for better or worse) geny ... ufff wink Cheers.
            • kosmos_pierzasty Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:52
              Dodatkowo do wielu zdrowych rzeczy można przywyknąć. Po kilku miesiącach czy pewnie nawet tygodniach chyba każdy odkryje wyższość wody nad słodzonymi napojami... Nie wierzę, że mogłoby być inaczej. Ale trzeba się zdobyć na ten wysiłek, by się przestawić.
                • bi_scotti Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 18:29
                  Ale smak sie w zyciu zmienia wink Pamietam jak moj wtedy moze 6letni Najmlodszy "uczyl sie" jesc olives i twierdzil, ze my wszyscy (mama, tata, Najstarsza, Sredni) klamiemy, ze lubimy big_grin Az i jemu posmakowaly ... To dziala w druga strone tez - dopiero co byl watek na temat "paskudztw", ktore nam smakowaly w dziecinstwie a teraz - no way! Honestly, opcja "oranzada" moze dla mnie nie istniec, cola ... tylko zima po dluuuugim cross-country i koniecznie z cytryna ... ale np. life bez Guinness once in a while (teraz) wydaje mi sie very sad - czy tak bedzie za 20 lat? Who knows wink Moze odkryje kolejne smaki! Let's hope smile Cheers.
                  • kosmos_pierzasty Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 18:32
                    Bi, mogę się podpisać. Kola i słodkie napoje - fuj (ale musiałam się przestawić), ale dobre piwo czy wino...? Z tego znacznie trudniej mi zrezygnować, żeby choć raz w tygodniu sobie takiej przyjemności nie zrobić. I nawet nie próbuję ostatnio sobie tego odmawiać big_grin
              • leanne_paul_piper Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 19:35
                kosmos_pierzasty napisała:

                > Dodatkowo do wielu zdrowych rzeczy można przywyknąć. Po kilku miesiącach czy pe
                > wnie nawet tygodniach chyba każdy odkryje wyższość wody nad słodzonymi napojami
                > ... Nie wierzę, że mogłoby być inaczej. Ale trzeba się zdobyć na ten wysiłek, b
                > y się przestawić.

                No ja się nie przestawię. Gazowanych słodzonych nie piję, ale wody nigdy nie polubię. Piję tylko wtedy, kiedy umieram z pragnienia. A i tak tylko tyle, żebym dała radę dojść z plaży do domu. Bo wiem, że tam czeka na mnie kawa, herbata i soki.
                Znaczy nawet te 1,5 l dziennie nie sprawia, że zacznę przedkładać wodę nad kawę czy herbatę.
                I to też dla mnie byłaby utrata jakości życia, gdyby ktoś próbował pozbawić mnie ww. napojów.
          • koraleznasturcji Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 21:46
            fraudes napisała:

            > Np dla mnie rezygnacja z kawy, czekolady i lampki wina, pieczywa na rzecz "korz
            > onków" popijanych wodą i ziółkami byłaby ograniczeniem.

            Przecież kawa, czekolada, pieczywo i wino (o ile mowa o lampkach a nie o butelkach) nie skracają życia. Kawa to nawet wręcz przeciwnie.
        • huang_he Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:34
          Między 15 a 25 rokiem życia liczyło się dla mnie głównie to. Co przeżyłam, to moje. Nawet jeśli teraz przez to będę żyła lat 89 a nie 102, to no cóż... tym bardziej nie żałuję. I nawet jak twarz niegładka i te liczne paczki fajek, butelek wódki, piwa, wina itp oraz zarwane noce się przyczynily do zmarszczek, to kocham każdą jedyną tę zmarszczkę jeszcze bardziej.
    • hexella Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 16:10
      problem w tym, że często brak ograniczeń nie ma aż tak wpływu na długość życia, co na jego jakość. Pierdzielę życie pełne obciążeń wynikających ze złego stanu zdrowia i własnych zaniedbań, bez względu na jego długość.
      Z tego właśnie powodu coś tam ograniczam. Nie, żeby doczołgać się do setki, ale, żeby przegalopować do 60.
    • snakelilith Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 16:19
      Większość młodych ludzi wybierze pewnie to drugie, a w pewnym wieku percepcja może się jednak odwrócić. Bo co znaczy życie pełne ograniczeń? Organiczenia w stylu bez używek, zdrowa dieta, dbanie o wypoczynek, to nie tylko obietnica dłuższego życia, ale lepszej jego jakości w drugiej połowie. Nagle przechulanie nocy robi się słabą rozrywką, jeżeli następnego dnia musimy to poważnie odchorować, albo nawet stale pogorszy się stan naszego zdrowia. Nie wiemy, ile będziemy żyli, ale zawsze lepiej zostać do końca relatywnie sprawnym i zdrowym, bez paskudnych chronicznych, cywilizacyjnych chorób i innych przypadłości wynikających z lekceważenia sygnałów organizmu. Te choroby mogą bowiem mocno uprzykrzyć ostatnie lata życia.
      • kosmos_pierzasty Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:49
        Zgadzam się na 100 proc. Tyle, że jedno bym dodała: Popadanie np. w ortoreksję czy uzależnienie od treningów też imo nie mieści się w kategoriach dobrego życia - a tu łatwo o pomyłkę.
        I dobrze, że wspomniałaś o śnie - wiem, że to indywidualne, ale dla mnie wysypianie się ma fundamentalne znaczenie i wiem o tym od liceum. Pod koniec każdego tygodnia, gdy niewyspanie, spowodowane wstawaniem o siódmej, się kumulowało, moja forma psychiczna gwałtownie spadała.
        Tak więc dla mnie odpowiednia ilość snu to jest warunek sine qua non przyjemnego życia, nawet nie wspominając o wynikach badań naukowych, które też są jednoznaczne...
        • kosmos_pierzasty Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:44
          triss_merigold6 napisała:

          > Wtedy przynajmniej jest zabawnie, potem się nudzi.

          Nudzi Cię Twoja dorosła codzienność? Wolałabyś szaleć nocami w nieskończoność?
          To ja jednak widzę to inaczej.
          Szaleństwa w pewnym momencie mogą być fajne, choć chyba nie są konieczne. A spokojna, dorosła codzienność daje mnóstwo satysfakcji i nie powoduje kaca, co istotne tongue_out
      • kosmos_pierzasty Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:42
        No dla mnie używki w nadmiarze i zarwane noce, to nie jest synonim przyjemności... Zdecydowanie. Ale już wino czy piwo od czasu do czasu, w umiarkowanej ilości, czy coś słodkiego np. raz w tygodniu? No wiem, nie powinno się. Ale jednak życie też nie polega na bezustannych wyrzeczeniach smile
        • nangaparbat3 Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:51
          Moja mam spotkała kiedyś w tramwaju straszą panią, która jej opowiedziała, że dobiega setki i że zawdzięcza to kieliszeczkowi czystej codziennie. "Ale tylko jeden, malutki".
          Z kolei mama nigdy nie piła alkoholu, oże parę razy do roku kieliszek od wielkiego święta, bo zwyczajnie nie lubi, i już wkroczyła w 10 dekadę, w naprawdę dobrej formie.
          Więc może - co i ile komu służy, ja bym nie była restrykcyjna, zwłaszcza od kiedy czytałam o japońskim stuileśtamlatku, oczywiście w świetnej formie, żywiącym się warzywami smażonymi na smalcu.
          Moim zdaniem trzeba byś spokojnym i dbać o siebie z czułością, wtedy się będzie wiedziało, co dla nas dobre, a ile by się nie pożyło, to będzie się z tego miało jakąć przyjemność smile
    • kosmos_pierzasty Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:40
      Druga opcja.
      O ile nie rozmawiamy o "zwyczajach" z dużym prawdopodobieństwem znacznie skracających życie.
      Tzn. jestem za tym, by o siebie dbać, zgodnie ze stanem wiedzy, ale na tyle, by nie było to bardzo nieprzyjemne w codziennym życiu. Czyli aktywność fizyczna, tak, ale preferowana. Unikanie szkodliwych składników w żywności jak najbardziej. Ale już jeśli chodzi o jakieś ulubione smaki, to raczej - nawet drastyczne - ograniczanie niż całkowita rezygnacja.
      Czyli na spektrum 'super zdrowe życie - życie hulaj dusz piekła nie ma', każdy musi znaleźć swoje miejsce smile
    • bi_scotti Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 17:47
      W ostatecznym rozrachunku za najwazniejsze uznaje reasonable mental sanity - zachowanie pamieci, kojarzenia, mowy, umiejetnosci czytania i pisania etc. Gdyby tego quality zabraklo, to coz to za zycie?
      Fizycznosc? Well, of course important ale to akurat jest negotiable, szczegolnie w tzw. pierwszym swiecie - coraz mniej barrier dla wszystkich wiec tym az tak sie nie przejmuje. Cheers.
      • fraudes Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 20:51
        ale czy życie, gdy NA PRZYK|LAD nie możesz napić się wina, czekolada i wszelkie słodycze raczej nie, posiłki (każdy) wyliczasz wg, kalorii i na wymienniki chlebowe, jesz restrykcyjnie określone ilości jest wysokiej jakości? W miejsce wina, etc. wstaw co lubisz jeść/robić...
        • nangaparbat3 Re: życie - długość, czy jakość? 08.05.21, 08:50
          Tak, znam panią z ciężką cukrzycą, rozpoznaną kiedy miała jakieś 30 lat, teraz - 70. Uważam, że można się od niej uczyć sztuki życia, kwitnie po prostu.
          Po prostu kiedy coś Ci się psuje, szukasz innych możliwości przyjemnego, produktywnego życia, a ograniczenia akceptujesz.
          Czasem rozważam plany B na wypadek
          - utraty wzroku
          - utraty możliwości samodzielnego poruszania się
          - wycięcia połowy żuchwy (spotkało to moja powinowatą, potwornie szpeci plus mowa bełkowtliwa)
          Co wtedy bym robiła, że mieć wciąż przyjemne, sensowene życie?
          Nie żebym szczególnie sie nad tym skupiała, ale czasem przelatuje mi przez głowę, znajduję odpowiedź i idę dalej, spokojniejsza.
        • 3-mamuska Re: życie - długość, czy jakość? 08.05.21, 11:38
          fraudes napisała:

          > ale czy życie, gdy NA PRZYK|LAD nie możesz napić się wina, czekolada i wszelkie
          > słodycze raczej nie, posiłki (każdy) wyliczasz wg, kalorii i na wymienniki chl
          > ebowe, jesz restrykcyjnie określone ilości jest wysokiej jakości? W miejsce wi
          > na, etc. wstaw co lubisz jeść/robić...


          Ja nie nawidzę czekolady, wina tez nie bardzo. Słodyczy nie jadam ,oprócz domowych ciast. Tego byłby mi szkoda ale ostanie jadam w BN.
          Co do posiłków jem zdrowe i wyliczone.
          Tak też żyją sportowcy czy ludzie z chorobami całe lata.
          W sumie gdyby człowiek nie znał innego życia nie widziałby za czym tęskni.
      • bi_scotti Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 19:49
        leanne_paul_piper napisała:

        > żyję tak, aby nie było mi żal umierać.
        >

        Nie rozumiem. Nie byloby Ci zal umierac? Really?
        Tak zupelnie osobiscie to ja jestem super happy, ze zyje i byloby mi strasznie, strasznie zal gdybym miala sie dowiedziec, ze np. tomorrow it's over ...Co z tego, ze czlowiek przezyl, co przezyl - tyle jeszcze wciaz by chcialo. A wrecz, im wiecej sie zasmakowalo, tym na wiecej ma sie apetyt, eh ... Cheers.
    • koraleznasturcji Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 21:56
      Jakość, ale większość rzeczy naprawdę niezdrowych (nadużywanie alkoholu i narkotyków czy dieta, której podstawą jest smażone w głębokim tłuszczu bardzo słodkie lub bardzo słone wysoko przetworzone jedzenie) drastycznie obniża jakość życia. Nie tylko długość.

      Nie powiedziałabym, że alkoholik lub osoba z otyłością trzeciego stopnia wiodą pełniejsze życie z większą liczbą możliwości i otwartych drzwi niż ktoś, kto zachowuje umiar w jedzeniu i piciu.
    • manala Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 22:52
      hmm, trudne pytanie.

      Nie lubię ograniczeń.
      Choć mam świadomość, że aby stracić na wadze musiałabym przejść na jakąś mega ścisłą dietę. A tu lipa - jestem łakoma. Nawet jeśli nie są to ogromne ilości, to jednak spróbować musze...

      Alkohiol - niestety sprawia, że się rozluźniam. Lubię. Wino na chwilę obecną.

      Rozrywki - nie jestem specjalnie rozrywkowa.

      Jednak chyba jakość. Ciągłe pilnowanie się jest nie dla mnie. Poza tym lepiej umrzeć za młodu, niż stać się potem ciężarem dla własnych dzieci. Zycie i tak jest do trudne.
    • yuka12 Re: życie - długość, czy jakość? 07.05.21, 23:55
      Zdecydowanie jakość. I wbrew temu co mówi snajkowa, im jestem starsza, tym bardziej nie chcę długo żyć. W przeciwieństwie do bi uważam, że długie życie jest przereklamowane i tzw. pogodna starość jest niesamowicie rzadkim zjawiskiem. Nie postrzegam też życia jako takiego jako bezcennej wartości (przynajmniej odnośnie siebie), a raczej jako zadanie do wykonania. Ja właśnie swoje realizuję. Gdy już wypełnię swoje obowiązki, chciałabym odejść, zanim ból, choroby i demencja mnie dopadną.
    • ciszej.tam Re: życie - długość, czy jakość? 08.05.21, 09:06
      Nie wydaje mi się, że chlanie po nocach to jest „jakość”, ale jeśli chodzi o dylemat Achillesa to uważam że miał rację.
      Nie widzę wiele sensu w byciu 110 letnim dziadkiem/babcią który nigdy nic ciekawego nie widział i nie zrobił bo był cale zycie zajety unikaniem kataru i pichceniem jakichś ortoreksyjnych super foods. Nie przemawia to do mnie.
    • 3-mamuska Re: życie - długość, czy jakość? 08.05.21, 10:54
      fraudes napisała:

      > No właśnie, wiem, że to nie jest czarno - biały wybór, ale co byście wolały:
      > dłuższe życie, ale pełne ograniczeń (dieta, bez używek, ograniczone rozrywki (n
      > p. zarwane noce...)
      > czy krócej (nie zawsze oznacza to "krótko"), ale bez ograniczeń większych w tej
      > sferze?
      > Ja po rozmowie ze znajomą dochodzę do wniosku, że jednak druga opcja... bardzie
      > j do mnie przemawia.

      Długość ,bo szalenie po nocach chlanie ,nie jest szczytem moich marzeń żebym musiała rezygnować z 20 lat życia. Jestem typem raczej domatora.
      Mam kolegę który jest cukrzykiem odkąd skończył 16 lat, insulina ,dieta i co miał sobie w łeb strzelić.
      Chore myślenie.
    • wapaha Re: życie - długość, czy jakość? 08.05.21, 11:03
      Jest mi dobrze tak jak jest-a co z tego wyjdzie zobaczymy. Raczej moje życie jest "pełne ograniczeń" ( skoro tak chcesz to nazywać )-czyli nie mam nałogów, mam dietę ( określony styl życia ),ograniczone "rozrywki" ( jesli dla kogoś rozrywką jest zarwana noc to okkkkkkkkkkkkk w takim razie w ogóle nie mam tej "rozrywki") mało tego, codziennie się "męczę" ! ( sport) tongue_out

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka