Dodaj do ulubionych

kupno połowy domu

07.05.21, 20:27
Dzień dobry,
Chciałam wysondować taki temat, jak kupno mieszkania (jednego z dwóch) w domu jednorodzinnym. Czyli dom jest podzielony na pół, ale nie wertykalnie tylko horyzontalnie. Swego czasu miałam znajomego, który absolutnie się odżegnywał od takich inwestycji, twierdził, pewnie słusznie, że drugiego współwłaściciela żadna siła nie zmusi do dołożenia się do remontu części wspólnej (góry lub dołu). Z drugiej strony obserwuję, że w niektórych miejscowościach podmiejskich Warszawy takich rozwiązań spotyka się mnóstwo. Z desperacji już coś takiego rozważam, bo chciałabym mieć mieszkanie bezczynszowe, albo móc sobie chociaż panele PV położyć, ale jak tu wybadać, czy drudzy współmieszkańcy okażą się w miarę OK. Czy któraś z forumek (forumków) ma jakieś doświadczenie w tym temacie?
Obserwuj wątek
    • madame_edith Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:07
      Nie słuchaj ludzi, którzy albo są „bogaczami”, których stać na wolnostojący dom w szeroko pojętej Warszawie, albo się na takich kreują na forum, mieszkając w rzeczywistości w klitce w bloku.
      Oczywiście, że lepiej mieć dom albo piękne ponad 100 metrowe mieszkanie. Podobnie jak lepiej być pięknym i bogatym, a nie brzydkim i biednym. Tylko, że to jest obecnie wydatek min 1,5 mln zł więc warto może zejść na ziemię z tym „po moim trupie”. To nie jest przypadek, że buduje się mnóstwo bliźniaków i szeregówek, jakoś ludzie mieszkają i sobie chwalą. Zapewniam, że druga strona ma takie same obawy.
          • daniela34 Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:30
            No właśnie niekoniecznie. Jeśli masz szeregówkę/bliźniak to dość często nie masz wspólnej własności, bo masz 2 działki, 2 odrębne nieruchomości. I taka opcja jest całkiem niezła. Gorsza niż dom wolnostojący ale niezła. Natomiast nawet jeżeli jest jedna nieruchomość i współwłasność, to podział pionowy mimo wszystko jest lepszy - mniej części wspólnych i możliwość wydzielenia (choćby do użytkowania) - ogrodu.
            • madame_edith Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:39
              Tak oczywiście i dlatego takie rozwiązania, o jakich pisze autorka są najtańsze z możliwych. Skoro są rozważane, to zapewne jest ku temu powód finansowy. Ale sąsiad kutafon uprzykrzy ci życie w każdej opcji, nawet zza płotu. Więc samego sąsiedztwa bym nie demonizowała, wszędzie można źle trafić. I tak, zgadzam się, że bliźniak lepszy, ale droższy, a i tak na ogół to wspólna działka z wyodrębnionymi połówkami domu.
              • effka454 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 17:18
                Owszem sąsiad zatruwający życie swoim sąsiedztwem może trafić się wszędzie - także w domu wolnostojącym, jeśli działka nie ma kilku hektarów. Ale w przypadku domu podzielonego wertykalnie masz jeszcze kwestie np. naprawy dachu (co było poruszane m.in. w podobnym wątku), zamykania głównych drzwi, żeby nie wiało/nie dostał się złodziej itp. atrakcje uzależnione od tego które mieszkanie jest twoje. I rozpoznanie czy obecni sąsiedzi są dobrzy nie na wiele się zda, bo w każdej chwili mogą się zmienić i okaże się, że na ich miejsce wprowadził się jakiś buc, który nie będzie płacił za naprawę dachu, bo to tobie leje się na głowę, albo nie będzie zamykał non stop głównych drzwi i nie obchodzi go, że tobie wyziębia się mieszkanie. Albo w drugą stronę - będzie non stop żądał dołożenia się do jakichś wydumanych inwestycji - a to trzeba krzaczki posadzić na froncie, a to co dwa lata trzeba malować elewacje, a to może położylibyśmy wykładzinę na schodach wspólnych to będzie tak milej.
                Dlatego większość osób opcję zakupu takiego lokalu ma w szufladce "po moim trupie"
              • sol_13 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 17:55
                madame_edith napisała:

                > I tak, zgadzam się,
                > że bliźniak lepszy, ale droższy, a i tak na ogół to wspólna działka z wyodrębn
                > ionymi połówkami domu.

                Nie, to są odrębne działki i nieruchomości. Nie mamy żadnej części wspolnej z sąsiadami, natomiast remonty niektórych rzeczy przeprowadzamy wspolnie - naprawę dachu, a teraz balkonów.
            • mirkabella Re: kupno połowy domu 08.05.21, 16:10
              Bo bliźniak to co innego. Jesteś właścicielką swojej części od dachu po grunt. W mieszkaniach bezczynszowych jest inaczej. Oprócz swojego mieszkania każdy ma jakiś udział w częściach wspólnych domu, czyli np dach jest wspólny, mimo ze może być tylko nad jednym mieszkaniem. Ogródek tez jest wspólny, a korzystanie z niego określone jest najczęściej umownie.
              • sol_13 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 17:57
                To jest bardzo różnie, teraz buduje sie sporo budynków z mieszkaniami bezczynszowymi, gdzie mieszkania na parterze mają ogrodek do wylacznego użytkowania wpisany w akt notarialny.
    • valtho Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:20
      Mam takie mieszkanie. Jak w nieruchomosci wspólnej bywa dobrze być w dobrych kontaktach z sąsiadami, na szczęście jestem. Mam tez doświadczenie z niewielkiej kamienicy, gdzie lokatorzy byli skłóceni - w efekcie nie dało rady nic ustalić. Podsumowując - sprawdź sąsiadów smile
    • gulcia77 Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:20
      My mamy na wsi połowę czegoś w podobnie dworku sprzed 100 lat. I mamy część wspólną. Tak odziedziczył mój chłop i trzeba z tym żyć. Ale dobrowolnie bym nie kupiła. Fakt, że babcia P, właścicielka drugiej połowy, jest cudowną osobą, nie zmienia faktu, że żyje że skromniutkiej emerytury i trudno jest choćby wygospodarować kasę na część wspólną, która wymaga napraw. A co dopiero, gdyby pojawiły się jakieś konflikty.
    • tygryskowata Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:30
      Nie wybadasz dopóki np.dach nie zacznie przecieckać...a to Ty będziesz na górze. Albo w momencie, jak izolacja zacznie przepuszczać i na parterze wejdzie Ci grzyb...
      W teorii wszyscy są super, ale w takich życiowych sytuacjach jak dach/grzyb okazuje się, że nikt nie chce wyskakiwać z 30k na remont dachu/badanie grunru itd.
      • daniela34 Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:33
        Nawet tam, gdzie wydawałoby się, że mieszkańcy powinni trzymać wspólny front (spór z deweloperem z powodu wad budynku)- taka rozbieżność interesów niestety rzutuje na stanowisko Pawłów i Gawłów.
    • widosna Re: kupno połowy domu 07.05.21, 22:35
      Koleżanka tak ma. Dwa lata już buja się po sadach bo sąsiedzi zacietrzewieni, nie chcą zgodzić się na jakikolwiek jej pomysł usprawnienia i złośliwie utrudniają życie i mieszkanie jej w tym domu. Bardzo zle rozwiązanie
        • widosna Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:32
          Nie, ona na kasę. Chce zrobic remont dachu i musi mieć na to zgodę sąsiadów z parteru. Chce zrobic w 100% za własne pieniądze. Oni nie wyrażają zgody. Doszło do tego, ze dach przecieka i jej woda się leje. Ona na stałe tam nie mieszka ale chce wyremontować z myślą o dorastającej córce (dom - połówkę odziedziczyła). Oni chcą doprowadzić do ruiny i zmusić ja by odsprzedała swoją połówkę za bezcen.
    • redwineiswhatilike Re: kupno połowy domu 07.05.21, 23:31
      Znajomi tak mieszkają. Mają pół wielkiego domu, właśnie bardzo dziwacznie podzielonego, po dziadkach. Mieszkają tam z dziećmi i swoimi rodzicami, mają wyodrębnione dwa mieszkania w tej swojej części domu. Latami ta druga część (ale nie jest to bliźniak tylko pół pierwszego piętra, kawałek piwnicy, inna część ogrodu ale wychodzi na ich salon) była niezamieszkała. Ktoś tam mieszkał za czasów ich dziadków, potem starsi ludzie zmarli i ci, którzy to odziedziczyli tylko od czasu do czasu tam zaglądali ale nikt nie mieszkał. Znajomi w wielkim spokoju mieszkali sobie z 15 lat. Nie mieli sąsiadów. Potem ta druga część została sprzedana i od 10 lat są ciągłe kłótnie, nie mogą się dogadać, bo wspólny dach, bo coś innego. Gdyby to był bliźniak, nie byłoby zupełnie problemu.
      • mama-ola Re: kupno połowy domu 08.05.21, 10:18
        Moja rodzina też miała taki dom. Na górze jedna siostra z rodziną, na dole druga. Z tego, co wiem, konflikty były. Ale np. remont dachu finansowali wspólnie. Teraz dół ma zostać sprzedany obcym ludziom, podobno już jest nawet chętny kupiec. Ciekawe, czy ma takie niepokoje jak autorka wątku.
      • biala_ladecka Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:09
        zwyczajnamatka napisał(a):

        > To opcja najgorsza z możliwych. Moja koleżanka tak mieszka, ona na dole, a na g
        > órze szwagierka. Mimo, że to rodzina to i tak są kwasy.

        I wcale nie jest powiedziane, ze gdyby mieszkali 300km od siebie, kwasow by nie bylo.
        • iwoniaw Re: kupno połowy domu 08.05.21, 18:04
          biala_ladecka napisała:


          > I wcale nie jest powiedziane, ze gdyby mieszkali 300km od siebie, kwasow by nie
          > bylo.
          >
          >
          Jednak chyba każdy widzi różnicę "kwasy z rodziną mieszkającą 300 km dalej", a "kwasy z rodziną mieszkającą w tym samym budynku". Nie mówiąc już o tym, że w opisanych przypadkach chodzi właśnie o kontrowersje dotyczące inwestowania i ogarniania części wspólnych nieruchomości, więc w sumie owszem, jest duże prawdopodobieństwo, że gdyby te rodziny mieszkały oddzielnie, to kwasów by nie było.
    • thea19 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 10:29
      bez sensu zupełnie, chociażby w kwestii gruntu. Kiedyś projektowałam kawałek ogródka właścicielki parteru - ona miała taras a nad nią ktoś balkon. Cała działka była wspólna ale jak tu obcy ludzie mają razem z niej korzystać? Jedni stawiali jakieś szopki a drudzy hustawki dla dzieci, problem był z koszeniem trawnika. Bliźniak czy segment ostatecznie tak ale takie coś nigdy.
      • niemaznaczenia Re: kupno połowy domu 08.05.21, 10:38
        Bliska rodzina tak mieszka pod Krakowem. Osiedle szeregówek. Każdy budynek to 2+2 czyli jakby bliźniak, którego każda połowa jest podzielona na mieszkanie górne i dolne. Oni mają górę ok. 120 m, dół to ok. 80. Nie narzekają. Sąsiadów na parterze mają sympatycznych. Ogródek podzielony tak, że oni mają z boku i z przodu, a ci z parteru tył. Ciężko to opisać, ale na żywo to wygląda na dość sensownie rozplanowane.
        • strumien_swiadomosci Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:00
          Tak, ale to jest całe osiedle, które zostało odgórnie zaprojektowane w taki sposób, by wszyscy w miarę sensownie mogli z niego korzystać.
          Inaczej sprawa wygląda, gdy jest po prostu dom jednorodzinny, który został fizycznie podzielony na dwa mieszkania. Ogród jest wtedy często wspólny (czyli trzeba się dogadać co do użytkowania i koszenia), garaż może być tylko jeden itd.
          Rozważałam kiedyś taką opcję, bo mieszkanie było bajecznie tanie. Ale perspektywa dogadywania się o każdy remont (dach, ogrodzenie, kostka, elewacja...) mnie odrzuciła. To nie są tanie rzeczy i zwyczajnie trudno może być uzgodnić takie remonty tak, by obu stronom pasowało...nawet przy założeniu obustronnej dobrej woli.
          • niemaznaczenia Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:15
            Dom jednorodzinny z taki rozwiązaniem to zwykle w jednej rodzinie. Przynajmniej ja znam tylko takie przypadki Np. na górze młodzi, na dole rodzice. Zależy jeszcze jak to jest rozwiązane, czy są np. osobne wejścia itd. A jak to się się praktyce sprawdza, zależy od rodziny wink
          • mama-ola Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:43
            > Ogród jest wtedy często wspólny (czyli trze
            > ba się dogadać co do użytkowania i koszenia),

            Nie musi tak być. I chyba właśnie często nie jest, a już zwłaszcza u obcych. Nawet u moich cioć, chociaż były siostrami, ogród został podzielony i nie na gębę: geodeta wymierzył, wbił paliki i wystawił dokumenty. Dom został notarialnie podzielony na dwie części, adres różni się lierą a (np. Kwiatowa 6 i Kwiatowa 6a).
            • thea19 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 12:35
              to moi klienci mieli osobne adresy ale działka nie była w żaden sposób podzielona, do tego wąska i długa, była jedna brama i furtka, jedne wejściowe drzwi a w środku kolejne do mieszkań. Wszystkie wady domu i bloku w jednym. Całe osiedle takie powstało, pomijam już lokalizację - obrzeża bagienne przy wale wiślanym ze stacjami transformatorowymi. Cena czyni cuda, wiadomo.
    • bywalec.hoteli Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:02
      to jak w bloku, wiec musiałaby być spółdzielnia mieszkaniowa i fundusz remontowy, żeby nie dochodziło do konfliktów na temat: mnie zalewa i trzeba naprawić dach, na parterze trzeba poprawic drzwi bo mi zimno.
              • daniela34 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 11:43
                A ja mieszkam w bloku że wspólnotą i administratorem a moi rodzice w bloku administrowanym przez spółdzielnię. Zgadnij kto ma niższe koszty?

                Przy czym w tym wypadku to akurat dyskusja akademicka, bo tego typu mieszkania w domkach albo wydziela właściciel w dotychczasowym budynku jednorodzinnym i sprzedaje, albo buduje deweloper. Zarządzane przez spółdzielnię to yeti.
                    • bywalec.hoteli Re: kupno połowy domu 08.05.21, 12:51
                      no to jak blok bedzie miał 30 lat i trzeba bedzie zrobić poważny remont lub poważna modernizacje, wymianę instalacji to pogadamy.
                      A może porównaj ilość, wielkość i jakość otaczających blok: placów zabaw, parkingów ogólnodostępnych, parków osiedlowych, boisk, szkol, kwietników, zieleni, domow kultury?

                      Na osiedlu spoldzielczym płaci się także za infrastrukturę wspólną, której nie ma na osiedlach wspólnotowych albo jest znikoma.

                      Z drugiej strony osiedla spółdzielcze czerpią te dochody, dlatego u mnie np. czynsz jest umiarkowany (około 100 zł administracja i około 100 zł fundusz remontowy, a co roku jest realizowany plan remontów). Reszta to opłaty eksploatacyjne.
                      Masz taniej, doprawdy?
                      Za sama firmę ochroniarska czyli ciecia do otwierania szlabanu płacisz pewnie z 50 zł miesięcznie. Czynsz za miejsce w hali garażowej następne 50.

                      Masz taniej, really?
                      • daniela34 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 14:23
                        Nie mam ciecia ani ochrony. Bramę otwiera pilot, jeśli ktoś korzysta z garażu to za niego płaci- normalne. Trudno, żeby korzystać i nie płacić. Miejsce postojowe pod blokiem jest minute darmo, całkiem tak jak na osiedlach spółdzielczych. Powazns modernizacja w bloku moich rodziców (spółdzielczym!!!) oznaczała zrzutkę kasy. Fundusz remontowy u mnie (blok że wspolnotą) jest. To w czym różnica poza tym, że nie utrzymuję rozdętej administracji?
                      • bywalec.hoteli Re: kupno połowy domu 08.05.21, 15:26
                        Nie odpowiedziałaś, wiec zapytam wprost jeszcze raz:
                        A porównaj ilość, wielkość i jakość otaczających blok: placów zabaw, parkingów ogólnodostępnych, parków osiedlowych, boisk, szkol, kwietników, zieleni, domów kultury?

                        Ile mają w spółdzielni rodzice a ile masz Ty we wspólnocie?
                        • daniela34 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 15:41
                          Plac zabaw na osiedlu rodziców powstał teraz, u mnie jest, parking ogólnodostępny 0 tu i 0 tam, parking dla mieszkańców 1 tu i 1 tam. Kwietnik- u rodziców 0 u mnie są donice z roślinami, dom kultury-1 tu i 0 tam, szkoła 1 tu i 1 tam, park osiedlowy-0 tu i 0 tam.

                          Swoją drogą-szkola, park i dom kultury nie mają nic wspólnego z infrastrukturą odpłatną zarządzaną przez spółdzielnię. Dom kultury u mnie jest dzielnicowy i dzieci z mojego bloku mają do niego dostęp tak samo jak dzieci z bloków zarządzanych przez spółdzielnię. Na moim osiedlu z lat 80-tych nie było żadnego domu kultury. Szkoły są publiczne, parki takoż. Mylą Ci się rzeczy, za które płacisz w czynszu i takie, które są miejskie (szkoła, park, dom kultury)
                          • bywalec.hoteli Re: kupno połowy domu 09.05.21, 00:12
                            życie we wspólnocie dobrze obrazuje niniejszy post:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,171707538,171707538,Ojciec_wtargnal_na_prywatny_plac_zabaw_.html?p=171709026

                            „ > Dokladnie tydzien przed moją wyprowadzką rada mieszkancow ( a bylo ich 30) prze > Wczesniej na 14 zebraniach (dwa rocznie) nie doszlo bowiem do jednoglosnej decyzj”
    • dr.amy.farrah.fowler Re: kupno połowy domu 08.05.21, 16:13
      Znajomi kupili parter w przedwojennej willi, na pierwszy rzut oka zaje*ioza: ogromne drzwi między salonem a jadalnią, zejście po schodach z tarasu do ogrodu, wielka spiżarnia przy kuchni, pół ogrodu ze starymi drzewami notarialnie ich, normalnie sielanka.

      Szybko się okazało, że właściciel reszty jest psychiczny - ma jakąś obsesję, że przy sprzedaży tego parteru ktoś go oszukał (wieki temu, jak sprzedał tę połówkę pierwszym nieszczęśnikom) i zasadniczo ma jedno hobby: utrudnianie życia kolejnym właścicielom (no bo nikt tam długo nie wytrzymywał). Np. znajomi nie mogli wyjść do ogrodu, bo uważał, że cały jest jego i jak któreś do tego ogrodu wyszło, to z piętra rzucał w nich butelkami, a jak raz wystawili sobie leżak, to go podpalił. Nie mogli wjechać na posesję samochodem, bo przebijał im opony.

      Tak więc niemożność dogadania się co do remontu dachu to jest małe miki.
    • volta2 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 17:01
      u rodziców po sąsiedzku tak rodzina żyła

      dom 3 kondygancje, w wysokich piwnicach(od biedy niski parter) żył najstarszy syn z żoną i dziećmi + na kolejnej kondygnacji mieli salon dla gości, i na tej kondygnacji żyli też seniorzy rodu, na ostatniej najmłodszy syn z żoną i dziećmi, ogródkiem wielkości chusteczki do nosa też się podzielil. jedni mieli szpaler drzewek, drudzy minitrawniczek a trzeci piaskownicę . jak było dobrze, to wszyscy korzystali ze wszystkiego, jak źle, a bywało źle to każdy na tymi miniskrawku swojego urzędował.
      po 20 latach takiego życia sprawa się ułożyła tak, że seniorzy przenieśli się na cmentarz, ci z piwnicy - oni i tak mieli wybudować sobie dom i wreszcie to zrobili, a na włościach został najmłodszy syn, wreszcie sam w domu
      tylko przez te 20 lat dzieci mu urosły i zabawa zaczyna się od początku, tylko jeszcze gorzej chyba, bo po seniorach należy się temu synowi co się wyniósł połowa tego co zostawili po sobie.
      ogólnie masakra
    • mayaalex Re: kupno połowy domu 08.05.21, 17:55
      moi rodzice tak mieszkaja, wspolna klatka schodowa, jedno mieszkanie na parterze, jedno na pierwszym pietrze, piwnice i strych podzielone na pol, duzy ogrod podzielony na pol. Jest ok, bez wiekszych zgrzytow, obie strony sa tolerancyjne i maja w miare podobna sytuacje materialna. Potencjalnie widze rozne mozliwe problemy ale u nich akurat sie sprawdza.
    • palacinka2020 Re: kupno połowy domu 08.05.21, 19:13
      Dom mozna podzielic na dwie albo trzy czesci, ale sens ma dzielenie wertykalnie a nie gora-dol.
      Tak by kazdy mial swoje wejscie, swoja czesc ogrodu oddzielona plotem od sasiada, swoja czesc dolu i gory.

      Moze to byc szeregowka, moze byc pol blizniaka, moze byc 1/3 domy (widzialam cale osiedle tak stawiane- kazdy dom podzielony na 3 mieszkania). Zazwyczaj wtedy na dole jest salon z aneksem kuchennym, a na gorze sypialnie.

      Dzieleniu typu rodzina X na gorze, rodzina Y na dole, i jeszcze wspolny ogrodek, mowie zdecydowanie nie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka