Dodaj do ulubionych

Z serii- problemy małżeńskie

09.05.21, 17:29
Mąż od kilku lat rozwija się w pewnej dziedzinie sportu. Żona zawsze była bardziej pochłonięta obowiązkami domowymi, rodzicielskimi (co nie znaczy,że mąż nic nie robił), jeśli już miała trochę wolnego czasu wolała paść na kanapę z książką albo serialem. Hobby męża czasochłonne, zabierało albo całe niedziele, albo popołudnia ( pomijając zimę). Żonie było przykro, że nie spędzają razem czasu, ale rozumiała,ze nie może nikogo zmuszac do rezygnowania z aktywnego odpoczynku. Dzieci podrosły, czasu jest więcej, żona chce dołączyć do męża. Ale zonk- mąż nie chce już realizować się sportowo z żoną, ponieważ po kilku latach regularnych treningów jego możliwości są zdecydowanie większe niż początkującego zawodnika. (Na pewno nie chodzi o babę. ) No i żona spędza to niedzielne popołudnie w pojedynkę zastanawiając się czy walczyć o współny czas z mężem, czy zorganizowac swoje rozrywkowe życie indywidualnie?
Patrząc z boku, uważacie,że można mieć pretensje do męża o zaistnialą sytuację? Jest mi przykro, ale nie o to chodzi,żeby siedzieć i użalać się nad sobą, tylko,żeby jakoś to sobie ułożyć na przyszłość. Powiedzcie mi coś miłego.
Obserwuj wątek
      • ichi51e Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 17:36
        bo mnie to by sie nie chcialo. TZ biega maratony i ultramaratony jezdzi na rower ze itd. Do tego ma głupie podejście wszystko albo nic trzeba dusić boli to dobrze najważniejsze zwycięstwo. Trochę zazdroszczę a trochę współczuje - ale nie chce mi się starego konia wychowywać. Ja to wole tak rekreacyjnie do muzeum galerii pozwiedzać Robić piknik na łące... no nie da się tego pogodzić.
          • znowu.to.samo Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 08:16
            A kontuzji przez to duszenie nie wyłapuje? Mój m tak dusił na siłowni że teraz prawdopodobnie będzie musiał zrezygnować bo go coś w plerach już pół roku boli i nikt nie wie co. A mówiłam: nie szarp za mocno bo sie nabawisz kontuzji.
            Ja też biegam 3-4 razy w tyg i zaliczyłam dwa maratony, ale robię to jednak bardziej amatorsko, a nie żeby ciągle polepszać wyniki. Mam też czas dla dzieci.
            Zauważyłam że wśród facetów występuje jakby większa potrzeba rywalizacji, większy pęd do wygranej.
    • escott Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 17:44
      A Ty naprawdę bardzo byś chciała robić to, co on? Może jest coś, co sprawi Ci więcej przyjemności i namówisz go na to? Albo razem seriale, a hobby oddzielnie, w tym nie ma nic złego. Jeśli zaś też masz ochotę na to konkretne hobby, to niech, jak tu ktoś proponuje, czasem wybiera się z Tobą, a pozostałe razy możesz nadrabiać. Moim zdaniem własne hobby, szczególnie nie takie domowe a właśnie wychodzące, jest bardzo cenne, warto, żebyście oboje mieli własne i niekoniecznie to samo.
    • szaraiwka Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 17:47
      Myśle ze maz powinien znaleźć czas na swoją pasje ale i na czas z zona, która chciałaby zacząć robić to co on. Rozumiem, ze jego poziom może być dużo lepszy i powinien moc kontynuować. Ale to nie znaczy ze nie może trochę z tego czasu na hobby poświecić jej. Mój facet jeździ o wiele lepiej Na nartach niż ja. Ale jakoś umiemy to pogodzić. Czasem on idzie szaleć a ja albo jeżdżę po swojemu sama albo robię coś innego a czasem jeździmy razem, ja muszę się spiąć a on musi trochę odpuścić. I da się. Podobnie mam z tenisem i z moją córką. Ona gra słabiej wiec ja raz w tyg gram z kim innym a raz z nią. Bo nam w jeździe czy grze nie chodzi wyłącznie o wynik i wyczyn. Jeśli maz nie jest wyczynowcem to mógłby jednak trochę się posunac.

      Druga opcja - znajdź coś swojego. I ten czas na sport czy co to jest poświęć samodzielnie temu co tobie sprawia frajdę.
      • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:54
        szaraiwka napisała:

        > Myśle ze maz powinien znaleźć czas na swoją pasje ale i na czas z zona, która c
        > hciałaby zacząć robić to co on. Rozumiem, ze jego poziom może być dużo lepszy i
        > powinien moc kontynuować. Ale to nie znaczy ze nie może trochę z tego czasu na
        > hobby poświecić jej. Mój facet jeździ o wiele lepiej Na nartach niż ja. Ale ja
        > koś umiemy to pogodzić. Czasem on idzie szaleć a ja albo jeżdżę po swojemu sama
        > albo robię coś innego a czasem jeździmy razem, ja muszę się spiąć a on musi tr
        > ochę odpuścić. I da się. Podobnie mam z tenisem i z moją córką. Ona gra słabiej
        > wiec ja raz w tyg gram z kim innym a raz z nią. Bo nam w jeździe czy grze nie
        > chodzi wyłącznie o wynik i wyczyn. Jeśli maz nie jest wyczynowcem to mógłby jed
        > nak trochę się posunac.
        >
        > Druga opcja - znajdź coś swojego. I ten czas na sport czy co to jest poświęć sa
        > modzielnie temu co tobie sprawia frajdę.
        >


        Dokładnie ,tylko ze mąż by musiał chcieć spędzać czas z żoną, on nie chce.
        Zastanowiłabym się czy to małżeństwo jeszcze istnieje ,czy to już układ.
    • kalafiorowa.es Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 17:53
      Głowa do góry.

      Jestem w podobnej sytuacji, tylko mój facet nie jest mężem, nie mamy dzieci, dla kontrastu nie mieszkamy razem więc tego czasu razem mamy jeszcze mniej. I oboje mamy pier***ca na punkcie kolarstwa.

      Paradoksalnie NIGDY albo prawie nigdy nie jeździmy razem, bo on realizuje jakieś szalone treningi a ja robię swoje.
      Natomiast nie ma najmniejszych wątpliwości, że pasja nas łączy mimo realizowania jej głównie osobno, bo:
      - jeździmy razem na zawody
      - jeżdżę z nim na zawody do towarzystwa (biorę sobie rower i jeżdżę na własną rękę) albo jako asystencja (na ultra długie dystanse)
      - oglądamy razem wyścigi, filmiki kolarskie, opowiadamy wrażenia z treningów, mamy masę wspólnych znajomych i generalnie nasz czas wolny kręci się wokół tego. Właśnie mi przysłał SMSa, że Giro leci w TV smile

      Więc jak Ci się ten sport podoba, to realizuj sama albo z własnymi znajomymi (a najlepiej z kobietami, bo my mamy nie tylko własny rytm ale i własną filozofię) a to tak czy siak Was połączy. No chyba, że małżonowi się jakaś niezdrowa zazdrość/rywalizacja włączy, ale to już głębszy problem.
    • tt-tka Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 17:57
      A naprawde chcesz robic to co maz, czy po prostu chcesz byc z nim ? Bo to dwie rozne sprawy.

      ja bym poszukala swojej niszy, najlepiej z treningami w tygodniu (drogi mezu, nie bedzie mnie przez trzy popoludnia i wieczory) oraz zjazdami/zlotami/innymi spotkaniami co ktorys weekend.
      A co drugi weekend z mezem. Niech on sobie swoje zajecia poprzestawia tak, zeby i dla zony miec czas.
    • kira02 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:06
      A nie możecie czasu spędzić razem w zupełnie inny sposób? Pobyć razem po prostu: spacer, piknik, wspólne wyjście jak będzie można itd? Przecież każde z Was może mieć swoje własne hobby i realizować je na własną rękę. Nie trzeba spędzać całej doby wszystko robiąc wspólnie (wręcz niektórzy by się udusili w takim związku), ale ważne jest, żeby znaleźć czas dla siebie nawzajem.
    • konwaliamajowa Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:14
      Ten sport mnie ani trochę nie interesuje, a już zawody wszelkiej maści są dla mnie atrakcją niezrozumiałą. Chodzi wyłącznie o wspólne spędzanie czasu, którego mamy bardzo, bardzo mało.
      Druga rzecz- wakacje. Mąż zawsze stara się przeforsować takie miejsce, w którym może się realizować. Dla mnie i dzieci- nuuudne miejsce (teraz to już tylko dla młodszego dziecka, bo starsze odmawia wyjazdu i może zostać samo w domu). W czasach pandemicznych w zasadzie takie miejsca są optymalne, ale myślę,że za rok będzie inaczej. I co, oddzielne wyjazdy? Jakoś mi się to nie podoba.
      • ichi51e Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:18
        wyjazdy należy dobrać takie żeby wszyscy byli zadowoleni. owszem mąż tez ale reszta rodziny tez nie worki kartoflowa i należy znaleźć miejsce w którym każdy może odpocząć. albo dwa krótsze wyjazdy. albo mąż sam na sportowy a potem z rodzina na rodzinny
        • ichi51e Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:20
          u nas np zadziałało ze tez dołączył się do moich spacerów. dla niego 45 min marszu to jak splunąć a idziemy sobie i gadamy o wszystkim. ja odbębniam ruch a on ostatnio przyznał ze faktycznie szybki marszyk choćby i o 8 wieczorem działa uspokajająco.
      • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:56
        konwaliamajowa napisał(a):

        > Ten sport mnie ani trochę nie interesuje, a już zawody wszelkiej maści są dla m
        > nie atrakcją niezrozumiałą. Chodzi wyłącznie o wspólne spędzanie czasu, którego
        > mamy bardzo, bardzo mało.
        > Druga rzecz- wakacje. Mąż zawsze stara się przeforsować takie miejsce, w którym
        > może się realizować. Dla mnie i dzieci- nuuudne miejsce (teraz to już tylko d
        > la młodszego dziecka, bo starsze odmawia wyjazdu i może zostać samo w domu). W
        > czasach pandemicznych w zasadzie takie miejsca są optymalne, ale myślę,że za ro
        > k będzie inaczej. I co, oddzielne wyjazdy? Jakoś mi się to nie podoba.


        Brzmi jak uzależniony tylko nie od alkoholu.
      • ritual2019 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:00
        konwaliamajowa napisał(a):

        > Ten sport mnie ani trochę nie interesuje, a już zawody wszelkiej maści są dla m
        > nie atrakcją niezrozumiałą. Chodzi wyłącznie o wspólne spędzanie czasu, którego
        > mamy bardzo, bardzo mało.
        > Druga rzecz- wakacje. Mąż zawsze stara się przeforsować takie miejsce, w którym
        > może się realizować. Dla mnie i dzieci- nuuudne miejsce (teraz to już tylko d
        > la młodszego dziecka, bo starsze odmawia wyjazdu i może zostać samo w domu). W
        > czasach pandemicznych w zasadzie takie miejsca są optymalne, ale myślę,że za ro
        > k będzie inaczej. I co, oddzielne wyjazdy? Jakoś mi się to nie podoba.


        I slusznie ci sie to nie podoba. Ten facet to egoista ktory lubi spedzac czas tak jak jemu pasuje a wy jestescie dodatkiem i jesli was nie ma to tyllo lepiej. Przyzwalalas na to wiele lat a on korzystal. Ty rozumialas a nie powinnas bo on tylko swoje potrzeby widzial i stawial na pierwszym miejsvu. Ty zeby spedzic z nim wiecej czasu nawet sklonna bylas uprawiac sport ktorego nie lubisz...to tak nie dziala. Facet powinien zalezc czas dla rodziny i dla dziebie. Jesli ma z tym problem to cos nie jest ok.
    • cegehana Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:24
      Ja bym uszanowala sport męża i starała się znaleźć satysfakcjonujące zajęcie dla siebie na te niedzielne popołudnia. Hobby pełni swoją funkcję w życiu tylko wtedy, kiedy jest dobrowolne i na naszych zasadach (obowiązków dość mamy na co dzień). Ani żona udając zainteresowanie ani mąż który zamiast sportem zajmuje się żoną nie będą mieli nic z tego wspólnego czasu.
      • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:43
        Ale ona pisze, ze czasu wspolnego maja bardzo malo! Ja jestem wyrozumiala, ale jakby mi maz wysloczyl z pomyslem, ze on spedza sobie niedziele osobno, a ja i dziecko mamy sie jakos zorganizowac, to pewnie zabilabym go smiechem. Gdyby chcial organizowac cale nasze zycie wokol swojego hobby- zabilabym go patelnia😉
          • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:00
            akseinga1975 napisała:

            > Moze to kwestia umiejetnosci organizowania sobie czasu. Ja nie mam z tym proble
            > mu. Spedzamy czas razem, ale i osobno tez dajemy rade.

            Ono go razem nie spędzają albo spędzają go 2% z całego miesiąca.
            Poza tym on się realizuje ona ma mu zapewnić zaplecze... brrr egoista.
            W ogóle co za poroniony pomysł ze rodzina z małymi dziećmi, a ojciec znika na całe niedziele aż dzieci dorastają.
          • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:03
            Uwierz mi, ja czas sama sobie potrafie doskonale zorganizowac. Dziecko jednak mamy razem, a mloda bardzo lubi swojego tate i nie widze powodu, abym musiala jej tlumaczyc, ze kolejna niedziele tata spedza osobno, poniewaz ma pasje, ktora mu przyslania zycie rodzinne.
        • cegehana Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:00
          No i zadowolona byś była z wymuszonego towarzystwa? Problem jest realny ale droga nie prowadzi do rozwiązania. Przypominają mi się starsze osoby które zagaduja ekspedientki bo nie mają z nim porozmawiać w domu - z czegoś takiego nie powstanie prawdziwa przyjaźń ani nawet koleżeństwo.
          • arista80 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:46
            Dla mnie kluczem jest umiejętność wypośrodkowania. Jak dla mnie nie ma problemu, że jeden z małżonków ma swoje własne hobby, byle nie przysłoniło mu to priorytetów. Zarówno ja i mój mąż mamy hobby, które każdy z nas realizuje sam, ale są też takie rzeczy, które lubimy robić wspólnie i z dziećmi.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 08:46
        Ale oni praktycznie W OGÓLE nie spędzają czasu razem. W tygodniu pewnie jak wszyscy, praca, ogarnianie domu, zakupy, jedzenie, nie ma czasu (ani energii) na cokolwiek, a weekend pan się realizuje sam.

        Jak dla mnie pomysł nie do przyjęcia, błąd, że pani się w ogóle na to zgodziła.
    • kaki11 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:25
      Ja myślę, że zorganizować sobie czas samej smile cóż, nie wina męża, że przez tyle lat nie wykazywałaś inicjatywy a skoro on już jest kilka oczek wyżej w umiejętnościach to uprawianie tego sportu na poziomie podstawowym może nie sprawiać mu aż takiej frajdy i trudno się dziwić smile
      ale jest jeszcze jedna rzecz którą możecie zrobić. Nie rezygnując z pasji męża znaleźć coś w co oboje chcielibyście wejść od początku i zacząć wspólnie to trenować/rozwijać, aby przynajmniej te jedną niedzielę w miesiącu czy dwa popołudnia w tygodniu spędzić razem na wspólnej zabawie. Albo jeszcze inny pomysł: możesz się z boku rozwijać w tej samej czynności co on, a kiedy już osiągniesz jako taki poziom od czasu do czasu (bo on raczej dalej będzie oczko wyżej) będziecie robić to razem smile
      Na pewno się nie obwiniaj, czy nie dołuj i na pewno nie masz się o co gniewać na męża.
      powodzenia! smile
    • volta2 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:26
      ja prowadzę życie kanapowca i śpiocha jednocześnie, więc mąż się sportowo realizuje w okolicach 7-8 rano i jak wraca w okolicach 10 padnięty, to ja akurat wychodzę spod prysznica i czekam na śniadanie( w weekendy)

      reszta dnia jest już dość uwspólniona, czasem mąż ma lekkie pretensje że idziemy na spacer a on już w tym miejscu był z rana na bieganiu. ale grzecznie drepcze, zabawia mnie konwersacją i jest git.
      gdybym mi odbiło i chciałabym do niego dołączyć, swój profesjonalizm odłożyłby na półkę i był najszczęśliwszy na świecie. no ale to się nie zdarzy...

      gdyby mnie zostawiał w moim czasie rekreacyjnym, byłabym co najmniej niezadowolona i głośno bym tupała, nie zgadzając się na aktywność, która godzi w dobro rodziny.
      • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 18:37
        volta2 napisała:

        >
        >
        > gdyby mnie zostawiał w moim czasie rekreacyjnym, byłabym co najmniej niezadowol
        > ona i głośno bym tupała, nie zgadzając się na aktywność, która godzi w dobro ro
        > dziny.

        Jestem dosc powaznie zaskoczona spokojem jakim ematki reaguja w tym watku na pomysl spedzania czasu wolnego, ktory powinien byc przeznaczony dla rodziny, samotnie przez meza realizujacego swoje czasochlonne hobby. Pomysl dostosowywania destynacji wakacyjnych tak, aby pan sie mogl realizowac, jest juz dla mnie totalnie abstrakcyjny i kuriozalny.
        • po-trafie Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:13
          Bo dla wielu osob to, ze ma sie rodzine, nie oznacza jej monopolu na czas wolny.
          Poza byciem mezem/zona/rodzicem jestem przede wszystkim soba, odrebnym czlowiekiem z potrzebami, ktore chce realizowac.
          Akurat z mezem mamy hobby diametralnie inne i nie-uwspolnione. Ze 150h w tygodniu ok 56 spie, 40 pracuje, z 14 poswiecam na obowiazki domowe i higiene, z 15 na swoje wlasne hobby i kolo 25h na zycie rodzinne/wspolne posilki. W czasie moich 15h na hobby, maz spedza czas na swoim albo sie relaxuje samodzielnie.. da sie, ale musi to obydwu stronom odpowiadac.
          • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:32
            po-trafie napisała:

            > Bo dla wielu osob to, ze ma sie rodzine, nie oznacza jej monopolu na czas wolny
            > .
            > Poza byciem mezem/zona/rodzicem jestem przede wszystkim soba, odrebnym czlowiek
            > iem z potrzebami, ktore chce realizowac.
            > Akurat z mezem mamy hobby diametralnie inne i nie-uwspolnione. Ze 150h w tygodn
            > iu ok 56 spie, 40 pracuje, z 14 poswiecam na obowiazki domowe i higiene, z 15 n
            > a swoje wlasne hobby i kolo 25h na zycie rodzinne/wspolne posilki. W czasie moi
            > ch 15h na hobby, maz spedza czas na swoim albo sie relaxuje samodzielnie.. da s
            > ie, ale musi to obydwu stronom odpowiadac.


            Ale jednak obowiązki i życie rodzinne przewyższają hobby.
            A pan nawet wakacje spędza z nimi warunkowo tylko dlatego ze jadą tam gdzie pan może się realizować.

            Chodzi o balans między bycie człowiekiem odrębna istota ,a mężem/żona czy rodzicem.
            • arista80 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:51
              Rodzina nie oznacza przyspawania do siebie. Wspólny czas jest ważny, ale bez przesady, że każdy ułamek wolnego czasu trzeba spędzać razem. Czasem fajnie jest zrobić coś osobno, a potem się tym podzielić. Ważny jest balans, umiejętność wypośrodkowania swoich pasji z byciem mężem, zoną, rodzicem.
                • arista80 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:08
                  Potrafię czytać, a mój post był w odniesieniu do twego zdziwienia, że małżonkowie mogą też spędzać czas osobno. Wiem z postu, że pana za bardzo wchłonęło jego hobby, jakkolwiek z tego co przeczytałam, że do któregoś momentu pani mu na to pozwalała, a potem nagle obudziła się, że ona też chce. Tutaj jedyne rozwiązanie, jakie widzę to poważna rozmowa, skoro pan jest aż tak pochłonięty.
                  Jak pisałam ja też mam swoje hobby, które zdecydowanie wole realizować bez męża, ale nie ustawiam pod to hobby naszego życia rodzinnego. Podobnie mąż. Są to zazwyczaj pojedyncze godziny w weekend, ewentualnie w tygodniu. Jak mamy coś robić razem, to robimy to pod rodzinę.
                  • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:15
                    arista80 napisała:

                    > Potrafię czytać, a mój post był w odniesieniu do twego zdziwienia, że małżonkow
                    > ie mogą też spędzać czas osobno.

                    Nadal bede upierac sie, ze masz problem jesli nie z czytaniem, to z interpretacja tekstu. Nigdzie w watku sie nie dziwie, ze malzonkowie moga spedzac czas osobno, ba ja uwielbiam ten czas. Mnie nie podoba sie dostosowanie rytmu zycia rodziny, do pasji ktoregokwiek z malzonkow.
                  • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:16
                    arista80 napisała:

                    > Potrafię czytać, a mój post był w odniesieniu do twego zdziwienia, że małżonkow
                    > ie mogą też spędzać czas osobno. Wiem z postu, że pana za bardzo wchłonęło jego
                    > hobby, jakkolwiek z tego co przeczytałam, że do któregoś momentu pani mu na to
                    > pozwalała, a potem nagle obudziła się, że ona też chce. Tutaj jedyne rozwiązan
                    > ie, jakie widzę to poważna rozmowa, skoro pan jest aż tak pochłonięty.
                    > Jak pisałam ja też mam swoje hobby, które zdecydowanie wole realizować bez męża
                    > , ale nie ustawiam pod to hobby naszego życia rodzinnego. Podobnie mąż. Są to z
                    > azwyczaj pojedyncze godziny w weekend, ewentualnie w tygodniu. Jak mamy coś rob
                    > ić razem, to robimy to pod rodzinę.


                    A czyli jak pani pozwala kiedyś to nie mogło jej się znudzić i nie może być zmęczona wiecznie bycia sama?
                    • arista80 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:50
                      Mogło się jej znudzić, ale skoro pan przez tyle czasu (to chyba były lata) przyzwyczaił się do samotnego uprawiania sportu, to pewnie go to nieco wytrąciło z równowagi, dlatego powiem szczerze, nie dziwię się aż tak bardzo jego reakcji. Autorka też sama deklaruje, że jego hobby jako takie aż tak bardzo jej nie interesuje, bardziej jej chodzi o bycie z nim. Może więc niech znajdzie coś, co zainteresuje ją. I niech pogada z nim na temat że hobby to hobby, ale oni tworzą rodzinę i ważny jest też wspólny czas.
                      • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 21:12
                        arista80 napisała:

                        > Mogło się jej znudzić, ale skoro pan przez tyle czasu (to chyba były lata) przy
                        > zwyczaił się do samotnego uprawiania sportu, to pewnie go to nieco wytrąciło z
                        > równowagi, dlatego powiem szczerze, nie dziwię się aż tak bardzo jego reakcji.
                        > Autorka też sama deklaruje, że jego hobby jako takie aż tak bardzo jej nie inte
                        > resuje, bardziej jej chodzi o bycie z nim. Może więc niech znajdzie coś, co zai
                        > nteresuje ją. I niech pogada z nim na temat że hobby to hobby, ale oni tworzą r
                        > odzinę i ważny jest też wspólny czas.

                        Skoro go wtrąciło to powinien powiedzieć wiesz może hobby nie ,ale pójdziemy razem na romantyczna kolacje w niedziele wrócę wcześniej.
                        Albo za tydzień pojedzmy na wycieczkę gdzieś z dziećmi gdzie będziecie chcieli.
                        Problemem nie jest pani a podejścia pana do rodziny.
              • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:14
                arista80 napisała:

                > Rodzina nie oznacza przyspawania do siebie. Wspólny czas jest ważny, ale bez pr
                > zesady, że każdy ułamek wolnego czasu trzeba spędzać razem. Czasem fajnie jest
                > zrobić coś osobno, a potem się tym podzielić. Ważny jest balans, umiejętność wy
                > pośrodkowania swoich pasji z byciem mężem, zoną, rodzicem.


                A ty masz jakiś problem z czytaniem?
                Pan jest hobbystą , życia rodzinnego jest co kot napłakał.
                Od czasu do czasu ,a każda niedziela i x lat i x godzin w tygodniu na hobby to tez uważasz ze jest ok?
        • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:05
          akseinga1975 napisała:

          > Ja bym starala sie znalezc wlasne hobby. Maz zmuszony do rezygnacji z wlasnego
          > moze stac sie zfrustrowamym kanapowcem. Po tylu latach akceptacji to nie czas n
          > a walke z jego pasja.

          On ma nie rezygnować a dopuścić do niego żonę.
          Pan nie jest mistrzem świata ze musi trenować na maksa. Pan się nauczył ze ma wolne ,rodzina jest kiedy ma ochotę a kiedy nie to pan ma hobby i wszystkich w d...
          Wakacje pod pana to już całkiem nienormalne.
          Ale skoro żona latami się zgadzała.
          Ja jak już dzieci podrosły i żona może sobie żyć jak chce. To bym pana odpuściła nie lubię jak ktoś przegina w żadna stronę . Hobby ma być dodatkiem do życia, a nie głównym celem dorosłego żonatego i dzieciatego faceta.
        • demodee Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:05
          > Maz zmuszony do rezygnacji z wlasnego moze stac sie sfrustrowamym kanapowcem. Po tylu latach akceptacji to nie czas na walke z jego pasja.

          Ale chyba nie musi całkowicie rezygnować z hobby! Jeśli jest dziecko, to może jakiś czas w tygodniu poświęcić na trenowanie i szkolenie dziecka, a mama razem z nimi: też trenuje albo tylko kibicuje i tak czas męża jest uwspólniony.
      • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:07
        kosmos_pierzasty napisała:

        > Znalazłabym hobby, które interesuje mnie, nie męża. Po co w ogóle dołączać do o
        > soby, zajmującej się czymś, co cię nie kręci...? Bez sensu.

        Po to żeby spędzić z ta osoba czas. Bo inaczej wspólnego czasu nie mają ?
        • kosmos_pierzasty Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:27
          No to niech on się dostosuje.
          A na poważnie to kompletnie bez sensu. Bo oznaczałoby, że partner jest tak zaabsorbowany sobą, że nie ma czasu dla bliskich. I ci bliscy muszą się do niego dostosować, żeby trochę czasu spędzić obok, bo zaangażowany i tak pewnie byłby w to, co robi, nie zajmowałby się kimś innym, a swoim hobby. Jeśli ten człowiek cały swój wolny czas przeznacza na hobby i nie chce nic robić wspólnie, to słabo. Trudno mi zrozumieć, że można się chcieć wpasować w taki układ, zamiast wykorzystać to, że przy dzieciach mniej roboty i zrobić coś dla siebie. A wspólnie to, co obojgu sprawia przyjemność, wcale niekoniecznie aktywnie.
    • konwaliamajowa Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:33
      Dopiszę jeszcze,że to nie było tak, że się potulnie na wszystko zgadzałam. Kwasy z tego powodu były od samego początku. Mąż starał się jakoś nadrabiać, pokazywać,że mu zależy, bez rezygnowania ze swojej przyjemności. I tak np. rano w niedzielę gotował dla nas obiad, sprzątał po tm obiedzie, żebym miała wolne przedpołudnie i pędził. Jeśli miał jakieś zawody od rana , no to oczywiście odpadało.
    • iuscogens Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:38
      Dla mnie w ogóle chore jest takie zafiksowania się na jednej aktywności, hobby, pasji czy jak to zwał że te mityczne treningi są ważniejsze niż czas spędzany z rodziną. Zamiast spędzać wspólny czas RÓŻNORODNIE, raz wycieczka, raz sport, raz spacer, raz muzeum, raz teatr, raz puzzle w domu albo nawet film to wszystko podporządkowane temu, że ktoś musi trenować, biegać, skakać, rzucać czy co tam jeszcze ludzie wymyślą. Masakra po prostu.
        • iuscogens Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:45
          No rozumiem, że są tacy dla których uzależnienie (od alkoholu, narkotyków, hazardu, sportu, działalności charytatywnej itd.) jest ważniejsze niż wlasna rodzina i czas z nią spędzony. Rozumiem, że są tacy ludzie ale normalne to nie jest, że latami się spędza wolny czas oddzielnie i dostosowuje wakacje pod hobby jednej osoby.
        • akseinga1975 Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:50
          Oczywiste jest to, ze idealny uklad to taki gdzie rodzice o dzieci maja wspolne pasje, ale zycie przewazmie nie jest idealne i wymaga kompromisow. Ja sama nie mam jedej pasji ale jestem w stanie zrozumiec kogos kto ja ma, a czasami nawet zazdroszcze. Ciezko jest pogodzic prawdziwa pasje z rodzina niestety.
          • iuscogens Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:56
            No właśnie, tutaj pan jak widać nie ma ochoty na żadne kompromisy. A ludzie z "prawdziwą pasją" to często koszmar dla rodziny, niestety. Nie ma czego zazdrościć. Tym bardziej, że teraz jest tyle fajnych i różnorodnych opcji spędzania wolnego czasu, że naprawdę nie ma co żałować że człowiek funkcjonuje bez jakiegoś maniakalnego zafiksowania się na jednym temacie.
        • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:56
          No ja rozumiem i dziekuje niebiosom, ze takiego zapalonego pasjonata nie mam za meza, ani moj ojciec taki nie byl. Chociaz... zaraz, moj tatus mial jedna pasje, jednak moja matka, kobieta stanowcza, o silnej osobowosci, kiedy ojciec wychodzil sie realizowac w weekend, pod jedna pache wciskala mu mnie, pod druga moja mlodsza siostre, a sama cieszyla sie wolnym weekendem.
    • asfiksja Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:45
      Ja bym się nie katowała jakimś nudnym sportem dla facetów. Ale sposób na spędzanie odrobiny czasu razem warto by znaleźć. Może chodzić codziennie wieczorem na półgodzinny spacer, podczas którego można porozmawiać?
      Inna sprawa, że ten sport nie jest raczej prawdziwą pasją męża. W przypadku prawdziwych pasji ludzie zwykle mają MISJĘ popularyzacji i sieją swoje ziarno, gdzie się da, a już w rodzinie przede wszystkim (rodzinę często to nudzi, choć czasem jakieś dziecko łapie bakcyla).
    • kermicia Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 19:57
      A nie jest tak, że w tym jego sporcie, nie wiem - zespole, grupie, klubie, są jakieś atrakcyjne baby (baba) i on już przywykł, że robi tam za samotnego orła? Może kogoś tam sobie adoruje, może ktoś adoruje jego, może ma jakiś fajny flirciarski układ, a żona na holu popsuje przyjemny status quo? Tak pytam, bo gdy byłam młodsza i zabierałam się za jakiś sport (u mnie walki), to fajni faceci i ich stosunek do mnie był rodzajem motywacji, lubiłam to. W życiu bym tam swojego chłopa nie wprowadziła, jeszcze czego.
          • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:52
            kermicia napisała:

            > Jedno drugiego nie wyklucza. Początkująca żona to też trochę obciach dla niektó
            > rych.

            Tak, dla wszystkich zakompleksionych, z bardzo niskim poczuciem wlasnej wartosci. Tylko tacy beda sie wstydzic przed grupa poczatkujacej zony.
            • kermicia Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 22:37
              Ja wiem, że wymagania i oczekiwania w zalezności do płci są inne, a facet powinien być troskliwy, wspierający, dumny itd, ale patrząc na samą siebie: jestem zaawansowana dajmy na to w karate, mam wokół siebie zaawansowanych kolegów i koleżanki, wygrywamy zawody, organizujemy turnieje, a wchodzi mi w to nagle mój chłop oderwany od kanapy. I chce z nami trenować, jeździć, uczestniczyć, startować. Nie jestem zakompleksiona, ale wstyd jak w mordę strzelił.
              • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 23:12
                kermicia napisała:

                > Ja wiem, że wymagania i oczekiwania w zalezności do płci są inne, a facet powin
                > ien być troskliwy, wspierający, dumny itd, ale patrząc na samą siebie: jestem z
                > aawansowana dajmy na to w karate, mam wokół siebie zaawansowanych kolegów i kol
                > eżanki, wygrywamy zawody, organizujemy turnieje, a wchodzi mi w to nagle mój ch
                > łop oderwany od kanapy. I chce z nami trenować, jeździć, uczestniczyć, startowa
                > ć. Nie jestem zakompleksiona, ale wstyd jak w mordę strzelił.


                Mąż wie ze ci wstyd przynosi? Chore... współczuje chłopu.
                • kermicia Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 23:24
                  Nie siedzi na kanapie, więc nie przynosi wstydu. Gdyby siedział całe życie, a potem chciał trenować z osobami z półki medalowej, to by przynosił. Albo po prostu bym go zniechęciła do takich pomysłów, jak (być może) mąż zniechęca autorkę.
                  • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 23:42
                    kermicia napisała:

                    > Nie siedzi na kanapie, więc nie przynosi wstydu. Gdyby siedział całe życie, a p
                    > otem chciał trenować z osobami z półki medalowej, to by przynosił.
                    >
                    Nie no bez jaj😂😂 Umowmy sie, ze w wiekszosci te szalone, wyjatkowe pasje to rekreacyjna siatkowka, jakies treningi przed przebiegnieciem maratonu, albo inne rozrywkowe ping pongi. Juz widze te ematkowe medale olimpijskie i wspolmalzonkow probujacych wkrecic sie do najwyzszej ligii. Polplakalam sie ze smiechu😂😂😂
                        • mikams75 Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 08:33
                          eee, bo to takie medale, ktore mozna kupic/zamowic dla uczestnikow turnieju w Pcimiu Dolnym. Sama mam kilka, wprawdzie nie z Pcimia, ale wartosc porownywalna, szczegolnie, ze czesto takie daja na pamiatke kazdemu uczestnikowi. I mam medale na polce, taka to ze mnie polka medalowa wink)
                        • kura17 Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 08:36
                          > Mowisz? Trenowalam przez jakis czas kick boxing, niestety nikt nie chcial mi
                          > dac medalu, wiec zrezygnowalam 😉

                          Magdalena, widac za slabo kopalas tongue_out
                          ja mam kilka medali z mistrzostw Polski w ... brydzu sportowym hehe
                          no ale wtedy mloda i piekna bylam, ech ...
                          • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 11:13
                            kura17 napisała:

                            > > Mowisz? Trenowalam przez jakis czas kick boxing, niestety nikt nie chcial
                            > mi
                            > > dac medalu, wiec zrezygnowalam 😉
                            >
                            > Magdalena, widac za slabo kopalas tongue_out
                            > ja mam kilka medali z mistrzostw Polski w ... brydzu sportowym hehe
                            > no ale wtedy mloda i piekna bylam, ech ...
                            >
                            >
                            >

                            Bo właśnie byłaś młoda pokaż mi zwykłego obywatela z medalami i z najwyższej półki.
                            Prawda taka ze już w pewnym wieku to osiągnięcia sobie sami wyznaczamy.

                            Mojej koleżanki ojciec był kolarzem był dobry ,znany i szanowany w środowisku trenował do śmierci. Ale nie oszukujemy się od lat był tylko po prostu pasjonatom mentorem dla młodszego pokolenia.
                            Często zabiera swoje już niemłodego dzieci Kolezanka po ciąży raczej kondycji nie miała ,a się jej nie wstydził.
                            I w większości tego typu hobby są takie. Rzadko który przeciętny Kowalski jest medalista w wieku 40
                            Lat. Żeby musiał się wstydzić rodziny.
                          • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 16:11
                            kura17 napisała:


                            > Magdalena, widac za slabo kopalas tongue_out
                            > ja mam kilka medali z mistrzostw Polski w ... brydzu sportowym hehe
                            > no ale wtedy mloda i piekna bylam, ech ...

                            Bo ja kopałam rekreacyjnie, tak żeby mnie nogi nie bolały, albo żeby się nie zrobiły siniaki wink Pewnie dlatego nie zasłużyłam na medal. Marzę, żeby nauczyć się grać w brydża, ale wydaje się to takie skomplikowane. Zazdroszczę!
                  • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 11:06
                    kermicia napisała:

                    > Nie siedzi na kanapie, więc nie przynosi wstydu. Gdyby siedział całe życie, a p
                    > otem chciał trenować z osobami z półki medalowej, to by przynosił. Albo po pros
                    > tu bym go zniechęciła do takich pomysłów, jak (być może) mąż zniechęca autorkę.
                    >

                    Ona siedziała bo wychowywała również jego dzieci.
                    Serio współczuje ze wstydzisz się własnej rodziny.
                    Brrr
              • mikams75 Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 08:28
                ale jaki wstyd, ja serio nie kumam, jak dla mnie same plusy - wstal z kanapy, dolaczyl, zainteresowal sie, a ze mu slabo idzie to chyba zrozumiale. Bardziej bym sie martwila, ze to on szybko podupadnie na duchu bedac ciagle na szarym koncu.
                • ichi51e Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 08:33
                  zależy od sportu. np rower. wydawałoby się co za problem kręcić nogami. tymczasem jeśli ktoś się przyzwyczai do szosowego i 25km/h to on jedzie dla rozgrzewki i robi trasy po 120km to nie ma bata żeby taki team dla żony kolegi wlókł się 15h przez 30km. no po prostu nie będą chcieli z nimi jeździć...
                  • kalafiorowa.es Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 09:00
                    ichi51e napisała:

                    > zależy od sportu. np rower. wydawałoby się co za problem kręcić nogami. tymczas
                    > em jeśli ktoś się przyzwyczai do szosowego i 25km/h to on jedzie dla rozgrzewki
                    > i robi trasy po 120km to nie ma bata żeby taki team dla żony kolegi wlókł się
                    > 15h przez 30km. no po prostu nie będą chcieli z nimi jeździć...
                    >

                    Amen 😎
                    • ichi51e Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 09:29
                      nawet zakładając ze kupi jej elektryczny (co i tak nic nie da bo one maja limit szybkości i napędzają tylko do tych 25km resztę babka musiałaby dopedalowac) to jak ktoś nie jest wkręcony 2, 3 czy 5 godzin (kilka razy w tygodniu) jazdy na rowerze to jest taka średnia przyjemność. pomijając hejt ze musimy przez Zdziche wolniej...
                      • chatgris01 Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 10:49
                        ichi51e napisała:

                        > nawet zakładając ze kupi jej elektryczny (co i tak nic nie da bo one maja limit
                        > szybkości i napędzają tylko do tych 25km resztę babka musiałaby dopedalowac) t
                        > o jak ktoś nie jest wkręcony 2, 3 czy 5 godzin (kilka razy w tygodniu) jazdy na
                        > rowerze to jest taka średnia przyjemność. pomijając hejt ze musimy przez Zdzic
                        > he wolniej...
                        >

                        Może motorower albo skuter byłyby wyjściem cool
                        Tylko musiałaby się trzymać na końcu, żeby ich nie zadymiać.
                  • 3-mamuska Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 11:16
                    ichi51e napisała:

                    > zależy od sportu. np rower. wydawałoby się co za problem kręcić nogami. tymczas
                    > em jeśli ktoś się przyzwyczai do szosowego i 25km/h to on jedzie dla rozgrzewki
                    > i robi trasy po 120km to nie ma bata żeby taki team dla żony kolegi wlókł się
                    > 15h przez 30km. no po prostu nie będą chcieli z nimi jeździć...
                    >

                    Ae nikt nie każe wszystkim jechać razem z nią tylko mężowi, może zrobić z nią mniejsza trasę albo cześć trasy żona pokona autem.
                    Wystarczy chcieć.
                • kobietazpolnocy Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 09:10
                  To naprawdę nie jest takie skomplikowane ani parszywie samolubne. Po pierwsze, to jego świat, odskocznia od domu i pracy. Naprawdę żony nie zawsze i nie wszędzie muszą być. Po drugie, jeśli to grupa trenująca od lat, to tym bardziej nie potrzeba im nerwowo rozchichotanej początkującej, której ten sport nawet nie do końca kręci, ale która chce pobyć ze swoim misiem.

                  Walczyć o czas wspólny przy innych okazjach jak najbardziej warto. Albo o ograniczenie tego "czasu na pasję" jeśli pożera zbyt dużo czasu kosztem rodziny.
                    • magdallenac Re: Z serii- problemy małżeńskie 10.05.21, 16:01
                      Gdyby gdziekolwiek, w jakiejkolwiek sytuacji mąż się mnie wstydził, to dotknęłoby mnie to do żywego. Kiedy kilka lat temu przeprowadziliśmy się do jego kraju i rodzinnego miasta, byłam w takie nowe sytuacje wrzucana non stop- nowe aktywności i sporty bardzo charakterystyczne dla regionu, znajomi ze szkoły średniej, znajomi ze studiów, dalsza rodzina, której wcześniej nie miałam okazji poznać. Mój chłop za każdym razem sprawiał, że czułam się komfortowo i bezpiecznie, a kiedy np. udało mi się ustać minutę na paddle board, albo wskoczyć do wody tak, żeby cała woda z jeziora się nie wylała to był ze mnie dumny jak paw.
    • leosia-wspaniala Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:13
      >Patrząc z boku, uważacie,że można mieć pretensje do męża o zaistnialą sytuację?

      Nie. Sama piszesz, że dawniej żona WOLAŁA paść na kanapę. Nie piszesz, że pan się wymigiwał i oddawał pasji, a ona harowała, tylko on wolał w wolnym czasie się ruszać, ona wolała poczytać - i OK. Ale ja nie jestem obiektywna, jestem w sytuacji męża. Biegam od lat, jestem na niezłym poziomie i jakby mąż teraz wymagał ode mnie truchtu 7 min/km, bo on chce biegać ze mną, to bym się w czoło popukała. Może niech żona też znajdzie sobie pasję?

      No i pozostaje pytanie, czy on w ogóle spędza z Tobą wspólny czas? Bo jeśli cały wolny czas spędzasz sama, to bardzo słabo. Jeśli część spędzacie wspólnie, a część osobno, to spróbuj znaleźć coś sama dla siebie.
    • tt-tka Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 20:22
      Dopisalas kilka szczegolow i teraz sytuacja wyglada duzo gorzej niz na poczatku - pan maz cala rodzine podporzadkowuje swojemu hobby, traktujac was w dodatku jako przeszkadzajki na jego wyjazdach.

      Powiedzialabym, ze na swoje hobby ma ma co drugi weekend i polowe urlopu, reszta dla mnie i dzieci. Gdyby stanal okoniem, zastanowilabym sie, czy jeszcze mam meza, a dzieci ojca.
    • konwaliamajowa Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 22:15
      Odpowiem zbiorczo. Dzieci chciał wciągnąć, ale się szybko zniechęciły. Podejrzewam,że gdyby mąż traktował sport rekreacyjnie, nie ambicjonalnie mógłby liczyć na towarzystwo młodych. Drugie dno? Jest i polega wg mnie na tym,że wcześniej był wybitnie niewysportowany. Tutaj zaczął pracować, odnosić jakieś tam malutkie, ale jednak sukcesy i ego zaczęło rosnąć i chcieć więcej. Baby? Raczej nie są celem, chociaż ma w grupie młode, ładne , wysportowane laski. Nie wykluczam,że go 'inspirują", ale nie sądzę,że podjąłby się ryzyka wink W naszej parze to ja jestem ta piękniejsza.
      • kermicia Re: Z serii- problemy małżeńskie 09.05.21, 22:40
        Ja nie sugerowałam romansu, ale niechęć do pokazania cię tym ładnym laskom. Może nie wiedzą, ze jest żonaty? Może którejś się podoba i to go tak obłędnie nakręca. A skoro mówisz, że wcześniej był nieatrakcyjny, zapuszczony, to teraz napawa się powodzeniem, a ty byś mogła mu to odebrać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka