Dodaj do ulubionych

(Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację

10.05.21, 23:26
Dwie przyjaciółki, ostatnio widziały się rok temu kiedy mieszkały w jednym mieście.
A wyprowadziła się do Poznania, B została w Gdyni.
Cały czas utrzymują kontakt telefoniczny i na komunikatorach.

Rozmawiają przez telefon i B informuje, że za kilka dni będzie przejeżdżała w drodze powrotnej do domu przez Poznań więc jeśli A ma czas i ochotę to mogą się spotkać pogadać. Nie ustalają jeszcze godziny ale z rozmowy wynika że B będzie raczej rano.
A jest zadowolona chętnie się spotka.
Dzień przed rozmawiają wieczorem. Po zakończonej rozmowie B wysyła jeszcze smsa że jutro będzie, A nie odpowiada. Rano B wysyła ponownie wiadomość z informacją że będzie w Poznaniu ok godz 13-14 bo załatwia swoje sprawy a dojazd trochę czasu jej zejdzie. A odpowiada że ok. Po chwili B prosi żeby aby ta podała jej adres dokąd ma podjechać. A informuje "dobrze ale muszę pomyśleć, przewidzieć "
Jest godz 12. A dzowni i pyta gdzie jest B, ta jest w trasie i będzie za 40 minut na co A odpowiada że jej już nie będzie bo jedzie komuś pomóc na działce a.i tak już długo zwlekała od rana tylko żeby się z przyjaciółka zobaczyć. Więc może czekać maksymalnie pół godziny.
B jest w szoku ponieważ nie informowała ją przyjaciółka że wyjeżdża.
Ponieważ dotarła do Poznania postanowiła trochę zwiedzić.
Pisze do A że zostanie do godz 21 i czy ona zdąży wrócić żeby się spotkać. A twierdzi że do tej godziny nie wróci i dodaje "jeszcze będzie okazja".
B jest zawiedzina. A zachowuje się jakby nic się nie stało.
Następnego dnia B pisze do przyjaciółki dlaczego jej nie uprzedziła że ma wyjazd?
Ta odpowiada, że myślała że te osoby którym miała pomóc zapomną bo i tak miała tam być do pomocy od rana,
poza tym myślała że B będzie wcześniej w Poznaniu.
B ma żal bo przecież skoro miała być od rana to i tak by się nie spotkały. Mówi to przyjaciółce na co ta opowiada złośliwie, że zaraz jej wyliczy ile godzin jej pasowało od rana do godziny wyjazdu na spotkanie.
B prosi aby nie była złośliwa na co A odpowiada że suche fakty na bezpodstawne zarzuty.

B ma żal i tego nie ukrywa.
A nie widzi problemu i jeszcze B wpędza w poczucie winy.

Co myślicie o zachowaniu A?

Obserwuj wątek
    • gaia533 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 10.05.21, 23:40
      Nie umówiły się konkretnie więc nie wypada mieć pretensji że ktoś nie czekał przez cały dzień bo może akurat osoba przejazdem będzie miała czas się spotkać. Następnym razem niech się konkretnie umówią

      To częsty problem, jak ktoś się wyprowadzi i wpadnie na chwilę na stare śmieci to jest zdziwiony że ci co zostali nie rzucą wszystkiego bo oto się objawił.
      • mikams75 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:09
        o tak, wyjatkowo nie lubie ludzi, ktorzy mowia - bede przejazdem, moze wpadne. Kiedys takiej wpadajacej (zazwyczaj nie zdarzyla, cos tam bylo na drodze itp) na haslo - moze wpadne powiedzialam - moze bede w domu. Zdziwila sie ale wytlumaczylam, ze albo umawiamy sie konkretnie albo nie umawiamy sie. Bo pozniej czekalam jak glupia z ciastem. Ja rozumiem, ze moze sie nagle cos wydarzyc, ale z zalozenia takie "moze przyjde" jest nie do przyjecia.
        • volta2 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 14:35
          może wpadnę w takiej sytuacji nie jest oznajmieniem tylko raczej pytaniem?
          jestem w okolicy, mam czas, może wpadnę jeśli chcesz/masz czas?
          jak nie masz, to nie wpadnę, stąd kwestia wbicia słowa może, a nie że wpadnę albo nie wpadnę a ty se siedź i czekaj

          odzywka że może bedziesz w domu - w tej sytuacji byłaby przeze mnie potraktowana jako chamówa najwyższej próby i problem nagłych wizyt przestałby istnieć
          • mikams75 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 20:43
            nie, to oznajmienie a nie pytanie. Moze wpadne i niewpadanie bez slowa wyjasnienia jest brakiem szacunku do czyjegos czasu. Ja rozumiem gdyby to byla normalna rozmowa np. jade do lekarza na 16, nie wiem ile mi sie tam zejdzie, ale jak masz czas to bym wpadla. W miedzyczasie mozna sie zameldowac kolejka na 3h/brak kolejki itp. Ja po hasle, ze ktos ma ochote do mnie wpasc nie planuje innych aktywnosci na ten dzien bo chce przyjac goscia a gosc olewa myslac, ze slowo "moze" zalatwia wszystko. No nie. Szanujmy swoj czas. Nagle zawsze moze se cos wydarzyc i pretensji bym nie miala, ale jak ktos po raz kolejny blokuje mi dzien, to sie na to nie godze. Mozna powiedziec - wpadne miedzy 17 a 19, jeszcze sie nie moge okreslic bo cos tam i faktycznie przyjsc albo chociaz miec odwage odwolac spotkanie.
            • hrabina_niczyja Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 21:52
              Ja ostatnio to mam coraz częściej wrażenie, że ludzie jakby za słowa płacili. Może wpadnę jutro zamiast będę jutro w twojej okolicy około 16 i pomyślałam, że miło byłoby cie odwiedzić. Od razu inaczej to brzmi, bo ludziom też sprawia przyjemność, że ktoś chce ich zobaczyć, napić się kawy, są ważni jednak.
    • ga-ti Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 10.05.21, 23:49
      "Co myślicie o zachowaniu A?"
      Przez rok pandemii pani A przytyła i się zapuściła. Kiedy do niej dotarła smutna prawda, postanowiła się wymigac od spotkania.

      Trochę to B tez nakręciła, bo wiedziała, że będzie, ale nie wiedziała kiedy, więc oczekiwała, że A będzie czekała cierpliwie cały dzień. Trzeba było umówić się bardziej konkretnie, miejsce i widełki czasowe. Choć z drugiej strony, to jeszcze nie bardzo jest się gdzie spotkać. Może B liczyła, że w takiej sytuacji A ją zaprosi do siebie? A A pewnie mieszka jak wyżej, czyli się zapuściła big_grin
    • figa_z_makiem99 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 10.05.21, 23:51
      Myślę, że A nie chciała się spotkać od samego początku, tylko nie wiedziała jak z tego wybrnąć, dlatego odstawiła cyrk z pomaganiem innym znajomym. Być może przedstawiała w opowieściach swoje idealne życie a ono wcale nie jest idealne? To domysły, ale ludzie czasem koloryzują i unikają konfrontacji. Skoro rozmawiacie, to chyba Cię lubi ale z jakiegoś powodu nie chciała się spotkać. Dla mnie od tego momentu relacja byłaby już toksyczna, mocno rozluźniłabym kontakt.
          • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 21:49
            princesswhitewolf napisała:

            > Zgadzam sie. I bardzo sie dziwie tu osobom ponizej ktore tlumacza A jako jakas
            > dziecine z problemami psychicznymi co to jasno i klarownie nie moze powiedziec:
            > Nie, nie pasuje. Pasowalo rano.
            >
            > B tez zrobila nagly zwrot za ktory powinna przeprosic. Ale nabieranie w usta wo
            > dy przez A jest cudaczne


            Bardzo możliwie ze A nie odwołała wizyty tuż po wiadomość B (ze ta będzie o 14 )bo chciała się jakoś zorganizować poprzestawiać. Może myślała ze wymiga się od obietnicy pomocy. A ze nie dała rady się wymigać to o 12 odwołała wizytę.
            Gdyby A od razu usłyszała od B ze będzie, ale dopiero po południu to może od razu by jej powiedziała ze nie da rady bo obiecała pomoc. Albo by nie obiecywała pomagać na działce.


            Myśle ze chciała spotkać się z B i pomoc temu komu obiecała. Ale spóźnienie b i informacja o tym na ostatnia chwile skomplikowały sytuacje i a się zamotała.
            Późniejsza sytuacja może była lekcja dla B ze jak się umawia na rano to się jest rano ,a nie o 14.
    • lumeria Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 10.05.21, 23:58
      budda.z.brzuchem Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 10.05.21, 23:33
      >Ustaliły że B będzie. Godzinę i miejsce nie, B poprosiła o to rano jak jiz wiedziała o której będzie.

      budda.z.brzuchem Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 10.05.21, 23:52
      >B podała godzinę, A przytaknęła i miała tylko napisać gdzie się spotkają

      Jesli tak sie umawiasz jak o tym piszesz, to licho wie jakie byly ustalenia.
    • koronka2012 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:05
      Widzę to tak, ze B niepotrzebnie blokuje kumpeli cały dzień, najpierw miała byc rano, potem wychodzi ze ok 13, pół dnia w plecy. Wkurza mnie takie podejscie, koleżanka się turla nienerwowo rozwalając mi plany, ktoś zrobił sobie plan dnia i ma go ciagle modyfikować?

      nie wiem skąd oburzenie ze A nie uprzedzila jej o tym ze ma jeszcze coś do zrobienia. Musiała...?
        • tt-tka Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:24
          mikams75 napisała:

          > > nie wiem skąd oburzenie ze A nie uprzedzila jej o tym ze ma jeszcze coś d
          > o zrobienia. Musiała...?
          >
          > to by bardzo ulatwilo, B wiedzialaby, ze A jest dostepna od-do i albo jej to pa
          > suje albo nie.


          Gdyby B zapowiadajac sie na rano uprzedzila, ze jej rano trwa do godziny 13, to tez by bardzo ulatwilo porozumienie...
        • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:30
          mikams75 napisała:

          > > nie wiem skąd oburzenie ze A nie uprzedzila jej o tym ze ma jeszcze coś d
          > o zrobienia. Musiała...?
          >
          > to by bardzo ulatwilo, B wiedzialaby, ze A jest dostepna od-do i albo jej to pa
          > suje albo nie.


          Ale to by nic nie ułatwiło bo B miała być rano, jeszcze przed dzień wieczorem , a rano napisała ze o 14 ,potem ze o 12.40 wiec czas jej się rozjeżdżał a A na druga cześć dnia mogła mieć własne plany. Myślała ze pewnie tamci zapomnieli skoro nie dojechała do nich rano, a potem może zadzwonili gdzie jest i czy przyjedzie im jednak pomoc , a ona skoro obiecała to już dłużej czekać nie mogła, a B ciągle zmieniała godziny to machnęła ręką.
          Równie dobrze gdyby wiedziała ze B zmieni plany i będzie aż do 21 to by pojechała rano pomagać szybciej by skończyła i mogła zjeść z Kolezanka kolacje. (Może)
          • ichi51e Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 06:32
            czyli B mogła mieć własne plany a A miała siedzieć i czekać? co by zmieniło gdyby A powiedziała ok ale tylko do 12 bo potem mam zajęte? B dojechała by szybciej? czy B miała jakieś możliwości manewru tylko ze zalewała ze A czeka? A siedziała siedziała miło być rano rano okazało się 14 (o czym dowiedziała się kiedy?) w międzyczasie Z zadzwonił ze obiecała pomagać - może myślała ze B przesunie się na jeszcze później albo ze tamta ja splawia umawiając się jak się umawia.
      • figa_z_makiem99 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:25
        Mając przyjaciółkę, po roku częstych rozmów nie znalazlabys dla niej godziny czasu, pozując na zajętą pancię? Przecież uprzedzala o przyjeździe, jechała z daleka i często nie można przewidzieć przyjazdu co do minuty ze względu na sytuację na drodze. B cieszyła się na to spotkanie a A olala i zlekcewazyla B. Raczej jednostronna przyjaźń, jak dla mnie.
        • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:47
          figa_z_makiem99 napisał(a):

          > Mając przyjaciółkę, po roku częstych rozmów nie znalazlabys dla niej godziny cz
          > asu, pozując na zajętą pancię? Przecież uprzedzala o przyjeździe, jechała z dal
          > eka i często nie można przewidzieć przyjazdu co do minuty ze względu na sytuacj
          > ę na drodze. B cieszyła się na to spotkanie a A olala i zlekcewazyla B. Raczej
          > jednostronna przyjaźń, jak dla mnie.


          To B zlekceważyła A , bo dojazd jest około 4 godzin, B wiec musiała wyjechać kilka godzin później niż się umawiały zakładając ze A będzie czekać tyle ile jej zejdzie czyli około 4.30 godziny, a o spóźnieniu poinformował dopiero rano.
          Co innego wyjechać o 5 rano żeby być na miejscu o 9-10 , a co innego wyjechać o 8 i być na miejscu o 12.30. Oczekiwał ze A tyle czasu będzie czekać?

          Dla mnie żadna się nie popisała ale B nie powinna mieć pretensji ze A nie spędziła całego dnia na czekaniu. Jedyna winą A jest to ze nie powiedziała o planach pomocy, choć nie sadze żeby to coś zmieniło w godzinach dojazdu B tym bardziej ze poinformowała o spóźnieniu dopiero rano.

          Jak się umawiam z Kolezanka na kawę o 10 rano, a na 15 do lekarza ,to nie muszę informować koleżanki ze później mam wizytę. A jak ona mi pisze ze będzie u mnie jednak o 14.45 to mówię sorry ale nie dam rady bo mam palny.
              • figa_z_makiem99 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 01:03
                Ja bym znalazła chwilę dla przyjaciółki, mało tego, nawet dalabym jej coś do jedzenia taka brudna bo pewnie byla zmęczona podróżą i powiedziałabym, że jest mameją , ale cieszę się, że w końcu ją zobaczyłam. Dla kogoś kto jest mi obojętny nie znalazlabym czasu. I ta mityczna pomoc innym ludziom przez tyle godzin. A nie chciala się spotkać. Przyjęłabym do wiadomości i przestala do niej dzwonić. I tyle.
            • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 01:06
              figa_z_makiem99 napisał(a):

              > Ale mówisz wcześniej "sorry nie mogę czekać cały dzień ". A ona odpowiada " zos
              > tanę do wieczora ". I znajdujecie jednak godzinę. B zmieniala termin ale A zac
              > howala się jak toksyczne babsko i udaje, że nic się nie stało.

              Nie nie mówię: sorry nie mogę czekać ,bo jak mi ktoś mówi ze widzimy się rano (9-10) to jest to rano, nie 14.
              Wiec bym nawet nie pomyślała żeby mówić komuś dorosłemu ze rano to nie 14 i nie wiedziałbym ze ktoś pomyśli ze będę czekać kilka godzin na spóźnionego gościa.

              A może by się i spotkamy wieczorem gdyby A pojechała pomagać od rana ,gdyby jej b nie powiedziała ze będzie rano a potem opóźniła przyjazd o kilka godzin. To A nie zmarnowałbym 4 godzin na czekanie, pojechała wróciła i miała czas wieczorem.
              • figa_z_makiem99 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 01:22
                One nie ustalily dokladnie terminu, Jak ktoś mówi rano, że będzie koło 14 , to mówię, sorry nie mam czasu później I tyle. Nie każę komuś jechać, skoro wiem, że może nie zdążyć. Serio każesz komuś jechać 300 km i wiesz, że w trasie jest różnie a wiesz, że nie masz później czasu? I na 40 min przed jego przyjazdem mówisz " bye spadaj bo muszę wyjsc??" Na litość boską,
                B jest niezorganizowana ale A zachowala się z d...py i nie wierzę, że dla kogoś to norma.
                • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 02:12
                  Skoro nie ustaliły dokładnie terminu to o czym my tu dyskutujemy?
                  Skoro nie ustaliły terminu wiec w sumie do końca nie było wiadomo czy do spotkania dojdzie to A mogła sobie zorganizować czas jak chce, a jeśli by się udało spotkać to super.

                  Ale przecież A napisała ze musi przemyśleć gdy B podała jej późniejsza godzinę !
                  Myśle ze próbowała się wymigać od pomagania na działce nie pojechała im pomoc od rana i liczyła na to ze tamci o niej zapomnieli nie upomną się o obietnice i będzie mogła czekać aż B się wyrobi i się zobaczą.
                  Jednak tamci sobie przypomnili i ja wydzwonili, gdyby B była rzeczywiście rano jak planowały , to obie byłby zadowolenie. Spotkałby się o 9 o 12 A pojechałby pomoc i byłby luz.

                  Wiec B POWINNA wiedzieć ze dużo późniejsza godzin spotkania może być problemem. A nie zakładać ze Kolezanka od rana będzie czekać do 14. I to godzina została przesunięta w dzień przyjazdu.

                  Zaznaczam ze dla mnie „ok” nie jest równoznaczne z tak zgadzam się ,a tylko „ok”przyjęłam do wiadomości odczytałam wiadomość.
                  Jak mi Kolezanka pisze dziś pracuje tez jej odpisuje ok.
            • figa_z_makiem99 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 09:06
              To tym bardziej. Udzielam się w wątku bo mieszkam w Gdyni i czasem zdarza mi się jeździć do rodziny albo przyjaciół, którzy mieszkają w środku kraju. I podróż czasem się przedłuża, nikt nie robi problemu. A nie chciala podać nawet adresu, nie chciala się spotkać z B. I gdybym czekała jeszcze do 21 w Poznaniu a ona nie miała czasu dla mnie,, nie skontaktowalabym się z nią już nigdy więcej. Dla mnie to jasna sytuacja.
            • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 11:58
              budda.z.brzuchem napisała:

              > B poinformala konkretnie o której będzie


              No nie informowała konkretnie.
              Wieczór wcześniej mówi ze będzie rano, a rano zamiast być u koleżanki to jest jeszcze daleko w trasie i zmienia godzinie na 14. Nie dziwne ze Kolezanka nie warowała w domu cały dzień bo B ma się pojawiać.

              B lubi zmieniać plany na ostatnia chwilę bo zwiedzania tez nie było w planach ,a nagle jest do 21. Miała być rano a potem nagle o 14. I jeszcze zła ze A nie czekała całego dnia na księżniczkę. Eh.
    • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:11
      Każdy ma swoją racje gdyby mi Kolezanka powiedziała będę u ciebie rano tego i tego dnia.
      A potem w dniu wyjazdu by mi napisała ze będzie jednak po południu to bym tez nie bardzo wiedziała co zrobić czy realizować swój rozkład dnia czy czekać.
      A czekała do 12 wiec swoje plany i tak już odłożyła w czasie.

      Nienawidzę jak mi ktoś mówi będę rano co dla mnie oznacza 8-10 a zjawia się o 13 i oczekuje ze człowiek cały ranek będzie siedział i czekał.

      Błędem jest ze A nie powiedziała o planach pomocy ale chciała po prostu upchać 2 ważne rzeczy jednego dnia.
      Gdyby B przyjechała rano zgodzie z planem to A by się z nią spotkała ,a o 12.30 pojechała pomagać.
      Niech B odpuści focha i zmieni podejścia ze trudno chciały się spotkać nie wyszło będzie inna okazja.
      • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 00:49
        mashcaron napisała:

        > Żadna nie ma racji. B jest mameja i nie potrafi się konkretnie określić a A jes
        > t pinda ,bo wcale nie chciała się spotykać i nie potrafiła tego szczerze powied
        > zieć.


        A moim zdaniem chciała a poczuła się olana bo kazano jej czekać 3-4 godziny.
        Prawda jest ze obiecała pomoc, ale pomyślą ze jak się spotkają na trochę rano około 9-10 to pojedzie pomagać spóźniona i każdy będzie zadowolony.
          • snakelilith Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 11:38
            To "myślałam, że zapomną", to tylko głupia wymówka, bo B ją zezłościła zmieniającą zapowiadany czas przyjazdu z rana na wczesne popołudnie. Kilka bitych godzin straconego czasu. Pomaganie komuś na działce mogło więc być kłamstwem wymyślonym po to, by nie powiedzieć "nie jestem cały dzień na twoje gwizdnięcie". Egoistką jest B, która sobie myślała, że może dowolnie dysponować czasem A.
            • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 12:09
              snakelilith napisała:

              > To "myślałam, że zapomną", to tylko głupia wymówka, bo B ją zezłościła zmienia
              > jącą zapowiadany czas przyjazdu z rana na wczesne popołudnie. Kilka bitych godz
              > in straconego czasu. Pomaganie komuś na działce mogło więc być kłamstwem wymyśl
              > onym po to, by nie powiedzieć "nie jestem cały dzień na twoje gwizdnięcie". Ego
              > istką jest B, która sobie myślała, że może dowolnie dysponować czasem A.
              >


              A ja bym wcale nie przypisywała jej złej woli i nerwów.
              Po prostu plany na dany dzień miała już od jakiegoś czasu , nagle Kolezanka mówi ze wpada do miasta wiec chce się z nią spotkać RANO, to pomyślała fajnie zobaczę się z B a potem dołączę do osób którym obiecała pomoc te 2-3 godziny się spóźnię ale będzie ok. A nagle w dzień akcji godziny się odsuwają i to sporo i jest problem.
              Jedynie A mogła jej napisać sorry ale myślałam ze będziesz rano , a na popołudnie mam plany których nie mogę przełożyć. Zobaczymy się kiedy indziej.
            • kocynder Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 17:52
              A to, że to wymówka - to tylko twoje domniemanie. Albo zakładamy, że każdy łże aż ziemia jęczy, albo dyskutujemy o konkretnej sytuacji, konkretnie opisanej. W tej, konkretnej sytuacji padło, że A liczyła iż "umówieni" zapomną. Kropka. Czy powiedziała tak dlatego, że jej akurat mleko kipiało, czy B ją wkurzyła, czy też zęby ją bolały a w ogóle to córka oblała maturę - to nie ma nic do rzeczy. Słowa padły. I owszem, dla mnie osoba, która uważa, że może liczyć "że zapomną, że coś tam obiecała" jest niesłowną goowniarą, a nie dorosłym człowiekiem i z taką typiarą nie umawiałabym się na nic. I wcale nie jest to jakiś rzadki przypadek, paniulcia, która umawia się z Anią i Kasią na plotki, ale jeśli zadzwoni Zdzisio z zaproszeniem do kina - to bez cienia myśli wystawi Anię i Kasię do wiatru. A jeśli na dwie godziny przed seansem zadzwonią Ewa z Przemkiem, że mogą ją zabrać na weekend na atrakcyjny wyjazd - to tak samo wystawi do wiatru Zdzisia.
              Jeśłi A ma takie schizy, że nie umie ruszyć paszczą i powiedzieć "Sorry, B, ale nie mam całego dnia na czekanie aż zechcesz mieć czas, określ się konkretnie od której do której i licz z tym, że w innych godzinach nie będę miała czasu" - to tym bardziej jest idiotką i nie warto utrzymywać kontaktu. Zwłaszcza wobec (podobno) przyjaciółki, takie słowa to absolutne minimum szczerości.
              • princesswhitewolf Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 19:19
                dokladnie koncynder. Bardzo trafnie napisane.

                Jakies obrazki o malutkiej biednej A ktora jezyka w gebie nie ma a niby dorosla i nie zaburzone i stuknietej zmieniajacej plany B ktora ponoc wymusza ( a nic o wymuszaniu nie bylo ) sa niepowazne.

                A powinna sprawe bardzo jasno postawic: Nie, nie moge o 13 tej. Umawialysmy sie na rano.

                Nie bylo by potem nieporozumienia.
    • solejrolia Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 01:17
      Strasznie namieszane i mało konkretne umawianie się. Prawda jest taka że dostałabym cholery czekając na kogoś kto będzie przejazdem a nie potrafi podać choćby widełek czasowych. Z drugiej strony A wcale nie miała ochoty spotkać się, i z góry założyła że do spotkania nie dojdzie.
    • anorektycznazdzira Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 06:27
      "B ma żal i tego nie ukrywa.
      A nie widzi problemu i jeszcze B wpędza w poczucie winy.
      Co myślicie o zachowaniu A?"

      Myślimy, że jesteś B i nie masz zielonego pojęcia, jak ta sprawa wyglądała z punktu widzenia A. Myślimy, że jej historia byłaby równie dramatyczna i wyszłabyś w niej na świnię, bo zrobiłaś/powiedziałaś/nie zrobiłaś/nie powiedziałaś czegoś, co spowodowało, że druga strona poczuła się lekceważona i postanowiła zlekceważyć Ciebie. Wygląda mi to na klasyczny problem z komunikacją, zapewne próba uzgodnienia kto co właściwie powiedział i obiecał byłaby szokiem dla obu stron.
    • szmytka1 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 07:15
      pogubiłam się którato A a która B. WKurzająca jest ta co będzie, będzie, już jedzie, ale w ogóle to nie wie na którą,raz z rana, raz z wieczora. Ja lubię konkrety, umawiam się na tę i na tę a nie jakieś tam jade, dojade a moze jeszcze nie... Ta miejscowa poznanianka zirytowała się i w koncu olała sprawę. NIe chciała zwyczajnie siedzieć na dupie całego dnia i czekać w zawieszeniu bo moze to już za moment, już za chwilę...
    • kachaa17 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 07:33
      Myślę, że A nie zależało na spotkaniu. Gdybym ja miała przyjaciółkę, które mówi, że będzie przejazdem w moim mieście i chce się spotkać to bym po pierwsze chciała się z nią spotkać. I w tej sytuacji jeśli mam już jakieś plany to mówię, że chętnie ale mam zaplanowane coś tam o 14. Jeśli nie jest to ważne to odwołuję to bo przyjaciółka przyjeżdża raz na ruski rok i się dopasowuję nawer do zmeiniajacych się planów B. Natomiast jeśli moje plany są ważne to nie zmieniam ich i mówię kiedy będę mogła się spotkać. Moim zdaniem A nakręciła.
      • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 15:26
        kachaa17 napisała:

        > Myślę, że A nie zależało na spotkaniu. Gdybym ja miała przyjaciółkę, które mówi
        > , że będzie przejazdem w moim mieście i chce się spotkać to bym po pierwsze chc
        > iała się z nią spotkać. I w tej sytuacji jeśli mam już jakieś plany to mówię, ż
        > e chętnie ale mam zaplanowane coś tam o 14. Jeśli nie jest to ważne to odwołuję
        > to bo przyjaciółka przyjeżdża raz na ruski rok i się dopasowuję nawer do zmein
        > iajacych się planów B. Natomiast jeśli moje plany są ważne to nie zmieniam ich
        > i mówię kiedy będę mogła się spotkać. Moim zdaniem A nakręciła.


        Ta a jakby ci przyjaciółka powiedziała ze będzie rano co dla mnie oznacza 8 max 10 a potem nagle zamiast pukać o 9 do drzwi pisze smsma ze będzie o 14.
          • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 18:25
            princesswhitewolf napisała:

            > no to sie mowi jasno : nie. Nie pasuje mi,.


            No to powiedziała jasno ze musi przemyśleć ,a potem o 12 zadzwoniła i powiedziała ze dłużej czekać nie może.
            Serio jeśli ktoś mi mówi przez x rozmów ze będzie rano 25 maja w mieście x , a w ten dzień rano mi wysyła smsa ze jednak będzie o 14 i jeszcze się dziwi ze ja nie wiruje cały dzień przy drzwiach. No helooo.
            Zreszta widać po drugiej części ze B ma tendencje do do spotykania się z przyjaciółka tylko wtedy kiedy chce coś załatwić w danym mieście , inaczej się nie opłaca. 😏
        • kobietazpolnocy Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 15:42
          Ale one się w zasadzie w ogóle nie umówiły. Aż do ostatniej chwili nie było wiadomo, o której dokładnie mają się spotkać i gdzie. A. najpierw reaguje entuzjazmem, potem nie odpisuje na smsa, potem odpowiada "ok", a potem "musi to wszystko przemyśleć", a potem wymyśla bajkę o pomocy komuś.To jest zachowanie tchórza.

          B. rzecz jasna też dała ciała swoją beztroską. One chyba nie za bardzo siebie lubią, przynajmniej nie w realu.
    • budda.z.brzuchem Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 08:14
      Ja jestem B.
      Dalsza część wygląda tak.
      Dziewczyny zapomniały o sprawie.

      Kolejne spotkanie proponuje A.
      Miała przyjechać nad morze, B załatwiła nocleg, wyjadą razem na weekend.
      Umawiają się, że A swoim autem odbierze B spod domu i pojadą dalej. B proponowała że pojedzie wcześniej pociągiem bo to żaden kłopot. Chciala wszystko przygotować poza tym ma ważna do załatwienia sprawę i musi to zrobić maksymalnie do godziny 20stej w tej miejscowości gdzie będą nocowały.

      Umawiają się na 18. B od rana uszykowana, cały czas można powiedzieć że na łączach. Godz 18 wyruszają dalej. A zapewnia że będzie.
      Godz 17 A mówi że może być lekki poslig, ok.
      18 a jej nie ma. Mówi że niedługo będzie.
      Uwaga pojawia się dopiero grubo po godz 20stej. Mówi sorki ale malowałam sobie szafkę i poszłam na zakupy (nie wyjazdowe).
      B nie zdążyła przez to załatwiać swoje sprawy. A raczej luz, nie widzi problemu. B przemilczała.
    • bo1 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 08:43
      budda.z.brzuchem napisała:

      >Nie ustalają jeszcze godziny ale z rozmowy wynika że B będzie
      > raczej rano.
      > A jest zadowolona chętnie się spotka.
      > Dzień przed rozmawiają wieczorem. Po zakończonej rozmowie B wysyła jeszcze smsa
      > że jutro będzie, A nie odpowiada. Rano B wysyła ponownie wiadomość z informac
      > ją że będzie w Poznaniu ok godz 13-14 bo załatwia swoje sprawy a dojazd trochę
      > czasu jej zejdzie. A odpowiada że ok. Po chwili B prosi żeby aby ta podała jej
      > adres dokąd ma podjechać. A informuje "dobrze ale muszę pomyśleć, przewidzieć
      > "
      > Jest godz 12. A dzowni i pyta gdzie jest B, ta jest w trasie i będzie za 40 min
      > ut na co A odpowiada że jej już nie będzie bo jedzie komuś pomóc na działce a.i
      > tak już długo zwlekała od rana tylko żeby się z przyjaciółka zobaczyć. Więc mo
      > że czekać maksymalnie pół godziny.

      Fakty są takie: w przeddzień przyjazdu ustalenie, że spotkanie będzie jutro, raczej rano. Następnego dnia rano B powiadamia A, że będzie dopiero ok.13-14. A zamiast oznajmić (do czego miała pełne prawo), że taka pora jest dla niej nie do przyjęcia, bo ma inne zobowiązania, pisze OK, czyli przyklepuje spotkanie. B ma więc prawo przypuszczać, że zmiana pory spotkania nie stanowi dla A problemu. Następnie A na godzinę przed spotkaniem wymiguje się. Paskudnie. Tak się nie robi. Powinna była od razu zaznaczyć, że ma dla B czas tylko do południa, a nie beztrosko pisać "OK". Wtedy nikt do nikogo nie miałby pretensji.
      • 3-mamuska Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 18:46
        bo1 napisała:

        > budda.z.brzuchem napisała:
        >
        > >Nie ustalają jeszcze godziny ale z rozmowy wynika że B będzie
        > > raczej rano.
        > > A jest zadowolona chętnie się spotka.
        > > Dzień przed rozmawiają wieczorem. Po zakończonej rozmowie B wysyła jeszcz
        > e smsa
        > > że jutro będzie, A nie odpowiada. Rano B wysyła ponownie wiadomość z in
        > formac
        > > ją że będzie w Poznaniu ok godz 13-14 bo załatwia swoje sprawy a dojazd t
        > rochę
        > > czasu jej zejdzie. A odpowiada że ok. Po chwili B prosi żeby aby ta podał
        > a jej
        > > adres dokąd ma podjechać. A informuje "dobrze ale muszę pomyśleć, przew
        > idzieć
        > > "
        > > Jest godz 12. A dzowni i pyta gdzie jest B, ta jest w trasie i będzie za
        > 40 min
        > > ut na co A odpowiada że jej już nie będzie bo jedzie komuś pomóc na dział
        > ce a.i
        > > tak już długo zwlekała od rana tylko żeby się z przyjaciółka zobaczyć. W
        > ięc mo
        > > że czekać maksymalnie pół godziny.
        >
        > Fakty są takie: w przeddzień przyjazdu ustalenie, że spotkanie będzie jutro, ra
        > czej rano. Następnego dnia rano B powiadamia A, że będzie dopiero ok.13-14. A z
        > amiast oznajmić (do czego miała pełne prawo), że taka pora jest dla niej nie do
        > przyjęcia, bo ma inne zobowiązania, pisze OK, czyli przyklepuje
        > spotkanie. B ma więc prawo przypuszczać, że zmiana pory spotkania nie stanowi d
        > la A problemu. Następnie A na godzinę przed spotkaniem wymiguje się. Paskudnie
        > . Tak się nie robi. Powinna była od razu zaznaczyć, że ma dla B czas tylko do p
        > ołudnia, a nie beztrosko pisać "OK". Wtedy nikt do nikogo nie miałby pretensji.
        >

        Przecież jej napisała

        „dobrze ale muszę pomyśleć, przewidzieć "

        Najwidoczniej późniejszych planów nie udało się przestawić i zadzwoniła na 2 godziny przed spotkaniem ze jednak nie da rady dłużej czekać. Czyli odwołała na ostania chwile zupełnie jak B która tez zmienia zdanie.

        Już mówiłam słowo „ok” nie znaczy tak zgadzam się a jest odpowiedzią ze przeczytałam TOWJA wiadomość i jak dalej napisała muszę przemyśleć/przewidzieć.
    • lilia.z.doliny Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 08:48
      Nie ustalają jeszcze godziny ale z rozmowy wynika że B będzie raczej rano.

      Jest godz 12. A dzowni i pyta gdzie jest B, ta jest w trasie i będzie za 40 minut

      To w koncu A miala czekac rano, po poludniu?

      Jednak.wieczorem?

      Pisze do A że zostanie do godz 21 i czy ona zdąży wrócić żeby się spotkać.


      B wyjatkowo olewa albo.czas prxyjaciolki albo jej zobowiazania. Gdybym byla B sprawe postawilabym tak: sluchaj aniu, jutro bede przejazdem w poznaniu. Bardzo chce sie z toba spotkc ale kompletnie nie wiem.jak.mi ? sie uloza sprawy. Kiedy masz czas?
    • nangaparbat3 Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 08:58
      Zaraz zaraz. Z pierwszej rozmowy wynikało, że B będzie rano. I rano w dniu przyjazdu do Poznania wysyła ponownie wiadomość z informacją że będzie w Poznaniu ok godz 13-14 bo załatwia swoje sprawy

      Chyba bym sie wkurzyło jako A.

      I chodziłoby mi o sposób przekazania informacji - nie, że przeprasza, ale coś jeszcze musi koniecznie załatwić - ale "załatwia swoje sprawy".
      A Ty A czekaj w gotowości, bo zapewne nie masz żadnych swoich spraw.

      Nie chciałabym takiej przyjaciółki. Przecież A, żeby spotkać się z B, była gotowa zawieść ludzi, którym miała pomagać na działce.
    • fil.lo Re: (Nie)Spotkanie przyjaciółek - kto ma rację 11.05.21, 09:35
      A zaplanowała wszystko na rano i może przełożyła jakieś swoje sprawy na późniejszą godzinę/następny dzień. Zapewne jest introwertyczką i nie lubi tzw. towarzyskiej "spontaniczności".
      Zgaduję po tym, że musi wszystko "pomyśleć i przewidzieć".
      A kolei B zapewne ma otwarty dom, lubi spontaniczne wypady i lubi, kiedy "dzieje się".
      Ponieważ B ciągle zmieniała plany, A wkurzyła się i odwołała spotkanie, zapewne pod fałszywym pretekstem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka