Dodaj do ulubionych

Czy słusznie się wkur.... (o moim ex)

11.05.21, 13:16
Czytam wątek buddy o spotkaniu z koleżanką.

I tak mnie naszedł mega dół w związku z byłym partnerem.

Miałam podobne zagrania a czytając wasze wypowiedzi, że to winna buddy mam wątpliwości czy to aby ja nie byłam namolna i ciężka w kontakcie?

Sytuacja 1
Rozmawiamy wieczorem, mówię że następnego dnia będę w jego mieście. To była tylko informacja.
Pożegnaliśmy się, on poszedł spać.
Włączyłam sobie grafik i okazało się, że będę czekać w tym mieście ok 2h. Napisałam smsa, że możemy się spotkać i pójść na spacer. Rano odpisal że dobrze, da znać w którym parku.
Kiedy byłam już w drodze on mi dzowni, że wyjeżdża i nie może za mną czekać bo był już umówiony wcześniej.
Któtko mówiąc wk.....łam się.
On zarzucił mi egoizm

Sytuacja 2
Umawiamy się, że on przyjedzie do mnie na godzinę 20 stą. Ok 22 pisze że będzie za godzinę bo chciał sobie pomalować garaż a nie chciał mi mówić żeby się nie wkurzyła, że się spóźni

Sytuacja 3
W jego aucie zostały moje okulary.
Chciałam pojechać je odebrać bo wiem, że on jest wciąż zarobiony. Proponuję dni w których ma wolne. Poniedziałek lub wtorek, może być pod wieczór ja się dostosuję. On na to przystaje ale ma dać znać, który dzień mu bardziej pasuje. W niedzielę pisze, że mu nie pasuje, ma dużo swoich spraw. Ok. Poczekam.
Dzwonię po kilku dniach bo ciężko mi się pracuje bez okularów. On mówi, że mogę podjechać do pracy. Ok. Proszę o adres bo nigdy tam nie byłam. Droga łatwa, mam jechać ale 2h przed on dzowni że może on mi te okulary na drugi dzień przywiezie bo to ciężko dojechać, bo można się zgubić, bo nawet kurierzy nie mogą dojechać (Co okazało się kłamstwem gdyż koleżanki mąż tam pracuje i dojazd jest łatwy, przy głównej drodze).
Ok. Odpuściłam.
Umówiliśmy się następnego dnia na 8 rano, on miał być zaraz po pracy bo to dla niego najważniejsze.
O 7.30 pisze że jest w pracy jeszcze (pracuje do 6) bo musi pogadać ale będzie tak szybko jak się da. Wiedział, że ja idę do pracy. Godz 8.20 nie ma go więc załatwiam swoje sprawy.
Godz 9.15 on dzowni gdzie jestem bo on już jest.

I teraz czy słusznie mogłam mieć pretensje ze te sytuacje?
Czy raczej to u mnie problem z komunikacją?

Przypominam sobie te sytuacje i pomagają mi żeby się podnieść ale czytając tamtem wątek myślę sobie że to może z mojej strony był problem?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka