Dodaj do ulubionych

"Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść

12.05.21, 13:46
weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,27069899,rodzice-pytaja-jak-maja-poznac-pims-nie-da-sie-nie-poznac.html
"W naszym szpitalu żadne dziecko na PIMS nie umarło.
A w Polsce?
Zdarzało się, z tego, co wiem. Diagnozy w przypadku tych dzieci były niejednoznaczne, więc prawdopodobnie to był PIMS. Dramatyczne przebiegi i zgony są częstsze w przypadku sepsy, PIMS-y rokują dużo lepiej.
(...)
U dorosłych im więcej chorób towarzyszących, tym większe ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i zgonu. U dzieci tak nie jest. Nawet dzieci z białaczkami, guzami różnego rodzaju, cukrzycą, ciężkim przebiegiem niewydolności nerek mają ten COVID-19 i nic szczególnego im nie robi.
(...)
Powiem pani, że PIMS-y w epidemii nie są problemem. Problemem jest to, że codziennie przyjmujemy dziecko po próbie samobójczej.
Słucham?
Dwa–trzy lata temu zauważyliśmy, że liczba dzieci po próbach samobójczych wzrosła u nas dwukrotnie. W pandemii wzrosła kolejne dwa razy. Ten czas zamknięcia w domach sprawił, że nasiliły się wśród dzieci takie zjawiska, jak próby samobójcze, depresja, anoreksja... Myśmy nigdy nie mieli tyle anorektyczek."
Obserwuj wątek
        • tiszantul Re: "Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść 12.05.21, 15:11
          "A nawet jeśli te zgony niecovidowe są ewidentnie nadmiarowe to cóż... "wielu z was umrze, ale to jest to poświęcenie, na które jestem gotów"

          I że zgonów nadmiarowych jest nieporównywalnie więcej niż na kowida, mimo wpisywania kowida jako przyczyny zgonu przy zawale i zaawansowanym nowotworze.
          Na szczęście osoby kowidosceptyczne ostatnio w końcu zobaczyły, że stanowią co najmniej połowę społeczeństwa i teraz wymusić na nich cokolwiek będzie praktycznie niemożliwe.
          W weekend koniec nakazu maseczkowego, to będzie można policzyć kowidian na ulicy. Wszyscy zobaczą, ile ich naprawdę jest
    • asfiksja Re: "Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść 12.05.21, 14:39
      Czytałam ten wywiad. Lekko się zdziwiłam formą - tzn. opowiadamy o tych PIMSach, opowiadamy, a na koniec wrzucamy bombę "psychiatryczną" i do widzenia.
      Z moich obserwacji - ambulatoryjna psychiatria dziecięca nie tyle przeżywa problemy, co w zasadzie nie istnieje. Miło, że chociaż samobójców ratują (choć ulubione powiedzonko ematki to "nie ma ofiar, są ochotnicy").
      • alina_z_komina Re: "Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść 12.05.21, 14:53
        Wywiad był o PIMSach, bo PIMSy są medialne jak wszystko co covidowe. Tylko wyszło tak, że pani ordynator pediatrii po tym jak grzecznie i merytorycznie odpowiedziała na wszystkie pytania o PIMsy dodała od siebie, że to nie PIMSy są problemem. Ale treść wywiadu w 90% to PIMSy, w tytule PIMS, bo to się lepiej klika.
    • jakis_wolny Re: "Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść 12.05.21, 15:21
      Kolejny efekt motyla.

      Te, które latacie do kościoła, puszczacie dzieci na religię i w jakikolwiek inny sposób wspieracie kk - macie te dzieci na sumieniu.

      Dla rządu priorytetem są ich wyborcy. Nie widzicie korelacji?? Kościoły otwarte i sranie się wokół seniorów. Czemu?? Bo dzieci nie pójdą zagłosować.
      • skumbrie Re: "Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść 12.05.21, 16:36
        Ale ich rodzice mogli ruszyć przez ostatni rok d... sprzed laptopów. Dziwnym trafem za ciężko było, za to pierdolety, jak to żal dzieci i czemu nikt z tym nic nie robi, były na porządku dziennym.
        Mam nadzieję, że powtórka w październiku będzie i może wtedy co niektóre oderwać się od forum, a zaczną działac choć w połowie tak skutecznie jak emeryci, którym nikt kościołów nie zamknął, bo zwyczajnie do nich chodzili. A mogli pierd... na forum, jak im źle wink
        Tego efektu motylu emamuska nadal nie ogarnia.
    • zuzanna_a Re: "Zostań w domu" sam ale dzieci wypuść 13.05.21, 00:13
      Bo tak naprawde w okresie pandemii najwiekszym wyzwaniem bylo rodzicielstwo. Pogodzenie swojej pracy z tym, aby dzieci wyszly z tego psychicznie bez szwanku.
      Przyznaje, ze sama zaczelam srednio. Miesiac zdalnej szkoly spowodowal ze syn naduzywal komputera, snul sie po domu, nie wychodzil, pomalu wchodzil w swiat gier, przytyl dwa kilo...
      Wtedy wiedzialam, ze to potrwa cala wiecznosc, ze musze mu pomoc wyjsc z tego bez szwanku.
      Wiec pomagalismy w lekcjach.
      Dopasowalismy prace do tego aby byc z dziecmi wiecej w domu
      Zatrudnilismy dorywczo mloda nianie, co w obliczu zwolnien w sektorze sal zabaw zamknietych na 5 spustow nie bylo trudne i nie bylo drogie.
      Od 15 zakaz elektroniki - za to wspolny czas, planszowki, spacery, wyjscia i korzystanie na maksa ze wszelkich rzeczy jesli byly czynne
      Weekendy na maksa wspolne
      I organizacja spotkan z kolegami w domach - zabawa, zapraszanie znajomych w waskim gronie ale zeby sie odbywaly.
      Po ponad roku / wiem jak ogromny to byl wysilek. Ale wypuszczam z domu dziecko, ktore w rozmowie powiedzialo mi ze jest szczesliwe, chce wrocic - ale jednoczesnie to byl cudowny czas. Nie jest zmeczony, wspomina ten czas dobrze, inaczej - ale pozytywnie.
      Kosztowalo to ogrom czasu i pracy. Mobilizacji,
      pomyslow, spedzania czasu mimo zmeczenia. Musielismy dokonac cudu i tak spedzic rok zeby dzieciom wydawal sie rokiem wartym zapamietania a nie zmarnowanym. Szkoda ze zamiast pierniczyc o „jeszcze dwoch tygodniach” ludzie nie byli przygotowani. Moze wtedy wiedzieliby ze moga latwo zgubic ten moment kiedy dziecko przestaje wychodzic z pokoju i traci z rodzicem kontakt, a w jednym domu sa ze sobą non stoo a od siebie dalej niz kiedykolwiek wczesniej. Taki wlasnie obraz wylania sie z opisow dzieciecej psychiatrii. Dzieci zostawiono same.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka