Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę to tupet sprzedaje?

17.05.21, 20:37
Od kilku lat interesuję się mieszkaniami na sprzedaż w W-wie porównywalnymi do mojego co do metrażu i lokalizacji. Wystawiłam swoje mieszkanie na sprzedaż, mieszkanie jest do remontu, ale między "do remontu" a "do remontu" potrafi być naprawdę duża różnica z korzyścią dla mojego (drzwi gerda, wymienione okna, parapety, kaloryfery, ładne drzwi wewnętrzne, ładna zabudowa loggi, sporej, cena za metr 9666 (w tym roku). Zdjęcia w necie są ładne i zachęcające, wystawione w necie bezpośrednio, więc chyba ludzie powinni się cieszyć, że nie muszą doliczać prowizji prawie 20k. Tyle, że 3 piętro bez windy, ale w końcu są i 4 piętra bez windy, a ponadto uważam, że cena to uwzględnia. No i trafił mi się chętny nabywca. W związku z tym idę oglądać mieszkanie na naszym osiedlu, które mnie interesuje. Parter z ogródkiem, plus za ogródek (prawie niezagospodarowany) minus za parter. Wchodzę, standard podstawowy sprzed 35 lat wszystkiego naturalnie z adekwatną warstwą brudu. Jedyny wkład to bardzo brzydkie względnie nowe panele na podłodze. Za to pan sprzedający kipiący wręcz pewnością siebie, jego zdaniem to jest "do odświeżenia, no może remont łazienki, ale nie robili, bo przecież sprzedają". W łazience zero jakiejkolwiek glazury, tak jak oddawali blok do użytku 35 lat temu tak jest teraz. No i po co to wszystko piszę - pan sobie życzy ceny 11500 za metr. I co więcej, jestem przekonana, że to w końcu sprzeda nie opuszczając ceny wywoławczej dopiero z zainteresowanym w konkretnych negocjacjach. Podobne mieszkanie oglądałam w zeszłym - uwaga - w zeszłym - roku w innym rejonie Ursynowa. Parter ze sporym ogródkiem - zagospodarowanym bardzo średnio i też mieszkanie rudera, zniszczone przez psa i kota dodatkowo, typu drzwi do pokoju peerelowskie z wybitą szybą uzupełnioną podartą tkaniną i same takie kwiatki wszędzie. Po prostu poza wartością murów i doprowadzonych mediów tam było do wymiany wszystko - dosłownie wszystko, nikt poza właścicielami nie wytrzymałby w takim syfie choćby tygodnia, więc żaden element wyposażenia tego wnętrza nie miał żadnej wartości, (tak jak i w tym opisanym powyżej, za które pan chce 11500 do negocjacji (trudno chyba taką propozycję znegocjować do np. 9500)). To było rok temu - cena wywoławcza - 10600 za metr, owszem postało trochę bez żadnego schodzenia z ceny w internecie i dziś już jest sprzedane. Dlaczego tak jest? Wydawało mi się, że ustalając cenę za własne mieszkanie należy być świadomym jego stanu. Okazuje się chyba, że zachwyt nad własnym mieszkaniem w odwrotnej proporcji do jego stanu sprzedaje najlepiej. I owszem ogródek ma swoją wartość, ale koszty zabezpieczenia przed włamaniem też nie są małe.
Obserwuj wątek
    • obuwiebalowe2 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 20:41
      Chodziło mi o to (bo mi umknęło), że ile ja się nasłuchałam wybrzydzań (za taką cenę), że do remontu (a w porównaniu z tymi dwoma to pałac). Najlepsza była jedna pani, która przyszła z synem (to było rok temu cena też była dużo niższa), która w ogóle mieszkała w wynajmowanym i chciała znegocjować cenę uwzględniającą remont i 3 piętro o 80k, bo ona przecież musi zrobić remont (nieważne, że cena już i tak niska).
    • iwoniaw Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 20:47
      Jak to mówią, w nieruchomościach liczą się lokalizacja, lokalizacja i jeszcze lokalizacja.

      To, że ściana jest brudna nie ma żadnego znaczenia, skoro kyoś pierwsze co zamierza zrobić, to wjechać do lokalu z ekipą i odmalować całość (o grubszym remoncie nie mówiąc). "Ładna zabudowa loggi" czy "piękne drzwi" dla kogoś mogą równie dobrze być bezguściem do wymiany albo, w najlepszym wypadku, czymś w ogóle nie robiącym różnicy. To, czy kaloryfer jest estetyczny albo łazienka odmalowana może mieć znaczenie, gdy ktoś szuka lokalu na wynajem, w którym nie bardzo ma w planach i możliwościach wbić haczyk w ścianę, a nie kupując na własność mieszkanie za minimum kilkaset tysięcy, które i tak chce i musi odremontować zanim zamieszka.
      • magdallenac Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 22:00
        Dokladnie tak! Kupowalam mieszkanie i sprzedajacy wprost sie rozplywal nad wysokim standardem, ekskluzywna kuchnia, podwieszanymi sufitami itd. To co dla niego bylo warte dodatkowe 100 tys. powyzej ceny rynkowej dla mnie wygladalo to jak cyganski palac. Bylam szczera i powiedzialam, ze mam calkowicie inna wizje mieszkania, wiec tak naprawde nie zostanie tu kamien na kamieniu. Facet sie obrazil, bo on wlasnie robil remont. Skontaktowal sie ze mna kilka miesiecy pozniej, przyjmujac moja oferte. Wyglada na to, ze nikt nie chcial docenic ekskluzywnych wnetrz.
      • aandzia43 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:27
        Tak, są pewne kolory, rodzaje płytek czy rozplanowanie przestrzeni których nie strawię, a które zdają się mieć w Polsce wielu wielbicieli, każdy ma jakieś swoje upodobania. Istotne są grubsze a neutralne estetycznie walory: instalacje, okna, kaloryfery, jakość ścian (nie kolor), drzwi zewnętrzne też bym tu wliczyła, podłogę też ostrożnie.
    • stories_of_old Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 20:49
      Z moich doświadczeń wynika, że po prostu trzeba trafić na zdecydowanego kupca. Wtedy kupi nawet i bez negocjacji ceny. Takich, co by mi wybrzydzali przy oglądaniu, że to nie takie, a tamto śmakie, grzecznie w kierunki drzwi bym kierowała. Szkoda czasu.
    • ga-ti Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 21:30
      Każde mieszkanie ma swego kupca. Dla Ciebie minus za parter a plus za ogródek, dla ludzi z małymi dziećmi, planujących dzieci, parter i ogródek (choćby mały) to dwa olbrzymie plusy, a trzecie bez windy nie do przyjęcia (taszczyć wózek z niemowlakiem trzy piętra, wątpliwa przyjemność).
      Twierdzisz, że masz nowe drzwi wewnętrzne, a gość z dołu stare, ok, ale jeśli ktoś planuje remont to mu te Twoje najnowsze nawet drzwi wcale nie musza pasować.
      Kafelki w łazience do skucia, więc może lepiej, że łazienka bez kafelek, gruzu mniej.
      Plusem są nowe okna i kaloryfery.
      Więc widzisz, każdemu co innego się podoba i każdy na coś innego zwraca uwagę. Dobra gadana sprzedającego też w cenie smile

      Ps. czasem oglądam program o poszukiwaczach domów/mieszkań i jak widzę, jak się ludzie zachwycają okapem, czy kanapą w jakimś mieszkaniu to mnie śmiech ogarnia, wszak to jest najmniej ważne przy wyborze mieszkania.
    • alpepe Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 21:37
      Kupowałam kiedyś mieszkanie do odświeżenia. Pierwsze, co zrobiłam, to wyburzyłam ściankę taką, jak na drzwi, w przedpokoju, a tą ścianką zachwycała się sprzedająca, że mogę sobie tam kotarę zrobić i nikt nie będzie widział, jak mam w mieszkaniu. To, co dla ciebie jest wadą, dla mnie byłoby pewnie zaletą.
    • amast Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 21:46
      3 piętro bez windy vs. parter z ogródkiem. Biorę w ciemno ogródek, chociaż nie przepadam i na 99% leżałby odłogiem. Pewnie nie ja jedna, więc pan może sobie życzyć średnią ursynowską, a i tak znajdzie chętnych. Budynki bez windy mają coraz mniejsze wzięcie, choćby mieszkanie było nie wiem jak nowoczesne i luksusowe.
    • mandre_polo Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 17.05.21, 22:04
      Na plus że wszystko jest do remontu i jest ogródek
      Ceny między na Ursynowie są powalone. Ludzie sprzedają jako wyszykowane te swoje 15-20 latanie mieszkania jako idealne. One były idealne lata temu wg właściciela. Teraz do całkowitego remontu. Ale póki jest nabywca ceny są jakie są
      • aqua48 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 08:34
        Nie znam się na cenach mieszkań w Warszawie, ale kupowaliśmy trzy mieszkania i przy okazji obejrzałam chyba ze 40 wystawionych. Powiem tak - mieszkanie do sprzedaży powinno być CZYSTE (ile ja widziałam lepiących się od brudu mieszkań z zapełnionym brudnymi garami zlewem!), wysprzątane i niezagracone, bo takie robi dobre wrażenie. Dobrze jak jest świeżo pomalowane na biało, bo to optycznie powiększa przestrzeń. Kuchnia i łazienka i podłoga zazwyczaj i tak są do całkowitego remontu bo sprzedający nigdy nie trafi w gust i potrzeby kupującego. więc tu bym się nie roztkliwiała nad "nowoczesnym wystrojem" tylko zostawiła stare sprzęty.
        Ważna jest lokalizacja i piętro brak lub obecność windy, oraz na którą stronę świata są okna oraz balkon. Jego wielkość (balkonu) też robi sporą różnicę. Tyle.
        • aandzia43 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:13
          Na pewno przyjemniej wejść do mieszkania nie lepiącego się od brudu, wzrok i węch nie cierpią, ale tak naprawdę dla mnie to też nie ma znaczenia. Lokalizacja, rozkład, strony świata, sąsiedztwo. Ewentualnie kiedy zmieniane instalacje, okna, kaloryfery. Całą resztę przebudowuję i przemalowuję pod swój gust. Widzę co trzeba pod brudem i wystrojem nie w moim stylu.
        • mandre_polo Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:24
          Jeśli znasz rozkład pomieszczeń to czy ktoś pokazuje czyste czy nie posprzątane to nie ma różnicy. Przynajmniej dla mnie. Mnie te wyszykowane z tandetnymi meblami robi tak samo negatywne wrażenie.

          Za to kupując mieszkanie właściciele zostawili nam mieszkanie nie posprzątane. Nawet podłogi nie zamietli nie mówiąc o myciu. Jak się spakowali tak wyszli zostawiając śmieci, koty itp po pakowaniu na podłodze.
          Ludzie sympatyczni w kontakcie, z klasy średniej, wcześniej mieszkanie czyste. Żeby zabezpieczyć do malowania trzeba było najpierw szukać szczotki i mopa bo cały ten syf byłby wgnieciony w drewniany parkiet.
          • aqua48 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:39
            mandre_polo napisał(a):

            > Jeśli znasz rozkład pomieszczeń to czy ktoś pokazuje czyste czy nie posprzątane
            > to nie ma różnicy. Przynajmniej dla mnie.

            Dla mnie miało znaczenie czy zwiedzając pomieszczenia nie wejdę w kupę śmieci i czy da się dotknąć klamki bez konieczności natychmiastowego umycia rąk, nie mówiąc o otarciu się niechcący rękawem o jakąś ścianę czy drzwi.

            Poza tym zaraz po kupnie nie miałam ochoty inwestować w sprzątaczkę, żeby malarze mogli wejść, bo to nie kwestia brudnych, bo dawno niemalowanych ścian była, to mnie nie brzydzi, to normalne, tylko lepiącego się brudu wszędzie, na każdej powierzchni. I z przykrością przyznaję, że kilka takich mieszkań miałam nieprzyjemność oglądać.

            > Mnie te wyszykowane z tandetnymi meblami robi tak samo negatywne wrażenie.

            A mnie z kolei cudze meble nie przeszkadzają. Meble proszę won po podpisaniu umowy i tyle.
            • aandzia43 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:48
              "Dla mnie miało znaczenie czy zwiedzając pomieszczenia nie wejdę w kupę śmieci i czy da się dotknąć klamki bez konieczności natychmiastowego umycia rąk, nie mówiąc o otarciu się niechcący rękawem o jakąś ścianę czy drzwi."

              Dla komfortu oglądania oczywiście ma znaczenie, ale w najmniejszym stopniu nie przyczynia się do oceny konkretów mieszkania czy do decyzji.
              • aqua48 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:57
                aandzia43 napisała:

                > Dla komfortu oglądania oczywiście ma znaczenie, ale w najmniejszym stopniu nie
                > przyczynia się do oceny konkretów mieszkania czy do decyzji.

                Moim zdaniem nie masz racji. Decyzja w takim wypadku często polega na pierwszym wrażeniu i emocjach.. Powiem Ci, że do tych lepiących się od brudu mieszkań nie miałam ochoty wchodzić ponownie, ani nawet z daleka rozpatrywać ich zalet. Choć niewątpliwie jakieś miały.
                Do mego obecnego mieszkania weszłam i poczułam że "to jest to". A wcześniej podobno stało przez rok (!) w oczekiwaniu na nabywcę dopóki sprzedający nie zerwał odpadających płatami brudnych tapet, nie położył nowej podłogi, nie odmalował go na czysto i nie wziął sprzątaczki która doprowadziła wszystkiego do lśnienia.

                • aandzia43 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 14:47
                  Sorry, nie zaznaczyłam ze piszę o sobie smile Ja mam miarkę w oku (nie tak dobrą jak budowlańcy czy architekci, ale niezłą) i dopóki pomieszczenia nie wyglądają jak zasiedlone przez chorych na zbieractwo i nie wydzielają straszliwych woni widzę jaki mają potencjał. Ale masz rację, większość ludzi brud i duży nieład odstręczają i czasem nie pozwalają na wnikliwą analizę, a czasem nawet na wstęp do analizy.
                  A propos twojego mieszkania: czy gdybyś weszła do niego gdy było jeszcze takie niepiękne to też szybko zobaczyłabyś jego potencjał i wstrzelenie sie w twoje potrzeby? smile
                  • aqua48 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 15:02
                    aandzia43 napisała:

                    > A propos twojego mieszkania: czy gdybyś weszła do niego gdy było jeszcze takie
                    > niepiękne to też szybko zobaczyłabyś jego potencjał i wstrzelenie sie w twoje p
                    > otrzeby? smile

                    No właśnie tego nie jestem pewna, ale chyba tak. Od czasu kupna zrobiliśmy w nim dużo, właściwie całe jest przerobione i nawet teraz, robimy kolejne remonty. W tym momencie dosłownie czekam na nową kuchnięsmile i planuję dalsze ulepszenia.
                    Mój mąż z pewnością byłby przeciwny, bo dla niego takie pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, a on nie ma wyobraźni przestrzennej i nie wie, a także nie potrafi sobie obliczyć w głowie ile pracy i pieniędzy wymaga jakaś renowacja/remont. Ja jestem córką architekta i tego typu orientację wyniosłam z domu rodzinnego.
    • spanish_fly Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:18
      Wielu kupujących tak czy inaczej planuje duży remont po zakupie, więc stan "gołe brudne ściany" to dla nich tylko ułatwienie. Jak sprzedawałam swoje mieszkanie na Kabatach to się kupujący cieszyli, że nie mam żadnej zabudowy z kartongipsu, bo to im ułatwiało przygotowanie do remontu - a mieszkanie nie miało jeszcze dwóch lat i wszystko było nowiutkie.
      • aqua48 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:41
        spanish_fly napisała:

        > Wielu kupujących tak czy inaczej planuje duży remont po zakupie, więc stan "goł
        > e brudne ściany" to dla nich tylko ułatwienie.

        A dla wielu innych natomiast czyste, odmalowane na biało ściany są zachętą do wejścia i zrobienia po swojemu, bo widzą wstępnie jak mieszkanie mogłoby wyglądać.
    • enigma81 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 13:24
      Dla mnie plusem mieszkania do ew odświeżenia czy remontu są nowe okna/rolety zew/moskitiery, ew nowe drzwi wejściowe do lokalu. Zwracam uwagę na instalację CO - czy rurki są schowane w ścianach, czy kaloryfery nowe, czy piecyk gazowy wisi w łazience. Reszta - rzecz gustu, czyli idealnie dla mnie mogłoby nie być bo bardzo, ale to bardzo rzadko trafiam fotki wnętrz, w których podłogi, drzwi czy meble kuchenne by mi pasowały.
      Z wpisów w tym wątku wolałabym to mieszkanie na parterze bez kafli w łazience i z brudnymi ścianami niż wysoki standard z marmurem na podłodze.

      A prawda jest taka, że każdy lokal znajdzie swojego nabywcę.
      • obuwiebalowe2 Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 20:43
        No dobrze, rozumiem, że 3 piętro bez windy przegrywa z parterem. Ale dalej nie rozumiem, dlaczego - sądząc po przeważających Waszych opiniach - kompletnie ignoruje się wielką podatność parteru na włamanie, dlaczego parter jest takim hitem - ogródek to jedno a ryzyko włamania to drugie. Nie wiem, czy tak do końca równoważy korzyści płynące z ogródka. Na naszym osiedlu jest to plaga. Nie wiem, czy same kraty wystarczają, zresztą w większości okien na osiedlu nie ma krat, a jak czytałam ile kosztuje okno odporne na włamanie (szyba, rama i okucia) to jest koszt ok. 7000 za jedno okno
    • 71tosia Re: Czy naprawdę to tupet sprzedaje? 18.05.21, 20:47
      Ale właściwie o co ty masz pretensje ze ktoś chce sprzedać za drogo czy ze nie ma chętnych na twoje mieszkanie? Skoro nie ma chętnych to albo obniżasz cenę albo cierpliwie czekasz aż komuś twoje mieszkanie będzie się wydawać atrakcyjne.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka