Dodaj do ulubionych

Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo)

18.05.21, 19:56
Jest pani i pan, w związku od 8 lat (udanym). Stabilna praca itd. Umawiali się na bezdzietność.
Teraz pani jednak chce dziecka a pan wciąż nie (w ogóle w życiu).
Pani ma 40 lat, pan 30.
Co byście zrobiły na miejscu każdej ze stron?
Obserwuj wątek
    • arthwen Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 18.05.21, 20:05
      Pani ma tak lekko licząc co najmniej ze trzy wyjścia:
      - pogodzić się z brakiem dziecka (jeśli naprawdę jej się zmieniło to wymaganie tego jest nie fair)
      - zrobić pana w dziecko bez jego zgody (bardzo nie fair w stosunku do pana)
      - rozstać się i zrobić sobie dziecko z kimś kto też dziecka chce.

      Pan to ma w sumie łatwiej - jeśli nie chce dziecka never-ever, to niech sobie zrobi wazektomię i będzie z głowy.
          • nuclearwinter Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 10:58
            Też tak uważam. Sama nie chciałabym być do niczego zmuszana w ten sposób i facet też ma prawo, by szanować jego decyzję. Rozumiem, sytuacja jest trudna, pani może być zdesperowana - ale to podławe zachowanie jednak. I ryzykowne też ze względu na dobro dziecka - pan wcale nie musi się ostatecznie zachwycić i zostać tatusiem roku, może się zawinąć w sina dal i tyle go widzieli.
            • manon.lescaut4 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 12:06
              Oj, żeby każdy facet był tak uczciwy w stosunku do kobiet, jak ta 40-latka musi być w stosunku do partnera... Uważam, ze to jest właśnie sytuacja, kiedy kobieta powinna wcielić w życie zasadę zdrowego egoizmu, jeśli bardzo jej na dziecku zależy, a umówmy się, jest w takim wieku, ze jeszcze może, ale czasu na bezproblemowa realizacje ma już bardzo niewiele, jeśli musi do tego szukać nowego faceta. A potrzeba posiadania dziecka, jeśli będzie niespełniona, może naprawdę odebrać jej radość z życia i zamienić ja w nieszczęśliwa, zgorzkniała osobę. Tego nie da się porównać do innych marzeń i potrzeb, których nie da się zrealizować. Wiec chociaż moralnie nie do końca kryształowo, pani powinna przystąpić do kontrolowanej wpadki z obecnym partnerem, oczywiście przygotowawczy się na samotne macierzyństwo. W razie sukcesu pan tez nie powinien strzelać piorunami ze złości, zdaje sobie chyba sprawę, ze jeśli uprawia seks, nie ubezplodniwszy się wcześniej, to szansa na zapłodnienie istnieje.
              • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 12:20
                Ale to będziemy pana teraz karać za wszystkich nieuczciwych facetów? Bo inni faceci są nieuczciwi wobec kobiet, więc ta kobieta może być nieuczciwa wobec niego?
                No to faktycznie wychodzi na to, że pan powinien sobie zrobić wazektomię, nie dlatego, żeby pani się poczuła lepiej, że z inną też dzieci w przyszłości miał nie będzie, tylko po to, żeby nie miał kinder-niespodzianki, bo okazuje się, że w kwestii posiadania dzieci w związku prawo do świadomej decyzji ma tylko kobieta. Fajnie. Z tym, że jednak nie.
                • manon.lescaut4 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:22
                  Ale przepraszam, masz pretensje do natury? No tak to wyglada, kobieta zachodzi w ciąże a mężczyzna daje nasienie, trudno to inaczej rozwiązać niż wazektomia, jeśli pan na milion procent jest przekonany, ze dzieci mieć nie chce. Może tez zawsze zakładać prezerwatywę, licząc, ze wredna harpia ich nie przekuje wcześniej. O rezygnacji z seksu chyba nie ma nowy w jego przypadku? Wybacz, ale jeśli kobieta pragnie zostać matka, a jedyna przeszkoda jest partner, który nie chce, to najuczciwsza metoda byłaby oczywiście zmiana partnera, ale jeśli nie ma na to choćby czasu, to... zbyt wiele było już historii, kiedy kobieta została sama i bez dziecka w wieku postmenopauzalnym a pan szczęśliwym tatusiem w nowym związku.
                  • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:30
                    Nie mam pretensji do natury, natomiast mam zastrzeżenia do tworzenia związku na zasadzie "jak będę chciała, to twoje zdanie się nie liczy, zrobię po swojemu, w tajemnicy przed tobą". I do tego, żeby pana traktować nieuczciwie za winy innych panów, bo "zbyt wiele było już historii, kiedy kobieta została sama i bez dziecka w wieku postmenopauzalnym a pan szczęśliwym tatusiem w nowym związku".

                    • manon.lescaut4 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:50
                      Ja nie postuluje takich decyzji jako normy w związkach. Tutaj jest opisana konkretna sytuacja, trudna i przynajmniej na razie niemożliwa do rozwiązania tak, by wszyscy byli szczęśliwi. Ja wiec „wole” by ucierpiał facet na sile zrobiony tatusiem niż kobieta, która jeśli nie zostanie matka teraz, to nie zostanie już nią nigdy. Szanse ze z czasem facet nie uzna, ze spotkało go największe nieszczęście w życiu, tez są.
                        • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:56
                          Myślałam, że jak kochamy jakiegoś osobnika, to go jednak traktujemy uczciwie, a nie zapobiegawczo oszukujemy, bo on może za 10 lat nas zostawi i odejdzie i oszuka i zrobi dziecko innej, a nam nie chciał. Na razie pan pani nic złego nie zrobił. Po prostu nadal nie chce dziecka, tak jak nie chciał jak się wiązali. Ale rozumiem, że ponieważ inni panowie oszukali inne panie to tego pana też można.
                          • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:08
                            manon.lescaut4 napisał(a):

                            > Dlaczego ma ucierpieć? Jest mnóstwo dzieci z „pełnych rodzin”, które cierpią, c
                            > zasem bardzo, czasem nawet tego rodzinnego ciepła nie przezywają.


                            Oczywiście. I dlatego, że nawet pełna rodzina nie daje gwarancji to od razu fundujemy dziecku poczęcie w klimacie generującym konflikt.
                      • kokomaroko Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:55
                        > Ja wiec „wole” by ucierpiał facet na sile zrobiony tatusiem niż kobieta, która jeśli nie zostanie matka teraz, to nie zostanie już nią nigdy.

                        Przepraszam Cię, ale Ty i kilka podobnych w tym wątku prezentujecie dno absolutne. Poziom mułu, nic więcej.

                        W życiu nie strzeliłoby mi do głowy wrobienie faceta w ciążę bez jego zgody. Toż to zeszmacenie się kompletne.
                        Już nie mówiąc o tym biednym, niechcianym dziecku. Brak słów.
                        • tt-tka Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:59
                          kokomaroko napisał(a):


                          > W życiu nie strzeliłoby mi do głowy wrobienie faceta w ciążę bez jego zgody. To
                          > ż to zeszmacenie się kompletne.
                          > Już nie mówiąc o tym biednym, niechcianym dziecku. Brak słów.

                          Prawda ? Ale sugestie na temat banku spermy, gdzie jest nasienie facetow, ktorzy wyrazili zgode na korzystanie z ich plemnikow, sa przebadani i sprawa jest czysta starannie sie ignoruje. Lepiej na chama oszukac swojego od wielu lat towarzysza zycia, bliskiego czlowieka.
                      • memphis90 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:38
                        Dla pani niezostanie matką nie wiąże się z żadnymi obciążeniami. Tymczasem dla wrobionego w ojcostwo mężczyzny - choćby w obowiązkiem płaceniana dziecko przez co najmniej 18 lat, a przy niekorzystnych wiatrach jeszcze dłużej (np alimenty na wnusie, jeśli potomek wda się w ojca pod kątem niechęci do bycia rodzicem).
              • tt-tka Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 12:21
                manon.lescaut4 napisał(a):

                >
                > . Wiec chociaż moralnie nie do końca kryształowo, pani powinna przystąpić do ko
                > ntrolowanej wpadki z obecnym partnerem,

                Niezbyt krysztalowo ? bardzo gruby eufemizm.
                Wrobic kogokolwiek w niechciane rodzicielstwo, obojetne ojcostwo czy macierzynstwo to swinstwo najgrubszego kalibru.

                oczywiście przygotowawczy się na samotn
                > e macierzyństwo.

                Dziecko tez ma przygotowac na posiadanie polowy rodziny ? Z gory zalozywszy, ze dziecku to bedzie pasowac ?

                W razie sukcesu pan tez nie powinien strzelać piorunami ze zło
                > ści, zdaje sobie chyba sprawę, ze jeśli uprawia seks, nie ubezplodniwszy się wc
                > ześniej, to szansa na zapłodnienie istnieje.

                A ty zdajesz sobie sprawe z roznicy miedzy "antykoncepcja zawiodla" a "zostalem wrobiony" ? przez osobe, z ktora od dziesieciu lat zyje sie i darzy ja zaufaniem ?
              • nuclearwinter Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 12:40
                Wiem, że się narażę wielu ematkom, ale jak czytam takie i podobne wypowiedzi, to trochę współczuję tym facetom. Nie mają w zasadzie nic do powiedzenia, ich prawo do jednej z ważniejszych życiowych decyzji można olać, bo "kobieta chce", właściwie są sprowadzani do roli dawcy spermy i ewentualnie alimentów. Faktycznie bez wazektomii i pudła prezerwatyw lepiej do żadnej kobiety nie podchodzić, tak profilaktycznie. Może to i w sumie słuszna droga, zero wzajemnego zaufania.

                Argument o odpowiedzialności zbiorowej zupełnie do mnie nie trafia, nie wiem dlaczego ten facet ma płacić ofiarę za podłość i nieuczciwość innych przedstawicieli swej płci.
                • netlii Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:26
                  nuclearwinter napisała:


                  >
                  > Argument o odpowiedzialności zbiorowej zupełnie do mnie nie trafia, nie wiem dl
                  > aczego ten facet ma płacić ofiarę za podłość i nieuczciwość innych przedstawici
                  > eli swej płci.

                  Co nie?
                  Trąci mi to odwróconym incelstwem z forum pokroju bracia samcy czy też innych wykopków. Tam też jednostkowe zachowanie Karyny projektuje się na pół populacji i dobudowuje sztuczne podbudowy teoretyczne. Zdanie odmienne podejrzewam komentowane jest jako naiwność bądź coś podobnego.
              • manon.lescaut4 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:30
                Dokładnie tak. I wiem, ze zabrzmie teraz okropnie, ale taki pan powinien się cieszyć, ze może się w owa sina dal zawinąć. W mitycznych dawnych czasach pary zaliczały wpadki, kobiety wrabiały facetów, życie się toczyło a faceci przynajmniej zdawali sobie sprawie z tego, czym się kończy współżycie. Obecnie facet może się sam zabezpieczyć, może tez się ewakuować bez wielkich konsekwencji społecznych czy prawnych, nie widzę powodów, by w tej sytuacji, trudnej sytuacji, podkreślę, litować się akurat nad wrobionym w ojcostwo panem zamiast nad kobieta z niezrealizowana potrzeba macierzyństwa.
                • bialeem Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:36
                  Jest różnica pomiędzy "niezrealizowaną potrzebą" (ja np mam potrzebę penthousu), a kamieniem u szyi do końca życia. Wrabianie to największe świństwo ever. Dopuściłabym tylko jeżeli pan by się o dziecku później nigdy nie dowiedział i w związku z tym nie miał z dzieciem związanych żadnych ani mentalnych ani fizycznych obowiązków.
                • memphis90 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:43
                  >taki pan powinien się cieszyć, ze >może się w owa sina dal zawinąć
                  No tylko ze NIE może.

                  >. W mitycznych dawnych czasach >pary zaliczały wpadki, kobiety >wrabiały facetów,
                  W mitycznych "dawnych czasach" obowiązek alimentacyjny nie istniał. Taka Wisłocka samodzielnie chowała dwoje dzieci po tym, jak tatunio się zawinął i w życiu grosza od niego nie zobaczyła.
                  • potworia116 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 19:25
                    Przy całej mizoginii naszej kultury "wrabianie w dziecko" cieszy się wciąż sporym społecznym przyzwoleniem. Może coraz mniej oficjalnym, coraz bardziej dyskretnym, ale sporym. Zastanawia mnie źródło tego zjawiska. Może to kwestia systemu, w którym
                    "rodzina najwyższą wartością", furda jak doszło do założenia tej rodziny.
                    Znajoma opowiadala mi, że do wrobienia faceta nakłaniała ją systematycznie jej ginekolożka (!!), tak niby żartem: "a cóż on pani Małgosiu, może mieć do gadania, żadna antykoncepcja nie jest niezawodna, trzeba tylko troszkę pomóc losowi..."
                    • beneficia Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 20:32
                      >Przy całej mizoginii naszej kultury "wrabianie w dziecko" cieszy się wciąż sporym >społecznym przyzwoleniem. Może coraz mniej oficjalnym, coraz bardziej dyskretnym, >ale sporym. Zastanawia mnie źródło tego zjawiska. Może to kwestia systemu, w >którym
                      >"rodzina najwyższą wartością", furda jak doszło do założenia tej rodziny

                      To są raczej pozostałości po niegdysiejszym "zrobiłeś kobiecie dziecko, to się z nią żeń" (pewnie czasem przy pomocy "męskiej rozmowy" z ojcem i braćmi dziewczyny), i że zostawić kobietę w ciąży nie honor.
                      Ale czasy się zmieniły, to już nie działa.
        • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 10:49
          azalee napisał(a):


          > Ja chyba zaliczylabym kontrolowana wpadke z 30-latkiem z nastawieniem na samotn
          > e macierzynstwo.

          A tak z ciekawości- zaliczasz wpadkę, scenariusz nie okazuje się optymistyczny i pan dziecka nie pokochał. Co dalej? Robisz uznanie ojcostwa i występujesz o alimenty czy wpisujesz do aktu fikcyjne imię ojca i swoje nazwisko (obecny odpowiednik ojca nieznanego)? Nie pytam od strony pana (wiadomo, jak nie chce alimentów płacić to było pilnować zabezpieczenia) tylko od strony tego dziecka.
          • azalee Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 12:19
            Tak jak napisalam, nastawialabym sie na samotne macierzynstwo.
            Od Pana nic bym nie chciala, o alimenty nie wnioskowalabym. Dziecko wiedzialoby kto jest ojcem.
            Wychodze z zalozenia ze w tym konkretnym przypadku dziecko to moj osobisty "kaprys" i projekt, partnera potrzebowalabym tylko do poczecia, niczego wiecej bym od niego nie oczekiwala.
              • azalee Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:27
                Wiesz, mi sie wydaje ze dzieci wszystko przyjmuja naturalnie jesli tylko nie wpaja im sie traumy. To akurat dziecko byloby chciane, kochane i zaopiekowane. Nikt by mu nie wmawial ze zostalo porzucone albo ze tata go nie chcial.
                Mam w rodzinie i wsrod znajomych sporo dzieciakow wychowywanych przez pojedynczych rodzicow (powody rozne, od rozwodow po smierc wspolmalzonka, jest tez jeden przypadek swiadomego samotnego maciezynstwa), wszystkie sa kochane i otoczone gromadka troszczacych sie o nie ludzi. Takim dzieciom naprawde emocjonalnie niczego nie brakuje.
                • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:40
                  Ale przytaczasz zupełnie różnie przykłady:
                  1) śmierć współmałżonka- no to trudno, żeby się dziecko czuło porzucone, jak drugi rodzic zmarł, jeśli rodzica pamięta, to może mieć jakieś przeżycia związane z jego śmiercią ale nie jest porzucone
                  2) rozwód- przy rozwodzie jednak zazwyczaj jest tak, że ten rodzic nie znika, jeśli znika, to akurat z moich doświadczeń wynika, że takie dziecko, z którym "tatuś się rozwiódł" przeżywa i to bardzo, chyba że zupełnie tego ojca nie pamięta i może nawet nie do końca jest świadome jego istnienia
                  3) świadome samotne macierzyństwo- jeśli jest na zasadzie takiej jak ty proponujesz (ojciec tylko bio, nigdzie nie wystepujący) to owszem.
                  Natomiast macierzyństwo na zasadzie: a nuż pokocha, a jak nie pokocha to trudno, prowadzi do bardzo niefajnych konstatacji po stronie dziecka. Bo to, że dziecko zapyta to jest raczej pewne. I wtedy albo matka kłamie (to już kwestia wyboru), albo nie da się uniknąć wniosku: "nie chciał mnie nawet zobaczyć". Nawet jeśli matka nie wpaja traumy. To nie jest kwestia traumy tylko logicznego rozumowania. Ludzie bywają oczywiście różni, bardziej i mniej wrażliwi. Ale jednak niefajny to jest wniosek.
                • manon.lescaut4 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 13:58
                  Zgadzam się z azalee. I dodam, ze nie byłoby to pierwsze ani ostatnie dziecko na świecie, którego ojciec się na takowego nie nadawał. Tylko, ze teraz są możliwości, przy kochającej i świadomej matce, by dziecko nie odczuło deficytów na tym polu i by miało spełnione i szczęśliwe dzieciństwo. Są kraje, gdzie nikogo nie dziwi zaplanowane samotne macierzyństwo, a dzieciom niczego nie brakuje.
                  • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:04
                    manon.lescaut4 napisał(a):

                    > . Są kraje, gdzie nikogo n
                    > ie dziwi zaplanowane samotne macierzyństwo, a dzieciom niczego nie brakuje.

                    Zaplanowane samotne macierzyństwo mnie nie dziwi zupełnie. Zaplanowane, samotne macierzyństwo rozpoczynające się od oszukiwania kochanego człowieka jednak mnie dziwi.

                    W opisanej sytuacji ciekawa byłabym waszych reakcji, gdyby się okazało, że po rozmowie:
                    -Chcę mieć dziecko
                    -Ale ja nie chcę.
                    -Ok, no to trudno, oczywiście szanuję twoją decyzję (tu skracam oczywiście)
                    pani w tajemnicy odstawia tabletki i podejmuje dziurawienie prezerwatyw a pan robi w tajemnicy wazektomię i pani po kilku latach prób faktycznie jest urządzona
                    • manon.lescaut4 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:42
                      Ale co możemy zrobić/ powiedzieć? Związki są z zasady nieidealne, ludzie popełniają błędy. A ten konkretny związek, który był tu broniony, jako dobry i udany, który zostanie zniszczony ewentualnym wrobieniem pana, on już nie ma szans, by być dobrym. Pani może pogodzić się z decyzja partnera, nie wrabiac go w dziecko a pan wcale nie odejść do innej, z która dzieci będzie chciał, ale nie uwierzę, ze gdy już naprawdę będzie za późno na zmianę decyzji, pani nie będzie miała żalu i pretensji. A niezrealizowane macierzyństwo to ból większego kalibru niż wspomniane przez kogoś tutaj marzenie o penthousie. Dodatkowo niespełnione pragnienie dziecka nie z powodów zdrowotnych czy nawet samodzielnej decyzji kobiety, tylko poprzez dostosowanie się do czyichś rozbieżnych planów. Sytuacja patowa niestety, ten związek nie ma świetlanej przyszłości, dlatego nie zdziwiłabym się, gdyby kobieta „na koniec” postanowiła „cos” z niego ugrać dla siebie.
                      • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:53
                        manon.lescaut4 napisał(a):

                        > Dodatkowo niespełnione pra
                        > gnienie dziecka nie z powodów zdrowotnych czy nawet samodzielnej decyzji kobiet
                        > y, tylko poprzez dostosowanie się do czyichś rozbieżnych planów.

                        No, ale tak to jest w związkach, że czasem plany są rozbieżne. I jak się rozchodzą plany to się powinien rozejść i związek.

                        Sytuacja patow
                        > a niestety, ten związek nie ma świetlanej przyszłości, dlatego nie zdziwiłabym
                        > się, gdyby kobieta „na koniec” postanowiła „cos” z niego ugrać dla siebie.

                        Zgadzam się, że związek nie ma przyszłości, ale zamiast "ugrywać" koniecznie od pana może skupić się na tym, jak mieć dziecko i jednocześnie nie zrobić bliskiego przecież przez wiele lat człowieka w bambuko.
                    • azalee Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:50
                      daniela34 napisała:

                      > Zaplanowane samotne macierzyństwo mnie nie dziwi zupełnie. Zaplanowane, samotne
                      > macierzyństwo rozpoczynające się od oszukiwania kochanego człowieka jednak mni
                      > e dziwi.

                      Rozumiem co masz na mysli. W tej konkretnej sytuacji jednak zwiazek juz de facto sie rozpadl (nie sadze zeby jedno z nich poszlo na kompromis i zeby kontynuowali zycie razem jakby nigdy nic)
                      • daniela34 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 14:56
                        Tak. Też uważam, że ten związek albo się rozpadł albo rozpadnie, ale to nie znaczy, że pani pana nie kochała i nie kocha. Tak z dnia na dzień się "odkochała"? Raczej nie. Państwo nie powinni być razem, jeśli pani tego dziecka chce, bo jej żal do partnera im się kiedyś czkawką odbije. Ale uważam, że zamiast kombinować, jak tu na koniec zaciągnąć pana do łóżka w dziurawej prezerwatywie (a co będzie jak raz nie wystarczy? ) to energię zużyć na szukanie rozwiązań, jak mieć dziecko bez pana.
      • m_incubo Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 19.05.21, 10:40
        A ja nie, bo to nie w porządku. W odwrotnej sytuacji nie miałabym ochoty na bycie urabianą, bo nie na to się umawialiśmy. Zależy, jak kto do związku podchodzi, ja podchodzę dosyć mocno jak do umowy, jak facet nie spełnia podpunktów, i nie zamierza, do czego ma prawo, to należy się rozstać.
        Zresztą urabianie Pana może też potrwać parę lat, których ona nie ma i skończyć się rozstaniem z hukiem, bo pan jednak nie uniesie. Chyba, że masz na myśli nie urabianie, tylko wrabianie smile
    • beataj1 Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 18.05.21, 20:19
      Glebokie zastanowienie się nad tym czego chce bardziej. Byc z tym facetem czy miec dziecko z kimkolwiek.
      Przy czym: jak zrezygnuje z dziecka nie ma gwarancji ze będzie z gościem na zawsze. Oraz nie wiadomo czy spotka szybko kogoś chętnego na dziecko.
      Lub opcja zrobienie sobie dziecka z przypadkowym facetem - może być ryzykowna i wcale nie gwarantowana.
      Z czegos na pewno będzie musiała zrezygnować....
    • kokomaroko Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 18.05.21, 20:25
      Albo pani się pogodzi z brakiem dziecka (i wybije sobie z głowy jakiekolwiek kiedykolwiek pretensje w tym temacie do pana), albo się rozstają czym prędzej.
      Przy czym rozstanie uważam za lepszą opcję.

      Pan nie musi robić nic, to nie on proponuje zmianę warunków związku.

      Znałam taką parę, z tym że mniejsza różnica wieku, no i młodsi wtedy byli - ona 26, on 32. On od samego początku kategorycznie był przeciwko dzieciom, ona chciała, ale głupio przytaknęła, że dzieci być nie musi.
      Pobrali się, jej się dzieci nagle uwidziały, on zdania nie zmienił, po trzech latach był rozwód.

      Minęło 7 lat od rozwodu, żadne z nich dzieci nadal nie ma big_grin
        • kokomaroko Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 18.05.21, 20:47
          > Jak nie chce dziecka, to o ile chce uprawiać seks, wazektomię jak najbardziej

          Są inne metody antykoncepcji.
          Jestem stuprocentowo pewna, że więcej dzieci nie chcę, ale sobie jajników nie podwiązałam, właśnie dlatego, że może kiedyś mi się odwidzi i będę podwiązania do końca życia żałować.

          Skąd wiesz, czy panu się kiedyś nie odwidzi?
          A pan z panią powinni mieć do siebie tyle zaufania, żeby antykoncepcję na którą się umówili uczciwie stosować.
          • aguar Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 18.05.21, 20:54
            "Skąd wiesz, czy panu się kiedyś nie odwidzi?"
            Nie wiem, ale chcę, żeby nie mógł, nawet jak mu się odwidzi - za to, co zrobi tej kobiecie. I właśnie, żeby ubezpładniając się nieodwracalnie udowodnił, że naprawdę nie chce, że jeśli ona zdecyduje się z nim zostać i nie mieć dziecka, nie musi się obawiać, że on w przyszłości będzie miał z inną.
    • ga-ti Re: Jak sądzicie, co będzie dalej? (związkowo) 18.05.21, 20:34
      Pani może sobie zrobić dziecko z panem i się dopiero wtedy ewakuować. W tym wieku czas leci błyskawicznie, pani może nie zdążyć poznać pana chcącego, chętnego i odpowiedniego. Tego już zna.
      Dla mnie sytuacja jak z kosmosu, ale ja od zawsze wiedziałam, że chcę dzieci.