Dodaj do ulubionych

A takie pretensje?

19.05.21, 19:38
Zainspirowana tematem o związku pana i pani, której się odwidziało i nagle zachciała mieć dzieci, chociaż umawiali się inaczej, opiszę sytuację ze swojego bliskiego otoczenia. Pani 39 i pan 44 lata są ze sobą w związku od pięciu lat. Pan jest rozwodnikiem z dwójką dzieci w wieku nastoletnim (był nim już, gdy poznał panią). Relacje ze swoimi dziećmi ma pan dobre, dwa razy w roku wyjeżdża z nimi, co tydzień czasem częściej się widują, poza alimentami pan opłaca dzieciom zajęcia pozalekcyjne. Ma też niezły kontakt z byłą żoną (np. spędzanie całego dnia w każde święta wspólnie, spotkania raz na miesiąc - dwa, żeby omówić sprawy dzieci), która z kolei z nikim się nie związała i mieszka z dziećmi. Zresztą takie dobre stosunki pana z dziećmi i byłą żoną to jedna z przyczyn, dla których pani zdecydowała się na związek z panem, uznając go za dojrzałego życiowo, odpowiedzialnego itp. Pan z panią umawiali się, że wspólnych dzieci nie będzie. Pani nie chciała, nie widziała się w roli matki, pan już miał swoje i nie chciał kolejnych. Po pięciu latach pani się mocno zmieniło, być może pod wpływem dzieci pana, z którymi też ma fajny kontakt. I zaczęła pana mocno, ale to naprawdę mocno naciskać na wspólnego potomka. Pan był mocno na nie, a pewnego razu po prostu poinformował panią, że zrobił sobie zabieg wazektomii. Pani się wściekła, że nie skonsultował tego z nią, nie porozmawiał wcześniej (bo rzeczywiście tak było). Poza tym liczyła jednak, że on zmieni zdanie. Skoro jednak stało się, jak się stało, pani podrzuciła pomysł, że może skorzysta z banku spermy, dzięki czemu ona będzie miała dziecko, a pan wcale nie musi go przysposabiać itp., więc nie będzie mowy o żadnych alimentach w razie czego, zatem dla niego też dogodna sytuacja. Jej zdaniem to rozsądny kompromis. Pan z kolei za nic w świecie nie chce się na to zgodzić i zapowiedział, że taki krok ze strony pani, to automatyczny koniec ich związku i zdania nie zmieni. Para przeżywa chłodne dni, a raczej lodowate, sprawa nie jest zamknięta. Kto tu ma rację, czyje pretensje są bez sensu i jak dojrzale i sensownie dla obu stron można rozwiązać ten problem? Dodam, że para bardzo zgodna i naprawdę kochająca się, zależy im na sobie...
Obserwuj wątek
    • trampki-w-kwiatki Re: A takie pretensje? 19.05.21, 19:48
      Nikt tu nie ma racji. I każdy ma.
      A tak serio kwestie fundamentalne, takie jak posiadanie dzieci albo nieposiadanie dzieci to w ogóle nie są sprawy podlegające kompromisom. Tu się nie da niczego wymyślić pośrodku. Po prostu zawsze ktoś wyjdzie z tego przegrany czy pogniewany, albo co gorsza oszukany. A każdy ma przecież prawo zmienić swoje zdanie mimo wcześniejszych deklaracji. Rozsądnie więc byłoby to przegadać ze sobą a potem ewentualnie się rozejść.
      • jakis_wolny Re: A takie pretensje? 19.05.21, 22:25
        Czytając te wypowiedzi, mam wrażenie, że związki to jakaś spółka uncertain
        Bez uczucia, romantyzmu, przyjaźni...

        A gdzie w tym wszystkim miłość? Nie wyobrażam sobie, zostawić męża, bo nie chce dzieci...

        • trampki-w-kwiatki Re: A takie pretensje? 19.05.21, 23:25
          A czymże jest ta cała miłość, jeśli ów mąż nie chce tej pani zapłodnić pomimo jej rozpaczliwych nawoływań ku temu? Gdzie podziała się miłość gdy pani przyznała, że chce zostać matką?
          Podpowiem. Miłość czasem gnije wciśnięta w stos kwestii prozaicznych.
        • astomi25 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 06:11
          Ale wyobrazasz sobie zostawic Pania, bo chce?
          Pan dzieci juz ma, latwo mu zabraniac uncertain
          Ciezka sytuacja. Ale jednak bardziej rozumiem pania. Kiedy kobieta poczuje ze chce miec dziecko, ciezko sterowac przeciw. Natura potezna jest.
        • gaia533 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 08:25
          jakis_wolny napisał(a):

          > Czytając te wypowiedzi, mam wrażenie, że związki to jakaś spółka uncertain
          > Bez uczucia, romantyzmu, przyjaźni...
          >
          > A gdzie w tym wszystkim miłość? Nie wyobrażam sobie, zostawić męża, bo nie chce
          > dzieci...
          >

          Tak samo trudno wyobrazić sobie, że mąż nie chce spełnić tak silnej potrzeby żony.
          Dlatego tu nie ma kompromisu, powinni się rozstać, nie można od nikogo wymagać poświęcenia w takiej sprawie.
        • koronka2012 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 15:27
          jakis_wolny napisał(a):

          > A gdzie w tym wszystkim miłość? Nie wyobrażam sobie, zostawić męża, bo nie chce
          > dzieci...

          Instynkt jest silniejszy niż miłość. Krew nie woda a mężów można mieć wielu.
      • umi Re: A takie pretensje? 19.05.21, 23:25
        Tu jest pole na kompromis. Jedno by mialo swoje i drugie swoje. Tyle, ze panu sie zalaczyl egoizm i uwaza, ze on moze miec swoje, wychowywac, poswiecac czas i widywac sie cale dnie z exia, a nowa zona ma wszystko akceptowac i nie miec nic. Bardzo kiepskie.
            • cruella_demon Re: A takie pretensje? 20.05.21, 16:13
              No chyba sobie jaja robisz.
              Będzie musiał się użerać z wrzeszczącym noworodkiem i kobietą karmiącą w połogu.
              Jesteś nienormalna, jeżeli twierdzisz że absorbujące niemowlę nie będzie miało wpływu na jego życie.
              • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 16:48
                Niemowlaki jego dzieci tez na niego wplyna. Wdech-wydech. Nie ma sie czym ekscytowac. On ma full rodzine, ona okragle zero. Sama przyzwoitosc by nakazywala nie przeszkadzac chociaz, skoro nie cche pomagac. Kobiecie w pologu mozna wynajac pomoc, potem sa zlobki i przedszkola. Maja tyle lat oboje, ze chyba ich stac? Czy nawet tylko ja? Dostanie tysiace monet od pisu, to sobie kupi opieke.
            • tt-tka Re: A takie pretensje? 20.05.21, 16:55
              umi napisała:

              > To tym bardziej nie rozumiem focha o dawce. Przeciez jemu nic nie szkodzi to. P
              > ies ogrodnika.

              Boru, ty jakas uposledzona jestes , ze nie rozumiesz prostego zdania "nie ze mna" ?
              Pani moze miec i wychowywac szescioraczki, ale nie na spolke z tym panem. Ani miec, ani wychowywac
              Panu nie szkodzi dawca, o ile pani z dzieckiem/dziecmi bedzie GDZIE INDZIEJ, nie w jego zyciu.
        • koraleznasturcji Re: A takie pretensje? 20.05.21, 09:33
          Tylko czy on nie chce dziecka dlatego, że nie chce zmniejszać spadku po sobie dla dzieci z pierwszego małżeństwa, czy dlatego, że nie chce już zamieszania z ciążą, połogiem i małym dzieckiem w domu? Bo jeżeli przede wszystkim to drugie, to z jego punktu widzenia to żaden kompromis. Związek z ciężarną i matką niemowlęcia będzie się wiązał z obowiązkami i uciążliwościami, nawet jeżeli dziecko nie będzie jego.
    • daniela34 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 19:49
      Wazektomia bez uprzedzenia-nie ok (ale patrząc na sasiedni wątek bywa wyrazem przezorności jak się okazuje).
      Dziecko z banku spermy-zupełnie zrozumiałe, że pan nie chce. No koniec związku i tyle.
        • umi Re: A takie pretensje? 19.05.21, 23:32
          Idac wg tej logiki, teraz pani moze mu nic nie mowic i po prostu zrobic sobie inseminacje, bo tez jej cialo jej sprawa. Jak sie inseminacja uda, moze nawet nic nie mowic poki nie zacznie byc widac. Wtedy powie, ze pan sobie moz epo porodzie zrobic zaprzeczenie ojcostwa (o ile sa po slubie w ogole). Jakby babka byla zdeterminowana, sam sobie rozwalil ten zwiazek juz.
          • daniela34 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 23:54
            No może. Jeśli mówimy o polskich realiach- to i tak musi za granicą, albo sprowadzając nasienie, bo w Polsce bez pana zgody nie zrobi. A państwo nie mają ślubu bo autorka pisze, ze wg pomysłu pani "pan wcale go nie musi przysposabiać, więc nie ma mowy o alimentach". Przysposobić to by pan i tak nie mógł ale zapewne chodziło autorce o uznanie. Skoro pisze o uznaniu/przysposobieniu, którego nie musi być to znaczy, że nie mamy domniemania, ergo-państwo małżeństwem nie są, ergo-pan zaprzeczenia robić nie będzie musiał.
            • umi Re: A takie pretensje? 19.05.21, 23:58
              Fakt. Czyli pani moze przywiezc ciaze z wyjazdu z kolezankami. Albo nawet imprezy firmowej, jak sie znajdzie wolontariusz. Bedzie ten sam poziom empatii wobec partnera jak zatajenie wazektomii.
                • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:16
                  Jako że uważam, że pan powinien pani o wazektomii powiedzieć przed jej dokonaniem, to niech sobie pani się zapładnia w ramach zemsty bez poinformowania pana. Myślę, że zbyt długo i tak nie będzie w stanie tego ukryć przed facetem. Ale niech będzie, ze kupi sobie kilka miesięcy "związku", bo związkiem to już tego nazwać i tak nie mozna.
                  • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:25
                    Moim zdaniem to i tak jest granie do jednej bramki - pana. Jej sie "oplaca" go teraz wkrecic, bo czas sie liczy, a bedzie miala kilka miesiecy spokoju.
                    Chociaz to jeszcze zalezy od szczegolow, ktorych tu na forum nie znamy. Np. od sytuacji finansowej pani. I od tego jak facet jej w codziennosci pomaga i czy w ogole, w zwyklych rzeczach. I ile pan od siebie daje, a ile bierze. I w ogole na ile wartosciowy jest ten zwiazek oprocz dzieci.
                    • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:34
                      Za bardzo nie wiem, w jaki sposób się jej opłaca go wkręcić? Co na tym zyska? Jeśli zakładaliśmy, że pani nie chciała od pana pieniędzy na utrzymanie dziecka, to panią stać na samotne macierzyństwo, wynika z tego. No to co zyska? Kilka miesięcy ukrywania ciąży? Nerwów? Jak ktoś lubi takie sporty, to ok.
                      • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:49
                        Bezpieczny seks zanim znajdzie kogos nastepnego? I brak wielkiej reorganizacji na poczatku ciazy? Bedzie mogla stopniowo wprowadzac zmiany i zaplanowac dalsze zycie, a w ciazy juz byc. Jest szansa, ze jaks ie uda, urodzi w wieku 40 lat. Przez kilka miesiecy rozezna sie w nianiach, zlobkach, wszytkim. No i troche go wychowa. Dostanie rewanz, pewnie sie poczuje tak, jak ona z ta wazektomia. Ale to juz niskie jest, wiec nie polecam.
                        • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:52
                          umi napisała:

                          > Bezpieczny seks zanim znajdzie kogos nastepnego?

                          Wątpię, żeby w początkach ciąży to akurat było priorytetem. Libido rośnie raczej później w ciąży.

                          I brak wielkiej reorganizacji
                          > na poczatku ciazy? Bedzie mogla stopniowo wprowadzac zmiany i zaplanowac dalsze
                          > zycie, a w ciazy juz byc.

                          Pani może się zreorganizować przed ciążą zrywając z panem przed zajściem. Zamiast nerwowo ukrywać mdłości i ewentualne złe samopoczucie. Ale to co kto woli. Jak lubi stres, to pewnie.

          • beneficia Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:15
            Nie, to jest dokładnie to samo. Kiedy kobieta nie chce mieć dziecka do niej należy ostateczna decyzja o aborcji, nawet może panu nie mówić, że jest w ciąży. Kiedy mężczyzna nie chce mieć dzieci, też ma prawo do podwiązania i nikomu nic do tego.
              • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 07:42
                Ale pan niechęć do posiadania kolejnego dziecka z panią omawiał. Czyli konsultował. Ba, być może nawet powiedział coś w rodzaju "Jak jeszcze raz poruszysz ten temat to dla świętego spokoju zrobię wazektomię i problem się rozwiąże!". Pani zaś albo tego nie przyswoiła, albo uznała, że to "strachy na lachy".
                Nie doczytałam też KIEDY pan się zabiegowi poddał? Bo może hak już jego nowa pani zaczęła cisnąć na pieluchy, a może tuż po rozwodzie własnym? A nic nie mówił, bo i po co, skoro na początku oboje więcej dzieci nie planowali...
              • kobietazpolnocy Re: A takie pretensje? 20.05.21, 09:37
                Zgadzam się z danielą.
                Ogólnie pan siedział na tykającej bombie. Sam spełniony, z fajnymi kontaktami z dziećmi i byłą - chyba było kwestią czasu, kiedy bezdzietna pani zapragnie czegoś podobnego dla siebie. Było fajnie i wygodnie, ale takie układy nie trwają wiecznie.
                Znając jej zmienione podejście do macierzyństwa, powien był jej powiedzieć o swojej decyzji przed zabiegiem. Bez pytania o zdanie. Po prostu tak byłoby uczciwiej.
                Że woli swoją wygodę niż szczęście partnerki - jego prawo.
                • cosmetic.wipes Re: A takie pretensje? 20.05.21, 17:04
                  Że woli swoją wygodę niż szczęście partnerki - jego praw

                  A mogłaś napisać, że pan woli święty spokój zamiast fanaberii partnerki. Albo pan jest konsekwentny i dotrzymuje umów, a pani niestabilna i nieslowna.
        • kornelia_sowa1 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 18:25
          Dla mnie w sytuacji gdy umawiali się, zę dzieci wspólnych nie będzie, to chyba włąsnie było uzgodnienie.
          Wiedziała, jakie jest jego zdanie.

          Zmieniło się jej- trudno- może odejść, ale pretensje do niego? W życiu
          Mógł co najwyżej powiedzieć - kochanie dziś o 13.00 mam wazektomię,
      • mid.week Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:22
        daniela34 napisała:

        > Wazektomia bez uprzedzenia-nie ok

        Dlaczego? Pan wyraził swoje stanowisko wobec pomysłu posiadania kolejnych dzieci. Dzieci nie będzie miał i koniec. To co robi ze swoim ciałem to IMO już wyłącznie jego sprawa.
      • snajper55 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:22
        daniela34 napisała:

        > Wazektomia bez uprzedzenia-nie ok

        To zależy kiedy pan ja zrobił. Nie jest to jasno napisane. Może przed związkiem z panią. Mógł na w mówić, skoro się umawiali że dzieci nie będzie.

        Pani zrywa umowę, to nie jest ok.

        S.
      • amast Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:25
        > Wazektomia bez uprzedzenia-nie ok

        Skoro państwo się dogadali w kwestii tego, że nie chcą mieć dzieci, to wazektomia jest tu neutralna. Gdyby się starali od 5 lat o dziecko, a panu po tych 5 latach przypomniało "ach, bo ja sobie zrobiłem kiedyś wazektomię" to byłoby nie ok i pani miałaby prawo być wściekła, zawiedziona i co tam jeszcze. Ale skoro dzieci nie miało być, to co jej przeszkadza, że pan zrobił ze swoim ciałem coś, co nie wpływa na ich wspólne uzgodnienia?
      • nuclearwinter Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:34
        Zgadzam się, koniec związku.

        A z tą wazektomią to jedynie chyba byłoby mi przykro, że mąż mi nie powiedział, że zrobił zabieg. Ale skoro dzieci i tak miało nie być, to w sumie nie widzę tu jakiejś ogromnej przewiny pana. Zapewne bał się, że pani coś zacznie kombinować i - zgodnie zresztą z radami, jakie często na ematce słychać - zabezpieczył się na wszelki wypadek. W sumie całkiem rozsądne.
          • nuclearwinter Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:41
            A to tak, na tej samej zasadzie, na jakiej byłoby mi przykro jakby poszedł np. zrobić operację krzywej przegrody nosa i nic mi nie powiedział - no nieprzyjemnie bym się pewnie poczuła, że zataił coś ważnego przede mną.
          • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 15:17
            Kurde, no, to nie jest po prostu przykrość. Jeśli pan od początku doskonale wiedział, że nie chce dziecka i nie zrobił tej wazektomii od razu - to zrobienie jej w tym momencie przed porozumieniem z panią to jak powiedzenie kobiecie prosto w twarz, że się jej nie ufa. Porównywalne do wejścia do żony na porodówkę z kwiatami, kompocikiem i testem na ojcostwo, no bo co, jeśli mnie nie zdradzałaś to chyba nie powinnaś mieć z tym problemu? Samo to byłoby dla mnie sygnałem do odwrotu.
            • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 15:57
              Na zyciu rodzinnym chyba pisal juz jakis czas temu troll albo kompletny palant (z watku wynikalo, ze jednak to drugie) ktory zrobil test na ojcostwo badziewny jakis i wyszko ze dzieciak nie jego. Obmowil zone po calej rodzinie, zwyzywal od najgorszych i sprawa poszla do sadu. ten zlecil porzadne badania i wyszlo, ze jednak jego. zona zarzadala rozwodu i alimentow na dzicko, facet pisal zeby mu poradzic jak to odkrecic. Niezly byl ten watek, niestety autor nie popisal dlugo i nie dodal jak to sie skonczylo.
            • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 17:29
              Wiesz, jeżeli pan raz, drugi, piąty, piętnasty spokojnie odpowiadał pani "Nie, Aniu, nie chcę mieć kolejnego dziecka i nie będę chciał", a Ania z coraz większym uporem nawraca do sprawy, ciśnie, upiera się, awanturuje i stawia kwestię "pod ścianą" - to i owszem, zrozumiałe, że w TEJ jednej, konkretnej kwestii pan może do niej zaufanie stracić. No zacząć obawiać się, że pani "świadomie wpadnie". Zresztą nawet i na tym forum (nie w tym wątku, ale bywało) to opcja zalecana, bo w końcu kobieta ma prawo, potrzebę, blebleble, a antykoncepcja bywa zawodna i zawsze można chłopu wmówić, e właśnie AKURAT przypadkiem zawiodła...
              • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 18:09
                > Wiesz, jeżeli pan raz, drugi, piąty, piętnasty spokojnie odpowiadał pani "Nie, Aniu, nie chcę mieć kolejnego
                > dziecka i nie będę chciał", a Ania z coraz większym uporem nawraca do sprawy, ciśnie, upiera się,
                > awanturuje i stawia kwestię "pod ścianą" - to i owszem, zrozumiałe, że w TEJ jednej, konkretnej kwestii pan > może do niej zaufanie stracić.

                Na forum jest zalecana opcja kontrolowanej wpadki, a nie namawiania pana. A skoro pani jednak cały czas namawia, szanuje zdanie partnera i przedstawia alternatywne - cudzego nasienia - a pan robi taki numer, to pani ma wszelkie prawo się wkurzyć, że on ją uważa za potencjalną oszustkę, bo ona akurat stawia sprawę tak uczciwie, jak się da. Gdyby chciała wpaść to by to zrobiła bez konsultacji, w końcu pan sam pokazał, że konsultacje w sprawie funkcjonowania układu rozrodczego to jest jakaś zbędna rzecz w związku.
                • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 18:40
                  Pan zadeklarował wyraźnie: "Nie chce mieć dzieci". W swoim życiu, nie w biologii. Nie chce zupek, kupek, pieluch, babek z piasku. Nie chce wdeptywać w dywan klocków i plasteliny, kręcić piruetów nad pełzającym roczniakiem. Nie chce organizować urlopu dostosowując go do szkolnych wakacji. Nie chce - i to jego prawo. Czy pani sobie zafunduje inseminację, czy kochasia, który jej metoda bardziej naturalną dziecko zrobi - efekt będzie dla pana ten sam. W domu pojawi się dzidziuś. A on nie chce. Ani dzidziusia, ani małego dziecka.
                  Konsultacje były. I zapewne, gdyby pan widział, że pani przekonsultowaną treść przyswoiła - to nie zrobiłby nic. Ale skoro pana "opór" powoduje u pani coraz większy wściek, naciski i "bógwico" - to pan zaczął do niej w tej kwestii zaufanie tracić. I ja się mu nie dziwię. Serio miałabyś zaufanie do pana, gdyś zdecydowanie zadeklarowała, że dzieci mieć nie chcesz, a on by napierał, naciskał, wymuszał? Zaufałaby6ś, gdyby ci powiedział "Chodź się pokochamy, mam gumy, nie zajdziesz w ciążę."? Bo ja jednak nie do końca...
                  Toteż i napisałam, że "zalecana" jest nawet i tu na forum opcja "świadomej wpadki". By nie rzec zaplanowanej. I dlatego trudno mi się dziwić, że pan jednak wolał się zabezpieczyć, żeby pani w taką "kontrolowaną wpadkę" jednak go wrobić nie mogła...
                  • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 19:13
                    kocynder napisała:

                    > Serio miałabyś zaufanie do pana, gdyś zdecyd
                    > owanie zadeklarowała, że dzieci mieć nie chcesz, a on by napierał, naciskał, wy
                    > muszał? Zaufałaby6ś, gdyby ci powiedział "Chodź się pokochamy, mam gumy, nie za
                    > jdziesz w ciążę."? Bo ja jednak nie do końca...

                    Ja, gdy zdecydowałam, że dzieci mieć nie chcę, udałam się na odpowiedni zabieg i tego przed partnerem nie ukrywałam. Nie oczekiwałam tego od niego, nie zakładałam, ze on będzie za każdym razem pilnował gumy, bo to JA nie chcę mieć dzieci, a czy on by kiedyś nie zechciał, gdybym zniknęła z jego życia, to już nie moja sprawa.
                    • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 19:47
                      Toteż pan to właśnie zrobił. Nie było potrzeby wcześniej, bo pani sama deklarowała przez pięć lat niechęć do rozmnażania się. Teraz jej nagle odbiło i musi, bo się udusi. Więc pan właśnie udał się na zabieg zabezpieczający go przed posiadaniem niechcianego potomstwa. Nie mamy żadnej informacji jakoby "ukrywał" to przed panią.
                      • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 19:50
                        >Toteż pan to właśnie zrobił. Nie było potrzeby wcześniej, bo pani sama deklarowała przez pięć lat niechęć do rozmnażania się

                        Co właśnie zrobił? Wysterylizował się w momencie podjęcia decyzji, że skończył rozmnażanie, nie czekając na to, czy to nie okaże konieczne czy nie? (na post o czymś takim odpowiadasz)? Nieprawda.
                        • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 19:58
                          A tego KIEDY to zrobił - nie wiemy. Nie wiemy czy dopiero w momencie kiedy pani zaczęła palma odbijać i jazdy robić, czy tez krótko po swoim rozwodzie, czy też po urodzeniu najmłodszego ze swoich dzieci. A jeśli wcześniej - to nie informował pani, bo dotąd pani też dzieciątka nie chciała, więc nie było potrzeby ani powodów. Powód i potrzeba zaszły, kiedy pani zaczęła dostawać małpiego rozumu i go naciskać.
              • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 18:12
                poza tym pan mógł jej powiedzieć "ja naprawdę nie chcę dziecka i żebyś miała pewność, że zdania nie zmienię, to na jutro mam umówiony zabieg, w sumie powinienem to zrobić wcześniej ale wygodniej mi było z tym, że antyki były na twojej głowie". Przecież pani go siłą nie powstrzyma, ale przynajmniej nie będzie potraktowana jak oszustka, a to jest ważne w związku.
                • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 18:32
                  Wiesz, a dasz głowę, że pan tak nie powiedział? A pani w zacietrzewieniu albo puściła mimo uszu, albo potraktowała jako "takie tam gadanie"? Bo ja bym za to łba na pniu nie położyła... Bo może podczas któregoś z wścieków pani i jej "natarczywych nacisków" pan rzucił info "Aniu, powiedziałem, że nie, nie chcę i nie będę chciał mieć kolejnego dziecka. Zdania nie zmienię. A jeśli ponownie poruszysz ten temat - po prostu umówię się na zabieg wazektomii i problem upadnie sam z siebie". Pani kwestię zlekceważyła, albo nie przyjęła do wiadomości, uznała, że to takie gadanie, w tydzień później znów zaczęła "naciski", więc pan po prostu zrealizował to, co zapowiedział. A teraz pani jest zaskoczona, bo ona nie myślała, że on tak na serio i nie brała tego pod uwagę!
                  • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 19:14
                    > Wiesz, a dasz głowę, że pan tak nie powiedział?

                    głowy nie dam, bo może wątkodajka kłamie, ale to jasno wynika ze startera, wiec jeśli przyjmujemy, że w nim jest prawda, to bredzisz. "Pan był mocno na nie, a pewnego razu po prostu poinformował panią, że zrobił sobie zabieg wazektomii. Pani się wściekła, że nie skonsultował tego z nią, nie porozmawiał wcześniej (bo rzeczywiście tak było)"
                    • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 19:55
                      A wątkodajka była przy każdym ich sporze, przy każdej próbie nacisków pani, dzień i noc? Bo jakoś wątpię... Myślę, że raczej zna historię z punktu widzenia pani. I jeśli nawet pan POWIEDZIAŁ, iż w razie nieodpuszczenia pani zabieg wykona - pani zajuszona, zaaferowana SWOJĄ wizją i chęcią - mogła tego po prostu nie przyswoić albo nie potraktować serio. I wówczas, gdy pan po prostu zrealizował zapowiedź być wściekła, bo jak on śmiał! A może gdyby pana słuchała, a nie tylko parła i naciskała na swoje, to by wiedziała?
                      Piszę, bo (niestety) to bardzo ludzka cecha. Nie słuchanie, albo też nie branie serio... Mam znajomą, która w złości rzuciła mężowi "Jak ci nie pasuje to możesz się ze mną rozwieść! Droga wolna, nie będę cię zatrzymywać!". Fakt, było między nimi niedobrze już od jakiegoś czasu, ale przeżyła szok, gdy w jakiś czas później dostała pozew. I jej mąż spokojnie powiedział, że przecież SAMA mu to zaproponowała! No, i owszem, a że nie mówiła serio, tylko w złości? Być może i tu była sytuacja tego typu, pani zaaferowana swoim chceniem, nie analizująca a po prostu jak mantrę powtarzająca "Ale ja chcę!!!!", i pan powiedział, że jak nie odpuści, to zrobi zabieg. Pani nie odpuściła uwagi o zabiegu albo nie wzięła poważnie albo wręcz nie dosłyszała, i dopiero kiedy dowiedziała się, że jest już post factum, to do niej dotarło i wówczas wściek, bo ona nie wiedziała?
                      • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 20:04
                        No jeżeli sobie dopisujesz swoja własną alternatywna wersję wydarzeń i na jej podstawie oceniasz historię to to oczywiście nie jest nielegalne, ale dyskutować o tym nie ma sensu.
                        • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 20:07
                          juz nie mówiąc o tym, że nawet jeśli przyjąć, że oni mówią do siebie coś, czego nie myślą, to równie dobrze pani mogła się obrazić o brak zaufania, pan zdziwiony, że przecież mówiła, że chce bobo, a ona by wtedy powiedziała, że tak se, karła, brzdąkała, ale do głowy by jej nie przyszło to realizować a skoro pan ją traktuje jak oszustkę, to do widzenia.
                        • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 20:26
                          Nie "dopisuję". Dopuszczam różne możliwości tylko. I mamy ciut za mało danych, na jednoznaczną ocenę co jak i kiedy.
                          Dlatego uważam, że w świetle przedstawionych faktów - pani powinna po prostu odejść, zrobić sobie to wymarzone dziecko na własny rachunek i bez udziału tego pana. Bo w kwestii dziecka - nie ma możliwości kompromisu.
                          Inna kwestia, że świetny wątek-jatka się zrobił. big_grin
      • swinka-morska Re: A takie pretensje? 20.05.21, 15:43
        daniela34 napisała:

        > Wazektomia bez uprzedzenia-nie ok (ale patrząc na sasiedni wątek bywa wyrazem p
        > rzezorności jak się okazuje).
        > Dziecko z banku spermy-zupełnie zrozumiałe, że pan nie chce. No koniec związku
        > i tyle.

        Ja tylko dopiszę, że po wazektomii można mieć spokojnie dziecki metodą in vitro (plemniki pobierane z najądrza), więc ojcostwo biologiczne (w pełni świadome) jest całkowicie możliwe.
    • rb_111222333 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 19:56
      Nie ma czegoś takiego tak racja w takich sytuacjach. Państwu rozjechały się priorytety i poglądy na życie. Obie strony patrzą na swój interes, ktoś musi albo ustąpić albo zrezygnować
    • leanne_paul_piper Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:07
      Niezależnie od chęci posiadania dzieci, sam potajemny zabieg wazektomii byłby dla mnie poważnym nadużyciem zaufania w zwiazku. To tak, jakbym ja powiedziała mężowi któregoś dnia, a wiesz, usunęłam sobie macicę, bo miałam bolesne miesiaczki.
      Takie rzeczy się imho konsultuje. Złamanie zaufania to de facto koniec zwiazku.
      • cruella_demon Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:36
        Ale jakim nadużyciem.
        Jak ktoś nie chce to nie chce.
        Jak nie chciałam z dawnie niegdysiejszym facetem, to bym sobie jajniki ciachnęła. Byłam tak zdesperowana na nie i jego chcę miałabym głęboko w duuupie.
        I we dudzie miałabym konsultacje czy ciachnąć, czy usunąć w razie wpadki. Nie, znsczyło NIE. Bezwzględnie.


        Z mężem uznałam że mogłabym, bo go kocham, jest super i BO TAK, i mam dwoje😂
    • bialeem Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:14
      Na miejscu pani czułabym urazę o braku informacji o wazektomii wcześniej. O takich rzeczach się informuje w związku. Plan dziecka z banku moim zdaniem jest ok. Ten związek i tak się rozpadnie.
      Na miejscu pana bym poinformowała o zabiegu przed nim. Ma pełne prawo nie chcieć dzieci. Pani ma pełne prawo ich chcieć. Tylko nie z tym panem.
      • snajper55 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:27
        bialeem napisał:

        > Na miejscu pani czułabym urazę o braku informacji o wazektomii wcześniej. O ta
        > kich rzeczach się informuje w związku. Plan dziecka z banku moim zdaniem jest o
        > k. Ten związek i tak się rozpadnie.
        > Na miejscu pana bym poinformowała o zabiegu przed nim. Ma pełne prawo nie chcie
        > ć dzieci. Pani ma pełne prawo ich chcieć. Tylko nie z tym panem.

        Jeśli robił zabieg będąc w związku powinien o nim powiedzieć. Nie jest to wyraźnie napisane kiedy go zrobił. Może przed związkiem.

        S.
        • bialeem Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:44
          To tym bardziej - o takich rzeczach się informuje PRZED lub na początku. Być może pani się kiedyś tam roiło coś, że nie ale jakby co itd i z panem bezpłodnym by się nie związała.
          Tak samo jak znaną sobie informację o własnej bezpłodności kobieta jednak powinna poruszyć na etapie strukturyzowania rokującego związku. Zatajenie takowej jest zdaje się powodem nawet do unieważnienia małżeństwa.
          • snajper55 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 21:10
            bialeem napisał:

            > To tym bardziej - o takich rzeczach się informuje PRZED lub na początku. Być mo
            > że pani się kiedyś tam roiło coś, że nie ale jakby co itd i z panem bezpłodnym
            > by się nie związała.

            Gdyby nie uzgodnili spraw potomstwa - oczywiście tak. Skoro uzgodnili, czyli sprawa nieposiadania dzieci dla nich ważna i dogadana, to sprawy (bez)płodności przestały być istotne. Tak jak operacja przegrody nosowej sprzed pięciu lat, która nie ma wpływu na ich związek.

            > Tak samo jak znaną sobie informację o własnej bezpłodności kobieta jednak powin
            > na poruszyć na etapie strukturyzowania rokującego związku. Zatajenie takowej je
            > st zdaje się powodem nawet do unieważnienia małżeństwa.

            Nie zatajanie, tylko "niezdolność dokonania stosunku małżeńskiego" (kpk 1084) którejś ze stron może być powodem unieważnienia ślubu kościelnego.

            sip.lex.pl/akty-prawne/akty-korporacyjne/kodeks-prawa-kanonicznego-286754792

            S.
    • aguar Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:15
      Uważam, że Ci faceci z tego wątku i poprzedniego nie kochają naprawdę tych swoich kobiet. Pragnienie dziecka przez kobietę to nie jest głupia zachcianka, to jest fundamentalna rzecz do bycia spełnioną w życiu, aby ono miało sens. Jak się kocha, to się coś takiego traktuje poważnie, zwłaszcza w przypadku kobiety, której nie zostało wiele czasu.
          • kokomaroko Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:32
            > Ale to nie jest to samo mieć dziecko będąc facetem i będąc kobietą, jakby się nie zaklinało rzeczywistości, życie kobiety bardziej się zmienia.

            Oczywiście, że nie jest to samo. Co nie zmienia faktu, że po urodzeniu dziecka i jedno i drugie mają prze.s.rane.
            Wcale się panu nie dziwię, że po rozstaniu z żoną i z dwójką dzieci nie chce kolejnych. Po prostu już wie, z czym to się je i nie ma ochoty się w kolejne pakować.

            Jakbym była mądrzejsza i wiedziała, z czym się to je, też bym dzieci nie miała. Mój mąż również.
          • daniela34 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:32
            Ale życie faceta TEŻ się zmienia. Może mniej ale też. I on może nie chcieć tej zmiany na kilkanaście lat. Jego prawo.
            Poza tym w moim przykladzie z sąsiedniego wątku facet przyniósłby do domu dziecko surogatki ale nawet gdyby tylko o miał karmić, przebierać, usypiać i wychowywać to nadal nie (abstrahując od tego, jak chora by to była sytuacja dla dziecka). Nadal nie oddam 18 lat życia takiego jak ja chcę. Dziecko może mieć na kim innym i bez mojego udziału.
          • cruella_demon Re: A takie pretensje? 19.05.21, 20:51
            Gowno prawda.
            Jak nie chciałam mieć dziecka, to NIE chciałam mieć dziecka. Ówczesny chłop mógłby się poczuć oszukany gdybym zaciążyła.
            Ja bym chyba umarła, gdyby zapłodnił mnie wbrew woli.
            W tym przypadku nie ma miejsca na kompromisy.
            • aguar Re: A takie pretensje? 19.05.21, 21:09
              Tylko to nie są wątki o kobietach, które nie chcą dziecka, lecz o takich, które chcą i mają na to mało czasu. A zbiegły się tu forumki bezdzietne z wyboru, być może niezdolne do empatii wobec tych kobiet, za to niezwykle współczujące ich facetom.
              • daniela34 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 21:15
                Ale to tak samo działa. Tak samo jak kobieta może nie chcieć dziecka tak samo ma go prawo nie chcieć facet. I wtedy państwo powinni się rozstać a nie pan pani "dawać" dziecko.
                  • daniela34 Re: A takie pretensje? 19.05.21, 21:22
                    Okazuje się, że prawo decydowania o swojej płodności oraz wolność seksualną (kwestia czy stosunek odbywa się z czy bez antykoncepcji to element wolności seksualnej) powinny miec tylko kobiety. Interesująca koncepcja.
                    • umi Re: A takie pretensje? 19.05.21, 23:56
                      Tu jest inny problem. On nie chce jej w ogole pozwolic na dziecko, nawet nie swoje. Ona nie przeszkadzala mu w opiece nad jego dzieci i nie byla przeciwna jego zaangazowaniu. Chociaz tyle jest jej winien, zeby bylo uczciwie. Ojcem przeciez nie musi byc. Chociaz lepiej by bylo, gdyby znalazla takiego, ktory by to dziecki z nia chcial, to i w tym ukladzie jakos by sie dalo znalezc kompromis. Dzieci to jednak ciezki kaliber jest i trudno komus zupelnie odmawiac potomstwa zwlaszcza, jesli sie samemu ma.
                      • tt-tka Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:04
                        umi napisała:

                        > Tu jest inny problem. On nie chce jej w ogole pozwolic na dziecko,


                        On nie chce dziecka w swoim zyciu. Nie ma co pozwalac lub nie, pani moze sie rozmnazac ile chciec - tylko juz nie bedac w zwiazku z tym panem.

                        Ona nie przeszkadzala mu w opiece nad jego dzieci i nie byla przeciwna jeg
                        > o zaangazowaniu. Chociaz tyle jest jej winien, zeby bylo uczciwie.

                        Nie, niczego nie jest jej winien. Takie byly uzgodnienia, pani zreszta zachwycala sie pana odpowiedzialnoscia.
                      • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:05
                        Nic nie jest jej winien. Pani się związała z dzieciatym i nie mogła "być przeciwna" jego zaangażowaniu, bo jakby pan na to poszedł (czyli przestał się w dzieci angażować, bo pani sobie tego życzy) to byłby śmieciem a nie facetem. Skoro pan był dojrzały, odpowiedzialny i zaangażowany to jakby się pani sprzeciwiała jego zaangażowaniu w dzieci to nie byłoby tego związku. Więc pan pani nic nie jest winie, bo widziały gały co brały. Co innego, gdyby dzieci pana pojawiły się nagle trakcie związku.
                        Natomiast koncepcja, że facet żyje z nowym dzieckiem pod jednym dachem i nic się dla faceta nie zmienia, żyje tak jakby dziecka nie było jest nierealistyczna. Ani nie byłaby dobra dla dziecka (w domu mieszka jakiś obcy wujek, który co prawda śpi z mamusią, ale udaje że mnie nie widzi, nie bawi się ze mną, nie uczy mnie, nie wychowuje). No a pan nie chce, żeby się w jego życiu cokolwiek zmieniło. Czyli- muszą się rozstać.
                        • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:20
                          Ale wez pod uwage, ze zycia nie da sie poprowadzic wg kartki. Na tej samej zasadzie jesli zwiarzesz sie ze zdrowa osoba, a ona po kilku latach podupadnie na zdrowiu albo bedzie miala wypadek, to powinnas miec focha, ze nie taka byla umowa, do starosci daleko wiec albo partner zdrowieje w jednej chwili albo sie rozstaniecie. Bo nie chcesz np. kaleki pod swoim dachem, nie na takie zycie sie umawialas. Moim zdaniem ten facet jest niedojrzaly i egoistyczny. Uwaza, ze wszystko bedzie sie krecic wokol niego, a ludzie zostawia wlasne potrzeby zeby sie do niego dopasowac. Ciekawe, co by zrobil jakby exia zamiast jak ksiezniczka w wierzy trwac samotnie przy jego dzieciach znalazla sobie chlopa i machnela jeszcze ze dwa dziubdziusie. Wtedy tez by byl takim super tatuskiem, czy by sie zaczelo darcie kotow? suspicious Na jego niekorzysc przemawia tez to, ze on nawet nie bedac ojcem, nie chce jej w ogole pozwolic sie rozmnozyc. Jakos bym to zrozumiala, gdyby sam nie mial dzieci. Ale on ma.
                            • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:29
                              To jest oczywistość. Życie pana nie toczy się wg kartki, bo gdyby tak było to byliby do końca życia z panią bez dziecka. Pani zmieniła zdanie, jej prawo. Pan zdania nie zmienił- jego prawo. Pan niczego nie oczekuje od pani, przecież jej nie więzi w tym związku. Pani może mieć dziecko, ale nie będąc z nim.Pani nie musi zostawiać swoich potrzeb, nie musi się do niego dopasowywać. Ale pan swojej potrzeby braku dziecka w domu też nie musi zostawiać ani się do potrzeb pani dopasowywać. No więc się rozstaną. Jak się ludziom potrzeby rozjeżdżają to się ludzie rozstają. Tak to idzie.
                              Z kimś po wypadku, sparaliżowanym czy chorym też się można rozstać. Jedyne obowiązki jakie są, to finansowe (o ile był ślub). Czasem nie można uzyskać formalnego rozwodu, ale to nowemu, nieformalnemu związkowi też nie przeszkadza.
                              Przy czym są ludzie, dla których choroba nie stanowi problemu, a dziecko (pierwsze, czy kolejne) w domu - tak. Więc uznajmy, że pani się zmieniło (miało prawo, to jest na pewno istotna potrzeba), a panu się nie zmieniło (miało prawo), a że nie da się tego pogodzić to idą w dwie strony.
                              • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:34
                                Moim zdaniem zwiazek, ktory sie konczy bo sa trudnosci w ogole byl fikcja. Jak komus na kims zalezy, nie da sie tak latwo odejsc (tak sadze, patrzac na siebie, moze sie myle i inni maja inaczej). Jak nie zalezy, to sie bierze profity, a jak ich braknie bierze sie nastepna osobe. Z dziecka wlasnego bardzo ciezko jest zrezygnowac. Zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy bezplodnosc mozna obejsc na rozne sposoby i nawet pary w ktorych problem jest po obu stronach maja szanse realizowac sie jako rodzice. I zwlaszcza, kiedy jest sie jedyna z pary osoba, ktora sie tak nie moze realizowac.
                                • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:37
                                  umi napisała:

                                  > Moim zdaniem zwiazek, ktory sie konczy bo sa trudnosci w ogole byl fikcja

                                  Ale to nie są trudności tylko rozjazd potrzeb, celów i oczekiwań. Jak się ich nie da pogodzić to się trzeba rozstać.
                                • tt-tka Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:49
                                  umi napisała:

                                  > Moim zdaniem zwiazek, ktory sie konczy bo sa trudnosci w ogole byl fikcja.

                                  To nie sa trudnosci. To jest skrajna zmiana stanowiska jednej strony w bardzo istotnej sprawie.
                                  Tak, krancowa zmiana pogladow jak najbardziej moze byc przyczyna rozstania/zakonczenia zwiazku/trzasniecia drzwiami.
                          • tt-tka Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:34
                            umi napisała:

                            > Ale wez pod uwage, ze zycia nie da sie poprowadzic wg kartki. Na tej samej zasa
                            > dzie jesli zwiarzesz sie ze zdrowa osoba, a ona po kilku latach podupadnie na z
                            > drowiu albo bedzie miala wypadek, to powinnas miec focha, ze nie taka byla umow
                            > a, do starosci daleko wiec albo partner zdrowieje w jednej chwili albo sie rozs
                            > taniecie.

                            Bredzisz. Albo nie odrozniasz wyborow zyciowych od wypadkow losowych.
                            Choroba partnera to nasze wspolne nieszczescie. Ale wybory partnera - przykladowo zwiazalam sie z czlowiekiem podzielajacym moje poglady, a on raptem zaczyna faszyzowac albo mnie odbija i zaczynam popierac Godek - to wlasnie wybory. I tak, to jest powod do rozstania.

                            > Ciekawe, co by zrobil jakby exia zamiast jak ksiezniczka w wi
                            > erzy trwac samotnie przy jego dzieciach znalazla sobie chlopa i machnela jeszcz
                            > e ze dwa dziubdziusie. Wtedy tez by byl takim super tatuskiem, czy by sie zacze
                            > lo darcie kotow? suspicious

                            Nie wiesz tego i my tez nie. Byc moze pozostalny ojcem takim jakim jest dla swoich dzieci, wychodzac ze slusznego skadinad zalozenia, ze kolene dzieci eksi maja swojego tatusia i to nie jego sprawa.

                            Na jego niekorzysc przemawia tez to, ze on nawet nie be
                            > dac ojcem, nie chce jej w ogole pozwolic sie rozmnozyc. Jakos bym to zrozumiala
                            > , gdyby sam nie mial dzieci. Ale on ma.

                            On nie zgadza sie na kolejne dziecko w swoim zyciu, ile razy trzeba to powtorzyc ? pani moze sie rozmnazac skolko ugodno. tylko juz nie w zwiazku z nim. Jej decyzja, jej wybor.

                            Natoiast "naprawde mocne naciski" na pana swiadcza imo zle o pani.
                            • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:38
                              No to sie babie losowo odmienilo. Wez pod uwage, ze ona jego nie zmusza do dzieci. Byla gotowa nawet na dawce i zwolnienie go z wszelkiej odpowiedzialnosci. Moim zdaniem jest to pojscie na kompromis i znalezienie wyjscia posredniego. Pan chce, zeby bylo 100% na jego strone. No nie moge w takiej sytuacji potepiac babki, ze jej sie zmienily priorytety. Zalezec raczej je zalezy, bo bez tego od razu by go kopnela w tylek albo sobie to dziecko machnela z kimkolwiek po kryjomu, jak on wyskoczyl z ta inseminacja.
                                • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:41
                                  Zmusza go do tego, żeby miał dziecko we własnym domu. A on nie chce więcej dzieci we własnym domu. Tu się nie da zrobić kompromisowo, bo nie da się mieć w domu pół dziecka, albo raz, żeby było, a raz nie. Nikt pani nie potępia, ze się jej zmieniły priorytety. Jej absolutne prawo. Tylko nie może ich zrealizować będąc w związku z tym konkretnym panem. Pani zależy, ale nie zawsze możemy być z tymi, na których nam zależy.
                                  • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:44
                                    Jakby mial wypadek, to by ja zmuszal, zeby miala kaleke we wlasnym domu. Jakby stracil prace, to by miala bezrobotnego. No, sa takie sytuacje, kiedy z waznej przyczyny ma sie rewolucje. I albo zwiazek to przetrwa, albo nie. Pan niech poszuka pani 1005% skupionej na sobie, a pani pana ktory umie w kompromisy i wspolne zycie.
                                    • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:48
                                      umi napisała:

                                      > Jakby mial wypadek, to by ja zmuszal, zeby miala kaleke we wlasnym domu.

                                      Już ci tt-tka pisała o różnicy między wyborem a wypadkiem losowym. Jakby pani wpadła przypadkowo pochwą na probówkę z nasieniem to zapłodnienie byłoby wypadkiem losowym. Albo jak w tej telenoweli- poszła na cytologię a klinka pomyliła pacjentki i zrobili jej inseminację. W innym wypadku to jest decyzja pani a nie losowy wypadek.
                                  • annajustyna Re: A takie pretensje? 20.05.21, 06:49
                                    Jednej rzeczy pan nie wziął pod uwagę: związek z facetem z przeszłością, dzieciatym, z regularnymi spotkaniami z eks, to żaden cud-miód-orzeszki. Wypadałoby, by otrzeźwiał, że naprawdę powinien się "cieszyć" , że go jakąś chciała I zaakceptowała jego skomplikowaną sytuację, a nie tylko oczekiwać, że będzie, jak on chce. Pan to egoista. Szkoda jej 5 lat.
                                    • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 17:49
                                      Przypomnę tylko, że przez te "stracone" pięć lat - pani TAKŻE nie chciała mieć dzieci! Dopiero teraz, nagle, jej sprężynka ucisnęła i musi już, szybko, zaraz, a najlepiej wczoraj! I ma w zadku, że jej (podobno) kochany partner nie ma sprężynki i zdecydowanie nie chce. Bo ona chce i jej chcenie jest ważniejsze! A w ogóle to pan tez ma chcieć, bo ona chce!
                                  • jednoraz0w0 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 15:24
                                    daniela34 napisała:

                                    > Zmusza go do tego, żeby miał dziecko we własnym domu. A on nie chce więcej dzie
                                    > ci we własnym domu. Tu się nie da zrobić kompromisowo, bo nie da się mieć w dom
                                    > u pół dziecka, albo raz, żeby było, a raz nie.

                                    Jak się nie da, jak się da, i to nawet w tym związku. Pan ma swoje dzieci, które ma właśnie tak, ze raz są a raz nie ma. Tzn. oczywiście dzieci nie znikają z planety, ale z jego codziennego życia i z jego własnego domu jak najbardziej.
                              • tt-tka Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:45
                                umi napisała:

                                > No to sie babie losowo odmienilo. Wez pod uwage, ze ona jego nie zmusza do dzie
                                > ci.

                                Zamiar dalszego wspolnego zycia z panem, gdy ona bedzie miala dziecko to owszem proba wymuszenia na panu posiadania dziecka. De facto, bo to dziecko bedzie fizycznie i mentalnie obecne w ich codziennosci. A pan wlasnie tego nie chce, nie chcial od poczatku i ona to akceptowala.
                                Pani moze miec dziecko, nawet niejedno, ale bez tego pana w swoim zyciu.
                                Pan nie bedzie mial pani, ale nie bedzie mial rowniez kolejnego dziecka.

                                Byla gotowa nawet na dawce i zwolnienie go z wszelkiej odpowiedzialnosci. M
                                > oim zdaniem jest to pojscie na kompromis i znalezienie wyjscia posredniego.

                                A moim nie. Co wazniejsze, zdaniem pana tez nie. Bo to dziecko bedzie.
                                • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 00:55
                                  No i co z tego, ze bedzie, jak nie bedzie jego? To obca baba dla niego jest, czy bliska osoba na ktorej mu zalezy? Przeciez nie bedzie chodzil w ciazy, alimentow w razie W tez nie zaplaci na nie swoje dziecko. Rozumiem, ze mozna nie lubic dzieci, ale on swoje ma i sie nimi zajmuje, wiec to chyba nie ten przypadek.
                                  • daniela34 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 01:00
                                    umi napisała:

                                    > No i co z tego, ze bedzie, jak nie bedzie jego?

                                    Będzie płakać, jeść, załatwiać potrzeby fizjologiczne oraz wymagać opieki. A pan nie chce mieć w domu takiej istoty. Słusznie ktoś napisał w innym wątku, że jakby to psa dotyczyło, to byłoby zupełnie jasne, że można sobie nie życzyć w domu obecności psa albo kota. Nawet jeżeli obowiązki okołozwierzęce spadają na kogos innego z domowników.
                                  • triss_merigold6 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 08:23
                                    No i co z tego, ze bedzie, jak nie bedzie jego? To obca baba dla niego jest, czy bliska osoba na ktorej mu zalezy? Przeciez nie bedzie chodzil w ciazy, alimentow w razie W tez nie zaplaci na nie swoje dziecko. Rozumiem, ze mozna nie lubic dzieci, ale on swoje ma i sie nimi zajmuje, wiec to chyba nie ten przypadek.

                                    w sensie, obecność niemowlęcia, a potem coraz starszego nowego dziecka byłaby dla pana niezauważalna?
                                    • cruella_demon Re: A takie pretensje? 20.05.21, 09:15
                                      Też ciekawa jestem jak to niezauważanie miałoby wyglądać🤔
                                      Mam na stanie dwulatka, zdecydowanie nie da się go przegapić😂
                                      Albo choćby głupi wyjazd na urlop musi być podporzadkowany dziecku. Pieluchy, sraczki, rzygaczki, darcie mordy po nocach.
                                      Nie, nic a nic by się w życiu pana nie zmieniło😂
                                  • arwena_11 Re: A takie pretensje? 20.05.21, 09:31
                                    Można nie lubić cudzych dzieci. Można dostawać drgawki na sama myśl o nieprzespanych nocach z małym wrzaskunem za ścianą. Dziecko, a zwłaszcza niemowlaka wymusza zmianę rytmu dnia.
                                    • umi Re: A takie pretensje? 20.05.21, 16:04
                                      Pani mogla nie lubic jego dzieci. Jak dzieci beda miec swoje dzieci (zakladam, ze nie ma 100% pewnosci, ze zrezygnuja z potomstwa) to pan raczej bedzie chcial u siebie czasem meic wnuki, prawda? Drace sie, robiace w pieluchy, zajmujace czas i balaganiace. I co pani mialaby wtedy powiedziec? Nie moje wnuki, wiec nie zapraszaj ich do naszego domu? Bo ja nie mam dzieci, sam mi nie pozwoliles? Sa pewne granice, za ktorymi zaczyna sie robienie bliskiej osobie zwyklej podlosci. Nie patrzycie na to, ze facet nie jest bezdzietny. On ma dwojke dzieci, ktore aktywnei wychowywal. Ma rodzine. Wnukow tez moze nie chciec spuscic po brzytwie. I pani tez sie na te wnuki pewnie bedzi emusiala godzic, bo "widzialy galy co braly". Wiec na poczet przyszlych wnukow moim zdaniem facet (o ile mu na niej zalezy) powinien jakos tolerowac tego niemowlaka. Zajmowac sie nie musi, placic w ogole. Ale zeby jej zabraniac dziecka, kiedy sam ma dwoje, to swinstwo jest. Ta kobieta to przeciez jego partnerka, nie sluzaca.
                                  • cosmetic.wipes Re: A takie pretensje? 20.05.21, 17:16
                                    umi napisała:

                                    > No i co z tego, ze bedzie, jak nie bedzie jego? To obca baba dla niego jest, cz
                                    > y bliska osoba na ktorej mu zalezy?

                                    Rozumiem, że jak ci mąż przyniesie do domu (swoje) dziecko, to z radością przyjmiesz tę dobra nowinę i nic w waszym życiu się nie zmieni?
                      • kocynder Re: A takie pretensje? 20.05.21, 17:43
                        Super. I jak to widzisz? To jej "manie" dziecka, bez wpływu na JEGO życie? Ona ma swojego bejbisia, który nie drze japy w nocy bo ma kolkę/ząbkuje/cokolwiek? Ona ma swojego bejbisia, który nie ma śmierdzących pieluch? Ona ma swojego bejbisia, ale on nie ma pełzającego po dywanie roczniaka, nie ma wdeptywania w klocki czy plastelinę, nie ma całej logistyki wyjazdów wakacyjnych z dzieckiem, w wieku ciut późniejszym nie ma opcji "urlop w czerwcu/we wrześniu" bo bejbiś musi do szkoły, wywiadówki itd?
                        Jeśli pani x lat nie miała chęci na dziecko (a nie miała) i nagle jej odbiło, bo zegarek biologiczny zadryndał i babce się uwidziało, że MUSI, bo się udusi - to niech idzie w cholerę poszukać kogoś kto chce mieć dziecko. Albo idzie w cholerę i zrobi sobie dziecko z pierwszym lepszym dawcą spermy i ma je sama. Dla siebie. Bez mieszania w to kogoś, kto od początku deklarował, że dziecka nie chce.
                        I pan nic nie jest jej "winien". Kiedy zaczynali związek - pani doskonale zdawała so9bie sprawę, jaki jest stan rodziny pana, znała jego opinię o posiadaniu kolejnych dzieci i ją podzielała. Pan był całkowicie uczciwy. To pani się nagle odwidziało i zaczęła jazdy i wścieki, bo ona chce dzidzię i już! I ma w doopie, że pan nie chce - bo jej zdanie jest ważniejsze! No więc jak dla niej dzidzia jest ważniejsza niż zdanie partnera - to niech spada, niech się rozstanie z panem i poszuka innego układu.
              • leanne_paul_piper Re: A takie pretensje? 19.05.21, 21:28
                aguar napisała:

                > Tylko to nie są wątki o kobietach, które nie chcą dziecka, lecz o takich, które
                > chcą i mają na to mało czasu. A zbiegły się tu forumki bezdzietne z wyboru, by
                > ć może niezdolne do empatii wobec tych kobiet, za to niezwykle współczujące ich
                > facetom.

                Ja akurat mimo, że bezdzietna z wyboru, doskonale rozumiem stanowisko pani i jestem w stanie wczuć się w jej położenie. Uważam, że pani powinna zakończyć w trybie pilnym ten pseudozwiazek z panem i zrealizować swoja potrzebę macierzyńska.
                A za zabieg wazektomii (i jakikolwiek inny) bez mojej wiedzy zrobiłabym mężowi awanturę i zakwestionowała kompletnie cały zwiazek. Podobnie zrobiłby on.