Dodaj do ulubionych

Karmienie koleżanki córki

22.05.21, 12:50
Taka sytuacja: córka ma dwie koleżanki z klasy, które mieszkają blisko nas. Dziewczyny odwiedzają się nawzajem, a to w domu czy biegają na dworzu. Jak jest pora posiłku zawsze częstuje obiadem, na kolacje gofry jakieś racuchy itp. Dajemy również przekąski bądź owoce. W jednym z tych domów jest podobnie, natomiast w drugim sama woda i w sumie nic...I właśnie jest problem z tą dziewczynką, zawsze jak u nas jest to prosi o 2 dokładki obiadu i co 30 minut cos wymyślą. Wysyła moja córkę po jedzenie, przekąski lody. Ostatnio już wychodziła i chciała lody na drogę.... Mieszka 50 m od nas. Dodam, że nie są to osoby biedne wręcz zamożne. Ale takie sytuacje mnie irytują. Dodatkowo nie mówi dzień dobry ani dziękuję, nic....
Próbowałam rozmawiać z córką, że tak nie może być. Ze nie jestem u niej na służbie. Sytuacja z wczoraj, odebrałam dziewczyny że szkoły, koleżanka miała być dwie godziny bo córka miała zajęcia dodatkowo. Zrobiłam każdej po bułce z szynką i jajkiem, mija 20 minut koleżanka znowu domaga się jedzenia....Noż do cholery czy ja jestem punktem żywieniowym? Jak to wygląda u Was?
Obserwuj wątek
    • qwirkle Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:09
      Jak przychodzili goście do moich dzieci, to karmiłam, ale tak głodnych dzieci, jak opisywana dziewczynka, nie było.

      Porozmawiałabym uprzejmie z matką dziewczynki na ten temat.

      Piszesz, że to rodzina zamozna. Spotkałam w życiu zamożnych, którzy oszczędzali na różnych rzeczach, bo drogie. A żywność w ostatnich latach drożeje...
    • aqua48 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:11
      kama125 napisał(a):

      > prosi o 2 dokładki obiadu i co 30 minut cos wymyślą. Wysył
      > a moja córkę po jedzenie, przekąski lody. Ostatnio już wychodziła i chciała lod
      > y na drogę.... Mieszka 50 m od nas. Zrobiłam każdej po bułce z szynką
      > i jajkiem, mija 20 minut koleżanka znowu domaga się jedzenia....

      Nie potrafisz zdecydowanie powiedzieć dziewczynce że dokładek obiadu nie ma, po lody może sobie sama pójść jeśli ma na nie ochotę, a skoro jest głodna, to powinna wrócić do siebie do domu, a do córki przyjść dopiero jak się naje?
      • krisdevalnor Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 15:42
        aqua48 napisała:

        >
        > Nie potrafisz zdecydowanie powiedzieć dziewczynce że dokładek obiadu nie ma, po
        > lody może sobie sama pójść jeśli ma na nie ochotę, a skoro jest głodna, to pow
        > inna wrócić do siebie do domu, a do córki przyjść dopiero jak się naje?

        Dokladnie. Nie rozumiem co za problem powiedziec: Przykro mi, Marysiu, ale jezeli jestes jeszcze glodna to musisz isc poprosic mame/tate.
      • magata.d Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 12:48
        aqua48 napisała:

        > kama125 napisał(a):
        >
        > > prosi o 2 dokładki obiadu i co 30 minut cos wymyślą. Wysył
        > > a moja córkę po jedzenie, przekąski lody. Ostatnio już wychodziła i chcia
        > ła lod
        > > y na drogę.... Mieszka 50 m od nas. Zrobiłam każdej po bułce z szynką
        > > i jajkiem, mija 20 minut koleżanka znowu domaga się jedzenia....
        >
        > Nie potrafisz zdecydowanie powiedzieć dziewczynce że dokładek obiadu nie ma, po
        > lody może sobie sama pójść jeśli ma na nie ochotę, a skoro jest głodna, to pow
        > inna wrócić do siebie do domu, a do córki przyjść dopiero jak się naje?

        Dokładnie. Zdecydowanie powiedzieć, że więcej porcji obiadu nie masz, wiec dokładki nie będzie. Dziewczynka jest być może łakomczuchem, wyczaiła że dajesz na każde zawołanie, to prosi, i tyle.
    • leni6 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:16
      Na pewno nie karmilabym obcych dzieci dzień w dzień słodyczami i przekaskami, swojego dziecka z resztą też. Dokładkę obiadu bym dała, a kolację niech już zje u siebie, w międzyczasie woda.
      • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:20
        Co do słodyczy to się zgadzam.
        Jak mnie irytuje, kiedy właśnie takie szczodre mamy przyzwyczajają mi dziecko do częstego podjadania słodyczy - bo u nich się podjada. Tylko szczerze mówiąc, nie za bardzo wiem, co z tym zrobić...
        Raz tylko przybrało to taką skalę, że nie wytrzymałam. Jak taka mama przy każdym spotkaniu dzieci wyskakiwała z batonami, lodami czy cukierkami, to zaczęłam przynosić do niej z okazji spotkania dzieci owoce, batony z ziaren bio, itp. Chyba zrozumiała aluzję, bo nieco spasowała i sama też zaczęła proponować dzieciom owoce zamiast czekolady (fakt, tylko czasem, ale to już coś).
        • nimaletko Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 17:18
          Moja córka ma koleżankę, która je bardzo dużo słodyczy. Jej matka ulega jej we wszystkim, dla świętego pokoju, więc w domu rządzi ośmiolatka.
          Za każdym razem, gdy mają przyjść koleżanki, ta dziewczynka kupuje sterty słodyczy i wykłada wszystko na stół.
          Jej matka rozkłada ręce i tłumaczy, że ona się nie zgadzała, no ale Zosia koniecznie chciała kupić i co ona mogła zrobić.
          Dodam, że Zosia już ma dużą nadwagę, na to jej mama też rozkłada ręce.
          • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:24
            Też właśnie w takich sytuacjach bym interweniowała, jeśli chodzi o moje dziecko.

            Natomiast nie przejmowałabym się, jeśli - owszem zaniedbane, czy niewychowane - dziecko u mnie normalnie chce jeść. Jeśli faktycznie więcej by przesiadywało u mnie niż we własnym domu, to w ogóle może być jakaś grubsza sprawa i może warto byłoby zainteresować się ogólną sytuacją tego dziecka, a nie tylko tym, że mi wyjada pomarańcze np.
            +
            • nimaletko Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 19:42
              Jak Zosia jest u nas, ja najpierw zawsze wykładam owoce. I ona te owoce bez problemu zjada.
              Jak mówię, że najpierw mają zjeść kanapkę i warzywa, potem owoc, a dopiero potem ewentualnie dam coś słodkiego ("coś", a nie cały stół słodyczy), nie dyskutuje i zjada, co daję.
              Jak córka idzie tam, zanosi owoce, które lubi i ona i Zosia, ale mówi, że zjada je sama, a Zosia je tylko słodycze.
              Mama dziewczynki otwarcie mówi o tym, że sobie z nią nie radzi. Niby wie, że Zosia ma dużą nadwagę (przy wzroście ok. 140 cm nosi ubrania na 164 cm, w mniejsze się nie mieści), ale nic z tym nie robi, no bo jak to tak, nie dać dziecku słodyczy?
              Nie jesteśmy ze sobą zbyt blisko, nie chcę się więc za bardzo wtrącać. Ale jak mama Zosi sama porusza temat tuszy i żywienia, delikatnie sugeruję, żeby może jednak nie pozwalała jej jeść aż tyle słodyczy. No ale ona kiwa głową, mówi "tak, tak" i tyle, nic się nie zmienia.
              • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:40
                Tak samo nie reaguje na to co mówisz, jak na zachowanie córki. Obawiam się, że mały masz na nią wpływ. W takiej sytuacji skupiłabym się na wkładaniu do głowy własnej córce, żeby nie jadła za dużo słodkiego, gdy tylko my nie widzimy i dlaczego. Oczywiście gadać to sobie często można... no ale z czasem może by to coś dało? Albo kategorycznie i ostrzej powiedzieć, że sobie nie życzysz.
    • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:16
      W ogóle nie zwróciłabym uwagi. Miałabym dziecku żałować jedzenia?
      No chyba, że by miało braknąć dla nas i nie byłoby mnie stać, by dokupić. Ale wtedy bym też poczęstowała, tyle że starała się to ograniczyć, a rozmawiała raczej z własnym dzieckiem - że np. tym może częstować, ale tym już nie, bo to dla nas.
      • aqua48 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:22
        kosmos_pierzasty napisała:

        > W ogóle nie zwróciłabym uwagi. Miałabym dziecku żałować jedzenia?

        Chyba nie chodzi o żałowanie dziecku jedzenia tylko fakt, że dziecko będąc z wizytą MIMO otrzymanego poczęstunku, DOMAGA się dodatkowo tego i tamtego i jeszcze czegoś na drogę. A matka ma po to (np lody) latać specjalnie do sklepu. A wzajemności w tym względzie jej rodzice wobec córki autorki wątku nie uprawiają.
      • jasnoklarowna Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:23
        Ale to chyba nie chodzi o samo jedzenie, bo tego autorce nie brak. Chodzi o fakt, że dziewczynka przegina, nie dziękuje (tak, moim zdaniem za poczęstunek wypada podziękować) i nie wykazuje się wzajemnością jak gości córkę autorki.
        Chyba też by mnie to irytowało. Mam to częstuje, ale takie dopominanie się to lekkie przegięcie i brak kultury.
        Nie doczytałam, w jakim wieku dziewczyny?
      • rainbow_dash Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:25
        wiesz co, ale jedzenie kosztuje i to niemało. Skoro dziewczynka bywa u nich często i domaga się dokładek, przekąsek i lodów co pół godziny, to może trochę zejść. Z jakiej okazji autorka ma wykarmiać obce dziecko on a daily basis?
          • alessa28 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 16:26
            kosmos_pierzasty napisała:

            > No nie kosztuje aż tyle, żeby trzeba to było wyliczać. Ale jak napisałam - jeśl
            > i byłby to dla mnie problem finansowy, to bym starała się ograniczać.


            owszem,jedzenie podrozalo i to niemalo.nie mam problemow finansowych ale zauwazam to.

            nie wiem czemu mialabym nonszalancko machac reka na dozywianie cudzego dziecka -ktore jak widac z ubogiego domu chyba raczej nie pochodzi.

            nie lubie taniego cwaniactwa a wyraznie tu nim zalatuje.
                • aqua48 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 17:17
                  triss_merigold6 napisała:

                  > To dziecko, którym rodzice się nie interesują. Dbający rodzice zainteresowaliby
                  > się, gdzie ośmiolatka znika na kilka godzin, czy jadła obiad i dlaczego nie w
                  > domu.

                  A może dziecko mówi - idę do Zosi, i zjem tam obiad bo jej mama chętnie zawsze mi daje smile
                    • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:28
                      No ale odmawianie tego poczęstunku to trochę jakby karać dziecko za coś, czemu nie jest zupełnie winne.
                      Oczywiście, że można porozmawiać z matką, nie mówię, że nie. Tak naprawdę to wszystko zależy od szczegółów.
                      Bo czasem wystarczy uciąć dostęp do tego, czego dzieci jeść nie powinny, niezależnie, czy swoje czy cudze, a czasem może warto zainteresować się całą sytuacją i przynajmniej u siebie w domu zapewnić tej koleżance córki miłą atmosferę (co nie jest równoznaczne z kupowaniem lodów na żądanie).
                      Rozmowa z matką może przynieść efekt, albo nie. Co jeśli nie przyniesie?
                      • aqua48 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:35
                        kosmos_pierzasty napisała:

                        > No ale odmawianie tego poczęstunku to trochę jakby karać dziecko za coś, czemu
                        > nie jest zupełnie winne.

                        Przecież autorka nie odmawia poczęstunku. Tylko chce jakieś sensowne granice tegoż ustalić.
                        Ja poczęstunek dla gościa widzę inaczej niż domaganie się przezeń za każdą wizytą obiadu z trzema dokładkami, kanapek co pół godziny gofrów na kolację oraz jeszcze lodów na odchodne.




                          • alessa28 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 19:41
                            kosmos_pierzasty napisała:

                            > No jasne, że jakieś granice to częstowanie powinno mieć. Natomiast zdaje się,
                            > że padają tu głosy w rodzaju "dziecko ma jeść u siebie" "rodzice cwaniacy", itp
                            > . To nie brzmi, jak sugestia, by nadać temu jakiś sensowny wymiar.

                            Proponuję opanować sztukę czytania ze zrozumieniem.
                            Owszem rodzice to cwaniacy. na pojawiające się tu ckliwe sugestie, że to nie wina dziecka , odpowiem, że 8 latek to nie półroczne niemowlę i jest w stanie ogarnąć, że regularne wymuszanie jedzenia w cudzym domu jest nieco niegrzeczne.

                            Co do zwalczania cwaniactwa droga jest prosta-asertywna rozmowa z rodzicami i uświadomienie im że dłużej tak nie ujadą

          • rainbow_dash Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 21:37
            >No nie kosztuje aż tyle, żeby trzeba to było wyliczać.

            hmmm, zależy co kto je i jak dużą ma rodzinę. Nas jest piątka i odżywiamy się zdrowo, kupuję produkty dobre jakościowo i one kosztują krocie, wydaję na jedzenie mnóstwo pieniędzy. Natomiast właśnie sobie uświadomiłam, że faktycznie jeśli w czyjejś lodówce głównie parówki, szynkowa, salceson, napoje gazowane helena, biały chleb za 2 złote i dżem z syropu g-f to tak, zgadzam się - tutaj może nie być zrozumienia ekonomicznego (nie piję do ciebie) ani też żalu z powodu serwowania obcemu dziecku kanapki z chleba za 10 zł z ekologiczną szynką 70zł/kg...Tak samo przecież owoce są obecnie idiotycznie drogie - kupuję dzieciom kubełek borówek za 25zł (!!!) i ledwie im starcza na raz, no nie ma miejsca na dodatkowe dziecko
            • magdallenac Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 22:01
              Ja mam dwie lodowki-dla nas luksusowa z wymyslnymi frykasami i ekologicznymi borowkami za 250 zl za kubek i szynka z dzikiej swini.
              Druga dla pospolstwa, ktore przychodzi sie nazrec- tam trzymamy salceson, nigdy niepsujacy sie chleb, podla margaryne i borowki z lasu obsikane przez wsciekle lisy. Kiedy przychodza do nas mali wyludzacze jedzenia- prosze bardzo, czym chata bogata z garazowej lodowki.
              • rainbow_dash Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 13:01
                no super, nie kupuję twojego rzekomego bycia równiachą. Szkoda że w swej zajebistości nie zauważasz, że w Stanach jedzenie kosztuje tyle samo od 1978 roku a w Polsce ceny rosną w sekwencjach półrocznych o kilka - kilkanaście %. I nie widzę nic dziwnego w tym, że ktoś nie ma ochoty wykarmiać obcych dzieci, na tym forum panuje jakaś idiotyczna maniera "dziecku miałam odmówić jedzeniaaaaa??????" no tak, a niby dlaczego nie? Jakby dorosły sąsiad przychodził co 30 min i domagał się żarcia, to też ochoczo częstowałabyś? To jakiś rodzaj samoumartwiania się czy masochizmu?
                • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:22
                  Mnie się z kolei nie mieści w głowie, że można komuś - i to dziecku, gościowi - wyliczać jedzenie o żałować nawet chleba... Szok. Magdallenac cudownie podsumowała to, co niektórzy tu wypisują. Przykro, że ludzie potrafią być tak... skąpi? wredni? wyrachowani? Sama nie wiem, jak coś takiego określić.
                  Co innego odmówić grzecznie słodyczy, czy kolejnej przekąski, określić pewne zasady, a co innego wyliczać, ile kosztuje kromka chleba (takiego nie dla plebsu naturalnie)... Straszne sad
                  • nocnamagia Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:44
                    kosmos_pierzasty napisała:

                    > Mnie się z kolei nie mieści w głowie, że można komuś - i to dziecku, gościowi -
                    > wyliczać jedzenie o żałować nawet chleba... Szok. Magdallenac cudownie podsumo
                    > wała to, co niektórzy tu wypisują. Przykro, że ludzie potrafią być tak... skąpi
                    > ? wredni? wyrachowani? Sama nie wiem, jak coś takiego określić.
                    > Co innego odmówić grzecznie słodyczy, czy kolejnej przekąski, określić pewne za
                    > sady, a co innego wyliczać, ile kosztuje kromka chleba (takiego nie dla plebsu
                    > naturalnie)... Straszne sad

                    Poczułaś się lepsza pisząc ten komentarz?
                • magdallenac Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 16:03
                  Nie kucyku, to nie o to chodzi. Mam gdzies, to jak postepuja inni ludzie. Twoje jednak wymienianie luksusowych wiktualow, ktore trzymacie w lodowce dla Waszej wytwornej, eleganckiej rodziny, w kontekscie pozalowania dziecku kromki chleba z szynka, tylko dlatego, ze jest to chleb eko sreko, a szynka pochodzi od swini karmionej ruskim kawiorem, po prostu mnie rozsmieszylo. Samoumartwianie, czy masochizm sa mi obce, bo jak sama zauwazylas, jestem zajebista. I tego sie trzymajmy.
                  • nocnamagia Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 16:30
                    magdallenac napisała:

                    > Nie kucyku, to nie o to chodzi. Mam gdzies, to jak postepuja inni ludzie. Twoje
                    > jednak wymienianie luksusowych wiktualow, ktore trzymacie w lodowce dla Waszej
                    > wytwornej, eleganckiej rodziny, w kontekscie pozalowania dziecku kromki chleb
                    > a z szynka, tylko dlatego, ze jest to chleb eko sreko, a szynka pochodzi od swi
                    > ni karmionej ruskim kawiorem, po prostu mnie rozsmieszylo. Samoumartwianie, czy
                    > masochizm sa mi obce, bo jak sama zauwazylas, jestem zajebista. I tego sie trz
                    > ymajmy.


                    Wątek nie jest o pożałowaniu chleba z szynką, ale o regularnym karmieniu cudzego dziecka obiadami i wymuszaniu przez dziecko dokładek
                    • magdallenac Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 16:40
                      W watku padlo mnostwo sensownych rad, jak rozwiazac problem. Ja odpisuje rainbow dash, ktora warunkuje decyzje o nakarmieniu cudzego babelka jakoscia zarcia w lodowce. Podle- od biedy mozna nakarmic zebraka. Luksusowe- wara od naszej lodowki.
                      • nocnamagia Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 16:55
                        magdallenac napisała:

                        > W watku padlo mnostwo sensownych rad, jak rozwiazac problem. Ja odpisuje rainbo
                        > w dash, ktora warunkuje decyzje o nakarmieniu cudzego babelka jakoscia zarcia w
                        > lodowce. Podle- od biedy mozna nakarmic zebraka. Luksusowe- wara od naszej lod
                        > owki.

                        Luksusowe jedzenie w Polsce sporo kosztuje i to właśnie napisała ci Rainbow Dash. Bogata Amerykanka może mieć o tym blade pojęcie, ale wypadałoby spróbować zrozumieć rację drugiej strony a nie szydzić. Regularne żywienie obcego dziecka to są konkretne koszty i w odmowie ich ponoszenia przez obcych ludzi nie ma nic złego
                        • magdallenac Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 17:08
                          Wez przestan uderzac w lzawe tony... to nie sa czasy PRLu, gdzie zarcie bylo towarem reglamentowanym, a na tym forum nie pisza panie, ktore sa klientkami mopsu. O ile jestem w stanie zrozumiec niechec do codziennych odwiedzin, oraz dokarmiania i sprzatania po maloletnich gosciach, to nie rozumiem problemu ze zrobieniem kanapki z zoltym serem i pomidorem, czy poczestowaniem jablkiem, czy bananem.
                          • triss_merigold6 Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 17:10
                            to nie rozumiem problemu ze zrobieniem kanapki z zoltym serem i pomidorem, czy poczestowaniem jablkiem, czy bananem

                            takiego problemów również nie rozumiem
                            rozumiem problem z codziennym wpraszaniem się na obiad, domaganiem dokładek, słodyczy, przekąsek i wielogodzinnym przesiadywaniem ośmiolatki u obcych ludzi
                          • nocnamagia Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 17:14
                            magdallenac napisała:

                            > Wez przestan uderzac w lzawe tony... to nie sa czasy PRLu, gdzie zarcie bylo t
                            > owarem reglamentowanym, a na tym forum nie pisza panie, ktore sa klientkami mop
                            > su. O ile jestem w stanie zrozumiec niechec do codziennych odwiedzin, oraz doka
                            > rmiania i sprzatania po maloletnich gosciach, to nie rozumiem problemu ze zrobi
                            > eniem kanapki z zoltym serem i pomidorem, czy poczestowaniem jablkiem, czy ban
                            > anem.

                            Triss już ci odpowiedziała, mogę się pod nią podpisać. Problemem autorki nie jest incydentalne poczestowanie dziecka kanapką, ale regularne domaganie się obiadu i dokładek. I masz rację, to nie czasy PRL-u gdy na obiad była zupa z chlebem
                            • triss_merigold6 Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 17:17
                              Nie wiem skąd ten mit o zupie z chlebem, bo mięsne obiady były normą. I żadna matka nie rzucała nimi na prawo i lewo, bo mięso było na kartki, a kupno dobrego jakościowo wymagało stania w kolejce i dobrych układów w kierowniczką mięsnego, więc nie, nie leżały w lodówce sterty kotletów do rozczęstowania między cudze dzieci.
            • mikams75 Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:20
              > hmmm, zależy co kto je i jak dużą ma rodzinę.

              powiedzialbym, ze raczej zalezy od tego co i ile maly gosc jada. Wiekszosc dzieci lubi tanie zarcie (nawet na wstepie sa gofry i placki). Uwazam, ze mnie by nie ubylo jakbym dala lepsza kanapke i w ogole bym nie oczekiwala, ze ktos nakarmi w ramach wdziecznosci moje dziecko, bo to kosztuje.
              Jakbym mial wyliczona kase na jedzenie, to bym dala jablka, marchew do pochrupania. Zalozycielka watku ma jednak problem z notorycznym jedzeniem, napychaniem sie na zapas i lodami na droge. To juz jest przegiecie i bym ukrocila i to nie dlatego, ze zaluje dziecku, ale dlatego, ze takie sepienie by mi sie nie podobalo i bym nie pozwolila na takie zagrywki.
              Lody to celowo robie domowe dla dzieci, bo wszyskie lody uwielbiaja i nie chce karmic czyms o byle jakim skladzie. Nie daje po 10, nie daje na droge.
              • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:25
                Tak, postępowanie Autorki, czy jej córki, wymaga zwyczajnie pewnego skorygowania, bywa, ale od tego, co inne niki wypisują włos się na głowie jeży... sad
                Jak kogoś nie stać na poczęstowanie borówkami, ok, to może kupić kilka jabłek, bananów... A nie burzyć się na małego darmozjada i jego rzekomo cwanych rodziców.
            • kandyzowana3x Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 17:43
              Ale jak ktoś odżywia się zdrowo to raczej nie ma problemu z powiedzeniem dziecku, że między posiłkami to mogą zjeść jabłko czy marchewkę, ado picia jest woda. , nie mam pretensji do dzieci jeśli się dopominają jedzenia, ale też nie mam problemu z odmawianiem. Jabłka, marchewk, jogurt itd są w dowolnej ilości dla kazdego. I wcale nie odżywiamy się wyjątkowo zdrowo, ale między posiłkami się u nas nie jada i tyle.
      • agniesia331 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 15:50
        Porozmawiaj z córką, żeby nie pokazywała koleżance gdzie przegruzki itd i że jak ty przynpsisz kanapki to mają być te kanapki i np herbata. Po godzinie, 2 koleżanka idzie do siebie. I nie bywa codziennie. Masz wskazać córce, że te wizyt są obciążające dla Ciebie, że nie jesteś służąca i kucharka koleżanki. Ze goście nie powinni siedzieć codziennie z pełnym wyżywieniem. Ze powinien być od nich odpoczynek. I że jak zabawa w ogródku to qchodzicoe tylko po wodę do domu. Jak głodna to ma 5 minut drogi do domu. I to też bardziej nie przyzwyczajać że u Was pomieszkuje bo to z czasem może i dla córki być obciążające taki ścisły kontakt z 1
        osoba Karmilabym, gdyby to było noedozywionw dziecko z boedniejszeho domu.
        • mikams75 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:27
          jak sa stale godziny posilkow, to sprawa sie upraszcza. Wystarczy powiedziec - Aniu, mozesz u nas zostac do 19, na kolacje wracasz do domu. O 19 mowisz - Aniu, czas, zebys poszla do domu.
          Ja mialam ustalone z sasiadka odsylanie na kolacje do domu. Tak wyszlo, bo dzieci mialy zupelnie rozne preferencje i klopotliwe bylo robienie czegos, co to drugie dziecko zje, wiec ustalilysmy odsylanie na posillki do domu. Proste i bezkonfliktowe. A ja wiedzialam dla ilu osob szykuje posilek.
      • lot_w_kosmos Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 11:53
        Żywienie cudzego dziecka jako stała część życia nie jest fajne. Zwłaszcza cudzego zamożnego dziecka. I zwlaszcza gdy nie ma w zamian nic.
        Za to co przeżre taki dzieciak przez miesiąc, można swojemu kupić dżinsy, czy bluzę, czy buty.
        Zaznaczam że mówimy nie o biedaku. A chyba tylko o cwaniaku.
    • tt-tka Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:22
      W ogole nie karmie cudzych dzieci beu uzgodnien z ich rodzicami, tylu teraz uczuleniowcow... porozmawialabym z matka na poczatek. ze dziecko zachowuje sie, jakby w ogole poza moim domem nie jadlo.

      Niezaleznie od wszystkiego obiad to obiad, ale zadnych przekasek w miedzyczasie i podjadania, chyba ze podwieczorek. Na kolacje stanowczo niech idzie do domu. Po drodze dozywiac sie tez nie musi.
        • aqua48 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 16:10
          hanusinamama napisała:

          > Tzn przyjdzie do ciebie dziecko na 3-4 godziny i nic nie dasz do jedzenia? A w
          > trakcie obiadu zostawisz o "suchym pysku"?

          Jak byliśmy dziećmi, jeśli się zasiedziało podczas zabawy i u kogoś był obiad to wracało się do siebie, żeby domownicy ten obiad mogli zjeść spokojnie. Dzieci wtedy mówiły wprost - wiesz musisz teraz iść, bo my mamy obiad. I szlo się do domu umawiając ewentualnie na później. W czym problem?

            • nimaletko Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 17:34
              U mnie tak samo. Spontaniczne wizyty przerywane były w porze obiadowej i nikt nie miał z tym problemu - na obiad szło się do domu. No chyba, że gospodarze zaprosili, ale wtedy trzeba było sprawdzić czy rodzice nie mają nic przeciwko temu (czyli zadzwonić albo polecieć do domu, jeśli telefonu się nie miało).
              Siedzenie ludziom na głowie w porze obiadowej, bez wcześniejszego uzgodnienia, uważane było za nietakt.
          • 3-mamuska Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:28
            aqua48 napisała:

            > hanusinamama napisała:
            >
            > > Tzn przyjdzie do ciebie dziecko na 3-4 godziny i nic nie dasz do jedzenia
            > ? A w
            > > trakcie obiadu zostawisz o "suchym pysku"?
            >
            > Jak byliśmy dziećmi, jeśli się zasiedziało podczas zabawy i u kogoś był obiad t
            > o wracało się do siebie, żeby domownicy ten obiad mogli zjeść spokojnie. Dzieci
            > wtedy mówiły wprost - wiesz musisz teraz iść, bo my mamy obiad. I szlo się do
            > domu umawiając ewentualnie na później. W czym problem?
            >

            Jak byliśmy dziećmi to się dostawało talerz zupy i kromkę chleba. Zupy zawsze było więcej niż wyliczone.
            Placka ziemniaczanego czy naleśnika pieroga.
            Nikt nie gonił do domu.
            No chyba ze się bawiło na podwórku po blokiem to wtedy każdy biegł do siebie do domu.
              • kosmos_pierzasty Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:36
                U mnie się nie dzielił. Właśnie był całkowity luz pod tym względem, raz się skorzystało z zaproszenia na obiad od mamy koleżanki, innym razem twoja mama zaproponowała obiad, jak koleżanka była u ciebie. Żadnego wyliczania kromek chleba nie pamiętam. Ani wypraszania dzieci na czas obiadu. Czasem po prostu się nie jadło, a czekało, aż gospodarz zje (bo albo dziecko mówiło, że musi iść na obiad - w sensie do innego pokoju - albo ty dziękowałaś i nie jadłaś z rodziną koleżanki), ale też bez spinki.
              • 3-mamuska Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:49
                triss_merigold6 napisała:

                > Jak byliśmy dziećmi to się dostawało talerz zupy i kromkę chleba.
                >
                > Gdzie się dostawało? Bo ja pamiętam, że na obiad każdy szedł do siebie do domu,
                > a czas na łażenie z koleżankami dzielił się na przed i po obiedzie.


                Dostawało się jak się u kogoś bawiło.
                U sąsiadów z 5 córek.
                Jak byliśmy na podwórku to wtedy każdy szedł do sobie.
        • alessa28 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 16:35
          hanusinamama napisała:

          > Tzn przyjdzie do ciebie dziecko na 3-4 godziny i nic nie dasz do jedzenia? A w
          > trakcie obiadu zostawisz o "suchym pysku"?

          obiad je sie u siebie w domu i uczy sie dziecko manier ,zeby ogarnialo a nie siedzialo jak dziad proszalny .

          dam kanapki,przekaski,owoce,ciastka ,cos do picia-ale nie przewiduje wspolnych obiadow z cudzymi dziecmi.i nie chcialabym zeby moje wymuszalo jedzenie u obcych ludzi.
          >
        • mikams75 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:30
          do mnie nie przychodzi dziecko ot tak, zazwyczaj bylo ustalane, czy przychodzi prosto po szkole na obiad czy przychodzi pozniej, wiec sa wszyscy po obiedzie i daje cos tam na podwieczorek. Na kolacje kazdy wracal do domu. Nie bylo tak, ze nagle na obiad zjawiaja sie niezapowiedziane dzieci.
    • mazekeene Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:23
      Ale masz problem z tym ze tak duzo je? Czy z brakiem wzajemnosci ze strony jej rodzicow? Szczerze mowiac to nie wyobrazam sobie tak ciagle jesc i dzieci tez bym tak nie karmila co pol godziny. U mnie sa mniej wiecej stale pory posilkow i wtedy jemy. Jak same slodkie gofry i racuchy im dajesz to tez sie nie dziwie ze ciagle chca wiecej. A na brak manier mozesz zawsze upomniec jesli cie to razi, dokladnie tak jakbys upomniala wlasne dziecko.Twoj dom, twoje zasady.
        • aqua48 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 16:13
          kama125 napisał(a):

          >. I z tym mam problem z jej wymyślaniem co chwilę

          Ależ odpowiadaj że u was się tak często nie je, obiad będzie o tej i o tej a kolacja o tej i a jeśli dziewczynka jest głodna to proszę tam jest jej dom. Lodów, kanapek czy czego tam nie robisz i nie podajesz między posiłkami, bo nie masz czasu. To nie restauracja z wyszynkiem.

    • madami Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:23
      Nigdy nie żałowałam jedzenia ani dzieciom przedszkolnym, ani głodomorom nastolatkom, biednego studenta też nakarmię choć nigdy nie doświadczyłam dziwnej sytuacji jak ta opisana, szczególnie zdanie:

      zawsze jak u nas jest to prosi o 2 dokładki obiadu i co 30 minut cos wymyślą. Wysyła moja córkę po jedzenie, przekąski lody. Ostatnio już wychodziła i chciała lody na drogę

      zawsze chce dokładki? - wygląda na to, że dziewczynka ma problem zdrowotny, może insulinooporność albo cukrzycę albo zaburzenia łaknienia? Porozmawiałabym z jej rodzicami. Albo po prostu w domu nie jadają zbyt smacznie i u ciebie jej tak wszystko smakuje, jeżeli cię to irytuje to zwyczajnie nie dawaj, powiedz, że nie ma dokładni, 30 minut temu był obiad, nie ma lodów na drogię - i tyle bez roztrząsania.
      • 3-mamuska Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:24
        madami napisała:

        > Nigdy nie żałowałam jedzenia ani dzieciom przedszkolnym, ani głodomorom nastola
        > tkom, biednego studenta też nakarmię choć nigdy nie doświadczyłam dziwnej sytua
        > cji jak ta opisana, szczególnie zdanie:
        >
        > zawsze jak u nas jest to prosi o 2 dokładki obiadu i co 30 minut cos wymyślą
        > . Wysyła moja córkę po jedzenie, przekąski lody. Ostatnio już wychodziła i chci
        > ała lody na drogę

        >
        > zawsze chce dokładki? - wygląda na to, że dziewczynka ma problem zdrowotny, moż
        > e insulinooporność albo cukrzycę albo zaburzenia łaknienia? Porozmawiałabym z j
        > ej rodzicami. Albo po prostu w domu nie jadają zbyt smacznie i u ciebie jej tak
        > wszystko smakuje, jeżeli cię to irytuje to zwyczajnie nie dawaj, powiedz, że n
        > ie ma dokładni, 30 minut temu był obiad, nie ma lodów na drogię - i tyle bez ro
        > ztrząsania.



        Niekoniecznie chora/zaburzenia.

        Całkiem możliwe ze dziecko je w placówce obiad, rodzice w pracy i w domu nie gotują. Matka nie jest typem lubiącym serwować naleśniki/ racuchy. Nie kupuje przekąsek, bo sama jest ciagle na diecie, wiec dzieciak nadrabia u obcych.
    • magdallenac Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:25
      Moja ma 13 lat, przez dom przewija się tabun koleżanek i ciągle coś jedzą. Nie mamy jednak ani jednej "nienażartej" Warunki są dwa: dziewczyny muszą posprzątać po sobie kuchnię do stanu przeze mnie uznawanego za akceptowalny i moje dziecko musi zadbać, aby wszystkie serki, jogurty, lody, przekąski, chleb do kanapek, pizze znalazły się na liście zakupów w odpowiednim momencie, czy li ZANIM lodówka opustoszeje. Jeśli nie, nie będą miały co jeść. Z rozmów z rodzicami koleżanek wnioskuję, że do nich też wpadają jak szarańcza i jedzą, jedzą, jedzą. Tak było od zawsze, tyle, że wcześniej musiałam pomóc w przygotowaniu kanapek i sprzątałam sama. Na obiad też czasami jakieś się załapią, ale ja nie robię wydzielonych porcji, więc nie ma problemu.
    • srubokretka Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 13:26
      Tak ja sobie wychowalas. Ty jestes dorosla, ty ustalasz reguly gry łacznie z ta , ze reguly ustala dziecko.
      Jak ktos daje, to sie bierze.

      Dokarmialam wiele dzieci, bo i mnie kiedys sasiadka dokarmiala ( moja mama jej sie odwdzieczala) do czasu az bylam na tyle kumata, zeby zrozumiec, ze tak nie wypada. Mialam wtedy cos okolo 4-5lat.
    • malia Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 14:21
      To dlaczego nie powiesz wyraźnie - Basiu, zjadłaś obiad, u nas nie je się pomiędzy posiłkami i już. Ale wtedy nie je też twoja córka. Przecież to twój dom, ty jesteś ta dorosła i tobie nie pasuje. Mozesz mieć coś w zapasie, żeby córka miała czym poczęstować swoich gości, ale przecież nie trzeba ciągle jeść
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 14:42
      Też miałam tak że wszyscy zbiegali się na pore obiadową do mnie.
      Zarządziłam odwiedziny dopiero po 17h.
      Chyba, że zaraz po szkole odbieram cudze dzieci to karmię.
      U mnie w domu je się słodycze, pije się pepsi i gra na telefonach (oczywiscie wszystko na życzenie, nie że stoi i czeka i zachęca) są też owoce i woda, ja nie będę męczyć się z cudzymi dziećmi, jak chce grać a nie chce się bawić to niech gra, jak nie chce obiadu a potem zajada się cukierkami to smacznego - mój tak nie robi, jak żyją inni, nic mi do tego.
    • hanusinamama Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 14:43
      U mnie regularnie sa koleżanki córki. Tak smao cóka chdozi do koleżanek. Nigdy nie wraca głodna, podobnie od nas głodne nie wychodzą. Jedzą obiad jak akurat jest pora owoce. Lodami tez czasami poczestuję. Chyba torche koloryzujesz z tymi dokładkami i jedzeniem co 30 minut. Nie znam dziecka które zjadło obiad z dokłądką i po 30 minutach było głodne. Szkoda ci kasy na karmienie cudzych dzieci - dawaj samą wodę.
    • kkalipso Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 14:48
      Nie pozwoliłabym nigdy w życiu tak żerować na cudzej kuchni mojemu dziecku to raz, a dwa sama nie miałabym ochoty karmić cudzego z wielu względów. Zresztą pora obiadowa to dla mnie czas dla rodziny i odpoczynku( taka mała sjesta). Kiedyś miałam podobny problem - dziecko wyżerało wszystko co miałam w lodówce, prosiła żeby moja wynosiła jogurty i lody a sama nigdy do siebie nie zapraszała bo babcia bała się że jej szklanki pobiją.
    • bo_jestem_jedna Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 15:02
      Mnie tez by sie to nie podobalo. Przede wszystkim, ze u nas je sie tylko przy stole, a nie po pokojach. Takze to dziecko musialoby siedziec caly czas w jadalnym. Dzieci przychodzace do mojego maja sie bawic w pokoju mlodego, chyba ze jest akurat posilek, jak nie ma maja sie bawic, a nie jesc. Lody tylko w ogrodzie jak jest ladnie. Takze u mnie niewykonalne. Zreszta nie mam tyle jedzenia, kupujemy malo, a w kuchni nie zamierzam przesiadywac, ze wzgledu na dzieciaka. Pojdzie do domu po zabawie i sie naje. Zbyt dlugie odwiedziny sa uciazliwe, wiec tego unikam.
    • geez_louise Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 15:04
      Jestem matka Polka gastronomiczna, bywają u nas takie dzieciaki. Miałam tez koleżankę z patologicznie skąpą matką, całe liceum ją dożywialiśmy. Nigdy nie zapomnę jej reakcji na nasze zwykle weekendowe śniadanie czy zawartość lodówki.

      Wiele dzieciaków niemal od urodzenia jest uczonych reglamentowania jedzenia i tego, że nawet nie ma co prosić o jakiś smakołyk w domu. Nadrabiają poza nim.

      Karmię, nie rozkminiam. Dzieciaki szczęśliwe. Matki czasem mają problem, ale po mnie to spływa.
      • hanusinamama Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 15:46
        Ja miałam sasiada u którego w domu nie było obiadów. Normalnie do nas na obiad przychodził. Nigdy mu mama nie skąpiła. Moja córka ma koleżankę której rodzice żywia sie pudałkami. Ona u nas wciaga obiad nosem bo u niej tego nie ma. Obiady je w szkole a w weekendy kanapki i jogurt. Karmię bez oporów, ba...jak wiem ze przyjdzie potrafie zrobić jej ulubiony obiad.
          • alessa28 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 16:30
            triss_merigold6 napisała:

            > W takim razie należy poinformować rodziców dziecka, że dziecko jest notorycznie
            > głodne, a jeśli masz wiedzę, że rodzice stosują jakąś debilną dietę - zgłosić
            > do pedagoga szkolnego.

            no dokladnie..dorosle baby a nie umieja dzialac .
            rodzice dieta pudelkowa i wyebane na wszystko a mamusia kolezanki grzecznie i cichutko dokarmia zamiast zrobic dzihad i zglosic ze dziecko gloduje.facepalm
          • berdebul Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 17:33
            Są obiady dla osób, które zamówiły. Dzieciak pewnie ma obiad w placówce i później „przysługuje” tylko kolacja/przekąska tylu jogurt/owoc. Dla mnie kosmos, ale ja nigdy nie jadłam na stołówkach i obiad musiał być w domu.
            • ritual2019 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 17:53
              Jesli rodzice jedza duzy posilek raz dziennie to i dziecko tak je. Nie wiem o ktorej ten obiad w placowce ale jesli to obiad to w czym problem? W weekendy i wakacje uwzglednia sie tez dziecko. Moze poprostu to dziecko je zbyt duzo?
                • ritual2019 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:34
                  berdebul napisała:

                  > Jezeli w szkole jest obiad, to zazwyczaj koło 12.

                  Ok 12 to lunch, posilek moze byc obiadowy. My jemy lunch miedzy 12-13.30, roznie, czasem to kanapka a czasem jak obiad ale w mniejszej wersji. Miedzy 18-19 jemy obiad.

                  Trochę wcześnie jak na ostatn
                  > i posiłek dla dziecka. Plus wielkość porcji/smakowitość.

                  Wiadomo ze nie ostatni, ale w domu wted moze byc cos innego niz obiad.
              • alessa28 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:12
                ritual2019 napisał(a):

                > Jesli rodzice jedza duzy posilek raz dziennie to i dziecko tak je.

                rotfl.kazdy je tyle ile potrzebuje,potrzeby rosnacego dziecka sa zreszta wieksze niz doroslych .pierwszy raz slysze taki tekst

                Nie wiem o k
                > torej ten obiad w placowce ale jesli to obiad to w czym problem?

                moja zjada obiad w szkole (zdrowo,miesko salata,koktajl,czy lekka zupa) a od progu w domu krzyczy,ze glodna.
                chuda jak szczypiorek.


                W weekendy i w
                > akacje uwzglednia sie tez dziecko. Moze poprostu to dziecko je zbyt duzo?

                a moze wlasnie zbyt malo.albo nie tak jak powinno.
                • ritual2019 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 18:39
                  alessa28 napisała:

                  > ritual2019 napisał(a):
                  >
                  > > Jesli rodzice jedza duzy posilek raz dziennie to i dziecko tak je.
                  >
                  > rotfl.kazdy je tyle ile potrzebuje,potrzeby rosnacego dziecka sa zreszta wieksz
                  > e niz doroslych .pierwszy raz slysze taki tekst


                  Ale ze co? Dzieci jedza kilka obiadow?
                  My w tym dzieci jemy sniadanie, pozniej jakas przekasks czyli sniadanie o 7 przekaska ok 10.30, miedzy 12-13.30 lunch, pozniej miedzy 18-19 obiad.
                  Dzieci sa szczuple i rozwijaja sie prawidlowo. Nie rozumiem jedzienia caly dzien, wiecznego memlania, to niezdrowe tak dla ciala jak i zebow
                  • 3-mamuska Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 19:46
                    ritual2019 napisał(a):

                    > alessa28 napisała:
                    >
                    > > ritual2019 napisał(a):
                    > >
                    > > > Jesli rodzice jedza duzy posilek raz dziennie to i dziecko tak je.
                    > >
                    > > rotfl.kazdy je tyle ile potrzebuje,potrzeby rosnacego dziecka sa zreszta
                    > wieksz
                    > > e niz doroslych .pierwszy raz slysze taki tekst
                    >
                    >
                    > Ale ze co? Dzieci jedza kilka obiadow?
                    > My w tym dzieci jemy sniadanie, pozniej jakas przekasks czyli sniadanie o 7 prz
                    > ekaska ok 10.30, miedzy 12-13.30 lunch, pozniej miedzy 18-19 obiad.
                    > Dzieci sa szczuple i rozwijaja sie prawidlowo. Nie rozumiem jedzienia caly dzie
                    > n, wiecznego memlania, to niezdrowe tak dla ciala jak i zebow


                    A lunch to niby co jest?
                    Nie polski obiad w polskiej szkole?
                    U nas w szkole kawełek pizzy ,makaron z sosami, ryż z sosami curry i inne ciepłe dania plus świeże warzywa. . Mięsne i wegetariańskie. Do tego galaretka/ owsiane ciastko /lody /jogurty /owoce pieczone jabłka pod pierzynka z kruszonki z płatków owsianych.
                    Nie ma to jak zjeść kawek zapiekanki na lunch obiad w domu o 19 i gadać na innych ze jak to jedzą 2 ciepłe posiłki. (Dwa obiady)

                    Ja jak chodziłam w pl do szkoły i jadłam obiady to młodszym dzieciom dawali 1 naleśnika z serem/dżemem starszym 1.5 w 8 klasie co niektórzy dostawali 2 ,choć to były większe naleśniki niż z domowej patelni.
                    To zupy było do oporu chleba tyle ze nie każde dziecko jadło zupy, ale można było się dopchać. Chłopaki ze starszych klasach nadrabiali ,a na ostatniej przerwie mogły przyjść dzieci głodne i zawsze była dla nich zupa.
                    Było kilkoro takich dzieci. I na przerwie o 14.30 mogły przyjść wazy z gorąca zupą stały.
                    Te które miały wykupione obiady jadły o 11.30- o 12.45. to były dwie długie przerwy.
                    • ritual2019 Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 08:53
                      3-mamuska napisała:


                      > A lunch to niby co jest?

                      Co chcesz. W szkole przeciez jest menu z ktorego sie wybiera, sa dania miesne, veggie oraz sa kanapki. Corka sama lunche sobie organizuje , nie wnikam, syn zabiera z domu np jakies salatki, wraps, kanapki do tego owoce i jakis maly deser.
                      Dzisciaki sa w domu roznie, corka jest w 6th form wiec zalezy, zreszta ona nie dziecko a syn prawie 14-latek jednak w domu nie wczesniej niz ok 4. Tak wiec moze zjesc cos po powrocie np owoc, cheese string albo kilka kawalkow np suszonej wolowiny, byle nie za duzo bo obiadu nie zje.
                      • 3-mamuska Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 14:18
                        ritual2019 napisał(a):

                        > 3-mamuska napisała:
                        >
                        >
                        > > A lunch to niby co jest?
                        >
                        > Co chcesz. W szkole przeciez jest menu z ktorego sie wybiera, sa dania miesne,
                        > veggie oraz sa kanapki. Corka sama lunche sobie organizuje , nie wnikam, syn
                        > zabiera z domu np jakies salatki, wraps, kanapki do tego owoce i jakis maly des
                        > er.
                        > Dzisciaki sa w domu roznie, corka jest w 6th form wiec zalezy, zreszta ona nie
                        > dziecko a syn prawie 14-latek jednak w domu nie wczesniej niz ok 4. Tak wiec m
                        > oze zjesc cos po powrocie np owoc, cheese string albo kilka kawalkow np suszone
                        > j wolowiny, byle nie za duzo bo obiadu nie zje.


                        No to twoje tez jedzą 2 obiady co się dziwisz? Skoro z menu wybierają Dania mięsne?
                        Wiec co cię dziwi ze dziecko zje szkolny popularnie zwany obiad w pl a w UK lunch.
                        A drugi ciepły posiłek z rodzicami wieczorem.
                        Twoje godziny o 19 to powinna być zwana ciepła kolacja.
                        • ritual2019 Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 15:28
                          3-mamuska napisała:


                          > No to twoje tez jedzą 2 obiady co się dziwisz?

                          Moj syn nie je obiadow w szkolnej kantynie.
                          Wiec nie je dwoch obiadow.


                          Skoro z menu wybierają Dania mię
                          > sne? Wiec co cię dziwi ze dziecko zje szkolny popularnie zwany obiad w pl a w UK lu
                          > nch.


                          W pl nie istnieje lunch, obiad je sie w porze lunchu. Potem jest podwieczorek, a potem kolacja.

                          > A drugi ciepły posiłek z rodzicami wieczorem.
                          > Twoje godziny o 19 to powinna być zwana ciepła kolacja.
                          >
                          W uk lunch w zaleznosci co sie je jest zazwyczaj zamienny, jesli sie je kanapke na lunch to je sie obiad wieczorem, jesli zje sie danie obiadowe na lunch to wieczorem je sie cos lzejszego.
                  • alessa28 Re: Karmienie koleżanki córki 22.05.21, 19:52

                    >
                    > > ritual2019 napisał(a):
                    > >
                    > >
                    >
                    >
                    > Ale ze co? Dzieci jedza kilka obiadow?

                    Dziecko które rośnie to nie stara baba która może obyć się sałatka i latte.

                    Jeśli zjada obiad w szkole o 13.00 a potem uczy się, biega i szaleje, to normalne że po powrocie chce zjeść obiad.

                    > My w tym dzieci jemy sniadanie, pozniej jakas przekasks czyli sniadanie o 7 prz
                    > ekaska ok 10.30, miedzy 12-13.30 lunch, pozniej miedzy 18-19 obiad.
                    > Dzieci sa szczuple i rozwijaja sie prawidlowo.

                    Moje dziecko też jest szczupłe, nie jada fastfoodow, nie zazera się słodyczami.

                    Natomiast rośnie w górę bardzo szybko i ani ja nie jadam tak jak ona ani ona tak jak ja. Każda ma inne potrzeby.

                    Nie żyjemy w koszarach ani w więzieniu gdzie panują odgórne zasady dotyczące żywienia zarówno dzieci jak i dorosłych.

                    Ja mogę nie jeść obiadu przez dwa dni a ona może zjeść dwa dziennie. I każdej to pasuje.


                    Nie rozumiem jedzienia caly dzie
                    > n, wiecznego memlania, to niezdrowe tak dla ciala jak i zebow

                    Memlanie? Jakas chora trauma. U nas oprócz prababci nikt nie memla bo wszyscy mają zdrowe zęby i zdrowe nawyki zywieniowe
                    Nie żyjemy w koszarach gdzie kapo ustala godziny posiłków i wyznacza ile kto ma zjeść.
                    • ritual2019 Re: Karmienie koleżanki córki 23.05.21, 09:00
                      alessa28 napisała:


                      > Jeśli zjada obiad w szkole o 13.00 a potem uczy się, biega i szaleje, to normal
                      > ne że po powrocie chce zjeść obiad.


                      C,you dwa obiady...ja nie gotuje dwoch obiadow, lunch to jakas salatka np makaron z pesto albo z kurczakiem albo inne opcji jest mnostwo, albo np wrap czy kanapka. Pozniej czyli u nas 18-19 jest obiad. Jesli obiad bylby na lunch to pozniej byloby to co na lunch.


                      > Memlanie? Jakas chora trauma. U nas oprócz prababci nikt nie memla bo wszyscy m
                      > ają zdrowe zęby i zdrowe nawyki zywieniowe
                      >

                      Tiaa oczywoscie a polskie dzieci w czolowce zebow z dziurami. Memlanie zaczyna sie od niemowlectwa, dzieci wiecznie memlaja jakies chrupki, ciastka itd popijajac slodkimi ulepkami.