Dodaj do ulubionych

Pogadanki o narkotykach w szkole, współcześnie

25.05.21, 15:57
Wymiana kilku zdań z triss natchnęła mnie do założenia podobnego tematu.
Nie ukrywam, że syn jeszcze wczesnoszkolny, ale prędzej czy później otrze się o problem w przyszłości.
Drogie emamy - głównie dzieci nastoletnich - czy szkoła w jakimkolwiek stopniu stara się podnieść temat dopalaczy, narkotyków, psychotropów branych bez kontroli i rozmaitych środków psychoaktywnych? Jak oceniacie jej rolę edukacyjną w tym zakresie?

Wiadomo, jestem w stanie sobie wyobrazić, że w dobie pandemii rola szkoły została zredukowana, ale jak to było w przeszłości?

Bo jak sięgam pamięcią wstecz do moich czasów dziecięco-nastoletnich nie jestem w stanie wystawić pozytywnej oceny podobnym pogadankom. Realizowane były byle jak i w sposób, który zachęcał do wszelkich innych aktywności niż słuchanie mentora (od spisywania lekcji w tym czasie po gadki półszeptem, słowem wolny czas).
Moje dzieciństwo i wczasy nastoletnie przypadły na lata 90 i początek XXI wieku.
Podział na osiedlu był prostszy niż dziś na: zielone - białe - brązowe.
I tak w pamięci utkwiły mi zaledwie dwie próby podjęcia tematu:
1) końcówka podstawówki gdy zwołano nas do sali gimnastycznej w kilkanaście klas i miał miejsce wykład (chyba) kryminalnego. Wyłączyłam się na etapie gdy w dziaderskim na tamte czasy tonie przedstawiał nam sylwetkę dilera, który rzekomo stoi pod szkołą. Delikwenci karnie przesunięci do pierwszego rzędu patrzyli się z niezrozumieniem na siebie i kiwali głowami. Na słowa, że diler daje pierwszą działkę za darmo wybuchnęli już rubasznym śmiechem, gdyż po pierwsze u nic nie było za darmo, po drugie po co mieli stać pod szkołą skoro byli uczniami tej samej szkoły?
2) spotkanie w kameralnym gronie jednej klasy w LO. Dla odmiany przyszedł do nas terapeuta wraz z podopiecznymi nie biorącym narkomanem. Po wyjściu wychowawczyni zadał serię pytań kto z Was na imprezie pije piwo? Kto wino? Kto wódkę? Wraz z kolejnymi odpowiedziami lista zgłaszających się malała. I końcowe pytanie kto z Was na imprezie pali marihuanę? Zgłosiło się kilka dziewczyn. No i pan ciekawski się odpalił słowami wypowiedzianymi z autentyczną wściekłością "no i co myślicie, zwariowałyście, nienormalne jesteście, chcecie skończyć na Dworcu Centralnym waląc w żyłę?". Koleżanki poczuły się zaatakowane i... nie wiem jak to ująć - małe? Niemniej już na ówczesnym etapie doświadczeń życiowych dysponowałam wiedzą, że jednak rekreacyjnie palona marihuana niekoniecznie musi prowadzić do heroiny choć przy braku instynktu samozachowawczego i skłonności do uzależnień tak może się skończyć. A on już je potraktował jako stojące u progu MONARu. No i głos zabrał podopieczny, który beznamiętnym głosem opowiadał o tym jak.... za komuny walił kompot co doprowadziło do zaniedbań rodzicielskich, rozwodu, utarty miejsca zatrudnienia, bezdomności... słowem używka już nawet na XXI wiek nieaktualna.

Może i za długo, acz takie mam wspomnienia z tychże pogadanek. Więcej dobrego w moim odczuciu zrobiła nauczycielka j.angielskiego z LO, która wspomniała, że wszystko może mieć swoje konsekwencje - do tej pory pamiętam rzucone przez nią sformułowanie, gdy ktoś na imprezie poczęstuje Cię kokainą dla zabawy nie wspomni Ci, że prawdopodobnie jutro rano będziesz mieć po niej zejście wzmożone przez kac.

Ok, jakie Wy macie obserwacje? Czy szkoła poszła nieco naprzód wypełniając rolę informacyjno-edukacyjną? Czy przemawia młodym do wyobraźni?
Obserwuj wątek
    • kub-ma Re: Pogadanki o narkotykach w szkole, współcześni 25.05.21, 16:18
      tak z perspektywy wychowawcy: Temat jest podejmowany i owszem, ale rzadziej w formie pogadanki. Jest to bardziej całościowo niż za moich szkolnych czasów. Np. w klasie szóstej można mówić ogólnie wpływie innych na nas, o namawianiu i odmawianiu, i nawiązuje się do używek.
    • hanusinamama Re: Pogadanki o narkotykach w szkole, współcześni 25.05.21, 16:23
      U mnie w LO jeden chłopak w 3 klasie poszedł siedzieć na rozprowadzanie. Jak go wsadzili pod koniec wakacji to poszła plota, ze to inny, taki troche zaniedbany przez rodziców (swoją drogą chłopak wyszedł na ludzi) okazało się ze to synek lokalnego tuzy. Tatuś stawał na rzęsach ale nie udało się wywinąć synkowi, jeden dzieciak któremu sprzedał umarł. Mieliśmy potem jakieś pogadanki ale szczerze to one mało dały. Wrazenie zrobiła śmierć jednego oraz wyrok drugiego.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka