Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami?

29.05.21, 08:45
Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? A raczej wielkimi marudami big_grin

Dziecko mega marudne i wymagające, sam nie polezy, wymaga ciągłego zabawiania i noszenia. Żeby usnął, trzeba go bujać w wózku.
Jak sobie radzą w żłobkach z takimi dziećmi? Czy po prostu zostawiają i niech ryczy? Bo nie chce mi się wierzyć, żeby tak każdego zabawiali.
Obserwuj wątek
        • ichi51e Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 08:56
          w instytucji są inne dzieci, działa grupa. dziecko jak ma instynkt przetrwania kumą ze jego przeżycie zależy od tego żeby pani lubiła. mama zniknęła jest Pani i o Panią trzeba walczyć. Do tego są inne interesujące obiekty dzieciopodobne... zabawki o które trzeba walczyć.... Pani nie przeszkadza jak się brudzi, pani wymyślą cały czas zabawy...
          to nei jest tak ze panie porzucają dzieci w kacie - panie pracują z grupa a w grupie dynamika inna niż w domu
          • ta_ruda Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 13:37
            dokladnie, w domu moj syn byl bardzo wymagajacy (teraz juz sam sie bawi, sam robi wiele rzeczy),ale w zlobku i pozniej w przedszkolu byl w grupie i robil to co inne dzieci robily, nie bylo tak zle. to inna dynamika.
            ichi51e napisała:

            > w instytucji są inne dzieci, działa grupa. dziecko jak ma instynkt przetrwania
            > kumą ze jego przeżycie zależy od tego żeby pani lubiła. mama zniknęła jest Pani
            > i o Panią trzeba walczyć. Do tego są inne interesujące obiekty dzieciopodobne.
            > .. zabawki o które trzeba walczyć.... Pani nie przeszkadza jak się brudzi, pani
            > wymyślą cały czas zabawy...
            > to nei jest tak ze panie porzucają dzieci w kacie - panie pracują z grupa a w g
            > rupie dynamika inna niż w domu
            >
        • molik28 Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 09:44
          Będzie dobrze. Dziecko zupełnie inaczej funkcjonuje w grupie. Obserwuje inne dzieci. Szybko się uczy, które zachowania są porządane, nie ma takiej więzi emocjonalnej z panią więc nie włazi jej na głowę. Często w żłobku aniołek, w domu demon. Frustracje i skumolowane emocje też gdzieś musi wyładować. Najczęściej to dom jest takim miejscem i dobrze, bo to znaczy, że dziecko czuje się w nim dobrze. Co nie znaczy, że mamy dziecku pozwalać na każdy "występ artystyczny".
    • dolcenera Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 09:14
      sam nie polezy, wymaga ciągłego zabawiania i noszenia. Żeby usnął, trzeba go bujać w wózku.

      Dziecko jeszcze nie chodzi ?


      W żłobku nie ma opieki indywidualnej, tylko zbiorowa, całkiem inna bajka, twarda szkoła życia. Jak nie zaśnie sam, to będą wypłakiwać, przecież nikt nie będzie kilku czy kilkunastokilogramowega dziecka nosił czy bujał godzinami, bo szybko skończy karierę w zawodzie, nie wspominając o tym,ze ma inne dzieci do doglądania w czasie drzemek.
        • molik28 Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 10:01
          Dziadkowie niech będą "w zapasie". Mogą wcześniej odbierać, albo posiedzieć jak synek będzie przeziębiony. Wtedy wszyscy będziecie najzdrowsi. Dziadkowie mogą mieć dużo chęci, ale codzienne 8-10 godzin z maluchem to nie w kij dmuchał. Przerabiałam to. Moi synowie obaj żłobkowi i taka babcia w zapasie była skarbem. Natomiast codzienna opieka, by ją wykończyła. Babcia była sama do opieki. Dużo nam pomogła i w okresie żłobka, i przedszkola, i wczesnej szkoły. Trzeba patrzeć długofalowo. Jeszcze wiele lat upłynie zanim twój synek będzie samodzielny. Nie żałuję posłania dzieci do żłobka. Dla nas wtedy było to najlepsze rozwiązanie, również ze względów finansowych. Synowie nie mają żadnych traum. Jeden dorosły, drugi nastolatek. Młodszy nawet ostatnio kazał opowiadać sobie jak to było jak był mały. Lubi słuchać tych opowieści. Z pierwszego dnia jednego z synów pamiętam jak pani powiedziała: Niech się pani nie martwi, jest bardzo samodzielny. Pięknie zjadł rękami ziemniaki na obiedzie. Życzę ci po prostu dobrego żłobka, a synek zaraz zacznie chodzić i będzie coraz bardziej samodzielny. Na czworaka też można się przemieszczać. Kup dużo spodenek na zapas i naucz się naszywać łaty smile
          • taka-sobie-mysz Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 10:16
            Molik, dzięki za ten wpis, zwłaszcza o fragmencie o tym, że trzeba patrzeć długofalowo. Użyję tego argumentu jak będę z rodzicami rozmawiać, są naprawdę nastawieni antyżłobkowo, a nie chcę robić im przykrości mówiąc, że moim zdaniem już nie dadzą rady z codzienną opieką nad dzieckiem. Mimo ich szczerych chęci.
            • turzyca Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 14:09
              >Użyję tego argumentu jak będę z rodzicami rozmawiać, są naprawdę nastawieni antyżłobkowo,

              Pokolenie naszych rodziców jest antyżłobkowe bo pamięta tamte żłobki, gdzie dzieci przywiązywano do łóżeczek i wysadzano godzinami na nocnikach. Współczesne dobre żłobki to zupełnie inny standard opieki. Jeśli znalazłaś dobrą placówkę, gdzie panie są serdeczne, gdzie dzieci są dobrze zaopiekowane, to rodzice z czasem się przekonają.
              Jeśli będę wnuczę odbierać ze żłobka, to zobaczą, jakie tam są warunki.
          • taka-sobie-mysz Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 10:19
            To maleństwo waży już prawie 11 kilo. Boję się, że babcia się wykończy nosząc go kilka godzin dziennie. Też bym wolała, by moi rodzice się nim zajęli, bo właśnie boję się, jak to będzie w żłobku wyglądało, ale kompletnie tego nie widzę. Moją starszą córka się opiekowali dopóki nie poszła do przedszkola, ale to było 8 lat temu.
            • molik28 Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 12:02
              A kiedy ma zacząć ten żłobek? Teraz ma 7 m-cy? Bo jak teraz, to po wakacjach byłoby 10. Ja wracałam do pracy jak młody miał 7 m-cy. Mąż z mamą na zmiany dociągnęli do 11tu czyli do września. Tak wypadało. Ciężko było bo mąż pracował na cały etat, brał więcej dyżurów nocnych, a mama po 10 godzinach z dzieckiem, mimo dobrych chęci to już siedziała w blokach startowych patrząc na zegarek. Niestety tak była skonana. Za to te dodatkowe 4 miesiące w domu dały bardzo dużo dziecku, bo już chodziło. A potem w żłobku nie musiał kiblować 10 godzin, bo babcia odbierała go wcześniej ok 14 tej. Rano w żłobku śniadanie potem zabawa, obiad, spanie i do domu. Dzień szybko mijał. Tak szczerze to jednak dziecko powinno mieć około roku. Żłobek nie jest zły, ale to nie jest też proste emocjonalnie. Dla mnie nie było. W naszej sytuacji było to jednak rozwiązanie najlepsze, biorąc pod uwagę całą rodzinę. No i częsty katar. Moi nie chorowali jakoś poważnie, ale żłobkowe dzieci i gil do pasa to częsty widok. Wtedy dziadkowie są na wagę złota. Żłobek moich dzieci był państwowy i nigdy nie miałam zastrzeżeń.
            • gaia533 Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 12:34
              taka-sobie-mysz napisała:

              > To maleństwo waży już prawie 11 kilo. Boję się, że babcia się wykończy nosząc g
              > o kilka godzin dziennie. Też bym wolała, by moi rodzice się nim zajęli, bo właś
              > nie boję się, jak to będzie w żłobku wyglądało, ale kompletnie tego nie widzę.
              > Moją starszą córka się opiekowali dopóki nie poszła do przedszkola, ale to było
              > 8 lat temu.

              2 osoby (chętne!) na jedno niemowlę dadzą radę, a jak nie to pójdzie do żłobka.
              Czasem trzeba i oczywiście żłobki są dla ludzi (ja bym osobiście wolała żłobek niż nianię), ale to są problemy adaptacyjne, separacyjne, pasmo chorób. Serio, przemyśl to jeszcze
        • dolcenera Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 11:34
          Niemowlak w wieku 8/9 miesięcy wchodzi w okres leku separacyjnego ( Spitz + Bowlby) to jest akurat jeden z najgorszych okresów na kolektyw. Plus, kolejny argument, to to ze jest jeszcze niekomunikatywny, wiec nie powie ci, ze coś jest nie tak w żłobku. Oraz, fakt ze nie chodzi to również argument przeciw, bo większe dzieci będą go taranować, a czaszka jest jeszcze nie domknięta.

          Jak nie ma wyjścia, to dziecko się daje do żłobka ( dobrego, czyli sporo wykwalifikowanego personelu+ogród+własna kuchnia), ale wy akurat wyjście macie.

          Spróbowałabym z dziadkami do czasu aż będzie chodzić i mówić ( przynajmniej pokazać gdzie boli czy kto uderzył) i potem wystartować do żłobka / przedszkola, faktycznie patrząc długofalowo.
        • turzyca Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 11:43
          Ja bym posłała do żłobka na pół dnia, dziadkowie niech odbierają po obiedzie, akurat na drzemkę. Dziecko przyzwyczai się do żłobka, jak zacznie być bardziej wymagające i dziadkowie przestaną sobie radzić, to będzie można zwiększyć liczbę godzin, jak będzie chorować, to dziadkowie jak raz na podorędziu. I wprowadź te popołudnia u dziadków już teraz, będzie mniej stresu.

          A jeśli chodzi o marudność - moim zdaniem to dobry test na żłobek, w dobrych żłobkach usypiają zgodnie z potrzebami dzieci, w wózkach bardzo często, ale też np. na rękach lub trzymając za rękę, jeśli dziecko miało potrzebę kontaktu z ciałem człowieka do spania. Ale też powolutku przestawiano dzieci, żeby usypiały w łóżeczku. I w drugą stronę dawano rodzicom muzykę, do której dzieci usypiają w żłobku, żeby dzieci dalej sobie pielęgnowały skojarzenie "dźwięk-sen". Zazwyczaj w żłobku jest tylko jedno, dwoje nowych dzieci i na ten okres przyzwyczajania do zasad panie mogą poświęcić im więcej czasu.
      • ga-ti Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 12:27
        No nie wiem, zależy na jaki żłobek, jakie panie trafisz. Dziecko z bliskiej rodziny pani nosiła przez pierwsze dni i po 40 minut, żeby usnęło, aż po rozmowie z mamą dogadały się, jaki sposób na spanie ma mama.
        Jakoś nie chce mi się wierzyć, że zostawią płaczące dziecko i sobie idą. A inne dzieci? Przecież zaraz byłby płacz zbiorowy.
        • dolcenera Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 29.05.21, 13:17
          pani nosiła przez pierwsze dni i po 40 minut, żeby usnęło

          big_grin

          Oczywiście. A przez te 40 minut noszenia pani zakładała żelazny kręgosłup i stalowe ramiona.Taki sprzęt przydaje się przez 40 lat kariery w żłobku i noszenia cudzych kilkunastokilogramowych dzieci aż usną na drzemki, albo gdy płaczą, ząbkują, są głodne, są przeziębione… pani wtedy na pewno tez nosi i nosi.

          Pozostałe 4-7 malutkich żlobkowiczów pod opieką pani, wspomniana pani nosiła na plecach związane sznurkiem od papieru toaletowego, czy tez pozostałe 4-7 zlobkowiczow było uwiązane do kaloryfera i grzecznie czytało książeczki do czasu aż wrażliwe noszone bobo zaśnie ?
          • turzyca Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 11:47
            >Oczywiście. A przez te 40 minut noszenia pani zakładała żelazny kręgosłup i stalowe ramiona.Taki sprzęt przydaje się przez 40 lat kariery w żłobku i noszenia cudzych kilkunastokilogramowych dzieci aż usną na drzemki, albo gdy płaczą, ząbkują, są głodne, są przeziębione… pani wtedy na pewno tez nosi i nosi.


            Nie, zasadą jest to, że się nie nosi, tylko siada do przytulania. Ale w ciągu pierwszych dni dzieci mają taryfę ulgową i bywają noszone. Aczkolwiek większość raczej siedzi na piłce i buja się niż chodzi.


            >Pozostałe 4-7 malutkich żlobkowiczów pod opieką pani, wspomniana pani nosiła na plecach związane sznurkiem od papieru toaletowego, czy tez pozostałe 4-7 zlobkowiczow było uwiązane do kaloryfera i grzecznie czytało książeczki do czasu aż wrażliwe noszone bobo zaśnie ?

            Przelicznik 1:8 jest sprzeczny z przepisami w najmłodszych grupach.
            Jeśli to nie był ich pierwszy dzień, to weszły do łożeczek, położyły się, pani przykryła kocykami, puściła muzykę i wyszła.
      • azalee Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 10:50
        dolcenera napisała:

        > W żłobku nie ma opieki indywidualnej, tylko zbiorowa, całkiem inna bajka, tward
        > a szkoła życia.

        Pozostaje wspolczuc doswiadczenia ze zlobkiem, ale w wiekszosci panuja jednak inne standardy.
        U mnie (zlobek panstwowy) : 3 niemowlakow na 1 opiekunke. Kazde dziecko mialo swoj rytm dnia (spanie i karmienie na zyczenie). Spanie i karmienie odbywalo sie dokladnie tak jak z rodzicami w domu : jesli w domu jest lulanie to w zlobku rowniez, jesli w domu dziecko karmione jest na kolanach u rodzica, to w zlobku opiekunka robi tak samo.
        Tak bylo w pierwszym roku, kiedy dzieci byly jeszcze niemowletami. W kolejnym roku np. jedzenie bylo o jednej porze dla wszystkich, ale sen nadal indywidualnie.
        • dolcenera Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 13:35
          Pozostaje wspolczuc doswiadczenia ze zlobkiem, ale w wiekszosci panuja jednak inne standardy.

          Większość żłobków znasz zawodowo ? Gdzie standardem jest 1:3 ? Pytam z ciekawości, bo w praktyce przepisy mówią o 1:5 dla niemowlaków, i 1:8 dla roczniakow++

          Karmią mm na życzenie ?? Czy karmią brokułami na życzenie ? Nie ma stałych por posiłków ?🥶

          Lulanie to znaczy ze przez 30 minut pozostałe dwa niemowlaki są również lulane czy ze się czołgają samotnie po podłodze w sali obok ? ( pisałaś o jednej opiekunce na trzech niemowlaków czyli dzieci niechodzące)

          O ile opiekunka nie pracuje we własny, domu, tylko z innymi w żłobku to nadal jest to opieka zbiorowa a nie indywidualna jak z rodzicem, babcia, dziadkiem, opiekunką w domu etc
          • azalee Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 13:53
            dolcenera napisała:

            > Większość żłobków znasz zawodowo ? Gdzie standardem jest 1:3 ? Pytam z ciekawoś
            > ci, bo w praktyce przepisy mówią o 1:5 dla niemowlaków, i 1:8 dla roczniakow++

            Znam zlobek mojego dziecka oraz zlobki dzieci znajomych, we wszystkich standard jest ten sam. Mieszkam we Francji

            > Karmią mm na życzenie ?? Czy karmią brokułami na życzenie ? Nie ma stałych por
            > posiłków ?🥶

            Jesli masz dziecko to przeciez wiesz ze dziecko butelkowe ma swoj wlasny rytm. I ten rytm w zlobku jest przestrzegany. Dziecko ktore wypilo butelke o 6 rano bedzie glodne wczesniej niz to, ktore wypilo swoja o 9.
            Gdy dzieci przechodzily na pokarm staly (rowniez kazde w swoim rytmie) pory posilkow byly powoli ujednolicane ale nadal byly indywidualne. Wspolne posilki pojawily sie dopiero w nastepnym roku, u roczniakow. Wtedy skonczylo sie rowniez jedzenie na kolanach u opiekunki.

            > Lulanie to znaczy ze przez 30 minut pozostałe dwa niemowlaki są również lulane
            > czy ze się czołgają samotnie po podłodze w sali obok ?

            To sa profesjonalistki, doskonale ogarniaja opieke nad 3 niemowletami. Jak kiedys przyszlam wczesniej po syna widzialam jak jedna z nich usypiala dziecko na rekach (spiewajac cicho i bujajac sie w fotelu) a dwoje pozostalych lezalo w lezaczkach obok niej i bawilo sie jakimis grzechotkami czy szmatkami.
      • san_vito Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 15:16
        Jeżeli nie macie możliwości odbierać wcześnie dziecka z placówki, to może dziadkowie odbiorą o 15. Dzieci wtedy mniej chorują. Jeżeli dziadkowie blisko mieszkają, to może podejdą z rana i dadzą się dziecku wyspać i zaprowadzą. Jeżeli daleko, to nie ma co angażować.
        Będzie dobrze. Mam nadzieje, że to państwowy żłobek, bo tam jest na prawdę super.
    • mikams75 Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 01.06.21, 18:08
      dzieci w zlobku, w grupie z rowiesnikami zachowuja sie zupelnie inczej niz w domu z mama;
      moje bylo marudne i wiszace na mnie, w dzien spalo wylacznie w wozku na spacerze. A w zlobku bylo tyle wrazen, ze zapomnialo o marudzeniu. A jak inne dzieci kladly sie spac, to moje tez. I na poczatku zasypialo w moment, bez rykow, noszenia itp. Bo bylo jednak zmeczone, pobyt w zlobku jest dla dziecka o wiele bardziej wyczerpujacy niz nawet najwieksze wybieganie sie na placu zabaw. Inni poziom zajec, emocji. Moje po jakims czasie sie przyzwyczailo i sen nie byl potrzebny, wszystkie dzieci musialy sie klasc, ale po 30 min kto nie zasnal, to mogl wstac i sie cicho bawic. Mojemu dziecku te 30 min wyciszenia tez duzo dawalo.
      I nie, nikt nie ryczal. Chodzilam przez jakis czas z dzieckiem, w ramach adaptacji, obserwowalam jak sie dzieci zachowuja, jak raaguja opiekunki i bylo bardzo spokojnie. Jak sie dziecko rozplakalo, to szybko znajdywaly metode na uspokojenie - krotkie wyjasnienie/pocieszenie i zajecie czyms dziecka.
      • milupaa Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 00:47
        Racja 😁 Takze autorko nie masz co się martwić. Moje w domu jak kilka dni jest to maruda nie z tej ziemi, im dłużej siedzi tym gorzej. (i nie chodzi o ilość spacerów i zabawy na zewnątrz ale dni bez żłobka) Ze żłobka wraca że śpiewem na ustach, nie to dziecko. Mój siostrzeniec urwis pierwsza klasa w przedszkolu uchodzi za grzeczne dziecko 🙈
    • shmu Re: Jak sobie radzą w żłobkach z małymi marudami? 02.06.21, 13:49
      Zależy od wieku. U nas jest tak: starsze dzieci (np. dwulatki) mają się położyć i spać, panie/panowie usypiają młodsze dzieci myziajac je lub nosząc (to drugie rzadko). Jak skończą i któreś ze starszych jeszcze nie śpi i potrzebuje uwagi to się nim zajmują (ale jak grzecznie leży to ok, bo nie wszystkie dzieci śpią w dzień).
      Poza tym maruda w domu nie oznacza automatycznie marudy w żłobku. Dzieci są często mniej wymagające i kapryśne w instytucjach.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka