Dodaj do ulubionych

Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie

06.06.21, 09:34
Są dwie siostry. Różnica wieku - 7 lat.
Patrycja-starsza- jest od 10 lat mężatką,ma jedno dziecko, dobrą pracę, dom w kredycie na 30 lat, w tej samej miejscowości, co rodzice.

Aneta- młodsza- dopiero zaczyna wchodzić w dorosłe życie. W ubiegłym roku skończyła dobre studia. Postanowiła wówczas studiować kolejny, jeszcze bardziej prestiżowy kierunek. Aneta dostała się na 4 różne uczelnie, w związku z tym mogła wybierać, gdzie będzie studiować swój drugi, wymarzony kierunek.
Aneta wraz z narzeczonym postanowili urządzać swoje nowe życie 600 km od rodziców. Zadecydował charakter miasta, jego liczne walory turystyczne ("zawsze marzyliśmy żeby mieszkać w ....") . Aneta z narzeczonym postanowili kupić tam mieszkanie. Rodzice Anety sfinansowali 50% mieszkania, narzeczony Anety sfinansował swoje 50% dzięki sprzedaży mieszkania po babci.
Młodzi mieszkali razem. Aneta studiowała. Jej narzeczony pracował zdalnie i tak to sobie trwało. Ślub Anety nie doszedł do skutku. Pierwszy termin był przełożony bo koronawirus. Po dwóch latach wspólnego mieszkania, Aneta postanowiła rozstać się ze swoim narzeczonym. Nie za bardzo wiadomo, dlaczego. Chce się wyprowadzić z tego mieszkania jak najszybciej. Problem polega na tym, że jest ono wspólne. Wyremontowali i wyposażyli to mieszkanie rodzice Anteny. Aneta chce sprzedać natychmiast to mieszkanie, wziąć swoje 50% i wyprowadzić się jak najdalej. Zamierza przenieść się na inną uczelnie w Polsce i od nowego roku akademickiego studiować ten sam kierunek zupełnie gdzie indziej, w miejscowości znów mocno oddalonej od miejsca zamieszkania.
Rodzice Anety są mocno zaniepokojeni sytuacją. Po pierwsze nie za bardzo wiedzą co jest przyczyną rozstania. Aneta mówi ogólnikami, z których niewiele wynika. Po drugie - są zdenerwowani, bo kwestie związane z zakupem mieszkania, remontu itd. ogarniali oni. Aneta się uczyła i nie miała głowy do tego. Jej były już narzeczony też .Dla ludzi przed około 60 była to spora uciążliwość, zwłaszcza przez tę odległość od domu rodzinnego .
Rodzice Anety martwią się, że nie zanosi się na koniec tych zawirowań. Aneta znów wybiera uczelnię możliwie maksymalnie oddaloną od domu, mimo, że bardzo dobry uniwersytet z jej kierunkiem ma 45 km od rodzinnej miejscowość. Rodzice proszą i namawiają, żeby to właśnie tam kontynuowała studia. Aneta nie chce. Argumentem rodziców jest między innymi to, że 50% ze sprzedaży wspólnego mieszkania + jakieś 50 tysięcy dodatkowo, pozwoli na kupno nowego mieszkania w mieście z uczelnią najbliżej domu. Mieszkania w tym regionie są sporo tańsze niż tam, gdzie Aneta planuje swój nowy start. Rodzice nie mają już kasy na sfinansowanie całości mieszkania w kolejnej, dużej aglomeracji. Musieliby wziąć kredyt.
Aneta ma 28 lat Jest na 2 roku studiów. Przed nią jeszcze wiele lat nauki, specjalizacji itd. Jest w dalszym ciągu na utrzymaniu rodziców i będzie jeszcze przez najbliższe 5-6 lat.

Wróćmy do siostry Anety. Patrycja wie o planach siostry od rodziców. Z siostrą ma relacje sporadyczne, raczej chłodne. Kobiety spotykają się na święta. Rodzice mimo to proszą Patrycję, żeby w jakiś sposób spróbowała porozmawiać z Anetą na temat jej planów i wpłynąć przynajmniej na to, żeby Aneta przeniosła się na uczelnię najbliżej domu.
Patrycja nie chce rozmawiać na ten temat ani z rodzicami, tym bardziej nie chce rozmawiać z Anetą. Przede wszystkim Patrycja uważa, że rodzice sami przyzwyczaili młodą do takiego trybu życia. Aneta mieszka gdzie chce, zmienia uczelnie, studiuje kolejny kierunek- wszystko na koszt rodziców.

Patrycja nie dostała od rodziców na "start" nic, oprócz sporej wartości prezentu ślubnego.
Kredyt za dom spłaca wspólnie z mężem oczywiście. Dobrze jej się wiedzie i nie narzeka, ale wsparcie w takiej formie, jakie dostaje Aneta na pewno wiele decyzji by ułatwiło. Z resztą o tym,że rodzice sfinansowali młodej pół mieszkania w dużej, turystycznej miejscowości dowiedziała się dopiero przy okazji tej afery. Czuje do rodziców żal. Uważa, że niezbyt równo traktują swoje córki. Gdyby Patrycja dostała taką kwotę, jaką dostała Aneta, nie musiałaby wcale brać kredytu te 10 lat temu.
Nie poprosiła jednak o wsparcie, więc rodzice najwyraźniej uznali, że tego wsparcia nie potrzebuje.

Patrycja uważa, że Aneta ucieka jak najdalej od rodzinnego domu, bo może. Bo rodzice i tak sfinansują jej decyzje. Po prostu kaprys.

Patrycja wie też, że od niej, jako tej mieszkającej o rzut beretem, oczekuje się, że przejmie opiekę nad rodzicami na starość.

Patrycja dojrzewa do myśli, żeby odciąć się od całej tej sytuacji raz na zawsze.
Patrycja nie ma ochoty rozmawiać z rodzicami, bo wie że i tak finalnie zrobią tak, jak chce Aneta.

Rodzice dziwią się postawie Patrycji w odniesieniu do tej sytuacji. Nie rozumieją, na czym polega nierówność traktowania, którą widzi Patrycja. Uważają, że pomagają "dziecku", które się uczy. Patrycja wszak też się uczyła i finansowali to rodzice. (Studiowała 5 lat, 2 kierunki jednocześnie, po których od razu podjęła pracę). Rodzice nie widzą tej nierówności w traktowaniu, którą widzi Patrycja.

A może to Patrycja powinna spojrzeć na tę sytuację z perspektywy rodziców i schować swoje żale do do kieszeni? Rozmawiać z siostrą nie zamierza tak czy inaczej.
Obserwuj wątek
          • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:39
            tt-tka napisała:


            > Odmowa posrednictwa czy zajmowania sie sprawami siostry stanowcza -


            Odmowa taka była bardziej niż stanowcza. Połączona z mocnym ochłodzeniem relacji i ograniczeniem kontaktu. Padło też parę pytań na temat dysproporcji w traktowaniu obu sióstr. Rodzice zdezorientowani - nie wiedzą o co Patrycji chodzi.

            • tt-tka Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:52
              nota_bena napisała:


              >
              > Odmowa taka była bardziej niż stanowcza. Połączona z mocnym ochłodzeniem relacj
              > i i ograniczeniem kontaktu. Padło też parę pytań na temat dysproporcji w trakto
              > waniu obu sióstr. Rodzice zdezorientowani - nie wiedzą o co Patrycji chodzi.
              >

              To niech im to Patrycja wylozy tak, jak ktoras z forumek napisala - wy nianczycie Anete, ja mam nianczyc was teraz i w przyszlosci, Aneta ma miec wszystko nic nie dajac z siebie. Sorry, wypadam z gry i ide zajac sie soba i swoimi sprawami. Siostra dorosla nie jest juz moja sprawa, wy mozecie przestac byc moja sprawa.
              • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 11:07
                tt-tka napisała:

                > To niech im to Patrycja wylozy tak, jak ktoras z forumek napisala - wy nianczyc
                > ie Anete, ja mam nianczyc was teraz i w przyszlosci, Aneta ma miec wszystko nic
                > nie dajac z siebie. Sorry, wypadam z gry i ide zajac sie soba i swoimi sprawam
                > i. Siostra dorosla nie jest juz moja sprawa, wy mozecie przestac byc moja spraw
                > a.


                I to jest dobry kierunek.
                Patrycja musi jedynie zwalczyć mocno wdrukowane poczucie obowiązku i odpowiedzialności za los starszych rodziców.

                Zarys takiej rozmowy, jak powyżej, już był. Przy okazji tych perturbacji. Rodzice kompletnie nie zgadzają się z tym, że Aneta nie daje z siebie nic. Przecież ona "się uczy". Oni tak to widzą.

                    • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 11:39
                      princesswhitewolf napisała:

                      > Ale jak sie uczyla to rodzice placili za wynajem jej mieszkania.... Trzebaby po
                      > rownac czy calosc kosztow wynajmu nie rowna sie 50proc wkladu mieszkaniowegi An
                      > ety, bo moze byc tak ze Patrycja pewnych rzeczy niedowidzi...
                      > Znam takie
                      Patrycja nie wynajmowała MIESZKANIA na studiach. Przez większość tego czasu dojeżdżała na uczelnię i mieszkała w domu rodzinnym. Kiedy zrobiło się trudniej i więcej zajęć - wynajmowała pokój w mieszkaniu studenckim. POKÓJ - nie mieszkanie.
                      W tamtych czasach kosztowało to około 300-350 zł miesięcznie. Wynajmowała w sumie jakieś 1,5 roku.
                      Nijak nie wyjdzie z tego połowa wartości mieszkania.
                        • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 12:44
                          princesswhitewolf napisała:

                          > A jak brala kredyt to musiala miec depozyt, czyli to co sie wplaca na poczatku.
                          > Skad to miala tuz po studiach?

                          Patrycja biorąc kredyt miała już męża, pracę i była samodzielna. Wkład własny na inwestycję, czyli jak to nazywasz "depozyt" sfinansował mąż Patrycji z własnych oszczędności.

                          > Dlaczego Patrycja woli miec zale zamiast jasno wylozyc sprawe rodzicom?

                          Jasne wyłożenie sprawy nie sprawia, że żalu nie będzie. I żal nie zależy od "naszej woli" Po prostu jest albo go nie ma.

                          > Czy Patrycja wie, ze jest szczesciara a Anecie sie nie uklada w zyciu?
                          Ale to nie jest wina Patrycji, że Anecie się nie układa życie. Aneta warunki ma zapewnione, nawet lepsze niż wyjściowo miała Patrycja.
                          • zarzadza33 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 07.06.21, 00:14
                            nota_bena napisała:

                            > princesswhitewolf napisała:
                            >
                            > > A jak brala kredyt to musiala miec depozyt, czyli to co sie wplaca na poc
                            > zatku.
                            > > Skad to miala tuz po studiach?
                            >
                            > Patrycja biorąc kredyt miała już męża, pracę i była samodzielna. Wkład własny n
                            > a inwestycję, czyli jak to nazywasz "depozyt" sfinansował mąż Patrycji z własny
                            > ch oszczędności.
                            >
                            > > Dlaczego Patrycja woli miec zale zamiast jasno wylozyc sprawe rodzicom?
                            >
                            > Jasne wyłożenie sprawy nie sprawia, że żalu nie będzie. I żal nie zależy od "na
                            > szej woli" Po prostu jest albo go nie ma.
                            >
                            > > Czy Patrycja wie, ze jest szczesciara a Anecie sie nie uklada w zyciu?
                            > Ale to nie jest wina Patrycji, że Anecie się nie układa życie. Aneta warunki ma
                            > zapewnione, nawet lepsze niż wyjściowo miała Patrycja.
            • la_mujer75 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 13:40
              Moi też udawali, że nie wiedzą, o co mi chodzi... Nawet kilka rozmów, gdzie dokładnie wypunktowałam, ile brat od nich otrzymał (tak naprawdę do końca nawet nie wiem), a ile ja (nic) nie przynosiło skutku.
              Dopiero jak strzeliłam poważnego focha i przestałam się odzywać przez ponad pół roku, jakoś tak wpłynęło pozytywnie smile
              Fakt- że moi wiedzą, że to tylko ja będę robić przy nich. Brat od kilkunastu lat mieszka w Stanach, więc nie rzuci wszystkiego.
              • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 14:05
                la_mujer75 napisała:

                > Moi też udawali, że nie wiedzą, o co mi chodzi...

                Dopiero jak strzeliłam poważnego focha i przestałam się odzywać przez ponad pół
                > roku, jakoś tak wpłynęło pozytywnie smile

                Rodzice uznali Twoje racje? Padły jakieś słowa,które wskazywałyby na zrozumienie przez nich tematu? Padło jakieś "rozumiem, przepraszam"? Co się wydarzyło po tym pół roku ? Wyciągnęli do Ciebie rękę? Sami z siebie?
                > Fakt- że moi wiedzą, że to tylko ja będę robić przy nich. Brat od kilkunastu la
                > t mieszka w Stanach, więc nie rzuci wszystkiego.

                Rodzice Patrycji też to wiedza,a właściwie to wiedzieli do tej pory.
                • la_mujer75 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 14:35
                  Niby padły. Czekam, aż zobaczę na akcie notarialnym wink
                  Brat cwano zorganizował przełamanie lodów - zarządził świąteczne spotkanie on-line i jakoś tak poszło, ale jeszcze kilka trudnych rozmów miało miejsce.
                  Oczywiście - usłyszałam, że ich skrzywdziłam/ że oni się po mnie nie spodziewali, że ja im taki numer wytnę (to odcięcie się od nich), że wszyscy znajomi (ich znajomi) byli oburzeni, co też tej la mujer odwaliło, itd.
                  Nie dałam sobie wmówić winy. Wypomniałam wszystko. A pamięć mam dobrąwink
                  Powiedziałam, że sama mam dwóch synów i ja wiem, że dzieciom daje się według ich potrzeb, ale nie może być tak, że jednemu wszystko się daje, a drugiemu nic.
                  Brata sponsorowali w czasie studiów (też medycyna), sponsorowali, jak strzelił sobie dzieciaka na studiach, wnusia była na ich utrzymaniu do 3 roku życia (pieluchy, ciuchy, szczepionki, żarcie, itd),pomagali mu spłacać kredyt przez kilka lat (nawet wtedy, jak on już byl w Stanach, ale dopiero tam się ustawiał, więc kilka lat nie żył w luksusie), pomogli mu przy przeprowadzce do Stanów, opłacali kilka lat jego przyjazdy do Polski, a ja w tym czasie dostałam od nich NIC.
                  A były to lata, że ciężko mi było kupić kurtkę na zimę dla Starszego. Mieliśmy bardzo trudną sytuację- brak kasy i diagnoza Starszego, a co się z tym wiązało - mega wydatki.
                  Od nich - mogłam pożyczać kasę, ale oddawałam, co do grosz. Przyrzekam. Ojciec sam się śmiał ze mnie, że powinnam była zostać księgową, bo i każdy grosz zapisywałam. I oddawałam.
                  Nie mówiąc o tym, że 10 razy (10 razy!) moi rodzice pomogli mi, jak prosiłam ich o pomoc przy moich dzieciach. Raz- to 3 dni prosiłam mamę, aby przyjechała i zajęła się dziećmi, bo miałam pogrzeb teścia, a była zima, moje dzieciaki chore. Musiała jakieś dwie godziny z nimi posiedzieć...
                  A brata Małą zajmowała się 6 miesięcy. Od rana do nocy i potem też ( z doskoku) pomagała.
              • buldog2 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 14:11
                W podobnych okolicznościach moja matka życzyła mi kiedyś "wszystkiego złego".
                Ileś lat później mówiła "to nie jest twój dom".
                Kiedy dostała została sparaliżowana, zająłem się nią (praktycznie zdalnie, ale jednak).

                Nie mam cienia wątpliwości odnośnie tego co o niej myślę. Kiedyś powiedziałem "tacy jak ty nie powinni mieć dzieci". Podtrzymuję w 100%.
      • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 09:50
        Wcześniej nie było takich sytuacji. Najpierw studiowała jedna, urządziła swoje życie. Teraz druga. W dzieciństwie traktowane były raczej równo. Starsza była może bardziej "córeczką tatusia", młodsza była bardziej związaną z mamą.
        Patrycja jest po prostu nieco zdziwiona, że rodzice dysponując spora kasa, zdecydowali się pomóc tylko jednej córce przy życiowym starcie. Pomogli koni chcieli - ich wybór. Patrycję dziwi to, że oni kompletnie nie widzą tej dysproporcji i nie mają szczerze pojęcia, na cz polega ta "nierówność". Przecież Patrycja z mężem doskonale sobie radzą ....
          • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:01
            Rodzice tak tego nie widzą. Widzą, że stoi piękny dom. Wiedzą, że problemów ze spłatą rat nie ma.
            Patrycja pracuje, stać ją na wakacje, na niezłe auto, na wyjazdowe weekendy. To rodzice widzą.
            Rodzice nie widzą natomiast i nie rozumieją, jak te 30 lat kredytu wpływa na poczucie bezpieczeństwa Patrycji. Sami nigdy nie mieli takich zobowiązań. Patrycja nigdy się nie skarżyła.
              • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:25
                Postawienie "mniej pięknego" domu teraz nijak się nie opłaca. Materiały są o wiele droższe niż w czasach kiedy ten piękny dom powstawał.

                Auto już nie jest nowe . Jest po prostu dobre i Patrycja nie zamierza go zmieniać przez jeszcze wiele lat. Z wakacji Patrycja nie zamierza rezygnować ,bo ją na nie stać, mimo kredytu na dom. Patrycja akurat dobrze wie, na co ją stać,bo na wszystkie rzeczy pracuje z mężem.Kredyt nie spędza jej snu z powiek. Stanowi dyskomfort w tym sensie, że zawsze lepiej nie mieć kredytu niż mieć. Ale nie dało się bez kredytu, bo nie dostała,tak jak Aneta, równowartości połowy mieszkania na start. Kredyt jest nadpłacany regularnie.

                Patrycja ma problem z tym,że jedna córka dostała na start połowę mieszkania w dużym mieście, ona nie dostała nic,ale to od tej co ma kredyt oczekuje się pomocy rodzicom na starość. Rozumiesz?
                • barbibarbi Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 07.06.21, 11:07
                  Pozostaje wyjaśnić dokładnie rodzicom, na czym polega niesprawiedliwość, konkrety na kartce z kwotami, po stronie Patrycji - koszty utrzymania na studiach, po stronie Anety koszty utrzymania na studiach plus kasa na mieszkanie. Jak się podsumuje, to pięknie widać, że kasa na mieszkanie powinna być po sprzedaży podzielona na 2 i powinna trafić po połowie do obu córek, Patrycja sobie nadpłaca kredyt, a Aneta robi co chce, bierze kredyt i stawia dom, kupuje mieszkanie na kredyt itp. I to będzie sprawiedliwe. Nie można półsłówkami, a bo ja nic nie dostałam, a bo cośtam, obrażanie się, odsuwanie, dąsy nie pomogą, pomoże konkret jak u księgowej. Jak im wyrysujesz to zrozumieją, jak zrozumieją i oleją, to wtedy masz powód do odsunięcia się i poinformowania rodziców, że nie bierzesz odpowiedzialności za ich opiekę na starość. Ewentualnie możesz ściemnić, że w takim razie ty sprzedajesz dom i przeprowadzasz się 600 km dalej, bo zawsze marzyłaś o domu nad morzem a z bliskości z rodzicami rezygnujesz, skoro nie jesteś równo traktowana.
              • lauren6 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:44
                memphis90 napisała:

                > Można też postawić mniej piękny dom, na jakiś czas zrezygnować z nowych aut ora
                > z licznych wyjazdów i wakacji - i nadpłacic kredyt wcześniej, skoro tak spędza
                > sen z powiek...

                To jest bardzo krótkowzroczne myślenie. Zrezygnuj z wakacji, porządnego samochodu (bezpieczeństwo!!!), pracuj ponad siły bez wypoczynku po to by spłacić kredyt. Z czego jeszcze ma zrezygnować? Z porządnego jedzenia, bo jeśli będzie żywić się syfem z dyskontu szybciej uciuła na ratę?

                Wypalona zawodowo nie zarobi ani na wcześniejszą spłatę, ani na bieżące raty.
            • tt-tka Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:14
              nota_bena napisała:

              > Rodzice tak tego nie widzą. Widzą, że stoi piękny dom. Wiedzą, że problemów ze
              > spłatą rat nie ma.
              > Patrycja pracuje, stać ją na wakacje, na niezłe auto, na wyjazdowe weekendy. To
              > rodzice widzą.
              > Rodzice nie widzą natomiast i nie rozumieją, jak te 30 lat kredytu wpływa na po
              > czucie bezpieczeństwa Patrycji. Sami nigdy nie mieli takich zobowiązań. Patrycj
              > a nigdy się nie skarżyła.

              To niech sie poskarzy i zaskoczy rodzicow ! smile
              A serio - mamo, tato, my ten piekny dom bedzimy splacac jeszcze przez cwiercwiecze, a w ogole mam/bede miala nieletnie dzieci i nie bede sie zajmowac sprawami bardzo pelnoletniej siostry. Wam nb tez odradzam, lepiej odlozcie cos na wlasna starosc, bo mojq pomoc sila rzeczy nie bedzie nieograniczona, pracuje i mam swoja rodzine.
              I to niech Patrycja powtarza jak mantre. Nawet jesli nie zrozumieja, to niech przyswoja.
            • taki-sobie-nick Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 22:23

              Czy Patrycja próbowała im to wyjaśnić? Traci pracę, bank zabiera dom etc. etc.

              Bierzemy rodziców do banku, Patrycja przy nich spłaca ratę kredytu i UŚWIADAMIA ich, że kiedy skończy te raty płacić, będzie w ich obecnym wieku.

              Absolutnie nie zgadzam się na to ze "zwalczaniem poczucia obowiązku za los starszych rodziców".

              Jako córka Patrycja dzieli ów obowiązek z Anetą.
        • mid.week Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:50
          Rodzice dysponują zasobami "wedle potrzeb" a nie "wedle sprawiedliwości". Myślę, że gdybyś była mniej zaradna za młodu też by ci bardziej pomogli. Tak po prostu jest, rodzic to nie bankowiec ani ksiegowa, nie rozlicza tylko wspiera kiedy trzeba. Natomiast, jak ktoś niżej napisał, jest to dobry moment na wypowiedzenie się odonosnie dyspnowania przez starszych ludzi oszczędnościami zycia i wizji ich starości. Bo jeśli jedno dziecko ma ten obowiązek miec na barkach a drugie wcale to coś tu jest niehalo.
          • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 11:16
            mid.week napisała:

            > Rodzice dysponują zasobami "wedle potrzeb" a nie "wedle sprawiedliwości".

            Oczywiście. I ja to jak najbardziej popieram.
            Ale....
            Studiowanie w drogim, atrakcyjnym turystycznie miejscu,gdzie utrzymanie jest drogie, to zachcianka czy potrzeba? Pod nosem jest bardzo dobra uczelnia z tym samym kierunkiem.

            Czy posiadanie własnego mieszkania podczas studiów to zachcianka czy potrzeba?

            Czy w ogóle kontynuowanie nauki w trybie dziennym, nie podejmując w między czasie pracy, kiedy ma się dobry, dochodowy zawód to zachcianka czy potrzeba?

            Wg rodziców - to potrzeby.
            Wg Patrycji - to zachcianki.

            Patrycja uważa, że rodzice mają prawo do finansowania ZACHCIANEK młodszej córki. Ich sprawa. Nie ma ofiar.....itd.

            Patrycja uważa jednak, że wybieranie miejsc do życia przez Anetę jest celowe. Aneta chce być jak najdalej rodziców, żeby scedować na siostrę obowiązek opieki nad nimi. Patrycja wobec takiego obrotu spraw nie ma już na to najmniejszej ochoty.
            Ktoś się tymi rodzicami, którzy mają obecnie ZERO oszczędności i planują kredyty będzie się musiał jednak zająć.



            • mid.week Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 11:47
              Studiowanie w drogim, atrakcyjnym turystycznie miejscu,gdzie utrzymanie jest drogie, to zachcianka czy potrzeba? Pod nosem jest bardzo dobra uczelnia z tym samym kierunkiem.

              Czy posiadanie własnego mieszkania podczas studiów to zachcianka czy potrzeba?

              Czy w ogóle kontynuowanie nauki w trybie dziennym, nie podejmując w między czasie pracy, kiedy ma się dobry, dochodowy zawód to zachcianka czy potrzeba?

              a czego chcialałbys dla wlasnych dzieci?
              Bo ja tego aby studiowało tam gdzie najlepiej uczą danego kierunku (nie zawsze anking całej uczelni pokrywa się z rankingiem konkretnego kierunku), w mieście w którym najłatwiej, najszybciej znajdzie najlepiej płatna pracę w zawodzie. Duże miasto daje większe mozliwości niz małe i tanie...
              Posiadanie własnego mieszkania to nie jest zachcianka tylko bardzo pierwotna potrzeba wicia gniazda i własnego miejsca. To jedno z tych dóbr materialnych, które buduje poczucie bezpieczeństwa. Zachcianką jest mieszkanie 3 pokojowe gdy sie jest samemu, natomiast nie mieszkanie w ogóle.
              Studiowanie dzienne jest z pewnością efektywniejsze od zaocznego. Nie wiem co studiuje młodsza siostra ale domyślam się, że nie bibliotekarstwo a coś bardziej wymagajacego. Są kierunki na których owszem - brak pracy to fanaberia ale sa też takie, które ciezko z pracą pogodzić.

              Oczywiscie branie kredytu przez rodziców uważam za poroniony pomysł. Niemniej nie ma tu winy młdszej siostry a cała niechęc skupia się na niej.
              I to jest kolejny temat do rozmowy z rodzicami, że takimi roznicami które wg ciebie maja miejsce sprawiaja ze nie ma miedzy wami sympatii.

              Patrycja uważa jednak, że wybieranie miejsc do życia przez Anetę jest celowe.
              To tylko opinia, nie fakt. Opinia rozgoryczonej, starszej siostry. Moze byc prawdziwa, ale nie musi.


              Jeśli młodsza będzie miała atrakcyjne zarobki w przyszłosci to może przejąc finasową opiekę nad rodzicami a nawet pomoc siostrze, kto wie jak sie zycie dalej potoczy
              • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 12:12
                mid.week napisała:

                > a czego chcialałbys dla wlasnych dzieci?

                Przede wszystkim chciałabym, żeby realizowały swoje marzenia,ale nie za wszelką cenę i na koszt innych. Ciałabym, żeby się kochały i miały dobre relacje z rodzeństwem. I to moja w tym głową, żeby żadne nie czuło się poszkodowane i pokrzywdzone przeze mnie.
                > Bo ja tego aby studiowało tam gdzie najlepiej uczą danego kierunku

                Uczelnia oraz kierunek blisko domu Anety ma bardzo dobra renomę. Lepszą nawet niż ta, na której Aneta studiuje obecnie. Aneta wybrała obecne miasto "bo zawsze chciała mieszkać nad morzem",nie ze względu na renomę uczelni.

                (nie zawsze
                > Du
                > że miasto daje większe mozliwości niz małe

                Ok. Póki nas a to stać. A Londyn czy Waszyngton daje jeszcze większe możliwości. Czy to oznacza, że rodzice Anety powinni sfinansować jej mieszkanie w KAŻDYM wybranym przez nią miejscu? Do dalej potrzeba, a nie zachcianka?

                > Posiadanie własnego mieszkania to nie jest zachcianka tylko bardzo pierwotna po
                > trzeba wicia gniazda i własnego miejsca. To jedno z tych dóbr materialnych, któ
                > re buduje poczucie bezpieczeństwa.

                Tam są dwie siostry. Jedna dostała to poczucie bezpieczeństwa,drugą nie dostała nic. Co z poczuciem bezpieczeństwa tej drugiej? Czy jeśli rodziców nie stać pomagać obu córkom, to jest ok, że skupiają się na jednej, a druga "jakoś sobie poradzi"?

                Zachcianką jest mieszkanie 3 pokojowe gdy si
                > e jest samemu, natomiast nie mieszkanie w ogóle.

                No to Aneta to właśnie dostała. W mieście blisko domu stać ją będzie na 3-4 pokojowe mieszkanie. Ona chce to mieszkanie w większym mieście po prostu. Nie chodzi jej o uczelnię. Chodzi jej o miasto.


                > Studiowanie dzienne jest z pewnością efektywniejsze od zaocznego. Nie wiem co s
                > tudiuje młodsza siostra ale domyślam się, że nie bibliotekarstwo a coś bardziej
                > wymagajacego. Są kierunki na których owszem - brak pracy to fanaberia ale sa t
                > eż takie, które ciezko z pracą pogodzić.

                Studiuje medycynę. Wcześniej skończyła farmację. To jej kolejny, dzienny kierunek.

                > Oczywiscie branie kredytu przez rodziców uważam za poroniony pomysł. Niemniej n
                > ie ma tu winy młdszej siostry a cała niechęc skupia się na niej.

                Patrycja rozumie Anetę.Ona bierze to, co może. Postępuje rozsądnie ze swojego punktu widzenia. Spełnia swoje marzenia. Tak. Marzenia i zachcianki, nie potrzeby.

                Niechęć Patrycji skupia się na rodzicach, którzy planują kredyty,żeby to wszystko dalej finansować. Niechęć do Anety jest minimalna w porównaniu z niechęcią w stosunku do rodziców, wi c to nie jest tak, że CAŁA niechęć skupia się na Anecie.


                > Patrycja uważa jednak, że wybieranie miejsc do życia przez Anetę jest celowe
                > .

                > To tylko opinia, nie fakt. Opinia rozgoryczonej, starszej siostry. Moze byc pra
                > wdziwa, ale nie musi.

                Tak, to jest opinia. Oczywiście. Czysto subiektywna.
                >
                > Jeśli młodsza będzie miała atrakcyjne zarobki w przyszłosci to może przejąc fin
                > asową opiekę nad rodzicami a nawet pomoc siostrze, kto wie jak sie zycie dalej
                > potoczy

                Nikt od Anety tego nie oczekuje. Rodzice je oczekują, zero Aneta zajmie się nimi na starość. Patrycja z kolei ma mocno wdrukowane poczucie odpowiedzialności za swój los i swoje finanse.
                Mimo wszystko nie zanosi się na to, że Aneta,pracując w Polsce, będzie miała lepsze zarobki niż Patrycja.

                Życie może potoczyć się różanie. Każdemu. Tak samo Anecie, jak i Patrycji. Tylko jedna z nich jest nauczana radzić sobie sama. Zgadnij która szybciej do której przyjdzie po pomoc....
                • mid.week Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 13:07
                  Ja nie podejmuje się niczego zgadywać, życie jest zbyt pokręcone wink
                  Ty sobie zadaj pytanie czego oczekujesz w tej sytuacji, abyś nie czuła się tą gorszą siostrą i co chcesz od rodziców wynegocjować. Bo takie rozpamiętywanie dla samego rozpamiętywania niczego nie zmieni, a tylko psuje humor. No ok, Aneta jest egoistyczna małpą, rodzice niesprawiedliwi a ty odpowiedzialna. Ale co dalej?
                  • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 13:32
                    mid.week napisała:

                    > Ja nie podejmuje się niczego zgadywać, życie jest zbyt pokręcone wink
                    > Ty sobie zadaj pytanie czego oczekujesz w tej sytuacji, abyś nie czuła się tą g
                    > orszą siostrą i co chcesz od rodziców wynegocjować. Bo takie rozpamiętywanie dl
                    > a samego rozpamiętywania niczego nie zmieni, a tylko psuje humor. No ok, Aneta
                    > jest egoistyczna małpą, rodzice niesprawiedliwi a ty odpowiedzialna. Ale co da
                    > lej?

                    Patrycja racjonalizuje sobie swoją świeżą decyzję, żeby się totalnie odciąć od tego wszystkiego. Przeszkadza jej poczucie obowiązku po prostu. Ale to się da przepracować i zwalczyć w sobie. Patrycja niczego nie oczekuje od rodziców oprócz tego,żeby jej nie mieszali w sprawy siostry i nie wymagali od niej jakiejkolwiek opieki i zaangażowania na starość. Rodzice w szoku. Nie rozumieją o co chodzi i co się stało z Patrycją.
                    • mid.week Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 13:45
                      Ech, mimo wszystko mam nadzieję, że wam się rózne sprawy powyjasniają i znajdzecie porozumienie. Ale jesłi nie to IMO odcięcie sie jest jedynym sposobem aby nie utonąc w żalu i rozgoryczeniu. Niestety czasami nie da się znaleźć zrozumienia mimo stu tłustych fatów jakie za człowiekim stoją...
                      A tak z ciekawości, czemu między siostrami taki chłód w relacjach, skoro niespawiedliwość w pomocy wyszła, jak piszesz gdzieś w wątku, dopiero teraz?
                      • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 14:08
                        mid.week napisała:

                        >
                        > A tak z ciekawości, czemu między siostrami taki chłód w relacjach, skoro niespa
                        > wiedliwość w pomocy wyszła, jak piszesz gdzieś w wątku, dopiero teraz?

                        Spora różnica wieku, brak wspólnych spraw i zainteresowań. Różne charaktery.
                        Relacje są poprawne, okazjonalne. Żadna nie odczuwa potrzeby częstszego kontaktu z drugą. Nie zbudowały więzi za dzieciństwa po prostu.
                        • mid.week Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 14:21
                          nota_bena napisała:

                          > mid.week napisała:
                          >
                          > >
                          > > A tak z ciekawości, czemu między siostrami taki chłód w relacjach, skoro
                          > niespa
                          > > wiedliwość w pomocy wyszła, jak piszesz gdzieś w wątku, dopiero teraz?
                          >
                          > Spora różnica wieku, brak wspólnych spraw i zainteresowań. Różne charaktery.
                          > Relacje są poprawne, okazjonalne. Żadna nie odczuwa potrzeby częstszego kontakt
                          > u z drugą. Nie zbudowały więzi za dzieciństwa po prostu.

                          To nie tlumaczy braku rozmowy w sytuacji kiedy jest co wyjasniać. Można sobie miec rozne charaktery i zainteresowania, ale rodziców i obecny problem to jednak macie wspólny.
                          • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 15:06
                            mid.week napisała:

                            > nota_bena napisała:
                            >
                            > > mid.week napisała:
                            > >
                            > > >
                            > > > A tak z
                            > To nie tlumaczy braku rozmowy w sytuacji kiedy jest co wyjasniać.

                            A co tu jest do wyjaśniania między Aneta a Patrycją? Wyjaśniać to mogą sobie Patrycja i rodzice. Zwłaszcza kwestie oczekiwań na przyszłość.
                            • mid.week Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 15:38
                              Nie wiem czy jestes zmęczona wyjasnieniem, bo juz takie próby podejmowałas, czy zwyczajnie ciezko u ciebie z komunikacją... Sprawiasz wrażenie mega obrażonej na mlodsza siostre a jednocześnie twierdzisz, że stosunki macie poprawne.
                              To nie jest najnormalniejsze, że nie odzywamy sie do siebie w rodzinie, mimo ze nie ma między nami jakiegoś konfliktu. Ja już pomijam, że ona własnie sie rozstała z partnerem i choćby z tej okazji w rodzinie sie dzwoni i pyta zwyczajnie "hej jak sie masz?" Sytuaja siostry przeklada sie na sytuacje rodziców, ta zas bije w ciebie rykoszetem. Owszem, jest co wyjasniać. Chyba, że zerwiesz kontakty, ale to póki co śpiew przyszłości. Twoja rodzina, twoja sprawa, ja bym wolała z siostrą pogadac jak z człowiekiem, zamiast snuć domysły co do jej motywów i planów. Rozmawialas z nią w ogole kiedkolwiek o tym ze rodzice sie starzeją i czy zamierza brać w opiece nad nimi udział, a jeśli nie to jak widzi rozwizanie tej sytuacji?
            • memphis90 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 11:51
              >Wg rodziców - to potrzeby.
              >Wg Patrycji - to zachcianki.
              To sprawa rodziców, dziecko (Anetka ) rodziców i decyzje rodziców. Patrycja może podobne decyzje podejmować względem swoich własnych dzieci i rozliczać swój majtek wg tego, co uważa za zachciankę.

              Jedyne, co może zrobić, to określić się względem przyszłej pomocy dla rodzicow.
              • pade Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 12:03
                memphis90 napisała:

                > >Wg rodziców - to potrzeby.
                > >Wg Patrycji - to zachcianki.
                > To sprawa rodziców, dziecko (Anetka ) rodziców i decyzje rodziców. Patrycja moż
                > e podobne decyzje podejmować względem swoich własnych dzieci i rozliczać swój m
                > ajtek wg tego, co uważa za zachciankę.
                >
                > Jedyne, co może zrobić, to określić się względem przyszłej pomocy dla rodzicow.
                >
                >

                Oczywiście, że to sprawa rodziców. Tylko, że rodzice mieszają Patrycję do spraw pomiędzy nią a Anetą, chcą by na nią wpłynęła. To raz. Dwa, rodzice mają prawo obdarować dzieci nierówno. Tylko niech się później nie dziwią powstałym kwasom.
                • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 12:15
                  pade napisała:


                  > Oczywiście, że to sprawa rodziców. Tylko, że rodzice mieszają Patrycję do spraw
                  > pomiędzy nią a Anetą, chcą by na nią wpłynęła. To raz. Dwa, rodzice mają prawo
                  > obdarować dzieci nierówno. Tylko niech się później nie dziwią powstałym kwasom
                  > .
                  O to to. Niech robią co chcą, ale niech nie manipulują poczuciem odpowiedzialności Patrycji za nich, za Anetę, żadnej los,za jej decyzję. I niech się nie dziwią, że siostry mają relacje raczej mocno chłodne.
                  • aqua48 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 07.06.21, 12:33
                    nota_bena napisała:

                    > Niech robią co chcą, ale niech nie manipulują poczuciem odpowiedzialno
                    > ści Patrycji za nich, za Anetę, żadnej los,za jej decyzję. I niech się nie dziw
                    > ią, że siostry mają relacje raczej mocno chłodne.

                    Takie "niech" w stosunku do kogoś to postawa życzeniowa, która się zwyczajnie nie sprawdza. Patrycja nie ma bowiem na to wpływu co myślą robią i czego spodziewają się inni. Ma wpływ wyłącznie na swoje postępowanie i zachowanie wobec rodziców i siostry. To od niej samej zależy czy będzie poczuwała się i w jakim stopniu do odpowiedzialności wobec bliskich i czy będzie podatna na manipulacje z ich strony czy grzecznie odeśle ich na drzewo mówiąc - jak sobie posłaliście tak będziecie spali..
        • wapaha Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 11:04
          nota_bena napisała:

          Patrycję dziwi to, że oni kompletnie nie widzą tej dysproporcji
          > i nie mają szczerze pojęcia, na cz polega ta "nierówność". Przecież Patrycja z
          > mężem doskonale sobie radzą ....


          Moj tata miał dwoje rodzeństwo. Mimo że był najlepiej wykształcony ( a moze dlatego ?), sytuowany ( własną ciężką pracą ), miał dobrą pracę itd - przez swoich rodziców traktowany był "najgorzej"-przejawiało się to miedzy innymi podejściem finansowym -np. ja jako jedyna wnuczka nie dostawałam prezentu, nie wspierano w codzienności ( zakup auta, wyjazd, remont itd ) - ba, wprost, sama na własne uszy słyszałam - bo to ze mną była rozmowa : babcia spytała : to kiedy przyjedziecie ? ja : nie wiem, auto mamy zepsute, nie wiem kiedy tata naprawi babcia : oj, wy sobie poradzicie, do zobaczenia
          Rozumiem Cię ( bo domyślam sie ze ty to Patrycja )
    • zona_mi Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 09:49
      Patrycja ma rację, że nie chce się angażować w rozgrywki między siostrą a rodzicami. Jest duża szansa na to, że przy okazji dostałaby po głowie od obu stron.
      Nie zmieni podejścia rodziców, nie wytłumaczy im swojej postawy, nie ma żadnego realnego wpływu ani na nich, ani na siostrę - może się ochronić, nie wchodząc w to.
      Poczucie żalu i krzywdy w związku z tym, że czuje się poszkodowana, to inna sprawa.
    • po-trafie Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 09:53
      Rodzice nie zrozumieja, i Aneta tez nie zrozumie.
      Na miejscu Patrycji odcielabym sie od rozmow mieszkaniowych zupelnie, liczac na to, ze banki nie dadza rodzicom kredytu i tak sprawa sie zamknie.

      Natomiast: to bylby dobry moment na rodzinna rozmowe o oczekiwaniach na starosc rodzicow. Patrycja splaca kredyt wiec nie moze rzucic pracy i pomagac rodzicom, raczej nie bedzie tez chciala placic kredytu i opieki dla rodzicow.
      Aneta bedzie na/po studiach.

      Moze to pora pokazac rodzicom przyszlosc z perspektywy “teraz macie jeszcze fundusze i mozliwosci, moze zamist przeznaczac je na Anete, przeznaczcie je na swoja starosc”.
      A Aneta z polowa $$ z mieszkania startowego niech sobie poradzi, jak chce. Bezdomna nie bedzie.
      • nota_bena Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:08
        Rozmowy na temat starości były. Dla Partycji oraz jej rodziców było to naturalne, że na nią spadnie obowiązek ogarnięcia opieki.
        Wynika to z faktu, że mieszka bardzo blisko. Do tej pory nie wiedziała, że mają jakąś tam kasę i tym bardziej nie widziała, jak ją dysponują. Nie interesowały ją finanse rodzicow. Uważała, że to nie jej sprawa.
        Dylematy pojawiły się, kiedy się dowiedziała, że wszystkie oszczędności pompują w Anetę a nawet padło hasło "kredyt".
    • memphis90 Re: Relacje w rodzinie ...po raz kolejny- długie 06.06.21, 10:02
      Zmęczyłam się samym czytaniem. Aneta jest dorosła, niech robi, co chce. Niech sprzedaje mieszkanie, niech się przenosi, niech bierze kredyty. Co rodziców obchodzi dlaczego się rozstała z chłopakiem? Rozstała, to rozstała, sprawa zamknięta. Co Patrycję obchodzi gdzie się przeprowadza Aneta? Przenosi się, to się przenosi. W finanse rodzicow bym się nie mieszala, skoro rodzice mają zasadę, że pomagają póki dziecko studiuje, to jest to ich majątek, ich zasada, ich prawo. Patrycja za to dostała "prezent ślubny znacznej wartości".