Dodaj do ulubionych

Dlaczego rodzice nie myślą o...

06.06.21, 11:47
... zabezpieczeniu się na starość?
Jak w wątku obok.
Czy to skutki pokutującego przestarzałego przekonania, że na starość mają się nimi zająć dzieci?
Czy zwykła bezmyślność?
Co jeszcze może być przyczyną takiego stanu rzeczy?
Mówimy tu o rodzicach ematki, czyli osobach dysponujących środkami, a "tylko" niefrasobliwie nimi rozporządzających.
Obserwuj wątek
    • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:00
      Nie wiem jak reszcie, ale mnie to oszczędzanie na starość wydaje się takie mocno śliskie. Inflacja zapitala, nie wiemy, czy w ciągu najbliższych dziesięcioleci nie czeka nas hiperinflacja a potem denominacja, więc co z tego, że będę miała odłożone 500 000 złotych powiedzmy, jeśli pewnego dnia one zupełnie stracą wartość i z pół miliona zostanie mi 50 złotych? No chyba, że radzisz by inwestować środki, ale inwestycje nie są takie proste. Można kupować mieszkania, jasne, ale mówimy o przeciętnych ludziach, którzy albo mają mieszkanie od wielu wielu lat i nie stać ich na nowe, albo właśnie zaciągają kredyt na 30 lat. Przeciętnego Polaka nie stać na jedno mieszkanie o przyzwoitej wielkości (przyzwoita wielkość - taka, w której choćby jedno dziecko ma własny pokój), co dopiero na więcej. Można próbować inwestować w złoto, ale umiesz handlować złotem? Albo kamieniami szlachetnymi? O bitcoinach nawet nie wspominając?
      Tak naprawdę rodzina, zwłaszcza duża, jest w naszym klimacie kulturowym najpewniejszym zabezpieczeniem. Ekonomii nie można ufać, państwu nie można ufać i udowadnia nam to każdego dnia, więc ufać można tylko własnemu plemieniu, bo nawet jak plemię nie będzie chciało, to ma się jakieś środki prawne by plemię do tego zmusić (choćby obowiązek alimentacji w ostateczności). Plus - olbrzymi nacisk społeczno-kulturowy. Nie jest dobry, jak większość tradycji, ale bywa jedynym wyjściem.
      • kosmos_pierzasty Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:14
        Hiperinflacja to była raz, więc może nie używajmy jej jak pretekstu, by odpowiedzialność za siebie przerzucać na dzieci.
        W tamtym wątku padła rozsądna propozycja - zamiast po raz drugi wspierać dziecko, kupić mieszkanie, ale na wynajem z myślą o ewentualnej sprzedaży w przyszłości.
        Wszystko jest lepsze niż bimbanie i przerzucanie problemu na dzieci.
            • chococaffe Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:22
              To akurat jest proste - albo córka przyjmuje i bierze na siebie odpowiedzialność za finansowe zabezpieczenie rodziców na "starość" albo nie przyjmuje i rodzice cały czas mają środki. To nie ma nic wspólnego z niefrasobliwym zarządzaniem środkami.

              Niefrasobliwość to brak refleksji nad emeryturą, ubezpieczeniem, braniem kredytów itd
              • kosmos_pierzasty Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:25
                Ależ tam nic nie jest dopowiedziane, rodzice "dają" a nikt nie myśli, co się z tym wiąże. Nie ma rozmowy - jest tak i tak, decyzja taka wiąże się z takimi konsekwencjami, a taka z takimi. Obawiam się że ci rodzice w Polsce nie są żadnym wyjątkiem.
                Może to nie niefrasobliwość, ale przebiegłość 🤔
                • chococaffe Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:29
                  Czyli brak rozmowy i ustaleń. I raczej problem "o pieniądzach się nie rozmawia".

                  Nie nazwałabym ludzi, którzy (1) mają dochód-pensję lub emeryturę (2) oszczędności warte 50% nieruchomosci (3) zdolność kredytową na pozostałe 50% za niefrasobliwych.
                  • tt-tka Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:39
                    No, ja uznalabym za niefrasobliwosc (co najmniej !) obciazanie sie kredytem, by corce wiecznej studentce sfinansowac drugie mieszkanie, gdy ta corka ma dyplom, uprawnienia zawodowe, moze wplacic swoja czesc z dotychczasowego mieszkania na nowe, a na reszte wziac kredyt sama, po podjeciu pracy oczywiscie.
                      • kosmos_pierzasty Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 19:17
                        chococaffe napisała:

                        > Córka bierze w ten sposób odpowiedzialność na siebie. To są rzeczy do ustaleni
                        > a.
                        Tak jeszcze o tym myślę i wiesz co - nie jest tak, że to kwestia ustaleń.
                        W takiej sytuacji młoda i niedoświadczona córka łatwo może zobowiązać się do tego, o czym nie ma bladego pojęcia. Bo nie można przewidzieć, czy opieka nad rodzicami nie będzie wymagać od niej przeprowadzki do domu rodzinnego z drugiego końca świata (wraz z rodziną?) lub w jego okolice, czy nie będzie musiała zrezygnować z pracy, by cały dzień opiekować się rodzicem, itp. Takie rzeczy muszą przewidywać rodzice, którzy mają doświadczenie życiowe, a nie młodzi dorośli, nie do końca świadomi na co się piszą - nawet jeśli w chwili składania deklaracji są pewni, że wiedzą, o czym mówią i z czym się to wiąże.
                        • chococaffe Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 20:50
                          Ze streszczenia, które podała inna forumka wydaje mi się, że problem leży gdzie indziej - wyznaczenie ról w spektaklu . Jedne dziecko wymaga 'opieki" do starości, drugie musi się zaopiekować (w nagrodę za to, że samo daje sobie radę)
                  • asia_277 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 18:37
                    Za chwilę już nie będą mieć oszczędności, bo pójdą na mieszkanie dla córki. Za to będą mieć kredyt do spłacania. To że teoretycznie będą jakieś ustalenia, to nie znaczy, że druga strona się z nich wywiąże. Córka mieszkanie może wziąć, a opieka okaże się, że i tak spadnie na to drugie dziecko, które nic nie dostało. I nawet domu opieki nie będzie z czego opłacić, bo pół emerytury idzie na spłacanie kredytu.
                    • tt-tka Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 18:45
                      asia_277 napisał(a):

                      > Za chwilę już nie będą mieć oszczędności, bo pójdą na mieszkanie dla córki. Za
                      > to będą mieć kredyt do spłacania.

                      Oszczednosci juz nie maja. Poszly na pierwsze mieszkanie dla corki, to z narzeczonym na spolke. Zeby jej kupic samodzielne, musza wziac kredyt.

                      >To że teoretycznie będą jakieś ustalenia, to
                      > nie znaczy, że druga strona się z nich wywiąże. Córka mieszkanie może wziąć, a
                      > opieka okaże się, że i tak spadnie na to drugie dziecko, które nic nie dostało.

                      Zwlaszcza ze dziecko obdarowane swoja terazniejszosc i przyszlosc widzi i realizuje w miastach odleglych od rodzicow o szescset kilometrow. To drugie, nieobdarowane, mieszka (na swoim, budowanym za kredyt wlasny) w tym samym miescie co rodzice. I rodzice juz zwerbalizowali swoje oczekiwania wobec corki miejscowej, a nie tej wyjazdowej.
          • tt-tka Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:24
            "Relacje w rodzinie... po raz kolejny" - rodzice jednej ze swych corek, studiujacej drugi kierunek po ukonczeniu pierwszego 27-latce dali polowe kwoty na mieszkanie w odleglym miescie, w ktorym corka zyczyla sobie studiowac (druga polowe sfinansowal narzeczony) oraz urzadzili i pozalatwiali sycko. Teraz corka rozstala se z narzeczonym i zyczy sobie studiowac w innym miescie, takze bardzo odleglym, wiec rodzice postanowili zaciagnac kredyt (oszczednosci juz sie wyzbyli), zeby dolozyc jej do tych 50% ze sprzedazy dotychczasowego mieszkania, by mogla sobie kupic juz wylacznie swoje, bez narzeczonego, lokum i nie kawalerke przeciez.
        • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:27
          Dwa razy, droga wątkodajko, dwa razy. Raz w latach 20., drugi raz przy transformacji ustrojowej. Czyli - już dwa razy w ciągu historii najnowszej. Byli/są ludzie, którzy przeżyli obie. To nie tak mało.
          Poza tym, przepraszam, ale jaką historię w zasadzie opowiadasz? Że staruszka-matka ma pół bańki w materacu a zamęcza sobą biedne dzieci? Czy, głupia, wszystko przeżarła na wacikach i nic na starość nie zostało?
          • volta2 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:34
            oj, chyba coś w latach 50-60 jeszcze było, bo cioci ojciec spalił w piecu bezwartościowe papiery zwane pięniędzmi (możliwe, że były to przedwojenne oszczędności, nie pamiętam, bo byłam dzieckiem, gdy te opowieści snuto)
          • chatgris01 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:37
            W Polsce trzy razy, jeszcze było w 1950 roku, w proporcji 100:1.
            Moi dziadkowie mieli odłożone pieniądze na kupno domu i mieli go kupić parę dni przed tą denominacją, ale odłożyli zakup, bo dziadek grymasił i chciał szukać innego. Babcia mu do śmierci tego nie zapomniała cool
            • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:45
              Tu znalazłam fajny artykuł o procesach inflacyjnych w PRL-u:
              ssl-kolegia.sgh.waw.pl/pl/KES/czasopisma/kwartalnik/Documents/JLsrodek_%20KES%202_18.pdf

              W każdym razie, historycy uznają dwie hiperinflacje które doprowadziły nas prawie do katastrofy - ta z lat 20. i ta z przełomu 80 i 90.
                • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:22
                  Się tak nie indycz. Mówimy ci tu wszystkie - wynika to z całej naszej kultury (społecznej i religijnej), a co nie wynika z kultury, wynika z ekonomii i tego, że żyjemy w państwie "na niby". Dzieci są dla ogromnej większości jedyną nadzieją na starość. Przykro mi. Zwłaszcza, że sama doskonale wiem, że za kilka lat będę miała pod opieką dwie starsze osoby i nie mam pojęcia jak to ogarnę.
                  • tt-tka Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:37
                    marusia_ogoniok_102 napisała:

                    > Dzieci są dla ogromnej większości jedyną nadzie
                    > ją na starość.

                    Bywa i tak - wcale czesto - ze nadzieja i gwarantem zostaje zamianowane przez rodzica/ow jedno dziecko. I to wcale nie to, w ktore sie inwestowalo tongue_out
                    • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:51
                      Tak, ale rozwiązaniem nie jest "odkładania na starość". Rozwiązaniem jest zmuszenie państwa do stworzenia rozwiązań dla seniorów - takich, jak dla dzieci. Dzieci od najpóźniej 7 roku życia większość dnia spędzają w szkole. Jeśli mają szczęście mieszkać w większym mieście - mają dostęp do żłobków (których i tak jest o wiele za mało) i przedszkoli (jak wyżej). Państwo powinno postawić na takie rozwiązania, w których senior może spokojnie dożyć swoich dni bez udziału swoich dzieci lub z ich minimalnym wkładem. I nie zwalać na niedofinansowane DPSy.

                      Serio kosmos, co postulujesz? W obliczu braku rozwiązań systemowych, co postulujesz? Żeby wszystkie dorosłe dzieci powiedziały rodzicom "zdychaj z głodu i w odleżynach, ja mam swoje życie i nie obchodzi mnie, że wszystkie twoje oszczędności poszły na mnie"?
                      • kosmos_pierzasty Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:02
                        Uważam że łatwiej wymagać od siebie niż od państwa. Oczywiście, że "państwo powinno" jednak skoro tego nie robi, to ludzie muszą dbać o siebie - sami, nie rękoma swoich dzieci.
                        A konkretów padło nawet w tym wątku kilka. Jeśli ich nie widzisz, to znaczy, że nie chcesz zobaczyć.
                        • kosmos_pierzasty Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:05
                          Zaś wspieranie rodzica to jest wybór, nie obowiązek (wyjąwszy alimenty, ale też nie zawsze nawet do nich rodzic ma prawo i nie bez powodu).
                          Ty zaś co postulujesz? Wbijać kolejne pokolenia w niczym nieuzasadnione poczucie obowiązku? To jest Twoja propozycja?
                          • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:11
                            > Rozwiązaniem jest zmuszenie państwa do stworzenia rozwiązań dla seniorów - takich, jak dla dzieci. Dzieci od najpóźniej 7 roku życia większość dnia spędzają w szkole. Jeśli mają szczęście mieszkać w większym mieście - mają dostęp do żłobków (których i tak jest o wiele za mało) i przedszkoli (jak wyżej). Państwo powinno postawić na takie rozwiązania, w których senior może spokojnie dożyć swoich dni bez udziału swoich dzieci lub z ich minimalnym wkładem. I nie zwalać na niedofinansowane DPSy.

                            Czyli: moja propozycja to reforma państwa i systemu pomocy społecznej. Bo tylko wtedy można z czystym sumieniem zacząć się zabierać do zmiany mentalności. Innymi słowy: mogę doradzić oddanie matki-staruszki do Domu Spokojnej Starości, ale tylko wtedy jeśli ten Dom Spokojnej Starości spełnia jakieś standardy i jest regularnie kontrolowany, a nie puszczony na żywioł. Jeśli będę miała 100% pewności że staruszka nie nabawi się odleżyn bo nikt jej nie obróci przez dwa dni (bo mają 50-100 innych staruszek do obskoczenia), pewność, że nie będzie bita, że nie będą jej karmić na siłę tak, że wybiją zęby łyżką i że nie będą zmuszać do "aktywności", na które staruszka nie ma ochoty. Innymi słowy - że jej standard życia się nie pogorszy.
                            • kamin Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 18:19
                              Dla seniorów jest sieć ośrodków dziennych, domy dziennego pobytu, ośrodki senior wigor.
                              Natomiast dpsow faktycznie jest mało w stosunku do potrzeb, ale państwowe są bardzo często kontrolowane i tak drastycznych sytuacji typu bicie czy rażące zaniedbania raczej od dawna w nich nie ma.
                              • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 18:35
                                Myślę, niestety, że wręcz przeciwnie, bo jako naród mamy straszny problem z przemocą i jej rozpoznawaniem. I nawet jak kontrola przyjdzie, to wątpię, żeby przejęła się tym, że jakąś babcię karmią "na siłę" jak tuczną gęś. Zwłaszcza, jeśli babcia inaczej nie zje. Niedawno mieliśmy tu wątek o karmieniu "na siłę" w przedszkolu. Ile ematek poparło "dokarmianie" dziecka, które, jak wątkodajka wyraźnie napisała, jeść po prostu nie chciało i płakało z nerwów przy pójściu do przedszkola?
                              • runny.babbit Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 18:42
                                Do państwowego DPS nie sposób się dostać. Przecież patologie właśnie stąd wynikają, że w sytuacji niskiej podaży, nawet obiekty o niskiej jakości usług mają branie. Podobnie z ZOLami, zdecydowanie za mało. No, ale Polska udaje że staruszków nie ma, zwala wszystko na barki rodziny. Pół biedy jeśli seniorzy są na chodzie i potrzebuje okazjonalnego podwiezienia, pomocy z zakupami. Gorzej jak są leżący, mają demencję, alzheimera i inne atrakcje.
      • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:38
        Albo akcje, ETFy - zeby bylo nieco bezpieczniej i zdywersyfikowane; spolki dyeidendowe, w ostatecznosci obligacje korporacyjne lub krajowe (niekoniecznie polski), albo chociazby waluty. Wez te swoje nadmiarowe 500-2500pln miesiecznie i kup za czesc euro, za czesc dolce, za czesc funty, rupie a za czesc jeny. Niewielkie szanse ze krach bedzie tak globalny, ze wszystkie sie rypna jednoczesnie i dlugofalowo.
        Mamy mloda gospodarke, rozumiem, ze ludzie nie wiedza jak o swoje finanse dbac, ale panstwo o nas i naszych rodzicow nie zadba.
        Szukajcie tej wiedzy, czytajcie, iddzcie do doradcow inwestycyjnych, porownajcie mozliwosci. Trzymanie pod materacem albo odkladanie problemu “na kiedyindziej” to najgorsza strategia.
    • attiya Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:15
      Ale przecież tam matka forumki ma emeryturę i mieszkanie warte 300 tysięcy, co wg ciebie bardzo przeciętny człowiek w Pl ma jeszcze zrobić? Nie jeść byle te 100 zł dodatkowo odłożyć? Ludziom naprawdę kasa styka od pierwszego do pierwszego więc po co te teksty o niefrasobliwości?
        • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:40
          Wiesz, wg mnie stawiasz sluszne pytanie bo juz od 200 nadmiarowych pln miesiecznie mozna cos robic.
          A ludzie chyba mysla, ze “inwestycje” albo “dbanie o przyszlosc” zaczyna sie od nadliczbowych dziesiatek tysiecy, wiec nie ma co tych 200pln gdzies odkladac, inwestowac, pozwalac im pracowac.
          • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:44
            mowie tu nie tylko o ludziach starszych - ze zdumieniem dowiaduje sie, ze moi rowiesnicy 30-40 latkowie trzymaja te 10, 20 czasem 60 tysiecy (bo byl bonus, uciulane z premii, kawalek spadku, sprzedaz auta) na koncie podrecznym oprocentowanym nizej niz inflacja.
            bo oni nie wiedza, bo finanse sa trudne, bo tyle jest produkow finansowych, bo amber gold i 3 filar uncertain
            • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:55
              Ależ jest to prawda! Finanse są trudne, można łatwo wtopić, a w szkole nie uczy się o tym jak działa ekonomia i jak "pracują" pieniądze na kontach. Poza tym, ludzie nie ufają ani bankom (i słusznie), ani państwu (jeszcze słuszniej) i zakładają (najsłuszniej!!!), że każdy chce ich orżnąć na oszczędności. Więc lepiej już te oszczędności trzymać na koncie lub dać dzieciom niż dać bankom, które je wtopią i nawet nie będzie im głupio, nie mówiąc o jakiejkolwiek odpowiedzialności.
              • bistian Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:13
                marusia_ogoniok_102 napisała:

                > Ależ jest to prawda! Finanse są trudne, można łatwo wtopić, a w szkole nie uczy
                > się o tym jak działa ekonomia i jak "pracują" pieniądze na kontach. Poza tym,
                > ludzie nie ufają ani bankom (i słusznie), ani państwu (jeszcze słuszniej) i zak
                > ładają (najsłuszniej!!!), że każdy chce ich orżnąć na oszczędności. Więc lepiej
                > już te oszczędności trzymać na koncie lub dać dzieciom niż dać bankom, które j
                > e wtopią i nawet nie będzie im głupio, nie mówiąc o jakiejkolwiek odpowiedzialn
                > ości.

                Ja może jeszcze dopiszę. Wielkie oburzenie, że ludzie trzymają pieniądze na zwykłym rachunku ROR, a nie w inny sposób, bo przecież jest inflacja. To oburzenie, że ludzie nie są w 100% wydajni, tylko, powiedzmy, w 95%. Jak tak można? To przecież głupota totalna! Oburzające, amator i nie jest w 100% wydajny. wink
                Banki też nie są w 100% wydajne i takiego oburzenia nie ma.

                ROR też ma swoje plusy, pieniądze są bezpieczne, w każdym momencie można je wyjąć bez kary za zerwanie lokaty, można wymienić na inną walutę, a utrzymanie gotówki w banku, też kosztuje, bezpieczeństwo również, więc ludzie te straty traktują jako koszt trzymania gotówki w banku.
                Ja też tak robię i mam takie podejście, w razie nagłej potrzeby, zwyczajnie idę do okienka i pobieram potrzebną kwotę, coś mogę podjąć z karty i w zupełności mi to wystarcza, nawet bez zgłaszania w banku takiej potrzeby.
              • runny.babbit Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:23
                Też tak myślę. To są bardzo trudne tematy, a najtrudniejsza jest decyzja komu zaufać. Bankowi? Funduszowi, doradcy inwestycyjnemu? Przecież oni za nic odpowiedzialności nie poniosą w razie mojej straty. Nie dziwi mnie, że ludzie uważają że inwestycja w dzieci jest najpewniejsza. To dowód na ogromny kryzys zaufania do instytucji- państwowych i prywatnych. Moim zdaniem kompletnie uzasadniony.
                • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:46
                  Ale wiesz, że doba nie jest z gumy a człowiek nie może zapitalać jak mały chomiczek przez pełne 24 godziny 7 dni w tygodniu?
                  Serio, oduczmy się podejścia "jak nie chcesz być traktowany jak biedne, głupie zero - poczytaj książkę, w bibliotece dają za darmo!". Ludzie nie mają już sił na książki. Zawsze znajdzie się jakiś bystry, który wyskoczy z tekstem "trzeba się było uczyć"/"trzeba było sie uczyć czegoś innego".
                  "Poświęcić trochę czasu i wysiłku" - wychodzisz rano do roboty gdzie, zakładam, skupiasz się na robocie. Dojazd plus powrót - statystycznie około 1 godziny. Wychodzi 10 godzin w robocie/koło roboty. Potem wypadałoby coś wszamać. Zająć się dzieciakami. Czy choćby, cholera, odpocząć. I iść spać tak, żeby organizm dostał chociaż 6 godzin snu. A poza tym, nie wiem czy wiesz, ale większość bibliotek działa mniej więcej w takich godzinach, że człowiek pracujący do 17 już do nich nie zdąży. Podobnie, swoją drogą, jak większość urzędów i, często, lekarzy.
                  Uczyć się, ciągle się uczyć, jak nie przymierzając nasz Adrianek. Kiedy będzie już dość tej nauki? Programowania się ucz, bo przyszłościowe, języków się ucz, bo zawsze się przydadzą, matematyki, bo królowa nauk, książki czytaj bo będziesz wyglądał jak półanalfabeta. A! I jeszcze sprawdzaj w pięciu źródłach każdą z miliona informacji jaka do ciebie dociera w ciągu dnia, bo NA PEWNO ktoś cię próbuje oszukać.
                  To nie jest wiek X. Ludzka wiedza jest już zbyt skomplikowana i zbyt rozległa żeby zostać ekspertem choćby w jednej (ujętej całościowo) dziedzinie. Więc przestańmy mieć pretensje do umęczonych ludzi pracy, że po robocie chcą odpocząć a nie uczyć się o inwestowaniu 215,60 groszy które mają na koncie.
                  • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:20
                    No niestety, jesli chcesz jezdzic samochodem - trzeba sie nauczyc go prowadzic;
                    chcesz wychowac dzieci w miare bezpiecznie - warto sie zorientowac, jak ma spac bezpiecznie, czym nie karmic, na jakie objawy zwracac uwage, co zapewnic;
                    chcesz pracowac i zarabiac pieniadze - trzeba sie czegos nauczyc do takiego stopnia, zeby ktos chcial ci za wyniki zaplacic;
                    chcesz jesc i czuc sie dobrze - trzeba sie poduczyc nieco o odzywianiu;
                    chcesz zyc w kraju, ktorego prawa i decyzje ci odpowiadaja - trzeba zrozumiec prawo wyborcze, strategie i plany roznych partii i kandydatow, przed glosowaniem;
                    chcesz miec firme - trzeba zrozumiec zobowiazania podatkowe i wymogi prawne;
                    chcesz miec spokojna finansowa starosc - trzeba nad swoimi finansami przysiasc.

                    To, co jest piekne, to to ze natura dala ci potezny mechanizm uczacy sie cale zycie: nazywa sie mozg. I on procesuje informacje, sklada je, wyciaga wnioski, jest glodny informacji bez przerwy.
                    I jak sie przestaniesz uczyc, przestaniesz wystawiac mozg na nowe impulsy, to narazasz sie na choroby degeneratywne, wczesnie. Tak bardzo twoj mozg chce sie uczyc, a nie „po robocie odpoczac”.
                    • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:26
                      Opcjonalnie, jesli ktos naprawde akurat finansow uczyc sie nie chce, to pozostaje zaufac doradcy.

                      A tu widze szach mat: sama sie nie naucze bom spracowana, komu innemu nie zaufam/zaplace za porade, bo zapewne chce mnie okrasc.
                      Faktycznie, pozostaje postawic na niezawodne dzieci, panstwo i wlasne dobre zdrowie big_grin
                        • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:50
                          Czemu?
                          Mowisz tu o niesamowitym luksusie: nsjpierw 20 lat zycia sie uczysz, potem 40-45 pracujesz a potem 20 lat chcesz zyc godnie i na relaksie. Taka mozliwosc, jak „25% zycia chce zeby ktos za mnie przemyslal, zalatwil i ulozyl” to cos dosc unikatowego i w historii ludzkosci, i w naturze, i nawet patrzac w aktualnych czasach, na swiecie.
                          Ile % ludnosci bedacej dzis po 65 roku zycia ma zapewniony byt?
                          Niewiele.

                          A ty postulujesz, ze to powinno nie wymagsc wysilku.. to moze do tego jeszcze diamentowa kolie i dwie zlote tace?
                          • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:58
                            > nsjpierw 20 lat zycia sie uczysz, potem 40-45 pracujesz a potem 20 lat chcesz zyc godnie i na relaksie.

                            Tak. Dokładnie to postuluję. Dokładnie tak to powinno wyglądać. Dlaczego uważasz, że dążenie do tego, by nie zdychać pod płotem na starość bez pomocy dzieci powinno być luksusem?

                            >Ile % ludnosci bedacej dzis po 65 roku zycia ma zapewniony byt?
                            Niewiele.

                            I, rozumiem, to dobrze, ponieważ...?

                            >A ty postulujesz, ze to powinno nie wymagsc wysilku.. to moze do tego jeszcze diamentowa kolie i dwie zlote tace?

                            Nie, powinniśmy zorganizować społeczeństwo tak, żeby najsłabsi jego członkowie - dzieci i starcy - byli dobrze zaopiekowani. No taka ze mnie lewaczka, no zobacz.
                            • bistian Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 15:20
                              marusia_ogoniok_102 napisała:

                              > > nsjpierw 20 lat zycia sie uczysz, potem 40-45 pracujesz a potem 20 lat ch
                              > cesz zyc godnie i na relaksie.
                              >
                              > Tak. Dokładnie to postuluję. Dokładnie tak to powinno wyglądać. Dlaczego uważas
                              > z, że dążenie do tego, by nie zdychać pod płotem na starość bez pomocy dzieci p
                              > owinno być luksusem?

                              Śmieszna jest ta Wasza dyskusja. Żadna ze stron nie zahacza o sedno, wszyscy krążą wokół, ale nie ruszają trudnych spraw. big_grin
                              Ja już pisałem, że jesteśmy za biedni, żeby zapewnić sobie wszystko na sensownym poziomie, bo mamy niskie PKB i fatalną zastępowalność pokoleń.
                              Państwo to my, żadna reforma nie zdziała cudów, nie pojawią się takie pieniądze znikąd. Cudem może być na przykład, taka epidemia, ja teraz, ale gdy umrze bardzo dużo emerytów, wtedy reszcie faktycznie się poprawi. smile

                              Z druga strona mówi: inwestuj. Ale to trzeba przetłumaczyć: żyjesz za bogato, musisz żyć biedniej i odkładać, a ludzie nie chcą żyć biedniej.

                              Do tego, dochodzi brak zaufania do państwa i świadomość, w jakim miejscu żyjemy, że tutaj zawsze przewalają się wojny i rewolucje, jeżeli są gdzie indziej. Świadomość słuszna.

                              I tak to sobie stoją ludzie w rozkroku, nie podejmując żadnej decyzji.
                              Większość ludzi na świecie, ma dużo gorzej, niż my, ale to też nie jest optymistyczne big_grin
                            • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 15:32
                              >
                              Tak. Dokładnie to postuluję. Dokładnie tak to powinno wyglądać. Dlaczego uważasz, że dążenie do tego, by nie zdychać pod płotem na starość bez pomocy dzieci powinno być luksusem?


                              Zanim ktoś mi wypomni: coś mi gramatyka siadła w tym zdaniu. Przeredaguję to: Dlaczego uważasz, że godne życie na starość (bez zdychania pod płotem bez pomocy dzieci) powinno być luksusem?
                              • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 17:24
                                Bo jest nas za duzo na swiecie, i zyjemy za dlugo. Zasobow na ziemi na nas wszystkich i na nasz dobrobyt na starosc nie wystarczy, bo sa one skonczone i w duzej czesci nieodnawialne.

                                Do tego ty nie postulujesz prawa do godnego - czyli bezrobotnego - zycia na starosc (ktore bedac obywatelami europy, mamy!! fuksowo w skali ziemi i historii i faktycznie mozemy miec nadzieje na wygodna starosc). Ty postulujesz, zeby to bylo latwodostepne, latwiej dostepne niz prawo jazdy.

                                Ja uwazam, ze cena tego luksusu (zaufaj komus, odpal mu 10%, albo sam zainwestuj czas i sie naucz) to naprawde niewielki koszt za potencjalnie 20 lat spokoju finansowego... a ty uwazasz ze to za duzy wysilek. to co, domyslnie od panstwa, kazdy na swiecie powinien dostawac place srednia swojego kraju?
                          • runny.babbit Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 15:03
                            Chyba na tym polega cywilizacja? Że dbamy o najsłabszych. Zresztą nie trzeba wyważać otwartych drzwi, są kraje dobrobytu gdzie państwo nie chowa głowy w piasek i zdaje sobie sprawę, że każdy się kiedyś zestarzeje i może wymagać opieki. Nie tylko ci mądrzy, bogaci i zapobiegliwi, ale też biedniejsi, glupsi lub po prostu bardziej pechowi. Btw ile trzeba zaoszczędzić by mieć na starość opiekę całodobową? Kogo naprawdę byłoby na to stać?
                            • buldog2 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 19:11
                              Przerzucenie tego w charakterze obowiązku na państwo sprawi, że w pośredni sposób koszty opieki (plus koszty administracyjne) zostaną przeniesione na ludzi. Czy przez to staną się one łatwiejsze do opłacenia i czy urawniłowka będzie sprawiedliwa?


                              runny.babbit napisał(a):

                              > Chyba na tym polega cywilizacja? Że dbamy o najsłabszych. Zresztą nie trzeba wy
                              > ważać otwartych drzwi, są kraje dobrobytu gdzie państwo nie chowa głowy w piase
                              > k i zdaje sobie sprawę, że każdy się kiedyś zestarzeje i może wymagać opieki. N
                              > ie tylko ci mądrzy, bogaci i zapobiegliwi, ale też biedniejsi, glupsi lub po pr
                              > ostu bardziej pechowi. Btw ile trzeba zaoszczędzić by mieć na starość opiekę ca
                              > łodobową? Kogo naprawdę byłoby na to stać?
                              • runny.babbit Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 20:57
                                Ludzie już koszty ponoszą i to spore bo wszystkiego jest za mało. A poza tym jakie widzisz inne rozwiązanie? Mamy ogromny wyż powojenny w wieku emerytalnym, który jeszcze długo pożyje i coraz mniej młodszych pokoleń które będą mogły się staruszkami zająć. Kto się zajmie wyżem stanu wojennego to wręcz strach pomyśleć.
                                • bywalec.hoteli Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 21:03
                                  runny.babbit napisał(a):

                                  > Ludzie już koszty ponoszą i to spore bo wszystkiego jest za mało. A poza tym ja
                                  > kie widzisz inne rozwiązanie? Mamy ogromny wyż powojenny w wieku emerytalnym, k
                                  > tóry jeszcze długo pożyje i coraz mniej młodszych pokoleń które będą mogły się
                                  > staruszkami zająć. Kto się zajmie wyżem stanu wojennego to wręcz strach pomyśle
                                  > ć.

                                  Mamy tez miliony komunistycznych mieszkan w kraju, które ów powojenny wyż właśnie zwalnia i zwalniać bedzie. Może z tego bedzie ta opieka?
                      • claudel6 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 08.06.21, 14:32
                        ale doradcy gówno wiedzą o inwestowaniu. doradcy w bankach to sprzedawcy. to oni posprzedawali ("doradzili") ludziom polisolokaty. w Amber Gold też byli "doradcy".
                        ci prawdziwi doradcy są w private bankingu, czyli w strefie VIP - co najmniej kilka milionów na koncie.
                    • runny.babbit Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:54
                      Jesteś jak ten nauczyciel w liceum, który się dziwi jak można się jego przedmiotu nie uczyć, przecież to tylko " wstaw x czasu". To że człowiek nie zgłębia tajników inwestowania po pracy, nie znaczy że nie uczy się wcale i ma mózg w stanie atrofii. Naprawdę nie da się wciąż wszystkiego uczyć, weryfikować ciągle napływajacych informacji, do tego nie zaniedbywać swoich obowiązków zawodowych, rodzinnych, i nie zapominajmy o chwili dla siebie! Slow life, mindfulness I te sprawy, a doba nadal 24 h.
                  • tt-tka Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:46
                    marusia_ogoniok_102 napisała:

                    >
                    > Serio, oduczmy się podejścia "jak nie chcesz być traktowany jak biedne, głupie
                    > zero - poczytaj książkę, w bibliotece dają za darmo!".

                    Dlaczego mamy sie tego oduczac, i to serio ? Wiedza jest dostepna dla kazdego chetnego jak nigdy w historii ludzkosci. I nie mow, ze ludzie nie maja sil na ksiazki - znajda je. jesli dotrze, ze to jest bardzo oplacalna inwestycja i najpewniejsza, bo w siebie.
                    • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:52
                      Tak, zwłaszcza dla babci na wsi, która ma jeden autobus na dobę do miasta odległego o 30 kilometrów i gospodarkę do oporządzenia (nie, jeszcze nie wszystko jest zmechanizowane). Zwłaszcza dla niedojadającego dzieciaka z gorszej dzielnicy, który ledwie składa litery bo jego mózg nie ma siły pracować, a w domu nastawia się głównie na tryb przetrwania, żeby nie oberwać od ojca. Zwłaszcza dla pani sklepowej Zosi, która pracuje 12 godzin w sklepiku, robiąc tam absolutnie wszystko. Już nie mówiąc o małym Mutu z Erytrei, ooo, on to z całą pewnością ma mnóstwo czasu na naukę! O. Już nie ma. Zdechł z głodu.

                      Samorozwój jest na szczycie piramidy potrzeb. Na samym dole, na podstawie, jest zaspokojenie potrzeb fizjologicznych i potrzeby bezpieczeństwa. Tysiące, miliony ludzi nie mają nawet tego. To nie fair, by wymagać od nich żeby wiedzieli absolutnie wszystko o wszystkim, bo inaczej to ich wina.

                      I nie, nikt nie powinien być traktowany jak biedne, głupie zero, bo to niegodne człowieka - ani, żeby być uważanym za biedne, głupie zero, ani by kogokolwiek uważać za biedne, głupie zero.
                        • marusia_ogoniok_102 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 15:22
                          Nie, wyliczanka pokazująca, że ani świat, ani Polska nie składają się z wszystkowiedzących ematek ze zmieniaczami czasu. Ematek, dodajmy, mających zapewne samochód - lub mieszkających w dobrze skomunikowanym mieście - z kapitałem kulturowym, dobrze wykształconych, "wonskich specjalistek" (no właśnie - nawet ematka przyznaje, że "wonskich"!), które mają pół bańki oszczędności z inwestycji, bo po pracy mają czas i pieniądze na kursy, książki i samorozwój.
                    • runny.babbit Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 18:24
                      Chodzi o to, że nie rozwiążesz wielkiego problemu społecznego poradą typu "doucz się, poczytaj książkę" itp. Społeczeństwo się starzeje i choćby skały srały, większość ludzi będzie zależna od innych i/ lub państwa. Tylko niewielki procent jest w stanie odłożyć tyle by być całkowicie niezależnym. Nie mówiąc o tym, że starsi ludzie mają potrzeby nie tylko finansowe. Po prostu zejdźmy na ziemię. I wcale nie postuluję by wypłacać każdemu średnia krajowa, ale żeby budować domy opieki,takze dziennej, rozbudować sieć asystentów społecznych, projektować przestrzeń społeczną nie tylko z myślą o młodych i zmotoryzowanych etc.
                  • trut_u Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 20:49
                    O, dobrze powiedziane... Takich rzeczy mam kilka na liście. Ogarnąć inwestycje. Nauczyć się zdrowiej kupować i gotować. Ogarnąć zaniedbany problem zdrowotny. Tylko jakoś ta doba za krótka... Na razie o inwestycjach kupiłam książkę. Leży i czeka na czasy, kiedy przestanę zasypiać po przeczytaniu pierwszej strony.
              • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 14:11
                Splycasz, ale odpowiem na powaznie:
                kazdy sposob przechowywania gotowki lub zasobow jest obarczony ryzykiem. Spod materaca ukradna, bank moze upasc, kraj moze byc w takiej sytuacji jak ukraina czy grecja niedawno. ROR tez ma jakis poziom ryzyka.
                Wiec jesli zakladasz, ze kazde ryzyko = kasyno, to faktycznie, nie ma co zaczynac tematu.

                Ale jesli chodzi o inwestycje o minimalnym ryzyku, to obligacje. Osobiscie mam ich nieduzo, bo celuje w 10-15% zysku rocznie, i jestem gotowa na duze ryzyko.
                Ale jesli ktos chce bezpiecznie i np jest 10-15 lat przed emerytura, to obligacje.
                Skarbowe brytyjskie (jedne z najbezpieczniejszych na swiecie, bo jednak ten kraj od 300 lat nie widzial pozadnego przewrotu politycznego): 4.75% rocznie na 10 letnich obligacjach.

                Korporacyjne: Citi bank ma wieludziesiecioletnia tradycje. Ich 15 letnie obligacje daja 5-6% rocznie.
                To sa stale procenty, wyplacane co 6 albo 12 miesiecy, niezalezne od kursu akcji, gieldy itp.

                Jest tez kilka innych produktow, ktore zaliczylabym do bezpiecznych, ale obligacje sa dosc oczywistym i prostym przykladem „lepiej niz inflacja”.
                  • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 17:14
                    Mylisz pojecia, to co tu masz, to jest „yield” a nie „coupon”. Coupon to sa odsetki (oprocentowanie), ktore rzad ci wyplaca, yield to jest rentownosc wyliczany w stosunku do wartosci rynkowej tejze obligacji.

                    Np:
                    kupuje obligacje za 1000 GBP na couponie 4.75% - czyli rzad wyplaci mi co roku 47.5gbp zysku. Ale w tym czasie wartosc mojej obligacji na gieldzie sie zmienia, gdybym np chciala ja sprzedac wczesniej, to na gieldzie dostane za te obligacje np 900GBP albo 1100gbp - w zaleznosci od dnia.
                    Yield jest wartoscia wyliczana z zysku i wartosci rynkowej obligacji. Jesli jednak nie planujesz nia obracac, a chcesz po prostu zgarniac zyski, to kupujesz i masz to 4.75%
                • bywalec.hoteli Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 07.06.21, 00:32
                  po-trafie napisała:

                  > Wiec jesli zakladasz, ze kazde ryzyko = kasyno, to faktycznie, nie ma co zaczyn

                  Na giełdzie jak jedni zarabiają to inni tracą, więc to dla mnie kasyno.

                  > Skarbowe brytyjskie (jedne z najbezpieczniejszych na swiecie, bo jednak ten kra
                  > j od 300 lat nie widzial pozadnego przewrotu politycznego): 4.75% rocznie na 10
                  > letnich obligacjach.
                  > Korporacyjne: Citi bank ma wieludziesiecioletnia tradycje. Ich 15 letnie obliga
                  > cje daja 5-6% rocznie.

                  Super, dzięki za tę wiedzę! A to z Polski też można sobie kupić? MF nie opodatkuje tych zysków przy okazji?
            • princesswhitewolf Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 16:01
              >na koncie podrecznym oprocentowanym nizej niz inflacja.

              Konta dobrze oprocentowane czyli zamkniete na iles miesiecy maja sens w stabilnej ekonomii, a nie w sytuacji gdy lada moment bedzie hiperinflacja w Polsce. Teraz najbezpieczniejsza inwestycja sa trwale inwestycje
            • wapaha Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 19:36
              po-trafie napisała:

              > mowie tu nie tylko o ludziach starszych - ze zdumieniem dowiaduje sie, ze moi
              > rowiesnicy 30-40 latkowie trzymaja te 10, 20 czasem 60 tysiecy (bo byl bonus, u
              > ciulane z premii, kawalek spadku, sprzedaz auta) na koncie podrecznym oprocento
              > wanym nizej niz inflacja.


              a co powinni wg ciebie z nimi zrobic ?
                • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 07.06.21, 06:25
                  <facepalm>

                  Wiec tak:
                  30 000 zainwestowane na 10 lat na 5%, z reinwestowaniem zyskow co roku daje po 10 latach 48 866.
                  Po 25 latach daje: 101 590

                  To bez zadnego dokladaniaco miesiac. Teraz powiedzmy, ze jednak co roku mozesz dolozyc 5000pln do tego (to troche mniej niz 500pln miesiecznie, licze ze raz w roku bo powiedzmy 200-300pln co miesiac i raz w roku jakas premia, 13tka, zwrot podatku czy cos).
                  Gdyby co roku dokladac 5000 pln do tej wejsciowej kwoty 30 000, to po 10 latach masz 111 755.
                  Po 25 latach masz 340 222pln


                  A wiesz co sie dzieje, jak leza na ROR oprocentowanym na 0.2%?
                  Po kolei, bez doinwestowywania, po 10 latach masz 30 605
                  Po 25 masz 31 536

                  Jesli dokladasz te 5k rocznie, to po 10 latach masz: 81 057
                  A po 25 masz: 159 581PLN

                  Czyli jesli dzisiaj zaczne z tymi 30 000 i jestem gotowa dokladac 420pln miesiecznie, to w zaleznosci od dosc prostej decyzji, moge w wieku 60 lat 160k albo 340k pln. Wg mnid to robi spora roznice.

                  Gdzie takie 5% to jest inwestycja bezpieczna, bezmyslna, niewymagajaca wielkiej dbalosci, edukacji i magiatra ekonomii. Idziesz do 3 doradcow w sobote, zbierasz materialy, jesli sobie nie ufasz - placisz 250pln prawnikowi za sprawdzenie malego druku (co jest gwarantowane, jak dana instytucja jest nadzorowana, co jesli umzesz lub zachorujesz wczesniej, co jesli musisz zerwac umowe). Wybierasz najkorzystniejsza opcje, zapominasz na 25 lat.

                  Jesli ktos chce wlozyc czas i wysilek, to zaczynasz myslec np o zysku 8-15% rocznie i wtedy twoje 30k plus 5k rocznie zamienia sie po 25 latach w jakies 820 000. Co wg mnie jest lepszym startem emerytury niz 160 000.

                  Reasumujac: wg mnie oplaca sie inwestowac takie kwoty. Ale moze ja kestem uboga, ze nawet 180 000 robi mi roznice, a dla was to drobne niewarte uwagi...
                    • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 07.06.21, 10:03
                      Obligacje to co innego, niz fundusze.
                      Fundusze inwestycyjny albo np ETFy, to inwestowanie pieniedzy w gielde przez posrednika, ktory rozdziela te pieniadze pomiedzy np firmy jednej branzy, jednego kraju, jednego profilu.
                      W zaleznosci od stopnia ryzyka, i „posrednika” ktorego wybierzesz, sklad i mieszanka inwestycyjna moze byc inna.
                      Np mozesz inwestowac w fundusz, ktory specjalizuje sie w nowych technologiach albo w surowcach albo w spokach z 50+ lat tradycji albo w odnawialnej energii. I wtedy twoj 1000pln jest rozdzielany pomiedzy grupe parudziesieciu spolek gieldowych, w roznych proporcjach (3pln na duzego lidera branzy, 1pln na mniejszego etc). Operator takiego funduszu jest posrednikiem pomiedzy toba a gielda, zwalnia cie z aktywnego wybierania, ale dalej wklada $$ w gielde.

                      Obligacje natomiast polegaja na tym, ze pozyczasz pieniadze emitentowi na procent, a on moze te pieniadze wykorzystac na biezaca dzialalnosc. Mozesz kupic obligacje przez gielde, ale mozesz je tez kupic bezposrednio od emitenta.
                      Jesli kupujesz narodowe obligacje jakiegos kraju, to pozyczasz pieniadze temu rzadowi na.. gospodarke, ekonomie, wojne, infrastrukture albo plakaty wyborcze. Rzad tegoz kraju obiecuje ci za to roczny % (coupon) i zwrot pieniedzy po tych 5-25 latach.
                      Korporacja (obligacje emituja np firmy telekomunikacyjne, banki, firmy od infrastruktury wod-kan) natomiast inwestuja w swoja biezaca dzialalnosc.
                      Przykladowe zestawienie obligacji korporacyjnych (tu w GBP, ale sa tez oczywiscie EUR czy tam USD):
                      www.hl.co.uk/shares/corporate-bonds-gilts/bond-prices/gbp-bonds

                      Jesli chodzi o kraje, to im „dynamiczniejsza” (czyli wzrastajaca ale tez niestabilna) gospodarka, tym wyzszy % - ale nie wiesz, czy nie bedzie przewrotu politycznego. Taki Wietnam czy inna Brazylia ma wysoki % na obligacjach, ale to ryzykowniejsze, niz stabilne, nudne kraje.
                      Lista z oprocentowaniem:
                      www.wsj.com/market-data/bonds/governmentbonds

                      Lista z przekalkulowana rentownoscia:
                      www.worldgovernmentbonds.com/
                    • po-trafie Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 07.06.21, 10:06
                      A jak zrobisz, zeby pamietac swoj PESEL, adres, albo liste kont bankowych?

                      Ja mam koperte z dostepami: jakies konta emerytalne, inwestycyjne, waluty - wszystkie takie dostepy online.
                      Jedna kopie mam w domu, przy aktsch malzenstwa, notarialnych itp. Druga ma moje mlodsze rodzenstwo, w razie gdybym wyladowala jako warzywo w szpitalu.
                      Gdybym nie miala rodzenstwa, pewnie bym kopie zlozyla u notariusza.
                      • katriel Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 07.06.21, 12:01
                        Mam jeden pesel (który pamiętam, bo regularnie używam), jeden adres (który pamiętam, bo regularnie używam) i jedno konto bankowe (hasło do którego pamiętam, bo regularnie używam). Jak miałam dwa konta, to używałam głównie jednego, więc o drugim zapomniałam (i po pięciu latach przysłali mi list z banku, żebym zapłaciła opłatę za prowadzenie, bo nie mają z czego ściągnąć, środki na koncie się skończyły). Co do koperty: zgubiłam już w życiu dyplom doktorski, certyfikat językowy, książeczkę zdrowia syna, dwie karty płatnicze, Social Security card, kartę pojazdu i prawdopodobnie około połowy dokumentów podatkowo-finansowych, jakie miałam w domu (nie liczę ukradzionych ani tych, które się potem znalazły, tylko te, które sama bezpowrotnie zgubiłam). Jest jakieś 80% szans, że kopertę też zgubię.
    • thank_you Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 12:45
      Myślę, że nasi rodzice to ostatnie pokolenie, które oczekuje "dochowania" przez swoje dzieci. Ja też miałam podobną sytuację w domu (kierunkowe wsparcie jednego dziecka, oczekiwania od pozostałych - co zabawne, rodzice chcieli zafundować nam to, co zafundowano im) - w kilku zdaniach wyłuszczyłam im perspektywę oraz zgubne konsekwencje ich wyborów i natychmiast rozum wrócił na odpowiednie tory. Gdyby tego nie zrobili - powieka by mi nie drgnęła przy odmowie pomocy.
    • nevertheless123 Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:03
      Może to będzie spojrzenie niestandarowe , ale uważam, że w Polsce dużą rolę odgrywa religia i zaufanie do Boga, co implikuje, że o przyszłość swoją dziatki boże się troszczyć nie potrzebują, bo "jakoś to będzie i Bóg da". W rezultacie to "jakoś" musi jednak zostać ogarnięte przez dzieci, bo w praktyce nic się samo nie załatwi i nie zorganizuje.
      Na Zachodzie Europy panuje raczej myślenie pragmatyczne, rodzice starają się uporządkować swoje sprawy: decydują w jakim domu starości chą spedzić ostatnie lata, dzielą majątek, sporządzają testament itp. Raczej nie liczą na to, że wszystko się "magicznie" i "samo" załatwi.
    • asia_i_p Re: Dlaczego rodzice nie myślą o... 06.06.21, 13:05
      Bo hierarchia wartości przedstawia się tak - bieżące przetrwanie - pomoc dzieciom - własne zabezbieczenie na starość. Przy polskich pensjach i kosztach opieki nad seniorami życie jest za krótkie, żeby tę trzecią potrzebę zabezpieczyć wystarczająco.