Dodaj do ulubionych

Nie radzę sobie że starzeniem się mojej

07.06.21, 09:12
Matki.

Moja matka całe życie próbowała mnie i otoczenie zdominować. Chciała decydować. Uczyć itp.
Toksyczna była i to co najgorsze jej zostało.


Teraz te cechy jeszcze bardziej się uwydatniły.
Tylko że ma 69 lat. Jest śmieszna gdy to robi, wyzywa wszystkich od gówniar, naucza.
Jest taka jak była, tylko że widać że zapomniała ile ma lat.

Ostatnia sytuacja miała miejsce gdy zwraca uwagę kuzynce, mojej niemal rówieśnicze lat 36, "że powinna słuchać starszych , bo są mądrzejsi".
Ta ja zbesztala przy wszystkich. Mnie nie było.
Matka to przeżywa. Nie może się pogodzić, że ktoś jej uwagę zwraca.

Najgorsze jest że chodzi do ludzi, rozmawia, mówi o rodzinnych sprawach. Przed blokiem zaczepia ludzi z psami i zaczyna wypytywać. Jest tym przejęta i zdenerwowana.
Nic innego się nie dzieje.

Jej pokolenie jest na wymarciu. Rodzina liczna powoli odpada. Zaczyna traktować ją jak wariatkę.

Źle mi się to znosi. Bo ona jest trudna w kontakcie. I jeszcze ta starość.

Dobra: jestem wkurzona że jej rodzina robi sobie z niej jaja, nie zaprasza na święta, ignoruje, kpi, nie pamięta.

A ja jej nie wezmę, miałam z nią koszmar całe życie.

Jestem wściekła, że tyle lat jej używali, a teraz mają gdzieś, a ona się stacza i w ogóle nie czuje jak ją traktują. Zaczęli już otwarcie, a ona traktuje ich jak dzieci, jak mnie.


W ogóle wzorce ze mnie przekłada na innych i ma ich za dzieci.
Robi się to karykaturalne.

Nie słucha, nie bierze rad, nie zamyka ust. Ona cały czas mówi. O wszystkim. Inni milczą, ona mówi.
O tym co posłuchała, o tym z kim rozmawiałam. Przechodzi to przez nią jak przez przezroczystą.
Nie wie co mówić, a czego nie.
Ciągle szuka solidarności z innymi.
Spędza stare baby do domu, takie które inni przeganiają.
Dzwoni do administratorów, że klatka jest brudna a ona za sprzątanie płaci.


To się rozlewa, rozkręca. Obcy ludzie są informowani o wszystkim.

Do tego ciągle mnie szantażuje że powie o mnie każdemu.
Mówi.
Takie rzeczy że wstyd.


Rodzinka, liczba, ma ją gdzieś. I zsyłają ją na mnie.
Wypluli i teraz mam brać.


Ona mnie nawet nie wychowywała. Na spółkę z babcią. Teraz do mnie wraca w tej formie.
Nie mam do niej sentymentów.
Prawie jej nie znam a z tym szaleństwem muszę żyć

Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 10:10
      Przede wszystkim nie utożsamiaj się z matką, nie jesteś nią, a ona nie jest Tobą i nie musisz jej problemów przeżywać, brać do siebie itp. Jest jaka jest i nie zmieni się. Nie rób tego samego co ona - nie pouczaj, nie naprostowuj, nie krytykuj. Jeśli wymaga pomocy, a Ty chcesz pomagać wyznacz granice. Rób to co konieczne i to co chcesz zrobić. Nie ingeruj w jej kontakty z innymi ludźmi, administracją, obcymi, rodziną. To nie TWOJA sprawa. Pozwól jej na ponoszenie konsekwencji - bycie śmieszną, gadułą, czy uciążliwą. Inni ludzie sobie z tym poradzą bez Twojej pomocy. Ty skup się na tym żeby - nie opowiadać jej o sobie i nie słuchać tego co ona opowiada o innych. Wypracuj sobie neutralne tematy - o pogodzie, nowalijkach w warzywnym, przepisie na gołąbki itp. I nie dawaj się wciągać w inne - zmieniaj temat, wychodź, albo odkładaj słuchawkę,
    • mashcaron Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 10:32
      O, odpisałaś moją babcię. Współczuję szczerze, wiem jak trudne są kontakty z takimi osobami. My to rozwiązaliśmy tak, że oboje z bratem wyjechaliśmy za granicę a babcią opiekował się znajomy pan w zamian za darmowe mieszkanie. To był bardzo spokojny człowiek, miał niemal wypisane na czole " spływa po mnie jak po kaczce", no i nie był emocjonalnie związany więc łatwiej mu było olewać babcine akcje.
      • zarzadza33 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 15:23
        molik28 napisała:

        > Twoja matka jest zaburzona. Jest chora. Potrzebny jej psychiatra. Bardzo ci wsp
        > ółczuję.

        Mam to gdzieś jaka jest i czego jej potrzeba.
        Dlaczego rodzinka jej nie przygarnie? Co?
        Tylko się nabijają i robią z niej jeszcze większą wariatkę.
        Trzymają ze swoimi, ma 4 siostry i każda ma ją głęboko ..
        Dlaczego w imię miłosierdzia nie przekona opieki?
        Nie chcą wziąć na święta a ona musi się wpychać?!

        Oddalilam ją od siebie jak mogłam. To chodzi po klatkach, dzwoni domofonami, chodzi do starych szkół i szuka mojej pracy.


        Jak trzeba to sklepie w neta lub się dowie.
        Wiesz jakie to uwłaczajace, gdy obcy ludzie się do ciebie dzywajaj jakby cię znali, dodając x a pani mama.."
        • aqua48 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 08.06.21, 10:50
          zarzadza33 napisała:

          > Mam to gdzieś jaka jest i czego jej potrzeba.
          > Dlaczego rodzinka jej nie przygarnie? Co?

          A dlaczego oczekujesz przygarnięcia matki przez rodzinę? Oni nie mają takiego obowiązku. Obowiązek opieki, pomocy, finansowania w razie ubóstwa spoczywa na dzieciach. Bez względu na to czy mają to gdzieś czy nie.

          > Wiesz jakie to uwłaczajace, gdy obcy ludzie się do ciebie dzywajaj jakby cię zn
          > ali, dodając x a pani mama.."

          No niestety i tak bywa. Musisz mamie zapewnić bezpieczne miejsce, leczenie i opiekę. Inaczej będzie coraz gorzej...
    • mama-ola Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 10:34
      Współczuję Ci. Mam nadzieję, że przynajmniej finansowo i fizycznie Twoja mama daje radę, bo tego byłoby już za wiele.
      Wykup jej netflix czy inne HBO. Bezpieczniej będzie, gdy utonie w problemach fikcyjnych ludzi. Nie zrani wówczas tych żywych. A Wy zyskacie neutralne i przyjemne tematy do omawiania.
      • zarzadza33 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 15:27
        hanusinamama napisała:

        > Czemu jesteś wkurzona ze jej rodzina nie chce zapraszac toksycznej osoby? Moja
        > babcia była toksyczna, jej rdozina tez sie na nią wypieło co doskonale rozumiem
        > i uwazam za dobre. Tylko moj ojciec uwiązany w tej toksycznej relacji tkwił do
        > smierci matki.
        > Czemu musisz z tym zyc?
        >


        Nie żyję z tym ale mam do czynienia.
        Mieszkam w tym samym mieście a ona wchodzi na klatke, rozpytruje, ściąga sąsiadów!


        Dlaczego rodzina ma się w to angażować?

        Może dlatego że jak było z nią w miarę ok to ja ssaki i może dlatego że siostry mogłyby pomóc bo mimo że starsze od niej, to są bardziej rezolutne i można z nimi pogadać.
      • zarzadza33 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 15:31
        heniek.8 napisał:

        > Chyba dopiero jak przełamie się w tobie taka bariera, że niech sobie gada ludzi
        > om co chce, to nie dotyczy mnie tylko jej (ofc nie zwierzasz się jej z niczego
        > co nie chcesz aby stało się publiczne) to poczujesz spokój i uwolnisz się od ni
        > ej

        Jest to bardzo trudne.
        Uczę się.

        Ona zaszła nawet do moje poradnni stomatologicznej!!!😭
        • heniek.8 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 08.06.21, 08:24
          jest trudne, też kiedyś jak ktoś na mnie narzekał czy "oczerniał" mnie to czułem potrzebę pilnowania tego, prostowania, argumentowania że to nieprawda itp.

          ale potem coś mi się w mózgu przestawiło i pomyślałem sobie "ch.j z tym to nie mój problem, jeżeli będzie to coś psującego mi reputację np. zawodową przez co poniosę straty, to pójdę do sądu, a tak to niech chodzi i gada, sama sobie wystawia tym świadectwo"
    • makurokurosek Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 07.06.21, 15:50
      W twojej wypowiedzi całkowicie brak konsekwencji. Z jednej strony zarzucasz matce wieczną nadopiekuńczość, z drugiej że sie tobą nie interesowała , nie wychowywała.
      Z jednej strony piszesz, że jej nie znasz z drugiej, że musisz się nią zajmować.
      Coś tu bardzo mocno nie zgrywa
    • purchawka2020 Re: Nie radzę sobie że starzeniem się mojej 08.06.21, 14:33
      Moja matka zachowuje się podobnie. Na szczęście nie ma siły chodzić po moich miejscach ale jak miała to potrafiła złożyć wizytę moje ginekolog. Wisi za to na telefonie.
      Musze się bardzo pilnować, żeby nie dać jej "pożywki" do wpieprzania się we wszystko i mocno ograniczam zwierzenia a nawet lekkie wzmianki o moim życiu . Wszytko gra, wszyscy zdrowi , wszytsko wporządku , nic nowego - takie komunikaty nadaję.
      Zdaję sobie sprawę że to zaburzenia, prawdopodobnie lękowe, psychiatra był ale się zmył, mama nie czuje potrzeby....

      Uwolniłam się od przejmowania się nią patrząc na mojego kuzyna, który miał jeszcze bardziej obciachowego ojca. Patrzyłam jak jego ojciec daje czadu na imprezach rodzinnych a kuzyn zdystansowany spokojnie siorbał rosołek. Zdałam sobie sprawę, że dzieci nie odpowiadają za zachowania swoich rodziców i przeważnie nikt tak tego nie odbiera. Raczej ludzie tym dzieciom współczują.
      Gdy ludzie mówią mi , że moja mam coś tam nawywijała wzdycham i odpowiadam krótkim komunikatem "no tak, mama ma na starość fiksum - dyrdum , co zrobić...". Spotykam się ze zrozumieniem.
      Na razie ojciec się z nią męczy, mam daje sobie radę finansowo i organizacyjnie .
      Potem się zobaczy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka