Dodaj do ulubionych

Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj

07.06.21, 09:15
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,173910,23373058,nadmierna-troska-o-dziecko-to-rodzaj-przemocy-strach-matki.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza&fbclid=IwAR0FmN01rV3uXBKWyLxzDtb7EswAoMYeiDQvK_KoIEwMAot5NlJRMkREHiU
Jedno mnie zastanawia - jak Polacy tacy nadwrażliwi to jak dziecko ma byc największa ciamajda w klasie? wsrod innych bezradnych sierotek?

Ja tam wole zywe bez wstrząsu mozgu z rekami i nogami. I jesli to robi ze mnie nadopiekuńczego rodzica to spoko. Nie przeszkadza mi ze inni rodzice nie pilnuja nie zwracaja uwagi - ich problem.
Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 09:18
      Nie mam dostępu. Ja też oczywiście wolę żywe, z mózgiem i kończynami.
      Bardzo trudno zachować balans pomiędzy dawaniem wolności a opiekuńczością.
      Ale "pocieszę" Cię- jak się coś stanie Twojemu dziecku, to i tak będziesz się czuła winna, a i otoczenie będzie dociekać czy dołożyłaś wszelkich starań.
      • ichi51e Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 09:21
        „ Nadmierna troska o dziecko to rodzaj przemocy. Strach matki to problem matki
        04.06.2021
        Otwarcie pierwszego w Polsce placu zabaw ' Rezerwat Dzikich Dzieci'
        Otwarcie pierwszego w Polsce placu zabaw ' Rezerwat Dzikich Dzieci' (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)
        Moja znajoma mawia, że cudzoziemiec na polskim placu zabaw musi dojść do wniosku, że najpopularniejsze imię dziecięce to u nas "Uważaj". Pokazywanie lęku o dziecko to prosta droga to zrobienia z niego pierwszego ciamajdy w klasie.
        REKLAMA

        Najlepsze teksty o wychowaniu dzieci: zapisz się na wtorkowy newsletter "Być rodzicem". Zapraszamy też do dyskusji o rodzicielstwie: bycrodzicem@wysokieobcasy.pl

        W czasie naszej majówki w Krakowie Stach trafił do szpitala. Trzy dni koszmarnych nerwów i widmo operacji zrobiły swoje. Choć wszystko dobrze się skończyło, czuję, jak zaczął mnie lekko, ale natrętnie podskubywać neurotyczny lęk o dzieci.

        Bezpieczeństwo dziecka. Zdanie 'mama mi nie pozwala' przydaje się, gdy dziecko chce odmówić
        CZYTAJ TAKŻE:
        Lęk o bezpieczeństwo dziecka każe nam je straszyć: niech boi się o siebie tak jak my o nie
        Na co dzień mam go pod kontrolą. Wiem, że jestem hiperczujna i niekiedy trochę zbyt panikująca, więc trzymam emocje na smyczy. Ale widok mojego cierpiącego dziecka i wszystkie czarne scenariusze, które mi w ciągu tych trzech dni lęgły się w głowie tak, że nim utłukłam jeden, pojawiał się następny, dały mi w kość i psychika się rozhasała. Siedzę wystraszona jak ten zając pod miedzą, na wszystko patrzę jak przez lupę. Łucja ma czerwony kark i się drapie. Choć wygląda to na zwykłe potówki, cztery razy przeglądam jej głowę, uszy i miejsca za uszami. Bo może kleszcz? A jak kleszcz, to niechybnie zapalenie mózgu. Po powrocie do domu rzucam się sprzątać mieszkanie, zdecydowana dokładnie wymieść z kątów wszystkie drobne rzeczy, które mała mogłaby połknąć (nic nie znalazłam). Może lepiej nie dawać im pić kranówki?

        Stasiu, trzymaj się mocno poręczy, jak idziesz!

        REKLAMA

        Lusia, nie wchodź tam! Uważaj!

        Cóż, moja znajoma zwykła mawiać, że jeśli cudzoziemiec pójdzie na polski plac zabaw, będzie musiał dojść do wniosku, że większość dzieci ma na imię „Uważaj".

        Pierwszy skok Małysza

        Kiedy szukałam żłobka dla Staśka, najbardziej zależało mi na tym, żeby dziecko, które jeszcze nie mówi (a więc się nie poskarży), ale wszystko już rozumie, nie trafiło do placówki, gdzie ciągle będzie dostawało przekaz o własnej ciamajdowatości:

        REKLAMA

        - Nie wchodź tam, bo spadniesz!

        - Zostaw to, bo sobie przytniesz palce!

        Pierwsze zebranie redakcji Gazety Dzieci
        CZYTAJ TAKŻE:
        Powstaje "Gazeta Dzieci". "Dzieci nie porozmawiają z dorosłymi tak szczerze jak z rówieśnikami"
        - Nie biegaj tak szybko, bo się przewrócisz!

        Wszystkie te komunikaty z powodzeniem można zastąpić jednym uniwersalnym: „Nic ci się nie uda, bo jesteś nieudacznikiem, więc lepiej nawet nie próbuj".

        Znalazłam miejsce, gdzie nigdy takich rzeczy nie słyszał. Co najwyżej: 'Bądź ostrożny, ale próbuj'

        Od początku swojego macierzyństwa wiedziałam, że moim naturalnym wrogiem - jak w przypadku wielu matek - jest nadopiekuńczość. Miałam też świadomość, że podskubując poczucie własnej wartości swojego syna przez kwoczenie nad nim, podetnę mu skrzydła równie skutecznie, jakbym urąbała je siekierą. Gryzłam się więc w język. Oceniałam, czy jeśli się przewróci, spadnie z czegoś, walnie w coś głową, może mu się stać coś poważniejszego niż guz czy otarcie i jeśli uważałam, że nie, pozwalałam biec, włazić, skakać. Oczywiście ręce zawsze miałam spocone, bo nigdy nie da się oszacować ryzyka ze stuprocentową pewnością.

        Zawsze przerażała mnie myśl o pierwszym skoku Małysza i innych skoczków narciarskich. No spoko, ćwiczą sobie jakoś to całe szaleństwo na sali gimnastycznej, na coraz większych skoczniach, ale, do licha, przychodzi ten dzień, że trzeba skoczyć pierwszy raz z tej prawdziwej, wielkiej! Takie same ciarki chodziły mi po plecach, jak Stach pierwszy raz sam wchodził po drabince na placu zabaw czy wspinał się po wielkiej sieci na wysokość ponad dwóch metrów. Mam ziąb w stopach i dłoniach, gdy myślę o tych chwilach w przyszłości, kiedy pierwszy raz sam pojedzie autobusem do szkoły, puszczę go samego do wody, pozwolę jechać na Przystanek Woodstock czy innego Open'era.

        Ale wiem, że mój strach to mój problem. Mam prawo go czuć i jednocześnie psi obowiązek uwolnić od niego dziecko.

        Chłopiec z wybitym okiem

        Od powrotu z Krakowa robię więc sobie pranie mózgu i zaganiam swoje lęki do klatki. Mantruję, że ludzkość by nie przetrwała, gdyby dzieci masowo umierały od upadku na zjeżdżalni. Jak bardzo truje matczyny strach, wiem dobrze sama. Moja mama miała obsesję, że zrobię sobie coś z oczami. Faktem jest, że miała podstawy, bo jako zupełny szkrab tak szalałam na korytarzu akademika, że wyrżnęłam okiem w niski parapet i wyglądało to naprawdę źle.

        Ewa Chodakowska uruchamia platformę z ćwiczeniami dla dzieci
        CZYTAJ TAKŻE:
        Dzieci nam tyją najszybciej w Europie. Znana trenerka fitness chce zachęcić je do aktywności fizycznej
        Ostatecznie jednak nic mi się nie stało, ale moja matka już zawsze suszyła mi głowę: „Uważaj na oczy! Nie machaj tym widelcem! Nie biegaj z patykiem!". Żeby nie było: nie mówiła mi tak, gdy miałam pięć lat. Jak miałam 15, powtarzała to nadal. W efekcie sama mam schiz na punkcie oczu i w ułamku sekundy widzę w nowym terenie wszystko, co mogłoby uszkodzić mi wzrok. Jeśli ktoś w moim towarzystwie otwiera wino musujące, zachowuję się gorzej niż jamnik w sylwestra. A twarde fakty są takie, że przez całe swoje młodzieńcze życie - a chodziłam do trzech ogromnych podstawówek czasów wyżu demograficznego, więc zetknęłam się z setkami dzieciaków - miałam tylko jednego kolegę z wybitym w wypadku okiem.

        Ja jedna wiem, ile roboty mnie to kosztuje, żeby nie przenieść tego lęku dalej. Trochę zneutralizowałam go żartem i poza tym, że Stach ma wbite do głowy zasady, jak nosić nożyczki itp., na ogół, gdy mam poczucie, że jakoś może swoim oczom zagrozić, mówię tylko: „Stasiu, uważaj, bo jak sobie wybijesz oko, to nie będziesz mógł być pilotem". Ludzie czasem na mnie dziwnie patrzą, ale Stach się śmieje, zaczyna być uważniejszy i to neutralizuje mój lęk, a przede wszystkim daje mi pewność, że syn dostał normalne ostrzeżenie, a nie dawkę schiza.

        Dać dziecku żyć

        Są psychologowie, którzy uważają nadmierną troskę za rodzaj przemocy. Może być to z pewnością narzędzie kontroli, a z tą jest jak z gałką muszkatołową: w małych ilościach jest OK, w nadmiarze prowadzi do choroby i stanów lękowych. Słyszałam o dzieciach nadopiekuńczych matek, które w wieku szkolnym, spadając ze zwykłego krzesła czy krawężnika, łamały sobie ręce i nogi, bo nie dość intensywnie było im dane poćwiczyć sztukę przewracania się. Do domu znajomych moich przyjaciół wszedł kurator, bo ktoś zawiadomił opiekę społeczną, że rodzice - oboje dentyści - z lęku przed zachorowaniem dziecka trzymają w domu taką czystość, że gdyby biały, świeżo wykrochmalony obrus spadł na podłogę, toby ją wybrudził.

        Powrót do szkół: towarzyscy stali się bardziej towarzyscy, ale część się wycofała
        CZYTAJ TAKŻE:
        Są na bakier z dyscypliną. Mają nadmiar energii, a w oczach głód kontaktu. Jakie dzieci wróciły do szkoły?
        Co ma o sobie myśleć dziecko, które wiecznie słyszy od rodzica, że jest taką łajzą, że nie da rady posmarować masłem orzechowym kanapki, nie wykłuwając sobie oka, wejść na murek bez rozkwaszenia sobie nosa czy pobiec przed siebie, nie potykając się o własne nogi? Ja bym sobie dała spokój z próbami, jako że przecież rodzice wiedzą najlepiej. I tak właśnie robią dzieci nadopiekuńczych matek i ojców (bo to dotyczy też ich, w wielu domach, jakie znam, ojcowie trzęsą się nad dziećmi bardziej niż matki): wycofują się przed startem.

        Walcząc z obudzonymi w krakowskim szpitalu demonami, odkopałam piękny tekst Korczaka: „Im bardziej przeraża matkę ze sfer zamożnych myśl o możliwej śmierci dziecka, tym mniej znajduje ono warunków, by stać się bodaj tylko pomyślnie rozwiniętym fizyczn
        • ichi51e Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 09:23
          Walcząc z obudzonymi w krakowskim szpitalu demonami, odkopałam piękny tekst Korczaka: „Im bardziej przeraża matkę ze sfer zamożnych myśl o możliwej śmierci dziecka, tym mniej znajduje ono warunków, by stać się bodaj tylko pomyślnie rozwiniętym fizycznie i jako tako samodzielnym duchowo człowiekiem. (...) Drzwi – przyciśnie palec, okno – wychyli się i wypadnie, pestka – udławi się, krzesło – przewróci na siebie, nóż – skaleczy, patyk – oko wybije, podniosło z ziemi pudełko – zarazi się, zapałka – pożar, pali się. I jeśli dziecko uwierzy, i zmyliwszy czujność gdzieś w kącie z biciem serca nie zapali zapałki... – co pocznie, gdy w sobie, we wnętrzu swej duchowej istoty, odczuje coś, co rani, parzy, kąsa?".

          I dalej ten niezwykły pedagog, który przeskoczył epokę, konkluduje przejmująco: „W obawie, by śmierć nie wydarła dziecka, wydzieramy dziecko życiu; nie chcąc, by umarło, nie pozwalamy żyć".

          ***

          Idę dziś ze Staśkiem na plac zabaw. Muszę go nauczyć skakać z huśtawki. I tak prędzej czy później będzie to robił, wolę, żeby znał najlepszą technikę.
    • beataj1 Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 09:44
      Jestem matką leniwą. Zatem absolutnie nie chodzę za dzieckiem po placu zabaw i nie mówię by uważało - bo mi się nie chce wstawać z ławki.
      Dziecko ma jasny przekaz - uważaj, masz nowe zęby.
      Czasem jak córka włazi na najwyższy poziom wspinaczki linowej stoję pod spodem i krzyczę - złaź, nawet nie próbuj i tak nie dasz rady - za słaba jesteś. Co dla niej jest oczywiste że sobie robię jaja - ale miny innych matek, bezcenne.
      Mam dzieci puszczone samopas. Na naszym podwórku latają same i tylko z rzadka sprawdzam czy nic nie zniszczyły. Nie ma bata bym siedziała i obserwowała jak sie bawią.
      Ale, mam dosyć rozsądne dzieci. Nie zauważyłam by nie patrzyły co robią, by nie rozumiały przyczynoskutkowości swoich działań.
      Jakby były bezrozumnymi dzikusami pewnie bym pilnowała dokładniej (moja przyjaciółka ma takie dzieci - mimo że pilnuje je jak sęp co chwila są w szpitalu z jakimś urazem) - tak na szczęście mogę temat olać i być dalej leniwą.
    • runny.babbit Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 09:53
      Ile z tego wynika z nadopiekuńczości, a ile z tego że ciężko przeciwstawić się społecznej presji, w której gdy cokolwiek zdarzy się dziecku to zawsze winien jest rodzic?
      A cytat z Korczaka bardzo fajny. Dobry dla współczesnej cywilizacji z obsesją na punkcie bezpieczeństwa.
    • memphis90 Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 10:08
      Dziwny ten artykuł. Trochę pomieszanie z poplątaniem. Jest znacząca różnica między "nie biegaj z patykiem w ustach/nie machaj widelcem", a "nie wchodź na drabinkę, bo jesteś nieudacznikiem". Są zachowania ryzykowne i są bezpieczne zabawy. Jak mi dzieciak wpadnie na pomysł, żeby wsadzic drut do kontaktu, wchodzić na cienki lód, bawić się obok falochronu albo wspinać się na słup wysokiego napięcia, to przecież nie powiem "oczywoscie możesz, ale ostrożnie". Z całym szacunkiem dla Korczaka, ale nie będę testować wytrzymałości okien czy ognioodporności małego dziecka, żeby tylko wyjść na wyluzowanego rodzica. Moje dzieci mają np wdrukowane, że ogień nie jest do zabawy, że zapalic świeczkę mogą, ale pod nadzorem, że jak mają gorący patyk z ogniska, to muszą bardzo uważać, żeby kogoś nie oparzyć, a jeśli dzieci jest dużo, to odpuszczamy taką zabawę. I nie siedzę trzęsąc się, ze spoconymi rękami; jesli uznam zabawę za bezpieczną, to czemu miałabym się denerwować?
    • gulcia77 Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 10:16
      Moje zapędy nadopiekuńczości skutecznie skracali chłop i mój ojciec. A młody to był wulkan energii i ciekawskie stworzenie. Na przykład wlazł na bramkę i nie umiał zejść. Ja już bym leciała zdejmować, a tata i dziadek rzucili "siedź na d...", podeszli do młodego i nauczyli go techniki schodzenia. I tak było wielokrotnie. Z rozpalaniem ognia, rąbaniem drewna, jeśli chodzi o pływanie, to sama intensywnie uczestniczyłam w uczeniu. Dobrze, że miałam zaangażowaną w wychowanie przeciwwagę. Dzięki temu z lękami mierzę się sama, a w zamian mam samodzielnego syna. I, o dziwo, rozsądnego. A może właśnie ten rozsądek wziął się z wielu doświadczeń. A że jest sportowcem, to od małego nauczony jest, że czasem musi boleć.
      W lipcu wyjeżdża po raz pierwszy sam z kolegami na kilka dni. Mnie się kręcą różne filmy. Ale to już czas, po prostu. Skoro potrafi być sam w domu, jeździł na obozy od pierwszej klasy, to czemu nie ma być dobrze teraz?
    • iwoniaw Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 12:00
      Kompletne pomieszanie z poplątaniem w tym artykule. Nie, powiedzenie "natychmiast odłóż ten szpikulec zamiast z nim gonić" to nie jest inaczej wyrażone "dziecko, jesteś nieudacznikiem i nawet nie próbuj żyć". Nie, usuwanie drobnych przedmiotów, które łatwo połknąć lub wetknąć sobie w nos czy inne ucho, z zasiegu roczniaka, to nie paranoja ale podstawa BHP. Nie, nie jest nadgorliwością przeglądanie kilkulatce włosów, nawet jeśi nie ma wysypki na szyi - to normalna profilaktyka i troska o zdrowie.
      Natomiast znam matki, które dosłownie ruszyć na krok nie pozwalają kilkulatkowi, karmią go jeszcze na etapie wczesnoszkolnym (!), w piasku za brudno, na drabince za wysoko, w basenie za mokro i za głęboko - i to jest dramat faktycznie, ale takie przypadki to nijak się mają do opisanych w artykule, no i są raczej rzadkie, żaden tam trend.
    • asfiksja Re: Jestes nieudacznikiem nawet nie probuj 07.06.21, 12:16
      Niedobór troski o dzieci i zwykłej wyobraźni jest generalnie gorszy niż nadmiar. Przed wakacjami lepiej by było publikować artykuły z przesłaniem "pilnujcie dzieci, szczególnie małych", a nie "ojacieniemogę, jaka jestem nadopiekuńcza, palnę se w łeb".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka