Dodaj do ulubionych

Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów zagrani

10.06.21, 15:47
Z jednej strony organizowanie zbiórek gdzie tylko na leczenie dziecka A z drugiej strony pokazywanie zdjęć na fb z wczasów za granicy.Ja rozumiem, że ktoś lubi podróże i nie chce zrezygnować. Ale zbieranie na leczenie i chwalenie się że było się np w Hiszpani z tak małym dzieckiem 2 latka i z tak chorym i jeszcze w czasie pandemii to coś jest nie tak. Też tak uważacie.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 16:00
      Nie. Nie uważam tak. Choremu dziecku i jego rodzicom (jeśli mogą) wyjazd się należy. Czasem koszt wyjazdu to promil kosztów leczenia i brak tego wyjazdu niczego by nie zmienił. Inną sprawą natomiast jest zasadność samego kosztownego leczenia. Jeśli mam wątpliwości- nie wpłacam.
        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 16:47
          A bo to pierwsze hasło reklamowe i jedyna "sztuczka marketingowa" w takich zbiórkach? Chcą zachęcić jak najwięcej ludzi do wpłat, nawet niewielkich ("każdy grosz "). Ale realia są takie, że kilka tysięcy wydanych na wakacje nie zrobi szczególnej różnicy a może pomóc na innym poziomie.
          Każda zbiórka jest oczywiście inna,może być i tak, że to bezczelne oszustwo albo wyłudzanie, ale na bazie tych informacji z wątku (zbierają na leczenie, jadą z 2-latki do Hiszpanii) nie widzę niczego "nie tak".
          • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 16:55
            "Ale realia są takie, że kilka tysięcy wydanych na wakacje nie zrobi szczególnej różnicy a może pomóc na innym poziomie. "
            Ale ludzie mogę nie chcieć pomóc na innym poziomie! Co innego uratować kogoś przed najgorszą możliwą tragedią - śmiercią dziecka (tutaj się pochylamy nad jego losem, widzimy, że ma gorzej od nas), a co innego umożliwić mu wypoczynek (zmęczona to sama jestem, równie mocno potrzebuję wakacji)
            • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 16:58
              Tu się chyba nie rozumiemy-ja odnoszę się do sytuacji w której ludzie pomagają "na leczenie"-zbiórka trrwa, srodki wpłacone pójdą faktycznie na leczenie. Zaś w tym czasie kiedy trwa zbiorka rodzice za swoje środki (które w kosztach leczenia byłyby kroplą w morzu) zabierają dziecko na wakacje
                    • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:36
                      aguar napisała:

                      > No to napiszę inaczej. Jakby tych 5 tysięcy nie wydali na wakacje, zamiast włąc
                      > zyć do puli na leczenie, to ludzie zamiast wpłacać te ostatnie 5 tys. na to dzi
                      > ecko, mogliby już dać je na leczenie następnego, równie potrzebującego!

                      Ale to dziecko może potrzebować też tych wakacji: odpoczynku od leczenia, zmiany klimatu. I jestem gotową się założyć, że gdyby rodzice ogłosili zbiórkę "na wakacje" to tych wpłat by nie było. Więc wakacje opłacają za swoje, bo oceniają, że dziecku tego potrzeba. I tak, Dąbki nad Bałtykiem mogą nie rozwiązywać problemu (już nie mówiąc o tym, że mogą wcale nie być tańsze).
                      • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:40
                        Ale wszystkie dzieci potrzebują wakacji, dzieci wpłacających też! Ludzie mogą chcieć pomóc przeżyć, wrócić do zdrowia, a niekoniecznie fundować wakacje!
                        "I jestem gotową się założyć, że gdyby rodzice ogłosili zbiórkę "na wakacje" to tych wpłat by nie było."
                        No może Ty byś wpłaciła i część osób podzielających Twoje poglądy. Po prostu tak by było uczciwie.
                        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:46
                          Wiesz, jeżeli ktoś wpłaca na taką zbiórkę kwotę, która pozbawia jego własne dzueci wakacji, to ma problem. Ze sobą.
                          Natomiast jeśli wpłaca 10 złotych to raczej sytuacji jego dzieci to nie zmienia.

                          I jeszcze raz-ludzie nie fundują w takiej sytuacji wakacji chorego dziecka. Fundują leczenie. Jeśli choć złotówka że zbiórki na leczenie idzie na wakacje to nie jest ok. Wakacje fundują dziecku jego rodzice. Rozumiem, że "za karę", że jest chore do zakończenia procesu leczenia na wakacje (z pensji rodziców) nie ma prawa pojechać?
                            • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:12
                              A chore dziecko na wakacje jechać nie może. Sytuacja z tymi zbiórkami jest taka, że przeciętnie zarabiający Kowalski, którego stać na tydzień na Kanarach nie jest w stanie zgromadzić takich pieniędzy. Więc ludzie (jeśli chcą) wpłacają. Zas w tym czasie Kowalski jedzie z dzieckiem na te Kanary, bo chore dziecko potrzebuje moze bardziej niż zdrowe-wakacji. I moze lepiej żeby re tydzień spędziło w łagodnym klimacie Wysp Kanaryjskich niż marznąc nad Śniardwami żeby było odpowiednio "żebraczo". Za pieniądze swoich rodziców.
                              • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:23
                                No to niech ludzie, którzy chcą wpłacać na wakacje, wpłacają na wakacje, a ci, którzy chcą płacić za leczenie, płacą za leczenie. To, że choremu niewątpliwie posłużą wakacje, nie znaczy, że ktoś jednak nie uzna, że istotniejsze jest ratować kolejne zdrowie.
                                • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:31
                                  aguar napisała:

                                  > No to niech ludzie, którzy chcą wpłacać na wakacje, wpłacają na wakacje, a ci,
                                  > którzy chcą płacić za leczenie, płacą za leczenie.


                                  Ok. Czyli jednak wniosek jest jeden- chore dziecko dopóki nie zakończy się zbiórka i potem proces leczenia nie może jechać na wakacje. Bo czy to 500 złotych czy 5000 to jeśli do zebrania jest milion, tak naprawdę nic to nie zmieni.
                      • sol_13 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:20
                        daniela34 napisała:

                        > Więc wakacje opłacają za swoje, bo oceniają,
                        > że dziecku tego potrzeba. I tak, Dąbki nad Bałtykiem mogą nie rozwiązywać prob
                        > lemu (już nie mówiąc o tym, że mogą wcale nie być tańsze).

                        Dlaczego Dąbki nie rozwiązują problemu? Male dziecko nie potrzebuje wyjazdu do Hiszpanii, to jest potrzeba rodziców. I bez przesady z tym, że nie tańsze-o ile nie jadą do 5*, tylko np do pensjonatu albo domków to dla kilkuosobowej rodziny zawsze bedzie taniej niż za granicą.

                        Mnie to razi, tak samo jak wspomniany wyżej samochód za 200 tys. Nawet jeśli jest wzięty w leasing, to oznacza, że stać ich na wysoką comiesieczną ratę, a od ludzi na leczenie dziecka ciągną. Przynajmniej by tych zdjęć nie wrzucali. Jak dla mnie- głupi i bezczelni. Trudno, tak to odczuwam.
                        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:28
                          Tak, Dąbki wcale niekoniecznie będą tańsze (nawet jeśli jadą do domków- to dochodzą wysokie w Polsce koszty jedzenia, za to jeszcze do niedawna tak małe dzieci z BP jeździły gratis) i jest jeszcze kwestia pogody. Oczywiście wszystko zależy od konkretnej choroby, warunków, terminu wyjazdu i wielu innych okoliczności. Dziecko nie potrzebuje konkretnie Hiszpanii, Portugalii ani Włoch. Ale potrzebuje wypoczynku w dobrych warunkach i może z gwarancją pogody jeśli ten wyjazd to jedyny wyjazd na jaki mogą sobie pozwolić (I tu Wyspy Kanaryjskie są sensowną opcją).

                          Co do samochodu- z rata leasingową to bywa zaskakujące różnie, ale generalnie zgadzam się, że jak ktoś ma leasing auta za 200 tys to prawdopodobnie koszty leczenia w wysokości 80 tys byłby w stanie pokryć sam. I tu uważam zbiórkę za bezczelność.
              • mizantropka_20 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:22
                Bardzo to humanitarne, szczególnie w sytuacji kiedy "każdy grosz" wpłacają ludzie, którzy o wyjazdach wakacyjnych mogą sobie pomarzyć... Oczywiście zbiórkobiorcy są tak bardzo niewydolni finansowo i tak zorientowani na kuracje dziecka, że kilka koła w te lub w te, to kropla w morzu i można sobie taki wyjazd zafundować ze środków frajerów. Czy nie można natomiast na terapeutyczny wypoczynek uczciwie założyć kolejnej zbiórki?
                • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:33
                  Ja od zbierających oczekuję wyłącznie tego, żeby pieniądze, które im wpłacam wydali zgodnie z celem zbiórki. Nie widzę powodu do rozliczania ich z tego, na co ich stać a mnie nie stać. Na leczenie za milion ich nie stać. Na to im wpłacam. I nie mam bólu o to, że wyjadą do Hiszpanii (to jakiś luksus jest?) Jakbym miała mieć ból to faktycznej lepiej nie wpłacać i nie wypominać.
                    • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:50
                      A jeszcze dodam, po przemyśleniu, że gdyby to było nie 5 tys. a 500 zł za weekend w domku nad jeziorem,o pewnie ja sama, tak bym to skwitowała: niech odpoczną, niech się zrelaksują, to nieistotna kwota. Odbiór sytuacji zależy więc od majętności osób proszonych o te pieniądze.
                      • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:53
                        aguar napisała:

                        > Odbiór sytuacji zależy więc od maj
                        > ętności osób proszonych o te pieniądze.

                        To ja rzuciłam przykładową kwotę 5000 złotych, ale tak naprawdę o tym wyjeździe wiesz tylko tyle, że do Hiszpanii. Nie masz pojęcia ile on kosztował ale już ci się to nie podobało zanim ja podałam 5 tysięcy.
                        500 złotych w domku to raczej mało realne w ogóle w tym roku. Chyba że 2 dni.
                    • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:51
                      aguar napisała:

                      > Może to jest po prostu kwestia Twojego statusu i np. jakby wydali 50 tys. na Au
                      > stralię i Nową Zelandię, to już byś nie była taka wyrozumiała?

                      Nie byłabym wyrozumiała, oczywiście, bo nie ma konieczności wypoczywania w Nowej Zelandii czy Australii. To jest daleki, kosztowny wyjazd, zupełnie zbędny w przypadku chorego dziecka. Mało tego, jeśli ktoś ma możliwości wydać 50 tys na Australię to prawdopodobnie ma zupełnie inne możliwości zgromadzenia pieniędzy na leczenie. Natomiast powodów do oburzenia na Hiszpanię (koszty porównywalne do wakacji w Polsce) nie widzę. Chyba, że zakładamy, że w ogóle ma nie jechać.
                      • mizantropka_20 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:00
                        Odpowiem Ci tak - dla mnie postawy danielopodobne czyli: moje pieniądze i moja sprawa na co wydaje (oczywiście w zbiórkowych przypadkach) sprawiają, że takie postawy jak uczciwość, szlachetność, prawość zanikają.... Za to promują roszczeniowość i cwaniactwo. No ale cóż - głupia ja, skoro prawnik po UJ takie postawy prezentuje. Pozdrawiam
                        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:10
                          Serio? A może raczej:nie rozliczam rodziców chorego dziecka czy zapłacili mu swoimi pieniędzmi za wystarczająco żebracze wakacje. Bo to z pewnością cwaniactwo i roszczeniowość. Z pewnością już to wiadomo z jednego wpisu autorki. Prawnik po UJ lubi jednak nie oskarżać ludzi borykających się z wyzwaniem dla niego niewyobrażalnym bez dowodów.
                        • magdallenac Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:31
                          Czy Ty to piszesz poważnie?? Jestem wdzięczna za to jak los mnie potraktował i idąc śladem mojego ojca bardzo dużo pomagam charytatywnie- mamy tylko inne targety. Jeśli wśród wszystkich zbiórek, które finansowo wspieram t znajdzie się kilka, które są dyskusyjne/ niejednoznaczne/ wzbudzające wątpliwości/okażą się oszustwem- trudno, biorę to na klatę i cieszę się, że mimo wszystko udało mi się komuś pomóc. A Ty piszesz, że przez takie osoby jak ja uczciwość, szlachetność, prawość zanikają, bo przez takie osoby jak ja ci "potrzebujący" stają się coraz bardziej roszczeniowi i cwani??
                          • mizantropka_20 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:43
                            Tak niestety sądzę. Jeszcze kilkanaście lat temu nikomu nie przyszło by do głowy, żeby zbierać na komputery, samochody i inne takie będąc młodym, zdrowym, wykształconym człowiekiem. Skoro okazało się, że są Daniele, które takie akcje wspierają (bo ich pieniądze i wydają na co chcą, a koszt zagranicznych wczasów jest porównywalny do kosztu wacików), to jest ich wysyp jak grzybów po deszczu. Magdalenacc, bardzo Cię szanuję, dlatego skończmy już tą dyskusję, zanim sobie nawrzucamy. Pozdrawiam
                            • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:47
                              Daniela wspiera zbiórki na komputery i samochody? Pierwsze słyszę. Daniela o tym nic nie wie.. I skąd zdanie "ich pieniądze i wydają na co chcą"- oczekuję, że pieniądze że zbiórki wydadzą zgodnie z celem zbiórki. Swoje-niech wydają zgodnie ze swoim sumieniem. Z samego faktu wyjazdu zagranicznego nie wyciągam wniosków, że naciągnęli wpłacajacych. Tyle. Zbiórek na samochody i laptopy oraz bardzo wielu zbiórek na leczenie-nie wspieram.
                            • magdallenac Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:56
                              Okej ostatnie słowo. Nie pomagam zbierać na komputery i wczasy młodych ludzi, ale wspieram wiele akcji ratujących chore dzieci i chore koty, kilka razy niestety okazało się, że kot już dawno nie żył, kasa wciąż była zbierana. Nie zniechęciło mnie to jednak, bo na tego jednego fałszywego kota/dziecko, pomogłam pewnie 100 innym. Mój ojciec uprawia jeszcze bardziej kontrowersyjną filantropię. Od 30 lat pomaga bezdomnym alkoholikom, po tym, kiedy jego znajomy po stracie rodziny w wypadku, z pracownika uczelni zamienił się w mieszkającego na ulicy menela. To z jakim niedowierzaniem, oburzeniem i zbulwersowaniem spotyka się mój ojciec, jest wprost nie do uwierzenia i jest to po prostu smutne. Prowadzimy dyskusję, nie sądzę, aby zakończyła się ubliżaniem z mojej, czy Twojej strony wink
                              • mizantropka_20 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 11.06.21, 00:33
                                Ja też wspieram alkoholików i bezdomnych - robię to bezpośrednio. Dorobiłam się już pewnego "szacunku" na dzielnicy🤐. Pomagam również osobom, których sytuację znam. Jak już wspomniałam pracuję w placówce, która opiekuje się i wspiera osoby chore, starsze i niepełnosprawne - właśnie na tej podstawie zmieniła mi się optyka. Za dużo jest nieszczęścia wokół mnie, żeby swoim ciężko wyharowanym groszem wspierać cwaniactwo.
                • magdallenac Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:01
                  Nie, ci zbiórkobiorcy, mogą być już tak przytłoczeni życiem, stresem, chorobą, że im się ta Hiszpania należy jak psu zupa i ja im tylko przyklasnę, nawet jeśli sfinansują sobie tę wycieczkę z tych uzbieranych pieniędzy. Nie ma takiej kasy na świecie, która mogłaby zrekompensować chorobę dziecka.
      • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 16:44
        "Czasem koszt wyjazdu to promil kosztów leczenia i brak tego wyjazdu niczego by nie zmienił" Ale może ktoś, kto wpłacił kasę, sam się przez to pozbawił takiego wyjazdu. Jednak po to,a by to dziecko mogło żyć i być zdrowe, a nie po to, aby pojechało na wakacje zamiast niego.
        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 16:50
          aguar napisała:

          > "Czasem koszt wyjazdu to promil kosztów leczenia i brak tego wyjazdu niczego by
          > nie zmienił" Ale może ktoś, kto wpłacił kasę, sam się przez to pozbawił takieg
          > o wyjazdu. Jednak po to,a by to dziecko mogło żyć i być zdrowe, a nie po to, a
          > by pojechało na wakacje zamiast niego.


          A ktoś wpłaca takie sumy pozbawiając się tym samym wakacji??? Serio???
          Poza tym z wątku nie wynika, że dziecko pojechało na wakacje z wpłaconych pieniędzy. Pojechało zapewne za pieniądze rodziców, bo jak zrozumiałam zbiorka na leczenie trwa.
            • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:00
              Jak masz 5 tysięcy na wyjazd do Hiszpanii a leczenie kosztuje milion to nie leczysz dziecka najpierw za swoje pieniądze, bo za 5 tysięcy to nawet przelot niekoniecznie opłacisz. W większości wypadków leczenia zagranicznego trzeba zebrać określoną sumę i dopiero wtedy się zaczyna leczenie. Jakby te 5 tysięcy mogło opłacić jakieś rozpoczęcie leczenia to oczywiście nie powinni jechać na wakacje
                • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:19
                  Aha. A w tym czasie, zanim się uzbiera milion, dziecko nie może jechać na wakacje. Ma siedzieć w domu, bo "jest żebrakiem" (ktoś to tu napisał, że "wizerunek żebrakiem zobowiązuje"). A jak się nie uzbiera to dziecko ma umrzeć bez wakacji.
                  No nie. Ja te zbiórki na szalenie drogie leczenie rozumiem tak: to jest kwota nie do zgromadzenia przez rodziców dziecka, kto chce (przymusu wszak nie ma) ten wpłaca ile może i tu rzeczywiście "każdy grosz" się liczy, bo im więcej wpłat, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu. W tym czasie rodzice zaś i dziecko mają żyć jak najbardziej normalnie, nie jak "zebracy", nie jedząc chleb z solą, tylko zyc tak, jak ich stać i jak najlepiej dla chorego dziecka.
                  Co innego zupełnie w sytuacji opisanej przez Hanusiną- leczenie za 80 tys,samochód za 200 tys.
                  • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:25
                    "kto chce (przymusu wszak nie ma) ten wpłaca ile może" No ale chodzi o to, żeby wpłacający widzieli, że rodzice też robią co mogą. Nie chodzi o to, żeby żyli w skrajnym ubóstwie, tylko raczej wpłacających nie kłuli w oczy luksusami, na które tych wpłacających nie stać! Co innego, jak pisałam, gdyby prosili o wsparcie tylko bogatych.
                      • aguar Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:37
                        "A to Hiszpania to luksusy ma które "wpłacających nie stać"? Chyba czynimy tu jakieś dodatkowe założenia."
                        Nie, jeśli zbiórka jest publiczna, to taka jest polska rzeczywistość. Jak się zawęzi grono osób, które się prosi np. do jakiejś grupy zawodowej dobrze zarabiającej np. lekarzy, prawników, to może to inaczej wyglądać i darczyńcy mogą przychylnie spojrzeć na taki wyjazd.
                      • premeda Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:26
                        daniela34 napisała:

                        > tylko raczej wpłacających nie kłuli w oczy luksusami, na k
                        > > tóre tych wpłacających nie stać!
                        >
                        > A to Hiszpania to luksusy ma które "wpłacających nie stać"? Chyba czynimy tu ja
                        > kieś dodatkowe założenia.

                        U mnie w pracy wpłacają dziewczyny, które na wyjazdy do Hiszpanii nie stać, bo zarabiają po 3tys. Wiadomo, że nie wpłacają ogromnych kwot, ale i tak zgrzyta, gdy zbiórka jest pod hasłem: "mamy mało czasu, więc liczy się każda złotówka". Inna sprawa, że pod takim hasłem funkcjonują wszystkie zbiórki.
                        • georgia.guidestones Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:29
                          premeda napisała:

                          > daniela34 napisała:
                          >
                          > > tylko raczej wpłacających nie kłuli w oczy luksusami, na k
                          > > > tóre tych wpłacających nie stać!
                          > >
                          > > A to Hiszpania to luksusy ma które "wpłacających nie stać"? Chyba czynimy
                          > tu ja
                          > > kieś dodatkowe założenia.
                          >
                          > U mnie w pracy wpłacają dziewczyny, które na wyjazdy do Hiszpanii nie stać, b
                          > o zarabiają po 3tys. Wiadomo, że nie wpłacają ogromnych kwot, ale i tak zgrzyta
                          > , gdy zbiórka jest pod hasłem: "mamy mało czasu, więc liczy się każda złotówka
                          > ". Inna sprawa, że pod takim hasłem funkcjonują wszystkie zbiórki.
                          >
                          A ja raczej nie znam ludzi z rodzina na utrzymaniu, pracujacych za minimalna plus 200 i odbierajacych sobie od ust.
                  • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:27
                    Dodam, że ja jestem bardzo sceptyczna wobec takich zbiórek, ale nie ze względu na to, że roszczę sobie prawo do wymagania od tych rodzin "wizerunku żebraka" tylko ze względów medycznych. Co innego sprzeniewierzenie środków ze zbiórki (to oczywiście skandal, czasem kryminał), a zupełnie co innego rozliczanie zbierających "dlaczego Hiszpania a nie Dąbki". Już pomijając to, czy na tę Hiszpanię wydali faktycznie dużo (czasem te wyjazdy są sponsorowane albo po kosztach, bo na przyklad ktoś znajomy albo rodzina tam mieszka)
                  • memphis90 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:36
                    > w tym czasie, zanim się uzbiera milion, dziecko nie może jechać na wakacje. Ma siedzieć w >domu, bo "jest żebrakiem"
                    Wiesz co, raczej nie będzie czekać na te wakacje do pełnoletności... Raz może tę Hiszpanię odpuścić i zainwestować środki w zbiórkę, leki, rehabilitację, żeby dotrwać do tego ratującego życie leczenia.
                          • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:21
                            I ogólnie (to już napisalam niżej, ale może rozbuduję): ja zakladam dobrą wolę tych rodziców i ich troskę o dziecko. Czyli: wybierają wyjazd w takim czasie, w takie miejsce i na takich warunkach, które wg nich (oraz po konsultacji z lekarzami) są bezpieczne dla dziecka a jednocześnie dają jak największą szansę na udany wypoczynek (teraz jest pięknie w Polsce, ale przypomnij sobie maj). I wtedy nie widzę powodu, żeby wymagać "zebraczego" wypoczynku.
                            Jeśli ktoś mi natomiast pokaże, że za te pieniądze mając w pompie dobro chorego dziecka realizowali własne ambicje podróżnicze to się stosownie oburzę.
            • bigimax Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 17:18
              No a ja głupia myślałam, że ludzie najpierw leczą dzieci za swoje pieniądze, a dopiero, jak ich zabraknie, to zbierają...

              to zle myslalas , ze niby dopiero jak sprzedadza wsystko co mja , sprzedadza mieszkanie i z jedna walizka stana bezdomni na dworcu to niby wtedy maja "prawo" robic zbiorke?
      • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 18:57
        Z jednej strony... Z drugiej, do jasnej anielki, zbierasz na LECZENIE, a nie na wożenie dupci do Hiszpanii czy tam na Mauritius. I ja wiem, że ten wyjazd to może być promil, blebleble, ale jednak - nie. Albo nie masz na leczenie i wówczas ok, zbiórka, każdy kto może niech pomaga, albo masz, a chcesz mieć lepiej - wówczas jestem na nie. Per analogiam - pewna "gwiazda" nader medialnie łkała, jak to nie ma na życie i leczenie, a chorutka taka, bidusia. Ano jej prawo. Ale po pierwsze: w czasach "prosperity" woziła zadek wymienianymi co kilka miesięcy autkami, miała trzy chałupy i czort wie co jeszcze. A w czasie, kiedy tak medialnie skomlała - okazało się, ze ma oprócz mieszkania w centrum Warszawy, sporą "daczę" na Mazurach i dom gdzieś w górach. Sorry, ale takie coś tylko wnerwia i podważa wiarygodność WSZYSTKICH zbiórek. Bo pańcia (pomijając już fakt, że będąc na fali nie myślała o przyszłości) mogła spieniężyć chałupę w górach i daczę mazurską - na ileś tam kuracji by jej wystarczyło. Mieszkanie w centrum też można zamienić na mniejsze, tańsze.
        Więc jak dla mnie - jeśli prosisz od cudzego portfela - to masz pieprzony obowiązek te środki przeznaczyć na to, na co głosisz że zbierasz. Czyli deklarujesz, że na drogą rehabilitację - to nie na moczenie tyłka w morzu Śródziemnym. Jeśli na życie - to nie na podatek gruntowy za willę. I tak dalej.
        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 19:06
          Te środki (ze zbiórki) oczywiscie, że tak. Ale to raczej działa tak, że ludzie za wakacje płacą z własnych a nie ze zbieranych. I nie twierdzą, że nie mają na wakacje tylko, ze nie mają (oraz nie mogą zgromadzić samodzielnie)- na leczenie.
          Co do gwiazdy (nie wiem o kim mowa) to się nie pokłócimy, bo uważam że w takiej sytuacji oczywiście należy w pierwszej kolejności spieniężyć to co się da. I to nie tylko gwiazd dotyczy. Gdyby rodzice chorego dziecka mieli dom, działkę, luksusowy samochód, to też uważam, że powinni sprzedać co się da i rozważyć zamianę mieszkania na mniejsze (tu oczywiście przy założeniu, że to byłoby racjonalne-czasem nie jest, bo np.dziecko na wózku).
          • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:06
            Widzisz, we mnie takie "wy dawajcie na leczenie, a za swoją kasę to możemy co chcemy, te wczasy, samochody i w ogóle g... wam do tego" budzi sprzeciw. No, nie! Jeśli już zbierasz na leczenie dziecka - to zacznij od zbierania WE WŁASNYM ZAKRESIE. I tak, prędzej wpłacę osobie, która np deklaruje, że jest osobą niepełnosprawną i zbiera na komputer niż takim "mamuniom, co to "każdy grosik na leczenie się liczy", ale pięć tysi to kropla w morzu i nic nikomu do tego, że przebimbamy je na moczenie tyłków w morzu Śródziemnym. Bo to jest hipokryzja. Jakoś jak na leczenie dziubdziusia to każdy grosik, ale jak na wczasy własne - pięć tysi to kropla?
            • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:15
              Kropla w morzu jeśli trzeba zebrać miliony-tak. A te wakacje są być może potrzebne temu dziecku teraz i już. Przy czym ja nie wiem czy rodzina z wątku wydała na nie 5 tysięcy. Ale powiedzmy, że tak. Za te pieniądze dziecko spędziło czas w ciepłym miejscu, zebrało siły, oderwało się od choroby, odpoczęło. Uważam że rodzice mają prawo mu za to zapłacić nawet jeśli proszą innych pod hasłem "każdy grosz się liczy." Bo do leczenia trzrbactez dotrwać. W kondycji fizycznej i psychicznej.
              Ale oczywiście piszę to zakładając dobrą wolę rodziców, którzy na pierwszym miejscu stawiają życie i zdrowie dziecka nie chęć wożenia tyłków po hiszpańskich plażach.
              • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:22
                Ale, Danielo, weź tez pod uwagę, że gdyby mamusia z tatusiem (bo nie, dwulatkowi wczasy w Hiszpanii NIE SĄ niezbędne!) tę "kroplę" zamiast wyprażyć na Kanarach "wlali" do wspólnej puli - być może kwota na leczenie ich (podobno) kochanego dziecka zebrałaby się szybciej? Być może też, x osób, od których rodzice żebrzą o te "każdy grosik się liczy!", mogłyby równowartość tych pięciu tysi przekazać innemu, równie choremu dziecku, którego mamusia i tatuś jednakowoż nie mają wkładu własnego na wożenie tyłków do Hiszpanii, bo WSZYSTKIE dostępne środki pakują w leczenie/rehabilitację dziecka?
                • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:28
                  Ile szybciej? Jesli brakowało 10 tysięcy do zakończenia zbiórki to rzeczywiście realnie szybciej. Natomiast co do innych dzieci to rodzice chorego Jasia Kowalskiego mają obowiązek mieć na uwadze dobro i maksymalny komfort chorego Jasia. Nie, nie mają obowiązku troszczyć się o chorą Zosię Nowak.
                  Co do tego czy to musi być Hiszpania- nie, ale jeśli dziecku jest potrzebny tydzień wakacji to miesiąc temu decydując gdzie pojechać naprawdę nie mieli gwarancji, że w Polsce orze ten tydzień nie będzie lało i nie będzie 13 stopni. Bo maj był paskudny i nie było gwarancji że czerwiec będzie ciepły i sloneczny. Więc Hiszpania nie musiała być Hiszpanią ale dostępnym po w miarę krotkim locie krajem z dobrą pogodą już powinna być.
                  • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:34
                    A wiesz ile tam brakuje? Bo ja nie wiem. I dlatego właśnie - rodzice mają zakichany obowiązek w pierwszym rzędzie Z WŁASNYCH zasobów finansować nie swoje wakacje - a leczenie swojego dziecka. Kwestia prioprytetów. Widać dla nich WAŻNIEJSZE niż szybsze leczenie jest wypad do Hiszpanii. Ok, ich prawo. Ale we mnie budzi to nie tylko sprzeciw, a wręcz obrzydzenie. Tak, właśnie dlatego, że jeśli o cudzą kieszeń chodzi, to "każdy grosik się liczy", "dla ciebie to jedna kawa w kafejce, a dla naszego Jasia szansa na życie!" itp komunały, a jeśli idzie o własną kasę - to te (umowne) pięć tysięcy to kropla, która nie robi różnicy. Sorry, nienawidzę hipokryzji, a to JEST hipokryzja.
                    • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 20:37
                      Nie. Nie wiem, ile brakuje. Tak jak pisałam, zakładam raczej dobrą niż złą wolę ludzi. W tym wypadku także. Jak się dowiem, że brakowało kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy a oni pojechali na wczasy to się zacznę zastanawiać (jeszcze nadal nie potępię, bo jeszcze mam mało danych, ale zacznę miec wątpliwości).
                      Nie widzę hipokryzji w trosce o dobro chorego dziecka.
                      • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:00
                        Skoro nie widzisz hipokryzji w fakcie, że każdy WASZ grosik ma znaczenie, ale NASZE kilka tysięcy to kropelka bez znaczenia - to trudno.
                        Nie zakładam złej woli tych rodziców. Po prostu, jak widać, mają INNE priorytety. I tak, nadal uważam, że obowiązkiem rodziców jest w pierwszym rzędzie z własnej kieszeni zabezpieczyć zdrowie dziecka.
                        Była pewna pani, w mediach występowała, która mając niepełnosprawnego syna jeździła z nim dwa razy do roku na zagraniczne wypady. Czy to coś złego? Nie, absolutnie. Ale jeśli pani w mediach (między innymi fb, wywiady telewizyjne) mówi, że NIE STAĆ ją na życie i na to, by syn miał kanapkę z serem i pomidorem - a wrzuca fotki nad suto zastawionym alkoholami stołem w Chorwackim kurorcie - to coś jakby nie halo... I nie, nie uważam, że jak ma niepełnosprawnego syna to musi w worku pokutnym i się umartwiać. Ale jeśli publicznie pieprzy, o braku środków NA ŻYCIE, a ma środki na wypady a to do Chorwacji, a to do Austrii - to po prostu łże. I tak, taka pani nie powinna dostawać ani złotówki z, ujmijmy to szeroko, "pomocy społecznej". Bo o ile uważam, że niepełnosprawność dziecka jest strasznym wyzwaniem i ciężkim egzaminem dla rodziców, to, sorry, ale załgana sucz powinna mieć obcięte wszystkie środki z pieniędzy "państwa".
                        Analogicznie ci ludzie - skoro mają na wakacje w Hiszpanii i te wakacje są dla nich ważniejsze niż przybliżenie o choćby pół kroczku leczenia dziecka - to łżą pisząc o "każdym liczącym się grosiku". Bo ALBO liczy się każdy grosik, ALBO "kilka tysięcy to kropla w morzu i można przehulać". Jedno wyklucza drugie.
                        • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:08
                          1. Nie wiemy czy państwo piszą, że "liczy się każdy grosik"- to dodały inne forumki a nie autorka wątku. Często się tak przy tych zbiórkach pisze, ale nie wiemy nawet czy tu tak było.
                          2. 5 tysięcy (to z kolei moja kwota, ale trzymajmy się jej) o ile przybliży zebranie ostatecznej sumy? I co jeśli w tym czasie dziecko realnie potrzebuje wakacji?

                          Co wiemy z wpisu autorki: państwo byli w Hiszpanii z dwulatkiem, państwo zbierają na jego leczenie.
                          Nie wiemy, ile zapłacili za Hiszpanię, nie wiemy ile mają do zebrania, nie wiemy w jakim stanie jest dziecko i przez co przeszło i czy rodzice nie uważają, że te wakacje są niezbędne, żeby doczekało do tego leczenia, nie wiemy kiedy ma się odbyć to leczenie, nie wiemy czy państwo piszą "kazdy grosik" itd. Nie wiemy.

                          To jest zupełnie inna sytuacja niż pani "nie mam na zycie, mam na Chorwację"
                          • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:19
                            P.S. Ale jeśli nawet piszą "liczy się każdy grosik" a jednocześnie oceniają, że żeby te grosiki zebrane na leczenie coś dały to dziecko potrzebuje wakacji to tak, uważam że mają prawo na te wakacje pojechać.
                            Fundacja Mam Marzenie spełnia marzenia dzieci, które chorują na choroby zagrażające ich życiu. Czesc z tych marzeń pociąga za sobą jakieś tam koszty. Czy rodzice mają prawo zbierać na leczenie i pisać "każdy grosz się liczy" a jednocześnie zgłaszać dziecko do fundacji, żeby spełniono jego marzenie? Przeciez te pieniądze można by przeznaczyć na tę zbiórkę na leczenie, powiedzieć darczyncom: wpłaćcie na leczenie a nie na marzenie. To dalej: czy rodzic zbierający na leczenie dziecka ma prawo w tym czasie za swoje pieniądze realizować marzenie tego dziecka? Moja sąsiadka chorowała na raka. Była w kiepskiej formie psychicznej. Ludzie zbierali pieniądze. Mąż kupił jej z własnej pensji wymarzoną torebkę. Miał prawo?
                            Moja odpowiedź na te pytania będzie brzmiała tak.
                            • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:40
                              Ale fundacja "Mam marzenie" nie łże, że zbiera każdy grosik na ratowanie zdrowia i życia dziecka. Wręcz odwrotnie - jawnie i głośno twierdzi, że zbiera na spełnienie dziecięcych fantazji! I ba, gdyby państwo zgłosili swoje dziecko do fundacji "Mam marzenie", córka czy syn wyraziłby marzenie "Zobaczyć słonie w Afryce, w ich naturalnym środowisku!" i znalazłby się sponsor dla takiego pomysłu - to SUPER! I wówczas jak najbardziej niech jadą na safari! Niech maluch zobaczy te słonie, a na dokładkę jeszcze lwy, małpy, krokodyle, baobaby, palmy i co tam jeszcze z fauny i flory w Afryce żyje!
                              Ale fundacja "Mama marzenie" nie zbiera na leczenie. I darczyńcy, wpłacający na TĄ akurat fundację - wpłacają właśnie nie na leczenie, a na spełnianie dziecięcych marzeń. Tak, jak właśnie wspomniany przez ciebie mąż na torebkę dla terminalnie chorej żony. I tak, mąż o tyle miał pełne prawo kupić ta torebkę (prawo moralne, nie w sensie kodeksowym, bo i wszak ci rodzice jadąc za swoje pieniądze prawa nie łamią!). Właśnie dlatego, że ludzie zbierając dla niej (tej żony) pieniądze wiedzieli, że rak jest nieuleczalny. Że zbierają nie na jej wyzdrowienie, a na uczynienie jej ostatka lżejszym. Właśnie na "spełnieni marzeń". I ba, gdyby nawet ów mąż założył zbiórkę, że chce spełnić marzenie terminalnie chorej żony, a zawsze pragnęła przejechać się osiemnastokołową ciężarówką/zobaczyć Paryż/cokolwiek, nie stać go, więc organizuje zrzutkę na wynajęcie TIRa/lot do Francji/cokolwiek - miałby rację! Ale nie, jeśli by ogłaszał, że zbiera na LECZENIE. Z perspektywą zdrowia żony. Bo wówczas - powinien środki wyłożone na tego TIRa czy lot do Francji - przeznaczyć jednak na terapię mogąca przynieść pożądany skutek.
                              Na marginesie - nie wierzę w "eksperymentalne terapie" onkologiczne, w większości to wyciąganie kasy od ludzi "chwytających się brzytwy"...
                              • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:50
                                A skąd ci się wziął wniosek, że żona była chora terminalnie? Na etapie kupna torebki była w trakcie leczenia, w kiepskiej formie psychicznej jak pisałam. Chodziło o to, żeby sprawić jej przyjemność, może trochę dodać wiary w sens leczenia, poprawić jej stan psychiczny żeby nabrała energii. Owszem, sąsiadka zmarła, ale kilka lat później. Koszt torebki miał się tak do kwoty zbiórki jak wyjazd na wakacje do drogich terapii. Procentowo rzecz jasna

                                Co do fundacji Mam Marzenie- ok, ludzie wpłacają na konkretną fundację, no ale czy rodzic ma w ogóle prawo zgłaszać dziecko do spełnienia marzenia, skoro jednocześnie apeluje, że "każdy grosz się liczy" I zbiera na leczenie? Tam są nie tylko dzieci chore terminalnie.

                                Wychodzi z tego, że spełniać marzenia i poprawiać komfort psychiczny mamy prawo (moralne, rzecz jasna) tylko umierającym. Jeśli jest szansa na wyzdrowienie to psychika i dobrostan mają się schować w kąt..
                                To ja mam jednak nieco inne zdanie.

                                A w eksperymentalne terapie też nie wierzę, te slynbe historie że zbiorka na terapię fusami z kawy mocno mnie oburzają. Dlatego też na zbiórki wpłacam rzadko, tam gdzie to jest faktycznie terapia lub leczenie w uznanym ośrodku i gdzie nie widzę np.przedłuzania umierającemu dziecku agonii (a czasem tak niektóre te terapie odbieram).
                                • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:09
                                  Skąd mi się wzięło, że żona była chora terminalnie - może stąd, że rak to JEST choroba terminalna? Może być w lżejszym jeszcze stadium, ale nadal jest chorobą terminalną. Bo choroba terminalna to nie tylko stan, w którym już nie wchodzi w grę leczenie, a jedynie niejako "zapobieganie cierpieniu", ale również choroba, której przyczyn nie znamy dokładnie i która zwykle nieuchronnie prowadzi do śmierci. Moim zdaniem rak spełnia tą definicję...
                                  I tak, nawet jeśli żona nie była jeszcze w stanie "terminalnym", to o chorobie nieuchronnie wiodącej do śmierci - już było wiadomo. I owszem, wiadomo było, że ŻADNE pieniądze wydane na leczenie - zdrowia jej nie przywrócą. I tak, uważam, że GDYBY to nie był rak = wyrok śmierci, być może z odroczeniem, ale wyrok, a choroba dająca szansę, przy odpowiedniej kuracji, na powrót do zdrowia, kosztująca "x" - to wówczas uważam, ze mąż nie powinien wydawać szacunkowo dużej kwoty na torebkę, a przeznaczyć te pieniądze właśnie na dofinansowanie kuracji mogącej jego żonę uratować. Tak brutalnie mówiąc "co jej po torebce od Vuittona, skoro nawet raz z nią nie wyszła przed dom, bo zmarła"? A gdyby pan zamiast torebki od Vuittona kupił x dawek leku - miałaby szansę żyć...
                                  Psychika też jest ważna, owszem. Może wręcz mieć pierwszoplanowe znaczenie w powodzeniu leczenia. Ale serio - czy dwulatkowi te Kanary były potrzebne? Czy krzywdą dla niego byłoby, gdyby mama z tatą jednak zamiast nad morze Śródziemne pojechali do Koziej Wólki i w gospodarstwie wujka Zbyszka poświęcili mu czas? Podkreślę - mówimy o dwuletnim berbeciu, a nie nastolatku!
                                  • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:15
                                    Akurat ten wpis nie dotyczył konkretnue dwulatka, ale niech bedzie: dwulatkowi potrzebne były wakacje przy dobrej pogodzie. Owszem, może można je było zorganizować taniej i równie atrakcyjnie (dla dwulatka) w Psiej Wólce. Może. Ale to też czegoś wymaga: czasy, sil i umiejętności organizacyjnych. Wszystkiego tego rodzicom chorego dziecka może brakować.
                                    A co do torebki (I nie był to Vuitton, nie te czasy, nie ten poziom zamożności mojej okolicy)- a może sąsiedzi zrozumieli, że mąż chce chorej żonie dodać sił do walki ("skoro mi kupuje drogą torebkę, to przecież nie po to, żebym ja miała do trumny " to akurat cytat, choc może nie słowo w słowo). A na leki zbierali oni. Owszem, gdyby nie było pieniędzy na leki, gdyby czas miał kluczowe znaczenie, to wiadomo, ratujemy życie. Tylko tu (w historii dwulatka) chyba nie było takiej sytuacji. Za to bez tych wakacji mogło być gorzej, trudniej to życie ratować.
                                    • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:34
                                      Danielo, sęk w tym, że wątkodawczyni tylko "rzuciła" luźno temat. Bez szczegółów. I owszem, MOŻE dziecku potrzebny był klimat. Tak, są choroby, które wymagają konkretnych warunków klimatycznych, sanatoria to nie mit. Może.
                                      Sytuacja z chorą onkologicznie żoną jest o tyle inna od sytuacji wczasów z malutkim, chorym dzieckiem, że właśnie osobie dorosłej ten Vuitton (nie chodzi o konkretną markę, ale pewien symbol, zakładam, że rozumiesz) mógł dać właśnie nadzieję, siłę, wolę walki. Właśnie na zasadzie trochę "zaklinania rzeczywistości" osoby śmiertelnie chorej. Ludzie zbierający na leki dla niej, zapewne wiedzieli, że tak na prawdę nie ma szans na jej wyzdrowienie, więc i ta torebka nie raziła - bo miała osobie dorosłej i świadomej podbudować psychikę.
                                      A teraz wyjaśnij mi, jak wyjazd do Hiszpanii, Grecji, Chorwacji podbudowuje psychikę chorego dwulatka? Przy założeniu, że nie chodzi o klimat i leczniczy wpływ słońca (tak, słońce samo w sobie TEŻ jest rodzajem terapii). A o, podkreślaną przez ciebie, psychikę.
                                      • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:42
                                        Wyjazd do Hiszpanii czy innego kraju nie podbudowuje psychicznie dwulatka. Ja gdzieś tak twierdziłam??? Podałam przykłady sytuacji w których rodzic może wydać pieniądze (swoje) na coś co nie jest leczeniem (np . marzenie), ale bez odniesieniado tej konkretnej sytuacji. W przypadku dwulatka natomiast znaczenie może miec klimat i wspomniane przez ciebie słońce. Oraz wypoczynek w ogóle (to już dla psychiki). Ale oczywiście nie w tym konkretnym miejscu (bo to jasne, tego dwulatek nie ogarnie). Nigdzie nie twierdziłam ze Hiszpania czy inny kraj to dla psychiki dwulatka. Mogla byc natomiast najlepszą z opcji dostępnych w danym terminie i cenie w danych warunkach klimatycznych.
                                        • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:14
                                          Zakładasz, że dziecku był potrzebny (wręcz "zalecony przez lekarza") klimat. Ale nie wiemy nic o schorzeniu wspomnianego dwulatka. Dla bardzo wielu chorób klimat nie ma żadnego znaczenia. W przypadku dwulatka - nie wchodzi w grę zaspokojenie jego potrzeb psychicznych.
                                          Ta Hiszpania mogła być najlepszą z opcji w danym terminie i danej cenie (warunki klimatyczne świadomie pomijam, gdyż nie wiemy czy były one niezbędne albo nawet zalecane dla dziecka). Kwestia nadal jest prosta: Na leczenie dziecka potrzeba 50 000 (oczywiście, kwota zapewne jest x razy wyższa, ale nie chce mi się liczyć zer). Rodzice dysponują kwotą 20 000 uzbieranych od ludzi itp, czyli (skoro dziecko ma dwa lata) rocznie zbierają około 10 000. Brakuje im 30 000. Mają odłożone, ze swoich zarobków/premii 2 000. Za te 2 000 złotych - jadą sobie na wczasy. Gdyby te 2 000 wpłacili na konto leczenia dziecka - brakowało by im już tylko 28 000. Uznali, że ICH wypoczynek (bo w przypadku dwulatka nie wchodzi w grę potrzeba wyjazdu dokądkolwiek - o ile nie ma medycznych zaleceń do klimatu - a nie wiemy, żeby takowe istniały!) jest ważniejszy, niż zmniejszenie potrzebnej kwoty. Można by wyliczyć, że skoro w ciągu dwóch lat mogą we własnym zakresie uzbierać dwa tysiące - o ile miesięcy przyspieszyłoby leczenie ich dziecka rezygnacja z wczasów przez kilka lat. Tak matematycznie. Oczywiście wiem (i ty też wiesz), że kwoty w grę wchodzą inne, ale chodzi mi o zasadę. Dla tych rodziców - wyjazd i ich wypoczynek jest WAŻNIEJSZY niż przyspieszenie leczenia dziecka. Nie równie ważny, a ważniejszy. Bo przedkładają swój wyjazd nad wpłatę tych pieniędzy na koszty kuracji.
                                          • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:24
                                            W danym momencie tak, ten wypoczynek może być ważniejszy- żeby dziecko w ogóle do momentu leczenia dotrwało. O ile przyspieszy leczenie rezygnacja z wyjazdu? Skąd założenie, że będą wyjeżdżać co roku i co roku wydłużać ten czas leczenia? Może uznali, że wyjazd ten jeden teraz jest konieczny. Gdyby stosunek byl 2000 do 50 tysięcy przy zebranych już 20 tysiacach to to przyspieszenie mogłoby zrobić istotną różnicę. Jeśli to jest 5000 do miliona to przyspieszenie nic nie da. I to nie jest tak, że Ci się nie chce pisać zer. Tylko stosunek kwot jest zupełnie inny i zmienia postać rzeczy. Poza tym Ty zakładasz, że oni przedłożyli swój wypoczynek nad zdrowie dziecka. Ja zakladam, że być może jednak wskazania medyczne były i potrzeba wyjazdu dziecka (nie rodziców) była teraz. Oczywiście mogę zakładać błędnie, ale nie widzę powodu, aby z dwóch zdań wpisu startowego przypisywać rodzicom niecne intencje.
                                      • sol_13 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:52
                                        Dla chorego dziecka zdrowy to bylby wyjazd na miesiąc nad polskie morze, a nie na tydzień do upalu i klimatyzacji. Plus męcząca podróż -tak wiem wiem, tylko parę godzin samolotem, tylko że z tego się potrafo zrobić caly dzień - dotarcie na lotnisko (czasem z innego miasta), odprawa, potem na miejscu dotarcie do hotelu. Jezdzilam z malymi dziećmi więc wiem jak były wykończone po takich podróżach.
                          • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:22
                            Ad 1 - zgoda. Nie wiemy. Wiemy tylko, że ZWYKLE przy zbiórkach się takie hasełka zamieszcza.
                            Ad 2 - nie chodzi o to, czy to było pięć tysięcy, osiem tysięcy czterysta czy piętnaście. Serio twoim zdaniem DWULATEK potrzebuje WAKACJI? Dwulatek? Potrzebuje? Wakacji? W ciepłych krajach? Serio?
                            Zgadzam się, że nie mamy danych, ani co do stanu zdrowia dziecka, realnych perspektyw leczenia, kosztów wyjazdu do Hiszpanii itd.
                            Wiemy tylko, że rodzice uznali, że dla chorego, dwuletniego szkraba (podkreślę - DWULETNIEGO!) morze Śródziemne jest priorytetem. Wiemy, bo pojechali. Za "swoje" a nie "zbiórkowe" (w każdym razie mam nadzieję, że za zarobione przez siebie, a nie za uzbierane na leczenie dziecka), co nieco zmniejsza obrzydliwość ich priorytetów. Bo, sorry, dwulatkowi jest kompletnie obojętne czy będzie na Kanarach czy w Koziej Wólce. Dwulatek nie chadza do szkół, i nawet jest mu obojętne, czy mamusia i tatuś pojadą z nim (już pal licho czy do Hiszpanii czy Koziej Wólki) w maju czy w październiku.
                            I nadal - jeśli rodzice wydali te pięć tysięcy (nie, nie chodzi o to, że to było dokładnie pięć tysi!) - to nie przeznaczyli tych pieniędzy na leczenie/rehabilitację dziecka. Skoro są tak wykończeni po zaledwie DWÓCH latach z chorobą dziecka, że MUSZĄ się relaksować w kurorcie bo inaczej "nie-da-się" - to serio - nie powinni mieć nawet chomika, że o dziecku, zwłaszcza chorym, nie wspomnę! Bo co będzie, jeśli choroba dziecka potrwa dłużej?
                            • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:29
                              A to wiemy już, że byli w kurorcie?
                              Byli w kraju basenu M.Srodziemnego -być może jednak nie dlatego, że kurort i że rioja i ser manchego tylko dlatego, że to ciepły kraj. Nie wiemy, czy mogli obojętnie kiedy, czy moze mieli lukę i czas w konkretnym momencie (zgoda, dwulatek do szkoły nie chodzi, ale mógł być między pobytami w szpitalu). Zgoda, że dwulatkowi wszystko jedno czy Hiszpania czy Dębki jeśli może taplac się w baseniku. Tylko jak leje i jest 13 stopni to basenik odpada i taplanie się też odpada.
                              Tego wszystkiego jednak mi brakuje do tego, żeby się na nich oburzyć
                              • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:36
                                I ostatnia już uwaga: nie pierwszy raz już ktoś kto zbiera na jakiś cel przechodzi lustrację, że wrzucił zdjęcie z wyjazdu gdzieś tam albo pokazał się w czymś tam. Potem się okazuje że podczas wyjazdu mieszkał u cioci Józi za darmo a atrakcyjne wyjście opłacił mu wujek Zdzisek. Ale wrzucił zdjęcie i ludziom oburzenie wezbrało. I tu zacytuję coś co często cytuje forumka ludzikmichelin "zbierający pieniądze ma mieć wygląd lichy i durnowaty". Albo-jak tu to szło-wizerunek żebraka zobowiązuje.
                                • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 21:56
                                  Szkoda, że "ostatnia uwaga", bo w sumie fajnie się z tobą polemizuje, mimo, że się nie zgadzam ze wszystkim. smile
                                  Zasadniczo całe Kanary to kurort. I owszem, wiadomo, że byli na Kanarach. Ergo - byli w kurorcie. Być może nie dlatego, że ser i rioja. Ba, nawet zapewne nie. Być może wyjazd opłaciła im kuzynka, a potencjalne atrakcje mąż chrzestnej, nie ma zakazu. Ale widzisz, kilka lat temu "zafundowałam" mojej kumpeli i jej córce wakacyjny wyjazd do atrakcyjnej turystycznie miejscowości (co prawda w Polsce, ale... wink ). Wspomniana kumpela ma mocno nieciekawa sytuację materialną (tak, są osoby, które nie mają pracy nie dlatego, że nie chcą, a nie mogą jej podjąć), dziecko niepełnosprawne. Wrzuciła x fotek na fb. I od razu zaznaczyła w poście, że wyjechała dzięki pomocy dobrych ludzi, a nie "za rentę dziecka". Nie, nie wymieniła mnie imiennie, nie było po temu potrzeby. Tak, jej córka, pomimo niepełnosprawności, na większości zdjęć się śmieje - skandal, co nie? wink Może gdyby owi rodzice po prostu napisali, że dzięki pomocy rodziny mięli możliwość odpocząć - byłoby mniej "lustrujących"?
                                  Fakt, że dwulatek był/mógł być między pobytami w szpitalu nadal nie ma uzasadnienia dla "koniecznych mu wakacji". I nie zgodzę się, że dwulatek MUSI się taplać w baseniku w Dębkach, albo w morzy Śródziemnym, bo jak nie to będzie miał traumę. Po prostu gdyby rodzice nie pojechali z nim do Hiszpanii moczyć w ciepłym morzu, a do Dębek - to zamiast taplania byłyby spacery po lesie/karmienie konika w stajni wuja Zdzisia/układanie klocków... Całkiem poważnie - dwulatek nie potrzebuje wyjazdów w ciepłe kraje - bo nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Fakt, fajne zorganizowanie czasu w Koziej Wólce u wuja Zdzisia wymaga od rodziców więcej inicjatywy i inwencji niż moczenie się w morzu Śródziemnym, gdzie sam fakt iż pół dnia można się taplać jest atrakcją - ale nie jest awykonalne. Dużo trudniej jest starszemu dziecku zrekompensować, że kolega jedzie do Londynu, koleżanka do Paryża, syn sąsiadów do Turcji a on do rzeczonej Koziej Wólki. Na etapie dwulatka - ten problem nie istnieje.
                                  • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:08
                                    No to jednak nie ostatnia ueaga- a skąd wiadomo, że byli na Kanarach? Bo o Kanarach napusalam ja a nie autorka. Jak się wczytasz, to w jej poście jest nawet "np.z Hiszpanii",więc nawet to nie jest pewne. Umknął mi jakiś jeszcze wpis autorki?
                                    Co do wakacji dwulatka: jeśli masz czas na te wakacje dokładnie w maju i tylko w maju to w tym roku jednak brałabym wyjazd zagraniczny, bo dziecko może potrzebować też ciepła i słońca. Bo teraz będziemy twierdzić, że łażenie po lesie (o ile może lazic) w 13 stopniach jest równie przyjemne dla dwulatka co basenik. Co do "postarania się" to jeszcze trzeba mieć czas, energię i siłę żeby się postarać. A co do usprawiedliwienia, kto za to zapłacił- może i powinni we własnym interesie. Ale to wracamy do tego, że muszą tłumaczyć się ze wygląd nie dość lichy. Może już nie mają siły.
                                    • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:26
                                      No, np z Hiszpanii. Np za pięć tysięcy. Np dwulatek. A może nie Hiszpania tylko Grecja, może nie pięć tysięcy a siedem, i nie dwulatek a trzylatek? Piszemy tu ogólnie w pewnej dość umownej konwencji.
                                      No i ogólnie - moim zdaniem to w pierwszej kolejności rodzice mają obowiązek finansować leczenie dziecka. Kropka. Nie, nie muszą (a nawet nie powinni) w tym celu sprzedawać wszystkiego i wyprowadzać się pod most, ale już wakacyjne rozrywki w ciepłych krajach nie należą do priorytetów w sytuacji, gdy brakuje na leczenie. W każdym razie do moich priorytetów by nie należały.
                                      Inna jest sytuacja gdy dziecko jest niepełnosprawne i bez możliwości leczenia (np niesłyszące i nie możliwe do implantowania). Wówczas "leczenie" w grę nie wchodzi po prostu. Natomiast i owszem, dla mnie ktoś, kto z jednej strony piszczy "każdy grosik ma znaczenie", a równocześnie śmiało pokazuje, że kilka tysięcy na urlop w ciepłych krajach to "kropla w morzu i w ogóle o co chodzi" jest hipokrytą i nie dałabym ani złotówki.
                                      Nie spotkałam się z sytuacją, że urlop może być w maju i tylko w maju i jeśli spróbujesz wziąć w czerwcu to cię szef zabije i zje. No, ale załóżmy, że takie dziwo istnieje. Autorka nie pisała nic o "tym roku". Nikt nie twierdzi, że łażenie po lesie przy 13 stopniach jest dla dziecka równie fajne co basenik. W każdym razie nikt przy zdrowych zmysłach. Ponownie - dwulatek NIE WIE, że mógłby być basenik. Chyba, że mamusia z tatusiem mu tenże basenik pokażą, i powiedzą "A figę, basenik se zobaczyłeś, ale nie będzie basenika bo za zimno!". Podkreślę - mówimy tu o dziecku bardzo jeszcze malutkim, które wielu rzeczy po prostu nie kojarzy, nie wie.
                                      Co do "trzeba mieć energię i siłę" - to jeśli rodziców przerosły dwa lata z chorym dzieckiem do tego stopnia, że nie mają siły i energii by czymś zająć dwulatka - to nie powinni mieć nawet chomika, bo żyje około pięciu lat, a też bywa, że choruje! Oczywiście, są i tacy, co chorego chomika "wypuszczą na wolność" w piwnicy bloku i kupią nowego, zamiast "marnować" pieniądze na weterynarza, ale...
                                      • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:38
                                        No jednak nie. Jak się wczytasz to autorka ani o Kanarach ani o 5 tysiacach nie pisała. Pisala o dwulatku (i tego się twardo trzymam) I użyła sformułowania "Ale zbieranie na leczenie i chwalenie się że było się np w Hiszpani z tak małym dzieckiem 2 latka (...)"- to jest cytat. Tam jest "np". Czyli nie wiadomo gdzie, nie wiadomo za ile. Tyle, że to "na przykład Hiszpania".
                                        Co do tego na co mają siłę i czas rodzice chorego dziecka- no cóż, nie podejmuje się oceniać, bo nigdy nie wytrzymałam z żądny chorym dzieckiem, tym bardziej wymagającym leczenia za środki że zbiórki. Oczywiście masz prawo twierdzić, że powinni przenosić góry.
                                        Co do "maj i tylko maj"- to już chyba o tym pisałam: może być tak, że jest konkretny czas i przerwa w leczeniu i następna będzie za kilka miesięcy, a rodzice oceniają że te wakacje potrzebne są teraz właśnie. No a co do basenik w kurorcie (o ile to był kurort) czy las w Psiej Wólce rozumiem, że wakacje mają być odpowiednio żebracze. Gorzej jak lekarz mówi, że ma być np.ciepło i słonecznie (nie, nie gorąco- ciepło). Bo dziecko potrzebuje słońca. A tu w Polsce wyjątkowo zimny maj.
                                        Tego wszystkiego nie wiemy. Może tak nie było. Ale mogło być. Może jednak rodzice wcale nie piszczeli "każdy grosik się liczy" I może wybrali dla swojego dziecka najlepiej jak mogli w tym momencie.
                                        • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 22:50
                                          Co do dwulatka - to owszem, dokładnie to napisała. Natomiast cała reszta - to już hipotezy. Bo MOŻE to Hiszpania, a MOŻE Malediwy. Może dziecku lekarz zalecił ciepło i słońce, a może lekarz nic nie mówił. Może rodzice wykorzystali chwilę między szpitalem a rehabilitacją, a może po prostu uznali, że w Polsce zimno jak w psiarni a oni chcą się potaplać w ciepłym morzu. Możliwości jest wiele.
                                          Niestety jednak, rodzice zbierający na leczenia a równocześnie wrzucający beztrosko fotki z ciepłych krajów - robią wrażenie jak wspomniana pani, która w tv narzekała jak to ją nie stać na życie, a równocześnie na fb wrzucała focie z wypadu w Alpy. Pomijam już tu aspekt, że owa pani mieniła się "reprezentantką" środowiska opiekunów osób niepełnosprawnych i robiła tymże mocno pod górkę, bo (niesłusznie, ale bardzo po ludzku) wiele osób słysząc jej biadolenie i zestawiając je z libacjami w Chorwacji uznawało, że ci opiekunowie nie mają tak ciężko...
                                          Dla jasności - ja WIEM, że oszałamiająca większość opiekunów osób niepełnosprawnych ma piekielnie ciężko. I to zarówno psychicznie, fizycznie jak i materialnie. W przeciwieństwie do wspomnianej pani...
                                            • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:33
                                              Co do "tych" rodziców - to właśnie za mało danych. Bo MOŻE być tak, albo siak. Jednak (jak już pisałam) ktoś, kto organizuje zbiórkę, bo nie ma na leczenia, a równocześnie ma luksusowy samochód, działkę za miastem, stać go na wyjazdy zagraniczne - no, nie robi pozytywnego wrażenia. Raczej właśnie "TWOJA kasa jest mi niezbędna na leczenie dziecka, a od MOJEJ kasy ci wara, mogę z nią robić co chcę".
                                              Być może dla ciebie ta hipotetyczna Hiszpania za pięć tysięcy to nic specjalnego. Ale np mnie nie byłoby stać, żeby ot tak, wyjąć z konta pięć koła i sobie pojechać, bo chcę. I jednak dla większość polskich domów - też. Z wyłączeniem e-matek, oczywiście, które są wonskimi specjalistkami i myją szczotkę do WC w zmywarce. I mają bidet. wink Ale słowo, dla większości społeczeństwa pięć tysięcy to nie jest kwota do wyjęcia "z kapelusza". I tak, na zbiórki publiczne wpłaca "większość". Czyli nie biedacy, ale jednak ludzie, którzy nie mogą ot tak, bo chcą pojechać do Hiszpanii, Grecji czy Chorwacji. Acz mają serce i ze współczucia dla ciężko chorego dzieciaczka mogą zrezygnować z kawy w kafejce. I owszem, w takich ludziach budzą niedobre uczucia rodzice, którzy z jednej strony organizując zbiórkę oczekują od nich rezygnacji z tej kawy w Starbucksie, a z drugiej - sami nie rezygnują z kosztownego SWOJEGO kaprysu.
                                              Dla jasności - większość społeczeństwa byłoby stać na wyjazd do tych krajów, ale na pewno nie "ot tak", wymagałoby to przyoszczędzania, pokręcenia głową, pokombinowania, czasem decyzji typu "teraz Chorwacja, a remont łazienki za rok"... I jeśli się widzi, że ludzie dla których priorytetem powinno być zdrowie dziecka, a więc jak najszybsze zebranie kwoty potrzebnej na leczenie - na to leczenie nie mają, za to mają na fanaberie w rodzaju wyjazdów - jest niefajnie.
                                                • kocynder Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 10.06.21, 23:53
                                                  Zasadniczo nawet nie mamy "tych" rodziców, bo cały wątek jest niejako hipotetyczny. wink Czyli nie mówi o konkretnej rodzinie konkretnych Kowalskich, którzy mając chore dziecko z realną szansą na leczenie, kosztujące x, wydają kwotę y na wakacje na Mauritiusie i się śmieją w nos naiwniakom, którzy wpłacają kasę na koszty leczenia. Ani o konkretnej rodzinie Nowaków, którzy mają ciężko chore dziecko z już właściwie beznadziejnym uporem podjęli walkę o cholernie drogą terapię, w tzw międzyczasie lekarz opiekujący się dzieckiem zawyrokował, że jeśli natychmiast nie zmienią klimatu i nie zabiorą malucha chociaż na trzy tygodnie w cieplejszy i bardziej słoneczny klimat to nie doczeka kuracji, jeśli nawet zbiorą potrzebną kwotę, więc Nowakowie urządzili "kolędę" po wszystkich krewnych i znajomych, babcia oddała im kasę odłożoną na swój pogrzeb, kuzynka Marysia postanowiła zrezygnować z połowy gości weselnych i kasę im pożyczyła, Nowak wziął "chwilówkę" w swoim zakładzie pracy no i uzbierali na te trzy tygodnie w hoteliku turystycznej klasy na Majorce...
                                                  A obie wersje są możliwe, nieprawdaż? smile
                                                  • daniela34 Re: Zbieranie na leczenie a zdjęcia z wyjazdów za 11.06.21, 00:00
                                                    Jakichś tam jednak "tych" rodziców mamy, bo dwulatek jest konkretny. W sensie tu mamy konkretną informację o wieku dziecka (I to jest jedyny konkret w tej historii). Więc ja wypisuję dane:
                                                    -jest zbiorka na leczenie dziecka
                                                    -dziecko jest dwuletnie
                                                    -wyjechali gdzieś, np.do Hiszpanii.

                                                    No to to mi nie pozwala zakładać że "coś jest nie tak". Dopóki się nie dowiem, że "mając chore dziecko z realną szansą na leczenie, kosztujące x, wydają kwotę y na wakacje na Mauritiusie i się śmieją w nos naiwniakom, którzy wpłacają kasę na koszty leczenia." Jak się dowiem, że było jak wyżej to się oburzę. Obiecuję.