joasiiik25
30.10.04, 16:03
Zbliza sie Swieto zmarlych o kim pamietamy w tym dniu? i nie tylko w tym?
Opowiem wam pewna historie:
5 lat temu w cieply sierpniowy dzien szlam do przyjaciolki na codzienne
pogaduchy. Spieszylam sie bo bylam troche spozniona a mialysmy jakas wazna
sprawe do obgadania. Tuz w pol drogi spotkalam znajomych, ktorzy zaprosili
mnie na ognisko. Odmowilam w przelocie bo mialam inne plany na wieczor, jeden
z kolegow nalegal,zebym chcwilke porozmawiala. Powiedzialam "nie mam czasu,
ide do Goski" i poszlam.
Za kilka dni mama dopytuje sie mnie czy znalam Piotrka S. odparlam,ze chyba
nie...lecz po krotkiem namysle doszlam do wniosku, ze przeciez to "klemens".
Tak znam go, znam dobrze mieszka tuz obok. Na mamy twarzy pojawilo sie
zaklopotanie : to ty nic nie wiesz? popelnil samobojstwo....w sobote po 0:00
rzucil sie pod pociag.
Usiadlam, zamarlam i opowiedzialam mamie cale zdarzenie, o zaproszeniu na
ognisko, o tym,ze nie znalazlam chwilki by z nim porozmawiac mimo iz
nalegal...
Poszlam na pogrzeb, spotkalam cala nasza paczke, plakalam jak nigdy
wczesniej, siostra nie wiedziala wczesniej takiej rozpaczy u mnie. Najgorsze
bylo to,ze mnie nikt nie rozumie, ze pocieszali nie tak jak trzeba, nie
docieralo do mnie to,ze go juz nie ma, ze nigdy go nie spotkam, nie
porozmawiam. byl kolega niemal rowiesnikiem,znalam go od malego. W chwili
smierci mial 23 lata i zrobil to przez dziewczyne.
czasami gdy jestem u rodzicow spogladam w strone jego pokoju, swieci sie
swiatlo, a go juz nie ma. To boli, ze nie mialam wtedy czasu. Moze chcial sie
pozalic, poradzic lub po prostu pogadac o problemach. Nie wiem i zaluje,ze
bylam taka "zalatana". Byl wesolym blondynem, zyczliwym i bardzo sympatycznym
mlodym czlowiekiem. Pracowal mial rodzenstwo, mial dla kogo zyc. Jego rodzice
calkiem posiwieli, posmutnieli. Zgasla ich nadzieja...
Kilka dni po smierci snil mi sie, przyszedl do lazienki moich rodzicow i
prosil mnie i moja siostre, zebysmy mu umyly glowe. to byl dziwny sen...
Bylo mi ciezko, nie moge podarowac sobie tego,ze nie mialam wtedy czasu.
Odwiedzam jego grob, mowie do niego... na zdjeciu ma usmiechnieta twarz.
Nigdy sobie nie wybacze, nie zapomne...
Przepraszam Cie, za to Klemensie