Dodaj do ulubionych

I znowu rodzinny dylemat

14.06.21, 18:55
Moja ciotka, starsza pani, bardzo przeze mnie lubiana, poinformowała mnie, że zamówiła dla nas portret naszego dziecka malowany farbami olejnymi przez jej przyjaciółkę artystkę. Portret jest wielkości sporej walizki i mamy go sobie zabrać w drodze powrotnej do domu. Teraz tak- wieszamy w domu obrazy, ale nie portrety przodków, czy też portrety żyjących krewnych. Nawet nie wyobrażam sobie zamieszania z wielkim obrazem w drodze powrotnej z Polski. I najlepsza część- ja muszę za ten obraz zapłacić 600 zł.😄
Ja już wiem co zrobię i napiszę później, co robi w takiej sytuacji ematka?
Obserwuj wątek
      • kanna Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 09:21
        Masz tylko jedno dziecko?

        Bo już widzę, oczami wyobraźni, ta galerie u Ciebie w domu - córka, wy.... rodzice, ciotka po każdym wyjeździe będziesz dowoziła kolejny nabytek do serii big_grin
        • daniela34 Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 10:12
          kanna napisała:
          >
          > Bo już widzę, oczami wyobraźni, ta galerie u Ciebie w domu - córka, wy.... rodz
          > ice, ciotka po każdym wyjeździe będziesz dowoziła kolejny nabytek do serii big_grin
          a

          A potem zacznie się cofać w przeszłość: dziadkowie (tu przyjaciółka artystka skorzysta ze zdjęć), pradziadkowie (podobnie), prapradziadkowie. Idąc dalej w mroki dziejów przyjaciółka zacznie korzystać z wyobraźni i Magdallena skończy ostatecznie z portretem Magdallenowskiego z Magdalenki herbu Madan de Magura z wielkim wąsem i w pasie słuckim. A wszyscy będą tak podobni do prawdziwych ludzi jak ci z pocztu Matejki.
    • kalafiorowa.es Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:02
      O, mogłabym się wpisać w wątku o torturach, że wyznałabym wiele, gdyby mi ktoś przed podróżą samolotem wciskał wielkogabarytowe prezenty.

      Najpierw poprosiłabym o wysłanie pocztą, a na wzmiankę o zapłacie stwierdziłabym w tonem rozbawionym "Ale jak to 600 złotych? E, to ja tak nie chcę".


      A tak w ogóle to skąd wiesz, że masz zapłacić? Ciocia sama Ci wyznała jaki ma wspaniały pomysł? Czy ktoś inny?
    • januszekxxl Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:16
      magdallenac napisała:
      > Moja ciotka, starsza pani, bardzo przeze mnie lubiana, poinformowała mnie, że z
      > amówiła dla nas portret naszego dziecka malowany farbami olejnymi przez jej prz
      > yjaciółkę artystkę.


      Nie umiesz poinformować ciotki, że nie chcesz tego obrazu?
      • taniarada Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:34
        geez_louise napisała:

        > Jesu, a myślałam, że to ja mam problem, bo ciotka jako dowód wdzięczności kupuj
        > e mi sukienki. Odwołuję wszystko co sobie myślałam o cioci i tych sukienkach 🤣
        >
        Ta kiszona kapusta starczy na długo Louise .
        • krisdevalnor Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:49
          magdallenac napisała:

          > Dostałam zdjęcie portretu i pokazałam dziecku z zapytaniem, czy chce swój portr
          > et, dziecko powiedziało, że jest trochę dziwny i będzie się bała zasypiać z nim
          > wiszącym na ścianie 😄
          Jezeli nie wyglada jak portret Gladys namalowany przez Phoebe z Friends to moze sie jeszcze zastanów... 😁
        • lumeria Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:53
          magdallenac napisała:

          > Dostałam zdjęcie portretu i pokazałam dziecku z zapytaniem, czy chce swój portr
          > et, dziecko powiedziało, że jest trochę dziwny i będzie się bała zasypiać z nim
          > wiszącym na ścianie 😄

          Bierz portret i całuj cioteczkę za przysługę. Teraz masz straszaka na nastolatkę: "Jak zaczniesz palić / jeździć na motorze z brodatym bikerem / pic po kryjomu crème de menthe, to zawiesimy twój portret w dużym pokoju!" big_grin
    • bi_scotti Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:27
      Wypowiem sie tylko na temat przewozu - bardzo uprzejme panie i panowie flight attendants w LOT wzieli ode mnie "portret przodka" tudziez lustro w ramach i gdzies zabunkrowali w samolocie (chyba w ich closet na ubrania ale nie mam pewnosci) na trasie W-wa - TO, oddali w TO przed wysiadaniem i jeszcze dolozyli mili usmiech wiec ... w tej kwestii no problem. Reszta - no comments wink Good luck. Cheers.
        • bi_scotti Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 21:25
          2019 sierpien smile Oba prostopadlosciany (obraz & lustro) weszly ciut na wcisk do tej czarnej jamy podgladanej na screen przez security guard - wszystko pobozemu = no compromising security of the flight tongue_out I nawet nie musialam nikogo o nic bardzo prosic - ot, powiedzialam w czym rzecz i ... slowo stalo sie cialem wink Lataj LOTem big_grin Cheers.
            • bi_scotti Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 23:01
              Bardzo nie lubie latac (jako classic control freak slabo akceptuje opcje zero kontroli nad tym, co sie ze mna i wokol mnie dzieje wink) w zwiazku z tym latam cheap, the cheaper the better, bo i tak nie mam zadnego poczucia "komfortu". Totez nonstop LOT na trasie TO-W-wa-TO jest opcja optymalna. Gdy musze do Krakowa badz Gdanska, no to wtedy korzystam z innych linii ale inne lustro wiozlam wlasnie z Gdanska chyba 2017 czy 2018 roku czyms laczonym przez Copenhagen - nikt nie protestowal, pomoc zalogi byla. Jeszcze troche i uwierze, ze akurat w tym temacie ja osobiscie mam "luck" big_grin Chociaz w czyms - biore! wink Cheers.
    • bo_ob Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:28
      Obraz olejny zdejmuje sie z ram i roluje.

      Jeśli go nie chcesz z jakichś powodów możesz dac na przechowanie do rodziny lub znajomej, byc może dziecko, gdy dorośnie, zechce go mieć. Chyba, że nie chcesz płaćic 600 zł - wtedy musisz odmówić przyjęcia.
    • reinadelafiesta Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 19:28
      Zapłaciłabym i dała ciotce obraz w prezencie, bez jakiegoś "dawania jej do zrozumienia", albo co gorsza mówienia wprost. Mniejszym problemem jest zapłata, niż upychanie się z obrazem po lotniskach. A do ciocia - jeśli bystra - pewnie zrozumie, że nie chciałaś portretu i wyciągnie wnioski, że czasem najlepsze intencje bywają kłopotliwe.
    • alexis1121 Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 20:12
      Jedyna część która by mnie zirytowała to to, że muszę zapłacić 600 zł. Kiedyś mój dziadek chciał mi dać zastawę porcelanową, która bardzo mi się nie podobała. I ciągle mu odmawiałam. Potem umarł, a ja często myślę że nie zrobiłam mu przyjemności i jej nie wzięłam.
    • magdallenac Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 20:29
      Oto jak się zakończyła sytuacja: po wylaniu ścieku żali do rodziców, mój ojciec pojechał zobaczyć rzeczony portret i zdecydował, że on go kupi i jeszcze do kompletu domówił portret drugiej wnuczki😄 Ciotka zadzwoniła do mnie i poprosiła, abym się nie martwiła, bo koleżanka maluje te portrety ekspresowo i kolejny dla mnie będzie gotów akurat na mój przyjazd, a koleżanka artystka ze względu na ilość portretów udzieli rabatu. Tu już stanowczo ciocię powstrzymałam i powiedziałam, że wstrzymujemy się z kolejnymi portretami do czasu powrotu zza oceanu. Gdyby mój tato nie wziął tego malowidła, zapłaciłabym i zostawiła na działce.
      • chatgris01 Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 20:42
        I słusznie byś zostawiła, bo o ile przepisy się nie zmieniły, to obrazu nie można sobie wywieźć ot tak, potrzebne jest zezwolenie na wywóz, z pieczątką od konserwatora zabytków (a z opisu wygląda, że ten akurat obraz by nie przeszedł jako wzór do haftu tongue_out ).
        • bi_scotti Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 21:48
          Not true. To dotyczy wylacznie dziel sprzed 1945 roku a i to da sie obejsc gdy proweniencja nie jest obvious. Chyba, ze cala historia dotyczy vampires, obraz corki M. nie powstal przed 1945 rokiem ... chyba? tongue_out Cheers.
              • bi_scotti Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 22:14
                Moge Cie zapewnic, ze nikt nigdy przez ostatnich 30+ lat nie zazyczyl sobie zadnego zaswiadczenia przy wielu wywozonych obrazach z airports w Warszawie, Krakowie i Gdansku. Jedyne zainteresowanie bylo zawsze czy sie zmieszcza na tej tasmie/w czarnej dziurze przy security check. Aczkolwiek gotyckich tryptykow nie wywozilam wink BTW, objects sprzed 1945 roku wywozilam z odpowiednimi docs pozyskanymi na podstawie zdjec (!) tychze objects wiec tez w tym bylo duuuuuzo ... hmmm ... "room for interpretation" uncertain Cheers.
                • magdallenac Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 22:24
                  Biscotti, wysylalismy kontener z Polski 7-8 lat temu, na kazdy obraz konserwator zabytkow wystawial nam specjalny list. Nie zgodzil sie na wywiezienie marmurowej plaskorzezby, z jakiegos tylko sobie znanego powodu. Bez tych zaswiadczen firma przeprowadzkowa nie podjelaby sie przewiezienia sztuki.
                  • bi_scotti Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 22:35
                    Cargo to co innego. Dotad rozmowa byly o podrozy z obrazem w rekach. Takich podrozy odbylam i planuje odbyc jeszcze troche - rodzina umiera, cos pozostaje etc. Te przepisy i tak sa completely nonsense w obliczu tego, ze z PL do calego EU mozesz wywiezc autem wszystko co chcesz (including wspomniana plaskorzezbe) bez zadnych documents, kontroli, zezwolen. I nie o to chodzi, ze namawiam do nieprzestrzegania przepisow - wskazuje tylko quite obvious loophole. Life.
                • boogiecat Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 07:58
                  bi_scotti napisała:

                  > nikt nigdy przez ostatnich 30+ lat nie zazyczyl sobie zad
                  > nego zaswiadczenia przy wielu wywozonych obrazach z airports w Warszawie, Krako
                  > wie i Gdansku. (…) Aczkolwiek gotyckich tryptykow nie wy
                  > wozilam wink
                  >

                  Magda pisze, ze jej wszystko sprawdzali, wiec doprawdy nie wiem co powyzszym sugerujesz, ze wywozila😜

                  …niemniej cala historia od samego poczatku kojarzy mi sie tylko z jednym jedynym: Upadla Madonna z Wielkim cycem mistrza Van Klompa, przemycana w kielbasie😎
                  • kura17 Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 08:37
                    > …niemniej cala historia od samego poczatku kojarzy mi sie tylko z jednym j
                    > edynym: Upadla Madonna z Wielkim cycem mistrza Van Klompa, przemycana
                    > w kielbasie😎

                    wprawdzie to ja jestem z wielkim cycem, a nie moj maz - skrupulatnie przestrzegajacy prawa niemiec (dzieci maja to po nim, olaboga!!), ale to wlasnie on dokonal przemytu z USA do germanii ... w antycznych czasach budowal w kalifornii elektronike, a w hamburgu z niej detektory ... i tak te elektronike wozil samolotem nad oceanem, oczywiscie za kazdym razem w specjalnym pudelku-sejfie, z odpowiednia dokumentacja podbita przez nsa big_grin jak poznal mnie, to spadla na niego przestepcza pomroczna jasna i zeby sie przypodobac, zrobil mi w tym swoim labie w usa kolczyki z czesci tej elektroniki (niespelniajacej specyfikacji!) i potem przemycil w bagazu podrecznym surprised
                    • boogiecat Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 09:29
                      kura17 napisała:


                      > wprawdzie to ja jestem z wielkim cycem,

                      ol rili? http://emotikona.pl/emotikony/pic/037.gif

                      a nie moj maz - skrupulatnie przestrzeg
                      > ajacy prawa niemiec (dzieci maja to po nim, olaboga!!),

                      czy ty aby nie operujesz stereotypami narodowosciowymi?!
                      (twoje sa przynajmniej niekrzywdzace, ja wczoraj robilam za klauna przy okazji urodzin faceta, ktoremu zakupilam na oko dzinsy idealnie mu pasujace, mowiac - wobec jego zachwytu- zeby on juz sobie nic nie kupowal sam, bo "Francuzi nie maja zadnego gustu"...; a potem jeszcze dodalam w rozmowie okolociuchowej, ze on nie wie co to zycie bo nawet nie zna marki Abibas (to jednak prawda! tongue_out) )

                      ale to wlasnie on dokon
                      > al przemytu z USA do germanii ... w antycznych czasach budowal w kalifornii ele
                      > ktronike, a w hamburgu z niej detektory ... i tak te elektronike wozil samolote
                      > m nad oceanem, oczywiscie za kazdym razem w specjalnym pudelku-sejfie, z odpowi
                      > ednia dokumentacja podbita przez nsa big_grin jak poznal mnie, to spadla na niego prz
                      > estepcza pomroczna jasna i zeby sie przypodobac, zrobil mi w tym swoim labie w
                      > usa kolczyki z czesci tej elektroniki (niespelniajacej specyfikacji!) i potem p
                      > rzemycil w bagazu podrecznym surprised

                      big_grin puacze wyobrazajac sobie w jakim stresie spedzil te podroz i ze w klotniach wypomina ci "a ja dla ciebie przemycalem kolczyki z elektroniki!"

                      bardzo piekna upadlomadonnowa historia!
                      • kura17 Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 09:42
                        > czy ty aby nie operujesz stereotypami narodowosciowymi?!

                        w stosunku do rodzinnych niemcow - zawsze!!
                        wyobraz sobie, jak moja polska dusza placze, gdy mlodsza latorosl za nic nie podbiegnie douciekajacego autobusu na czerwonym swietle (nic nie jedzie z zadnej storny - oprocz tego cholernego uciekajacego autobusu!!!)


                        > big_grin puacze wyobrazajac sobie w jakim stresie spedzil te podroz i ze w klotniach
                        > wypomina ci "a ja dla ciebie przemycalem kolczyki z elektroniki!"

                        to sobie jeszcze wyobraz, jak on w tym swoim super-tajnym labie (to akurat byla jakas patentowana elekrtonika) te kolczyki po nocy montowal z taka lupa na oku i takimi malenkimi narzedziami ... byl przygotowany profesjonalnie, bo wczesniej odwiedzil jakis hipisowski sklepik i wdal sie w rozmowe na temat akcesorow kolczykowych - po czym caly worek zakupil big_grin
                        a jaki byl dumny po przejsciu security juz w hamburgu LOL
                        dla zmylki pokazal im ta walizeczke z certyfikatem, to juz po plecaku nie szukali ...
                  • magdallenac Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 13:32
                    boogiecat napisała:


                    >
                    > Magda pisze, ze jej wszystko sprawdzali, wiec doprawdy nie wiem co powyzszym su
                    > gerujesz, ze wywozila😜
                    >

                    No wywiozłam w końcu tę płaskorzeźbę, wywiozłam nielegalnie. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że płaskorzeźba wróci do Europy za 5 lat, więc to tak naprawdę była jakby pożyczka 😉
                    • arthwen Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 14:30
                      magdallenac napisała:

                      > boogiecat napisała:
                      >
                      >
                      > >
                      > > Magda pisze, ze jej wszystko sprawdzali, wiec doprawdy nie wiem co powyzs
                      > zym su
                      > > gerujesz, ze wywozila😜
                      > >
                      >
                      > No wywiozłam w końcu tę płaskorzeźbę, wywiozłam nielegalnie. Na swoje usprawied
                      > liwienie dodam, że płaskorzeźba wróci do Europy za 5 lat, więc to tak naprawdę
                      > była jakby pożyczka 😉

                      A jak Ci jej ze Stanów nie wypuszczą? wink
      • loganberry Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 07:19
        "Tu już stanowczo ciocię powstrzymałam i powiedziałam, że wstrzymujemy się z kolejnymi portretami do czasu powrotu zza oceanu."
        Patrząc na obrotność cioci może się okazać, ze będą za tydzień i spokojnie sobie poczekają, szykuj zaliczki 😀
      • tt-tka Re: I znowu rodzinny dylemat 15.06.21, 15:50
        magdallenac napisała:

        > Oto jak się zakończyła sytuacja: po wylaniu ścieku żali do rodziców,

        Czemu zalilas sie rodzicom, a nie ciotce ?

        Juz po sprawie, ale na wszelki wypadek zapodaje - zaplacilabym zarazem informujac ciotke od razu, ze te wszystkie zaswiadczenia i zezwolenia ona musi zalatwiac, bo nie po to lece za ocean, zeby biegac po urzedach. Oraz ze zadnych kolejnych obrazow prosze na moj rachunek nie zamawiac.

        PS gdyby obraz byl nie do przyjecia, zrobilabym z niego prezent cioteczce. Oczywiscie juz po tym, jak ona zalatwilaby wszystkie papiery tongue_out
    • escott Re: I znowu rodzinny dylemat 14.06.21, 21:15
      Ja bym chyba powiedziała, że to bardzo miłe, ale nie mam 600 zł... Gabaryty by mi nie przeszkadzały, to jest problem zawsze do rozwiązania, ale no... płacenie przyjaciółce cioci, bo ciocia, nawet najmilsza, tak wymyśliła, już tak...