Dodaj do ulubionych

wykorzystywanie przez znajomych

18.06.21, 09:25
zdarza wam sie? jak reagujecie, umiecie odmówic czy tez takie "drobnostki" nie sprawiaja wam problemów? Są osoby w moim otoczeniu, które kompletnie bez żadnych skrupułów i nawet bez pytania o zdanie wykorzystują fakt, że na czymś tam się znam. Jutro impreza ogródkowa u sąsiadki, pytam na którą mam przyjsc, a ona że na 16, bo co prawda wszyscy inni na 17 przyjda, ale ona ma problem z drukarką a ja sobie na pewno poradzę. Innym razem ta sama osoba zaprasza mnie na spacer, po czym okazuje się, że to spacer połaczony z interesami, bo przepytała mnie na okoliczność tematów okołoinformatycznych które jej były potrzebne innym razem kawa u niej ale połączona z konfiguracją jej nowo zakupionego tv. Nosz ku mać. Ona wybitnie nadużywa i o ile na początku nie zwracałam na to uwagi, było mi jej żal (rozwodzi sie z meżem, zostaje calkiem sama bo dzieci juz poza domem), tak teraz zaczyna mnie to irytować, bo czuje sie jak jej serwis tech.. Poza nią również zdarzają mi się wrzutki od innych znajomych typu-a zrób mi to czy tamto bo tobie to chwile zajmie, albo konsultacje n/t zakupów informatycznych, czesto nawet polaczone z prosba aby z nimi do sklepu jechac bo on/ona nie bedzie kumac co sprzedawca do mowi albo cos sprzeda dodatkowego-niepotrzebnego itd....
Nie umiem odmawiać, ale myślę że zdecydowanie juz czas się tego nauczyć-a może bedzie to raczej wyrazem mojego egozimu i niekoleżeństwa? Jak podchodzicie do takich tematow-wykorzystujecie, jestecie wykorzystywane?
Obserwuj wątek
    • dvdva Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 09:41
      Kolezanka mocno przegina.
      Nie wykorzystuje znajomych I raczej sama staram sie zalatwiac swoje sprawy, bez pomocy innych.
      Mnie ktoś kiedyś poprosił o przyjazd do innego kraju w czasie wakacji, zabranie psa I tej osoby I przetransportowanie ich 2 tyś km dalej... Jak spytałam się dlaczego nie wynajma samochodu, to mi powiedziala ze to za drogo, bo I za prom trzeba zaplacic. Zasugerowalam firme kurierska do przewozu zwierząt z której nie skorzystano. Na wakacje czekam cały rok I spędzam je inaczej.
    • okoani Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 09:43
      Ja bym po prostu odpowiedziała "ok, będę na 17stą" albo bym po prostu na 17stą przyszła wink O ile oczywiście nie miałabym ochoty pomóc znajomej (ale ona w ogóle prosi o pomoc czy po prostu ci oznajmia żebyś coś tam jej naprawiła/podłączyła?). Chyba wszystko jest kwestią osobistych granic - nie mam problemu by się dzielić za darmo swoją wiedzą prawniczą, ale jednak są sytuacje, w których czuję się już wykorzystywana i wtedy to stopuję. Do ciebie należy decyzja czy i w jakim zakresie chcesz sąsiadce pomagać, jedyne co to nie szłabym z nią na noże, jeśli poza tym znajomość jest ok - wystarczy właśnie tak subtelnie ucinać zawoalowane prośby o serwis techniczny wink (czyli właśnie - przyjść na imprezę tak, jak reszta znajomych i nie dać się zapędzić do drukarki "wiesz, przepraszam, ale chciałam się oderwać od pracy, to mój czas relaksu", to samo na spacerze "wiesz, pogadajmy o czymś innym, tematu sprzętu mam dość na co dzień", z tv to zakładam, że to jednak chwila i raczej sprawa jednorazowa, więc tu bym się chyba przełamała "dobra, to ty rób kawę i ciacho, a ja tu posiedzę nad tym". Z doradztwem innym znajomym co do zakupów to też nic na siłę - masz czas i ochotę, to jedziesz, nie masz, to szczerze mówisz, że jesteś zmęczona/masz inne plany i nie dasz rady. Wszystko jest kwestią wyznaczenia osobistych granic i poinformowania o nich znajomych - ci "normalni" nie powinni strzelać focha, tylko się dostosują.
      • troompka Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 09:59
        ja generalnie nie mam problemów, jesli cos jest sporadycznie i nie angażuje mnie zbytnio-typu jazda w moim prywatnym czasie na drugi koniec (zakorkowanego) miasta do sklepu, żeby pogadac ze sprzedawcą.
        Rozłożyła mnie wczoraj ta sąsiadka, że tak po prostu oznajmiła bez pytania mnie o zdanie, że mam przyjsc wczesniej bo drukarka...., nie czy mogę, czy mam czas tylko wszyscy na 17 a ty przyjdz na 16. Naprawde mocno sie zastanawiam nad tym, czy faktycznie nie przyjsc na 17 ze stwierdzeniem, ze sie nie wyrobiłam z czasem. Kolezanka kase ma, bo szefuje dobrze prosperującej firmie, ale jak mozna na czyms zaoszczedzic to jak najbardziej - niedawno probowała mnie "ubrac" w robotę, której zrobienia odmówiłam twierdząc, że nie potrafię (choc dałabym radę, aczkolwiek spędzając nad tym sporo czasu), a za którą firmie zapłaciła 2 tys. (kilka razy mi o tym wspominała, juz mialam wrazenie ze mnie obwinia za taki wydatek). Zadziwia mnie jak łatwo jej to przychodzi i to własnie nie na zasadzie czy mogłabyć, tylko albo podstępem, albo po prostu oznajmując. Chyba mi sie juz powoli ulewa, bo najpierw w poczatkowej fazie znajomosci robiłam jako powiernica żali rozwodowych a teraz pomoc techniczna.
        • kira02 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 20:58
          Obawiam się , że nie jesteś dla niej koleżanką/ znajomą tylko właśnie pomocą techniczną i terapeuta na żale.Radze się radykalnie odciąć, tym bardziej, że z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś kompletnie nieasertywna.

          Zrób eksperyment: idź do niej na 17.00 k się nie tłumacz, nie daj się zagonić do drukarki, odpowiadając ze smiechem, że jesteś zmęczona po pracy i chcesz się zrelaksować. Zobaczysz, jak zareaguje.
        • 12gram Re: wykorzystywanie przez znajomych 20.06.21, 19:44
          A dlaczego ty się litowałaś nad kasiastą babą i leciałaś jej pomagać? Coi z tego że "zostanie sama bo dzieci dorosłe" ?
          Ustawiłaś się jak frajerka do wykonywania usług- a baba jest w tym wyćwiczone by z nieasertywnych frajerów robić sobie darmowych pomocników. To nie jest twoja koleżanka. To cwana baba żerująca na tobiepodobnych naiwniakach którzy nie umieją odmawiać, a tak bardzo chcą być ważni dla kogoś, że na gwizdnięcie lecą mu dawać swoje usługi za darmo.
          Przyjaźni z tego nie będzie. Im wcześniej przestaniesz robić za frajera tym mniej frustracji w tobie narośnie.
          Oczywiście że idź na 17tą. A jak będzie mieć pretensje to powiedz "zmęczona jestem, przyszłam odpocząć, nie mam głowy do tego, może ktoś inny ci pomoże".
          Postawiłaś ją i siebie na piedestale "ona taka biedna, trzeba jej pomóc, a ja to umiem zrobić!" - a ona skwapliwie korzysta z okazji. A wystarczyło powiedzieć "nie". Teraz też wystarczy. Tylko bardziej stanowczo i kilka razy. Ona nic nie zrobi bez twojego zaangażowanego udziału w waszej relacji i w twoim biegnięciu do zaspakajania jej potrzeb.
    • hrabina_niczyja Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 09:50
      Pierwszy przypadek jest zwyczajnym chamstwem i szybko bym ucięła taką znajomość. Baba zaprasza cie tylko wtedy kiedy ma interes. Rozumiem prośbę o pomoc, ale to się mówi wprost słuchaj troompka popsuła mi się drukarka mogłabyś zajrzeć? Ale nie pod postacią zaowalowanej imprezy czy kawki. Ale są tacy ludzie, więc albo ucinalam znajomość albo korzystałam z zaproszenia, a na pomoc reagowałam innym razem o tym pogadamy. Sami zniknęli. Zdecydowanie nie dałabym siebie wykorzystywać. A jak już brałabym opłaty. Czy jak ty potrzebujesz to możesz na nich liczyć? Bo to jakby kluczowe. Jeżeli nie możesz to i sama nie pomagaj.
      • troompka Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:02
        od konkretnie tej znajomej nic nigdy nie otrzymałam - chciałam skorzystac z usług jej firmy to zwyczajnie za usługe zapłaciłam, a ona z takiej branży, że nie wchodzą w grę wrzutki jak u mnie, typu weź mi to zrób bo ja nie wiem/nie umiem/nie orientuje sie.....
        • kira02 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 21:02
          A mogła Ci zrobić za darmo w ramach rewanżu. Czyli Cię wykorzystuje. Niestety, w życiu trzeba być lutym na 4 kopyta, wokół cała masa wyzyskiwaczy. Paradoksalnie, ludzie zaczynają Cię szanować nie wtedy, kiedy kolejny raz zrobisz im przysługę, ale wtedy, kiedy sama zaczynasz cenić swój czas i umiejętności.
        • lumeria Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 21:18
          troompka napisała:

          > od konkretnie tej znajomej nic nigdy nie otrzymałam - chciałam skorzystac z usł
          > ug jej firmy to zwyczajnie za usługe zapłaciłam, a ona z takiej branży, że nie
          > wchodzą w grę wrzutki jak u mnie,

          Czyli co? Ty masz dac jej godzine za darmo, a ona bierze pelna oplate? Bardzo to niesprawiedliwe.

          Skoro jej placisz za jej uslugi i tez innych korzyści (czyli jakiegoś odwzajemnienia nie masz) to po prostu musisz nauczyć sie odmawiać.

          Ja pomagam i prosze o pomoc - np. zapytałam kolezanke krawcowa o rade jak zacerowac dziure w sukience. Zerknela, powiedziala - daj mi to ci poszyje. Ale przynioslam jej wino i ciacho w podziekowaniu. Potem ona czegos ode mnie potrzebowala to chetnie pomoglam. Zadna z nas nie czuje sie wykorzystana.

          Ale to co opisujesz jest niefajne. I to wiesz.

        • shmu Re: wykorzystywanie przez znajomych 21.06.21, 10:07
          Przegina. Raz poprosić to co innego niż to co robi Twoja znajoma. To chyba najbardziej irytujące jak ktoś nawet nie pyta czy prosi, tylko na zasadzie: przyjdź to zrobisz. Odwdzięcza się jakoś?

          Jeśli nie jesteś w stanie odmówić stanowczo to przy następnej sytuacji możesz powiedzieć: na 16 przyjść nie mogę, ale informacje jak to zrobić podeślę ci na WhatsAppa i dajesz jej filmik na YouTube. Jak jest w miarę empatyczna to zrozumie za pierwszym razem.
        • shmu Re: wykorzystywanie przez znajomych 21.06.21, 10:13
          Ty jesteś w branży, w której za usługi też się normalnie płaci. Jak ona Cię tak podlicza, to ja bym jej po pierwszej przysludze też telefon do kolegi z mojej firmy dała i tyle. Żeby pomagać aż tyle, ile Ty jej pomagasz sytuacja musi być symetryczna. I nie mówię, że ona musi Ci świadczyć usługi za darmo, ale odwdzięczyć się chociażby prezentem (nie kawa i kawałkiem ciasta), zaprosic do restauracji, kina czy teatru. No i być fajna, w sensie fajnie jest spędzac z nią czas. Na razie to robisz za psychologa i informatyka w jednym.
    • abecadlowa1 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:12
      Korzystam z przysług i sama je świadczę w ralacjach symetrycznych. Np. niezmotoryzowana sąsiadka często mnie prosi o przysługi transportowe. Jeżeli mam mozliwość, to pomogam. W zamian za to mogę liczyć na opiekę nad kotem na czas moich wyjazdów. Ale to jest zdrowy układ - nikt nie ma problemów żeby powiedzieć: "nie, w tym terminie nie mogę".
      W ogóle w moim życiu bardzo wiele załatwiam barterem, przy obustronnym zadowoleniu z efektów. Ale ja wyrosłam w takim otoczeniu, gdzie ludzie sobie wzajemnie pomagali, więc to dla mnie naturalne.

      W opisanej przez Ciebie sytuacji widzę dwa rozwiązania: albo zaczynasz żądać usług wzajemnych i określasz to z góry, np. "ok. pomogę Ci przy zakupie komptutera. Będziesz mogła mi się odwdzięczyć w taki a taki sposób" albo odmawiasz. Po prostu odmawiasz, bez tłumaczenia dlaczego. Nie oczekuj, że koleżanka przestanie prosić, to Ty na jej prośbę masz zareagować w taki sposób, aby nie czuć się jak frajerka.


      • joaaa83 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:20
        Przysługi w relacjach symetrycznych, nie są "przy okazji". I ja też jestem zdania, że takie jak najbardziej warto wyświadczać. Jedna i druga strona wiedzą, że jest coś za coś. Może gdyby przysługi były nazywane po imieniu, autorka nie miałaby z tym problemu.
    • szmytka1 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:15
      lubię, cieszę się, jak ktoś mnie prosi o pomoc i umiem pomóc, sama też korzystam z umiejętności znajomych czy z innych przysług, odwdzięczamy się sobie zaproszeniem na grilla, dobrym alkoholem, czy nawet miłym komplementem. No ale jak ty się z tym źle czujesz, to oczywiście musisz troszkę przystopować te zapędy znajomych.
    • joaaa83 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:17
      Rozumiem Twoją irytację. Koleżanka zdecydowanie przegina.

      Poza tym jak już jej tak zależy i nie ma do kogo się zwrócić, to powinna nie "przy okazji" Cię wykorzystywać a zadzwonić i poprosić wprost o przysługę "Część. Mam prośbę. Możesz mi pomóc z tym i tym w wolnej chwili? Postaram się odwdzięczyć za przysługę" Wtedy przysługa jest nazwana przysługą, Ty masz szansę odmówić i powiedzieć, że nie masz wolnej chwili i pojawia się wątek odwdzięczenia - czyli zapisano w historii znajomości, że ona jest Ci coś winna i masz prawo oczekiwać pomocy w przyszłości".

      A w tym momencie to wychodzi na to, że aby uzyskać wstęp na imprezę ogródkową, musisz naprawić drukarkę.
      • troompka Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:27
        jest w tym chyba dużo racji, bo tak jak wspomniałam, nie ma problemów w drobnych sprawach i to nawet nie muszę oczekiwać nic w zamian, tylko jesli widzę, że albo służę za chusteczkę do wypłakiwania się, albo support i to nie określony wprost tylko tak mimochodem to mnie zaczyna zalewać. Gdyby faktycznie określiła że potrzebuje pomocy i czy dałabym rade przyjsc wczesniej to może inaczej, a tak to mam po prostu niesmak (i juz wiem czemu sie w miedzyczasie dopytywala czy na pewno na tą imprę przyjdę).
      • troompka Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:48
        i jeszcze sobie uświadomiłam, że kupiłam jej prezent na ta ogródkową impre, co prawda tylko taki tematyczny drobiazg ale zawsze coś (oficjalnie impreza z okazji urządzenia ogrodu bo co prawda od 2 lat juz mieszka ale ogródek miała nieczynny)
    • e-ness Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:23
      Nie toleruje takich ludzi i jak wychodzi z nich buractwo to ograniczam kontakt.
      Sama proszę o pomoc bardzo rzadko, jeśli już, zawsze odwdzięczam się drobnistka typu słodkości czy kawa. Jak koleżanka sama zaproponuje swoje usługi np. aby posiedzieć z dziećmi to wole wynająć nianie, nie lubię mieć „ zobowiązań”
    • gama2003 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:43
      Nie znoszę w obie strony. Tzn nie o pomoc mi chodzi, bo taka sporadyczna i jakoś symetryczna jest ok i fajnie mogą się czuć wszyscy.

      Ale o niesymetryczną. Ostatnio poprosilam kogos o pomoc, w sumie usługę medyczną, zaznaczając, że chcemy i prosimy być normalnie potraktowani. No i mam zgagę bo kumpel nie wziął pieniędzy. Mnie niefajnie, on zapewnia że wszystko jest ok.

      Przy czym sytuacja z gatunku, że nie mogę teraz uniesiona honorem iść do kogoś innego, bo jest to sprawa którą on holuje i leczy nam od lat. Tyle że na nfz, czyli inna historia. Niedobry moment na zmianę lekarza, medycznie też niekorzystne by to bylo.

      I co teraz ? Kosz jajek mu nieść, żywe kury?
      • 3fanta Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 10:55
        No ja mam taką znajomą.Nie odbiera telefonu od nikogo ze znajomych.Tylko i wyłącznie od rodziny i to najbliższej.Córka,tata i brat.Do kogoś dzwoni tylko wtedy jak coś potrzebuje np lekcje dla córki,która nie była w szkole, laptop się zawiesił itp
      • shmu Re: wykorzystywanie przez znajomych 21.06.21, 10:47
        Jak kurę to oskubaną. Ja bym się z kosza jajek ucieszyła. Moja kuzynka miała męża lekarza i ona się z tych podarunków dla niego bardzo cieszyla. Fakt, że głównie to był alkohol i czekoladki, więc taka kura czy jajka to odświeżająca odmiana.
    • asfiksja Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 11:01
      Tak, zdarzało się, i to w czasie imprezy (wszyscy się bawią, a ty idź do innego pokoju pomagać). Rodzina, nie znajomi. Temat skończył się sam, bo po pierwsze ta osoba zmieniła pracę i nie ma już tych problemów, a po drugie już nas nie zaprasza. Zakładam więc, że wcześniej zapraszała nas bynajmniej nie z potrzeby utrzymywania sympatycznych kontaktów rodzinnych.
      Rozważ więc, czy naprawdę lubisz tę koleżankę i czy ona lubi ciebie, czy twoje kwalifikacje.
    • irma223 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 11:12
      Zdarza się, że kogoś znajomego proszę o pomoc w czymś, na czym się zna, zdarza się, że sama jestem proszona o pomoc.

      Natomiast jeśli zaproszenia towarzyskie do twojej znajomej są związane wyłącznie z jej potrzebami okołoinformatycznymi, to rzeczywiście jest to niefajne. Przy następnym zaproszeniu warto uszczypliwie zapytać: "Ale to będzie po prostu kawa czy może znów ci się coś popsuło?".
    • solejrolia Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 11:40
      To może tak:

      Spóźnij się na tą imprezę, wejdź jak gwiazda z tym prezentem. Kwiatem. Butelką wina.
      Z uśmiechem, wesoło, narób hałasu " gdzie czerwony dywan dla spoznialskich?
      I takie tam. 😉
      Zaimprowizuj trochę

      😉 😉 😉

      Po prostu ustaw się na innej pozycji w tej waszej relacji- ona chce cię mieć jako darmową pomoc, wyreke, i telefon alarmowy czynny 24godziny na dobę, to pokaż jej gdzie ty siebie samą widzisz.
      Jak zaczniesz się szanować, i przestaniesz przepraszać, że żyjesz, to inni, ona konkretnie, też inaczej będzie cię traktować.

      ( O drukarce zapomnij!
      Ale nie, że jej tłumaczysz się że zapomniałaś !!!
      Tylko zapomnij o tym temacie.
      Jak zagada na temat to zlej to, zmień temat, cokolwiek.
      Nie wiesz, nie znasz się, zarobiona jesteś, jesteś na imprezie) .
        • 12gram Re: wykorzystywanie przez znajomych 20.06.21, 19:59
          Powalcz powalcz, bo twoje notowania tylko wtedy wzrosną. Teraz jesteś cenna jako służba do obsługi. Nie zobaczy w tobie kogoś innego, jeśli będziesz się sama zachowywać w relacji z nią jak służba i to w wersji "za miskę ryżu".
          Ludzie cenią tych co sami siebie umieją cenić. Teraz koleżanka cię ceni jako użyteczny jej sprzęt. Póki nie staniesz wobec niej jak pełnoprawna osoba to ni e zauważy w tobie nic wiecej niż tą użyteczność.



    • alexis1121 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 11:50
      Poszłabym jak piszesz, na 17 mówiąc że się nie wyrobiłaś, ale przygotuj się że znajoma i tak cię zaangażuje do roboty. Musisz nauczyć się odmawiać. Ja się nauczyłam, mając 36 lat ale jednak. Z historii podobnych do twojej to miałam koleżankę z sąsiedztwa, która zaprosiła mnie na spacer i przyniosła gruby plik papierów po niemiecku, żebym je przejrzała i doradziła czy facet (po wypadku samochodowym) ma szansę na większe odszkodowanie, czy coś w tym stylu. To było conajmniej 150 stron z jakichś komisji lekarskich, pism wszelkiej maści. Doradziłam, żeby poszedł z tym do prawnika. Drugi raz ta sama koleżanka zadzwoniła czy pójdę na kawę i przy okazji doradzę jej jaką sukienkę ma kupić na ślub. Byłam akurat u lekarza więc powiedziałam żeby się odezwała na następny dzień. A że była już w drodze do tego sklepu i potrzebowała rady natychmiast, to już się nie odezwała. Znajomość zakończyła się, bo wyprowadziła się do innej części miasta.
    • mikams75 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 13:03
      absolutnie bym nie wyrobila sie na 16-sta wink

      a poza ty to nie mam problemu, zeby pomoc innym i czesto to robie ale takie uknute spotkania by mnie wkurzyly szybko. Na szczescie moi znajomi potrafia mowic wprost - wpadnij, kiedy ci pasuje, bo mi cos tam nie dziala. Chodzmy na spacer, bo chce cie podpytac o to czy tamto. Jak bedziemy na miescie, to moglabys zajrzec ze mna do sklepu i pomoc cos wybrac? Itp. Nie mam z tym problemu, nie czuje sie wykorzystywana ale to sa osoby, na ktore ja tez zawsze moge liczyc.
    • cegehana Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 21:04
      Zawsze zaczynam od głębokiej rozmowy z własnymi myślami czego właściwie chcę. 😉 Czasem jest tak że ludzie nie zdają sobie sprawy że coś jest dla Ciebie kłopotem, a już zwłaszcza jak sami się na tym nie znają. Postawa asertywna pomaga oddzielić ich od bezwzględnych wtryskiwaczy, dlatego warto się jej nauczyc.
      • moze_sprobowac_inaczej Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 22:24
        cegehana napisał(a):

        > Zawsze zaczynam od głębokiej rozmowy z własnymi myślami czego właściwie chcę. ?
        > ? Czasem jest tak że ludzie nie zdają sobie sprawy że coś jest dla Ciebie kłopo
        > tem, a już zwłaszcza jak sami się na tym nie znają.

        Chyba masz tu rację. Niektórzy faktycznie myślą, że coś jest dla nas żadnym problemem i pewna wiedzę/ umiejętności mamy w małym palcu. Przy czym nie zdają sobie sprawy, że aby ta rzecz zrobić dobrze, trzeba się pochylić i nierzadko napracować.
        • 12gram Re: wykorzystywanie przez znajomych 20.06.21, 19:52
          ja to mam nagminnie. Hasła "bo ty to przecież wiesz" i pytania z szerokiego zakresu, gdzie żeby poprawnie odpowiedzieć to trzeba wiele godzin nad tematem posiedzieć i znać jego niuanse. Albo ktoś dzwoni "bo moja znajoma/szwagier/ciotka to mają taki problem, a ty na pewno wiesz co powinni zrobić". A potem jeszcze ciąg dalszy "bo kolezanka szwagierki co pracuje w xx to jej mówiła, że tam powinno być inaczej i czy to na pewno ma tak być".

          Mam mocne postanowienie - żadnych usług zawodowych dla znajomych.
    • moze_sprobowac_inaczej Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 21:06
      Taki mam zawód, że czesto ktoś potrzebuje mnie o cos spytać. Ale takie osoby, które zapraszają i wypytują nauczyłam się już rozpoznawać i unikać, zresztą to widać po ludziach, że lubią coś za darmo dostać.
      Jesli ktoś zadzwoni i spyta wprost, to o ile nie wymaga to ode mnie poświęcenia kilku godzin czasu na zaznajomienie się z tematem, tylko wiem od razu, to chetnie odpowiadam.
      Jesli temat jest obszerny, to mowie tez wprost, ze to zajmie tyle i tyle czasu a mam już umówione tematy i musiałabym to zlecić komuś. Zazwyczaj ktoś rozumie i albo umawia sie i płaci albo szuka kogoś tańszego (czeto to tańsze rozwiazanientovporady na forach i grupach, co później powoduje problemy) .
    • zamyslona_ona02 Re: wykorzystywanie przez znajomych 18.06.21, 22:05
      To co robi Twoja koleżanka to gruba przesada. Szkoda, że nie zareagowałaś od razu mówiąc, że w weekendy nie pracujesz, że może jakoś w tygodniu się umówicie itp. Zobaczyłabyś czy impreza nadal aktualna, bo na razie wygląda na to, że spotkania to tylko pretekst. Być może trzeba będzie tą znajomość odpuścić.
    • rozaliaolaboga Re: wykorzystywanie przez znajomych 19.06.21, 17:21
      To zależy. Jeśli te przysługi są oprócz fajnej znajomości i na zasadzie "przyjdź na winko, a przy okazji rzuć okiem na drukarkę, a ja zrobię kolację" to ok. Lubię pomagać, i jeśli jest to fajne towarzysko, to się zgadzam.
      Wiele razy pomagałam znajomym w przeprowadzkach - dużo roboty, ale i zabawa, i pogadać można, a po wszystkim zawsze był jakiś obiad czy impreza. Jeździłam też kupować latopy, czy zawieźć psa do weta. Bardzo to lubiłam. Teraz już wszyscy się usamodzielnili i mniej jest takich wsponych przedsięwzięć...
      Natomiast jeśli ktoś by mnie wolał tylko do drukarki lub tylko do przeprowadzki, to nie wink w stylu: przyjdź w sobotę naprawić drukarkę, a impreza jest w niedzielę i ty nie jesteś zaproszona - tak to na pewno nie big_grin
    • zurekgirl Re: wykorzystywanie przez znajomych 19.06.21, 18:12
      Zalezy jak kto pyta. Nie mam nigdy problemu z pomoca, gdy ktos ladnie poprosi i jest chetny sie dopasowac do mojego terminu pomocy. Jesli ktos za to zaczyna od "wez no mi tam skonfiguruj, bo umiesz, a mi to pol dnia zajmie", to sie usmiecham i mowie, ze moze za tydzien, wiec predzej sam sie upora. Sama nie wykorzystuje, o ile nie mam noza na gardle. Jestem samowystarczalna i na tyle wydolna finansowa, ze sie prosic nie musze.
    • joyce_byers Re: wykorzystywanie przez znajomych 19.06.21, 18:15
      W moim otoczeniu impreza na 25 osób. Tylko organizator i solenizant tak to sobie wymyślił, że on jedynie dyryguje i wydaje rozkazy, co kto ma zrobić, kupić, upiec, a potem jeszcze posprzątac po imprezie wcześniej ją mu przygotowując. Wszyscy w to popłynęli i mimo fochów upiekli ciasta, zrobili mu żarcie, udekorowali miejsce imprezy, a potem grzecznie za niego wszystko posprzątali. Ja znana z mówienia tego, co myślę wyśmiałam takie zaproszenie na imprezę, którą to sama muszę współorganizować jakoś gość i nie wzięłam w niej udziału.
      W tej kwestii nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy. Człowiek się daje wykorzystywać i zawsze sie znajdą cwaniacy, którzy to bez skrupułów wykorzystają.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka