Dodaj do ulubionych

A czy picie samemu to alkoholizm?

19.06.21, 00:50
Na bazie wątków różnych. Ja mam trudny okres teraz. Byłam w trzech różnych firmach dziś w pracy. Od 8 do 22. Moja mama wylądowała w szpitalu w sobotę. Wczoraj się wypusala na własne żądanie. Dziś kwalifikuje się tam znów. Dziś był pogrzeb babci. Nie byłam ale o tym już byl wątek. Martwię się o syna na wyjeździe. Nie wyrabiam z praca. I właśnie dziś kupiłam sobie dwa piwa i właśnie kończę drugie. Jutro jadę go pracy dopiero na 11. Ale przerazilo mnie to, że to się będzie powtarzać i wpadnę w alkoholizm. Czy serio nigdy nie pojęcie nic same ? Ja ostatni raz napilam się sama że 3 lata temu chyba. Wtedy się trochę upilam. Dziś dwa piwa A właściwie jedno i pół bo już nie dam rady. Czy to jest nienormalne ?
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 01:50
      Moja przyjaciółka przez lata zajmowała się terapią alkoholików, a w owym czasie jej mąż był znany z tego, że na imprezach chodził z własną butelką sherry i popijał z niej. Imprez było dużo bo to było młode (post-)studenckie małżeństwo, więc ludzie wprost jej mówili, że szewc bez butów chodzi, że ona zajmuje się alkoholikami, a tu toleruje męża z nierozłączną butelką sherry w dłoni. I ona powiedziała mi bardzo ważną rzecz: że była pewna, że on nie jest na drodze do alkoholizmu, bo bardziej oprócz "ile" ważne jest "dlaczego".
      Ja ich poznałam 40 lat po tamtych wydarzeniach i faktycznie alkoholikiem nie był i nigdy już nie został.

      I dla mnie, wychowanej w polskim podejściu do alkoholu, podejście tamtej kobiety było kompletną rewolucją: nigdy nie pij alkoholu dlatego że jest środkiem psychoaktywnym. Po prostu.

      Tak więc owszem, pijam sama, jak do posiłku pasuje wino (mam te małe butelki wina typu 250 ml), czasem gdy po prostu mam ochotę na dany smak. Ale nigdy nie piję, jeśli gdzieś tam pojawia się potrzeba rozluźnienia, zresetowania czy uspokojenia strachu. Jestem z sobą sama uczciwa i sprawdzam, czy to tylko chęć na gorycz ziołowej nalewki, czy jednak pod spodem nie czai się inna potrzeba. I zdarzyło mi się już iść biegać lub robić sesję jogi po to, żeby się rozluźnić, pozbyć stresu i móc być pewną, że nie o to chodzi w tej nagłej ochocie na coś gorzkiego. I owszem zdarzyło się parę razy, że jak stres zelżał, to i chcica na dany smak minęła. Ale zazwyczaj nadal miałam ochotę na ten konkretny smak.

      Czyli tak, piję czasami sama, ale w Twojej sytuacji właśnie kompletnie wykluczyłabym picie, żeby nie wyrobić w sobie skojarzenia, że jak jest trudno, to alkohol przynosi ulgę.
      Może dlatego że widziałam, jak to się kończy. Wolę iść do psychiatry.
      • memphis90 Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 09:52
        >była pewna, że on nie jest na drodze do >alkoholizmu, bo bardziej oprócz "ile" ważne >jest "dlaczego".
        No to miała więcej szczęścia niz rozumu, bo "ile" również prowadzi do uzależnienia, szczególnie, jeśli jest to mocny alkohol ciągnięty z gwinta przy każdej możliwej okazji...
        • hanusinamama Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 12:17
          Albo jak masa kobiet wypierała prawde. A ze turzyca twierdzi, ze pan nie jest alkoholikiem...po czym wnioskuje? Bo pan nie lezy zalany w trupa?Znam 2 takich alkoholików, ze gdyby mi nie powiedzieli to sama bym w życiu nie pomyślała, ze mogą mieć taki problem
          • panna.nasturcja Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 12:53
            Turzycy się pewnie wydaje, ze jak ktoś nie leży pijany w rynsztoku to nie jest alkoholikiem.
            Bardzo częsty błąd ludzi, którzy nie maja o tym pojęcia, nie czytali o alkoholikach wysokofunkcjonujacych, poza tym w sumie nikt przecież nie wie czy pan wieczorami nie pada z przepicia w domowym zaciszu.
            A pani „od alkoholików” zwyczajnie wypierała problem z własnego podwórka.
            • turzyca Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 17:10
              >Turzycy się pewnie wydaje, ze jak ktoś nie leży pijany w rynsztoku to nie jest alkoholikiem.
              >Bardzo częsty błąd ludzi, którzy nie maja o tym pojęcia, nie czytali o alkoholikach wysokofunkcjonujacych, poza tym w sumie nikt przecież nie wie czy pan wieczorami nie pada z przepicia w domowym zaciszu.


              Po pierwsze Turzyca świetnie wie, jak wygląda wysokofunkcjonujący alkoholik.
              Po drugie zdaje się, że nie ma wysokofunkcjonujących alkoholików przez czterdzieści lat, ja go poznałam jednak wieki po opisywanych wydarzeniach.
              Po trzecie Turzyca jak poznała pana byłego męża przyjaciółki to akurat nie pił w ogóle, bo pasierbica była w ciąży, a on uważał, że ona musi mieć kogoś, kto na pewno jest trzeźwy o każdej porze dnia i nocy, jakby się działo coś niepokojącego. Taka polisa ubezpieczeniowa, żeby miała świadomość, że na pewno może do kogoś zadzwonić i ta osoba na pewno wsiądzie w samochód i od razu przyjedzie. Robił tak w trakcie wszystkich jej ciąż i niemowlęctwa, to była trzecia ciąża. Potem tak samo traktował synową czyli w ciągu tych 10 lat, kiedy ja go znałam nie pił w ogóle przez 5. Ciekawy przypadek alkoholizmu.
              Po czwarte Turzyca przez pewien czas spotykała pana trzy do czterech razy w tygodniu, o porach różnych dziwnych, raczej bym wyłapała, że pije, jeśli spotykaliśmy się np. o trzeciej rano w sytuacji nagłej.
              • panna.nasturcja Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 18:13
                Po pierwsze, oczywiście, ze można być latami wysokofunkcjonujacym alkoholikiem.
                Po drugie, oczywiście, ze wielu alkoholików ma okresy, gdy przędz dłuższy czas nie pije, między innymi w ten sposób udowadniają światu i sobie, ze nie są alkoholikiem, bo mogą nie pic.
                Po trzecie z obecnego wpisu wynika, ze pana w okresie picia nie znałaś czyli tak naprawdę pojęcia nie masz ile i jak pił, wiec i wnioski mało są warte. Nie ma osób, które latami popijają niemal ciagle wysokoprocentowy alkohol i nie są alkoholikiem.
              • fragile_f Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 22:04
                Praktycznie każdy wysokofunkcjonujący alkoholik robi sobie przerwy od picia, czasami kilkuletnie, ale potem wraca z przytupem. Moja znajoma trenowała do maratonu, nie piła w ogóle przez pół roku. Wiesz co zrobiła na mecie? Otworzyła lodowate piwo, trzymane przez męża w przenośnej lodówce.

                Myślę, że istotą alkoholizmu jest to, że czuje się ciąg do alkoholu, który czasami daje się zagłuszyć na jakiś (czesto ustalony z gory) okres czasu, ale potem wraca. Ten facet miał datę koncową swoje abstynencji i znajac zycie odliczał dni. Gdyby po czasie ciąży szklanka sherry była mu obojętna, to znaczy ze nie mial nigdy problemu. No ale zawsze wracał do picia, prawda?
                • turzyca Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 20.06.21, 00:20
                  >Gdyby po czasie ciąży szklanka sherry była mu obojętna, to znaczy ze nie mial nigdy problemu. No ale zawsze wracał do picia, prawda?

                  Sherry? Nie. Epoka sherry skończyła się wraz z zakończeniem rozrywkowego etapu życia, zaczął pracować na etat, przestał grać w zespole, zdecydowali się na dziecko. Potem znów wrócił do działalności, ale poranki zużywał na opiekę nad dzieckiem w czasie, gdy matka pracowała.
                  Jak się spotkaliśmy towarzysko na jakąś kolację z alkoholem w tle, to pił albo nie, zależnie od tego, co było na stole.
        • turzyca Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 17:15
          >No to miała więcej szczęścia niz rozumu, bo "ile" również prowadzi do uzależnienia, szczególnie, jeśli jest to mocny alkohol ciągnięty z gwinta przy każdej możliwej okazji..

          Ja się go o to sherry kiedyś zapytałam, a on z szelmowskim uśmiechem powiedział, że z nim się każdy chciał napić, z różnych względów. Jak na "chodź się ze mna napić, o tu kieliszek, poleję Ci", podnosił z uśmiechem butelkę sherry, to nikt mu na siłę kieliszka nie wciskał, stukał się z butelką i był zadowolny. "Kieliszek to kieliszek, nie wypijesz, to się obrażą, a ile sobie z butelki do gardła wlejesz, to nikt nie zobaczy." Pijał to sherry bardzo oryginalne, przywoził skrzynkami z Madery i wzgardzał każdym innym trunkiem, wszyscy o tym wiedzieli, że nie ma co czym innym go częstować. To on kontrolował ile i gdzie pije.
            • turzyca Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 20.06.21, 00:07
              >A teraz się okazuje, ze pan niemal nie pił tylko udawał.
              >Chyba sama nie wiesz jaką tezę próbujesz udowodnić.

              Dość prostą tezę, że "oprócz ile ważne jest dlaczego".
              Nie napisałam, że "ile" nie jest ważne. Tylko że dla mnie to była pierwsza osoba, która powiedziała mi to, co teraz powoli przebija się w polskim dyskursie, że ważne jest też dlaczego, że ważne są wzorce picia, schematy. Do tego "dlaczego" wlicza się też autonomiczność decyzji, gdzie, co i kiedy się pije.
              Ona zwróciła mi uwagę na coś, co w polskiej kulturze picia jest powszechne - na picie alkoholu "po coś": żeby się rozluźnić, uspokoić, pocieszyć, odreagować, znieczulić, zagłuszyć. Kieliszek wódki przed ślubem, butelka na stypie, piwo, gdy stresy w pracy nie pozwalają zasnąć. Ostatnio ktoś mi opowiadał, że wydawało mu się, że popełnił fatalny błąd w sprawach zawodowych, ręce mu się trzęsły, nie był w stanie myśleć, wypił duszkiem szklankę wódki i dopiero wtedy był w stanie zająć się problemem. Młody chłopak, koło trzydziestki.
              • panna.nasturcja Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 20.06.21, 10:04
                O tym, ze ważne jest dlaczego się pije uczono mnie na studiach 30 lat temu, wiec nie pisz o powolnym przebijaniu się do dyskursu, bo nie wiesz o czym piszesz.
                Dokładna i obsesyjna kontrola tego, co się pije, jaki konkretnie alkohol, gdzie, ile, skąd go przywozi jest objawem uzależnienia lub szerokiej drogi do niego, to ciągłe skupienie na rytuale picia, dość klasyczny objaw.
                Pojawianie się wszędzie z butelką alkoholu i popijanie z tej butelki nie czyni człowieka mniej uzależnionym tylko dlatego, ze alkohol jest drogi i”sprowadzany skrzynkami”, co kołkiem to oznacza, bo nie wierze w studenta sprowadzającego sobie skrzynkami sherry z Madery.
                • turzyca Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 21.06.21, 01:04
                  >O tym, ze ważne jest dlaczego się pije uczono mnie na studiach 30 lat temu, wiec nie pisz o powolnym przebijaniu się do dyskursu, bo nie wiesz o czym piszesz.

                  No to fantastycznie, że Ciebie uczono na studiach, szkoda tylko, że w materiałach dla szerokiej publiczności o tym nie było. Miałam roczny kurs profilaktyki alkoholizmu w podstawówce, bo wychowawczyni miała fisia i misję, jako że podstawówka była na terenie o umiarkowanej renomie. Zaliczenie z tego było niezbędne do dostania oceny z zachowania uprawniającej do czerwonego paska, więc materiał opanowałam w stopniu jak najwyższym. I o piciu alkoholu jako remedium na smutek, strach, przygnębienie złość nie było ani słowa. Za to dokładnie było wyliczone, ile jednostek alkoholu jednorazowo i tygodniowo oznacza picie ryzykowne.


                  >co kołkiem to oznacza, bo nie wierze w studenta sprowadzającego sobie skrzynkami sherry z Madery.

                  Zdaje się, że mierzysz polską miarą. W polskiego studenta w latach 70-tych sprowadzającego alkohol skądkolwiek to nie wierzę. W niemieckiego studenta, który równolegle do studiów prowadził własną działalność oraz grał w dość popularnej kapeli (tak, studiował osiem lat) wierzyć nie muszę, znam fakty.


                  >Dokładna i obsesyjna kontrola tego, co się pije, jaki konkretnie alkohol, gdzie, ile, skąd go przywozi jest objawem uzależnienia lub szerokiej drogi do niego, to ciągłe skupienie na rytuale picia, dość klasyczny objaw.

                  Czyli kontrola tego, żeby się nie upijać i konsumować tyle, ile się uznaje za stosowne, jest objawem alkoholizmu?
                  Jak chcesz tę opnię pogodzić z zaleceniami profilaktycznymi, które mówią wyraźnie:
                  "Aby uniknąć problemów wynikających ze spożywania alkoholu, należy:
                  - stale analizować swój wzorzec picia;
                  - świadomie kontrolować ilość, częstotliwość i efekty spożywania alkoholu;"

                  W zasadzie to odbywa się właśnie "klasyczna ematka", alkoholizmu faceta przez 50 lat nie zauważyła pierwsza żona, druga żona, dzieci własne, pasierbowie, partnerowie dzieci wszelkich, przyjaciele, sąsiedzi, współhobbyści (m.in. chórzyści), koniec końców również lekarze, ale ematka jest pewna, że facet był przez lata wysokofunkcjonującym alkoholikiem. Przez 50 lat.
                  • aandzia43 Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 21.06.21, 10:09
                    "W zasadzie to odbywa się właśnie "klasyczna ematka", alkoholizmu faceta przez 50 lat nie zauważyła pierwsza żona, druga żona, dzieci własne, pasierbowie, partnerowie dzieci wszelkich, przyjaciele, sąsiedzi, współhobbyści (m.in. chórzyści), koniec końców również lekarze, ale ematka jest pewna, że facet był przez lata wysokofunkcjonującym alkoholikiem. Przez 50 lat."

                    Taaa, ematka wie najlepiej wink Kwestia "dlaczego piję alko i co mi to zaspokaja" i wgryzanie się w te subtelności nadal mało zgłębiane są przez szersze kręgi. Większość ludzi, również tych tkniętych alkoholizmem w otoczeniu, w ogóle nie czai o co kaman, a sami alkoholicy oddalają od siebie niemiłe spostrzeżnia na swój temat skutecznie, wiadomo wink Za to przynajmniej mamy już coraz powszechniejsze wyczulenie na picie jako takie, dobre i to na początek.
          • fragile_f Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 22:07
            "Pijał to sherry bardzo oryginalne, przywoził skrzynkami z Madery i wzgardzał każdym innym trunkiem, wszyscy o tym wiedzieli, że nie ma co czym innym go częstować. To on kontrolował ile i gdzie pije."

            Osoba która sprowadza alkohol SKRZYNKAMI to nie jest alkoholik? Błagam Cię smile
      • aandzia43 Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 21.06.21, 10:24
        Co do ulgi i rozluźnienia po alko. Znam to działanie alkoholu i czasem na przestrzeni życia zdarzało mi się go do tych celów używać. Bardzo rzadko i bez dalszych ciągów. Rzecz w tym, że jest to substancja nie dogłębnie tak na mnie działająca, mało wpasowująca się w ośrodki przyjemności, więc nie miałam wewnętrznej odruchowej potrzeby powtarzania akcji i kontynuowania odstresowywania się w ten sposób. Przeanalizowałam swój stosunek do substancji i jej oddziaływania na mój układ nerwowy i wyszło mi, że jest on bardzo letni. Jedyneczka na skali dziesięciopunktowej. Taka biologia, szczęśliwie dla mnie. Mam porównanie z paleniem papierosów, tu już nie było tak łatwo, jestem uzależniona od pierwszego w życiu papierosa i wiem o tym doskonale od tego pierwszego papierosa.
      • srubokretka Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 02:57
        >jeśli po jednym razie robisz z siebie alkoholika to tylko do swoich zmartwień dokładasz sobie kolejne.

        Zgadza sie.
        Piwo takie sobie jest na smutki. Lepiej kieliszek winka czerwonego i do lozka. Jezeli wogole alko jest potrzebne. Jeseli przez nastepne dni samopoczucie sie nie polepszy to znaczy , ze alko nie jest dobrym rozwiazaniem.

        >Czy serio nigdy nie pojęcie nic same ?

        Zdarzylo mi sie moze ze 3x. Dla walorow smakowych - raz baileys do lodow, raz wino z aronii i jakis spirytusowy trunek ziolowy z Litwy. Nie przepadam za alko jak jestem w stanie spoczynku. Rozwala mnie.

        >. Dziś był pogrzeb babci.

        Wpolczuje. Niedawno umarl ktos ... Wylam z bezsilnosci z Peterem. Pomoglo. Jednak nadal beczec sie chce czasami, a w usta podkowka sie wciska....

        • taniarada Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 04:41
          Łzy to wypoczynek dla duszy. Ale ból wymaga prawdziwego płaczu, aby poczuć ulgę. Jednym z najważniejszych celów płaczu jest pozbycie się toksyn z organizmu, które powstają przez stres i niepokój. Niekoniecznie musi wydarzyć się coś złego abyśmy czuli smutek lub zmartwienie. Czasem płaczemy również z powodu zwykłego wyczerpania.I nie ma nic w tym złego.Ja duży facet twardy w życiu też czasami płaczę.
    • alpepe Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 08:00
      Dwóch piw bym nie udźwignęła, ale to dlatego, że nie pijam piwa. Natomiast nie uważam, że to alkoholizm, o ile nie jest to twój regularny rytuał. Ja w letnie upalne dni pijam zwykle Vinho Verde, wtedy są to małe dwa kieliszki, wino jest schłodzone oczywiście i jakoś do trzeciego nie dążę, czasem to nawet jest jeden kieliszek. I raz jest to przez tydzień nawet i codziennie, raz wcale. Jak jest zimny letni dzień, to mnie nie ciągnie. Zawartość alkoholu jak w cięższym piwie.
    • leia33 Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 08:03
      Też pijałam sama. Odstawiłam alkohol zupełnie po tym, jak zauważyłam, że czekam na piątek, żeby się wyluzować przy pomocy butelki wina. Następnego dnia miałam podły humor, bolała mnie głowa, nie mogłam wsiąść za kierownicę co najmniej do południa. Stwierdziłam, że to do bani, szkoda życia. Mam mnóstwo innych sposobów na rozluźnienie się - rower z synem, spacer z psem, trening, praca w ogrodzie, dobry film i książka. A jak mam kłopoty i czarne myśli robię sobie ostry trening siłowy, interwały tak, że pot cieknie ciurkiem i przechodzi, jak ręką odjął.
    • cegehana Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 08:07
      Jeśli masz trudny okres w życiu, zmartwienia, stres, traumy itd. to każda ilość alkoholu grozi uzależnieniem. Jak już ktoś napisał to nie ilość i częstotliwość picia jest problemem, tylko wpływ jaki substancj ma na nasze funkcjonowanie. Już lepiej brać antydepresanty pod kontrolą lekarza, co wychodzi taniej.
    • kachaa17 Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 08:18
      Ja pijam sobie piwo sama. Najczęściej jest to szklanka piwa wiosną, latem. Jestem rozeznana z tematem alkoholizmu i też bacznie siebie obserwuję. Nie upijam się sama i w zasadzie to też już nie pamiętam kiedy byłam pijana bo po prostu nie lubię tego uczucia.
      Trzeba uważać na zapijanie uczuć, czy jest to dla nas remedium. Bo to może prowadzić do uzależnienia.
    • cegehana Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 14:24
      Jest jednak coś co śmierdzi tu alkoholizmem i nie jest to ilość ani brak towarzystwa, tylko to że szukasz potwierdzenia, tlumaczysz się, 3 lata itd. To jest nienormalne w Twojej historii. Alkoholicy bardzo często czują potrzebę udowodnienia że nimi nie są (próby, obietnice, liczenie, porównywanie się).
    • julita165 Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 16:50
      Nie wariuj. Tak jak ktos napisal powyzej wg mnie tez liczy sie dlaczego. No i oczywiscie jak duzo i xzesto. Np ja, w taki piekny dzien jak dzis zakupilam sobie prosecco i wieczorem bede sobie popijac na tarasie. Ot tak, bo lubie. Nie widze w tym nic zlego
    • princesswhitewolf Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 18:45
      Wspolczuje klopotow. Ale osobiscie wypicie alkoholu nie przynosi mi zadnej ulgi w problemach. Zacmienie umyslu tez

      Jakies koktajle typu Martini Bianco\ lemoniada/limonka czy Pimms z lemoniada ogórkiem i truskawka to ja pije dla smaku czasami ale wlasciwie musze byc w dobrym humorze by mi sie chcialo drink zrobic i wymieszac.

      Na problemy by sie zrelaksowac to wanna z duza iloscia piany przy swiecach, muzyka pomaga mi, sen
    • anvalley Re: A czy picie samemu to alkoholizm? 19.06.21, 21:27
      W takich sytuacjach przypominają mi się słowa psycholog podczas ćwiczeń na studiach: nigdy nie bierzcie używek na smutno, żeby się pocieszyć, w depresji. Chcecie pić, palić gandzię itd., róbcie to na wesoło.
      Często piję w samotności jedno piwo do filmu wieczorem i nie sądzę żebym się uzależniła - no ale ja nie piję bo mam obniżony nastrój, tylko piję dla smaku piwa. Nie piję piw koncernowych, tylko kraftowe i po prostu się delektuję.
      Uważałabym z tym piciem "na smutno", obojętnie w samotności, czy w towarzystwie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka