Dodaj do ulubionych

Czesto placzecie?

20.06.21, 21:30
Wiecie co, uswiadomilam sobie, ze chyba nikt jeszcze nie widzial mnie placzacej! To znaczy na pewno nie moj chlop, moje dziecko tez nie, dalsza rodzina typu rodzice - rodzenstwo nie sadze.

A jak u Was ? Potraficie plakac przy kims?
Obserwuj wątek
    • figa_z_makiem99 Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 21:35
      Jako nastolatka płakałam często, później długo długo nie, nawet mówiłam, że nie umiem płakać. Teraz zbliża się menopauza i płaczę jak kretynka, oczywiście staram się płakać w samotności.
    • daniela34 Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 21:39
      Nie płaczę prawie nigdy, w związku z tym jeśli się już rozpłaczę to wywołuje to piorunujące wrażenie na moich bliskich, bo właśnie nie są przyzwyczajeni do moich łez. Ale jeśli już płaczę to tak, potrafię przy bliskich, przy obcych wyjątkowo rzadko (jakieś dwa pogrzeby w życiu kojarzę, na których płakałam przy obcych).
    • barbibarbi Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 22:25
      Ja płaczę na filmach, przy wzruszających momentach. Moja rodzina przyzwyczajona, córka mówi "o mama znowu ryczy", czasami nie dowierzaja, że ja płaczę w takich głupich momentach. Najbardziej zryczanym filmem była "sztuczna inteligencja". Czasami płaczę tez z wściekłości, jak mnie coś wkurzy, ale to bardzo rzadko, ostatnio chyba 2 lata temu
    • bergamotka77 Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 23:16
      Mam oczy "w mokrym miejscu". Płaczę łatwo i łatwo się wzruszam. Płaczę na filmach, Płaczę gdy dzieci mnie czymś miły zaskoczą, płacze gdy mam PMS i mnie wszystko wkurza. Zarazem jestem dość twarda i odporna psychicznie.
    • melisananosferatu Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 23:26
      Ostatnio zycie i pms sprawilo,ze poplakalam sie:
      - slyszac lekcje spiewu: 13 letnia dziewczynka miala glos jak aniol,
      - ogladajac ... serial komediowy ('we are lady parts'- polecam),
      - gdy moje dziecko gralo na skrzypcach i widac bylo,ze wklada w to cale serce (efekt staran...dla koneserow😀)
      Bardzo rzadko placze przy obcych; przy 'swoich' czesciej ale tez nieczesto.
    • kaki11 Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 23:27
      Ja mam ten feler, że zdarza mi się (i nie jest to zależne ode mnie) rozpłakać ze zdenerwowania w trakcie jakiejś kłótni, więc może faktycznie nie mój mąż ale rodzicom czy byłym chłopakom się zdarzało to widzieć, choć nie ma to nic wspólnego ze smutkiem czy żalem- tak reaguje moje ciało na wku**ienie
      Często ludzie widzą mnie płaczącą ze śmiechu, natomiast ciężko mnie zobaczyć płaczącą ze wzruszenia albo smutku/żalu. Pewnie przez ostanie 10 lat takich sytuacji było 2 max 3 i nie był to jakiś rzewny płacz, i z tego chyba raz (przy pożegnaniu mojego psa) mąż a wtedy narzeczony miał okazje widzieć moje smutne łzy.
    • ga-ti Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 23:27
      Zawsze płaczę przed okresem smile no nie mogę, wiem, że to hormony, ale dopada mnie bezsilność, beznadzieja, taki wk.rw aż do płaczu.
      W innych dniach raczej rzadko, choć się zdarza, zwykle z bezsilności. Raczej się nie afiszuję.
      • ga-ti Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 23:29
        A, ze wzruszenia też mi się zdarza, na filmach, przy muzyce, gdy czytam dziecku książki, ale staram się być dzielna wink choć to to taki pozytywny płacz.
        • shmu Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 00:03
          No ja nie mogłam przebrnąć przez dwa pełne zdania, jak czytałam starszemu książeczkę o tym jak to rodzi się drugie dziecko. Na swoje usprawiedliwienie - hormony ciążowe.
      • daniela34 Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 11:05
        No u mnie jest właśnie taka reakcja rodziny. Niezwykle rzadko zdarza mi się rozpłakać, bo ktoś mnie zranił czy sprawił przykrość, ale przyznam, że jak raz ktoś bliski wypalił coś przykrego, a trafił na wyjątkowo kiepski moment i się rozryczałam, to potem chodzili wokół mnie na palcach i nawet nie oddychali za bardzo w moją stronę.
        A poza tą sytuacją, to pamiętam głównie łzy na pogrzebach.
    • siwa-faryzeuszka Re: Czesto placzecie? 20.06.21, 23:42
      ło panie! płaczę notorycznie. z tym, że nie szlocham, tylko łzy mi lecą jak woda z popsutego kranu, kiedy odreagowuję sytuacje stresowe. i w nosie mam, czy ludzie patrzą.
      ze wzruszenia też płaczę, głównie kiedy jest połączone ze stresem. płakałam na Lodowym, kiedy wtarabaniłam się tam pierwszy raz i zobaczyłam panoramę smile
    • przepio Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 01:12
      No niestety, gdzieś tak od 10 lat potrafię się rozpłakać, nie znoszę tego, ale nie mam na to wplywu. W dodatku potem wyglądam strasznie, bo dlugo widać, że płakałam.
      Wcześniej płakałam tylko na filmach, w których działa się krzywda zwierzętom.
    • srubokretka Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 01:43
      Jak ktos bliski umrze.
      Bezsilnosc wywoluje u mnie lzawienie. Troche podczas ciazy.
      Ogolnie bardzo rzadko mi sie to zdarza. Bywaja lata bez lez.

      Kiedys mialam epizod z tabletkami antykoncepcyjnymi, wtedy plakalam jak pi.rd.lnieta. Na szczescie szybko sie zorietowalam.
    • taniarada Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 04:45
      Płakać przy kimś nie .Nad kimś tak .Często ostatnio tak miałem.I wcale się tego nie wstydzę .Ja twardy facet wojownik z FK .Beczalem jak bóbr ,a łzy jak grochy.Ale minęło,
    • turbinkamalinka Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 11:07
      Tak ogólnie to nie często. Ale jak byłam w ciąży to co chwilę z każdego powodu. W telewizji leciało, jak suka opiekuje się szczeniakiem, jakieś wiadomości, dziecku stała się krzywda (mogło to być zdarte kolano), to ja w ryk. Szczytem było jak popłakałam się pod Mcdonalds, bo kolejka była długa, mnie się śpieszyło, a ja miałam taką ochotę na hamburgeratongue_out. O filmach to nie będę już nawet wspominać smile
    • troompka Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 11:29
      ja niestety jestem etatową płaczką, reaguje b.emocjonalnie i zwykle nawet paradoksalnie niewinna wymiana zdań (nie kłótnia) z mężem kończy się moim płaczem. Nie lubię tego w sobie, ale nie potrafię zmienić sad
    • martishia7 Re: Czesto placzecie? 21.06.21, 12:39
      Najprędzej to Ci się na filmie Disneya rozpłaczę. Jerzy Urban kiedyś napisał, w kontekście filmu Titanic, że sam sobą gardzi za łatwość do tanich wzruszeń, niegodnych osoby o jego kondycji intelektualnej. Też tak mam, tylko sobą nie gardzę, biorę te tanie chwyty z dobrodziejstwem inwentarza. Bawi mnie siedzący obok mąż, który nawet nie patrząc na mnie w odpowiednim momencie sięga po chusteczki żeby mi podać. Zna mnie doskonale. Ale żeby się rozpłakać tak naprawdę naprawdę, zwłaszcza rozszlochać w sposób niekontrolowany - nie jest to łatwe, może kilka razy w życiu mi się zdarzyło. Uronię kilka łez, przeżywając coś trudnego lub opowiadając, głos mi się załamie, ale ogarnę się szybko, wdech, wydech.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka