black.imak
23.06.21, 13:45
U 12 letniej dziewczynki zdiagnozowano nowotwór kości. Rodzice zrezygnowali z operacji i chemioterapii bo "co to za leczenie które zabija". Wyguglali znanych profesorów i lekarzy ( między innymi panią ginekolog) stosujących alternatywne metody leczenia: podgrzewanie guza, wlewy z wit c, kamizelkę i czepek wytwarzające pole elektromagnetyczne itp. Dziecko zmarło, rodzice zostali postawieni przed sądem za "narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat." Rodzice nie widzą żadnej swojej winy, a artykuł utrzymany w usprawiedliwiającym tonie "nikt nie zrozumie psychiki rodziców dziecka onkologicznego", "leczyli dziecko u profesorów a nie zielarzy" itp.
To nie pierwszy taki przypadek. Mam nadzieję że tacy rodzice nie wymigają się od kary, ku przestrodze dla innych, którym przyjdzie do głowy "leczyć" bezbronne, zależne od nich dziecko alternatywnymi metodami. I tak, sama jestem matką dziecka onkologicznego, wiem co się dzieje z psychiką rodzica, który otrzymuje taką diagnozę i uważam że nic, NIC nie usprawiedliwia zrezygnowania z leczenia i skazania dziecka na śmierć. Alternatywne metody można sobie stosować na sobie jak ktoś głupi, a nie na bezbronnym dziecku za które bierze się pełną odpowiedzialność.
www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-nowotworowe,dziecko-zmarlo-na-raka--zarzuty-postawiono-rodzicom,artykul,35853935.html?fbclid=IwAR28Q1Ras0KWLvCDnajkVGj82d4tmjkUnmRpE10ySAlt4RkE1uOBTc0mUsw