Dodaj do ulubionych

Wiem że było 100 razy-film

25.06.21, 01:30
Poszukuję czegoś fajnego do obejrzenia dla siebie.
Jakis dramat, może fantasy.
Marzy mi się jakis film w stylu "Foresta Gumpa" czy "ciekawego przypadku Benjamina Buttona" albo "Kronik portowych".
Obserwuj wątek
    • snakelilith Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 12:41
      Wiek Adaline (The Age of Adaline). Z Blake Lively i Harrisonem Fordem. Historia kobiety urodzonej na początku XX wieku, która w wyniku wypadku przestaje się starzeć i ma stale 29 lat. Romantyczne fantasy.

      Władcy umysłów (The Adjustment Bureau). Z Mattem Damonen i Emily Blunt. Fantasy, historia miłości dwojga ludzi, którzy są dla siebie przez los przeznaczeni, ale przez poprawki w "planie" wyższych sił nie mogą się znaleźć. Taki trochę romantyczny Matrix.


      Światło między oceanami (The Light Between Oceans). Z Michaelem Fassbenderem, Alicią Vikander i Rachel Weisz. Akcja zaczyna się w 1918 roku. Historia życia latarnika na bezłudnej wyspie, jego żony i córki. Miłość, moralne dylematy, dramatyczne decyzje i ich konsekwencje życiowe. I nie chodzi o mężczyznę pmiędzy dwoma kobietami, problem jest inny, głębszy. Bardzo ładny i wciągający film, kręcony w cudownych kulisach.
      • joanna266 Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 13:55
        No "światło między oceanami "to mój ukochany film. Coś wspaniałego pod każdym względem. Razem z mężem wyszliśmy z kina totalnie rozdarci a potem jeszcze dlugo dyskutowaliśmy o tym co zobaczyliśmy. Bardzo polecam.
        • deszczu_kropelka Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 14:33
          Dla mnie film jest doskonały mniej więcej do połowy: oszczędny w środkach, każde ukazanie emocji idealnie wyważone. W drugiej połowy twórcy zatracają ten szlachetny umiar i zalewają widza nieokiełznanym dramatyzmem, jakby bojąc się, że ten zaraz się znudzi; do tego pojawia się dylemat moralny zupełnie od czapy, tylko po to, żeby było dramatyczniej właśnie. No i zakończenie, jakby doklejone z innego filmu. Choć może ktoś uzna, że akurat jest właściwe, po tym wszystkim, co widz przecierpiał.

          Film jest przepiękny - zwłaszcza ta pierwsza część. To jeden z tych filmów, które najlepiej oglądać pośród ciemnej nocy, tuż przed świtem, żeby odciąć się całkiem od innych bodźców.

          Dodam jeszcze, że to świetna propozycja, jeśli ktoś ma ochotę na melodramat w takich odrobinę staroświeckich klimatach. Jeden z nielicznych filmów na Netfliksie, gdzie nie pada kwestia "you f*king asshole". smile
          • snakelilith Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 15:36
            Masz trochę racji. Film do połowy opwiadany jest wolno, klimatycznie. Chyba po to, by podłożyć solidny fundament pod profil psychologiczny bohaterów. Widz ma zrozumieć, dlaczego stało się, co się stało. Od połowy przyśpiesza, bo ma przygotować na zmianę w losach bohaterów. Dylemat moralny głównego bohatera ze współczesnego punktu widzenia trochę trudny do zrozumienia, ale użyłaś tu dobrego słowa staroświecki. Ten film pomimo akcji w XX wieku przypomina raczej romantyczne, nieco mroczne opowieści z XIX wieku, ci ludzie na końcu świata są jakby pozostawieni w przeszłości i myślą jeszcze inaczej, staroświecko. Mają inne moralne wyobrażenia. Powieści z XIX wieku, jak np. Jane Eyre (tak mi się klimatycznie kojarzy) pełne są takich moralnych dylematów, które dziś nazwałoby się z doopy. I podobnie jak w XIX wiecznej powieści film nie zawiera gładkiego zakończenia akcji, a epilog. Dopisany do całego zdarzenia po latach gorzki happy end. Rochester i Jane Eyre spotykają się po latach i dramatycznych wydarzeniach pod drzewem, a tu też spotykają się dwie ważne osoby i coś sobie wyjaśniają i wygładzają dramaty przeszłości.
            • deszczu_kropelka Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 16:38
              Hej, ale pisząc o dylemacie moralnym od czapy, nie miałam na myśli dylematu głównego bohatera.


              SPOJLER


              SPOJLER


              SPOJLER

              Chodziło mi o wybór, jaki biologiczna matka dziecka daje Izabeli: może odzyskać dziecko, pod warunkiem, że będzie zeznawać przeciwko swojemu mężowi. Po co to było Hannie? Przecież kierowała się dobrem swojej córki, więc powinno zależeć jej, aby ta żyła w pełnej, szczęśliwej rodzinie. Dlaczego chciała, aby ojciec trafił do więzienia? Aby Izabela wychowywała córkę samotna i zgorzkniała, odrzucona przez otoczenie jako żona mordercy? Przecież tu sensu nie ma za grosz. Twórcom filmu chodziło o kolejny powód do rozpaczliwych rozterek, przykuwający widza do ekranu - czy u Izabeli wygra miłość do dziecka czy miłość do męża.
              I między innymi tak właśnie, w moim odczuciu, zepsuli świetny film - to było niepotrzebne, na siłę, przedobrzyli - narracja i tak już trzeszczała od napięcia.
              • joanna266 Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 16:47
                A ja uważam ze ludzie są tak różni ze czasem na pytania po co? nie ma sensownych odpowiedzi. Ty byś postąpiła inaczej ja być może też. Spojler.....





                Główna bohaterka w swej rozpaczy po prostu chciała zemscić się na mężu zapomniajac jak dobrym jest człowiekiem i jak bardzo go kocha.Jak się to jednak skończyło wiemy wink
                Film jest spójny i pokazuje jak różne ścieżki ludzie w życiu mogą wybrać. Różne od naszych wink
    • elinborg Re: Wiem że było 100 razy-film 25.06.21, 17:33
      Profesor i szaleniec - oparty na faktach, o powstaniu słownika oxfordzkiego, w rolach głównych Sean Penn i Mel Gibson w roli dla siebie nietypowej.
      Gwiazdy nie umierają w Liverpoolu- świetna Annette Benning w roli starzejącej się gwiazdy

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka