Dodaj do ulubionych

Grzeczne dzieci...

26.06.21, 16:44
Takie dobrze wychowane, układne, miłe. Świetne dzieci zasadniczo.
Jednak... czy sobie poradzą w dorosłym świecie, gdy przyjdzie czas?
Jak sądzicie?
Lepiej żeby dziecko było wspaniale wychowane, czy żeby było sobą, nawet jeśli czasem ktoś może mieć zastrzeżenia do jego zachowania?

Owszem, zazdroszczę rodzicom, którym się udało wychować bardzo kulturalne dzieci.
No chyba że moje też takie jest - kiedy nie widzę tongue_out
Obserwuj wątek
    • leni6 Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 16:53
      Nie wydaje mi się żeby to było takie proste, że jak rodzice postanowią, że dzieci mają być grzeczne, to te dzieci takie będą. W dużej częściej to kwestia charakteru. Ja byłam takim dzieckiem, wiecznie wychwalanym za dobre zachowanie i wyniki w nauce. Generalnie przeszłam przez edukację bez większych problemów i w dorosłych życiu sobie dobrze radzę, ale czy tak by było jakbym trafiła na którymś etapie w inne środowisko to nie wiem.
    • daniela34 Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 16:56
      1. Bycie grzecznym nie wyklucza bycia sobą
      2. Nie narzekam w kwestii radzenia sobie w dorosłym życiu- bycie dobrze wychowanym nie oznacza, że człowiek daje po sobie deptać, wykorzystywać się, nie ma własnego zdania czy nie umie zadbać o swoje potrzeby. O ile przez "grzeczność" nie rozumiesz ślepego posłuszeństwa, rzecz jasna.
      • asia.sthm Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 17:06
        > O ile przez "grzeczność" nie rozumiesz ślepego posłuszeństwa, rzecz jasna.

        No wlasnie "grzeczność" wedlug stereotypowego, polskiego znaczenia jest przereklamowana i bardzo zgubna.
        Jesli za grzecznosc uznajemy tzw. dobre maniery to tak, kazde dziecko szybko je zalapie jesli rodzice swieca przykladem.
        • kira02 Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 19:38
          Właśnie- chodzi o grzeczność (uległość, bierność? Brak własnego zdania?) Czy o dobre maniery? Bo to drugie sprawdza się zawsze i wszędzie. Człowieka z klasą zawsze można rozpoznać.
    • andaba Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 17:11
      Moje starsze były bardzo, bardzo grzeczne i radzą sobie w życiu bardzo dobrze.
      Najmłodszy jest łobuzem... i radzi sobie jeszcze lepiej.
      Czasami mnie szlag trafia, teraz to już mu życzyłam, żeby został na drugi rok, nic z tego, wszystko sobie pozałatwiał, nawet poprawki nie ma. I wychowuj tu człowieku dzieci w kulcie obowiązkowości i odpowiedzialności.
    • brynhildr Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 17:27
      Jeśli w wychowaniu chodzi o dziecko – to zazwyczaj jest ok. Robimy różne rzeczy z uwagi na dziecko. Żeby się rozwijało. Żeby mu dobrze było samemu ze sobą. Żeby funkcjonowało w relacjach z innymi. Możemy wówczas otrzymać dziecko dość grzeczne i dość będące sobą, żeby wyżyło.
      Jeśli w wychowaniu dziecka nie chodzi o dziecko, tylko o wychowującego – to już jest kłopot. Tu jest właśnie miejsce na „układne – nie będące sobą”. Dziecko wygodne – żeby nie sprawiało problemów, nie zajmowało czasu. Dziecko grzeczne – jako mająca nóżki odznaka „Wzorowy Rodzic”, + 10 do wizerunku Matki lub Ojca. Dziecko podporządkowane – jako świadectwo (dla samego rodzica lub dla innych) zakresu władzy, jaką dana osoba ma nad drugim człowiekiem. Dziecko terapeutyczne – do przejmowania odpowiedzialności za emocje rodzica.
    • kandyzowana3x Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 17:41
      Staram się żeby moje dzieci były empatyczne, nie grzeczne. Empatia uwzględnia branie poduwage to, że ich zachowanie może przeszkadzać innym, zawsze trzeba szanować uczucia i komfort innych wokół czy to w szkole, czy w autobusie its.
    • netlii Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 18:01
      Sama sprawiałam problemy wychowawcze i mimo wszystko źle nie wyszłam na tym, więc i po synu spodziewam się, że będzie "niegrzeczny".
      Z kolei moja siostra należała do ugodowych, posłusznych, konformistek, dla której jazda bez biletu komunikacją miejską wywoływała drżenie rąk i ogólnie radzi sobie jeszcze lepiej. Okupione ma to jednak ciągłą irytacją, że wszędzie chamstwo, niekoleżeństwo w pracy i oburzenie, że jak tak można kombinować.
      Słowem, identyczny model wychowawczy a w efekcie dwa różne przypadki.

      Ważne są po prostu zmienne - gdy się dojrzewa każdy kolekcjonuje inne życiowe doświadczenia i zasady zakodowane z domu rodzinnego czasem schodzą na dalszy plan jako archaiczne.

      Współcześnie ludzie często mylą stawianie granic, forsowanie swojej opinii jako przejawy "niegrzeczności". Jak dla mnie więc - odbiorem społeczym nie ma się co przejmować.
    • kropkacom Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 18:37
      Chcesz usłyszeć, że grzeczne sobie nie poradzą? Wiele dzieci sprawiających kłopoty wychowawcze w dzieciństwie tez sobie radzi. Tu nie ma jednej zasady. Są przypadki mniej lub bardziej indywidualne.
    • julita165 Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 19:29
      To wszystko nie jest takie czarno-biale. Wszyscy podporzadowujemy sie pewnym normom spolecznym i dziecko tez musi sie tego nauczyc no inaczej nie da sie zyc. Co nie znaczy ze nie mozna "byc soba".
    • 3-mamuska Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 19:32
      Niegrzeczne rozczeniowe dziecko wcale nie ma dobrze w życiu.
      Dobre grzeczne miłe pewne siebie ,poradzi sobie doskonale.

      Między kultura a chamstwem a ciamajda w życiu jest masa możliwości.

      Z moich obserwacji dorosłych ludzi, ludzie chamscy z brakiem kultury rozkapryszeni maja ciężej w życiu. Wiele razy spotkałam się z tym ze będąc miła można więcej rzeczy załatwić i osiągnąć, niż chamstwem brakiem kultury. Ludzie nie chcą współpracować z takimi ludźmi. A nie daj Boże jeszcze rozkapryszony chamski i roszczeniowy dorosły to o wiele ma ciężej w życiu.
      Nikt nie pomoże , niw będzie wyrozumiały ,nikt nie chce tez spędzać czasu bo ileż można znosić takiego osobnika.
    • nenia1 Re: Grzeczne dzieci... 26.06.21, 19:46
      Mnie to się właśnie wydaje, że ludzie, którzy od dziecka mogą być sobą (w zdrowych granicach) mają przyzwolenie na różne emocje i akceptację bliskich wyrastają na ludzi zrównoważonych. Bo najczęściej człowiek akceptujący siebie i zrównoważony, do tego mający w sobie geny empatii to najczęściej człowiek ogólnie uprzejmy i miły. Tak prawdziwie, nie na pokaz czy ze strachu albo dla korzyści. Ja mam taką córkę, nie wiem co to bunty dwulatka, nastoletnie bunty, jakieś krzyki, pyskowanie, histerie, trzaskanie drzwiami czy płacze. Już jak była małym jeszcze dzieckiem spotykałam się z informacjami obcych ludzi np. ekspedientek w sklepie czy sąsiadów, że mam wyjątkowo miłe dziecko, a ona była po prostu zazwyczaj spokojna, otwarta na innych i wesoła. Wydaje mi się jednak, że niektóre dzieci po prostu takie się rodzą i wystarczy nie zepsuć.
      Inna sprawa, że ludziom się często wydaje (wiem po sobie), że jak ktoś jest miły to jest właśnie uległy, słaby, da sobie wejść na głowę itd. Też połączyłaś te cechy w swoim poście "dobrze wychowane, układne". Coś na zasadzie piękna = głupia. I tu bywa problem, bo osobiście fakt, staram się być miła, ale dopuszczam też u siebie, jak i u córki, takie emocje jak złość, córka jeśli coś jej nie odpowiadało, po prostu mogła o tym powiedzieć, mogła mnie krytykować czy przedstawić co jej się nie podoba. I rozmawiałyśmy o tym. Dlatego nie boi się stawiać granic, bo miała na to przyzwolenie.
      U mnie to samo, jeśli ktoś mnie wkurza, atakuje albo chce wykorzystać, okazuję złość, potrafię stać się niemiła i wtedy spotykam się ze zdziwienie. Jakbym coś wcześniej udawała. A to właśnie jest bycie sobą. Tyle że ludzie szufladkują, sądzą, że jak jesteś miły to będziesz nawet jeśli naplują ci na głowę. Tu na forum też się czasem spotykam z takimi zwrotami do siebie czy innych "wyszło twoje prawdziwe ja" jakby ludzie składali się tylko z samych tzw. pozytywnych emocji. Odpowiadając na twoje pytanie, oczywiście że sobie radzą, bo według mnie bycie miłym i dobrze wychowanym nie równa się wcale z byciem uległym czy nie byciem sobą.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka