Dodaj do ulubionych

No to wojna...

27.06.21, 10:53
Zgadzają się z tym emamy? Też na taką wojenkę ruszają?
Obserwuj wątek
          • cimabue Re: No to wojna... 27.06.21, 14:17
            U nas we Francji lesbijki sa oskarzane o transfobie,bo nie chca miec kontaktow seksualnych z transami

            www.marianne.net/agora/tribunes-libres/quand-les-ultra-progressistes-defendent-les-agressions-sexuelles-envers-les-lesbiennes

            tlumaczenie deepl

            Kiedy ultra-progresywiści bronią napaści seksualnych na lesbijki"



            Przez Collective Tribune


            Wiele lesbijek wypowiada się przeciwko przemocy wobec nich, w imię postępu i walki z transfobią.
            Istnieją kobiety, które kochają kobiety, a które nie maja pociagu fizycznego do mężczyzn. Tak to już jest i to nie jest wybór czy twierdzenie, to fakt. Oczywiście, nie nienawidzimy mężczyzn, ale po prostu nie są oni seksualnie "w naszym stylu". Jednak od pewnego czasu mówi się nam - nawet w naszej politycznej rodzinie, lewicy - że powinnyśmy akceptować niechciane relacje seksualne z mężczyznami, którzy z przekonania usunęli się z naszego życia.

            My, sygnatariuszki tego listu, doświadczyłyśmy seksistowskiej, karzącej i seksualnej przemocy mającej na celu "skorygowanie" naszej orientacji seksualnej w przestrzeniach, które nazywają się LGBTQIAP+ lub Queer-TransFaggotNon-Binary. To nie jest miejska legenda. To nie są odosobnione przypadki. Co więcej, kiedy w następstwie tych agresji podejmujemy się tworzenia innych przestrzeni, w których możemy bezpiecznie spotykać się i spokojnie żyć razem z naszą homoseksualnością, nadal doświadczamy nękania (agresji fizycznej, nękania w sieci...) ze strony tradycyjnej skrajnej prawicy, ale także ze strony tradycyjnej skrajnej prawicy. ) od tradycyjnej skrajnej prawicy, ale także od aktywistów, którzy noszą wizualne symbole antyfaszyzmu (ruch antyfaszystowski, który istnieje od dawna, wykonuje oczywiście ogromną pracę w zakresie oporu, ale widzimy, że dziś niektórzy faszyści nadużywają go).

            "Stwierdziliśmy, że mężczyźni, którzy przeszli transformację, systematycznie próbują przejąć stowarzyszenia lesbijskie. "
            Z powodu opublikowania na swoim blogu artykułu na temat presji wywieranej na lesbijki, by sypiały z mężczyznami, socjolog lesbijski Christine Delphy została zaatakowana przez grupę trzech osób podczas konferencji socjologicznej, którą prowadziła w Tuluzie. Jej napastnicy brutalnie zablokowali konferencję, odczytując oświadczenie, że "mówienie "nie" kobiecie jako lesbijce, ponieważ ta kobieta ma penisa, jest myleniem społecznej tożsamości płciowej z seksualnymi pragnieniami lub praktykami". "Innymi słowy, jeśli mężczyźni uznają się za "penisowe" kobiety, to skutecznie zyskują prawo do uprawiania z nami seksu (bez względu na naszą zgodę) i konfiskowania naszej widoczności!

            Stwierdzamy, że mężczyźni, którzy przeszli transformację, systematycznie próbują przejąć kontrolę nad stowarzyszeniami lesbijek i docierają tam, gdzie nie są one wystarczająco czujne. W prowadzonych przez nich miejscach musimy przejść tzw. warsztaty "dekonstrukcji preferencji genitalnych", pranie mózgu, aby przezwyciężyć niechęć do współżycia i fellatio. Ten ruch polityczny, który otwarcie stosował karną przemoc seksualną, aby przejąć pierwotne instytucje społeczności lesbijskiej i wypaczyć jej żądania, jest teraz wymierzony w feminizm w ogóle. Widzieliśmy to kilkakrotnie w ostatnich wiadomościach, zwłaszcza w przypadku J.K. Rowling oskarżonej o użycie słowa "kobieta" na Twitterze, czy też przemocy wobec demonstrujących kobiet 7 marca podczas tradycyjnej demonstracji 8 marca (przeniesionej o dzień wcześniej z powodu godziny policyjnej). Przytoczymy fakty opisane następnego dnia przez gazety takie jak Charlie Hebdo.

            "Zamierzamy potępić coraz większą presję wywieraną na młode lesbijki. "
            Zaatakowane za trzymanie znaków krytykujących system prostytucji (na feministycznej demonstracji...), były celem wielokrotnego, nieprzerwanego obrzucania jajkami przez innych demonstrantów z flagami queer i antify, którzy nazywali je "putofobicznymi" i "transfobicznymi". Inne feministki musiały interweniować, by je stamtąd wyciągnąć, ale nie bez wdania się w bójkę z rzucającymi jajkami.

            Daje to wyobrażenie o tym, z czym mieliśmy do czynienia przez ostatnie dwa lub trzy lata, kiedy próbowaliśmy organizować, na przykład, imprezy taneczne lub turnieje piłki nożnej dla jednej płci w przestrzeniach prywatnych. Kiedy mówimy o karzącej przemocy seksualnej, podkreślam, nie przesadzamy: sami zainteresowani to dostrzegają, ponieważ wystarczy zobaczyć, z jaką gwałtownością ich groźby są otwarcie prezentowane na portalach społecznościowych... Kiedy już jako jedyny argument oskarżą swoich przeciwników o "nienawiść" i "przemoc moralną", wszystkie wybuchy wydają się dozwolone.
            Spotykasz młodych ludzi, którzy po przeczytaniu broszur aktywistów wierzą w istnienie ludzi z funkcjonalnymi macicami i jądrami. "
            Wśród sygnatariuszy tej trybuny są kobiety interseksualne, które proszą, abyśmy przestali wykorzystywać je do tego, aby biologia mówiła wszystko i o wszystkim: W rzeczywistości istnieje różnica między osobami interseksualnymi (które rodzą się z genitaliami uznawanymi za niejednoznaczne, a następnie są "przypisywane" do płci poprzez okaleczające operacje), osobami interseksualnymi (które produkują zbyt wiele lub zbyt mało hormonów i/lub mają niefunkcjonalne organy rozrodcze), a hermafrodytami (które praktycznie nie istnieją poza mitologią). Rzeczywiście, choć są ludzie, którzy rodzą się bez funkcjonalnych jajników lub jąder, nikt nie rodzi się z oboma. A jednak spotykamy teraz młodych ludzi, którzy po przeczytaniu bojowych broszur wierzą w istnienie ludzi z funkcjonalnymi macicami i jądrami.

            Ponadto, w tej samej trosce o zaalarmowanie opinii publicznej i zmianę kierunku debaty na temat LGBT, zamierzamy potępić coraz większą presję wywieraną na młode lesbijki, aby zaakceptowały zastrzyki ze sztucznego testosteronu: w niektórych ośrodkach LGBT, psychologowie są nawet szkoleni, aby wyłapywać młode dziewczyny, które, jak twierdzą, identyfikują jako "stłumionych trans mężczyzn, którzy są nieświadomi siebie" i nakłaniać je do afirmacji siebie w ten sposób, a następnie, w rezultacie, do przejścia na transformację medyczną.

            "W Szwecji, gdzie dzieci mogą próbować zmienić płeć za zgodą rodziców, rządowe badania wykazały, że 15 procent dziewczynek, które się zgłosiły, było autystycznych. "
            Czy tego typu praktyki nie cofają nas o ponad sto lat, kiedy to Alan Turing, wynalazca komputera, został w 1952 roku skazany za homoseksualizm i postawiony przed wyborem: przyjmować sztuczne estrogeny (hormony żeńskie) lub iść do więzienia?

            Ponadto w Szwecji, gdzie dzieci mogą próbować zmienić płeć za zgodą rodziców, badanie rządowe wykazało, że 15% dziewcząt, które tego chciały, było autystycznych, a 19% nadpobudliwych: to rodzi pytania o zasadność tych praktyk medycznych w odniesieniu do młodych ludzi, które niewątpliwie wymagają nieideologizowanej refleksji zbiorowej.

            Jesteśmy z lewicy i jeśli piszemy dzisiaj, to po to, by poinformować opinię publiczną o wielkiej inwersji, jaka dokonuje się we francuskim feminizmie. W oczach tego odwróconego pseudo-feminizmu, kiedy kobieta mówi "nie", to niekoniecznie jest to "nie", kobiety uciskają mężczyzn, potępiając przemoc seksualną, a dzieci mogą zgodzić się na wszystko.

            Jeśli chodzi o nas, to wiemy, że historia udowodni, że mamy rację. Spójrzmy za Atlantyk: tam już zaczęto odwracać skutki nadmiaru tego wszystkiego. Wiatr się zmienia.


            Przetłumaczono z www.DeepL.com/Translator (wersja darmowa)
      • pani07 Re: No to wojna... 27.06.21, 11:06
        To raz; dwa- mnie śmieszył program (jeden odcinek widziałam "Projekt lady"- kuriozalny) , stąd śmieszy oburzenie tej pani, jak mężczyzna załozy w latem, na wakacjach krótkie spodenki.
        • ludzikmichelin4245 Re: No to wojna... 27.06.21, 22:52
          Ja z kolei właśnie się w ten sposób samodyscyplinuję.
          Jestem w głębi duszy (i tylko tam) mocno "ciałonegatywna" i najchętniej oglądałabym na ulicy tylko pięknych ludzi, więc traktuję te odzieżowe kurioza jako przestrzeń do pracy nad sobą i do wyplenienia podejścia pt. "moja estetyka jest najmojsza".
          • kautokeino Re: No to wojna... 27.06.21, 23:32
            Nie ma na tym swiecie czlowieka, ktorego bym chciala ogladac/spotkac w autobusie czy na miescie w stroju korwina. Nawet gdyby ktos spelnial w 100% moj ideal, to i tak bym nie chciala takiego stroju w przestrzeni publicznej. I nie chodzi o to, ze sie zle wsrod nagich ludzi czuje, bo na basenie nie mam problemu, wlacznie z nagusami plci obojga w saunie. Na miescie chce spotykac ludzi bardziej ubranych. Jest mi obojetne jak (w sensie stylu), linje kresle przy stroju korwina.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: No to wojna... 27.06.21, 11:08
      Myślę, że zbytnia dbałosć o etykietę, że dobre maniery powinny ewoluować.
      W 2021 roku można bawić się w bal debiutantów, mozna zasiadać przy stole z pierdylionem widelczyków i talerzy ale ani to ekologiczne ani na obecne czasy.
      Ciekawe czy ci sami ludzie promują życie z XIX w. czyli kobieta w domu wraz z dziećmi + pierdyliob służby.
      No cóż po prostu dinozaury.


      • taniarada Re: No to wojna... 27.06.21, 11:29
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Myślę, że zbytnia dbałosć o etykietę, że dobre maniery powinny ewoluować.
        > W 2021 roku można bawić się w bal debiutantów, mozna zasiadać przy stole z pier
        > dylionem widelczyków i talerzy ale ani to ekologiczne ani na obecne czasy.
        > Ciekawe czy ci sami ludzie promują życie z XIX w. czyli kobieta w domu wraz z d
        > ziećmi + pierdyliob służby.
        > No cóż po prostu dinozaury.
        >
        >Trzeba to zmieniać .Faceci mają się zajmować dziećmi gotowaniem i sprzątaniem pod warunkiem że ona dobrze zarabia.Ale i tak na weekend biednemu misiowi je podrzucać.Ciekawe ile kobiet tu piszących to robi.Drugie to kobieta w lato gorąco w spodniach to już jest faux pas.
        • memphis90 Re: No to wojna... 27.06.21, 17:47
          Ja umiem, a jednak jestem zdania, że zasady SV są dla ludzi, a nie ludzie dla SV. Służą temu, żeby żyło się wygodniej i przyjemniej, żebyśmy nie przeszkadzali sobie nawzajem i nawzajem szanowali swoje prawa i potrzeby. Dlatego mam w nosie, czy mój wspolbiesiadnik skrzyżował ręce za krzesłem w restauracji (straszliwe, straszliwe pogwałcenie zasad SV) albo złapał kieliszek za czarkę (jeszcze gorzej -picie ciepłego wina uraza innych współbiesiadników w ich osobisty sawławiwre) - póki nie dłubie w zębach przy stole, to może sobie wlewać w gardło co tam chce.
      • taniarada Re: No to wojna... 27.06.21, 11:31
        iwles napisała:

        >
        > Są ludzie dla których wygoda jest na pierwszym miejscu. Cóż, pani musi z tym ży
        > ć 🤣
        >
        Wygoda tak .Ale na spotkania rodzinne ,uroczystości lub randki nie przychodzi się w krótkich spodenkach.
    • nenia1 Re: No to wojna... 27.06.21, 11:17
      Głupota, jak rozumiem krytykę chodzenia z gołą klatą do sklepu czy restauracji tak męczenie się w długich spodniach w upały w imię sv jest przerost formy nad treścią. Zasady mają być dla ludzi, a nie ludzie dla zasad.
    • iberka Re: No to wojna... 27.06.21, 11:56
      Nie wiem co sądzi ekspertka, ale panowie w spodenkach przed kolano paradujący ulicami miast wyglądają "niesmacznie" uncertain (to tylko moja subiektywna opinia)
    • mgla_jedwabna Re: No to wojna... 27.06.21, 12:35
      "Projekt Lady" z savoir-vivre nie miał nic wspólnego, więc to "ekspertka" jak ja od hodowli gekonów.

      Jednym z podstawowych kryteriów elegancji jest stosowność. Ubrania nie są bezwzględnie eleganckie "same w sobie". Garnitur na grilla albo szpilki na spacerze w lesie nie są eleganckie, są pretensjonalne i żałosne.

      Szorty są nieeleganckie wtedy, gdy są założone niestosownie do sytuacji. Czyli np. do kościoła, urzędu, na egzamin itd. Natomiast są jak najbardziej odpowiednie tam, gdzie natura czynności/spotkania lub warunki zewnętrzne wymagają większej swobody. Na przykład do uprawiania sportu, na niezobowiązujące spotkanie ze znajomymi, wyjście na lody i plac zabaw z dziećmi, wakacyjny spacer. W ogóle zasady tradycyjnego, arystokratyczno-burżujskiego savoir-vivre'u pozwalają latem na więcej, ponieważ te klasy społeczne wyjeżdżały z miasta na wieś (do pałacu we własnych dobrach/ na letnisko/ "w gości" do dworku/ na daczę/ do kurortów i uzdrowisk) wraz z nastaniem ciepłej pogody, a wracały we wrześniu/październiku. A na wsi czy w nadmorskim kurorcie wolno było więcej. Z czasem przyzwyczajenie do letniej swobody wpłynęło także na złagodzenie wymogów dotyczących stroju latem również w mieście, ponieważ współcześnie mało kto może sobie pozwolić na wyjazd w maju i powrót we wrześniu.
    • mae224 Re: No to wojna... 27.06.21, 12:47
      Jeśli to nie w teatrze, to lubię popatrzeć na umięśnione męskie łydki. A kwestiach ubioru, bywam rygorystyczna. Jeśli na ulicy, na wakacjach, w gorący weekend, to panowie w spodniach na kant wyglądają kuriozalnie.
    • tt-tka Re: No to wojna... 27.06.21, 13:03
      Nigdzie nie ruszam, a juz zwlaszcza na wojenke o cudze spodnie.
      Coz pani watpliwa ekspertka od dobrych manier mialaby do powiedzenia o szkockich meskich spodnicach, ciekawam...
        • potworia116 Re: No to wojna... 27.06.21, 23:14
          pani07 napisał(a):

          > potworia116 napisała:
          >
          > > Nie tak dawno temu dowiedziałam się z ematki, że szorty "na mieście" urąg
          > ają et
          > > ykiecie.
          >
          > Bo są szorty i szorty.

          Ach, więc mowa była o szortach 😁.
      • iwles Re: No to wojna... 27.06.21, 17:06
        potworia116 napisała:

        > Nie tak dawno temu dowiedziałam się z ematki, że szorty "na mieście" urągają et
        > ykiecie.


        Nie, to, co Korwin miał na sobie, to na pewno nie były szorty.
        • potworia116 Re: No to wojna... 27.06.21, 23:03
          iwles napisała:

          > potworia116 napisała:
          >
          > > Nie tak dawno temu dowiedziałam się z ematki, że szorty "na mieście" urąg
          > ają et
          > > ykiecie.
          >
          >
          > Nie, to, co Korwin miał na sobie, to na pewno nie były szorty.
          >
          >

          A co ma do tego Korwin?
      • mgla_jedwabna Re: No to wojna... 27.06.21, 15:41
        Ona gołe ramiona, chłopaki - jeden z ręką w kieszeni, drugi z łokciami do widza. Kamizelki niby mają dodawać klasy, ale bez marynarek budzą skojarzenia raczej z cwaniaczkami z praskich podwórek. Najwyraźniej "ekspertka" i jej otoczenie to tacy ludzie, którzy nie wiedzą, co zrobić z rękami, a w szerszym sensie - nie panują nad postawą, nie czują się swobodnie w pozach innych niż luzacko-niechlujne, i nie umieją się zachować z klasą.

        Zdjęcie wyjściowe też się prosi o złośliwy komentarz - to pani ekspertka nie wie, że fryzura "na topielicę" według konserwatywnych prawideł uchodzi jedynie młodym dziewczętom, i to w sytuacjach swobodnych (familijnych), a nie przy wystawianiu się na widok publiczny.
        • lauren6 Re: No to wojna... 27.06.21, 17:12
          Taka to właśnie "ekspertka". Słyszała, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele. Szorty może są nieeleganckie w sytuacjach dyplomatycznych czy biznesowych, ale na codzień całkowicie ok. Ciekawe czy wg pani ekspertki faceci powinni chodzić na plażę w długich spodniach i najlepiej pod krawatem.
    • z_lasu Re: No to wojna... 27.06.21, 14:53
      Przypomniał mi się protest kierowców komunikacji w Nantes Tekst linku. Zresztą z tego co pamiętam to nie tylko w Nantes kierowcy komunikacji walczyli o szorty, ale tam akurat wygrali.

      Zdecydowanie jestem za rozluźnieniem rygorów ubioru dla mężczyzn, również w pracy. Goły bęben poza plażą zdecydowanie nie, ale kiszenie się w pracy w stroju nieadekwatnym do warunków pogodowych jest niezdrowe i niebezpieczne nie tylko w przypadku kierowców.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka