Dodaj do ulubionych

Pani blogerka popłynęła?

27.06.21, 17:53
Czy ma rację? Z jednej strony trudna o lepszą lokatę kapitału w tych niepewnych czasach, z drugiej strony mieszkam w dzielnicy willowej w mieście wojewódzkim i widzę, ile willi stoi zaniedbanych i zrujnowanych, bo właścicieli (często staruszków) nie stać na remont. Nie zdają sobie chyba sprawy, ile warta jest ziemia , na której stoi ich dom.

podatek katastralny
Obserwuj wątek
          • jasnoklarowna Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:20
            przeczytałam komentarze pod odpowiedzią zoo, i jednak większość jest po stronie strażnika/ochroniarza.
            A tylko część bierze stronę matki.
            Moim zdaniem rozpętanie aferki na insta w sytuacji kiedy samemu chciało się złamać regulamin i nie dostało na to pozwolenia - to jednak trochę roszczeniowe. Ja wszystko rozumiem, wiem że rodzice niepełnosprawnych mają trudności na każdym kroku, często biorę ich stronę, nie lubię jakiejkolwiek dyskryminacji. Tu można było poprosić o odstępstwo, ale w przypadku odmowy niestety położyć uszy po sobie i zastosować się, tym bardziej że wózek zwykły mieli. A nie demonstrować swoje niezadowolenie w sieci oskarżając ZOO o dyskryminację.
              • alessa28 Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:35
                aniani7 napisała:

                > Podejrzewam, że tu mamy wzmocnienie odpieluszkowego zapalenia mózgu niepełnospr
                > awnością tego chlopczyka i popularnością mamy.

                A cóż to za popularna mama,bo słowa tam nie ma na ten temat .
                  • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:54
                    aniani7 napisała:

                    > Jakas blogerka, ktora pisze o gotowaniu i o swoim dziecku. Udalo jej sie dzieki
                    > temu zebrac duza kwote na leczenie eksperymentalne.

                    Przestań pisać bzdury. Terapia genowa to nie żadne eksperymentalne leczenie.
                • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:52
                  Czasem trzeba poznać argumenty dwóch stron, zanim wyrazi się krzywdzące opinie.
                  To nie żadna "popularna matka z odpieluszkowym zapalniem mózgu" lub pato celebrytka, instagramerka z sianem w głowie. Chodzi o lekarkę na roślinach. Lekarkę pracującą na oddziale onkologicznym dla dzieci. Ma syna z SMA.
                  Jestem zbulwersowana tłumaczeniami tego zoo. Obserwuję kobietę od bardzo dawna, widziałam też jej relację z tego zdarzenia i staje po jej stronie. Zoo manipuluje faktami, blokuje niepochlebne komentarze. A ludzie na tej podstawie oceniają.

                  Alex, nie porusza się samodzielnie z powodu choroby. Tzn ma bardzo ograniczony zakres ruchów. Jest też dzieckiem dość pulchnym. Posiada tzw chodzik, na którym jest po prostu bardziej mobilny, porusza się na nim sukcesywnie i powoli do przodu.
                  Pani z ochrony nie pozwoliła wejść z tym sprzętem i kazała odłożyć tam gdzie stoją rowery. Lekarka się nie zgodziła, bo nie ma możliwości tego przypiąć, żeby ktoś nie ukradł.
                  Wytłumaczyła, że ma dziecko z niepełnosprawnoscią, i że ono się samo nie porusza. Pani w chamski sposób zakomunikowała, że ją to nie obchodzi - SERIO?
                  PONIEWAŻ ta kobieta jest bardzo rozsądną osobą, wraz z partnerem rozłożyli ten "chodzik" na części i włozyli do plecaka, żeby móc wejść i go nigdzie nie zostawiać.
                  Pani z ochrony nadal ich nie chciała wpuścić zarzucając im, że na miejscu na pewno go złożą do kupy i dziecko będzie się nim poruszało - Serio?
                  Jestem pewna, że owa lekarka nigdy by tego nie zrobiła. Skończyło się na tym, że drugi ochroniarz zaproponował po xxxx czasie żeby zostawili gonu niego w składziku.
                  Lekarka na roślinach opowiedziała o tym w czoraj na story. A że ma zasięgi - była to anty reklama dla zoo. Ci więc wystosunkowali żenujące oświadczenie publikując wizerunek matki dziecka niepełnosprawnego z zasłoniętymi oczami - niczym zbrodniarki.

                  Ot tak się żyje ludziom niepełnosprawnym w Polsce pełen obrońców życia.
                  • aniani7 Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:58
                    Z tego, co zrozumialam, ona nie miala tego chodzika, który prezentuje na instagramie, tylko ten rowerek bez kół (który także można zobaczycz na insta). A ochrona nie musi posiadac medycznej wiedzy, ze taki rowerek jest dobry dla chorego dziecka. Poza tym widok z takiego rowerka jest dużo gorszy niż z wózka.
                    • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:15
                      W sumie to jest jeździk. Oni ich W OGÓLE NIE CHCIELI wpuścić tym jezdzikiem. Złożyli go - rozkręcając i schowali do plecaka i dalej ich pani nie wpuściła. Czego tutaj nie rozumiesz? Jeździk wg pani miał zniknąć lub zostać tam gdzie przypina się rowery bez gwarancji że nikt go nie ukradnie. Złodziej też nie musi posiadać wiedzy medyczne, że to chorego dziecka.
                      Tu nie trzeba wiedzy a odrobiny empatii. A teksty-nie obchodzi mnie ze dziecko jest niepełnosprawne w kraju gdzie trzeba rodzić niepełnosprawne dzieci - to już kompletne nieporozumienie. Oni nie mielić gdzie tego jeździka schować, bo nie byli samochodem.
                      • jasnoklarowna Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:01
                        Ze zdjęć wynika, że to bardzo popularny jeździk dla wszystkich a nie sprzęt typowo niepełnosprawny. Ja rozumiem że młodemu ułatwia poruszanie, ale mieli też normalny wózek.
                        Więc jeśli regulamin nie dopuszczał to należało zostawić lub przyjść bez niego.
                        Wiem że to utrudnienie, ale połowa rodziców może się tak tłumaczyć.
                        Dlaczego więc robić z tego dym w necie? Pewnie połowa rodziców za bramą skręciła by ten jeździk i oddała dziecku a bęcki zebrałby ochroniarz. Więc rozumiem czemu nie wpuścił.
                        Niestety regulamin był jasny.
                        W takiej sytuacji nie robię dymu. W sytuacji prawdziwej dyskryminacji robię ewentualnie, jeśli warto kopie kruszyć.
                        • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:59
                          Nikt nie mowi że to sprzęt typowo dla niepełnosprawnych. Z racji choroby to dziecko tylko w taki sposób może się poruszać samo. Chyba że masz jakiś inny magiczny sposób na to - poza dzwiganiem, jak przystało na matkę Polkę-męczenicę lub poza wózkiem. Biedni niepełnosprawna mają wózki, niech więc w kich siedzą.
                          Jeździk to nie hulajnoga, nie ma o nim słowa w regulaminie. Trzeba się domyślać.
                          Mieli normalny wózek, ale nie mieli AUTA. ILEŻ razy można to pisać. Czy ochroniarz ma pilnować jeździków zostawionych przed zoo? Czy odpowie za kradzież? Czy jest jakieś miejsce dla jeździków - strzeżone?
                          Nie.
                          W regulaminie nie ma słowa o tym że rozkręconego jeździk nie można mieć w plecaku. Zakładanie że ktoś coś zrobi, zanim zrobił - jest żenujące. Co trzeba mieć w głowie, żeby z góry zakładać, że ktoś coś zrobi celowo? Normalni ludzie tak nie mają.
                          Z jakiej racji ochroniarz ma odpowiadać za złamanie regulaminu na terenie zoo? Łamiesz - wylatujesz. Możesz złamać więc wylatujesz to jakaś komedia.

                          Pokaż mi w regulaminie :zakaz wjazdu jezdzikiem, zakaz wnoszenia rozkręconego jeździk w plecaku? Czekam.

                          Ona nie robiła dymu. Opowiedziała o tym na swoim ig, zoo z racji autoreklamy wystosunkowało oświadczenie.
                          Kraj który właśnie kazał rodzić chore dzieci powinien być miejscem przyjaznym i empatycznym dla niepełnosprawnych.
                  • alessa28 Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:00
                    Kto to jest lekarka na roślinach?
                    Btw słabe jeśli zoo nie pozwoliło wejść dziecku niepełnosprawnemu z jego chodzikiem.to w końcu nie fanaberia tylko konieczność.
                    Ślepe przepisy i zero człowieczeństwa.
                      • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:18
                        A gdyby mu ukradli jeździk kto by odpowiadał? To dla niego rehabilitacja także i szansa na ruch. A gdyby mu się w wózku coś stało? Kto odpowie? Niech z domu nie wychodzi.
                        Zresztą po raz 3 ci powtarzam, że oni (rodzice) rozkręcili chodzik i schowali do plecaków żeby wejść normalnie, i dostosowując się do regulaminu. I nie zostali wpuszczeni, mimo to. Inny ochroniarz po xxx czasie schował go im u siebie.
                        • berdebul Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:26
                          Żyjemy w Polsce, ochroniarz który uwierzy na słowo, wpuści, dzielna mama i dzielny papa złożą hulajnogę z siedziskiem (bo to nie chodzik!!!) i dzieciak wjedzie pod kolejkę/melexa/samochód obsługi zoo (bo jest mały i nie wystaje nad maskę samochodu z żarciem dla zwierząt, bo porusza się mało sprawnie), kto odpowie? Ochroniarz.

                          Wybierasz się do miejsca X, albo akceptujesz regulamin, albo nie korzystasz.
                          • cruella_demon Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:33
                            Nie bierdol. Gdyby od razu mieli chodzik w plecaku, to ta bździągwa nawet by nie wiedziała.
                            Skoro schowali, to w plecaku mogą sobie nieść co chcą. Zawsze mogli ich wyrzucić, gdyby złożyli chodzik po wejściu.
                            Ewentualnie jak ten bardziej ludzki ochroniarz, przechować w cieciowni.
                            I o ile rozumiem nie wpuszczenie z tym chodzikiem, to po złożeniu i schowaniu, to była wyjątkowo zła wola i złośliwość.
                            Pani może być z siebie dumna, dokopała ciężko choremu dwulatkowi 👏
                            Kozak💪
                          • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:39
                            Po raz 4 - dla niepotrafiących czytać ze zrozumieniem.
                            1. Rodzice nie wiedzieli o zakazie.
                            2. Rodzice nie mieli auta i nie mieli go gdzie zostawić.
                            3. Rodzice rozkręcili jeździk, który się nie rozkręca i skręca w 3 sekundy.
                            4. Nie mięli zamiaru go składać. To nie patuska z tylko lekarka.
                            5. Nie zauważyłam żebym ochroniarze przeszukiwali plecaki, bo ktoś ma składany pociąg, który sobie rozłoży - czy ty się słyszysz?
                            To jeździk - słownik zamiania mi cały czas słowo na chodzik.
                            6. Rozumiem że inne dzieci - chodzące nie wejdą już pod kolejkę, samochód obsługi? Koniecznie musi wejść niepełnosprawne dziecko poruszjace się jak przysłowiowy ślimak.
                            Czekam na obowiązek noszenia dzieci na rękach i nie wypuszczania z wózka - żeby im się krzywda nie stała.
                            Wchodząc bez jeździka- i łamiąc regulamin wyciągając go i składając - samemu bierze się odpowiedzialność za własne czyny. Zarzucanie ludziom czegoś, czego nie zrobili a na pewno zrobią - jest śmieszne.

                            • berdebul Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:49
                              1. Znaczy rodzice nie potrafią czytać?
                              2. Mieszkają w tym samym mieście, mieli czas siedzieć godzinę pod zoo (wedle relacji z insta matki), rownie dobrze mogli odstawić jezdzik do domu.
                              3. Chyba żartujesz. Rozkręca się w bardzo prosty sposób, jak każda tego typu zabawka. Rączka jest zabezpieczona na wcisk, siodełko na śrubkę. Będzie ze 30 sekund. m.youtube.com/watch?v=8ukvfgQYzaA Państwo siedzieli godzinę pod zoo.
                              4. Ochroniarz na bramie ma legitymować z miejsca pracy i na tej podstawie oceniać, czy osoba mówi prawdy? Peron Ci odjechał.
                              5. Nie muszą przeszukiwać, pani szła z jeździkiem w ręku. Później godzinę smędziła pod zoo, żaląc się na insta. Błagam…
                              6. Są z rodzicami, rodzic odpowiada bo dziecko porusza się w dozwolony sposób. Bez jeździka/rowerka/whatever.

                              Śmieszne jest chodzenie do miejsca z regulaminem i płakanie że ktoś regulaminu przestrzega. Mogli sprawdzić regulamin przez internet, nie sprawdzili, zrobili guano burzę w klimatach „nie chcemy mówić, ze nasz syn jest niepełnosprawny, ale wymagamy specjalnego traktowania”. To nie był wózek dla osoby z niepełnosprawnością, tylko jeździk na jakim porusza się masa dzieciaków.
                              • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:09
                                1. Przestań błaznować i oceniać kogoś pręż pryzmat instagrama.
                                2. W którym miejscu w tym zapisie widzisz słowo: jeździk?
                                "Jazdy na rowerach, w tym rowerkach dziecięcych łyżworolkach, wrotkach, deskorolkach i hulajnogach"
                                Zdrowy człowiek /dziecko na tych sprzętach może stwarzać zagrożenie. Chore dziecko, poruszające się wolniej niż krok rodzica? Nie.

                                Zresztą. Bezsensowana dyskusja, bo po poinformowaniu rodziców o takim zakazie także dla niepełnosprawnych dzieci - rodzice jeździk schowali.

                                Liczyłaś im czas? Kupili bilety to siedzieli. Rozkręcenie jeździk bez narzędzi - nie jest takie proste jak ci się wydaje. No ale dla ciebie to pstryk: rozłożyć i złożyć - i to koniecznie na złość, żebyś mogła docisnąć. A jakże.

                                3. Nie, nic mi nie odjechało. Ochroniarz nie ma prawa zarzucać mi że coś zrobię. Jeśli schowam do plecaka kanapkę - nie ma prawa mnie oskarżyć, że po wejściu ją zjem i wyrzucę papierek na trawę. Rozumiesz, czy dalej bedziesz zgrywać idiotkę. Nie ma zakazu wnoszenia, rozłożonego jeździka w plecaku. Jeśli ktoś to zrobi - WTEDY ZŁAMIE REGULAMIN I ZOSTANIE WYRZUCONY /LUB I pociągnięty do odpowiedzialności.

                                Śmieszne jest, że piszesz o czytaniu jak sama nie rozumiesz o czym.

                                  • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:21
                                    To nie poziom agresji a nazywanie rzeczy po imieniu. Recytowanie regulaminu, w którym absolutnie nic nie ma o jeździku i zawartości plecaka, ani zakładaniu przez ochronę że ktoś złamie regulamin zanim zrobi o zbytniej lotności umysłowej nie świadczy.
                                      • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:43
                                        Moze sobie wyglądać jak chce. A i tak nazywa się jeździk a nie hulajnoga. Właśnie dlatego, że ma siedzisko i jest przeznaczone dla konkretnej grupy wiekowej. Jak Ci się nie podoba napisz petycje - niech zmienią nazwę.


                                        Do drugiej - tej od maDek.
                                        A ciebie by cieszyło?
                                        Dalej piszesz bzdury. Nawet dyrektora zoo, przyznaje ze muszą dopracować regulamin a tu dlaej zasłaniasz się regulaminem, którego chyba nie potrafisz odczytać ze zrozumieniem.
                                        No patrz bo Ty masz klucz do hulajnogi znaczy jeździka bo jak mały dzidziuś stawiasz pierwsze kroczki w tym jeździku nie?
                                        • berdebul Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:52
                                          Spróbuj kupić jezdzik. 🙄🙄 Kupisz to jako hulajnogę 3w1.

                                          Co ma mnie cieszyć? Jeżeli idę do miejsca X, to przestrzegam regulaminu miejsca X, a nie domagam się zmiany, kwitnę godzinę pod bramą, kombinuję jak wnieść zakazany przedmiot, a później opisuje to na insta.
                                          A co miała napisać, biorąc pod uwagę falę hejtu? To jak afera z Komorowską i brakiem możliwości zostawienia dziecka z ZD samego w bawialni Ikei. Ikea tez obiecywała zmiany, bo co mieli zrobić?

                                          Mam klucz, tak jak przy rowerze/wózku mam pompkę, a w samochodzie zapasowe koło. Mam też apteczkę z zestawem do RKO. Podstawowe rzeczy, które zapewniają bezkolizyjne i bezstresowe spędzanie czasu.
                                    • berdebul Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:34
                                      Przecież to hulajnoga z siedziskiem.
                                      Godzinę siedzieli, matka sama to powiedziała. Opowiedziała również jak weszli do zoo, ale już jej to nie cieszyło. Pikające serduszka zleciały się ratować kogoś, kto zlewa regulamin, bo pani najpierw naciskała na wejście z jeździkiem, bo jej syn potrzebuje. Dziwisz się, że po takim napierania ochroniarz jest sceptyczny?
                                      Tak, zawsze mam klucz od hulajnogi, gdyby coś się poluzowało można poprawić w kilka sekund. Jeżeli potrzebuję rozłożyć, również zajmuje to w porywach minutę. To nie reaktor atomowy.
                                • memphis90 Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 09:17
                                  >"Jazdy na rowerach, w tym >rowerkach dziecięcych >łyżworolkach, wrotkach, >deskorolkach i hulajnogach"
                                  Można tez podciągnąć pod rowerek biegowy.

                                  >Chore dziecko, poruszające się >wolniej niż krok rodzica? Nie
                                  Nie masz pojęcia jak szybko to konkretne dziecko przemieszcza się rowerkiem biegowym.
                            • wapaha Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 08:23
                              trzebasiebawic napisała:

                              > Po raz 4 - dla niepotrafiących czytać ze zrozumieniem.
                              > 1. Rodzice nie wiedzieli o zakazie.
                              > 2. Rodzice nie mieli auta i nie mieli go gdzie zostawić.

                              Niepowazni
                              Rodzice dzieci niepełnosprawnych z deficytem są tymi którzy muszą przewidywać sytuację, problemy z infrastruktura, lokalizację WC - i to robią - oswajają rzeczywistosc jak najbardziej mogą
                              A tu pani lekarka, bez auta, dziecko że Sma na jezdziku, bez sprawdzenia regulaminu itd
                              Dziwne
                              >
                        • jasnoklarowna Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:07
                          trzebasiebawic napisała:

                          > To dla niego rehabilitacja także
                          > i szansa na ruch.

                          Zoo to atrakcja dla odwiedzajacych(wszystkich) a nie miejsce rehabilitacji. Więc zachowujemy się tu jak odwiedzający a nie pacjenci.
                          Więc o ile ma się jak poruszać, a oni wózek mieli to nadal nie rozumiem dymu. Inni też muszą swoje hulajnogi, rolki, deski zostawić na zewnątrz a nie wnieść w plecaku.
                          Powtarzam, nie jestem przeciw niepełnosprawnym, ale tu uważam że mama, mimo iż było jej przykro, powinna była przemilczeć sprawę. Nie miała racji upierając się.
                          • trzebasiebawic Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 22:12
                            Przeczytałaś co napisałam?
                            Jeździk to nie hulajnoga
                            Regulamin zoo:"jazdy na rowerach, w tym rowerkach dziecięcych łyżworolkach, wrotkach, deskorolkach i hulajnogach"
                            Gdzie tutaj jest jeździk?
                            Chcesz skazywać dziecko niepełnosprawne na wózek i rodziców na noszenie w kraju w którym jest nakaz rodzenia? świetnie!! To taka mała moja dygresja.

                            Rodzice po dyskusji z ochroniarzem, postanowili rozkręcić jeździk i schować do do plecaka, gdyż nie mieli auta. Zostawiony pzred zoo mógł zostać skradziony. Nie zostali nadal wpuszczeni i oskarżeni o to że na pewno tej jeździk w zoo złożą. Czego tutaj nie rozumiesz? Ciebie też oskarżają o to że coś zrobisz - znaim to zrobisz?
              • conena Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 08:05
                aniani7 napisała:

                > Podejrzewam, że tu mamy wzmocnienie odpieluszkowego zapalenia mózgu niepełnospr
                > awnością tego chlopczyka i popularnością mamy.


                ej, lekarka na roślinach to jest super babeczka. a twoja zawiść aż się wylewa z tego postu i takiej oceny tej dziewczyny.
                • aniani7 Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 10:11
                  Nie znam jej, nie wiem, czy jest superbabka, czy nie.Oceniam jej zachowanie w tej konkretnej sytuacji, moze i babka z ochrony byla niemila, a moze zwyczajnie rzeczowa. Tu slowo przeciw braku slowa (bo dziewczyna z ochorony nigdzie sie nie wypiowiedziala).Ta mloda lekarka naburmuszyla sie, ze nie moze zrobic tego, na co ma ochote i to tez z pewnoscia wplynelo na odbior sytuacji. Nie wiemy tez z iloma mamuskami i babciami tego dnia musiala walczyc ta babka z ochrony, pracujaca z pewnoscia za najnizsza krajowa, a ktorej, dzialania maja spowodowac, aby w zoo bylo bezpiecznie (jak wskazuje nazwa jej profesji). Mloda lekarka sama o sobie pisze, ze jest madra, no w tym wypadku zabraklo jej zwyklej madrosci zyciowej. Ja moze zrobilabym dym przy wejsciu, ale pozniej nie eskalowalabym konfliktu, nie wypisywala o nim w kategorii dyskryminacja, bo to byla zwykla nieznajomosc regulaminu, a nie celowe dzialania wymierzone w jej bombelka.
            • cruella_demon Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:07
              Ja czytałam, że rodzice nie chcieli łamać regulaminu, chcieli schować chodzik do plecaka( mieli też wózek) a ta baba im nie pozwoliła.
              Jak się zmienił ochroniarz to im ten jeździk po prostu przechował w cieciowni.
              Tam wystarczyła odrobina dobrej woli.
              • aniani7 Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:22
                Jeden i drugi ochroniarz wyszli troche poza zakres swoich obowiazkow. Ta pierwsza nie pozwolila im wejsc z chodzikiem i teraz- albo jest taki przepis, albo bala sie, ze poza jej wzrokiem złożą go i wykorzystają, a potem ona będzie miała kłopot, gdyby coś się dziecku stało. Ten drugi, bo jednak uległ i schował chodzik w miejscu przez Ciebie uroczo nazwanym cieciownią.
            • asia_i_p Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:15
              Przeczytałam ten list i mam mieszane uczucia. Czy ja dobrze rozumiem, że nastolatek albo dorosły nie mógłby się tam sam poruszać w wózku z napędem elektrycznym, tylko musiałby być wożony meleksem czy kolejką? Trochę to upupiające.
            • geez_louise Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 01:31
              Ta pani ma taki charakter, że zawsze jej racja jest najjejsza, w trakcie dorabia w sekundę dramatyczne teorie i generalnie ona tylko się stara i nawet nie mówi jaka jest dzielna, a ją biją. Trudny typ od zawsze, a po diagnozie dziecka jeszcze sytuacja się skomplikowała.
    • woman_in_love Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 18:02
      Zgadzam się i jestem całym sercem za podatkiem katastralnym. Oczywiście, to by musiało działaś jak normalne podatki, czyli:
      1) do jakiegoś tam metrażu / 1 os zwolnienie, a potem kilka różnych progów za nadwyżkę metrów
      2) no i za dodatkowe mieszkania dodatkowy podatek (tu oczywiście luzik, rodzice mogą już dziś przepisywać chaty na dzieci hehe, żeby uniknąć takiego podatku, jednak wtedy te dzieci nie będą się im liczyły do zniżki z pkt 1).
      • asiairma Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 18:56
        Prędzej czy później taki podatek będzie. Ale zdecydowanie za ostro podchodzisz. Podatek od 3 (lub 4tego) i więcej mieszkania/domu byłby w moim myśleniu dopuszczalny. Drugie mieszkanie każdy powinien mieć prawo mieć bez dodatkowego opodatkowania (chociażby letnie/zimowe), często się mieszkania dziedziczy i chce zachować dla dzieci. A podatek od "nadmetrażu" to już kompletny absurd.
        • tairo Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:29
          Podatek od nadmetrażu uzdrowiłby rynek nieruchomości w miastach, gdzie masz biedne staruszki w wielopokojowych mieszkaniach w kamienicach, a rodziny z dziećmi gnieżdżą się w kawalerkach albo dwupokojowych "apartamentach" kilometry od najbliższej szkoły.
          • araceli Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:48
            tairo napisała:
            > Podatek od nadmetrażu uzdrowiłby rynek nieruchomości w miastach, gdzie masz bie
            > dne staruszki w wielopokojowych mieszkaniach w kamienicach, a rodziny z dziećmi
            > gnieżdżą się w kawalerkach albo dwupokojowych "apartamentach" kilometry od naj
            > bliższej szkoły.

            A to podatek zabierze mieszkanie babci i wygna ją na wieś a rodzinie DA jej mieszkanie?
              • araceli Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:19
                tairo napisała:
                > Podatek skłoni babcię do sprzedania zbyt wielkiego dla niej mieszkania i przepr
                > owadzenia się do mniejszego, a rodzina będzie mogła to mieszkanie KUPIĆ.

                Przekleję to co napisałam poniżej:
                Wszak młode rodziny śpią na pieniądzach i mogłyby pstryknięciem palców kupic wille w centrum miasta tylko te wredne staruchy nie chcą sprzedać, dlatego gnieżdżą się a mikromieszkankach na obrzeżach, z dala od szkoły... <facepalm>
                • asiairma Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:25
                  Ale te rodziny mają te duże "kamieniczne" mieszkanie kupić za cenę jak rozumiem kawalerki lub dwupokojowego na wygwizdowie. A może wcale nie mają kupić tylko dostać, aby "nie niszczało". No ale wtedy by potrzeba jakiegoś dodatkowego plusa, bo utrzymanie i remonty mieszkania w kamienicy nie jest tanie.
          • asiairma Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 21:11
            Szczerze, mam gdzieś "rodziny z dziećmi gnieżdżące się w kawalerkach" w kontekście "staruszków w wielopokojowych mieszkaniach". I co dalej? Przymusowe relokacje samotnych w dużych mieszkań?
            Poza tym gdzie tu logika uzdrawiania, jak będzie podatek od staruszka w dużym mieszkaniu to myślisz że ta rodzina z dziećmi w kawalerce będzie wstanie go zapłacić? Aaaa...zapomniałam, rodzina nie będzie musiała płacić- jej się będzie należeć.
            • ludzikmichelin4245 Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 00:55
              asiairma napisała:

              > Szczerze, mam gdzieś "rodziny z dziećmi gnieżdżące się w kawalerkach" w kontekś
              > cie "staruszków w wielopokojowych mieszkaniach". I co dalej? Przymusowe relokac
              > je samotnych w dużych mieszkań?
              > Poza tym gdzie tu logika uzdrawiania, jak będzie podatek od staruszka w dużym m
              > ieszkaniu to myślisz że ta rodzina z dziećmi w kawalerce będzie wstanie go zapł
              > acić? Aaaa...zapomniałam, rodzina nie będzie musiała płacić- jej się będzie nal
              > eżeć.

              Dlatego niektórzy postulują, żeby wolna od podatku była określona powierzchnia na głowę, więc tak - rodzina z dziećmi zapłaci mniejszy podatek za to samo mieszkanie.
            • woman_in_love Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 10:10
              jak będzie podatek od staruszka w dużym mieszkaniu to myślisz że ta rodzina z dziećmi w kawalerce będzie wstanie go zapłacić

              Rodzina nie zapłaci od tego podatku, bo tak jak przy zwykłych podatkach, będzie "kwota wolna od podatku", w tym wypadku powierzchnia przypadająca na osobę, zwolniona z opodatkowania.

              Zresztą staruszek w 100 metrowym mieszkaniu, też będzie miał taką powierzchnię nieopodatkowaną: powiedzmy 40 m2, a za pozostałe 60 m2 zabuli jak za złoto.
    • irma223 Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 18:14
      Za komuny nikt, nawet małżeństwo nie, nie mógł być ani przez jeden dzień właścicielem dwóch mieszkań czy domu i mieszkania.
      Dlatego ludzie się rozwodzili, by uzyskać choćby jeszcze jedno mieszkanie dla któregoś z dzieci (zwłaszcza, kiedy się okazało, że spółdzielnie mieszkaniowe nie nadążają i zakładane dzieciom tuż po urodzeniu książeczki mieszkaniowe nie zapewnią dzieciom mieszkania nie tylko po 18-tce, ale nawet nie po 50-tce).

      Nie polecam powrotu do takich rozwiązań prawnych.
      • riki_i Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 19:59
        irma223 napisała:

        > Za komuny nikt, nawet małżeństwo nie, nie mógł być ani przez jeden dzień właści
        > cielem dwóch mieszkań czy domu i mieszkania.
        > Dlatego ludzie się rozwodzili, by uzyskać choćby jeszcze jedno mieszkanie dla k
        > tóregoś z dzieci

        Dokładnie! Doskonale to pamiętam.
    • konsta-is-me Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 18:15
      Bzdura nad bzdurami
      Nie ma obowiązku kupowania mieszkania, w wielu krajach się wynajmuje.
      W Polsce jest jakas chora nagonka na właścicieli mieszkań i dziwaczne przekonanie że każdy powinien mieć mieszkanie za darmo.
      Niech państwo zbuduje mieszkania na wynajem wiec, skoro nie ma innego wyjścia.
      Wtedy będzie wrzask ,że nie za darmo
      • panna.nasturcja Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 18:22
        W Polsce problemem jest to, ze większości emerytów nie byłoby stać na wynajem.
        Gdyby mój teść musiał wynająć mieszkanie, w którym mieszka i zapłacić media to nie miałby co jeść.
        I to tyczy wielu emerytów, zwłaszcza tych, którzy są wdowcami/wdowami, bo z dwóch emerytur jest znacznie łatwiej.
        Dlatego, między innymi, ludzie dążą do tego by mieć swoje, bo jest tańsze w utrzymaniu niż wynajmowanie, które w Polsce wciąż jest dzikie i bardzo drogie.
        • konsta-is-me Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 13:20
          W innych krajach rzadko wynajmujesz od prywatnych osób, jeszcze rzadziej masz umeblowane mieszkanie z kuchnią a już na pewno nigdy nie masz możliwości dewastacji lokalu "bo ślady zużycia" w postaci połamanych mebli albo zbitych szyb...
          Już pomijam przepisy itd...
      • leosia-wspaniala Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 19:19
        >Nie ma obowiązku kupowania mieszkania

        Niedobrze mi się robi, jak widzę argument pt. "nie ma obowiązku", bo każdy problem można nim zbyć. Mobbing w pracy? Nie ma obowiązku pracy w danej firmie. Rząd zamyka restauracje? Nie ma obowiązku prowadzenia restauracji, restaurator może zostać spawaczem. Kosmiczne ceny mieszkań? Nie ma obowiązku mieć mieszkania. Kosmiczne ceny najmu? Nie ma obowiązku wynajmowania. Tak się składa, że w Polsce TANIEJ spłacać kredyt, niż wynajmować. Spłacam miesięcznie 1100 zł. Identyczne mieszkania na moim osiedlu na wynajem - 1700-2000 zł. Wyobraź sobie wynajmować w Polsce na emeryturze.

        >w wielu krajach się wynajmuje.

        W wielu krajach istnieje cywilizowany rynek najmu, uwaga, trzymaj się mocno - często z cenami regulowanymi przez państwo nawet w przypadku mieszkań prywatnych. Nie ma więc ryzyka, że właściciel podniesie sobie odstępne o 100%, kiedy skończy się umowa. Ponadto istnieją po prostu mieszkania komunalne, nie dla patologii, a dla normalnych ludzi, można po prostu wynajmować od gminy, bez ryzyka, że ktoś cię wyrzuci, bo akurat wnuczka się wprowadza. No i wiele mieszkań jest przeznaczonych tylko do wynajmu, a nie na przeczekanie, aż dorośnie dziecko właścicieli.

        >Niech państwo zbuduje mieszkania na wynajem wiec, skoro nie ma innego wyjścia.

        Nawet jakby nagle powstał w Polsce superrząd, który wybuduje mieszkania, to jednak nasyceni nimi rynku potrwałoby dość długo.

        >W Polsce jest jakas chora nagonka na właścicieli mieszkań i dziwaczne przekonanie że każdy powinien mieć mieszkanie za darmo.

        Podasz przykład tej nagonki? Mam swoje mieszkanie, nie czuję się prześladowana.
        • riki_i Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 20:06
          leosia-wspaniala napisał(a):

          > >Nie ma obowiązku kupowania mieszkania

          > Wyobraź sobie wynajmować w Polsce na emeryturze.

          No właśnie, to jest naczelny powód dla którego ludzie w Polsce zarzynają się i kupują mieszkania na własność.

          Za 2000 zł polskiej bida emerytury da się przeżyć we własnym mieszkaniu, ale w wynajmowanym nie ma takiej opcji.

          To co ludzie mają robić? Zaciskają zęby i kupują, przez całe życie zawodowe spłacając kredyt.
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 07:44
          Ale może dodaj uczciwie, że są to kraje, w których lokator musi przedstawić referencje, dokumentację dotyczącą zarobków i zatrudnienia, często wykupić obowiązkowe ubezpieczenie od szkód i niepłacenia w czymś w rodzaju spółdzielni, a jak nie będzie płacił, to wyleci.
          • konsta-is-me Re: Pani blogerka popłynęła? 28.06.21, 13:43
            Dokładnie tak.
            Jeśli się nie spodobasz to ci nie wynajmie.
            Kropka.
            To nie jest tak ,że każdy dostaje mieszkanie jak psu budę !
            Wtedy przynosisz w zębach te pół pensji i bierzesz droższe.
            Za standard jaki jest w polskich mieszkaniach na wynajem płacisz 3 pensje a nie 1/3!!
            Nie ma :mebelków (no ale przecież nie z Ikei, bo" w byle czym nie będę mieszkać"),łóżeczek, pralek, kuchni, lodówki, pralki, klimatyzacji a nawet suszarki do włosów, pościeli i talerzyków i dobranych pod gust najmujacego tapet.
            Kto w Polsce by się na to zgodził?-przeciez to "się należy"!!!
            Nie ma nic- gole ściany i podłoga z linoleum.Lazienka ma tylko kran i prysznic w najprostszym i najtańszym wyposażeniu.
            Nie ma polanych mebli i stłuczonych szyb jako "normalne zużycie".
            Nie ma imprezek albo głośnych bachorów "-bo to tylko dzieci".
            Nie ma "nie zapłacę i mnie nie wyrzucisz".

            Jeśli cię nie stać, to dostajesz komunalne- ok ale przecież to jest wspieranie patusow, czyz nie?
            Według ematki każdy kto nie zarabia 20+ jest patologia , teraz nagle się odezwały te co zarabiają najniższa krajowa?
            Socjal be, 500+ be (ale i tak wszystkie biorą) socjal to patusy , ale jednocześnie się należy !!
            Albo mamy socjalny kapitalizm albo dziki - zdecydujmy się może?
            Wołania że Polska nie jest zamozna- no bo nie jest i co teraz ?
    • panna.nasturcja Re: Pani blogerka popłynęła? 27.06.21, 18:19
      Nie sądzę by ci staruszkowie nie zdawali sobie sprawy z wartości ziemi.
      Oni po prostu chcą dożyć swoich dni w tym domu, nie zamierzają go sprzedawać i zmieniać miejsca zamieszkania, więc wartość ziemi nie ma dla nich znaczenia.
      A na remont „nie stać” ich przede wszystkim mentalnie, wiele starszych osób nie wie jak się do tego zabrać, gdzie szukać, jak nie zostać oszukanym, okradzionym, nie maja tez już sił na życiowe rewolucje wiec wolą mieszkać tak, jak jest.