Dodaj do ulubionych

Dziwactwa waszych rodziców

29.06.21, 10:53
Kontynuując temat wink Moja matka uważała, że do kawiarni chodzą tylko prostytutki. Nie wiem, skąd jej się to wzięło. Przeszlo jej z wiekiem. Drugie dziwactwo, które jest wciąż aktualne, to bezwzględny zakaz kąpieli czy mycia włosów w niedzielę, bo to straszny grzech, ponieważ jest ciężką pracą. Co ciekawe, bicie kotletów schabowych już nie smile
Obserwuj wątek
    • nigdynigdynigdy84 Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:00
      Ojciec: po co myć często głowę, raz w tygodniu to max, i bez odżywki bo szkoda pieniędzy, odżywki to tylko moje fanaberie jego zdaniem były.
      Matka- nie je w restauracjach, bo się brzydzi na cudzych talerzach i niewiadomo kto te sztućce w ustach miał
    • berdebul Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:13
      Mycie włosów raz w tygodniu bo się będą przetluszczac. Traktowanie mycia włosów jako ciężkiej pracy.
      Prace domowe jako katorga i bóg wie co, majac do dyspozycji odkurzacz, myjkę parową itd, nie mówię o szorowanie podłogi ryżowa szczotką. 🙄
      Wydawanie całej dostępnej kasy na hobby. Co tam inne potrzeby.
      Zapasy leków i leczenie się samemu, zamiast pójście do lekarza.
      Olewanie profilaktyki.
      • aniani7 Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:21
        Moja kochala i kocha sprzatanie. Z dziwactw - nie uzywala odkurzacza, ktory miala, bo ona lepiej poradzi sobie zmiotka i reka (tak, reka, chodzila i zbierala te okruszki). Przeszlo jej w okolicach lat 90-tych. Miala/ma tez pralke automatyczna (bo jak mozna nie miec, kiedy wszyscy maja), ale nigdy jej nie uzyla, bo recznie lepiej sie upierze. Moze ktos chce kupic ten duzy, stary Polar nigdy nieuzywany?
      • aqua48 Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 14:17
        Tak, u mnie też olewanie profilaktyki zdrowotnej, i ogólna niechęć do lekarzy i badań. Prace domowe jako katorga, ale konieczna. Przed każdymi Świętami trzeba było dom do góry nogami przewrócić. Trzy dni gruntownego sprzątania. Czyszczenie i szorowanie oraz polerowanie wszystkich sztućców, kieliszków, nieużywanej zastawy, itp. Nie wspominając o parkietach które się wiórkowało lub szorowało, pastowało i na koniec froterowało..
          • waleria_s Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 16:37
            U mnie pod tym względem luz, święta zawsze w normalnej atmosferze, bez urabiania się po łokcie. Jednak jak czytam takie wpisy, smutno mi aż, przecież dziecku to kompletnie jest w stanie zbrzydzić święta. Jest zresztą w takim sprzątaniu i pucowaniu coś niepokojącego, jakby taki ukryty przekaz, że bawić się i świętować można dopiero po urobieniu się; styraniu.
            • magda.z.bagien Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 18:01
              U moich rodziców zawsze było nerwowo przed świętami, z wielką kulminacją w wigilię. Matka latała jak opętana, wrzeszcząc na wszystkich że wszystko sama musi robić, nikt jej nie pomaga itp. Jedne święta spędziliśmy w grobowej atmosferze, ale za to było super czysto i mnóstwo jedzenia. Kwintesencja świąt: przeżarci, pokłóceni ludzie.
              Nie cierpię świąt, nie sprzątam, nie bawię się w choinkę, w wigilię mam mini napady paniki.
                • hamerykanka Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 23:20
                  U nas bylo to samo, szal porzadkow lacznie z myciem wszystkich okien niezaleznie od pogody, a potem gotowanie., Lepienie stu uszek, potem obowiazkowo trzy ciasta. Kazde oczywiscie musialo miec trzy warstwy masy, najchetniej kazda inna. Ojciec uciekal z domu a ja ucieralam w starej makutrze, bo robotem nie wolno bylo.
                  Kazde swieta przyplacalam podeszlymi woda odciskami na rekach.
                  Jak ja sie ciesze, ze to juz przeszlosc!!!
                  • januszekxxl Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 23:25
                    hamerykanka napisała:
                    > U nas bylo to samo, szal porzadkow lacznie z myciem wszystkich okien niezalezni
                    > e od pogody, a potem gotowanie., Lepienie stu uszek, potem obowiazkowo trzy ci
                    > asta. Kazde oczywiscie musialo miec trzy warstwy masy, najchetniej kazda inna.
                    > Ojciec uciekal z domu a ja ucieralam w starej makutrze, bo robotem nie wolno by
                    > lo.
                    > Kazde swieta przyplacalam podeszlymi woda odciskami na rekach.
                    > Jak ja sie ciesze, ze to juz przeszlosc!!!
                    >

                    Czytałem twój blog i te odciski na rękach to jest mały pikuś przy tym, jak tracisz zdrowie zaharowując się w ty hameryce.
                  • berdebul Re: Dziwactwa waszych rodziców 30.06.21, 00:24
                    Jak słyszę „3 ciasta” to czuję jak mi się ciśnienie podnosi. 🤮 I te góry żarcia, których najpierw nie można ruszyć, a później trzeba jeść bo się zmarnuje. Teraz odwożę część do jadłodzielni, II dnia świat jest już „zwykłe” jedzenie, na Wielkanoc nie ma żurku/barszczu białego, tylko taka zupa na jaką mamy ochotę, zrywam z wielopokoleniową tradycją terroru kuchennego.
          • yuka12 Re: Dziwactwa waszych rodziców 30.06.21, 13:26
            Hłe, hłe. Moja mama jest po 90. I musi, MUSI przed świętami myć okna, podłogi, odsuwać meble itd. Bo nikt jej nie pomoże, w brudnym nie potrafi itd. itp. Niby rozumie, że powinna kogoś do tego zatrudnić, że w jej wieku mycie okien (stoi na stole), jest niezbyt bezpieczne, ale przychodzą kolejne święta i robi to samo 🙄🤷‍♀️. Pieniądze na wynajęcie kogoś do sprzątania ma. Zresztą jest to jedno z jej dziwactw - od dziesięcioleci oszczędza, inni za pożyczone od niej pieniądze urządzali mieszkania, wymieniali meble, jeździli na wycieczki, a ona zbierała i nic długo z tego nie miała. Aż kiedyś sama doszła, jaki to bezsens i zaczęła wreszcie korzystać z oszczędności. Dzisiaj dalej zbiera, ale i wydaje, jak potrzeba 😁.
    • daniela34 Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:14
      Pisałam już o tym, bo był taki wątek jakiś czas temu- bardzo łagodne:
      -wszystkie metki i wszyte tasiemki trzeba natychmiast wyciąć
      -wszystkie przydatne rzeczy trzeba schować, w starannie przemyślanym i logicznie wybranym miejscu- niestety to starannie przemyślane i logicznie wybrane miejsce jest takowym tylko dla mojej matki, przez co oczywiście reszta rodziny nie może niczego znaleźć. Nie jest to dziwactwo demencyjne, ona tak ma odkąd ją znam
      -na kilkudniowy wyjazd należy zabrać WSZYSTKO- na przykład z 5 letnich szaliczków/apaszek

      W tamtym wątku określiłam to tak (przekopiuję):
      "wyciąć, wyciąć, natychmiast wyciąć " (obsesja metkowa), "jadę na 2 dni w związku z tym WSZYSTKO mi się przyda"(obsesja taboru cygańskiego) oraz "schowam starannie w kompletnie nielogiczne miejsce" (obsesja: idealnym miejscem na nici do haftu jest zabytkowa waza do zupy)
    • laura.palmer Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:28
      Mama - zabieranie na wyjazd urlopowy połowy domu. Jeździliśmy na wczasy samochodem po brzegi wypełnionym bagażem, torby i walizy jechały w bagażniku, na dachu i pod nogami wszystkich pasażerów. Jakiś czas temu przyłapałam rodziców wracających z wyjazdu na długi weekend (4 dni) z dwiema największymi walizkami i osobnym kuferkiem na kosmetyki.

      Ojciec - zasypia oglądając wieczorem film, ale spróbuj mu wyłączyć telewizor. Od razu się wybudza i każe włączyć, bo "przecież ogląda". Irytujące w czasach mieszkania z rodzicami, bo telewizor był idealnie pod moim pokojem i przeszkadzał mi zasnąć.

      Jeszcze babcia i jej obsesja chorób, ale czytam, że to częste. Jak w środku lata zmokliśmy w letnim deszczu, to nas nacierała amolem i grzała pod kocem, żebyśmy się nie pozaziębiali. Napoje oczywiście musiały być w temperaturze pokojowej, lody należało trzymać w buzi, aż się rozpuszczą, bo inaczej murowana angina. Próbowała mi też zabronić myć głowę częściej niż raz w tygodniu, ale poddała się, gdy sama sobie umyłam lodowatą wodą (u babci trzeba było grzać wodę).
    • lioka Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:45
      - W niedzielę nie można sprzątać, prać, wieszać prania. myć okien, wyrzucać śmieci. Tym bardziej, że to śmieszne, bo do kościoła nie chodzi już jakieś 20 lat smile
      - jak wieszała pranie w łazience na linkach, nad wanną, nikt nie mógł iść się wykąpać czy nawet włosów umyć, bo krzyczała, że jej pranie zwilgnie.
      - jak mieszkałam jeszcze w domu, to trzeba było buty zdejmować na klatce i w ręku te buty wnosić na przedpokój
      - naczynia na suszarce miały stać w odpowiedniej kolejności, jak nie to mamusia oburzona przestawiała
    • jowita771 Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:46
      Teściowa kiedyś wpadła na przedziwny pomysł. Mieszkałam wtedy z mężem i mniej więcej półtoraroczną córką w wynajmowanym mieszkaniu. Mieszkanie składało się z pokoju, kuchni, małej łazienki i małego przedpokoju. Kuchnia i pokój spore, całe mieszkanie miało 36 metrów. Lokalizacja wspaniała. I teściowa usłyszała o jakiejś kobiecie, znajomej znajomej znajomej, która wynajmuje mieszkanie trzypokojowe studentom, ale na pokoje. I właśnie jeden pokój był wolny, więc wymyśliła, że się tam przeprowadzimy, będzie nam wygodniej i więcej przestrzeni. Pytałam, o jakiej przestrzeni mówi, na co ona odpowiadała, że są trzy pokoje. Tłumaczyłam, że my mielibyśmy jeden, a do tego kuchnia i łazienka do spółki że studentami, więc mniej przestrzeni. Nie mogła zrozumieć, bo "ale przecież trzy pokoje". Tłumaczyłam, że studenci i rodzina z małym dzieckiem to kłopot, inny rytm życia, ale patrzyła na mnie, jak na dziwaczkę "studentki chętnie dziecka popilnują". A potem powiedziała, że może za ileś lat kobieta będzie chciała sprzedać to mieszkanie, to nam sprzeda taniej, bo już tyle mieszkamy. Pytam "a jaki interes babka będzie miała w tym, żeby sprzedać taniej, jak może drożej?". Chodziło o to, że babka będzie miała świadomość, że mieszkanie poszło w dobre ręce. Nie moglysmy dojść do porozumienia, ona uważała, że to wspaniała okazja i nie rozumiała, że nie chcemy skorzystać.
    • joaaa83 Re: Dziwactwa waszych rodziców 29.06.21, 11:51
      Moja mama uważa, że nutella jest zdrowa. Tak jak monte. No bo to przecież orzechy i czekolada. Ale już tej zdrowej czekolady gorzkiej nie jest w stanie kupić szkolnemu dziecku. Nie mieści jej się w głowie, że dziecko 10 lat lubi gorzką czekoladę. Jak nie je mlecznej, to może jakieś ptasie mleczko...
      Podobnie z piciem wody. Piję wodę od kilkunastu lat, a zawsze chce mnie częstować sokiem. Dziecko pije tylko i wyłącznie niegazowaną, to próbuje jej wmówić że lekko gazowana też może być. Zachowuje się jakby zwykła woda butelkowana była trująca.
      Ogólnie to moja rodzicielka ma mnóstwo bzdurnych przekonań związanych z żywieniem. U nas na szczęście nikt nie ma alergii czy uczuleń, ale myślę że byłaby skłonna wcisnąć w deser orzechy i potem się dziwić że ktoś dostał wstrząsu anafilaktycznego.