Dodaj do ulubionych

Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy

02.07.21, 15:29
nie patrzą na innych - w sensie: co wypada i żyją po swojemu.
Przykład: 13 lat temu, w dniu mojego ślubu, mój chrzestny dał mi 200 zł w prezencie. I nie patrzył na nic smile
I zrobił mądrze. Staram się taka właśnie być.
Obserwuj wątek
      • mess.8 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 15:41
        Napisałam, że mądrze zrobił. Inni, w takiej sytuacji, zapożyczyliby się ( i przez długie miesiące przeklinali 'że przecież musieli dać' - zamiast dać tyle ile jest się gotowym bez żadnej straty smile)
        Ogólnie zazdraszczam ludziom tego, że nie mają wdrukowane tam czegoś ( np.ja zawsze musiałam, idąc do ludzi = jadąc do miasta wink
        wyglądać perfekcyjnie. Mus! Konieczność!
        A właściwie od czasu pandemii nie robię make-up'u... - i żyję wink
        Następny schemat pokonany... smile
        • iwoniaw Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 15:48
          mess.8 napisała:

          > To nie tak. To był tylko przykład, takiego wdupiemania...którego mi tak bardzo
          > brakuje, pewnie z powodu, takich a nie innych, wzorców wychowawczych.

          Teraz to już nic nie rozumiem: uważasz ten prezent za objaw wdupiemania - i zazdrościsz komuś, że lekceważy innych (tu akurat ciebie) i uważasz, że to "mądre" i też byś chciała taka być? No to ja mam ZUPEŁNIE inaczej.
        • abecadlowa1 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 16:04
          To nie jest wdupiemanie. Facet przyszedł na Twój ślub i dał Ci prezent. Wdupiemanie uprawiam ja - nie chodzę na śluby. Wdupiemanie z reguły wymaga mniej wysiłku niż nie manie w dupie. Tu facet włożył trochę wysiłku, żeby Ci pokazać, że Twój ślub jest dla niego ważny, a Ty mu zarzucasz wdupiemanie.
          • aqua48 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 16:14
            snakelilith napisała:

            > Gdyby miał cię w doopie, to by ci nie dał nic.

            No dokładnie. Mój nigdy nie dal mi nic. A był malarzem i mogłam mieć choćby jedno jego małe dzieło na pamiątkę. Nigdy też nie wyraził mną jakiegokolwiek zainteresowania. Dlatego gdy moja Mama powiedziała mi że umarł i że powinnam iść na pogrzeb bo to ojciec chrzestny to stwierdziłam, że nie idę bo po co.
            Co myśleli moi Rodzice gdy go wybierali na mojego chrzestnego nie wiem.
          • arthwen Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 17:57
            Ale przecież jej nie chodzi o to, że mial ją w dupie, tylko opinię innych - bo "uważa się", że chrzestny to się z takich okazji musi szarpnąć. Jego najwyraźniej stać było na te 200 zł i nie poczuwał się do większego prezentu, mimo tego "uważania".
        • netlii Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 16:49
          Trochę inaczej chyba rozumiem termin "wdupiemniemania". W Waszym przypadku chrzestny wywiązał się ze swojej roli czyli celebrował jeden z najważniejszych momentów w życiu jak również dał prezent w formie gotówki.
          "Wdupiemniemanie" rozumiałabym jako absencje na ślubie i weselu, mimo że pierwotnie potwierdził obecność a zapytany na powód nieobecności zbagatelizowałby temat mówiać, że w sumie nawet miał iść, ale ostatecznie pojechał na grzyby i następnie ryby i w ogóle przecież nic się nie stało, nikt nie umarł.
        • kachaa17 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 03.07.21, 10:22
          Ale to wcale nie jest objaw wdupiemania.
          Może dał ile mógł po prostu. Wcale Cię nie olał. Chyba, że jest bardzo zamożny i Cię to jakoś boli i temu tak piszesz. Myślisz, że chrzestny pomyślał: dam 200 i mam to gdzieś co inni pomyślą? A może nie stać to było na więcej i dał tyle ale trochę mu było głupio, że za mało?
        • joana012 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 16:16
          niktmadry napisał(a):

          > Chrzestny mojej corki od kwietnia nie znalazl czasu by przyjechac do niej na 18
          > utodziny. Fakt - fal prezent przy jakiejs tam wspolnej wizycie u tescow. Ale m
          > ieszka jakies 6 km od nas i nawet na kawe nie przyjechał.
          Ale rozumiem że otrzymał zaproszenie na tę kawę i nie przyjechał. Skoro zaproszenia nie było a pamiętał mimo wszystko wręczając upominek to chyba ok
          • niktmadry Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 21:24
            Otrzymal. Umówiliśmy sie ba pewnien termin. Zadzwonil 3 dni przed, ze nie da rady. Ok. Umówiliśmy sie na inny termin juz tylko z nim i jego rodzina bo reszta przyszla w.pierwszym terminie. Zadzwonil 1.dzien przed, ze kilka dni po spotkaniu ma szczepienie i nie chce.sie zarazic ( nie byliśmy chorzy a covia przechodziliśmy dwa miesiace szybciej cala rodzina o czym wiedział). Olalam.
        • sojka.99 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 17:17
          niktmadry napisał(a):

          > Chrzestny mojej corki od kwietnia nie znalazl czasu by przyjechac do niej na 18
          > utodziny. Fakt - fal prezent przy jakiejs tam wspolnej wizycie u tescow. Ale m
          > ieszka jakies 6 km od nas i nawet na kawe nie przyjechał.

          On pewnie siedzi i kisi żal że nawet na kawę nie zaprosiliście.
          Jak chcesz z kimś popsuć relację to poproś go na chrzestnego - od razu oczekiwania przebijają sufit (a to za mało daje, a to daje, ale się na kawę nie wprasza) i do 18-tki dziecka masz kwas że hoho
      • lot_w_kosmos Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 18:22
        Powiem Ci że chamstwo.
        I tyle. I niech sobie ematki tu używają że mam oczekiwania.
        Ale cię po części rozumiem, bo na chrzestną wybrałam podobną larwę ktora ani razu życzen urodzinowych 13 latce nie złożyła, na komunii nie była, pracuje zagranicą na dobrym kontrakcie i często przyjeżdża, a córce nie kupiła nawet raz jeden jedyny belgijskiej czekolady za 1 euro.....
          • lot_w_kosmos Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 18:38
            Wiedziałam że padnie pytanie.
            Otóż chrzestna to dziewoja z bliskiej rodziny - siostrzenica męża.
            Przez jakieś pierwsze 10 lat mojej przynależności do tej rodziny składałam jej życzenia na urodziny. Przez jakies 8 robilam prezenty pod choinkę bo spotykaliśmy się u teściowej zawsze. Gdy została chrzestna mojej vorki miała 20 lat, więc zdążyła od 10tego roku życia przytulić ode mnie sporo fajnych suwenirów. Mało tego: dostala ode mnie mnóstwo ciuchów, które ze swoją siostrą bardzo lubiły ode mnie brać. A ja ciuchów mialam mnóstwo i iddawalam ładne i dobrej jakości. Brały chetnie i zawsze pytały, czy mam coś na zbyciu.

            Ale jak moja córka osiągnęła 3 lata, a panna nawet się o nią nie spytała, nawet w jej stronę na spotkaniach rodzinnych nie spojrzala przez ten cały czas, nie zagadała, to ja zakończyłam pamięć o chrzestnej.
            I z racji tego, że tamta uparcie stosowała ignor - ani razu nie kazałam dxiecku do niej iść z jakimikolwiek życzeniami.
            Córka nie fo końca czai zetamta jest jej chezestną.
        • tt-tka Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 18:30
          lot_w_kosmos napisała:

          > na chrzestną wybrałam podobną larwę ktora ani
          > razu życzen urodzinowych 13 latce nie złożyła, na komunii nie była, pracuje z
          > agranicą na dobrym kontrakcie i często przyjeżdża, a córce nie kupiła nawet ra
          > z jeden jedyny belgijskiej czekolady za 1 euro.....

          A czym sie kierowalas wybierajac wlasnie ja na chrzestna swojej corki, mozesz zdradzic ?
        • ludzikmichelin4245 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 18:38
          lot_w_kosmos napisała:

          > Powiem Ci że chamstwo.
          > I tyle. I niech sobie ematki tu używają że mam oczekiwania.
          > Ale cię po części rozumiem, bo na chrzestną wybrałam podobną larwę ktora ani
          > razu życzen urodzinowych 13 latce nie złożyła, na komunii nie była, pracuje z
          > agranicą na dobrym kontrakcie i często przyjeżdża, a córce nie kupiła nawet ra
          > z jeden jedyny belgijskiej czekolady za 1 euro.....

          Te kalkulacje są bez sensu i nie warto w nie brnąć. Gdyby chcieć się rozliczać kto komu ile, to bezdzietne lambadziary są na mocno "straconej" pozycji.
          • lot_w_kosmos Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 18:57
            W ogóle nie kalkuluje ile i co. Jasy nam nie potrzeba.
            Chodzi o drobne gedty pamięci, zainteresowania.
            Jak jesteśmy u teściowej na świętach to tamta jakby mojej córce dała na przykład pomadkę ochronną malinową, ale taką "zagraniczną" za te 2 euro, to dziecko by mialo frajdę i uciechę. Mogłaby spytać: co tam Zosiu u ciebie, do której klasy chodzisz?
            Ech. Nie umiem o niej pozytywnie myśleć. Ja nam dwoje chezesniakow i bardzoo nich dbam. Pozostali chrzestni moich dzieci też fajni, ciepli, rodzinni.
    • lumeria Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 15:45
      mess.8 napisała:
      > Przykład: 13 lat temu, w dniu mojego ślubu, mój chrzestny dał mi 200 zł w prezencie. I nie patrzył na nic smile

      Nie widzę co w tym takiego "nie wypada". Za mało? Za dużo? Bez prezentu?

      Takie akcje to fajnie wyglądają raz kiedyś z boku. Ale jak sie ma z takimi olewaczami/wolnymi ptakami często do czynienia, to zaczyna nużyc.



      • igge Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 04.07.21, 14:02
        Dobrych kilkanaście plus lat temu - chrzestny moich dzieciorów dał nam z okazji tego chrztu 600 zł. Autentycznie byłam w ciężkim szoku, że tak dużo. Choć było to dla dwójki dzieci.
        Na komunię od zamożnej chrzestnej syn dostał rolki. Zadowolony był i my. Inny komunijny prezent od bliskiej osoby to aparat fotograficzny, którego nie tylko syn ale nikt nigdy nie używał bo to już były czasy aparatów cyfrowych, a taki tamten nie był. Kasy żadnej nie dostał, innych większych prezentów też nie. Pół komuni uczyliśmy się tzn jego jeździć na rolkach przed domem.
        W prezencie ślubnym na weselu kasy ( dwa wyjątki) też nie dostaliśmy, za to stos kartek w kopertach z życzeniami, które mój wujek nabożniewink z ziemi zbierał myśląc, że to kasa.
        Za kasę od chrzestnej mojej kupiliśmy wtedy sobie komplet krzeseł drewnianychsmile
        Na podróż poślubną na Karaiby niestety musiała dolożyć teściowa bo licznu goście weselni przynieśli liczne NIEPOTRZEBNE ( lub nie podobające się nam) zupełnie rzeczowe prezenty typu ekspres do kawy, kryształ gigant czy grill wypaśny.


      • engine8 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 19:14
        I jak widac - nieliczy sie nic ale money, money, money. Zapraszamy gosci na uroczystosci ale nie dlatego aby miec bliskich blisko i razem sie cieszyc ale kazdy ma sie opodatkowac - jak nie to takich nie chcemy widziec..
        I czesto ludzi odmawija i to tylko dlatego ze nie maja kasy "wlasciwej do pozycji spolecznej i rodzinnej".
        Whow. Kazdy ma swoja cene "biletu wstepu" - chrzestny, swiadek do slubu, wujek z ameryki etc
        I najgorsze co moze sie zdarzyc to dostac patelnie albo msze za szczescie malzenskie......
        Ale nisko upadlismy - nieprawda?
    • bo_jestem_jedna Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 02.07.21, 19:27
      Nie zazdrosc, tylko wdroz.
      Wiesz jak to sie robi, za kazdym razem jak stwierdzisz, ze robisz cos bo tak wypada, bo co inni powiedza, zastanow sie, czy ta opinia ma uzasadnienie.
      Najczesciej nie ma, tylko ‘wszyscy tak robio’ i zrob inaczej, tak jak chcesz, ‘ponies konsekwencje’ i zobaczysz, ze da sie. Male kroki i do przodu.
    • pingus Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 03.07.21, 08:38
      No widzisz ja swojej chrzestnej chyba bym nie poznała na ulicy, widziałam ją dwa razy w dorosłym życiu i raczej już jej nigdy nie zobaczę. Ja swojemu chrześniakowi odpaliłam fajny prezent na komunię, ale nie dlatego że tak wypada tylko dlatego, że go lubię i chciałam sprawić przyjemność.
    • beata.1968 Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 03.07.21, 23:16
      Moi chrzestni wykazywali zerowe zainteresowanie mną , więc tym bardziej nie bywali na urodzinach czy innych uroczystościach. Na komunię ( czyli prawie pół wieku temu) dostałam bombonierę i kredki , ale wtedy dawało się u nas skromne prezenty. Potem już żadnego kontaktu ,czasem jak spotkam chrzestną na mieście to krótko rozmawiamy . O żadnej pomocy w katolickim wychowaniu dziecka czyli mnie nie było mowy.
    • igge Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 04.07.21, 13:48
      Mnie się wydaje, że tak około 40, pięćdziesiątki to już każdy człowiek ma wywalone na to, co inni powiedzą i żyje po swojemu, a nie tak jak wypadawink
      Niektórzy młodsi też tak mająwink
      Wyjątek to moja mateczka, ona naprawdę przejmuje się pierdołami i nawet tym, co kto za płotem usłyszy z sąsiadów czy tym np, że naszemu szczeniakowi niemowlęcy seks w głowie, a siostra szczenię liże go po siurku publicznie na spacerze. I sąsiedzi widząsmile
      Chciałabym, żeby moje dorosłe dzieci też nie przejmowały się niczym. Mniej więcej wg zasady: ile trzeba mieć w doopie, to się w głowie nie mieści...
    • extereso Re: Wiecie co...zazdroszczę ludziom, którzy 04.07.21, 14:12
      Ktoś był na ślubie, dał prezent- o co jeszcze chodzi? Pamiętam, że jednym z najmilszych prezentów był śliczny podgrzewacz do świeczek, byłam wdzięczna ofiarodawcy, że znalazł takie cacko, a nie analizowałam czy drogie czy tanie czy odpowiadające jego społecznej roli jaką wobec mnie pełnił. Od chrzestnej dostałam talerzyki do ciasta, które mi się nie podobały- ale byłam b zadowolona, że była, bawiła się, powiedziała serdeczne słowo- choć była zamożna, nic nie oczekiwałam. Chrzestny dał nam pralkę i suszarkę elektryczną, wtedy nowość z zagranicy, duży prezent. Ale w moim sercu zajmuje szczególne miejsce nie dlatego a dlatego, że kiedy byłam mała dziewczynką dawał mi uwagę i akceptację. Mojemu chrześniakowi nie wiem co dam na ślub, gdyby go brał- coś co pokaże mu, że mu dobrze życzę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka